netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

17 odpowiedzi3 194 wyświetleniazałożony przez wróżka, 19.10.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1 Ostatnio edytowany przez wróżka (2009-10-19 18:18:19)

Temat: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Poznaliśmy się trzy lata temu przez internet. Oboje po przejściach. Ja miałam wtedy 31, ona 30 lat.  Po wielu latach cierpień w końcu pouczałam , że los się do mnie uśmiechnął. Oboje to chyba czuliśmy. Byliśmy nierozłączni, każdą chwile spędzaliśmy razem. Wspólne pasje i zainteresowania zbliżyły nas do siebie jeszcze bardziej.
  Jak każda kobieta wiedziałam go jako potencjalnego kandydata na ojca moich dzieci a fakt, że miał wspaniały kontakt z dziećmi swojej siostry tylko to potwierdzał. Po roku czasu zaręczyliśmy się.
  Od momentu zaręczyn zaczęły się nasze problemy. Ustaliliśmy datę ślubu. Ale moje szczęście nie trwało zbyt długo, coś się zaczęło dziać. Każda rozmowa na temat naszej wspólnej przyszłości, ślubu zaczynała kończyć się kłótniami. Nie wiedziałam co się dzieje i czemu tak się dzieje. Temat był poważny, ponieważ dotyczył naszego wspólnego życia a on kiedy zaczynałam o tym mówić spuszczał głowę i nie odpowiadał na moje pytania. Dochodziło do kłótni bo ileż można mówić do ściany. Byłam zupełnie zdezorientowana.
  I tak przetrwaliśmy ok. roku od kłótni do kłótni. Schemat się powtarzał ja mówiłam bo temat wracał, o spuszczał głowę i nie mówił nic. Wpadłam nawet z tego powodu w depresje, brałam leki.  Dwa miesiące przed ślubem z wielkim strachem zapytała co robimy? I usłyszałam jak można brać ślub w takich warunkach kiedy ciągle się kłócimy. Opadłam wtedy z siły. To prawda kłóciliśmy się a nawet więcej ja się kłóciłam on milczał. Z wielkim bólem w sercu przemilczałam datę naszego ślubu. Było mi strasznie przykro bo rodzina i znajomi byli pewni, że ślub będzie. Odpuściłam sobie myśląc, że to nie jest najważniejsze w życiu, że jakoś się ułoży, że przecież możemy mieć dziecko a na ślub zawsze będzie pora. Pod każdym innym względem nasz związek był udany dogadywaliśmy sie świetnie tylko nie pod względem rodziny, dziecka.
  Zamieszkaliśmy razem. I niestety temat powrócił bo mi bardzo zależało na dziecku, na dziecku z nim. I wtedy po 2,5 roku związku usłyszałam ?blokada?. Mój facet bał się odpowiedzialności. Wtedy po raz pierwszy o tym rozmawialiśmy. Pierwszy i jedyny. Próbowałam go nakłonić na wizytę u psychologa. Jego męska duma mu nie pozwoliła. Teraz wiem dlaczego robił wszystko aby nie dopuścić do ślubu...ponieważ następnym krokiem po ślubie było by dziecko. Powiedział, że to wspólne mieszkanie potraktował jak terapię dzięki której coś w nim pęknie i się przemoże. Niestety myślał tylko o sobie, nie pękło a nawet więcej jak on to powiedział, już nie wiedział co ma ze sobą zrobić patrząc ciągle na moje łzy  i potrzebował pocieszenia. Tak się pocieszył, że mnie zdradził. Opisałam to w dziale MOJA NIESAMOWITA HISTORIA/TELENOWELA BRAZYLIJSKA.
  Straciłam wszystko a co najważniejsze straciłam moje marzenie...chęć posiadani dziecka. Mam 34 lata jak zaufać innemu mężczyźnie jak uświadomić sobie, że nie będę miała już dziecka? Moje życie to teraz wegetacja bo jaki sens dla kobiety ma życie bez maleństwa?

2

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

biedactwo:((( , ale drań

3

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

może jeszcze nie wszystko stracone smile Przeżyłaś wiele i dałaś radę, dlaczego teraz się poddajesz?!

