netkobietyWszystkie działy
Psychologia kariery - moja kariera zawodowa

Asertywność w pracy

12 odpowiedzi7 101 wyświetleńzałożony przez Dota, 09.03.2008

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: Asertywność w pracy

Czwartek i piatek miałam okazję uczestniczyć w szkoleniu, w którym jednym z tematów była ASERTYWNOŚĆ (wyjaśnię - to sztuka mówienia NIE i umiejętność wyrażania siebie w zgodzie ze sobą). Definiowaliśmy czym jest, czym się charakteryzuje, o czym świadczy, techniki jej stosowania, zalety itp. W ramach ćwiczeń mieliśmy wyjść na środek sali szkoleniowej i zaprezentować swój Własny punkt widzenia odpowiadająć na pytanie: Czy lepszym szefem jest kobieta czy mężczyzna?.
Przyznam, że to pytanie mocno mnie zaintrygowało, dlatego wyjątkowo w skupieniu wysłuchiwałam odpowiedzi uczestniczek i uczestników szkolenia. Skrzętnie notowałam statystyki odpowiedzi. I jakie były wyniki?? 4:8 Kto wygrał? Mężczyźni! W szkoleniu uczestniczyło 6 pań i 6 panów.
Najbardziej powaliły mnie uzasadnienia: bo panowie są inteligentniejsi, bo panowie są bardziej zdecydowani, bo z panem się lepiej dogaduję, bo my kobiety lepiej działamy na panów i wiecej z panem-szefem możemy "ugrać", bo panowie są wrażliwsi na kobiece wdzięki, bo panowie są mniej zaborczy.
Zastanawiałam sie tylko czy odpowiedzi dotyczyły szefów/szefowych w pracy czy może jakiegoś matrymonialnego kandydata na kochasia/męża/wielbiciela. Nie rozumiem czy, aby dostać podwyżkę, ciekawy projekt do realizacji, awans powinnam zatem kokietować swojego szefa, zachowywać się tak, by pałał do mnie jakąś innego rodzaju sympatią? NIE! Oczekuję od mojej szefowej czy szefa by koncetrował się na moich kompetencjach, odpowiedzialnosci i zaangażowaniu w pracę. Jeśli z czymś sobie nie radzę, nie bedę "szczerzyć zębów i grać zagubioną owieczkę.
Drogie Panie, zacznijcie zachowywać się w pracy jak kobiety-pracownice a nie jak małe dziewczynki czy słodkie kociaki. Takim zachowaniem tylko utrwalacie stereotypy i robicie z siebie.... lale. "

Jaki typ kobiet najczęściej reprezentują  Polki?
1. Uległa i podporządkowana służebnica pańska
2. utrzymanka swego pana
3. samodzielna i świadoma swoich potrzeb partnerka
4. niezależna i szczęśliwa partnerka życiowa

...wiele w tym wszystkim smutnej prawdy. potrafimy dbać o swoje paznokcie, włosy, zrobić sobie makijaż i ugotować zupę, sprzątać i wychowywać... gorzej już wychodzi paniom dbanie o swój byt materialny, o potrzeby emocjonalne, samorozwój i dążenie do niezależności finansowej, społecznej i zawodowej. Czy to lenistwo czy niemoc, brak wiary? a może po prostu dobrze jest mieć swojego pana i mieć komu służyć?

2

Odp: Asertywność w pracy

W ciągu całego mojego żyia zawodowego miałam przyjemność mieć dwóch szefów i dwie szefowe:
- pierwszy był tragiczny- podkreślał swoja wyższość, szczególnie w stosunku do kobiet - ja się sprzeciwiałam i głośno wyrażałam swoje zdanie, a zatem nie mieliśmy łatwej współpracy, odeszłam
-drugi szef - wszystkich traktował po partnersku i miał swego rodzaju charyzmę, był naszym doradcą i przyjacielem jednocześnie, słuchaliśmy go , bo był wobec nas szczery i prawdziwy w tym co robił i mówił
-trzeci szef-pierwsza szefowa - nie przypadłyśmy sobie do gustu i odczułam to w naszej relacji, która ociekała sztucznością, potem chyba już z przyzwyczajenia starała się być pomocna, ale teraz jak się spotkamy udaje ,że mnie nie widzi
-czwarty szef/druga szefowa - jest ostra i mało elastyczna, przechodzi etap ustawiania ludzi, mało ludzka, mam wrażenie że jest wiecznie nieobecna

I jaki z tego wniosek, nieważne czy mężczyzna czy kobieta są szefami, wszystko zależy od osobowości. A im trudniejsza sytuacja w firmie, tym szefowie mniej elastyczni.

