Witam serdecznie.
Pewnie powiecie, że małolata i jak może mieć problemy z facetem, owszem mam z nim jak i z jego mamą i siostrą.
Mam 19 lat i jesteśmy razem od roku, układało się nam, ale jak to normalnie bywa były małe skomplikowane sytuacje i niedomówienia. Ja jestem bardzo wrażliwą osobą i dużo mnie rusza także może to moje urojenia, ale mam wrażenie że siostra mojego chłopaka chcę abyśmy się rozstali, niby jest miła, rozmawiamy ''normalnie'' w miarę ale zdarzają się docinki w moją stronę i wtedy ja jej teraz już odpowiadam, bo nie dam sobie na głowę wchodzić. Sytuacja wygląda tak: Jego mama potrafi ciągle dzwonić, gdzie jest, co robi, jak się czuje, czy jest zmęczony po pracy, czy zjadł obiadek no i oczywiście o której będzie.. Jego matkę mogę jeszcze zrozumieć, ale gdy po chwili dzwoni jego 26 letnia siostra z podobnymi pytaniami i np każe mu wracać jak najszybciej bo np chce jechać po zakupy, a jak odmówił to mówi mu że sama wszystko robi i wszystko jest na jej głowie. (bo mieszkają sami bez rodziców, bo tam trochę jest skomplikowana sprawa rodzinna, plus jest tam z nimi jeszcze 9 letni syn jego siostry) rozumiem, że ona często by wolała z nim posiedzieć zamiast tylko z synem (bo nie ma faceta), ale on ma prawo się usamodzielniać i wgl, tylko ona mu zaczyna mamuśkować, robi wszystko aby on siedział z nią, gdzieś jechał, cokolwiek, nie spędzał czasu ze mną. Próbowałam sie z nią pogodzić, kupiłam piwo dla niej i dla mnie i poszłam do nich na mecz. Było miło do czasu, aż jego siostra widziała że mój chłopak się ze mną wygłupia i walnęłam go delikatnie w rękę, a ona na to ''nie bij mojego braciszka, bo jeszcze poznasz moją złość i poczujesz moją rękę na swojej twarzy'' coś takiego.. śmiałam sie a ona tak całkiem poważnie .. no i on się nie odezwał. nic nie powiedział. Było wiele takich sytuacji, teraz pokłóciliśmy się znowu, o bzdurę. W czwartek powiedział mi że nie mam planować nic na niedzielę, bo idziemy na osiemnastkę do jego kuzynki, no i wczoraj powiedział mi że idzie sam, bo musiałby zapytać mamy czy on może mnie wziąć. Myślałam że zapadne się pod ziemię albo wybuchnę śmiechem, bardzo mi było głupio w tej sytuacji i zostawił mnie samą w niedzielę w domu. Pokłóciliśmy się o to, no a on twierdzi, że ja przesadzam.
Napiszcie szczerze, czy to ja naprawdę sobie wmawiam że jest coś nie tak ? Czy to normalne? Bo ja już naprawdę nie wiem co mam z tym zrobić. ![]()
Podobne tematy
Hmm... typowa sytuacja... synalek mamusi... to się zdarza dośc często... u mnie we wsi jest stary kawaler który się nie ożenił bo jego mamusia zabroniła mu się żenić... to chore... musisz go przekonać jak i on sam musi zobaczyć, że nie może wiecznie się tak dawać mamusi i siostrze, jestem w podobnym wieku... ale wiem co mówię... musi pokazać, że ma charakter
Najgorsze jest to, że jak mówie mu że mi to naprawdę nie pasuje i jest od niej uzależniony to on się wkurza i twierdzi ze zawsze on coś robi źle ;c
Najgorsze jest to, że jak mówie mu że mi to naprawdę nie pasuje i jest od niej uzależniony to on się wkurza i twierdzi ze zawsze on coś robi źle ;c
Hmm tak, to tak jest nawet mój "tatuś" (za dyche) czasem potrafi tak się zachowywać i ni jak mama nie może sobie z tym poradzić... jedyne wyjście to nauczyć go tego jak się usamodzielni czy wyprowadzi... tak mi się wydaje... a że tak zapytam ile ma lat?
Mamę idzie zrozumieć, masz rację, martwi się o dziecko. Ale można wiedzieć ile chłopak ma lat?
Siostrę też można zrozumieć, no bo jak mieszkają razem to wypadałoby pomagać. Ale..
