Witam, pierwszy raz udzielam się na forum, ale nie wiem już co zrobić. Mój problem to siostra mojego faceta. Jest starsza od niego o rok, ma 27 lat, mieszka z rodzicami. My z chłopakiem mieszkamy już razem i chyba m.in. to ją boli... Ona w ogóle nie daje mu (a przy tym i mnie) spokoju. Jak tylko on przyjedzie zmęczony z pracy, ona od razu do niego smsuje, dzwoni (z byle jaką sprawą, która tak naprawdę mogłaby poczekać). Dodam, że pracują razem...
A ona, wiedząc, że cały dzień się nie widzimy potrafi (do godzin nocnych!) męczyć go smsami. Pisze mu jak bardzo go kocha, i że tylko jego ma (ona nie spotyka się z nikim, nie ma nawet koleżanek itp. Całe jej życie kręci się wokół rodziny a przede wszystkim jej brata a mojego faceta). Jak wie, że on ma wolny czas to zawsze coś wymyśli... jak nie przenoszenie ciężkich rzeczy w sobotę, to niedzielne problemy dotyczące poniedziałkowej pracy, które tylko on ( oczko.gif ) potrafi rozwiązać... zawsze coś, byleby on był tam, a nie ze mną. Mam wrażenie, że próbuje ona wymusić na nim świadomość, że on jest jej potrzebny do życia jak tlen, bardziej niż mi.. że bez niego ona nie da sobie rady, tak jakby to była jego wina i jakby to było coś złego, że się zakochał i żyje ze mną szczęśliwie!
Ja mam z nią niby normalny kontakt, ale z biegiem czasu jak widzę co się dzieje, odsuwam się od niej. Nie mam ochoty nawet jej odpisywać na smsy, zwłaszcza, że wyczuć idzie fałsz i hipokryzję w tym wszystkim. Po prostu ona dzięki kontaktowi ze mną, ma też wiedzę na temat tego co on robi (oczywiście gdy nie ma go przy niej... oczko.gif ). Jemu nic już na ten temat nie mówię.. bo jak mówiłam co mnie boli, to (jak każdy facet) zlał to i stwierdził, że to pewnie tylko taka przejściowa sytuacja. Niestety ciągnie się to do teraz i jest coraz gorzej, naprawdę NIE WIEM CO ROBIĆ....
Podobne tematy
Ale rozmawiałaś konkretnie ze swoim chłopakiem o tym czy tak tylko coś napomknęłaś? Porozmawiaj porządnie z konkretami, a jak nie pomoże, to spróbuj sposobu
Za każdym razem kiedy poleci do siostry Ty wyjdź z domu, na zakupy, do koleżanki. Wróć później, po nim, żeby zauważył Twoją nieobecność. Pisze z nią smsy, to zacznij czytać książkę, albo zajmij się czymś.
Raz z nim o tym rozmawiałam. Wtedy, kiedy zaczęło wkurzać mnie to, że najpierw jeździł do niej (po pracy), a dopiero potem do nas. On może tego nie zauważać co się dzieje właśnie dlatego, że ja praktycznie każdą rzecz wolę przemilczeć..nie chcę codziennie mu mówić o tym samym, bo on tylko się denerwuje, zero efektów. Dodam, że ona codziennie mu mówi, że jest taka samotna, że sama wszystkiego nie posprząta, że on musi jej pomóc. Zawsze dziwnym trafem znajdzie taką robotę, do której potrzebna jest ręka faceta, no a przecież "ma tylko jego"... Nawet kiedy wie, że ja go potrzebuję do pewnych prac domowych w dany dzień, wymyśla coś, żeby przyjechał.. byleby nie pomagał MI tylko JEJ. Co do tych smsów.. Właśnie tak robię. Kiedy piszą, ja zajmuję się sobą, oglądam coś, czytam książkę itp. Po nim widać, że też ma dosyć tych smsów, ale chyba robi mu takie wyrzuty, że stara się jej odpisywać, żeby mu później głowy nie zawracała, że taka jest samotna... Dziwi mnie ta cała sytuacja, bo ja nigdy nie byłam do niej uprzedzona, nigdy nic złego nie zrobiłam, zgadzam się na te ich częste bycie razem, ale ona chyba ma jakiś duży problem ze sobą i wszystko to dzieje się kosztem naszego związku...
