netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Wasza młodość.

36 odpowiedzi8 686 wyświetleńzałożony przez nawiaska, 14.10.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1

Temat: Wasza młodość.

Witajcie. Może podzielicie się swoimi doświadczeniami z wieku nastoletniego? Byłyście buntownicze, szybko zaczęłyście z używkami, uciekałyście z domu? Czy może daleko wam było od hucznego imprezowania i buntu? Jak to wspominacie? Żałujecie którejś decyzji podjętej w tamtym, głupim wieku? Czy chciałybyście aby wasze dzieci zachowywały się tak samo?
Ogólnie, jaki macie do tego stosunek?

2

Odp: Wasza młodość.

Ciekawe pytanie. Ja często wchodziłam w konflikty z rodzicami, ale nie z przekory. Po prostu przykręcali śrubę zdecydowanie za mocno.

Nie miałam nałogów, przypadkowych związków, imprezowałam bardzo mało i tak zostało do dziś. Bywało, że jadąc do Biblioteki Narodowej po materiały to studiów, mijałam towarzystwo plotkujące i popijające piwo pod trzepakiem. Już wtedy miałam przeświadczenie, że to nie mnie życie przecieka przez palce.

Nie mam też wrażenia, że się "nie wyszumiałam". Nie wierzę w mit "najlepszych lat", które trzeba koniecznie wykorzystać na zabawę. Poznając obecnego męża, spotkałam dobrego przyjaciela, z którym mogę pójść w każde miejsce i porozmawiać o wszystkim.

Odkąd nie mieszkam z rodzicami, częściej podróżuję, chodzę do kina, teatru, mam więcej wsparcia w trudnych chwilach i nikt mnie nie ocenia.

Jeśli czegoś żałuję, to tego, że tak bardzo starałam się być "porządną córką", że na długie lata zablokowałam się tym na intymność. Swojej córce nie dawałabym na pewno "złotych rad" typu: całowanie dopiero na trzeciej randce i nie warczałabym na nią, że późno z randki wróciła.

3

Odp: Wasza młodość.

Duzo pilam, palilam papierosy, pilam duzo kawy.
Mialam chlopaka studenta, czasami imprezowalam z nim i jego znajomymi na domowce. Uprawialam seks. Gralam na gitarze, sluchalam Sex Pistols, ogladalam duzo basni, czytalam ksiazke za ksiazka.
Mocno sie malowalam, czesto zmienialam kolor wlosow i ubieralam sie w szalone ubrania.
Nie bylam glupia i nie jest mi przykro, ze taka bylam. Nie mam zadnych zali, napewno nie zaluje seksu, moze palenia papierosow troche szkoda, ale to mala sprawa akurat.

4

Odp: Wasza młodość.

Nie żałuje, fajnie było. Nie paliłam, palić zaczęłam na studiach. Piłam, ale piłam mądrze, zawsze z zaufanymi znajomymi i nigdy nie wracałam pijana do domu, spałam u koleżanki i mówiłam gdzie jestem. Nie robiłam głupot. Seks był, ale ze stałym partnerem i również z zachowaniem bezpieczeństwa. Mocno się malowałam, specyficznie ubierałam i tak robię do dziś, chyba że mi się nie chce to się wcale nie maluję, ale jak już to zawsze mocno, cieliste kolory nie było moje i do dziś nie są, bo to nuda dla mnie. Miałam i mam artystyczną duszę. Nie zmieniłam się bardzo, moje ideały pozostały takie same, nabrałam jedynie nowych doświadczeń które uczyniły mnie mądrzejszą.

5

Odp: Wasza młodość.

Nie używałam używek:) Czasem jakieś piwko. Kiedy pierwszy raz spróbowałam alko w wieku 15 lat potwornie się upiłam na studniówce kolegi i od tamtej pory popijałam jedno piwko przez cała imprezę.
Buntowałam się, raz uciekłam z domu. Pamiętam mój bunt, który polegał na spaniu na podłodze. Niestety, nie pamiętam przeciwko czemu on był:)
Poza tym byłam bardzo poukładana , pracowita i rzadko bywałam na imprezach. Po latach spotkałam znajomą, która mówiła , że jak ja byłam na klasowej imprezie to było święto i wszyscy wtedy przychodzili smile
Szczególnie na popularności zyskałam gdy umieszczono jakiś tam artykuł w lokalnej gazecie, że jestem najmłodszą skrzypaczką orkiestry symfonicznej z mojego miasta.
Wtedy krąg znajomych mi się znacznie powiększył, nawet o takich co nie wiedzieli na czym gram:) i jak się narąbali to klepali mnie po ramieniu drąc mi się do ucha: " ty to ładnie śpiewasz, ja cię w tym słynnym chórze słyszałem". smile
Nie byłam nigdy duszą towarzystwa i nie szukałam jakoś na siłę znajomych. Z paroma fajnymi ludźmi z muzycznej utrzymuję kontakty- spotykamy się w szkole jak odbieramy lub zaprowadzamy nasze dzieci:)

Papierosa spróbowałam raz. I parę razy speeda oraz trawki.
Zdecydowanie nie chciałabym żeby moje dziecko uciekło z domu, by się buntowało przeciw czemuś czego nie rozumiem.
Dlatego, przeciwieństwie do mej mamy,  wspieram ją, staram się jak najwięcej o niej wiedzieć, chwalę za postępy, pocieszam gdy coś jej się uda.
Żałuję, że nie poszłam na studia muzyczne . I że nie pracowałam więcej bo w tej orkiestrze trzymali mnie tylko dwa lata smile

6 Ostatnio edytowany przez Wątłusz_Pierwszy (2014-10-15 13:03:01)

Odp: Wasza młodość.

