Witam, mam taki mały problemik... nie wiem czy mam go ze sobą...
Mam dziewczynę od jakiegoś czasu...
dzisiaj się zapytała czy nie będę miał nic przeciwko jak przyjedzie do niej jakoś znajomy się po wyżalać...
odpowiedziałem, że mam coś przeciwko (wiadomo że dużo osób by sobie nie życzyło takiego czegoś)...
Powiedziała, że jak jej ufam nie mam czego się bać...
tyle, że ja jej ufam ale nie jemu... ale i dalej mam coś przeciwko temu aby ktoś tam do niej przyjechał kogo kompletnie nie znam...
Po prostu boję się o nią ale jej ufam...
Szlak mnie trafia po prostu...
Na pewno są osoby które mają takie zdanie co i ja
Wiem, że dla niektórych to nie jest problem... ale dla mnie jest dlatego proszę o wasze opinie