Co do typów, weź też pod uwagę, że ludzie pracują w różnych miejscach i nie zawsze jest taka mozliwość by się stawiać. Właśnie w mojej firmie, jak ktoś miał jakieś "ale", chciał podwyżkę, czy myślał o awansie, to go już obserwowali a zanidługo dziękowali, bo po cóż trzymać zdemotywowanego pracownika. A iluż tam było ludzi, którzy nie lubili swojej pracy, ale byli tam bo jeszcze nie mieli lepszej, bo nie mieli innej możliwości.

Nie można uogólniać, ani typów szefostwa, ani pracowników, kazdy przypadek powienien być rozpatrywany indywidualnie.

3

Odp: Asertywność w pracy
Ewa napisał/a:

Co do typów, weź też pod uwagę, że ludzie pracują w różnych miejscach i nie zawsze jest taka mozliwość by się stawiać. Właśnie w mojej firmie, jak ktoś miał jakieś "ale", chciał podwyżkę, czy myślał o awansie, to go już obserwowali a zanidługo dziękowali, bo po cóż trzymać zdemotywowanego pracownika. A iluż tam było ludzi, którzy nie lubili swojej pracy, ale byli tam bo jeszcze nie mieli lepszej, bo nie mieli innej możliwości.

Nie można uogólniać, ani typów szefostwa, ani pracowników, kazdy przypadek powienien być rozpatrywany indywidualnie.

Ewa, sztuką jest umiejętność przedstawiania własnego zdania, poglądów, oczekiwań i wymagań bez naruszania czyjegoś prawa do indywidualności. Nie rozumiem słowa STAWIAĆ SIĘ - jesli czegoś od kogoś oczekuję, to się nie stawiam tylko przedstawiam swoje argumenty w sposób rzeczowy i wyłącznie na poziomie faktów - do lamusa musza tu iść emocje, bo one zniekształcają, zamazują obraz rzeczywistości. Jeśli nie podoba mi się ton w jakim zwraca się do mnie mój szef mówię mu, że chciałabym aby mówił do mnie "inaczej", bo czuję sie w takie styuacji niekomfortowo. Jeśli zarzuca mi, że ciągle robię coś nie tak, proszę go aby mi wyjaśnił na konkretnych przxykładach. Jeśli zarzuca mnie pracą ponad moje możliwości mówię mu, wyjaśniam co moge zrobić i ile czasu mi to zajmie, jeśli oczekuje ode mnie, że będę zostawać w nadgodzinach każdego dnia, nie godzę sie na to każdorazowo - bo mam prawo do wypoczynku i spędzania wolnego czasu, tak jak mam na to ochotę.

Tu nie ma uogólnień - przedstawiłam te typy, które zaobserwowałam - w moim dziale pracuje 5 pań i 6 panów. Z 5 pań asertywnie zachowują sie tylko 2, reszta mieści się w tych właśnie typach.  Szef różnie też nas traktuje a wynika to z tego, że różnie dajemy się traktować. Jeśli chcemy zmian - zacznijmy je same od siebie.
Wcale nie musimy piszczeć, krzyczeć, rwać włosów z głowy, płakać po kątach.

4

Odp: Asertywność w pracy

Otóż to, sama pracowałam w biurze - same kobiety i jeden pan prezes. One 100 razy od niego mądrzejsze, on robił to, co mu kazała asystentka i spijał śmietankę. Dziewczyny wiedziały, czym jest asertywność, gender itd, ale brakowało im praktyki, żeby bronić swojego pola, swojej pracy itp. Cóż, w jednych sytuacjach bywamy asertywne, w innych nie. Polecam praktyczne ćwiczenia z asertywności. Bo np. w domu możemy być super asertywne, ale już gorzej w pracy - jednak wszystko to kwestia praktyki i świadomości.