Byłem typem buntownika. Włosy na irokeza, skórzana kurtka. Chyba trochę z mojego ówczesnego charakteru mi do dziś. Wagarowałem i omal nie wyrzucili mnie ze szkoły. do tego miałem sporo znajomych o podobnym sposobie na nastoletnie życie. Jednak gdzieś tam miałem ten przysłowiowy olej w głowie bo nigdy nie spróbowałem narkotyków w alkohol też nie wkręciłem się jakoś szczególnie choć bywało, że na imprezie trochę poszalałem). Głupot za które musiałbym płacić było mało. Jednak myślę, że już to wystarczyło żeby rodzice mieli ze mną ciężko. Dodatkowo przed samą maturą poznałem dziewczynę młodszą ode mnie ale żyjącą w podobny sposób. Rodzice ręce załamywali. Teraz ta dziewczyna jest moją żoną smile Fajnie się wspomina tamte czasy chociaż dziś też jest świetnie i wiele z rzeczy, które robiłem wtedy robię i teraz wink

7

Odp: Wasza młodość.

Moja młodość to jedne z najlepszych wspomnien mojego zycia.
Mimo tego że nie zawsze postępowałam jak trzeba,że czasem się buntowałam,że trochę straciłam  w życiu z powodu błędów młodości,
to nie żałuję że była taka a nie inna.
Wyszalałam się,alkohol tez spróbowałam,pali papierosy zaczęłam w wieku 16 lat,skonczyłam w wieku 25,doszłam do wniosku że lepiej się nie truć i szkoda kasy na tą truciznę.Trawkę nawet raz paliłam,ale jakoś nie przypadła mi do gustu big_smile
Seks też był...;)

8 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-10-16 05:22:48)

Odp: Wasza młodość.
nawiaska napisał/a:

Witajcie. Może podzielicie się swoimi doświadczeniami z wieku nastoletniego? Byłyście buntownicze, szybko zaczęłyście z używkami, uciekałyście z domu? Czy może daleko wam było od hucznego imprezowania i buntu? Jak to wspominacie? Żałujecie którejś decyzji podjętej w tamtym, głupim wieku? Czy chciałybyście aby wasze dzieci zachowywały się tak samo?
Ogólnie, jaki macie do tego stosunek?

Nadal jestem młodziutka, ale wiadomo 23 lata to już nie 16. Powiem szczerze, że ja nie byłam jakoś specjalnie szalona i nadal taka jestem. Nudna raczej też nie, ale jakieś wielkie szaleństwa to nie dla mnie. Używki nie, alkohol piłam i piję okazjonalnie generalnie, papierosów nie paliłam. Namawiana byłam, ale sama jakoś wiedziałam, że nie warto, a jak ktoś się z tego powodu odwróci, to wiadomo, że dobry znajomy to nie jest. Nie chciałam tutaj robić nic wbrew sobie. Trawki też nie próbowałam. Nie chwalę się, że byłam grzeczna, jakby co, po prostu piszę jak było. Właśnie imprezy to mało, ale przyznam szczerze, że w tamtym okresie nie miałam wielu znajomych. A tych co miałam to niewiele osób i nie opłacało się tak robić imprezy, nie wszyscy się też znali. Nadal jest podobnie, więc częściej robimy babskie posiadówy po prostu niż coś innego. Czasem wyskoczę z koleżanką do klubu czy z moim facetem, ale nie tak, że koniecznie regularnie, tylko czasem jak jest ochota. Generalnie jednak tak często nie lubię, męczy mnie hałas tongue

Najczęściej wolę wyskoczyć do kawiarni czy i pubu - mogę się napić winka czy drinka nie ma problemu (to częściej piję, to dla mnie jest ok, piwa nie lubię, więc wybieram częściej drinka itp.). Uwielbiam czytać, oglądać filmy, takie tam proste niby rzeczy, a potem o tym dyskutować np. No albo pojechać w fajne miejsce, podróże bardzo lubię, wtedy spędzam tam aktywnie czas, zwiedzam itp. Czy się buntowałam jako nastolatka? Jakoś bardzo to nie, ale czasem kłóciłam się z rodzicami dla samego kłócenia się tongue To też pewnie pewien bunt, chciałam pokazać, że rodziców słuchać się nie muszę hehe tongue No ale ogólnie "grzeczna", no ok, pomijając to, że z byłym byłam od 15 do 17 roku życia, co wiem, że nie wszystkim rodzicom się by spodobało. No bo wielu jednak uważało czy uważa, że to za wcześnie. Był wtedy już też seks tongue Jako 15 latka. No więc ok to jedna sfera, gdzie nie byłam do końca "grzeczna"|, tylko z tym chłopakiem, ale wiecie o co chodzi.. smile

