zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 58 z 74 ]

Temat: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Witam,
mam 20 lat. Kilka lat temu odnalazlam swojego ojca na profilu nk. Utrzymywaliśmy kontakt, on bardzo się z tego ucieszył. Z powodu pewnych sprzeczek moja mama wczesniej zerwała z nim kontakt.
Okazało się, że ma młodszą o 17 lat żonę i dziecko. Ta kobieta nie wiedziała o mnie wcześniej.
Po jakimś czasie powiedzialam ojcu ze złożyłam pozew o alimenty. Zareagował na to agresywnie i zerwał ze mną kontakt. Zmienił numer tel. usunął wszelkie konta na portalach. Bardzo się załamałam tą wiadomością i pisałam do jego zony, obarczylam ja tym.

toczyła się batalia w sądzie (oni mieszkają w Irlandii), zostały mi przydzielone alimenty i odpowiednia kwota do zwrotu za okres trwania rozprawy. Nieoczekiwanie mój ojciec zmarł. A jego zona przesyła do mnie wiadomości "Mam nadzieje, ze świadomość tego, że zabilas swojego ojca umili Ci resztę życia".....powoli nie wytrzymuje tej całej sytuacji. 1. Mój ojciec mimo, ze dalam mu kolejna szanse odrzucił ją. 2. Jego zona obarcza mnie jego śmiercią
Nie wiem jak reagować na jej wiadomości i jaką przyjąć postawę wobec tej sytuacji.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Witaj Aniolek94! Nikt nie ma prawa obwiniac cie o smierc Twojego ojca, a juz napewno nie Ty sama.Prawdo podobnie Twoj ojciec byl na cos chory, o czym Ty oczywiscie moglas nie wiedziec i jak smiem twierdzic to bylo przyczyna jego smierci.Przeciez wiadome jest ze wszystkie dzieci kochaja swoich rodzicow bez wzgledu na to jacy sa.Pozdrawiam Cie goraco!

3

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Netka, dzięki:) zmarł na zawał serca w wieku 48 lat.

4

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

To zona Twojego ojca nie doczytala ze do zawalu dochodzi przez zbyt duze cisnienie krwi tetniczej lub zatkanie zyl? Co z niej za czlowiek,ze obarcza Cie tak poteznym wyzutem sumienia?!Moja ukochana Mamusia odeszla na udar niedokrwienny mozgu i co? powinnam obwiniac mojego ojca ze jej tych zyl nie odetkal?

5

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Twój ojciec widocznie myślał, że jak się ma dziecko to nie trzeba na nie łożyć i można się po prostu na nie wypiąć. To, że nie miałaś kontaktu z ojcem nie było kwestią kłótni między twoimi rodzicami, ale tchórzostwa ojca. Gdyby chciał - to by był obecny w twoim życiu niezależnie od tego, co on i matka wzajemnie o sobie myśleli. Kiedy go odnalazłaś to pewnie pomyślał, że wystarczy, że sobie trochę popiszecie, będzie miło i nic z tego nie wyniknie. Tymczasem miał obowiązek - m.in. alimentacyjny, który zwyczajnie olał. To zrozumiałe, że upomniałaś się o to, co ci się prawnie od niego należało. A on po prostu znów stchórzył - dlatego zerwał z tobą kontakt. A jego żona przegina. Jestem w stanie zrozumieć ból i żal po śmierci męża, ale żeby obwiniać ciebie? Przecież ty mu nie zrobiłaś krzywdy... Żeby w takim wieku umrzeć na zawał, to trzeba ciężko chorować na serce, nadciśnienie itp. Nawet jeśli się zestresował tymi alimentami, to powinien przynajmniej raz w życiu postąpić wobec ciebie odpowiedzialnie. Żonie ojca powiedz, że oskarżysz ją o nękanie, jeśli się od ciebie nie odczepi. Olej ją, zablokuj na portalach, a wiadomości po prostu wrzucaj do kosza. Popatrz na nią jak na zrozpaczoną kobietę, która nie wie, co mówi. Łatwiej będzie ci ją zrozumieć bez niepotrzebnego dawania wiary jej słowom.

6

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Emilia, jest dokladnie jak piszesz. Tak tez jej napisalam, ze będę zmuszona zgłosić tondo odpowiednich organów.:)

Najbardziej irytuje/dziwi mnie to, ze wiele jej znajomych przytakuje mimo, ze sami mają rodziny i dzieci na utrzymaniu.

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Po pierwsze bardzo mi sie ta sytuacja nie podoba z kilku wzgledów. Autorka pierwsza "nekała" zonę ojca podczas procesu, ktora była adwersarzem jej zali i pretensji, wiec teraz nie powinna sie dziwic jak sytuacja sie odwrocila (Kali ukrasc krowe dobrze, Kalemu ukrasc Krowe zle). Corka nieznaleznie od sytuacji (nie wiemy czy to bylo konieczne) podeszla raczej materialistycznie do kontaktu z ojcem. I dalej ja to nie rusza (co sie stalo z ojcem). Po drugie ojciec na pewno przezywal te sytuacje i chociaz nie mozna powiedziec ze zawal byl spowodowany 100% zachowaniem sie corki, to jakis % wklad na pewno jest. W koncu sprawa jednak toczyla sie przed sadem nie jeden dzien. Dlatego jest to raczej przyklad odwrocenia karmy ale wydaje mi sie rowniez ze corka ma jakies problemy z sumieniem. Nacisk jest na dyskomfort w oskarzeniu o  cos (mimo ze sama robila to komus innemu wczesniej) a nie na to co sie stalo, czyli ze zmarl moj ojciec, maz i ojciec przyrodniej siostry i jak one sobie teraz poradza? Ludzie jednak sa egoistami i sa zapatrzeni glownie w siebie.

