netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozwód

46 odpowiedzi7 631 wyświetleńzałożony przez załamany30+, 16.11.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 47 ]

1

Temat: Rozwód

Witam. Może źle trafiłem lecz chciałbym usłyszeć poradę lub punkt widzenia kobiet.
Mam 30 lat ,znam się z moją żoną od 9 a małżeństwem jesteśmy od 8.Mamy 2 cudowne córki 7 i 6 lat.Na początku było jak w bajce motyle w brzuchu, spędzanie czasu razem od rana do nocy.Szybko zamieszkałem u niej bo po nie całych 6 m-cach.Decyzja o 1 pierwszym dziecku no i praca.To właśnie moja praca sprawiła,że tak naprawdę zaczęło się coś psuć. Łapałem na początku się każdej pracy aby tylko starczało jej na to co chce.Lecz na rynku pracy było kiepsko i sytuacja również zdrowotna zmusiła mnie do tego aby zostać kierowcą zawodowym.Najpierw byłem co dziennie w domu lecz to generowało koszty a pieniążki były małe, później co tydzień co dwa i w końcu trzy.Moja żona była zła ,że mnie nie ma lecz jak były pieniążki to było ok próbowałem nadrobić stracony czas lecz to mi nie wychodziło zawsze brakowało go żeby spędzić tylko we dwoje.dwoje. Męczyliśmy się tak pewien dłuższy czas bo prawie 4 lata, lecz mieliśmy cel własny dom i do tego trzeba było kredyt.Więc męczarnie było bo chodziło tylko o zaświadczenie o zarobkach aby było jak najwyższe.Po wzięciu kredytu zmieniłem prace, dalej jeżdżę lecz jestem co dziennie w domu.Tak jest od 1,5 roku lecz kiepsko zaczeło się robić od 6 miesięcy,zaczęło żonie przeszkadzać ,że jestem , że chcę rozmawiać interesuje się tym co robi gdzie jedzie z kim rozmawia znikając w innym pomieszczeniu.Tragedia jest od 3 miesięcy kiedy już nie wytrzymałem napięcia z niepewnością i nie naprawdę zdrowo pokłóciliśmy, zażądała rozwodu motywując swą decyzje tym ,że od dawna mnie nie kocha traktuje mnie jak brata nie męża(to mnie najbardziej boli).Każdy ma swoje złe chwile w życiu nie chcę abyście myśleli ,że ja jestem cudownym facetem nie ma takich.Mam swoje humory dziwne zachowania, głupie przyzwyczajenia,lecz najgorsza jest moja zazdrość o nią( staram się jej nie okazywać i dusić ja w sobie lecz raz na jakiś czas pęka to we mnie).Nie jestem typem olewającym kiedy jest brudno w domu posprzątam ugotuje obiad nawet staram się prasować rzeczy dla naszych córek aby wyręczyć moja żonę.Zawsze staje po jej stronie nie ważne czy robi źle czy dobrze, we wszystkim co robi ją wspieram nawet w najgorszej głupocie cały czas chcę być dla niej wsparciem. Pokłóciłem się z jej rodziną moją rodziną i ze wszystkimi moimi znajomymi.Wiadomo z rodziną się porozumiesz i kontakty z nimi wróciły lecz moi znajomi mnie olali i zostałem tak naprawdę sam jej zapewnienia ,że po co ci oni masz mnie teraz się walą i nie mam nawet z kim o tej sprawie porozmawiać i się wyżalić. Nic.Nic nie skutkują rozmowy( bo ich ona nie chce) namawianie na psychologa.Jej decyzja jest nie odwołalna i punktu jej widzenia nie ma czego ratować.Ja jestem na skraju wytrzymałości psychicznej nie wiem ile jeszcze wytrzymam wylewania wszystkich rzeczy złych przez nasze  wszystkie lata razem upokorzenia w stylu "moi znajomi z Facebooka są mądrzejsi od ciebie" (wspomnę ,że teraz to jej świat przesiaduje na fb 70 % czasu spędzonego w domu).Proszę was o poradę jeżeli czegoś nie dopisałem to pytajcie ja postaram się wszystko obiektywnie opisać.

2

Odp: Rozwód

Na siłę nic nie zdziałasz. Jeśli ona podjęła taką decyzję i nie widzi innych rozwiązań to niewiele chyba możesz zrobić.
W czasie rozwodu jest możliwe prowadzenie mediacji kiedy jedna strona nie chce rozwodu, czy to coś daje?
Żona okazuje Ci brak szacunku porównując stan umysłu do nieznanych Ci osób. Co chce tym osiągnąć?
Jeśli nie wchodzi w grę terapia małżeńska, udaj sie indywidualnie. Nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny.
Warto chyba dociec skąd wziął się problem.
Trzymaj się. Wielu tu nas poranionych ale wszystko da się przeżyć. Dobrze czasem się wygadac smile

3

Odp: Rozwód

O tempora, o mores wink
Żona pracuje?
Rozwód to ROZPAD rodziny w jakimś sensie... więc to nie decyzja typu "wyskoku nad wodę".
Idź do tego psychologa dla własnego dobra. A na rozwód możesz nie wyrazić zgody... i np. poprosić o przeprowadzenie mediacji.
Samo "odwidzenie" się to za mało by dostać rozwód. Do rozwodu trzeba by zostały spełnione tzw. przesłanki (jak w każdej innej sprawie). Poczytaj sobie... i bądź mądrzejszy o tę wiedzę od jej kolegów z FB. (Tylko tę wiedzę schowaj jak asa do rękawa i zastosuj WTEDY, kiedy przyjdzie na to czas).

4

Odp: Rozwód

Nie pytanie, nie porada, ale sugestia.
Zastanów się, czy znasz przypadek kobiety, która zapragnęła rozwodu tylko dlatego, że nie kocha męża.