W każdym razie nie uważam też, żeby było czego się wstydzić, to po prostu pierwszy chłopak, zależało nam na sobie. Potem już obecny i tyle wink Czy chciałabym, by moje przyszłe dziecko postępowało tak samo? Nie no, myślę, że tutaj nie ma co tak bardzo zakazywać. Jeżeli byłoby ogarnięte, zabezpieczało się jak ja, to nie byłoby dla mnie i problemu, jakby i w tym wieku 15 lat jak ja współżyło. W końcu inaczej byłabym hipokrytką, a nie jestem wink No chyba, że chłopak byłby naprawdę nieciekawy, ale to też raczej po prostu rozmawiać. Moja mama bała się tego mojego współżycia, ale jak z nią porozmawiałam, to wiedziała, że nie ma czego. Bała się, bo zaszła w wieku 17 lat w ciążę z moją siostrą i bała się, że może ja też tak. No, ale ja tak nie smile Ja wiem, że dziecko nie będzie raczej kalką mnie, więc będę starała się nie myśleć, że np jak coś źle zrobiłam, to ono też tak zrobi. No bo pewnie, że jakieś złe rzeczy też zrobiłam. Czasem byłam wtedy jeszcze mocno wybuchowa, na pewno niejedną osobę tym wkurzałam tongue Taki wiek trochę, potem wiele zrozumiałam.

Czy czegoś żałuję? Nie, nie robiłam aż takich rzeczy, żebym jakoś miała bardzo się wstydzić. A nawet jakby tak było, to myślę właśnie, że nasze doświadczenia nas kształtują i nie ma co się wstydzić, tylko iść do przodu. To co według nas zrobiliśmy źle, to co, wyciągnąć wnioski moim zdaniem trzeba i tego nie powtarzać smile Ja wnioski wyciągnęłam choćby ze związku z byłym i potem bardziej wiedziałam czego chcę od związku. Przy czym jak każdy uczę się każdego dnia czegoś nowego, zdobywam wiedzę o świecie, ludziach - to jest normalne. Grunt to to widzieć, wyciągać właśnie wnioski. Wtedy nie stoi się w miejscu i człowiek może być naprawdę zadowolony smile Ja teraz zdecydowanie bardziej wiem czego chcę. Wiadomo też, że wiele nastolatek manifestuje się przez ubiór, strój. Ja tutaj właśnie inaczej, bo i wtedy wyglądałam całkiem zwyczajnie, włosów nie farbowałam. Lubiłam swój naturalny kolor. Nadal lubię, do tej pory raz je ufarbowałam tylko - na rudo. Co nie zmienia faktu, że jeszcze ufarbuję, ale też nie mam takiego parcia na to. Lubię swój kolor włosów.

Rzadko się maluję, tak czuję się lepiej albo bardzo mały makijaż (lale wyjść bez makijażu właśnie problemu nie mam, dość często się zdarza), ale zaczynam coś z tego przemycać do swojego wyglądu czy choćby kolczyki fajne czy cokolwiek ciekawego częściej wink Tak, myślę, że tak określam siebie. Np w życiu jestem delikatną osobą właśnie i jak makijaż to ostry nie jest dla mnie, a na pewno nie często, ale bardzo subtelny, tak samo kolczyki to lubię takie subtelne, kwiaty, motyle itp. No więc tak, wyrażam się tak też wink Czasem lubię też oczywiście coś innego np kolczyki w kształcie jakimś oryginalnym albo może nie bardzo oryginalne, ale podobają mi się np kolczyki ciastka itp smile Lubię też motywy zwierzęce ogólnie. Tak się wyrażam. Jednak też nie przywiązuję do tego ogromnej wagi. Czasem lubię wyjść na jakiś koncert, bardzo też lubię jakieś wystawy, kino, lubię gdzieś wyjść, to zdecydowanie. No więc kluby lubię, ale rzadko, niemniej wyjścia bardzo lubię, więc domatorką nie jestem. Generalnie jednak wolę wtedy miejsca jak jakąś wystawę, kino, muzeum, jakieś ciekawe wydarzenie niż kluby. No, ale w domu tak całkiem to bym się zanudziła. Dlatego wyjścia jak najbardziej tak, ale bardziej takie miejsca smile

Jednym słowem, ja byłam dosyć podobna do siebie teraz jak byłam nastolatką, głupsza, ale jakichś wielkich szaleństw nie było. Tak chciałam i uważam, że wtedy to jest ok. Taka jestem. Niemniej widzę różnicę w dojrzałości, to normalna sprawa. Czas teraz leci jakby szybciej mi niż wtedy -to akurat minus.

9

Odp: Wasza młodość.

