Witajcie,
To mój pierwszy post w netkobiety, ale od dłuższego czasu czytam wasze wątki i dziś chciałabym porozmawiać, podzielić się swoimi dylematami, dotyczącymi pracy.
Mam wielką ochotę odejść z pracy, tak po prostu czuję, że jeśli nie zakończę tej pracy, to nie znajdę niczego nowego. I jest to strasznie silna ochota, by zerwać z tym, czego nienawidzę i wyruszyć na nowe nieznane wody.
Z obecnej pracy nie jestem zadowolona, pracuję na 3/4 etatu, nieraz nie mam czasu iść na przerwę bo roboty jest strasznie dużo i tak się nie wyrabiam (nienawidzę tego tempa pracy) + niskie wynagrodzenie. Niedawno byłam nawet na L4, bo czułam się strasznie zdołowana i na chorobowym nabrałam chęci życia, chęci zmiany.
Teraz znów nie widzę sensu swojego życia, żyję jakby mnie nie było....
Od jakiegoś czasu szukam pracy za granicą, chcę wyjechać na jakiś czas, odpowiadam oferty, ale cisza
Wiem, że to ryzykowne, tak odejść z pracy bez nowej pracy, ale jeśli są tu kobiety, które tak zrobiły, to proszę, wypowiedzcie się. Czy warto posłuchać tego wewnętrznego głosu?
Interesują mnie też wasze opinie na temat nielubianej pracy, którą pewnie część z was wykonuje. Czy sobie z tym radzicie i jak? Ja nienawidzę czuć się w pracy jak w więzieniu, a chcę pracować.
Pozdrawiam,
M.