Raz z nim o tym rozmawiałam. Wtedy, kiedy zaczęło wkurzać mnie to, że najpierw jeździł do niej (po pracy), a dopiero potem do nas. On może tego nie zauważać co się dzieje właśnie dlatego, że ja praktycznie każdą rzecz wolę przemilczeć..nie chcę codziennie mu mówić o tym samym, bo on tylko się denerwuje, zero efektów. Dodam, że ona codziennie mu mówi, że jest taka samotna, że sama wszystkiego nie posprząta, że on musi jej pomóc. Zawsze dziwnym trafem znajdzie taką robotę, do której potrzebna jest ręka faceta, no a przecież "ma tylko jego"... Nawet kiedy wie, że ja go potrzebuję do pewnych prac domowych w dany dzień, wymyśla coś, żeby przyjechał.. byleby nie pomagał MI tylko JEJ. Co do tych smsów.. Właśnie tak robię. Kiedy piszą, ja zajmuję się sobą, oglądam coś, czytam książkę itp. Po nim widać, że też ma dosyć tych smsów, ale chyba robi mu takie wyrzuty, że stara się jej odpisywać, żeby mu później głowy nie zawracała, że taka jest samotna... Dziwi mnie ta cała sytuacja, bo ja nigdy nie byłam do niej uprzedzona, nigdy nic złego nie zrobiłam, zgadzam się na te ich częste bycie razem, ale ona chyba ma jakiś duży problem ze sobą i wszystko to dzieje się kosztem naszego związku...
Nie masz mu mówić o tym codziennie tylko raz a porządnie. Ustalcie zasady i granice. Jeśli jest dzień, w którym on jest Ci potrzebny, to on ma być TYLKO dla Ciebie. Musicie ustalić priorytety i on też musi ustalić priorytety, bo to się niczym nie różni od mamisynka tylko, że nie biega do mamusi, a do siostry.
"...bo to się niczym nie różni od mamisynka tylko, że nie biega do mamusi, a do siostry." - DOKŁADNIE. Zwłaszcza, że ich mama jest daleko stąd i siostra próbuje chyba przejąć rolę matki (i to takiej wrednej
). Raz mu rzuciłam hasło, że chyba traktuje jej sprawy jako priorytet, a mieszkamy już razem i powinno być trochę inaczej (było to w momencie kiedy znowu jechał tam, a miał być w domu...) to obraził się na mnie o to, że ja TEŻ mu zawracam głowę (wynika z tego to, że tam ma nieźle suszoną głowę o mnie tylko nie widzę ku temu podstaw ponieważ ze mną przebywa 1/3 czasu, a resztę z nią). Czasami mam ochotę rzucić to wszystko, mieć go gdzieś.. 'jak chce, to niech tam sobie zostanie na zawsze" -mówię, ale przecież to nie powinien być powód do naszych kłótni, a tym bardziej do rozstania. Chciałabym chyba bardziej JEJ przemówić, że robi źle, ale już nie wiem jak.
"...bo to się niczym nie różni od mamisynka tylko, że nie biega do mamusi, a do siostry." - DOKŁADNIE. Zwłaszcza, że ich mama jest daleko stąd i siostra próbuje chyba przejąć rolę matki (i to takiej wrednej
). Raz mu rzuciłam hasło, że chyba traktuje jej sprawy jako priorytet, a mieszkamy już razem i powinno być trochę inaczej (było to w momencie kiedy znowu jechał tam, a miał być w domu...) to obraził się na mnie o to, że ja TEŻ mu zawracam głowę (wynika z tego to, że tam ma nieźle suszoną głowę o mnie tylko nie widzę ku temu podstaw ponieważ ze mną przebywa 1/3 czasu, a resztę z nią). Czasami mam ochotę rzucić to wszystko, mieć go gdzieś.. 'jak chce, to niech tam sobie zostanie na zawsze" -mówię, ale przecież to nie powinien być powód do naszych kłótni, a tym bardziej do rozstania. Chciałabym chyba bardziej JEJ przemówić, że robi źle, ale już nie wiem jak.
Jeśli on sam tego nie widzi i tak daje sobie wejść na głowę, to lepiej nie będzie. Musisz mu to powiedzieć JASNO i WYRAŹNIE, a nie rzucać komentarze i mieć nadzieję, ze się domyśli o co chodzi.