5

Odp: Rozwód
renesans napisał/a:

Na siłę nic nie zdziałasz...
Żona okazuje Ci brak szacunku porównując stan umysłu do nieznanych Ci osób. Co chce tym osiągnąć?
...Warto chyba dociec skąd wziął się problem.
...Wielu tu nas poranionych ale wszystko da się przeżyć. Dobrze czasem się wygadac smile

Sam nic nie zdziałasz, to prawda. Żona tak porównując Cie do jakichś swoich "znajomych" na Twoja niekorzyść wykazuje coś, na co nie ma miejsca w związku. To źle wygląda... Podejrzewam, że jej "odsuniecie się" jest związane z kimś tam właśnie. Napisałes bardzo zdawkowo na ten temat.
Widzę tu kolejną historię układającą się według standardowego szablonu. Żona się "znudziła" małżeństwem i jej sie odwidziało mieć jakiegoś męża...
Załamany30+ - pisz tu w przypływach złych emocji i uczucia goryczy, to pomaga.
P.S.
Widząc istny wysyp podobnych historii mam wrażenie, że coś jest w powietrzu albo jedzeniu...

6

Odp: Rozwód
kosmiczny nick napisał/a:

P.S.
Widząc istny wysyp podobnych historii mam wrażenie, że coś jest w powietrzu albo jedzeniu...

Wygląda na to że kolejna księżniczka znudzona życiem. Usidlij faceta odetnij od znajomych, poniż i rzuć.
Co do rozwodu ktoś słusznie zauważył że ważne jest by zadbać o swoje interesy i interesy dzieci, na rozwód nie musisz się zgadzać. Oczywiście mediacja z terapeutą wskazana, by odnaleźć istotę problemu. Nie poddawaj się a w szczególności nie załamuj, bo nie jesteś na przegranej pozycji.

7

Odp: Rozwód

Ktoś coś jej naobiecywał i tyle...i poroże pewnie też już jest na miejscu. Skoro księżniczka chce zabrać swoje zabawki, to odbierz jej swoje, znaczy kasę do minimum.

8 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-11-16 12:17:47)

Odp: Rozwód
załamany30+ napisał/a:

Witam. Może źle trafiłem lecz chciałbym usłyszeć poradę lub punkt widzenia kobiet.
Mam 30 lat ,znam się z moją żoną od 9 a małżeństwem jesteśmy od 8.Mamy 2 cudowne córki 7 i 6 lat.Na początku było jak w bajce motyle w brzuchu, spędzanie czasu razem od rana do nocy.Szybko zamieszkałem u niej bo po nie całych 6 m-cach.Decyzja o 1 pierwszym dziecku no i praca.To właśnie moja praca sprawiła,że tak naprawdę zaczęło się coś psuć. Łapałem na początku się każdej pracy aby tylko starczało jej na to co chce.Lecz na rynku pracy było kiepsko i sytuacja również zdrowotna zmusiła mnie do tego aby zostać kierowcą zawodowym.Najpierw byłem co dziennie w domu lecz to generowało koszty a pieniążki były małe, później co tydzień co dwa i w końcu trzy.Moja żona była zła ,że mnie nie ma lecz jak były pieniążki to było ok próbowałem nadrobić stracony czas lecz to mi nie wychodziło zawsze brakowało go żeby spędzić tylko we dwoje.dwoje. Męczyliśmy się tak pewien dłuższy czas bo prawie 4 lata, lecz mieliśmy cel własny dom i do tego trzeba było kredyt.Więc męczarnie było bo chodziło tylko o zaświadczenie o zarobkach aby było jak najwyższe.Po wzięciu kredytu zmieniłem prace, dalej jeżdżę lecz jestem co dziennie w domu.Tak jest od 1,5 roku lecz kiepsko zaczeło się robić od 6 miesięcy,zaczęło żonie przeszkadzać ,że jestem , że chcę rozmawiać interesuje się tym co robi gdzie jedzie z kim rozmawia znikając w innym pomieszczeniu.Tragedia jest od 3 miesięcy kiedy już nie wytrzymałem napięcia z niepewnością i nie naprawdę zdrowo pokłóciliśmy, zażądała rozwodu motywując swą decyzje tym ,że od dawna mnie nie kocha traktuje mnie jak brata nie męża(to mnie najbardziej boli).Każdy ma swoje złe chwile w życiu nie chcę abyście myśleli ,że ja jestem cudownym facetem nie ma takich.Mam swoje humory dziwne zachowania, głupie przyzwyczajenia,lecz najgorsza jest moja zazdrość o nią( staram się jej nie okazywać i dusić ja w sobie lecz raz na jakiś czas pęka to we mnie).Nie jestem typem olewającym kiedy jest brudno w domu posprzątam ugotuje obiad nawet staram się prasować rzeczy dla naszych córek aby wyręczyć moja żonę.Zawsze staje po jej stronie nie ważne czy robi źle czy dobrze, we wszystkim co robi ją wspieram nawet w najgorszej głupocie cały czas chcę być dla niej wsparciem. Pokłóciłem się z jej rodziną moją rodziną i ze wszystkimi moimi znajomymi.Wiadomo z rodziną się porozumiesz i kontakty z nimi wróciły lecz moi znajomi mnie olali i zostałem tak naprawdę sam jej zapewnienia ,że po co ci oni masz mnie teraz się walą i nie mam nawet z kim o tej sprawie porozmawiać i się wyżalić. Nic.Nic nie skutkują rozmowy( bo ich ona nie chce) namawianie na psychologa.Jej decyzja jest nie odwołalna i punktu jej widzenia nie ma czego ratować.Ja jestem na skraju wytrzymałości psychicznej nie wiem ile jeszcze wytrzymam wylewania wszystkich rzeczy złych przez nasze  wszystkie lata razem upokorzenia w stylu "moi znajomi z Facebooka są mądrzejsi od ciebie" (wspomnę ,że teraz to jej świat przesiaduje na fb 70 % czasu spędzonego w domu).Proszę was o poradę jeżeli czegoś nie dopisałem to pytajcie ja postaram się wszystko obiektywnie opisać.