Mimo że moja młodzieńcze szaleństwa skończyły się szybko bo wieku 20 lat wyszłam za mąż i urodziłam córkę To jest co wspominać zwłaszcza lata liceum. Oj dawałam czasu, szalałam na imprezach, paliłam od 14-stki, piłam.... Miałam świetne koleżanki jak już byłyśmy pełnoletnie, a ja miałam prawko pojechałyśmy na weekend nad morze, spałyśmy na plaży szalałyśmy po dyskotekach ... to były moje najbardziej dojechane wakacje smile Zaś jeśli chodzi o sex to w tych sprawach nigdy nie byłam rozwiązła, lubiłam filtrować z facetami, buzi - buzi ale żeby doszło do czegoś więcej to nie za bardzo... dopiero jak się zakochałam w moim pierwszym mężu to owszem smile

10

Odp: Wasza młodość.

Nie piłam, nie paliłam i nie balowałam jako nastolatka. Piwo było w domu i jako 15-tka mogłam sobie wyżłopać butelkę, podobnież jak kieliszek wina przy kolacji, ale to było sporadyczne. Po papierosy sięgnęłam jak miałam 19 lat i nigdy się nie uzależniłam. Siedziałam w swoim pokoju, słuchałam muzyki i marzyłam o innym miejscu niż Polska, mając totalną obsesję na punkcie "Buffy pogromcy wampirów", "Twin Peaks", "Archiwum X" i szlifując swój angielski. Byłam generalnie poukładanym kujonem smile Ale udało mi się mieć najbardziej drastyczną trwałą 1996 roku i najbardziej drastyczny kolor włosów, pod tytułem oberżyna (czytaj: fioletowy) w kombinacji ze szpilkami 16cm. Jak patrzę na zdjęcia, to mnie ścina.

Odbiło mi, że tak powiem, na studiach, i było dużo alko, trawy i osobników płci męskiej na imprezach. Szalone czasy, ale bardzo dobrze wspominane.

11

Odp: Wasza młodość.

Do 18-tki:
- nie wypiłam nawet łyka alkoholu
- nie zapaliłam żadnego papierosa
- nie byłam na żadnej randce
- nie chodziłam na imprezy
- nigdy nie nocowałam u żadnej koleżanki
- nie malowałam się
- nie przywiązywałam żadnej uwagi do stroju
- nie interesowałam się muzyką (w znaczeniu ulubiony zespół itp.)
- czasem spotykałam się z jakąś koleżanką
- pochłaniałam tony książek
- godzinami pielęgnowałam ogródek
- jeździłam na samotne wycieczki rowerowe lub włóczyłam się po polach i lasach (czasem z przyjaciółką, zwykle sama)

Żeby było zabawniej - to grzeczne zachowanie wynikało z mojej duszy buntowniczki. Wydawało mi się niezmiernie głupie latanie po dyskotekach czy za chłopakami. Przecież nie mogłam być taka jak wszyscy tongue
Żeby równowaga w przyrodzie była - nadrabiałam zaległości rozrywkowo - towarzyskie po urodzeniu dziecka. Nikt tak nie robi, więc znowu byłam inna niż wszyscy tongue

Tak, chciałabym, żeby moja córka była nastolatką podobną do mnie smile

12

Odp: Wasza młodość.

Nie buntowałam się, bo nie miałam takiej potrzeby - w domu miałam totalny luz (z którego jednak rozsądnie korzystałam), z innymi dorosłymi też w miarę się dogadywałam. Najpierw jednak zapracowałam sobie na zaufanie rodziców, dlatego potem tolerowali dokładnie wszystko, co sobie wymyśliłam - i w ubiorze, i w zachowaniu.

Uczyłam się bardzo dobrze, rodziców szanowałam, nie stawiałam się, nie uciekałam z domu. Wiem, że wierzyli mi i uważali, że jestem odpowiedzialna. To dlatego nie zakazywali jeżdżenia po całej Polsce stopem, nie zrzędzili, kiedy wagarowałam czy podrabiałam usprawiedliwienia yikes albo przyszło im płacić moje mandaty, bo zamiast kupić bilet na autobus, to szłam na pizzę wink. Nikt się nie czepiał, kiedy farbowałam włosy na czarno i biegałam w ćwiekach, aby za chwilę stać się fanką Depeche Mode, co oczywiście od razu rzutowało na mój nowy image. Akceptowali, że jednego dnia mieszkałam w internacie, a kolejnego w wynajętym mieszkaniu. Nie przeszkadzali im moi "dziwni" znajomi ani to, że wracałam do domu w środku nocy.

Z całą pewnością mogę powiedzieć, że dom dał mi poczucie absolutnego bezpieczeństwa, wiedziałam, że cokolwiek się stanie, to nigdy nie zostanę z tym sama. Być może właśnie ta świadomość sprawiała, że starałam się nigdy nie zawieść danego mi zaufania.