4

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

(...)Wtedy po raz pierwszy o tym rozmawialiśmy. Pierwszy i jedyny. (...)

Czemu wcześniej nie rozmawialiście na ten temat?

5

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...
wróżka napisał/a:

Odpuściłam sobie myśląc, że to nie jest najważniejsze w życiu, że jakoś się ułoży, że przecież możemy mieć dziecko a na ślub zawsze będzie pora. Pod każdym innym względem nasz związek był udany dogadywaliśmy sie świetnie tylko nie pod względem rodziny, dziecka.
 
(...)
  Straciłam wszystko a co najważniejsze straciłam moje marzenie...chęć posiadani dziecka. Mam 34 lata jak zaufać innemu mężczyźnie jak uświadomić sobie, że nie będę miała już dziecka? Moje życie to teraz wegetacja bo jaki sens dla kobiety ma życie bez maleństwa?

Zaczęłabym od tego, że nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś jeszcze miała dziecko. 34 lata to nie 54 i kobiety w Twoim wieku spokojnie zostają matkami zdrowych dzieci.
Natomiast myślę, że zamiast doszukiwać się winy w partnerze powinnaś zastanowić się nad sobą i swoim podejściem. W niewątpliwym niepowodzeniu i tragedii związku widzisz bowiem najmocniej jedynie porażkę swojego marzenia.

Znalazłaś się w sytuacji, w której Twoje pragnienie kompletnie nie uwzględniało potrzeb i gotowości psychicznej partnera. Możliwe,  że przytłoczyło go Twoje jasne i bezkompromisowe stanowisko, być może bał się przyznać, że czuje lęk na myśl przed tym krokiem. Mógł czuć tak silną presję na posiadanie dziecka, że zareagował zupełnie naturalnie - zaczął się przed tą presją bronić. Wygląda to trochę tak, jakbyś nie widziała w nim człowieka, który przecież nie rodzi się gotowym na wszystkie życiowe role, które przyjdzie mu pełnić, ale do każdej musi dojrzewać - a widziała w nim i Waszym związku jedynie szansę na spełnienie swojego planu.
Sytuacja, w której rozpaczliwe pragnienie zajścia w ciążę przekłada się na rozpad związku czy też krótko mówiąc rujnuje życie nie jest zdrowa ani dla Ciebie ani tym bardziej dla potencjalnego dziecka. Jeśli będziesz miała dziecko, istnieje spore ryzyko, że odsuniesz od siebie najbliższe Ci osoby i całą miłość przelejesz na maleństwo, co niekoniecznie pozwoli mu wyrosnąć na samodzielnego człowieka. Dziecko nie może kompensować braków miłości w życiu ani nie powinno stać się "lekiem na całe zło". Coś negatywnego zadziało się między Tobą i partnerem, co powinno dać Ci do myślenia bardziej niż upływające lata i "biologiczny zegar".
Pozdrawiam

6 Ostatnio edytowany przez wróżka (2009-10-27 18:03:06)

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Rozumiem, że człowiek do każdej ważnej życiowej roli musi dojrzeć (choć 33 lat jak na mężczyznę to chyba dojrzały wiek). To nie było tak, że ja dniami i nocami mówiłam i namawiałam go na dziecko. Po prostu jak się wspólnie planuje przyszłość to na temat założenia rodziny rozmawia się otwarcie jak na każdy inny temat. Planując wspólne życie każda ze stron powinna wiedzieć jaki pogląd na założenie rodziny ma ta druga osoba.  U nas jak już napisałam nie było rozmów bo to był temat tabu a poruszenie do zawsze kończyło się kłótnią. Powiedział mi iż było mu głupio powiedzieć, że ma taki problem, który później nazwał "blokadą".     
   Nie traktowałam go jak faceta, który jest mi tylko potrzebny do ?zrobienia? dziecka. Jak by tak było to sama odstawiał bym tabletki i było by po kłopocie. Wręcz przeciwnie uważam, że jak dwoje ludzi się kocha to powinna być to ich wspólna decyzja. I tu nie chodzi i to, że ja obsesyjnie chciałam mieć dziecko, nie...ja chciałam mieć dziecko z nim.
   Po tym jak już się rozstaliśmy poprosiłam aby zawiózł mnie do psychologa. Jak zajechaliśmy na miejsce powiedział, że skoro już tu ze mną jest to może wejdzie, porozmawia. I o dziwo jak zawsze się zarzekał, że psycholog nic mu nie pomoże to wszedł do gabinetu. Szczerze powiedział, że skoro się tu znalazł to chętnie porozmawia ponieważ ma taki problem, że jak dochodzi do podjęcia trudnych decyzji to coś go paraliżuje i się boi. Sam mi potem powiedział, że z tego samego powodu zniszczył już 2 poprzednie związki.
  Dużo czytałam na ten temat. Jedna wersja jest taka, że boi się odpowiedzialności (tzw. Syndrom Piotrusia Pana) a druga że boi się iż nie będzie dobrym ojcem. Sam w dzieciństwie nie zaznał miłości i być może sam w sobie dostrzega złe cechy swojego ojca, których nie akceptuje(są to słowa psychologa).
  A mówiąc, że straciłam swoja szanse mam na myśli fakt, że po tej całej historii nie wiem czy jest w stanie zaufać innemu mężczyźnie.