Veritas in omnem partem sui eadem est

8

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

maniek, w tym co piszesz jest trochę racji, niemniej jednak tutaj mamy konkretne oskarżenie, obarczenie winą za czyjąś śmierć. Sądzisz, że żona ojca ma pełne prawo twierdzić, że autorka jest winną jego śmierci? Jak twoim zdaniem ma się dziewczyna zachować w stosunku do takich słów? Przyznać się do winy i przeprosić??

9

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Maniek o czym Ty mówisz? Przeczytaj dokładnie to co napisalam. Jestem jedną ofiarą tej sytuacji. Nigdy wczesniej nie apotkalam się z takiego typu ludźmi jak np.zona mojego ojca y

10

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

A co do procesu to pisalam, ze dalam mu szansę, ktora odrzucił. Nie może być tez tak, ze ja(studiuje) żyje sobie z powietrza, a jego syn ma wszystko.

11 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-10-24 14:46:43)

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Emilia napisał/a:

Jak twoim zdaniem ma się dziewczyna zachować w stosunku do takich słów? Przyznać się do winy i przeprosić??

NIKT nie wie jaki % hipotetycznej winy ponosi autorka, bo nikt nie jest duchem świętym.
Owdowiała żona TEŻ ma uczucia.
Najlepiej by było gdyby ŻADNA z nich konfliktu nie "nakręcała"... bo nie jest pewne KTO tutaj i Z JAKIEGO powodu bardziej cierpi. A człowiek cierpiący bywa niesprawiedliwy w osądach...
Myślę, że zawsze MOŻNA jakąś dyplomatyczna a nieraniącą odpowiedź znaleźć. O ile komu, oczywiście NA TYM zależy... że tak powiem: "wznieść się ponad poziom" reprezentowany przez osobę przeżywającą dramat.
Ps. Niewykluczone iż owo odszukanie przez FB zostało zinterpretowane jako wynikające li tylko z pobudek materialistycznych. I kto wie ILE w tym racji...

Ps. Piszesz Aniołku:  "Jestem jedną ofiarą tej sytuacji".
Zatem gdzie JEST TO czego żadasz od innych - mianowicie empatia?
Naprawdę sądzisz, że "ofiarami" śmierci Twego ojca NIE SĄ osoby z nim mieszkające na co dzień? Jego obecna rodzina?
To zakrawa na jakieś mściwe zapędy. W obliczu jego śmierci jesteście RÓWNO pokrzywdzeni... tyle, że teraz stracisz finansowo.

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

12

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Anhedonia napisał/a:

NIKT nie wie jaki % hipotetycznej winy ponosi autorka, bo nikt nie jest duchem świętym.
Owdowiała żona TEŻ ma uczucia.
Najlepiej by było gdyby ŻADNA z nich konfliktu nie "nakręcała"... bo nie jest pewne KTO tutaj i Z JAKIEGO powodu bardziej cierpi. A człowiek cierpiący bywa niesprawiedliwy w osądach...
Myślę, że zawsze MOŻNA jakąś dyplomatyczna a nieraniącą odpowiedź znaleźć. O ile komu, oczywiście NA TYM zależy... że tak powiem: "wznieść się ponad poziom" reprezentowany przez osobę przeżywającą dramat.
Ps. Niewykluczone iż owo odszukanie przez FB zostało zinterpretowane jako wynikające li tylko z pobudek materialistycznych. I kto wie ILE w tym racji...

Ps. Piszesz Aniołku:  "Jestem jedną ofiarą tej sytuacji".
Zatem gdzie JEST TO czego żadasz od innych - mianowicie empatia?
Naprawdę sądzisz, że "ofiarami" śmierci Twego ojca NIE SĄ osoby z nim mieszkające na co dzień? Jego obecna rodzina?
To zakrawa na jakieś mściwe zapędy. W obliczu jego śmierci jesteście RÓWNO pokrzywdzeni... tyle, że teraz stracisz finansowo.

W świetle pewnego postu autorki z innego wątku przyznaję rację Anhedonii.

Kochana! Skladaj ten pozew to jest jego "zasrany" obowiązek! Pozdrawiam

Jeśli masz takie podejście do obowiązków ojca i do ojca jako takiego, to nie dziwię się jego żonie. Nie masz w sobie za grosz empatii, tylko czysty roszczeniowy egoizm.

13

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Emilko, ktoś kiedyś Cie tak potraktuje. Zostawi z dzieckiem(oby nie) i zobaczysz jak to wyglada. Wyczarujesz wszystko z nieba i bd żyła empatia i miłością. Pozdro

14

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Widocznie umarl ze wstydu. To mozesz jego nieodpowiedzialnej zonie napisac.

kochac, jak to latwo powiedziec....