łał....nastepna ,,szajsbukowa królewna,,  baba 30 lat a ona rzuca tekstem,ze jej znajomi z fb sa mądrzejsi od ciebie,matko............
jakos się tego ostatnimi czasy namnożylo,szok


domyślam się że w czasie kiedy pracowales na ten wasz wymarzony dom i zdolność kredytowa ona nie pracowala,bo jakos nigdzie nie piszesz ze tak było,miala czas na szajsbuka i wasze zycie zastapila wirtualnym badziewiem,jak znam zycie tam już kogos namierzyla....

pewnie jest już jakiś który ja rozumie,przy klikaniu z którym czuje motyle,a ty chlopie natyrales się żeby miała wszystko,jak sam napisales,no to już jak to wszystko miała ,to pomyslala ze może mieć więcej,a ze rozumem nie grzeszy to siedzi godzinami na fb i tam udaje ze zyje,bo to przecież takie zycie na niby,ktore wciąga naiwniakow..........

9

Odp: Rozwód
kosmiczny nick napisał/a:

Widzę tu kolejną historię układającą się według standardowego szablonu. Żona się "znudziła" małżeństwem i jej sie odwidziało mieć jakiegoś męża...
Załamany30+ - pisz tu w przypływach złych emocji i uczucia goryczy, to pomaga.
P.S.
Widząc istny wysyp podobnych historii mam wrażenie, że coś jest w powietrzu albo jedzeniu...

A nie w "zdobyczach cywilizacji" czasem?
Czas temu jakiś był wysyp "pierwszych miłości" napotkanych na "naszej klasie" i z tym związanych problemów w znudzonych sobą związkach. Teraz FB?
Mężowie TEŻ tak mają... od wieków wink tyle, że wymieniają stary model na taki kilkanaście lat młodszy wink oczywiście gdy już majaczy im się "strefa cienia"... motocykle, kabriolety i młode spragnione...
DLATEGO piszę - "odwidziało mi się" to za mało by rozwalać RODZINĘ.
Dzieci w tym wszystkim SĄ UWIKŁANE! - odpowiedzialność rodzicielska TEŻ powinna mieć jakiekolwiek (?) znaczenie sad
Też mam odczucie, że tu wchodzi w rachubę COŚ(ktoś) jeszcze...

10

Odp: Rozwód

Sam dla siebie owszem pójdę do psychologa.Z pracą żony to jest tak: pracowała w sklepie spożywczym dłuższy czas u nas w miejscowości (wynagrodzenie  adekwatne do pracy, czyli było ok), lecz zachciało się czegoś swojego i założyła sklep w szkole lecz nie wyszło sorry taki mamy klimat.Ale najgorsze było to ,że zrobiła to w momencie gdzie ja rozmawiałem o zmianie pracy na taką abym był cały czas w domu(to sie równoważy z mniejszymi zarobkami)a ona na bezrobotnym.Prosiłem o to aby poszła do pracy nie dla pieniedzy(choc po niekąd)ale dla samej siebie ponieważ siedzenie w domu nie działa na nią dobrze,to się ze mną kłóciła żę głupoty gadam i jakieś pieniądze ma (z pośredniaka).Owszem zaczeła wyjeżdżać do siostry za granice dorobic pare groszy jak zaczeły rozsnąc długi( za granicą sprząta domy),wyjeżdża na tydzień dwa i wraca i było wszystko ok.Ja też wyjeżdżałem więc nie robiłem zbytnio problemów(nie raz występowały).I wyszła z założenia ,że nie pójdzie do pracy w pl ponieważ tam przez tydzień zarobi wiecej niż tu przez miesiąc.Kiedyś rozmowy toczyły się godzinami w na żywo czy przez telefon nawet milczenie nas cieszyło.Ma przebłyski powrotu do normalności lecz fb ją pochłoną i jej znajomi ,którzy przy wstawieniu nowego zdjęcia krótko mówiąc liżą jej tyłek, a w rzeczywistości obgadują ją.Większości jej znajomych nie znam nie wiem o czym z nimi pisze chciałem ją skontrolowac lecz pozmieniała hasła i kasuje wszystkie rozmowy.Kiedyś nie mieliśmy żadnych tajemnic między sobą teraz ona ma ich mnóstwo. Twierdzi ,że nie ma ze mną żadnych tematów, moim zdaniem na fb piszą jej to co chce usłyszec a ja jej mówie prawde ponieważ nie widze sensu oszukiwac osobę ,którą kocha się nad życie.Nie mówie,że nie jestem bez winy ,może nie potrafie okazywac uczycia tak jak powinienem może nie potrafie do wszystkiego każdy dojrzewa z wiekiem i może ja taki jestem.Zawsze powtarzała ,że jak zacznie się ze mną "męczyc" to sie ze mną rozwiedzie i tak było mówione od samego początku jak się znamy,również zawsze powtarzałą ,że moja praca i zazdrośc o nią zniszczy nasz związek.Lecz gdy nie tego typu praca by nie było nas stac na wiele rzeczy a zazdrośc hmmm moim zdaniem bez dawania powodów do niej jej nie bedzie.Nie chcę abyście zrozumieli ,że ona jest chodzącym złem nie ona jest najleprzą osobą jaką znam kocham ją nad życie zrobił bym dla niej wszystko przez tyle lat była dla mnie podporą w codzinnym życiu tylko nie wiem jak do tej osoby dotrzec z powrotem.Myśle,że jest aktualnie zagobiona osobą miedzy dwoma światami życia codziennego a wyobrażeniem o nim.Jeżeli o chodzi o zdrade to twierdzi ,że nikogo nie ma nie miała i do póki się nie rozwiedziemy nikogo sobie nie bedzie szukała.Czy w to wieże sam nie wiem,choc większośc jej rodziny jest za mną też twierdzą ,że nikogo nie ma.Aktualnie od wczoraj się do mnie nie odzywa ponieważ moja teściowa staneła w mojej obronie, ponieważ jako osoby patrząca z boku też zauważyła ,że z nią coś sie dzieje.Moja żona jest bardzo zaborcza jak się na coś uprze to musi minąc dużo czasu aby się przekonała ,że robi źle.Tylko małżeństwo to nie spacer po parku, nie można raptownie z niego wyjśc i iśc w drugim kierunku. Nie jest łatwo odpuścic sobie kogoś kto jest spełnieniem twoich marzeń.

