Czwartek i piatek miałam okazję uczestniczyć w szkoleniu, w którym jednym z tematów była ASERTYWNOŚĆ (wyjaśnię - to sztuka mówienia NIE i umiejętność wyrażania siebie w zgodzie ze sobą). Definiowaliśmy czym jest, czym się charakteryzuje, o czym świadczy, techniki jej stosowania, zalety itp. W ramach ćwiczeń mieliśmy wyjść na środek sali szkoleniowej i zaprezentować swój Własny punkt widzenia odpowiadająć na pytanie: Czy lepszym szefem jest kobieta czy mężczyzna?.
Przyznam, że to pytanie mocno mnie zaintrygowało, dlatego wyjątkowo w skupieniu wysłuchiwałam odpowiedzi uczestniczek i uczestników szkolenia. Skrzętnie notowałam statystyki odpowiedzi. I jakie były wyniki?? 4:8 Kto wygrał? Mężczyźni! W szkoleniu uczestniczyło 6 pań i 6 panów.
Najbardziej powaliły mnie uzasadnienia: bo panowie są inteligentniejsi, bo panowie są bardziej zdecydowani, bo z panem się lepiej dogaduję, bo my kobiety lepiej działamy na panów i wiecej z panem-szefem możemy "ugrać", bo panowie są wrażliwsi na kobiece wdzięki, bo panowie są mniej zaborczy.
Zastanawiałam sie tylko czy odpowiedzi dotyczyły szefów/szefowych w pracy czy może jakiegoś matrymonialnego kandydata na kochasia/męża/wielbiciela. Nie rozumiem czy, aby dostać podwyżkę, ciekawy projekt do realizacji, awans powinnam zatem kokietować swojego szefa, zachowywać się tak, by pałał do mnie jakąś innego rodzaju sympatią? NIE! Oczekuję od mojej szefowej czy szefa by koncetrował się na moich kompetencjach, odpowiedzialnosci i zaangażowaniu w pracę. Jeśli z czymś sobie nie radzę, nie bedę "szczerzyć zębów i grać zagubioną owieczkę.
Drogie Panie, zacznijcie zachowywać się w pracy jak kobiety-pracownice a nie jak małe dziewczynki czy słodkie kociaki. Takim zachowaniem tylko utrwalacie stereotypy i robicie z siebie.... lale. "
Jaki typ kobiet najczęściej reprezentują Polki?
1. Uległa i podporządkowana służebnica pańska
2. utrzymanka swego pana
3. samodzielna i świadoma swoich potrzeb partnerka
4. niezależna i szczęśliwa partnerka życiowa
...wiele w tym wszystkim smutnej prawdy. potrafimy dbać o swoje paznokcie, włosy, zrobić sobie makijaż i ugotować zupę, sprzątać i wychowywać... gorzej już wychodzi paniom dbanie o swój byt materialny, o potrzeby emocjonalne, samorozwój i dążenie do niezależności finansowej, społecznej i zawodowej. Czy to lenistwo czy niemoc, brak wiary? a może po prostu dobrze jest mieć swojego pana i mieć komu służyć?