15

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Dzięki Elfina:) może i tak

16

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

W obliczu nagłej śmierci ukochanej osoby często obwiniamy całe otoczenie. Więc ja się tej kobiecie nie dziwię. W końcu pewnie ochłonie.

17

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Aniolek94 napisał/a:

Emilko, ktoś kiedyś Cie tak potraktuje. Zostawi z dzieckiem(oby nie) i zobaczysz jak to wyglada. Wyczarujesz wszystko z nieba i bd żyła empatia i miłością. Pozdro

Życz innym zawsze tylko tego, czego byś życzyła sobie. Bo życzenia zawsze wracają do właściciela smile. Bez odbioru.

18

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Cynicznahipo....tak rozumiem. Ale nie ma prawa robić tego moim kosztem.

19

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Aniolek94 napisał/a:

Cynicznahipo....tak rozumiem. Ale nie ma prawa robić tego moim kosztem.

A TY masz prawo tak traktować kogoś, kto poświęca swój czas i uwagę na Twoje wy....?:

Aniolek94 napisał/a:

Emilko, ktoś kiedyś Cie tak potraktuje. Zostawi z dzieckiem(oby nie) i zobaczysz jak to wyglada. Wyczarujesz wszystko z nieba i bd żyła empatia i miłością. Pozdro

Wybacz ale tyle jest w Tobie jadu, że nie MASZ prawa REZERWOWAĆ sobie praw, których INNYM ODMAWIASZ!!!
Dopuszczam możliwość, że tamta ROZGORYCZONA żona (nota bene, jak sama pisałaś nieświadoma jego przeszłości) - w przeciwieństwie do Ciebie Twojego ojca kochała...i PRZEŻYWA dramat, jakim jest dla niej jego śmierć.
A Ty? Kochałaś go w ogóle?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

20

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Aniolek94 napisał/a:

Cynicznahipo....tak rozumiem. Ale nie ma prawa robić tego moim kosztem.

Ależ co ona takiego Ci zrobiła? Bo powiedziała, że to Twoja wina?
A co Cię obchodzi jej opinia, w końcu to obca kobieta dla Ciebie.
Daj sobie spokój, olej i tyle.

Robisz z igły widły.

Zrozum, że ta kobieta przechodzi teraz istną tragedię, żyła z Twoim ojcem i na pewno go bardzo kochała.
Ma prawo czuć się rozgoryczona. A ponieważ zapewne nie ma na kogo zwalić, to padło na Ciebie.
Na Twoim miejscu bym nie zwracała uwagi i tyle.

Chyba, że trafiła w czuły punkt, bo czujesz się troszkę winna...?

21

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Cyniczna, nie czuje się winna bo nie ma w tym mojej winy. Zablokowałam ją właśnie:)

22

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Aniolek94 napisał/a:

Cyniczna, nie czuje się winna bo nie ma w tym mojej winy. Zablokowałam ją właśnie:)

Więc tym bardziej smile. Zignoruj i tyle.

23

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Aniołek94 Tu wcale nie ma Twojej winy.Jak może Cię ktoś obwiniać o śmierć Twojego ojca z powodu założenia mu sprawy o alimenty?Przez tyle lat nie przejmował się tym,że ich nie płacił.Wygodnie mu się żyło.
Emilia piszesz,że Aniołek nie ma w sobie za grosz empatii tylko czysto roszczeniowy egoizm.A czy jej ojciec nie był egoistą? nie płacąc przez tyle lat alimentów.Przecież Ona tez musiała za coś żyć,ubrać się.od tego ma się dwoje rodziców a nie jednego.Gdzie był przez te lata?Założył sobie nowa rodzinę wychowywał syna.A o istnieniu córki nawet nie powiedział swojej partnerce.Dlaczego?Bo tak mu było wygodnie.Żył sobie szczęśliwie z nową rodzinką i nowym dzieckiem,a to jak starą zabawkę wyrzucił ze Swojego życia bo mu się znudziła.Ale to nie on jest egoistą tylko jego córka,bo chciała od niego to co jej się należy.

24

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Niektórzy zapominają, że bycie ojcem to nie tylko dawanie kasy.

25

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

O tym cały czas mowie Zanetka:) ludzie na tym forum są chyba z kosmosu i nie mają w ogóle problemów tongue

26

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Gorzej jeśli ojcowie zapominają,że są w ogóle ojcami i mają dzieci na wychowaniu.Od takich tylko kasę ciągnąć.Nie żal mi takich wcale.

27

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Wiesz Aniołek czasami czytając tu różne posty wydaje mi się,że Ci ludzie którzy się tu wypowiadają chcą tylko zdołować człowieka jeszcze bardziej.

28

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

tongue chyba masz rację

29

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Aniołek Tobie naleźy się renta po Ojcu , jeźeli kotynuujesz naukę .

30

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Agatan43 wiem tongue mieszkal w Irladii dlatego musze sie o to zapytac prawnika.