7

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

poniekąd utożsamiam się z tym co napisałaś. Ważne żebyś teraz dała sobie trochę czasu, "zagoiła" się. Kiedy poczujesz, że jesteś gotowa, znajdziesz kogoś, będziesz teraz bogatsza o doświadczenie. Nie jesteś (przepraszam za wyrażenie) starą kobietą, możesz mieć nawet gromadkę dzieci smile ważne żeby z odpowiednim mężczyzną i właśnie na tym powinnaś się skupić- najpierw na sobie a później na tym kimś "odpowiednim" smile Pozdrawiam i trzymam kciuki

8

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

gratuluje dojscia tak daleko mimo nieustannych klotni.....to samo raczej przede mna.....

9 Ostatnio edytowany przez wróżka (2009-10-28 08:47:10)

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Powiem tak....w obecnej chwili widzę, że ten związek przetrwał tak długo dzięki mojej miłości do niego. Przeszłam wiele począwszy od dnia zaręczyn kiedy się wycofał bo padał deszcz (potem jednak wrócił z pierścionkiem), przez wszystkie kłótnie o to, że nie chce rozmawiać, następnie oddanie pierścionka, znowu kłótnie, odwołanie ślubu, zdrada, rezygnacja z mieszkania.
   Każda inna dziewczyna dawno już rzuciła by to w diabli. Nawet jego matka w pewnym momencie powiedziała mi, że na moim miejscu już dawno by go zostawiła bo by  tego nie wytrzymała. Bo każda kobieta chce mieć stabilizację i rodzinę.
    A ja walczyłam do końca, wierzyłam za nas oboje, że to się uda. Wiedziałam, że ma problem i to wielki problem więc szukałam psychologa dla niego. Niestety nie skorzystał z pomocy.
   Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to, że na co dzień żyliśmy w wielkiej miłości. Było wielkie oddanie, pomoc, wsparcie, wspólne pasje i zainteresowania. Niestety poróżniło nas coś o czym ludzie marzą i tęsknią całe życie.
   Mam tylko nadzieję, że nie skrzywdzi kolejnej kobiety i nie będzie jej tak zwodził. Może kiedyś doceni co miał a stracił?

10

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Wróżko yvette pisze bardzo logicznie Ja też długo nie widziałam w moim mężu człowieka ,który ma swoje własne potrzeby i zainteresowania i o mało nie rozwaliłam naszego małżeństwa.Pobraliśmy się w wieku 21 lat i dwa lata później urodziła się nam pierwsza córka .Wiesz kto zawiózł mnie do szpitala pogotowie po które zadzwoniłam sama bo mój mąż poszedł spać do swego brata ,był tak z szokowany że nie wiedział co zrobić  ,poszedł po swoją matkę jak sie potem okazało całe życie robiła wszystko za niego nawet myślała a ojciec go wspierał .Długa była droga do naszych dzisiejszych relacji ,ale czytając Twoją wypowiedź nie wiem co jest gorsze .
Facet który myśli i się zastanawia ?
Czy Facet który chce dziecko a oczekiwania go przerosły?