Zawsze też wiedziałam, czego chcę i jeśli się na to uparłam, to nie było siły, aby mnie przekonać. Nie ulegałam presji otoczenia. Kiedy uważałam, że cokolwiek jest sprzeczne z moim własnym, wewnętrznym odczuciem, to nie miałam problemu z odmową. Na pewno nie byłam naiwną, słodką idiotką, powiedziałabym nawet, że mentalnie byłam dosyć poukładana i zasadnicza. Za to wszędzie mnie było pełno, bywałam też dosyć hałaśliwa i lubiłam skupiać na sobie uwagę. Miałam fajnych przyjaciół, a wśród nich większość stanowili faceci, ale nie byłam specjalnie kochliwa. Miałam jedną, bardzo bliską przyjaciółkę, która jest w moim życiu do dzisiaj. To z nią wypiłam pierwsze w życiu wino i zapaliłam papierosa. Dobre wino lubię nadal, papierosy po jakimś miesiącu porzuciłam na zawsze.

Dokładnie też pamiętam, że wszystko przyjmowałam ze spokojem i zupełnie naturalnie. Choć byłam bardzo ambitna i starałam się wszystkorobić najlepiej, jak potrafię, a na pewno nie nawalać, to cieszyłam się z sukcesów, ale nie dramatyzowałam, kiedy zdarzały się porażki.

I mogłabym tak długo, ale kto chciałby to potem czytać? tongue

13

Odp: Wasza młodość.

Moi rodzice myślę, że nie mieli ze mną większych problemów.
Nie wymykałam się po nocy z domu, do narkotyków mnie nie ciągnęło nigdy i nie ciągnie nadal.
Alkohol zdarzyło mi się, ale raczej było to bliżej 18 i też nie upijałam się na umór tylko wypiłam jedno max 2 piwa ze znajomymi. ( z resztą do tej pory mi to zostało.)
Jeśli chodzi o chłopaków to zaczęłam się nimi interesować na krótko przed 20 wtedy też miałam pierwszego chłopaka.
Całonocne imprezy jakoś też mnie nie ciągnęły. Dopiero na studiach zaczęłam tak bardziej wychodzić. Zaczęło się częstsze nocowanie poza domem etc. ( wcześniej przeważnie u kuzynki parę razy u koleżanek)

W domu miałam luz, więc podobnie jak Olinka nie czułam potrzeby buntowania się przeciwko zakazom.

14

Odp: Wasza młodość.

Ja nie sprawiałem większych problemów. Nocami zazwyczaj spałem bo miałem dużo zajęć. Reprezentowałem szkołę w zawodach fizycznych, piłkarskich, podnoszeniu ciężarów... Często grałem w Diablo 2 - moją ulubioną grę młodości. Co do picia to czasami się zdarzyło ale jakoś mnie nie ciągnęło na imprezy i do używek.

15

Odp: Wasza młodość.

moja młodość to lata osiemdziesiąte
matura, stan wojenny
bunt ? bunt dotyczył walki z systemem
godzina policyjna ... i to życie konspiracyjne wink
inny świat
kartki na papierosy, na moją osiemnastkę rodzina zbierała kartki ehh

16 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-10-21 12:19:04)

Odp: Wasza młodość.

tez lata osiemdziesiate:) w osiemnastke mature pisalam z polskiego.

oj dzialo sie troche dzialo:) byl punk styl, ojcu marynarke zwedzilam, kolezanka ze spodni zrobila mi prawie legginsy, zyletki wiszace w uszach, wlosy na koguta w roznych barwach a na nogach jakies pepegi w sfastyki pomazane:) Pierwszy koncert rockowy na Torwarze to UK SUBS i Republika, punkowie przeciw popersom:)) Bylam tam z moim pierwszym chlopakiem, ku zgrozie moich rodzicow, tez punkiem. W tych latach probowalismy papierosow (pierwszy to byl slynny Kosmos, radziecki:), wodeczki, kleju i oczywiscie seksu. Choc bardziej to byly obmacywanki niz full monthy. Z tym jakos wiekszosc moich kumpel czekala do skonczenia szkoly, dziwne, nie?
Byly scysje z rodzicami, powroty dosc pozne, ucieczka z domu ale na koniec jakos sie to wszystko uladzilo. Mature i studia nawet niezle zaliczylam. I przerzucilam sie na reggae:)

17 Ostatnio edytowany przez in_ka (2014-10-21 12:22:13)

Odp: Wasza młodość.

jejku Republika...
całą noc stało się po płytę pod empikiem
a potem prywatki i słuchanie ... płyta winyl biało - czarna okładka
alkohol podbierany z barku rodzicom
piękne czasy

i jeszcze konfrontacje w czasach liceum
szło się na wagary
jedna osoba stała po bilety a potem na seans już grupą
to była jedyna okazja zobaczyć TAKIE FILMY
i pamiętam jak polonistka usprawiedliwiła nam te ... wagary
rodzice nigdy się nie dowiedzieli, że chodziłam na konfrontacje

18

Odp: Wasza młodość.

ludzie, jesli ktos w wieku 20-23 lat opisuje błędy młodości czy tam wspomnienia, to nie jest poważny

19

Odp: Wasza młodość.

