Jesteśmy razem już 7 lat. Mój narzeczony ma bardzo liczne rodzeństwo, lecz sam nie utrzymuje specjalnie bliskich stosunków z nimi, spotykamy się z nimi w wielkim gronie głównie przy okazji świąt, urodzin itp. Nie wiem, czy coś ze mną jest nie tak, ale nadal czuję się fatalnie w ich towarzystwie, wyobcowana, nie pasująca do towarzystwa, tak jakby to był jakiś inny świat. Strasznie się w ich towarzystwie stresuję, mało mówię, czuję się bardzo sztywno. Nie przepadam za nimi zwyczajnie. Każdy zjazd rodzinny to dla mnie prawdziwa katorga. Przeraża mnie myśl, że po ślubie będę musiała się z tym męczyć. W ich towarzystwie od razu się spinam i zamieniam się w szarą myszkę ![]()
Podobne tematy
Jesteśmy razem już 7 lat. Mój narzeczony ma bardzo liczne rodzeństwo, lecz sam nie utrzymuje specjalnie bliskich stosunków z nimi, spotykamy się z nimi w wielkim gronie głównie przy okazji świąt, urodzin itp. Nie wiem, czy coś ze mną jest nie tak, ale nadal czuję się fatalnie w ich towarzystwie, wyobcowana, nie pasująca do towarzystwa, tak jakby to był jakiś inny świat. Strasznie się w ich towarzystwie stresuję, mało mówię, czuję się bardzo sztywno. Nie przepadam za nimi zwyczajnie. Każdy zjazd rodzinny to dla mnie prawdziwa katorga. Przeraża mnie myśl, że po ślubie będę musiała się z tym męczyć. W ich towarzystwie od razu się spinam i zamieniam się w szarą myszkę
Wcale nie będziesz musiała tym bardziej, że mąż również nie trzyma się z nimi specjalnie blisko. Chyba, że robicie to tylko dlatego,że tak wypada,a to błąd. I to należy zmienic.
Rodzina mojego męża to nie moje klimaty, po kilku próbach odpuściłam, nie będę się zmuszać, bo nie muszę co i Wam radzę
enigma nie musisz spędzać godzin w towarzystwie całej rodziny; zamiast np. jechać na urodziny czy tp.imprezę, możesz:
a) wysłać kartkę z życzeniami
b) pojechać na 1-2h
Ja mam całkiem podobnie, z tym, że mój mąż uwielbia przesiadywać godzinami ze swoją rodziną:D Nie mam z tym wielkiego problemu- on siedzi, ja wracam do domu(albo wychodzę z ich psem na spacer) i po kłopocie ![]()
4 2014-11-06 13:55:39 Ostatnio edytowany przez Wątłusz_Pierwszy (2014-11-06 13:56:00)
Jeśli nie musisz z nimi często przebywać to jakoś dasz radę. Zaciśniesz zęby i będzie w porządku. Ja się nie dogaduję z rodziną żony (z wyjątkiem jej siostry i jej mamy czyli mojej teściowej) i daję radę. Po prostu przetrzymuję ten czas kiedy muszę z nimi być
Mialem podobnie. Kiedys na sile probowalem cos wiecej a dzisiaj wyglada to tak, ze jezdzimy tam z zona kilka razy do roku na 1-2h.