Ok, biję się z myślami od kilku tygodni czy porozmawiać w końcu z nim, czy też nie. Zdecydowałam, że wszystko mu powiem. Tylko nawet nie wiem od czego zacząć... I obawiam się, że finał tego będzie taki, że ja wyjdę na tą złą, która czepia się o 'bzdury', a jego siostra jak zwykle pozostanie w otoczce super biednej, poszkodowanej przez los i zagubionej, samotnej dziewczynki (chociaż ma już 27lat i powinna zająć się w końcu SOBĄ).
Ok, biję się z myślami od kilku tygodni czy porozmawiać w końcu z nim, czy też nie. Zdecydowałam, że wszystko mu powiem. Tylko nawet nie wiem od czego zacząć... I obawiam się, że finał tego będzie taki, że ja wyjdę na tą złą, która czepia się o 'bzdury', a jego siostra jak zwykle pozostanie w otoczce super biednej, poszkodowanej przez los i zagubionej, samotnej dziewczynki (chociaż ma już 27lat i powinna zająć się w końcu SOBĄ).
No to poprowadź rozmowę tak, żeby nie wyszło na to, że się skarżysz i użalasz, a informujesz o swoich spostrzeżeniach i o tym, co Ci się nie podoba. Wypisz sobie na kartce w punktach, co chcesz powiedzieć. Zorganizuj rozmowę tak, żeby nie był ani zmęczony, ani głodny, ale też nie przejedzony. Konkrety. Nie jęcz. I za skarby świata nie używaj słowa MUSISZ. Synonimy, synonimy!
Ok. Jezu, wielkie dzięki.. promyk nadziei chociaż najgorsze (a może najlepsze
) wszystko przede mną.
"Zorganizuj rozmowę tak, żeby nie był ani zmęczony, ani głodny, ale też nie przejedzony" - masz łeb nawet do takich rzeczy hehe, niby szczegół, lecz jakże ważny. Zrobię dziś dobrą lekką kolację, a po niej odważę się porozmawiać o tym, co mnie boli. Dzięki!
P.S. co do słowa "musisz" - zawsze słyszę jedno z jego ust: "Ja NIC nie muszę. " heh i w sumie racja
Ok. Jezu, wielkie dzięki.. promyk nadziei chociaż najgorsze (a może najlepsze
) wszystko przede mną.
"Zorganizuj rozmowę tak, żeby nie był ani zmęczony, ani głodny, ale też nie przejedzony" - masz łeb nawet do takich rzeczy hehe, niby szczegół, lecz jakże ważny. Zrobię dziś dobrą lekką kolację, a po niej odważę się porozmawiać o tym, co mnie boli. Dzięki!
P.S. co do słowa "musisz" - zawsze słyszę jedno z jego ust: "Ja NIC nie muszę. " heh i w sumie racja
Powiem tak, od 12 lat w pewnym sensie wychowuje pewnego młodzieńca (mój siostrzeniec) i na jego przykładzie jedno wiem na pewno: facet do 6 roku życia się rozwija, a potem tylko rośnie. Jeśli siostrzeniec jest głodny i/lub zmęczony to nie ma z nim gadania na żaden temat, a zły chodzi jak osa. I to samo jest z "dorosłymi" facetami, więc wiem doskonale, co mówię
Słowo "musisz" działa na mnie destrukcyjnie, a co dopiero na prostą konstrukcję męską
Pewnie baby mu trują i truły, że musi to, musi tamto, a jak jeszcze Ty zaczniesz to awantura gwarantowana! Ty masz się okazać INNA niż tamte. LEPSZA
Ciężko, ale do zrobienia ![]()
fall123 napisał/a:Ok. Jezu, wielkie dzięki.. promyk nadziei chociaż najgorsze (a może najlepsze
) wszystko przede mną.
"Zorganizuj rozmowę tak, żeby nie był ani zmęczony, ani głodny, ale też nie przejedzony" - masz łeb nawet do takich rzeczy hehe, niby szczegół, lecz jakże ważny. Zrobię dziś dobrą lekką kolację, a po niej odważę się porozmawiać o tym, co mnie boli. Dzięki!