31

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Aniolek94 napisał/a:

Agatan43 wiem tongue mieszkal w Irladii dlatego musze sie o to zapytac prawnika.

Wysłałam do Ciebie wiadomość na maila .

32

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Agatan43. Na tego, ktory tutaj podalam? Nie mam od Cb maila

33

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Aniolek94 napisał/a:

Agatan43. Na tego, ktory tutaj podalam? Nie mam od Cb maila

Tak

34

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Agatan43 napisał/a:
Aniolek94 napisał/a:

Agatan43. Na tego, ktory tutaj podalam? Nie mam od Cb maila

Tak

Juz mam:)

35

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Aniolek94 napisał/a:

Bardzo się załamałam tą wiadomością i pisałam do jego zony, obarczylam ja tym.

Na prawdę nie rozumiesz dlaczego ona teraz obarcza ciebie za śmierć swojego męża? Na prawdę nie rozumiesz????

Winna śmierci nie jesteś, ale w oczach żony twojego ojca to twoje pojawienie się wywróciło jej życie do góry nogami i  w Tobie widzi przyczynę śmierci swojego męża. Poza tym jak powyżej zacytowałam to Ty zaczęłaś słać gorzkie żale do niej, więc teraz w odwecie dostałaś to samo.

A czy droga autorko w ogóle pytałaś ojca czy nie przesyłałby ci jakichś pieniędzy na życie? Czy tak od razu walnęłaś pozwem do Sądu? A dlaczego wcześniej, gdy byłaś dzieckiem Twoja mam nie podała ojca o alimenty?

36

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Niestety albo stety. Zauwazylem ze autorka pisze ze poznala ojca kilka lat temu czyli jak miala 15-16 lat. Poczatkowe kontakty miedzy nim a corka ukladaly sie dobrze...zanim sie pojawila postawa roszczeniowa. Nie wiemy na ile ona zmienila sytuacje finansowa w domu jej ojca. Wydaje mi sie ze tutaj wogle nie bylo myslenia w tym kierunku. Czy ojciec odmowil pomocy czy byl to od razu strzal z grubej rury. Bo sytuacja kiedy ktos sie uchyla od placenia zadanych alimentow a sytuacja kiedy po 16 latach pojawia sie nagle corka, niczego nie chce, nawiazuje kontakt a potem wystepuje o alimenty, sa chyba te sytuacje rozne? Niech kazdy sobie wyobrazi jakby sam sie poczul w takiej sytuacji. Moze sie przejal co sugeruje sytuacja z jej matka, kiedy zerwali kontakt z powodu jakiegos nieporozumienia. Domyslam sie wiec ze ten czlowiek przejmowal sie, moze za bardzo. Nie znamy tez szczegolow tych relacji. Oczywiscie jesli mamy klopoty w domu, w pracy, z dziecmi, ze zdrowiem to nie mozemy powiedziec ze jeden z tych czynnikow spowodowal cos, ale wszystkie razem, kazdy mial swoj wklad.

Veritas in omnem partem sui eadem est

37

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Opanujcie sie, ojciec sie wymigal z wychowywania i utrzymywania corki. To, ze powinien placic, jest sprawa oczywista.  Sam z tym nie wystapil, to juz o czyms swiadczy. "Baba z wozu, koniom lzej". Jej swiete prawo bylo wystapic o alimenty i tak na dziewczynie sporo zaoszczedzil. O co ona miala prosic? To jest oczywiste jak " budowa cepa"

kochac, jak to latwo powiedziec....

38

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Prawnie tak, ale duzo zalezy jak sie robia i po co sie robi. Autorka "zrobila" bo potrzebowala, ojciec "powinien placic" wiec placil. Ale mam wrazenie ze nie bylo to jak nalezy zwlaszcza ze zaanagazowanych w te sytuacje bylo wiecej osob, czyli matka, zona ojca, jego drugie dziecko. Jakos tutaj na problem smierci i pretensji, winy nie ma nic o tych ludziach, jest tylko jeden charakterystyczny o jednoznacznym wydzwieku glos. Problem wiec nie lezy a "alimentach".

Veritas in omnem partem sui eadem est

39 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-10-27 12:03:30)

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
LeeBee napisał/a:
Aniolek94 napisał/a:

Bardzo się załamałam tą wiadomością i pisałam do jego zony, obarczylam ja tym.

Na prawdę nie rozumiesz dlaczego ona teraz obarcza ciebie za śmierć swojego męża? Na prawdę nie rozumiesz????

Winna śmierci nie jesteś, ale w oczach żony twojego ojca to twoje pojawienie się wywróciło jej życie do góry nogami i  w Tobie widzi przyczynę śmierci swojego męża. Poza tym jak powyżej zacytowałam to Ty zaczęłaś słać gorzkie żale do niej, więc teraz w odwecie dostałaś to samo.

A czy droga autorko w ogóle pytałaś ojca czy nie przesyłałby ci jakichś pieniędzy na życie? Czy tak od razu walnęłaś pozwem do Sądu? A dlaczego wcześniej, gdy byłaś dzieckiem Twoja mam nie podała ojca o alimenty?