Wydaje mi się, że nie ma prawa psuć Wam spotkań, jeżeli chce, żeby pojechał z nią na zakupy to niech mu powie wcześniej, bo nie jest zobowiązany dostosowywać się do jej harmonogramu - niech robi tak, żeby i jemu pasowało i jej. Brat to nie własność.. Jakby mój brat był na randce ze swoją ówczesną narzeczoną a ja bym zadzwoniła do niego i powiedziała wracaj bo chcę jechać na zakupy to by mnie wyśmiał
Może być tak, że ona do tej pory miała brata na zawołanie a teraz widzi w Tobie wroga i myśli, że jej go odbierzesz. Nie okłamujmy się, będzie tak, czy to będziesz Ty, czy inna dziewczyna, on się wyprowadzi i i założy własną rodzinę. Siostrze radziłabym też znaleźć kogoś, z kim mogłaby taką rodzinę (dziecko już ma) dobudować. Od tego jest chłopak, mąż, nie brat. Jemu wyrzutów nie rób, pogadaj z nim, bo ona pewnie robi mu wyrzuty sumienia bo jest biedna i musi robić wszystko sama (tak jak napisałaś) a chłopak się gubi. Bo przez takie coś moglibyście się rozstać.. może przejrzy na oczy i zobaczy do czego dąży jego siostra. A kiedy to się stanie, choć ona nie zdaje sobie z tego sprawy, może zepsuć ich stosunki..
A wracając do mamy. Mój chłopak ma 20 lat i mieszka z rodzicami. Czasem zdarzy się, że mama zadzwoni do niego i zapyta o której wróci, nawet czasem czy po niego przyjechać (ma skomplikowany dojazd). Ale jeśli chodzi o imprezy w jego czy mojej rodzinie to wychodzę z założenia, że to osoba organizująca zaprasza jego samego/ mnie z osobą towarzyszącą.. Nie decydują o tym rodzice. ![]()
Mój chłopak również ma 20 lat. Jest związany z tym siostrzeńcem i zdarzało się kiedyś że ten mały mówił do niego nie wujek tylko tatuś czy tatuś zastępczy. Wkurzało mnie to nieziemsko, póki co mało kiedy się zdarza, ale on go traktuje jak swojego własnego syna. I pewnie też o to boi się jego siostra, że to się skończy. ![]()
Mój chłopak również ma 20 lat. Jest związany z tym siostrzeńcem i zdarzało się kiedyś że ten mały mówił do niego nie wujek tylko tatuś czy tatuś zastępczy. Wkurzało mnie to nieziemsko, póki co mało kiedy się zdarza, ale on go traktuje jak swojego własnego syna. I pewnie też o to boi się jego siostra, że to się skończy.
No to powiem Ci że trochę się przeraziłam.. Też bym się wkurzyła.. 9-letnie dziecko potrafi rozróżnić ojca od wujka więc sytuacja trochę dziwna.. Ale poza tym może po prostu są zżyci, wiesz, dziecko dorasta bez ojca a Twój luby po prostu ma serce i chce mu jakoś ułatwić dzieciństwo.. Ale na dłuższą metę siostrzeniec mówiący do niego tato chyba nie przejdzie.. Wynika z tego, że to siostra ma delikatny problem.. Ułożyła sobie wygodne życie a teraz jakaś laska chce jej to zepsuć... Trudna sytuacja powiem Ci, ale bez rozmowy z chłopakiem się nie obejdzie, ale takiej poważnej rozmowy, jeśli mu naprawdę zależy to posłucha tego, co do niego mówisz.. Nie wyobrażam sobie, żeby bratanek mojego mówił do niego "tato".. Chyba zaczęłabym coś podejrzewać
Pogaadaj z nim, nic innego nie jestem w stanie Ci więcej chyba poradzić, bo rozmowa z jego siostrą z tego co napisałaś graniczyłaby z cudem.. Albo spróbuj jej pokazać, że nie jesteś zagrożeniem, przecież nie chcesz jej odebrać brata tylko chcesz jego szczęścia.
Moim zdaniem bedzie ciezko zwlaszcza ze chyba nie macie szans zamieszkac razem. Siostra ulozyla sobie wygodny lekko patologiczny uklad i jest jej z nim dobrze, a Ty probujesz go zaburzyc. W starszym wieku daje sie chlopakowi wybor albo zamieszkujemy razem i tym samym odcinasz go od siostry albo to koniec.