A w kanikuly zwykle plecak, karimata, namiot, paprykarz szczecinski tudziez pasztet drobiowy, zestaw kuchenny do pichcenia pod chmurka i AUTOSTOPEM po calej Polsce. Oj dobrze, ze wtedy rodzice w nieswiadomosci pozostawali:))

W Ciechowskim wtedy prawie co druga moja kolezanka sie kochala:) A druga czesc w Limahlu, zgroza!:)

20

Odp: Wasza młodość.
in_ka napisał/a:

rodzice nigdy się nie dowiedzieli, że chodziłam na konfrontacje

czyte konfrontacje to to samo co dzisiejsze ustawki?:))

21

Odp: Wasza młodość.
Mussuka napisał/a:
in_ka napisał/a:

rodzice nigdy się nie dowiedzieli, że chodziłam na konfrontacje

czyte konfrontacje to to samo co dzisiejsze ustawki?:))

kurcze moment
konfrontacje to był przegląd filmów ...
Czas apokalipsy do dzisiaj pamiętam wrażenie jakie na mnie zrobił ten film wtedy

22

Odp: Wasza młodość.
in_ka napisał/a:

konfrontacje to był przegląd filmów ...
Czas apokalipsy do dzisiaj pamiętam wrażenie jakie na mnie zrobił ten film wtedy

OK, rozumiem. My chyba nie uzywalismy tego terminu i konfrontacje jakos mi sie z zadyma skojarzyly:). Ale Czas Apokalipsy tez pamietam. I Obcego i filmy z Kasia Figura (alez miala wtedy figure!).

23

Odp: Wasza młodość.

ale to był ... oficjalny termin
KONFRONTACJE
tak to się nazywało
czekało się na nie, bo w ramach konfrontacji puszczali dobre filmy, inaczej nie było szansy na takie kino
Nosferatu, Psy wojny itd.

24

Odp: Wasza młodość.

Tak, teraz kojarze ten termin. Z tym, ze ja nigdy bardzo kinowa nie bylam i pewnie dlatego malo o nim pamietalam. Filmy byly jakies..fajniejsze wtedy. A moze tylko tak mi sie wydaje, bo tak malo ich w TV puszczano, a jak juz to albo tematyka rodzimego PRL-u albo Isaure:))

Z koncertow pamietam jeszcze Manaam w sali Kongresowej i jak mnie mamusia sila w jakas plisowana kiecke wcisnela, bo jakze to tak na koncert w porwanych portkach:) Jak ja sie meczylam i wstydzilam z krzesla wstac. A tam wszyscy skakali do Buenos Aires jak nakreceni.

Po okresie buntu i zalkoholizowanego punk rocka nadeszla spokojna era Robrege i ukochanej kapeli DAAB. I wszystkie ciuchy w kolorze black zostaly zastapione kolorami Jamaiki. Na szczescie nigdy nie doroslam do dreadow, tego by mi moja mama nie darowala:)

25

Odp: Wasza młodość.

Manaam o tak byłam na koncercie nazywało się to ROKOWISKO wszystkie na topie polskie zespoły grały
cały koncert siedziałam jakiemuś chłopakowi na ramionach, on skakał ja razem z nim podskakiwałam ale co ja wtedy ważyłam wink
i o zgrozo ... piłam wódę z gwinta w toalecie z nowo poznanym towarzystwem
a później zadyma pod Halą była pełno Milicji i ten chłopak mnie wyprowadził z tłumu  a i w  parku się całowaliśmy a potem... już nigdy się z nim nie spotkałam
ach młodość
a rodzice myśleli, ze u koleżanki jestem i pilnie się uczymy smile

26

Odp: Wasza młodość.

Taak, ja jezdzilam z kolezankami do centrum Wawy do knajpek a mamie wciskalam kit o bibliotece:) Ile zesmy sie wtedy "naczytaly"; hi hi:) Jakies paskudztwa Cinzano i inne badziewia pijalysmy wtedy, takie zachodnie chcialysmy byc;)

27

Odp: Wasza młodość.

Jak prawie każda dzisiaj nastolatka,tak i ja wtedy chciałam się "popisać" i pokazać wszystkim, że... jaka to ja jestem już dorosła.... zavzęłam palić papierosy, a dzisiaj jak na to patrzę z perspektywy czasu,dochodzę do wniosku, że rodzice powinni mnie trzymać niestety nieco "krócej" i wtedy powinni mi "wybić" fajki z głowy.W tej  chwili oczywiście nie palę już  parę lat i nigdy do tego nie wrócę.

28 Ostatnio edytowany przez yessa (2014-10-21 16:20:56)

Odp: Wasza młodość.

Ja całą młodość przebalowałam. Piłam, paliłam papierosy i nie tylko... Często kłamałam rodziców, np. że śpię u koleżanki a całą noc byłyśmy Bóg wie z kim i gdzie. Nie było imprez na których mogłoby mnie zabraknąć. Zdawałam się ze starszym i nie do końca odpowiednim towarzystwem. Obracałam się w klimatach "rapowych" i tych też ciemniejszych strefach tego stylu. Choć nie uważam że jest zły bo do dziś lubię tę muzykę. Nie uczyłam się, labowałam i ogólnie było ze mną trochę problemów. Jedyne czego nie robiłam to nie uprawiałam seksu do puki nie poznałam odpowiedniego partnera. Do 18 roku życia nie czułam się na to gotowa i nigdy nie pozwoliłam się zmanipulować, nawet po pijaku. Czy żałuję? Niczego nie żałuję. Dziś mam się z czego pośmiać i co wspominać, chociaż nie popieram swojego wtedy zachowania. Rzuciłam palenie, zaczęłam się uczyć, skończyłam studia i ogólnie mimo wszystko wyszłam na ludzi. Zawsze byłam ta gorsza w rodzinie, ale to dziś Ci wszyscy grzeczni są teraz o krok milowy w tyle ode mnie, bo po ułożonym pod rodziców dzieciństwie zaczęli się buntować na studiach. Nie ma reguły, mnie już od dawna nie ciągnie do tego złego, mam to już za sobą, może nawet czuję się silniejsza, że potrafiłam się zmienić smile