Myśle że Aniolek94 widzi tylko swoja,,krzywdę,, ale już powodow tej krzywdy stara się nie dostrzegać,tylko ze to ona uzyje mysle adekwatnego słowa-dreczyla zonee swego ojca pretensjami,chociaz nie do niej powinna je kierowac,wiec nie ma się co dziwic ze tamta jej sie teraz,,odwdzieczyla,,


można się tylko domyslac,co dzialo się w domu ojca Aniolka przez miesiące trwania procesu alimentacyjnego,wyobrazam sobie ciagle klotnie,pretensje zony ze nie powiedział o swojej corce,a chyba najwiesze pretensje to zobowiązanie finansowe które z tego wyniknelo,kobieta miała proawo się wsciec,wychodzila za faceta bez zobowiazan,tak wtedy myslal,nagle pojawia się corka,zaraz potem roszczenia alimentacyjne,to trochę dużo.......
teraz przemawia przez nia zal i bol trudno się temu dziwic,kobieta nie wytrzymala i powiedziała Aniolkowi co myśli,tylko ona wie co dzialo się z jej mezem w ostatnim czasie........

40

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Dla niej , sa to obcy ludzie. Ojciec nie zadbal o to,by dziwczyna miala kontakt z rodzenstwem. Zalozyl druga rodzine, a na corke sie  wypial. To byla sprawa jej i ojca, gdyby druga zona byla dojrzala emocjonalnie, to powinna jej pomoc w rencie po ojcu, jezeli taka jest w  Irlandii.  Moze ona ma prawo do renty z Polski? Powinna sie dowiedziec w Zusie.

kochac, jak to latwo powiedziec....

41

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Tylko kasa i kasa, az sie zygac chce...

Veritas in omnem partem sui eadem est

42 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2014-10-27 12:11:57)

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
maniek_z_maniek napisał/a:

Tylko kasa i kasa, az sie zygac chce...

Dokładnie!

jacy to są obcy ludzie,do obcych ludzi sie rak po pieniądze nie wyciaga
toż nigdzie nie ma ani slowa ze autorka zaluje ojca czy cos kolwiek,
rozumiem ze ma zal ze o nią nie dbal ale........
odnosze wrażenie ze bardziej to jest wsciekla ,bo tych alimentów nie bedzie
z renty tez raczej nici,to nie Polska,w Irlandii,nie wiemy ktora to Irlandia,to tak na marginesie
to działa trochę inaczej

pozostaje jej polski ZUS,pod warunkiem ze platnik mial w ciągu ostatnich
10lat 5 lat skladki odprowadzane

43 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-10-27 12:58:28)

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
maniek_z_maniek napisał/a:

Po pierwsze bardzo mi sie ta sytuacja nie podoba z kilku wzgledów. Autorka pierwsza "nekała" zonę ojca podczas procesu, ktora była adwersarzem jej zali i pretensji, wiec teraz nie powinna sie dziwic jak sytuacja sie odwrocila (Kali ukrasc krowe dobrze, Kalemu ukrasc Krowe zle). Corka nieznaleznie od sytuacji (nie wiemy czy to bylo konieczne) podeszla raczej materialistycznie do kontaktu z ojcem. I dalej ja to nie rusza (co sie stalo z ojcem). Po drugie ojciec na pewno przezywal te sytuacje i chociaz nie mozna powiedziec ze zawal byl spowodowany 100% zachowaniem sie corki, to jakis % wklad na pewno jest. W koncu sprawa jednak toczyla sie przed sadem nie jeden dzien. Dlatego jest to raczej przyklad odwrocenia karmy ale wydaje mi sie rowniez ze corka ma jakies problemy z sumieniem. Nacisk jest na dyskomfort w oskarzeniu o  cos (mimo ze sama robila to komus innemu wczesniej) a nie na to co sie stalo, czyli ze zmarl moj ojciec, maz i ojciec przyrodniej siostry i jak one sobie teraz poradza? Ludzie jednak sa egoistami i sa zapatrzeni glownie w siebie.

Materialistka? Dorosły facet olewał ją całymi latami, miał gdzieś własne dziecko, to czego oczekujecie? Że będzie wdzięczna za kilka wiadomości na portalu społecznościowych? Za obrazę majestatu po złożeniu pozwu o alimenty? Miała go traktować, jak normalnego ojca, który cały czas był przy niej? Teksty o bezwarunkowej miłości do każdego ojca to bujda, ten pan nie zasłużył sobie ani na miłość, ani na szacunek - dlaczego ona ma go kochać, skoro całe jej życie on nie kochał jej? Ma udawać rozpacz po jego śmierci, bo tak wypada? Śmieszne.

Nawet jeśli sprawa sądowa przyczyniła się do zawału, to to nie jest jej wina, tylko jego, bo to on miał obowiązek płacić alimenty, a nie płacił. Autorka tylko chciała otrzymać to, co jej się prawnie należało, skoro szanowny tatuś inaczej nie dawał.

Tekst o przejmowaniu się przyrodnią siostrą i żoną ojca? Nooo peeeewnie, a Ty się przejmujesz wszystkimi osobami, które codziennie umierają? One to dla niej tak samo obce osoby.