Dopóki nie zamieszkacie razem on nie będzie widział problemu, mój mąż zauważył prawdziwy charakterek teściowej dopiero jak zamieszkaliśmy sami a teściowa też rządziła i rozkazywała co mamy robić. Siostra Twojego chłopaka zachowuje się tak jakby on miał zastąpić jej męża a jej dziecku ojca, ja rozumiem może jest samotna potrzebuje jakiegoś faceta a jej syn jakiegoś autorytetu ale nie powinna angażować brata aż tak bardzo a na pewno nie planować jego wolnego czasu czy ściągać go od Ciebie albo przerywać Wam powiedzmy randkę, może jest zazdrosna i uważa Cię za rywalkę że chcesz jej odebrać braciszka a przecież jakbyś z nim zamieszkała na pewno pozwoliłabyś mu im pomagać czy od czasu do czasu odwiedzać
Dopóki nie zamieszkacie razem on nie będzie widział problemu, mój mąż zauważył prawdziwy charakterek teściowej dopiero jak zamieszkaliśmy sami a teściowa też rządziła i rozkazywała co mamy robić. Siostra Twojego chłopaka zachowuje się tak jakby on miał zastąpić jej męża a jej dziecku ojca, ja rozumiem może jest samotna potrzebuje jakiegoś faceta a jej syn jakiegoś autorytetu ale nie powinna angażować brata aż tak bardzo a na pewno nie planować jego wolnego czasu czy ściągać go od Ciebie albo przerywać Wam powiedzmy randkę, może jest zazdrosna i uważa Cię za rywalkę że chcesz jej odebrać braciszka a przecież jakbyś z nim zamieszkała na pewno pozwoliłabyś mu im pomagać czy od czasu do czasu odwiedzać
No dokładnie, to że ona nie potrafi sobie w życiu poradzić nie oznacza że chłopak nie może mieć swojego życia..
powiem Wam tak: rozmawialiśmy, powiedziałam mu wszystko co mi leży, obiecał że nigdy się już tak nie poczuję, od kilku dni czuję się jakbyśmy się od siebie oddalali, ale gdy jest obok mnie to naprawdę jestem szczęśliwa no i oczywiście gdy nie myślę o tym że zaraz zadzwoni telefon.. One są okropnie od niego uzależnione i non stop dzwonią czy piszą. Siedzimy, jest naprawdę zajebiście i za chwilkę sms wszystko przerywa. ''Zrobić ci kanapki do pracy SYNECZKU, będziesz już miał gotowe i odpoczniesz''. W tym momencie nie potrafiłam udawać że nic się nie stało i się odsunęłam, odpisał jej że sam sobie zrobi, ale widział moją minę. prosiłam ''porozmawiaj z nią bo tak być nie może'' a on że próbował wiele razy i nie działa, do niej nie dociera. Nie wiem co mam z tym zrobić, nie wypada mi z nią rozmawiać, starałam się tyle razy nie reagować, ale przez to się od siebie odsuwamy..
Naprawdę go kocham i nie chciałabym myśleć o rozstaniu, a boję się że tego nie będę potrafiła przetrzymać , bo to mnie męczy jak i nasz związek wykańcza. Ciągłe kłótnie, przez jakieś urodziny, telefon czy sms.. o bzdury, ale naprawdę mnie to psychicznie wykańcza.
Dobrze, ze zauwazyl problem i ze chce z tym 'walczyc' ;)gorzej jakby mu sie taki uklad tez podobal..
Współczuję Ci. Moj byly kiedys taki byl. Ostatecznie coraz czesciej sie klocilismy bo jego siostra nie mogla sie do knie przekonac, nie chciala mnie widziec u siebie a on nie umial sie jej przeciwstawic bo mieszkal u niej. Rozstalismy sie bo potem i rodzice i siostra byli przeciwni naszemu zwiazkowi. Ciagle slyszalam siosrra to, siostra tamto jakby jego zona byla. Ona sie na cos nie zgodzi, ona powirdziala tak i srak. Zalosne. Dla mnie to patologia.
Dla mnie najgorsze jest to, że nie potrafię już z nim o tym rozmawiać, tzn nie widzę w tym sensu. Chwilę dobrze, a zaraz na nowo to samo, po tym smsie nie potrafie z nim rozmawiać jak gdyby nic się nie stało, powiedziałam że nie chce się narazie widzieć z jego matką no i siostrą oczywiście. Nie chcę żeby ze mną pisał w jej towarzystwie, rozmawiał, cokolwiek. Ja już nie myślę że go tracę, ale jestem pewna że go już straciłam. Nie ma odwrotu, on chyba nigdy się nie odizoluje od siostrzyczki i siostrzeńca - od nich w szczególności. Co o tym sądzicie ? darować sobie nie potrafię, ale czy jest o co walczyć ?
ja mysle, ze trzeba zamieszkac oddzielnie.ale to za 2-3 lata.troche za wczesnie. masz 19 lat.