11

Odp: Rozwód
Anhedonia napisał/a:

...DLATEGO piszę - "odwidziało mi się" to za mało by rozwalać RODZINĘ.
...
Też mam odczucie, że tu wchodzi w rachubę COŚ(ktoś) jeszcze...

Niech bedą i te zdobycze technologiczne i wciąż to nowe "zachęcające" do poznawania nowych dodatki smile
Jak ktoś się nudzi w związku, brakuje mu wrażeń - wchodzi w to i w szybkim czasie neguje wszystko w swoim dotychczasowym partnerze, a nowi "kolesie" są lepsi od małżonka smile To dotyczy i mężczyzn jak najbardziej.
Anhedonia - pojęcie "rodzina", "małżeństwo", "miłość" itp straciło na wartości... O ile lat temu trochę ktoś, kto składał małżeńską przysięgę był świadom rangi takich słów i potem robił WSZYSTKO by to ratować, o tyle w "naszych czasach" nastąpiła ewidentna dewaluacja takich wartości. I mamy to co mamy: "już nie kocham męża", "inni są lepsi i mądrzejsi", "żona nie ta to inna", "mężów można mieć wielu" smile
I już do rozwalenia związku wystarczy poczucie "odwidzenia się", bez zawracania sobie dupy jakimiś wyrzutami sumienia, śladową autorefleksją... Ot, na śmietnik i fru do FB/sklepu po nowe... Czy na randkowe portale.
O ile oczywiście "w międzyczasie" nie zadbało się o lepszy egzemplarz.

12 Ostatnio edytowany przez chaber05 (2014-11-16 12:53:01)

Odp: Rozwód

Mój mąż również pracuje poza domem i to od dwudziestu lat. Od czasu do czasu zaliczamy tzw. syndrom żony marynarza. Mąż zjeżdża na dłużej i zaczyna układać moje sprawy po swojemu. Zawsze zaliczamy wówczas lekką ścinę. Zazdrości u nas nie ma, a od portali społecznościowych trzymamy się z daleka. Znajomi są, ci sami od lat, sprawdzeni, z rodziną męża mam całkiem dobre relacje.

Twoja żona zrobiła coś bardzo głupiego, będąc żoną, zaczęła żyć jak ktoś stanu wolnego. Niekoniecznie musi za tym stać ktoś trzeci. Ona potrzebuje męża tylko dla pieniędzy, resztę życia sama sobie zorganizowała i nawet świetnie to zagrało, stąd taka, a nie inna reakcja. Żona twoje poświęcenie i pracę uznała za coś, co się jej należy jak psu buda - smutne i mało chwalebne. Nie wiem też dlaczego nie widzi w tobie ojca kochającego dzieci. Chyba najbardziej bolesne.

Tak jak pisze Anhedonia, możesz nie zgadzać się na rozwód, żądać mediacji.
Doczytałam resztę i faktycznie kobiecie świat wirtualny pomylił się z realem. Skoro jej własna rodzina dostrzega jej "odbieganie" od normy, coś musi być na rzeczy.

13

Odp: Rozwód

Kto się założy, że w tej historii występuje jeszcze jedna osoba, o której Autor nie wie?

14

Odp: Rozwód
załamany30+ napisał/a:

Sam dla siebie owszem pójdę do psychologa.
(...)moim zdaniem na fb piszą jej to co chce usłyszec a ja jej mówie prawde ponieważ nie widze sensu oszukiwac osobę ,którą kocha się nad życie.Nie mówie,że nie jestem bez winy ,może nie potrafie okazywac uczycia tak jak powinienem może nie potrafie do wszystkiego każdy dojrzewa z wiekiem i może ja taki jestem.Zawsze powtarzała ,że jak zacznie się ze mną "męczyc" to sie ze mną rozwiedzie i tak było mówione od samego początku jak się znamy,również zawsze powtarzałą ,że moja praca i zazdrośc o nią zniszczy nasz związek.

A może przestaniesz się tak sumitować i powiesz wprost: "NIE jestem ideałem"
To wtedy dowiesz się, że "święci i aniołowie" rezydują w niebie. A po świecie chodzą istoty z krwi i kości...
CO masz na sumieniu?
Pijesz? Bijesz? Na noce nie wracasz? Dzieci olewasz? Szacunku ojcom nie okazujesz? Przeklinasz i poniewierasz?
Aha - a OKAZYWANIA uczuć mozna się nauczyć wink
MÓWIŁA od początku - gdy nie mieliście dzieci (o rozwodzie w razie czego). CZY dzieci to nie wystarczający powód BY POSUNĄĆ się w rozwoju? Posunięcie polega na tym, ZEBY WYJRZEC POZA czubek własnego nosa. Ona się męczy... dzieci mają bezpieczny świat - olać dzieci, bo znajomi z FB są mądrzejsi od męża!? FAKTYCZNIE istota mądrości się odezwała. Tudzież ideał wink
No, ale to TY nie jesteś przecież idealny...

załamany30+ napisał/a:

(...).Myśle,że jest aktualnie zagobiona osobą miedzy dwoma światami życia codziennego a wyobrażeniem o nim.Jeżeli o chodzi o zdrade to twierdzi ,że nikogo nie ma nie miała i do póki się nie rozwiedziemy nikogo sobie nie bedzie szukała.Czy w to wieże sam nie wiem,choc większośc jej rodziny jest za mną też twierdzą ,że nikogo nie ma.Aktualnie od wczoraj się do mnie nie odzywa ponieważ moja teściowa staneła w mojej obronie, ponieważ jako osoby patrząca z boku też zauważyła ,że z nią coś sie dzieje.Moja żona jest bardzo zaborcza jak się na coś uprze to musi minąc dużo czasu aby się przekonała ,że robi źle.Tylko małżeństwo to nie spacer po parku, nie można raptownie z niego wyjśc i iśc w drugim kierunku. Nie jest łatwo odpuścic sobie kogoś kto jest spełnieniem twoich marzeń.