Podsumowując:
- facet olewał dziecko, nie kontaktował się z nim i nie płacił
- po nawiązaniu kontaktu i złożeniu pozwu, znowu przestał się odzywać
- miał rodzinę, której autorka w ogóle nie znała.

Za co miała kochać ojca, dlaczego ma rozpaczać po jego śmierci, dlaczego ma się przejmować żoną ojca i córką, dlaczego chęć otrzymania UŁAMKA alimentów, jakie powinna dostawać przez całe życie, jest równoznaczna z byciem materialistką?

Dla mnie autorka jest aniołem, jakbym miała takiego ojca, to darowałabym sobie wstępy z nawiązywaniem kontaktu, tylko od razu złożyła pozew o alimenty, chociażbym spała na pieniądzach, a on przymierał głodem - nie ze względu na to, żeby mieć więcej i więcej, tylko za to, że miał dziecko gdzieś przez tyle lat.

LUSILJU napisał/a:

Myśle że Aniolek94 widzi tylko swoja,,krzywdę,, ale już powodow tej krzywdy stara się nie dostrzegać,tylko ze to ona uzyje mysle adekwatnego słowa-dreczyla zonee swego ojca pretensjami,chociaz nie do niej powinna je kierowac,wiec nie ma się co dziwic ze tamta jej sie teraz,,odwdzieczyla,,


można się tylko domyslac,co dzialo się w domu ojca Aniolka przez miesiące trwania procesu alimentacyjnego,wyobrazam sobie ciagle klotnie,pretensje zony ze nie powiedział o swojej corce,a chyba najwiesze pretensje to zobowiązanie finansowe które z tego wyniknelo,kobieta miała proawo się wsciec,wychodzila za faceta bez zobowiazan,tak wtedy myslal,nagle pojawia się corka,zaraz potem roszczenia alimentacyjne,to trochę dużo.......
teraz przemawia przez nia zal i bol trudno się temu dziwic,kobieta nie wytrzymala i powiedziała Aniolkowi co myśli,tylko ona wie co dzialo się z jej mezem w ostatnim czasie........

A czyją krzywdę ma dostrzegać? Oni się przejmowali nią wcześniej? Owszem, krzywda żony ojca... ale nie z winy Aniołka, tylko z winy jej męża - bo to on się zachował, jak nie powiem co, on jej nie powiedział, że ma dziecko, on na to dziecko nie płacił. Aniołek się domagała tego, co jej się należy, nie zrobiła nic złego, a że żonie to nie na rękę, to trudno - wina męża, nie jej córki.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

44

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Dlatego zarowno do ostatniej (redaktor) jak i pierwszej wypowiedzi pasuje przyslowie Kalego. Bo przykladowo do obcej osoby nie wysyla sie swoich pretensji i zali. Warto czasami widziec cos poza czubkiem wlasnego nosa, nawet jesli sa to obce osoby. Natomiast jesli brakuje konsekwnecji w postepowaniu a jest w okreslonym dazeniu to wniosek nasuwa sie sam. Jest taki jak napisalem powyzej.

Veritas in omnem partem sui eadem est

45 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-10-27 14:20:37)

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Jeśli chodzi o to, że autorka mogła nie pisać do żony ojca - owszem, mogła, ja bym tego nie zrobiła. Natomiast nawet napisanie do niej nie zobowiązuje autorki do przejmowania się obcymi osobami (do kochania i rozpaczania po śmierci ojca, do współczucia jego rodzinie) ani nie sprawia, że alimenty jej się nie należą.

Zarzuca się autorce materializm - nie nazwałabym tego tak. Pieniądze, to jedyne, co mogła uzyskać prawnie od ojca. Co do tego, że nie darzyła go uczuciem - może i nie, ale sam na to zapracował. To nie autorka go olała, tylko on ją; on poniósł konsekwencje swojego wieloletniego postępowania.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

46

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Dzieki Eileen! smile bozzzeeee o co Wam wszystkim chodzi? Ja mialam sie przejmowac? Czym? Nie mialam kasy, potrzebowalam na studia....(ty Manku zyjesz powietrzem)  Olal mnie po tym jak dalam mu szanse, czulam sie jak totalny smiec! I malo mnie jego smierc obchodzi....I nie czuje sie winna. Co do jego zony, jest o 17-19 lat mlodsza od niego, powinna wiedziec, ze mial jakas przeszlosc.

Jesli ktos jeszcze typu Maniek ma zamiar pisac Jaka to jestem zla i bez uczuc bo chce godnie zyc to sobie darujcie...! Pozdrawiam normalne osoby!:)

47

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Aniolek94 napisał/a:

Utrzymywaliśmy kontakt, on bardzo się z tego ucieszył. Z powodu pewnych sprzeczek moja mama wczesniej zerwała z nim kontakt.

Aniołku, a jak on się tłumaczył z tej nieobecności w Twoim życiu?Czy się zasłaniał niewiedzą, głupotą, egoizmem, amnezją, porwaniem przez kosmitów? czy była z jego strony jakaś skrucha, chęć naprawienia błędów, nadrobienia z Tobą zaległości (tych emocjonalnych, ale także materialnych)?
A jak wyglądało to od Twojej strony? czy chciałaś mieć ojca, czy chodził Ci tylko o te zobowiązania alimentacyjne. Od razu zaznaczam, ze absolutnie nie potępiam Cię za to, że sie o nie upomniałaś, gdyż jest to oczywiste, ze Ci się należały.