Sama wszystko robiłam bo Mój mąż zastawiał sie pracą ,że boi się bo skrzywdzi taką kruszynkę .

Jego brat ożenił sie w wieku 35 lat dorósł do decyzji i jest wspaniałym ojcem i mężem ,czasem patrzę na jego rodzinę z zazdrością o to jak sie o nich troszczy.

mój mąż był że tak powiem emocjonalnie nie dojrzały bo jego rodzice nie pozwolili mu dorosnąć .Teraz jest dużo lepiej bo i Ja zrozumiałam jego zachowanie i czym to było spowodowane .

Było mi lżej wiedząc że on mnie kocha i szanuje na swój sposób tylko wychowanie ma taki wpływ na człowieka że potem trudno wyrwać się z tego kręgu tym bardziej że mieszkamy razem z jego rodzicami .
Dużo kosztowało Mnie pracy i energii załamań kłótni by wypracować to co teraz osiągnęłam .Pisze dlatego bo może nie potrzebnie się rozstajecie skoro wszystkie inne atuty waszego związku są wspaniałe ,To może warto pozwolić mu dorosnąć do tej decyzji.
Powodzenia Tamara

11 Ostatnio edytowany przez wróżka (2009-10-28 13:39:19)

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Wydaje mi się, że ja dostrzegałam jego zainteresowania, pasje. Wręcz przeciwnie dbałam o to, nie ograniczałam. Sama dopingowałam jak brakowało mu sił i pomysłów. Wspierałam.
   Rozstalismy się ponieważ mnie zdradził. Stwierdział, że było mu już tak żle z tą jego "blokadą", że potrzebował pocieszenia. Za dużo sie wydarzyło złego po tym pocieszeniu, że nie ma juz szans aby to naprawić.

12

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Tamara, a Twoim zdaniem ile można czekać aż ktoś dorośnie do poważnej decyzji??
Facet, który przyzwyczai się do wygody, ciężko mu dorosnąć... zwłaszcza jak to on jest niańczony jak dziecko...

Ja mam podobny problem i nie wiem co mam zrobić sad
Mój facet miał czas by dorosnąć, zastanowić się i ewentualnie wycofać, ale wygodniej jest mu mnie zwodzić i trzymać..
Jesteśmy ze sobą już przeszło 8 lat z czego 3,5 mieszkamy razem, po takim czasie normalne jest, że oczekuję zalegalizowania związku, a jednak dla mojego faceta nie jest to takie normalne i oczywiste.. 
Rozumiem jesteśmy młodzi (ja 25 on 27 lat) ale doszły dodatkowe okoliczności, które muszę brać pod uwagę sad Byłam u gin. i dowiedziałam się, że im dłużej będę zwlekała z ciążą tym mniejsze szanse, że w nią zajdę..  Bardzo się tym przejęłam, bo bardzo bym chciała mieć dziecko, może faktycznie nie teraz ale w niedługim czasie (2 lata)..
Rozmawiałam z moim chłopakiem (nawet się nie zaręczyliśmy, bo on uważa że będzie jeszcze na to czas..), powiedziałam o moich obawach i o tym, że mam zrobić specjalistyczne badania, a on na to, że ma teraz obronę i zajmiemy się tym jak się obroni..
Wiem i czuje to, że po obronie znajdzie się coś innego i będziemy przekładać wszystko do momentu kiedy będzie już za późno sad

Ja zmuszać go nie chcę, bo chcę naszego wspólnego szczęścia i jeśli on nie chce tego co ja, to muszę z wielkim bólem odejść i myśleć o swoim szczęściu..

13

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Doskonale Cię rozumiem Vanesso. Gdy chodziłam do ginekologa bo miałam problemy to ciągle słyszałam od niego czemu sie jeszcze nie staramy o dziecko? że to już najwyższa pora w moim przypadku. A co wtedy można powiedzieć?...nie staramy się bo mój facet nawet nie chce o tym rozmawiać a co dopiero mówić o staraniu...