P.S. co do słowa "musisz" - zawsze słyszę jedno z jego ust: "Ja NIC nie muszę. " heh i w sumie racjaPowiem tak, od 12 lat w pewnym sensie wychowuje pewnego młodzieńca (mój siostrzeniec) i na jego przykładzie jedno wiem na pewno: facet do 6 roku życia się rozwija, a potem tylko rośnie. Jeśli siostrzeniec jest głodny i/lub zmęczony to nie ma z nim gadania na żaden temat, a zły chodzi jak osa. I to samo jest z "dorosłymi" facetami, więc wiem doskonale, co mówię
![]()
Słowo "musisz" działa na mnie destrukcyjnie, a co dopiero na prostą konstrukcję męską
Pewnie baby mu trują i truły, że musi to, musi tamto, a jak jeszcze Ty zaczniesz to awantura gwarantowana! Ty masz się okazać INNA niż tamte. LEPSZA
Ciężko, ale do zrobienia
hh dokładnie
Proponuję powinieneś, jesteś zobligowany
Dostałaś od Teo dobrą radę - spisz sobie plan rozmowy.
Bądź przygotowana w każdej chwili na rozmowę, zacznij jak wróci zadowolony, w dobrym nastroju.
Mów mu o swoich odczuciach/uczuciach, ale nie narzekaj.
Proponuję tak: opis faktu/zdarzenia - odczucie (nie podoba mi się, czuje się lekceważona, itd. ...),
i następne, następne. ... wg takiego schematu.
Nie omawiaj tego za długo, na początek zacznij od tych najważniejszych i najbardziej Cię denerwujacych przypadków.
Zakończ swoimi oczekiwaniami w stosunku do jego zachowania.
W trakcie zadaj mu pytania sprawdzające czy dobrze rozumie to co do niego mówisz i czy zrozumiał Twoje oczekiwania.
Teo napisała starą prawdę:
facet do 6 roku życia się rozwija, a potem tylko rośnie.
Potraktuj go więc jako "dziecko specjalnej troski" - nie w sensie pobłażliwości i łagodności tylko w sensie łopatologicznego wbijania mu do łba treści, które chcesz mu przekazać w taki sposób aby sie utrwaliły.
Jesłi nie zrozumie Twoich zastrzezeń - wielkiego pola manewru nie masz, bo niestety Wasz związek nie jest rozwojowy, chyba że masz masochistyczne usposobienie i będziesz wolała trwać w takim chorym układzie.
Trzymaj się.
Mnie się nie podoba zachowanie siostry Twojego faceta. Chce grać pierwsze skrzypce w jego życiu i jak facet się nie otrząśnie, tak będzie do końca życia.
Znam podobny przypadek z "autopsji", żadna z jego dziewczyn nie spełniała jej wymogów, nie pozwoliła ożenić się bratu z matką jego dziecka, potem gdy ożenił się wbrew jej woli, skutecznie pomogła mu w rozpadzie jego małżeństwa.
No i nici z rozmowy. Nie wiem jakim cudem, ale po prostu nie było 'okazji'. Wrócił, był miły itp itd, ale na pytanie dlaczego tak późno, odpowiedział, że siostra go zagadała. Ja wtedy w środku zrobiłam się tak nerwowa...wiedziałam, że nie ma co zaczynać rozmowy bo na pewno nie przebiegłaby ona spokojnie. On oczywiście przepraszał itd.. On nie widzi tego co się dzieje. Myśli, że tak może być skoro ja nie reaguje, ale ona nim pomiata! Rozkazuje mu w każdej sytuacji. Poza tym dziwi mnie to (dla mnie taka sytuacja jest lekko chora, może się mylę..), że co wieczór pisze mu na dobranoc, że go kocha itp. Dziwna relacja siostry z bratem.... Nie sądzicie? Widać, że mają jakieś swoje tajemnice (tzn. ona chce za wszelką cenę tak pokazać), że niby ja nie mogę o czymś tam wiedzieć, bo PO CO.. Ona chce pokazać, że to ICH rodzina jest najważniejsza i to co się tam dzieje, a ja jestem kimś tam obcym, z kim związał się jej brat (i pewnie ma nadzieję, że nie na długo)
Ma/miał ktoś może podobne sytuacje? jak z tego wybrnąć? dodam, że zakończenie związku nie wchodzi w grę, kocham go i wiem, że on mnie też