Moim zdaniem - jest KOMPLETNIE zapatrzona w siebie. ew. mało dojrzała.

Kosmiczny nicku - zgadzam się w 100% - głupota głupotę goni i głupotą pogania.
Wystarczy takiej/mu powiedzieć jak w reklamie: "JESTEŚ tego (cudu) wart/a" i chętni/ne płyną potokami wink

15

Odp: Rozwód

A poroże rośnie, rośnie...

16

Odp: Rozwód

Fajny układ, facet=kasa, nie ma go w domu, pracować żonka nie musi, to się za bardzo nudzi smile

17

Odp: Rozwód

Ale ja nie ukrywam tego,że nie jestem ideałem ponieważ nie ma takich ludzi każdy ma swoje zachowania przyzwyczajenia i każdy reaguje inaczej na daną sytuacje. Ja chce być szczęśliwy i dawać szczęście.Nigdy nie uderzyłem mojej żony nigdy od różnych jej nie wyzwałem i nie wychodze na libacje alkoholowe jeżeli coś piłem to tylko w domu lub  u rodziny(aktualnie nie pije wcale),wracam na noc do domu no chyba ,że wymaga ode mnie tego moja praca.Jako zawodowy kierowca często bywałem w delegacji i nie było mnie przy niej lecz starałem się jej zapewnic pomoc przy kazdym problemie jaki miała.Ja ją kocham nad życie zawsze była moim światełkiem w tunelu robiłem i dalej robie dla niej i dla dzieci rezygnowałem ze swoich marzeń aby spełniac jej aktualnie nie widze zycia bez niej i bez dzieci .Z dziecmi mam również dobry kontakt i one są ze mną emocjonalnie związane.Staramy się sworzyc im dom z krórego bedą dumne .Tylko teraz boje się o nią i jej decyzje one zranią nie tylko mnie ale przede wszystkim nasze dzieci.Ja chcę znaleśc rozwiązanie problemu który siedzi jej w głowie.Rozmawiając z nią mówiłem ,że jeżeli be zemnie bedzie szczęśliwa to ok rozwódźmy się ale ja dzieci nie odpuszczę i bede o nie walczył póki starczy mi sił.

18

Odp: Rozwód
załamany30+ napisał/a:

Ale ja nie ukrywam tego,że nie jestem ideałem ponieważ nie ma takich ludzi
(...)robiłem i dalej robie dla niej i dla dzieci rezygnowałem ze swoich marzeń aby spełniac jej aktualnie nie widze zycia bez niej i bez dzieci .Z dziecmi mam również dobry kontakt i one są ze mną emocjonalnie związane.Staramy się sworzyc im dom z krórego bedą dumne .Tylko teraz boje się o nią i jej decyzje one zranią nie tylko mnie ale przede wszystkim nasze dzieci.Ja chcę znaleśc rozwiązanie problemu który siedzi jej w głowie.Rozmawiając z nią mówiłem ,że jeżeli be zemnie bedzie szczęśliwa to ok rozwódźmy się ale ja dzieci nie odpuszczę i bede o nie walczył póki starczy mi sił.

NO i bądź konsekwentny... DOTRZE do zakutego łba, to dobrze - nie dotrze = Trudno. TRZEBA minimalizować straty smile szczególnie wśród niewinnych ofiar... (dzieci)
Jak w słowach przysięgi : "I ZROBIĘ WSZYSTKO..."
Ps. zamiast rozwodu możesz w sądzie "pójść" na separację... to ZAWSZE czasowe rozwiązanie, które WSZYSTKIEGO nie przekreśla. Wtedy jeszcze daje się sobie wzajemnie czas na tzw. ochłonięcie. Pozwala zauważyć ILE MOŻNA STRACIĆ.

19

Odp: Rozwód
załamany30+ napisał/a:

Ale ja nie ukrywam tego,że nie jestem ideałem ponieważ nie ma takich ludzi każdy ma swoje zachowania przyzwyczajenia i każdy reaguje inaczej na daną sytuacje. Ja chce być szczęśliwy i dawać szczęście.Nigdy nie uderzyłem mojej żony nigdy od różnych jej nie wyzwałem i nie wychodze na libacje alkoholowe jeżeli coś piłem to tylko w domu lub  u rodziny(aktualnie nie pije wcale),wracam na noc do domu no chyba ,że wymaga ode mnie tego moja praca.Jako zawodowy kierowca często bywałem w delegacji i nie było mnie przy niej lecz starałem się jej zapewnic pomoc przy kazdym problemie jaki miała.Ja ją kocham nad życie zawsze była moim światełkiem w tunelu robiłem i dalej robie dla niej i dla dzieci rezygnowałem ze swoich marzeń aby spełniac jej aktualnie nie widze zycia bez niej i bez dzieci .Z dziecmi mam również dobry kontakt i one są ze mną emocjonalnie związane.Staramy się sworzyc im dom z krórego bedą dumne .Tylko teraz boje się o nią i jej decyzje one zranią nie tylko mnie ale przede wszystkim nasze dzieci.Ja chcę znaleśc rozwiązanie problemu który siedzi jej w głowie.Rozmawiając z nią mówiłem ,że jeżeli be zemnie bedzie szczęśliwa to ok rozwódźmy się ale ja dzieci nie odpuszczę i bede o nie walczył póki starczy mi sił.

chlopiee SZAJSBUK TO TARGOWISKO PROZNOSCI ,komentarze pod zdjęciami, pierdoly ,słodzenie,wszystko sztuczne i mdle jak cukrowa wata,a ona jest po prostu pusta jak dzwon dlatego jej to imponuje,nieestety dużo jest takich ludzi,swiadczy o tym rozmiar tego zjawiska,nie wiem jak można spredzac godziny w tej bzdeciarni,komentujac foty,wstawiajac swoje ,czekając na lajki i inne pierdypaly,ja rozumiem jak dzieci 13 letnie to bawi,ale dorosłych ludzi???
fenomen fejsa polega na tym ze odnajdują się tam zakompleksieni ludzie,ktorzy w realu nie maja za wiele do powiedzenia a tam blyszcza swiatlem migotliwym jak wstawia fote w smiesznych pozach a ktoś  ja pochwali,juz pomijam ile fałszu w tym jest i obłudy

20

Odp: Rozwód

A może jednak to jest tylko moja wina!?Może naprawde jestem złym mężem i człowiekiem.Może naprawde nie dałem jej tego czego ona oczekiwała? Nie wiem co mam zrobic i jak życ z myślą ,że spieprzyłem jej i dziecią życie przez to ,że nie sprostałem oczekiwanią.