14

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Jeszcze nic straconego zawsze można znaleźć tego jedynego. Wiem że mogę pisać coś o czym nie mam zielonego pojęcia bo tego sama nie przeżyłam. Ale nie warto tak szybko rezygnować, życie już takie jest z natury rozwala wszystko to co dobre. Nie możesz się załamać bo to najgorsze rozwiązanie. Z tego co napisałaś wnioskuje że jesteś silną kobietą, nie będę kłamać i pisać żebyś zapomniała o wszystkim bo to nie możliwe. Jednak na dziecko jeszcze masz czas, spróbuj kogoś poznać, ponieważ każdy facet jest inny. Mam nadzieję że będziesz dość silna i w końcu osiągniesz to czego pragniesz. Trzymaj się.

15 Ostatnio edytowany przez wróżka (2009-10-28 15:48:05)

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Serdecznie dziekuję za te słowa.
Mój były powtarzał mi, że jestem słaba psychicznie bo płaczę. Tak to prawda płakałam. Brałam tabletki uspakajające i wpadłam nawet w depresję bo nie mogłam tego wszystkiego zrozumieć. Ale wyszłam z tego i walczyłam dalej o ten związek.I po tym wszystkim co przeszłam dałam dowód na to, że jestem silniejsza niż on. W tamtych ciężkich chwilach to ja pownnam poszukać sobie pocieszenia a nie zrobiłam tego bo to nie jest rozwiązanie problemu. To on nie wytrzymał psychicznie (zawsze mówił, że jest bardzo silny) i poszukał pocieszenia. Nie zmienia to faktu, że jak emocje teraz opadły to jest mi bardzo ciężko.

16

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Gin. zapytała mnie czy mam narzeczonego smile uśmiechnęłam się i powiedziałam, że niby tak ale nie.. Jesteśmy 8 lat i nic..
Kochamy się jest wszystko w porządku <bywało różnie ale się dotarliśmy smile>
Ale na pytania na temat ślubu, słyszę odpowiedź, że on nie chce się wiązać przed 30-stką..
Pani gin. powiedziała, że po 10 latach powie mi że wypaliło się i nie ma co zbierać..  znajdzie się inna itd.
Ja się tego nie boję, kocham go, on mnie chyba też ale jeśli nie myśli o przyszłości, to nie wiem czy ja nie marnuje swojej przyszłości przy nim...  Czuje się zwodzona i wykorzystywana, zabiera mi całą młodość a nie daje nic w zamian..
Czasami trzeba wiedzieć kiedy odejść i nie czekać, bo to nic nie da...

Czytam w niektórych postach, że dziewczyny tak bardzo kochają i są w stanie zrobić dla niego wszystko, ale czy ta osoba równie mocno kocha i zrobi dla niej wszystko ?? Czasami musimy być egoistkami i pomyśleć o swoim szczęściu a nie czyimś..
Co z tego że oboje kochamy się teraz, a później jak zaczną się problemy to miłość szybko się uśpi..

Faceci myślą tylko o swojej wygodzie, jak coś jest nie tak to uciekają.. Gdy się okaże że nie mogę mieć już dzieci to wina spadnie na mnie, bo to ja mam problem, a on może zapylić inną..  Dlatego muszę podjąć ważną decyzję..

Poczekam, aż się obroni smile wtedy mamy zamiar wyjechać i tam albo się dogadamy albo rozstaniemy sad Bo więcej czasu już dla niego nie mam.. Wiem, że będę cierpieć może i żałować ale wole myśleć, że szczęście może jeszcze gdzieś na mnie czeka..

17

Odp: Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Moja Droga Vanesso tak to jest z facetami są wygodni i tyle. I niestety życie nie jest takie jak je sobie poukładamy. Najpierw szkoła potem praca a potem dziecko. Znam pary, które żyły w takim przeświadczeniu (ja oczywiście też) a teraz na dziecko jest już za późno i ginekolog pyta a na co pani czekała? Faceci niestety są w tej lepszej sytuacji, że znajdą sobie młodszą i założą rodziny.
Życzę Ci z całego serca abyś podjęła słuszna decyzje i abyś nie żałowała...abyś nie żałowała straconych lat...tak jak ja. Pozdrawiam

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Bał sie odpowiedzialności, bał sie zostać ojciem...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026