48

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Chcialam miec ojca i to bardzooo. O alimenty rowniez.

Mowil, ze to przez moja matke, babke itd.
Wiesz miałam się z nim nawet spotkać, odwiedzić rodzinę ale jak poprosilam o kasę to byebye i kur....myślałem, ze chodzi Ci o cos innego.

49

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

To powiem, co ja uważam: wszyscy są tutaj pokrzywdzeni poza pożal się Boże tatusiem.
Po pierwsze: Ty Aniołku zostałaś bez ojca, i to ojca który ma jakikolwiek kontakt z dzieckiem. Byłaś tylko z mamą, niejednokrotnie pewnie skazana na ciężką sytuację materialną. Miałaś pełne prawo szukać kontaktu i pełne prawo domagać się pieniędzy. Zwłaszcza, że twój tatuś dobrze sobie radził, skoro miał drugą rodzinę. Sprawy rodzinne między nim, a resztą twojej rodziny nie dotyczą ciebie! I nigdy nie dotyczyły. To on okazał się być człowiekiem, który olał swoje obowiązki. Zarówno te materialne, jak i zwykłe życiowe.
Po drugie: skoro druga żona nic nie wiedziała o Twoim istnieniu nie masz prawa mieć do niej pretensji. Musisz zrozumieć jej sytuację - cały świat wywrócil się do góry nogami. I to całkowicie! Najpierw dowiedziała się, że mąż ma córkę i pierwsze bum! Potem, że córka chce pieniędzy - drugie bum (obecnie to chciałaś też jej pieniedzy - kobiety, która nawet nie wiedziała o twoim istnieniu. pamiętaj o tym). A potem mąż umiera - trzecie bum! Ta kobieta też dużo przeszła. Cokolwiek by się nie działo nie powinna obarczać Ciebie za śmierć swojego męża. Bo to nie twoja wina.

Moim zdaniem? Obie strony są poszkodowane. Aniołek nie miała ojca, nie miała wzorca, nie miała bliskości, tego domowego ciepła. Miała każde świeta, urodziny, ważne chwile, złe momenty bez ojca. Nie tylko bez jego pieniędzy. Tamta kobieta nie wiedziała o niej nic. Obie są w trudnej sytuacji. Dodatkowo ta kobieta straciła męża i ojca swojego dziecka. Może być zła, zgorzkniała, wściekła. Ale nie powinna zwalać winy na Aniołka. A Ty moja droga - postaraj się choć odrobinę zrozumieć tą kobietę. Masz prawo być zła, domagać się pieniędzy, powinnaś zgłosić się o alimenty - tego nie może ci nikt zaprzeczyć! A jesli ktoś mówi, że chodzi tylko o kasę, to tak. m.in. chodzi jej o kasę. Ludzie, przecież to zrozumiałe. Oto wszystko czego nie miała w życiu z powodu jego braku. Ale proszę cię... zastanów się też nad tą kobietą. Ona może cierpieć...

50

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Mariaxx, masz racje tylko ja wiem jak ona zachowywala sie kiedy moj ojciec jeszcze zyl. Skoro byla matka wiedziala jakie potrzeby maja dzieci ale jakos sie tym nie przejela. Wiem tez, ze swiadomie zaczela dodawac zdj typu "Rodzinka w komplecie" z takim podpisem. Dobrze wiedziala, ze ja na to patrze. Nie bd juz mowila jak sie wtedy czulam. Do tego jak przedstawiala mnie znajomym ojca, ze klamie, jestem zazdrosna i zawistna.

Sorry ale totalnie sie z tego wyleczylam....i jak dowiedzialam sie, ze zmarl....hmmm trudno. Nie jest em zlym czlowiekiem ale sa pewne granice:)

51

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Aniolku a dlaczego twoja mama nie wystąpila w przeszłości o alimenty dla ciebie

52

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Miala swoje powody.

53

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Aniolek94 napisał/a:

Miala swoje powody.

Tak samo można wytłumaczyć to, dlaczego ojciec nie utrzymywał z Tobą kontaktów. Bo ''miał swoje powody''.

Jakoś mi się wydaje, że ani on, ani Twoja mama tacy święci nie byli - niestety za to pokutujesz Ty, choć nie do końca, bo sama piszesz, że śmierć ojca nic Cię nie obchodzi. Za to pieniążki chętnie weźmiesz... jesteś taka sama, jak on.  Nie dziwi Cię to podobieństwo?
Moim zdaniem oboje zachowaliście się niemoralnie - on, bo zlał Ciebie, jak byłaś dzieckiem i drugi raz, jak poprosiłaś o kasę. A Ty dlatego, że chciałaś tylko pieniędzy.

Najbardziej żal mi wdowy po Twoim ojcu. Kobieta dostała od życia tyle kopów naraz, że aż jej współczuję.