No i nici z rozmowy. Nie wiem jakim cudem, ale po prostu nie było 'okazji'. Wrócił, był miły itp itd, ale na pytanie dlaczego tak późno, odpowiedział, że siostra go zagadała. Ja wtedy w środku zrobiłam się tak nerwowa...wiedziałam, że nie ma co zaczynać rozmowy bo na pewno nie przebiegłaby ona spokojnie. On oczywiście przepraszał itd.. On nie widzi tego co się dzieje. Myśli, że tak może być skoro ja nie reaguje, ale ona nim pomiata! Rozkazuje mu w każdej sytuacji. Poza tym dziwi mnie to (dla mnie taka sytuacja jest lekko chora, może się mylę..), że co wieczór pisze mu na dobranoc, że go kocha itp. Dziwna relacja siostry z bratem.... Nie sądzicie? Widać, że mają jakieś swoje tajemnice (tzn. ona chce za wszelką cenę tak pokazać), że niby ja nie mogę o czymś tam wiedzieć, bo PO CO.. Ona chce pokazać, że to ICH rodzina jest najważniejsza i to co się tam dzieje, a ja jestem kimś tam obcym, z kim związał się jej brat (i pewnie ma nadzieję, że nie na długo)
Dla mnie też dziwne, rodzeństwo to że się kocha, okazuje raczej gestami. Nie mam brata, nie wiem jak by układały sie nasze relacje. Z siostrą nie wyznajemy sobie uczuć, jesteśmy sobie bliskie, możemy na siebie liczyć, ale każda ma swoje życie.
Mam syna i córkę, raczej drą ze sobą koty, jednak w potrzebie też są sobie pomocni. Z tym że różnica wieku między nimi jest duża 8 lat, córka jest starsza od syna. Nie wiem jak by było, gdyby różnica wieku była rok, czy dwa.
Mnie też ta relacja wydaje się z lekka chora. Nie chę dopatrywać się w ich relacjach miłości kazirodzczej.
Kiedyś w mojej okolicy parze rodzeństwa urodziło się dziecko, mieli wtedy po naście lat. Takie cuda jak widać się zdarzają.
Musisz z chłopakiem porozmawiać, delikatnie wskazać co Cię w ich relacjach irytuje.
"Mnie też ta relacja wydaje się z lekka chora. Nie chę dopatrywać się w ich relacjach miłości kazirodzczej."
Też miewam takie myśli od jakiegoś czasu... za chwilę mówię sobie "niee...niemożliwe". Z jego strony na pewno, ale z jej..? (jej spojrzenia w jego stronę, zachowanie wobec niego, treści smsów) Nie wiem, ona z całą pewnością ma jakiś problem ze sobą. Za wszelką cenę nie chce żeby u niej było po prostu DOBRZE, bo wtedy on nie będzie tak często przyjeżdżał, bo po co... Ona go zamęczy. Mój chłopak wraca wieczorami, po pracy zmęczony jak nie wiem co, a ona jeszcze ma czelność wypisywać mu "mam zimno w domu, bo nie jest napalone w piecu, przyjedź", "Nie umiem znaleźć [...]" itp itd... i wszystko wg niej jest z jego winy, bo się wyprowadził i mieszka ze mną
......
18 2013-10-07 21:07:01 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-10-07 21:09:40)
Jest w niej na pewno jakiś rodzaj zazdrości. Mogłoby to nie dziwić gdyby miała 14-16 lat, ale to już bardzo dorosła kobieta i powinna mieć świadoość, że jej brat ma prawo ułożyć sobie życie i ona już nie będzie w centrum jego uwagi.
Musisz porozmawiać z chłopakiem, zwrócić mu uwagę że to nie jest normalne, że jest na jej zawołanie, że czujesz że siostra działa tak, bo Ty jesteś w jego życiu. Bez rozmowy, być może się nie domyśła że to Ci przeszkadza,nawet jeśli on się domyśla , po prostu udaje że niema problemu.
Myślę że i on nie czuje się w tej sytuacji komfortowo, tylko nie bardzo potrafi siostrze powiedzieć - nie.
Czy Ty jesteś jego pierwszą kobietą? Jeśli nie, ciekawa jestem jak jej się układało, z inną dziewczyną brata?
Dla mnie też dziwne, rodzeństwo to że się kocha, okazuje raczej gestami...
Mnie też ta relacja wydaje się z lekka chora. Nie chcę dopatrywać się w ich relacjach miłości kazirodczej.
