Miałyście tak kiedyś, że ważyłyście ze 2kg więcej po kilku nieprzespanych albo krótko przespanych nocach???
Jestem załamana, bo właśnie weszłam na wagę i co? Przytyłam. Nie mogę uwierzyć, jak to możliwe?
A spać w nocy nie mogę, bo zawsze popołudniu muszę sobie zrobić drzemkę ;/
Podobne tematy
2 2014-10-20 11:26:05 Ostatnio edytowany przez bbasia (2014-10-20 11:28:24)
Tyjesz = za dużo jesz w stosunku do wydatkowania energii.
Może być tez tak, że w pewnych okresach cyklu organizm zatrzymuje więcej wody i waga może się właśnie wahać o te 1-2 kg.
Ale moim zdaniem niespanie w nocy nie ma tu nic do tego.
Jest ścisła zależność miedzy tym ile śpisz a ile ważysz! Wyjaśnienie znajdziesz wpisując w wujka goog;e ''dlaczego-nie-spiac-tyjemy'' natomiast tak naprawdę nie ma się czym przejmować, bo jak się wyśpisz, waga powinna wrócić do normy. Ważne tylko, abyś przestała sobie pozwalać na takie drzemki, bo przez to rozregulowujesz sobie naturalny rytm snu. Lepiej kłaść się wcześniej do łóżka...
Wiem, wiem, ale jestem w I polowie cyklu teraz.
Ja zawsze jem podobne rzeczy, nic się nie zmieniło, tylko zauważyłam zależność ze zbyt krótkim snem.
Nie wyobrażam sobie bez drzemek, no bo co zrobić, jak się tyle nie spało, w końcu chociaż na krótko trzeba. chyba tak lepiej niż wcale
może tak być. Były kiedyś takie badania przeprowadzane, i okazało się, że ludzie, którzy nie śpią w nocy tyją.. Ogólnie chodzi tu o sen..
Bo pewnie ci co nie śpią w nocy to wtedy jedzą.... ![]()
http://nauka.newsweek.pl/z-niewyspania-sie-tyje,90859,1,1.html
Nie podjadam wcale w nocy, więc to nie może być przyczyną....raczej...OK, zdarzyło się kilka razy, ale i tak nie wtedy co zaobserwowałam ten wzrost wagi :d
Cytat z artykułu, którego link załączyła magoszaa:
" Zbyt krótki sen zaburza wydzielanie greliny i leptyny, co zwiększa apetyt i zaburza odczuwanie sytości. W rezultacie niewyspana osoba je więcej i mniej się rusza."
Czyli im mniej spisz tym więcej jesz! ![]()
ALe przecież wiadomo też że wypoczety i wyspany organizm ma więcej siły do swojej regeneracji w tym i do spalania kalorii
Organizm jest tak zbudowany, że bez względu na zmęczenie i tak będzie starał się zaspokajać swoje potrzeby w zakresie podtrzymania niezbędnych procesów życiowych. Więc będzie spalał kalorie na trawienie, krążenie krwi, utrzymanie właściwej temperatury ciała itp.
Mogę się tylko zgodzić z tym, że niewyspany człowiek jest bardziej leniwy, żeby podjąć jakiś większy wysiłek fizyczny.
A spać w nocy nie mogę, bo zawsze popołudniu muszę sobie zrobić drzemkę ;/
A po co robisz sobie drzemki w ciągu dnia? Jesteś chora, małoletnia czy staruszka?
Dorosły człowiek nie potrzebuje drzemek. Wiem,że jesteś zmęczona po nieprzespanej nocy ale musisz się przemęczyć choć jeden dzień a wtedy prześpisz całą noc.
Masz rozregulowany organizm.Najlepszym motywatorem byłaby dla Ciebie praca od 7 do 15.
gojka102 praca do 15 nie jest w tym przypadku motywacją. Wiesz jaką przyjemnością jest drzemka około 17?
![]()
gojka102 praca do 15 nie jest w tym przypadku motywacją. Wiesz jaką przyjemnością jest drzemka około 17?
![]()
Have no idea:).Kiedy pracowałam w tych godzinach to w domu byłam przed 17- bo zakupy jeszcze jakieś,bo parę spraw trzeba załatwić,dziecko odebrać z przedszkola czy od babci.Nie mam szóstki dzieci ale przy jednym nawet i pracując NIE MA TAKIEJ MOŻLIWOŚCI by ucinać sobie drzemki.
Owszem,są dni gdy gorzej się czuję,gdy córka kaszle pół nocy lub zabieram robotę do domu i pracuję w nocy albo nad ranem bo wtedy najwięcej mam spokoju- tak- i wtedy chętnie by, się położyła po południu.I wyobrażam sobie jakie to przyjemne:).
Jedni mówią, że drzemki są zdrowie, inni odwrotnie, eh. No trochę mam rozregulowany organizm tzn ten rytm....ostatnio próbowałam sobie skrócić drzemkę, aby stopniowo jakoś ''nastroic zegarek'' i bylo lepiej...a tez tak macie, ze po posilku chce Wam sie bardziej przespać nieco??
Koło 17-tej jest najlepiej haha. Nie wyobrazam sobie pracy w takich godzinach poki co; fartem (albo i nie) aktualnie pracuję dorywczo w zmiennych godzinach.
Tak w ogole to teraz juz jest po polnocy, a mi sie spacw ogole nie chce...;/
Tak, po posiłku, a zwłaszcza po obiedzie chce mi się zdrzemnąć. Ale jak wiem, że nie mogę, bo potem nie będę mogła wieczorem długo zasnąć a rano muszę wcześniej wstać, to po prostu zaczynam coś robić, albo wychodzę z domu. W czasie spaceru trudno jest spać. Więc trzeba w ten moment lenistwa jednak się zmobilizować do działania. I szybko chęć na drzemkę przechodzi.
Poza tym spacer po obiedzie dotlenia organizm, powoduje to że człowiek jednak się zmęczy, no i spala kalorie ![]()
Dziękuję Wam za wsparcie
Teraz wychodzi mi na przemian, ale może z czasem sie ułoży. Szkoda tylko, że zima idzie, trudniej będzie ;/
Idzie zima kobietki i to na calego po mnie juz widac tyje jak mops a apetyt coraz wiekszy ciekawe czy dotrawm do wiosny i jak bede wygladala pewnie nie zaciekawie ![]()