29

Odp: Wasza młodość.
yessa napisał/a:

Często kłamałam rodziców, np. że śpię u koleżanki a całą noc byłyśmy Bóg wie z kim i gdzie.

Właśnie dlatego moi rodzice doszli do wniosku, że dadzą mi kredyt zaufania i dopóki nie nawalę mam luz i swobodę. Może nie było to z ich strony specjalnie rozsądne, ale za to zawsze wiedzieli gdzie i z kim jestem, nawet jeśli miejsce czy towarzystwo niekoniecznie im się podobało.
Tę samą zasadą obecnie stosuję w wychowaniu własnego syna. Z tego co wiem jego koledzy (oczywiście niektórzy) kręcą, kombinują, a on mówi gdzie jest, z kim i po co tam poszedł/pojechał. Do tej pory nie zdarzyło się, żebym go przyłapała na mijaniu się z prawdą. Choć może to tylko mi tak naiwnie się wydaje big_smile.

30

Odp: Wasza młodość.
Olinka napisał/a:

Choć może to tylko mi tak naiwnie się wydaje big_smile.

mój syn ma 26 lat, stosowałam tą zasadę o której piszesz ...
i w te wakacje razem z moją przyjaciółką dowiedziałyśmy się jak nasze dzieci (jej syn rok młodszy od mojego - razem się wychowywali) robiły nas "w konia" gdy miały po 16/ 17 lat
a my w zupełnej nieświadomości żyłyśmy, no cóż rożnie to bywa wink

31

Odp: Wasza młodość.
Mussuka napisał/a:

Taak, ja jezdzilam z kolezankami do centrum Wawy do knajpek a mamie wciskalam kit o bibliotece:) Ile zesmy sie wtedy "naczytaly"; hi hi:) Jakies paskudztwa Cinzano i inne badziewia pijalysmy wtedy, takie zachodnie chcialysmy byc;)

Ja chodziłęm do klubu bilardowego - bilard, to przecież taka kulturalna rozrywka... a, że w tym klubie sprzedawali też piwo to już inna sprawa o której oczywiście nic nie wspominałem rodzicom wink

32

Odp: Wasza młodość.

Ja rodzicom problemów nie przysparzałam większych, chociaż to nie tak, że nie robiłam nic takiego, czego nastolatka nie powinna. Po prostu kontrolowałam to, a do tego byłam prymuską biegającą na milion zajęć dodatkowych i połykającą książki, więc jakoś tak się zakładało, że w pakiecie będę rozsądna. A tu psikus. wink