A Tobie życzę oczywiście pozytywnego rozpatrzenia sprawy o alimenty - choć pewnie dostaniesz ok. 350zł, jeśli ojciec płacił składki przez ostatnie 10 lat (co jest wątpliwe, bo nie mieszkał w Polsce).

54

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

wink Cyniczna czytalam, ze w Irlandii sa lepsze renty. Nie martw się!;)

55

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina
Cynicznahipo napisał/a:

Jakoś mi się wydaje, że ani on, ani Twoja mama tacy święci nie byli - niestety za to pokutujesz Ty, choć nie do końca, bo sama piszesz, że śmierć ojca nic Cię nie obchodzi. Za to pieniążki chętnie weźmiesz... jesteś taka sama, jak on.  Nie dziwi Cię to podobieństwo?
Moim zdaniem oboje zachowaliście się niemoralnie - on, bo zlał Ciebie, jak byłaś dzieckiem i drugi raz, jak poprosiłaś o kasę. A Ty dlatego, że chciałaś tylko pieniędzy.

A miała prosić o odrobinę uwagi, błagać o miłość, troskę, opiekę? Dla mnie takie rzeczy wyproszone są nic niewarte (wszystkie, które wiążą się w jakiś sposób z uczuciami). Albo ktoś chce uczestniczyć w życiu dziecka, albo nie. Przez wystarczająco dużo czasu okazywał, że nie jest tym zainteresowany. I może, jego prawo. A płacić musi, dlaczego chęć otrzymania alimentów od ojca jest naganna? Jakbyś olewała fakt istnienia swojego dziecka przez 20 lat, to uważałabyś, że ma za Tobą tęsknić i Cię kochać? To ojciec ustalił formę tej relacji, on się wypisał z jej życia, on ją ignorował - autorka się tylko dostosowała do tego.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

56

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Stworzylyscie towarzystwo wzajemnej adoracji a przeciez piszecie o relacjach. Te relacje zostaly ustalone wczesniej miedzy ojcem i matka dziewczyny. Nie wiemy jakie one byly i z czego wynikaly ale wynika z tego z nie bylo kontaktu za obopulna zgoda. Co potwierdza rowniez stosunek ojca po nawiazaniu kontaktu z corka, ktory byl pozytywny a matka nie ingerowala. Potem te relacje zostaly zniszczone przez roszczenia finansowe. Uwazacie ze byly sluszne. Byly czy nie byly nie zmienia to faktu z to konkretnie jedna strona zmienila te relacje a w swoich roszczeniach bez skrupulow wykorzystala zbudowanie tych relacji oraz kontakt z zona ojca. Nie wiemy co siedzialo w glowie moze od poczatku chodzilo tylko o finanse i moze to wyczul ojciec. Nie wiemy czy te relacje byly budowane na szczerosci czy od poczatku chodzilo o cos innego. Jak to zostalo przeprowadzone. Pozostaje jeszcze tzw. moralny punkt widzenia. Nie ma czegos takiego jak tzw. bezwgledna odpowiedzialnosc. Fakt bycia biologicznym ojcem lub dzieckiem nie przesadza w moralnej kwestii koniecznosci ponoszenia zobowiazan. Bo czym innym np. jest to ze ojciec sam zostawil rodzine, nie chcial sie interesowac, czym innym jest to jak np. matka, czyli zona, parnerka go zostawila, albo zdradzila, czym innym jesli oboje porozumieli sie w tej kwestii, czym innym jest to jak ciaza powstawa w wyniku gwaltu, manipulacji. Takze jest wiele tutaj niewiadomych, jedynymi faktami jest opisane zachowanie corki, istniejacy zapewne akt urodzenia, fakt rozstania sie rodzicow dziewczyny wiele lat temu, fakt nawiazania kontaktu z ojcem (obcym czlowiekiem) i wysuniecie roszczen, fakt nekania zony ojca o sprawy ojca, fakt jego smierci. Dla mnie wylania sie z tego diametralnie innym obraz od tego, ktory tutaj sobie budujecie dla polepszenia wlasnego samopoczucia. Pozostaje pytanie tez czy warto? Czy efekty dzialan sa satysfakcjonujace w swoim rezultacie?

Veritas in omnem partem sui eadem est

57

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Maniek musiałeś kogoś konkretnie skrzywdzić kiedyś albo zostawiła Cie matka, że aż tak się rozpisujesz. W ogóle czytaj komentarze, prosiłam o to abyś nie komentował więcej. Pozdrawiam Manka z portalu dla kobiet. Czy moze się myle?

P.S manku powiedz mi z czego zyles podczas nauki?? Karmiła Cie miłość, powietrze?:)

58

Odp: zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

A tak szczerze to gdybym miała dziecko i ono dało mi drugą szansę....pełnia szczęścia. Wow mam córkę, ambitna, chce się uczyć to jej pomoge. Wiadomo jaki jest przelicznik wiec dla niego to nie był problem wink a sam patrząc na zdjęcia mowil, ze jesteśmy mega podobni.

Powoli zastanawiam się czy on do końca był zdrowy psychicznie czy był aż tak złym czlowiekiem.

Posty [ 1 do 58 z 74 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » zona ojca, jego smierc. Mowienie, ze to moja wina

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018