Tak jak pisalem wyzej. To nie wasz czas. Gdyby ta sytuacja sie wydarzyla za kilka lat moglabys walczyc o wspolne mieszkanie i tam go przekuc. Teraz jedyne co mozesz zrobic to pomachac mu na pozegnanie.
Witam serdecznie.
Pewnie powiecie, że małolata i jak może mieć problemy z facetem, owszem mam z nim jak i z jego mamą i siostrą.
Mam 19 lat i jesteśmy razem od roku, układało się nam, ale jak to normalnie bywa były małe skomplikowane sytuacje i niedomówienia. Ja jestem bardzo wrażliwą osobą i dużo mnie rusza także może to moje urojenia, ale mam wrażenie że siostra mojego chłopaka chcę abyśmy się rozstali, niby jest miła, rozmawiamy ''normalnie'' w miarę ale zdarzają się docinki w moją stronę i wtedy ja jej teraz już odpowiadam, bo nie dam sobie na głowę wchodzić. Sytuacja wygląda tak: Jego mama potrafi ciągle dzwonić, gdzie jest, co robi, jak się czuje, czy jest zmęczony po pracy, czy zjadł obiadek no i oczywiście o której będzie.. Jego matkę mogę jeszcze zrozumieć, ale gdy po chwili dzwoni jego 26 letnia siostra z podobnymi pytaniami i np każe mu wracać jak najszybciej bo np chce jechać po zakupy, a jak odmówił to mówi mu że sama wszystko robi i wszystko jest na jej głowie. (bo mieszkają sami bez rodziców, bo tam trochę jest skomplikowana sprawa rodzinna, plus jest tam z nimi jeszcze 9 letni syn jego siostry) rozumiem, że ona często by wolała z nim posiedzieć zamiast tylko z synem (bo nie ma faceta), ale on ma prawo się usamodzielniać i wgl, tylko ona mu zaczyna mamuśkować, robi wszystko aby on siedział z nią, gdzieś jechał, cokolwiek, nie spędzał czasu ze mną. Próbowałam sie z nią pogodzić, kupiłam piwo dla niej i dla mnie i poszłam do nich na mecz. Było miło do czasu, aż jego siostra widziała że mój chłopak się ze mną wygłupia i walnęłam go delikatnie w rękę, a ona na to ''nie bij mojego braciszka, bo jeszcze poznasz moją złość i poczujesz moją rękę na swojej twarzy'' coś takiego.. śmiałam sie a ona tak całkiem poważnie .. no i on się nie odezwał. nic nie powiedział. Było wiele takich sytuacji, teraz pokłóciliśmy się znowu, o bzdurę. W czwartek powiedział mi że nie mam planować nic na niedzielę, bo idziemy na osiemnastkę do jego kuzynki, no i wczoraj powiedział mi że idzie sam, bo musiałby zapytać mamy czy on może mnie wziąć. Myślałam że zapadne się pod ziemię albo wybuchnę śmiechem, bardzo mi było głupio w tej sytuacji i zostawił mnie samą w niedzielę w domu. Pokłóciliśmy się o to, no a on twierdzi, że ja przesadzam.
Napiszcie szczerze, czy to ja naprawdę sobie wmawiam że jest coś nie tak ? Czy to normalne? Bo ja już naprawdę nie wiem co mam z tym zrobić.
Wychodzi na to,moja droga,ze mamusia i siostrzyczka Twojego chlopaka jest jakby z Wami razem w zwiazku,a tak sie,niestety czesto zdarza.Pewnie jest od nich emocjonalnie uzalezniony,wiec Ty bedziesz zawsze na dalszym planie.Nie wiem co Ci radzdzic...Mam dwa razy lat tyle co Ty,bylam w 6zwiazkach i w podobnym jak Ty tez bylam(i tez mamusia i siostrzyczka byly najwazniejsze).Niestety polecam tylko zwiac,tych-ze tak powiem-struktur rodzinnych niesposob zmienic.niech inna bawi sie w ta paranoje...Zycze Ci owocnych przemyslen.Pzdr.