Kiedyś w mojej okolicy parze rodzeństwa urodziło się dziecko, mieli wtedy po naście lat. Takie cuda jak widać się zdarzają...
No moja koleżanka też zna podobny przypadek miłości kazirodczej i tej parze rodzeństwa urodziło się 2 dzieci. Podobno bardzo się mocno kochają i do dnia dzisiejszego żyją w związku jako para..
Może tutaj też ich coś więcej kiedyś łączyło i ona nie może się z tego wyleczyć albo po prostu nie poznała nikogo fajnego i nie chce by brat miał swoją kobietę i był szczęśliwy ![]()
Ja jestem jego pierwszą dziewczyną. W sensie taką "na poważnie", o której dowiedziała się rodzina, która uczestniczy we wszystkich imprezach rodzinnych itp. Ona nie ma faceta i raczej z jej trybem życia miec go nie bedzie, bo caly czas siedzi w domu jak stara babcia. No, ale to wszystko dlatego zeby pokazać przed swoim bratem jaka ona stała się samotna przez to, że musi zająć się domem, do tego praca(u niego..gdzie ma luzy jak nigdzie indziej) i męczący ją ojciec. Wszystko przez to, że nie ma go w domu, że związał się ze mną. Nie wiem jak jej uzmysłowić to, że on teraz bedzie zakładać swoją rodzinę. ze mną.. Że przede wszystkim bedzie dla mnie wsparciem, a ona albo powinna poszukać sobie faceta (bez więzów krwi
) albo niech żyje samotnie skoro tak chce. Ja tez muszę sprzątać codziennie, gotować, prać.. Tez pracuję i to niekiedy bardziej intensywnie niż ona.. A w domu mój facet nie ma mi nawet kiedy pomoc bo pomaga wiecznie jej... Jak ja z nim porozmawiam to wątpię zeby on jej przetłumaczył wszystko tak jak ja bym tego chciała. Pewnie powie jedno zdanie i tyle.
Powiedziałam mu wszystko, co leży mi na sercu a on... Stwierdził, że jestem "chora"
powiedziałam, że męczą mnie te ciągłe smsy, że nawet nie potrafię się wyluzować jak chcę porozmawiać z nim o różnych sprawach, bo co chwilę dźwięk smsa przerywa dialog, a on na to "to się przyzwyczaj". ?! Ja odpowiedziałam, że przyzwyczajać się do takich rzeczy nie mam zamiaru, bo może mówić co chce, ale dla mnie to ta sytuacja jest chora, a ja w tym wszystkim reaguję całkowicie zdrowo. Wiem, że mówił to w nerwach, ale w sumie co go tak zdenerwowało? Bardzo szybko chciał zakończyć rozmowę, tak jakby stąpał po kruchym lodzie, jakby bał się rozmawiać dalej, nie wiem..
Ja jestem jego pierwszą dziewczyną. W sensie taką "na poważnie", o której dowiedziała się rodzina, która uczestniczy we wszystkich imprezach rodzinnych itp. Ona nie ma faceta i raczej z jej trybem życia miec go nie bedzie, bo caly czas siedzi w domu jak stara babcia. No, ale to wszystko dlatego zeby pokazać przed swoim bratem jaka ona stała się samotna przez to, że musi zająć się domem, do tego praca(u niego..gdzie ma luzy jak nigdzie indziej) i męczący ją ojciec. Wszystko przez to, że nie ma go w domu, że związał się ze mną. Nie wiem jak jej uzmysłowić to, że on teraz bedzie zakładać swoją rodzinę. ze mną.. Że przede wszystkim bedzie dla mnie wsparciem, a ona albo powinna poszukać sobie faceta (bez więzów krwi
) albo niech żyje samotnie skoro tak chce. Ja tez muszę sprzątać codziennie, gotować, prać.. Tez pracuję i to niekiedy bardziej intensywnie niż ona.. A w domu mój facet nie ma mi nawet kiedy pomoc bo pomaga wiecznie jej... Jak ja z nim porozmawiam to wątpię zeby on jej przetłumaczył wszystko tak jak ja bym tego chciała. Pewnie powie jedno zdanie i tyle.