21 Ostatnio edytowany przez redapples (2014-11-16 14:31:29)

Odp: Rozwód
załamany30+ napisał/a:

A może jednak to jest tylko moja wina!?Może naprawde jestem złym mężem i człowiekiem.Może naprawde nie dałem jej tego czego ona oczekiwała? Nie wiem co mam zrobic i jak życ z myślą ,że spieprzyłem jej i dziecią życie przez to ,że nie sprostałem oczekiwanią.

Za dużo od siebie dałeś, zawsze pod ręką na zawołanie. Odwróć trochę myślenie, nie obwiniaj się i spójrz na fakty. Ciekawi mnie co dama zrobiła by tego życia nie spieprzyć? Nic nie jest przesądzone Ty musisz się wziąć w garść i nie obwiniać siebie. Sam to wymyśliłeś że jesteś złym człowiekiem?

22 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-11-16 14:31:37)

Odp: Rozwód
załamany30+ napisał/a:

A może jednak to jest tylko moja wina!? Może naprawde jestem złym mężem i człowiekiem. Może naprawde nie dałem jej tego czego ona oczekiwała? Nie wiem co mam zrobic i jak życ z myślą ,że spieprzyłem jej i dziecią życie przez to ,że nie sprostałem oczekiwanią.

[OCZEKIWANIOM!!! psianoga! DZIECIOM(liczba mnoga: końcówka OM!!!)]
To daj się dalej "wodzić za nos" i niech se twa żona robi co chce wink skoro to Twój SENS życia - spełniać JEJ oczekiwania... smile Nie ma zakazu

23

Odp: Rozwód

Dziękuje wszystkim za podpowiedzi, zrozumienie i dobrą rade.

24

Odp: Rozwód

Ty jesteś gościem w domu, żona wyjeżdża na 2 - 3 tygodnie do pracy zagranicę.

Akurat trochę znam środowisko kobiet które jeżdżą sprzątać mieszkania za granicą...
Układ "zastępczego małżeństwa" na czas pobytu na emigracji to norma.
Widok kiedy matka, żona jest odprowadzana przez dzieci i męża na przystanek autobusowy, żegnana czule i ze łzą w oku, biedna poświęca się dla rodziny. A w autobusie już dzwoni " kochanie, co u Ciebie ? tak się stęskniłam, przyjedziesz po mnie na przystanek ?"

Tak jak śpiewa Maleńczuk :
"praca na saksach, szkodzi na maxa".

Gnacie za pieniędzmi, gubiąc to co najważniejsze w życiu.

Szkoda, widać  że żona zasmakowała w takim życiu, pewnie imponuje jej dobrobyt, styl życia z którym spotyka się zagranicą i wśród emigracji.

Uderzyło mnie stwierdzenie, że żona na początku małżeństwa powiedziała, że będzie z Tobą nudzić, "męczyć" to odejdzie z małżeństwa.
Od samego początku zakładała, że małżeństwa ( z Tobą?) to układ czasowy, dopóki ona bedzie chciała.

Zadbaj o siebie, o dzieci.
Ona woli żyć swoim życiem, z którego Ciebie wykluczyła.
Możesz zmienić siebie. Zadbć o wygląd, zainteresowania, lepszą pracę, wykształcenie.
Stać się atrakcyjniejszy - nie ze względu na zonę, ale dla siebie.
Dla własnego samopoczucia.

Zadbaj o swoje "zabawki", nie wyprowadzaj się, schowaj paszporty dzieci, jeżeli jest kochaś, to dobrze by w sądzie zdobyć orzeczenie o jej winie, choćby o to żeby w przyszłości dzieci nie wmawiały Ci , że to Ty rozbiłeś ich rodzinę, nie mówiąc o ewentualnych alimentach na żonę.

25

Odp: Rozwód

Czy kogoś ma to nie wiem ale ,że jeździ sprzątać to wiem na 100 % ponieważ byłem tam nie raz.Jak jest za granicą to mieszka u swojej siostry i również u niej pracuje a jej siostra jest taka,że jak by było coś nie tak to by powiedziała mi to wprost ponieważ jest kobietą bezpośrednią. Najgorsze jest to milczenie, słuchawki na uszy, fb i robić wszystko aby odwrócić swoją uwagę od mojej osoby.
Czy może  ktoś miał podobny przypadek i zdołał uratować małżeństwo? Proszę o pomoc!

26 Ostatnio edytowany przez pitagoras (2014-11-16 18:25:20)

Odp: Rozwód
załamany30+ napisał/a:

Czy może  ktoś miał podobny przypadek i zdołał uratować małżeństwo? Proszę o pomoc!

Od czasu mojej bytności na tym forum było opisanych +/- 10 takich przypadków.Nie podobnych.Identycznych.
Nie chce mi się szukać.Ale gdzieś tak do 3-4 strony wątku jest ''ona nikogo nie ma, jak uratować małżeństwo''.
Potem, do dziesiątej mniej więcej: ''no dobra, jest ktoś, ale to tylko przyjaciel ble ble''.
A potem już normalnie: jak udowodnić winę i jak mogłem być taki głupi.Poszukaj.