5

Odp: Asertywność w pracy

Dziewczyny wszystko jest w porządku z asertywnością ale ................są takie a nie inne czasy że na twoje miejsce w pracy już czekają ,tacy nieasertywni ,wiec wieźcie Mi znam to z autopsji zbyt asertywna długo nie popracuje.
Bo żaden szef czy to facet czy kobieta nie będzie znosił kogoś kto się stawia ,choć by miał nie wiadomo jaką racje ,albo ile wolnego by mu się należało ,zawsze będzie ze to Wy się niewystarczająco staracie i to z tego powodu jest problem

6

Odp: Asertywność w pracy

Coś w tym jest. Czytałam ostatnio "Asertywność na co dzień" Agnieszki Wróbel. Książka pomogła mi zrozumieć, czym tak naprawdę jest sztuka bycia asertywnym (bo że jest to sztuka, nie mam wątpliwości). Jednak faktycznie o ile w życiu prywatnym łatwiej walczyć o swoje, o tyle czasami w pracy jest problem... sad

7

Odp: Asertywność w pracy

Mam takie pytanie do Was:  Czy zawsze byłyście asertywne (do tych osób, które się za takie uważają) czy jakoś się tego nauczyłyście?

8 Ostatnio edytowany przez KGB (2013-01-15 14:37:50)

Odp: Asertywność w pracy

Mnie asertywności uczyła moja mama smile, czyli chyba nigdy nie miałam problemu bycia asertywną. Jednak bycie asertywnym w środowisku pracy faktycznie jest sztuką, ponieważ boimy się o swoją pozycję. Myślę , że to bardzo ważny i szeroki temat.
Jeżeli jesteś dobrym pracownikiem, wywiązujesz się ze swoich zadań, robisz coś więcej niż się od ciebie wymaga a podwyżkę dostaje ktoś kto  inny ( niekoniecznie gorszy czy niesłusznie)  to masz przynajmniej dwa wyjścia:
1. iść do szefa i powiedzieć mu o tym, że w ostatnim czasie zrobiłaś to , tamto i dzięki temu firma zyskała to i tamto - musisz być pewna tego, że jesteś niezastąpiona i pokazać to swojemu szefowi.
2. obawiać sie utraty pracy, siedzieć cicho zdemotywowanym.

Zdarza się, że nasi szefowie nie zdają sobie sprawy kogo mogą stracić , dlatego warto jest to uświadamiać, podkreślać.

Moim zdaniem, jeżeli jesteś dobrym specjalistą w swojej dziedzinie i jesteś przekonana i pewna, że zasługujesz na podwyżkę to powiedz o tym, w końcu szef też nie chce tracić NAJLEPSZYCH. Jeżeli np. dostajesz nadmiar obowiazków i czujesz, ze twoja produktywność przez to spada, powiedz o tym szefowi, ale pokaż mu alternatywę.  W każdym przypadku, kiedy mamy problem z asertwynym NIE, wpływa to na dyskomfort naszego życia  nie tylko zawodowego, a przecież każdy z nas dąży do komfortu. Warto zwrócić uwagę na ten problem.

Ja nie potrafię być asertywna, jeśli wiem, że nie jestem wystarczająco dobra i mogę sobie zaszkodzić. Na szczęście staram się jak najrzadziej "bywać" w takich sytuacjach. Nie jestem asertywna również, jeśli widzę, że mój szef to "burak" i nie zrozumie, żadnego z przekazów - jestem już na tyle świadoma, że nie podejmuję współpracy z takimi osobami, bo to jest krótkotrwałe bez korzyści dla mnie.
A jakie jest wasze zdanie?