No to teraz Kochana zadziałaj czynami jak słowa nie dotarły to Twojego lubego. Musisz sprawić tak, by on poczuł, że może Cie stracić
np. Siostra napisze, że ma przyjechać jej pomóc, on pojedzie to wtedy Ty też wyjdź z domu do koleżanki czy na zakupy i wróć kiedy już luby będzie w domu. Jak zapyta gdzie byłaś to powiedz, że kolega zadzwonił i poszłaś mu pomóc
I powtarzaj ten schemat
Jak zrobi kwaśną minę to dodaj, że nie powinien być zły, bo w końcu też sam chodzi i pomaga. Do tego ładnie się uśmiechnij i idź weź kąpiel ![]()
Musisz próbować innych metod niż rozmowa, bo inaczej jego siostra dopnie swego i Wasz związek się rozpadnie
Ściskam Cie mocno
![]()
No właśnie to będzie trudne, bo raczej sprowadzi się to do złych konsekwencji. On jest typem faceta, który twierdzi "facet może wszystko, kobieta tylko 1% z tego"
Już próbowałam podobnych metod jak opisywane powyżej, ale wtedy tylko jeszcze bardziej się od siebie oddalaliśmy. Wychodzi na to, że chyba nie ma już sensu się starać. Nie warto jest kochać za dwoje. Nie będę się męczyć i chyba czas to zakończyć po ludzku. No cóż, dzięki Wam wszystkim za rady, buziak.
P.S. Zwłaszcza, że ostatnie weekendowe wieczory miał zarezerwowane dla kumpli (ich śmieszne męskie wieczory). Miało być kulturalnie w męskim gronie, a za każdym razem kończyło się na tym, że jechali na imprezę i Bóg jedyny wie, jeśli jest, co tam się działo... ehhh. Czas żyć dla siebie;)
No właśnie to będzie trudne, bo raczej sprowadzi się to do złych konsekwencji. On jest typem faceta, który twierdzi "facet może wszystko, kobieta tylko 1% z tego"
Już próbowałam podobnych metod jak opisywane powyżej, ale wtedy tylko jeszcze bardziej się od siebie oddalaliśmy. Wychodzi na to, że chyba nie ma już sensu się starać. Nie warto jest kochać za dwoje. Nie będę się męczyć i chyba czas to zakończyć po ludzku. No cóż, dzięki Wam wszystkim za rady, buziak.
P.S. Zwłaszcza, że ostatnie weekendowe wieczory miał zarezerwowane dla kumpli (ich śmieszne męskie wieczory). Miało być kulturalnie w męskim gronie, a za każdym razem kończyło się na tym, że jechali na imprezę i Bóg jedyny wie, jeśli jest, co tam się działo... ehhh. Czas żyć dla siebie;)
Przykro mi, że tak to się kończy, ale pomyśl sobie, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Może teraz brzmi to banalnie, ale kiedyś przyznasz mi racje
Dobrze, że to wyszło teraz. Dobrze, że nie jesteście związani bardziej (ślub, kredyt, dziecko). Czasem tak jest po prostu lepiej ![]()
fall123 napisał/a:No właśnie to będzie trudne, bo raczej sprowadzi się to do złych konsekwencji. On jest typem faceta, który twierdzi "facet może wszystko, kobieta tylko 1% z tego"
Już próbowałam podobnych metod jak opisywane powyżej, ale wtedy tylko jeszcze bardziej się od siebie oddalaliśmy. Wychodzi na to, że chyba nie ma już sensu się starać. Nie warto jest kochać za dwoje. Nie będę się męczyć i chyba czas to zakończyć po ludzku. No cóż, dzięki Wam wszystkim za rady, buziak.
P.S. Zwłaszcza, że ostatnie weekendowe wieczory miał zarezerwowane dla kumpli (ich śmieszne męskie wieczory). Miało być kulturalnie w męskim gronie, a za każdym razem kończyło się na tym, że jechali na imprezę i Bóg jedyny wie, jeśli jest, co tam się działo... ehhh. Czas żyć dla siebie;)
Przykro mi, że tak to się kończy, ale pomyśl sobie, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Może teraz brzmi to banalnie, ale kiedyś przyznasz mi racje
Dobrze, że to wyszło teraz. Dobrze, że nie jesteście związani bardziej (ślub, kredyt, dziecko). Czasem tak jest po prostu lepiej
Zgadzam się Teo, mi również jest bardzo przykro fall123
Trzymaj się cieplutko i życzę Ci prawdziwego szczęścia i miłości ![]()