27

Odp: Rozwód

Może jest jednak ktoś komu się udało uratować małżeństwo?Czy mój przypadek jest już tak beznadziejny i nie da się nic zrobić?

28

Odp: Rozwód

Dużo przypadków tutaj. Niby podobne, a jednak różne.
Da się uratować małżeństwo, jeśli tylko obie strony tego będą chciały. Jeśli tylko jedna-nic z tego nie wyjdzie!

29

Odp: Rozwód

Jak dotrzeć do tej drugiej osoby i przekonać ją ,że na przekór wszystkiego i wszystkim warto ratować coś co było dla nas najważniejsze?

30

Odp: Rozwód
załamany30+ napisał/a:

Jak dotrzeć do tej drugiej osoby i przekonać ją ,że na przekór wszystkiego i wszystkim warto ratować coś co było dla nas najważniejsze?

Niejedna juz tu na Forum osoba zadając sobie to samo pytanie ...wychodziła ze skóry by uprzytomnić to swej dotychczasowej "połówce". Wiesz, jest jedna bolesna prawidłowość: jeśli jest coś rzeczywiście wartością nadrzędną to nie ma prawa zaistnieć moment, że traci to znaczenie. Bo to dowodzi tylko tego, że "najważniejszym" jednak nie było.
Do ratowania małżeństwa, związku, do walki o jego dalsze isnienie potrzeba woli obu stron, jak napisała Liwia. Sam nic nie zdziałasz, a wszelkie próby uświadamiania małżonce oczywistej wartości małżeństwa przynieść mogą skutek odwrotny: staniesz sie namolnym i osaczającym nudziarzem w jej oczach...
Albo ją samą coś olśni (spadnie jej cegła na głowę, zleci ze schodów, spotka ją traumatyczne doznanie itp) i zatrybi, i zacznie rozumieć sytuację albo nic sie nie zmieni i dalej bedzie przeć do samej krawędzi czyli rozwodu.
I zazwyczaj tak sie takie historie kończą: jedno wpada w rozpacz tracąc coś najwazniejszego, a drugie ma to głeboko w dupie. I to bez wzgledu na przyczyny rozpadu zwiazku...

31

Odp: Rozwód

Sprawę uważam za ewidentnie skończoną.
Ale.
Jedyna opcja jakiegokolwiek dotarcia do małżonki to wypie**** ją na zbity pysk z mieszkania.Skoro chce rozwodu to naturalna kolej rzeczy.
Dopóki ona czuje że skaczesz koło niej na czterech łapkach to czuje się pewnie, może sobie bez przeszkód planować z nowym panem, bo wie, że stary będzie siedział grzecznie i przepraszał że żyje.

32

Odp: Rozwód

Ja nie chce walki tylko porozumienia!Nie chce zabierać ważnej osoby dla moich dzieci!One są najważniejsze i dla nich i ich przyszłości trzeba walczyć!
Staram się zrozumieć i poukładać w głowie całą sytuacje,jeżeli ma kogoś to kiedy jeżeli jest albo w domu albo na kursie gdzie wiem,że nie da rady nic zdziałać(instruktorem jest kobieta),jak wyjeżdża to oko na nią ma siostra i nawet nie ma kiedy pracując po 10-12 godzin,więc fizyczny kontakt odpada tylko mentalny przez fb tylko nie wiem jak przebić się przez ten mur a staram się z każdej strony i każdym sposobem  .Ciężko jest powiedzieć sobie odpuść bo wiem,że nie potrafię i tak naprawdę nie chce mimo tego co o mnie mówi jak się odnosi i jak traktuje ja ją bardzo kocham i chce spędzić resztę życia przy jej boku.

33

Odp: Rozwód
załamany30+ napisał/a:

...tylko mentalny przez fb tylko nie wiem jak przebić się przez ten mur a staram się z każdej strony i każdym sposobem...

No cóż... A próbowałeś siekiery?
Kabel od internetu ...ciach. Albo radykalniej (zwłaszcza jak net bezprzewodowy) - siekiera w komputer? Ewentualnie w telefon?
Wygląda na to, że tylko drastyczne metody Ci pozostały, skoro wywalić takiej małzonki z domu nie chcesz... Niech wiec zostanie, ale bez kontaktu z tymi "lepszymi i mądrzejszymi" z wirtuala.
A co? Ma męża!
Wówczas będą jakieś szanse na porozumienie. Tylko wczesniej musiałbyś ja jeszcze do kaloryfera przykuć....
Wybacz moje pisanie. Wiesz, ważne osoby dla dzieci są wówczas, gdy potrafia tym dzieciom przekazać coś pozytywnego. Na obecnym etapie Twego małżeństwa Twoja małżonka pokazuje dzieciom, ze ich ojciec jest ograniczony, głupi i nie wart szacunku... Jesli taki stan będziesz sztucznie za wszelką cenę utrzymywać i sie godzic na postępowanie zony - dzieci wyrosna w toksycznej i chorej rodzinie, gdzie nie ma szacunku i nie ma miłości.

34

Odp: Rozwód

Zdrada emocjonalna ma tu miejsce na 100%.

Niestety Twoją żonę pochłonął nowy świat. Wirtualny. Czuje, że jest na fali. Pewnie w głowie by Ci się powywracało gdybyś poczytał jej wiadomości.

A może zainstaluj na komputerze program łamiący hasła? Ponoć istnieją takowe. Może jak przekonasz się na własne oczy będziesz bardziej zdecydowany na podjęcie radykalnych kroków. Bo jak na razie ciągle szukasz usprawiedliwienia dla jej zachowania, a w sobie winy.

35

Odp: Rozwód

Kolego Autorze.To że Ty coś chcesz, to ma taką sobie moc sprawczą.
Twoje marzenia, że nie masz rogów, też mocno naiwne.Bo w razie czego jej siostra by Ci natychmiast powiedziała...Sratata...
Żyjesz iluzjami i tym co byś chciał.Masz żale do żony, że się zapatrzyła w rzeczywistość wirtualną...
A Ty co? Ty dopiero jesteś autystyczny!
Chcesz porozumienia- wstrząśnij nią.Tylko tak wyślesz sygnał do jej podświadomości.Że Ci zależy właśnie.Jak ją wywalisz za szmaty...
Prośbami i tłumaczeniem likwidujesz resztki jej zainteresowania sobą- o ile jakieś są....