9

Odp: Asertywność w pracy

Mnie asertywności w pracy nauczyła jedna sytuacja; dostałam zlecenie, które przyjęłam bo potrzebowałam pieniędzy, ale które było dla mnie bardzo obciążające psychicznie i czasowo. Jednak O.K., wywiązałam się z danej umowy, czas zakończenia realizacji "dzieła" zbliżał się ku końcowi -chociaż nie byłam do końca zadowolona, bo nie z mojej winy, miałam obsuwę w godzinach więc zarobiłam znacznie mniej niż się spodziewałam. Ale cóż; byłam jednak szczęśliwa, że "dzieło" dobiega końca.
Tymczasem moja "szefowa" zaprosiła mnie na rozmowę i powiedziała, że ma nadzieję, że jej nie zostawię na lodzie i dokończę, co zaczęłam. Zaschło mi w gardle. Odpowiedziałam, że dokończyłam, a właściwie dokończę w ciągu 2 tygodni i dłużej nie zamierzam (o czym informowałam ją 2 mies. wcześniej) niezależnie od ilości godzin do zrobienia i dlatego powiedziałam jej wcześniej, by miała czas znaleźć kogoś, o ile Klient chce te godziny zrobić (a właśnie wychodzi na to, ze tak).
Cóż, nie spodziewałam się takiego przebiegu akcji, ale moja "szefowa"; kobieta młoda, dynamiczna, przebojowa wpadła w czarną rozpacz, mówiąc, że nie mogę tak jej teraz zostawić, że Klient chce tyyyylko mnie (pomyślałby kto) i żebym zrobiła te kilkadziesiąt(!) godzin jeszcze. Dla niej.
I wiecie co? Westchnęłam ciężko i nic nie powiedziałam, właściwie wyglądało to tak, jakbym się zgodziła, na co ona przyklasnęła.
Wracając do domu, odechciało mi się wszystkiego i pomyślałam sobie:
- Jak mogłam dać się przegadać?! Mam SWOJE plany, moje nastawienie i emocje też się liczą a wychodzi na to, że znów będę robić komuś dobrze!
Bo dla mnie była to już po czasie męczarnia, a moja szefowa cała w skowronkach, że wszystko idzie po jej myśli.
Jeszcze tego samego dnia zadzwoniłam do niej i powiedziałam dosłownie, że zgodziłam się w jej biurze, bo mnie po prostu przegadała, ale że przyszłam z inną decyzją i chcę się jej trzymać.
Cóż.... porozpaczała przez chwilę, po czym pogodziła się z sytuacją, bo innego wyjścia nie miała smile

Od tamtej chwili, a było to kilka lat temu, nie biorę na siebie czegoś, co jest ponad moje siły / by zadowolić innych/ z myślą, że jakoś przetrzymam.
Nie o to w życiu chodzi.

10

Odp: Asertywność w pracy

Wyobraźcie sobie taką sytuację:
Wybiła godzina 16:00 - czyli koniec twojej pracy. Wstajesz, pakujesz swoje rzeczy, zakładasz płaszcz i słyszysz od szefa : " Rozumiem, że na dziś już skończyłaś pracę ? ".
Jak reagujesz ?  wahasz się, ale pomimo tego asertywnie odpowiadasz i zgodnie z umową o pracę i wyznaczonymi godzinami wychodzisz ? czy może jednak bez słowa wracasz i udajesz przez kolejną godzinę, że coś jeszcze robisz - bo chcesz dobrze wypaść ? a może skorzystasz z trzeciej opcji i zapytasz szefa o co chodzi i czy ma jakieś uwagi ?

Które z powyższych zachowań pierwsze czy trzecie według was jest zachowaniem zgodnym z definicją asertywności ?  jak myślicie, które z tych zachowań będzie korzystne zarówno dla pracownika jak i pracodawcy ?

11

Odp: Asertywność w pracy

Wiele zależy- jak dla mnie- od tego, jakim jest się pracownikiem. Jeśli nie mam sobie nic do zarzucenia bo np. nie spóźniam się zbyt dużo, wykonuję swoją pracę i nie szukam czynności zastępczych, to mogę odpowiedzieć: - Tak, skończyłam, do zobaczenia jutro. LUB: -Tak, skończyłam, czy ma pan/i do mnie jeszcze jakąś sprawę?

12

Odp: Asertywność w pracy
KGB napisał/a:

Wyobraźcie sobie taką sytuację:
Wybiła godzina 16:00 - czyli koniec twojej pracy. Wstajesz, pakujesz swoje rzeczy, zakładasz płaszcz i słyszysz od szefa : " Rozumiem, że na dziś już skończyłaś pracę ? ".
Jak reagujesz ?

No ja w tym akurat nie widze krepujacej sytuacji, jesli faktycznie skonczylam swoją prace jaką mialam na dzisiaj to odpowiadam: "tak szefie,skonczylam to co do mnie nalezało,widze,ze jest juz 16 ,no więc zmykam do domu,a w czyms problem??  ""
Tak bym rozwiązala ta sytuacje, jaka moja dalsza postawa by byla ,to juz by zalezalo od udzielonej odpowiedzi szefa,co  uslyszałabym

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026