36

Odp: Rozwód

"zaczęło żonie przeszkadzać ,że jestem , że chcę rozmawiać interesuje się tym co robi gdzie jedzie z kim rozmawia znikając w innym pomieszczeniu."

czerwone światło!!

zainteresuj sie tym z kim i o czym rozmawia, tak dla pewnosci.

zalamany, niestety nikt nigdy nie da Ci gwarancji na drugiego czlowieka. nie stracisz na wartosci jesli ci sie malzenstwo posypie     . no niestety do tanga  trzeba dwojga.   zadbaj o dobre samopoczucie dzieci, o siebie , bedzie co ma byc,ale przykro i wspołczuje ze musisz  przez takie cos przechodzic.  ale pamietaj - tysiace osob przechodza  przez to co ty teraz przechodzisz i wychodza na prostą,  sa szczesliwi!!!    trzymaj sie!

37 Ostatnio edytowany przez Wanda ta od Niemca (2014-11-16 23:00:53)

Odp: Rozwód

Załamany jej siostra to jednak JEJ siostra. Ostatecznie stanie po jej stronie i jeszcze pomoże Ciebie wykiwać i oskubać. Niestety chyba za bardzo wierzysz w ludzi.

38

Odp: Rozwód

Może i wszyscy macie racje ale czy nie przysięga się "Na dobre i na złe"!? W życiu różnie bywa może się uda?Jeżeli jest choć promyk nadziei to trzeba walczyć i może po ulewnym deszczu znowu zaświeci słońce?Pragnę tym się kierować choć i moje nadzieje są co raz mniejsze. Proszę zrozumcie mnie i spróbujcie postawić się w mojej sytuacji.

39 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2014-11-17 19:41:24)

Odp: Rozwód
załamany30+ napisał/a:

Może i wszyscy macie racje ale czy nie przysięga się "Na dobre i na złe"!? W życiu różnie bywa może się uda?Jeżeli jest choć promyk nadziei to trzeba walczyć i może po ulewnym deszczu znowu zaświeci słońce?Pragnę tym się kierować choć i moje nadzieje są co raz mniejsze. Proszę zrozumcie mnie i spróbujcie postawić się w mojej sytuacji.

Czyli co? Mamy Ci tu ściemniać i łudzić, że to tak naprawdę to ona Cię jednak kochai i tylko sobie wkręcasz, że juz Cie nie chce?
Zdecyduj się: chcesz w miarę obiektywnej oceny faktów i dalszych mozliwości rozwoju sytuacji, czy ściem i klepania "po plecach", iz ubzdurałes sobie to wszystko i niepotrzebnie doszukujesz sie w jej słowach i zachowaniach jakichś negatywnych - dla siebie - przesłanek. Że tak jest przecież w każdym związku...?
Ok, jak chcesz - uznaj, ze nie mamy racji i z naszych słów tu pisanych wyziera zwykła zawiść, że tak Ci sie cholernie udało małzeństwo...
Ech...
Ogarnij sie chłopie!
P.S.
Wiesz, nie trzymaj sie tak kurczowo tej przysiegi, bo takich osób, co łamią słowa mówione komuś prosto w oczy jest wiele...
Tyle tylko, ze ...albo nie wiedziały, iz to coś znaczy i do czegoś zobowiązuje, albo robiły to tylko "dla jaj".
Na jakim świecie żyjesz?

40

Odp: Rozwód

Ja nikogo nie neguje i wasze uwagi są dla mnie bardzo cenne i każdą biorę pod uwage. Lecz najgorsze jest w tym wszystkim to ,że ja nie potrafię się odnaleść tej sytuacji! Kiedy zawsze potrzebowałem pomocy w zrozumieniu czegoś w moim życiu Ona była i służyła mi dobrą radą lecz gdy teraz potrzebuje Jej jak nigdy do tond to Jej nie ma ponieważ pomocy potrzebuje w Jej sprawie.

41

Odp: Rozwód

A w sprawie przysięgi to albo ją składamy i jej się trzymamy albo nie i żyjemy w samotności!

42

Odp: Rozwód
załamany30+ napisał/a:

A w sprawie przysięgi to albo ją składamy i jej się trzymamy albo nie i żyjemy w samotności!

To utopia, wiesz?

43

Odp: Rozwód
załamany30+ napisał/a:

A w sprawie przysięgi to albo ją składamy i jej się trzymamy albo nie i żyjemy w samotności!

POWIEDZ TO małżonce... bo mam wrażenie, że my to akurat wiemy... mniej więcej wink

44

Odp: Rozwód

Dobry wieczór.

A co robisz teraz KONKRETNEGO w tej całej sytuacji?
Jakie kroki JUŻ podjąłeś?
Wykorzystałeś COŚ z tego, co TU przeczytałeś?
Działasz?

45

Odp: Rozwód

Zaczynam terapie narazie idę sam może uda mi się wkrótce namówić żonę na kolejną wizytę, po za tym zbieram informacje z kim rozmawia przez tel jak znika w innych pomieszczeniach, rozmawiam z rodziną swoją i jej próbuje rozmowy z żoną ale narazie skutek marny.Każda osoba ,która mi pomaga stara się dowiedzieć czegoś więcej co wie każdy z nas.

46

Odp: Rozwód

No i byłem u pani psycholog, zaczynam rady wprowadzać w życie no i efekt spodziewany odpowiedzi takie jakie przewidziała pani psycholog .Normalne nie rzuci mi się od razu na szyje w spojrzeniu jednak dostrzegłem nutkę zastanowienia się i mam nadzieje , że przemyśli je sobie jeszcze raz. Jestem pozytywnie nastawiony ale wiem,że wiele bitew przede mną o te miłość.

Posty [ 47 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026