Co robiłam?
- jak miałam 14/15 lat miałam syndrom gonienia króliczka, ale nie było to wyrachowane, po prostu często zakochiwałam się nieodwołalnie, nieodwracalnie i do końca życia. Wzdychałam najpierw przez rok do rówieśnika, później w sumie śmieszna sytuacja, bo na wakacjach jednego dnia wypłakiwałam się koleżance, że on mnie nie kocha, następnego dnia on wyznał, że kocha, cóż, za późno, bo kochałam już 19-latka (równie nieodwołalnie, nieodwracalnie...), byłam z nim jakiś czas, zerwałam z nim i chodziłam parę miesięcy z 18-latkiem. Moja mama o wszystkim wiedziała, znała ich, ja jej opowiadałam szczegóły jak przyjaciółce na plotach, więc miała wszystko pod kontrolą. Ale byłam grzeczna jednocześnie - seks pierwszy raz uprawiałam, jak miałam 19 lat. No i później mi jakoś przeszło, płynnie przeszłam z etapu "kocham tego, a teraz tego, a teraz..." do "żaden mi nie odpowiada". big_smile
- jak miałam 14 lat, zaczęłam wychodzić z koleżanką/chłopakiem na piwo. W 3 gimnazjum na sylwestra po raz pierwszy się upiłam, urwał mi się film, wlazłam do wanny i oblewałam się zimną wodą. Później też zdarzało się, że piłam dużo, ale rzadko - tyle że mam mocną głowę i rzadko coś "odwalałam".
- w III gimnazjum/I liceum namiętnie chodziłam na imprezy do klubów, potem mi się znudziło i do tej pory jak idę, to święto. Przerzuciłam się na domówki, karaoke i ogólnie bardziej kameralne siedzenie w gronie znajomych.
- zaczęłam palić dopiero po 18-tce.
- w III gimnazjum zaczęłam wagarować, ale to właśnie było kontrolowane. Tak jak pisałam, byłam prymuską, więc nikt z nauczycieli się mnie o nic nie czepiał, wpadałam do szkoły, kiedy chciałam, ważne, że chodziłam na konkursy i miałam święty spokój. A zdarzało się, że chodziłam tygodniami co drugi dzień do szkoły. Ot, bez powodu, bo mi się nie chciało.
- pierwszy raz zioło zapaliłam na 18-tce kolegi, sama miałam wtedy 17 lat. Czasem zapalę do tej pory, ale to jest raz na rok (i to nie w przenośni). Raz wzięłam amfetaminę z ciekawości na sylwestra, to jakoś w liceum było. Drugi raz wzięłam dużo później i pod wpływem sporych ilości Jacka Danielsa. Raz też zapaliłam hasz, raz przetestowałam z kolegą acodin - po 15 tabletek. Po wszystkich tych naukowych doświadczeniach nie mogłam zrozumieć, jak się można od tego uzależnić. 
- nie "jarałam" się specjalnie muzyką, tzn. zawsze czegoś słuchałam, coś lubiłam, ale nigdy nie byłam wielką fanką konkretnego wykonawcy, więc na koncerty nie jeździłam.
- jak miałam niecałe 16 lat, wyprowadziłam się do babci bez wiedzy/zgody mamy, żebym nie musiała do liceum dojeżdżać. Uznałam, że czasowe przyzwyczajanie jej do tego lepiej wyjdzie i po prostu coraz rzadziej wracałam do domu na noc.
- pierwszy raz zafarbowałam włosy, jak miałam 11 lat. Ognista czerwień. Potem były oberżyna (ktoś o tym wspominał już big_smile), rudy, najciemniejszy brąz, jaki fryzjerka miała, bordo, kasztan - ale nigdy po sobie, zawsze wracałam na jakiś czas do naturalnego (blond) z balejażem. Zresztą zmiany koloru włosów do dzisiaj mi zostały.
- malowałam się od podstawówki, tyle że wtedy lekko, sam tusz i błyszczyk/szminka. Od gimnazjum to już były smoky eyes, zabawy z eyelinerami i wszystkie inne wersje mocno czarnych oczu. Podkładów, pudrów nie używałam, w liceum czasem od święta dopiero.
- w pierwszej liceum na początku z premedytacją ubierałam się mocno wyzywająco, w stylu różowej, pustej lalki. Z premedytacją dlatego, że bawił mnie efekt - reakcja ludzi, kiedy w nowym towarzystwie umalowana blond lalunia, na obcasach, w mini długości szalika, z cyckami Pameli (rzal ich hmm) różowej bluzeczce, w mocnym makijażu zgłaszała się radośnie do każdej odpowiedzi i swobodnie rozwiązywała zarówno zadania z fizyki, jak i opowiadała o turpizmie. Z tego nadal nie wyrosłam, na studiach robiłam to samo. big_smile
- nie uciekałam z domu, nie puszczałam się (no... w sumie raz, kiedy upiłyśmy się z przyjaciółką na smutno, to się przespałyśmy, o ile można to tak nazwać... xD), oglądałam czasem pornole... Chyba nic więcej. big_smile

I tak, mam 22 lata, prawie 23, więc młoda jestem. Dlatego piszę o gimnazjum/liceum, a co robię teraz... to można będzie wspomnieć, jak będę starsza i się zdystansuję. Bo zdecydowanie nie dorosłam. big_smile

33

Odp: Wasza młodość.

Ja miałem bardzo burzliwą. Wiele się działo. W domu za to problemów nie sprawiałem jednak. Nikomu nie przysporzyłem tym problemów oprócz samemu sobie:)

34

Odp: Wasza młodość.

Czasy nastoletnie wspominam dobrze, nawet bardzo dobrze. W liceum trafiłam na naprawdę fajnych ludzi, miałam zgraną paczkę znajomych, dużo spotykaliśmy się po szkole, jeździliśmy na różne krótkie wyjazdy, jest co wspominać. Imprezy, koncerty, namioty, ogniska, to był dobrze spędzony czas. I fajne, bliskie przyjaźnie. To byli naprawdę wartościowi ludzie do których sentyment pozostanie mi do końca życia. Mimo upływu lat z kilkoma z nich utrzymuję kontakt do dziś.

Co do używek... Były, ale nigdy nie w jakimś przegiętym stopniu. Były tanie wina pite w bramach czy nad rzeką, tak, to było mało ambitne, ale wydaje mi się, że każdy musi przejść przez ten etap. Z czasem fascynacja owymi trunkami przeszła samoistnie, więc żałować nie ma czego.

Jest właściwie tylko jedna rzecz, której zabrakło mi w tamtym czasie. Nie przeżyłam nigdy takiej gówniarskiej, pierwszej miłości. Tzn zakochanie było oczywiście, ale nieodwzajemnione, więc nie wspominam tego miło. Przez te wszystkie lata (i później zresztą też) nie miałam chłopaka. I tego mi szkoda, bo takie pierwsze emocje i doświadczenia damsko męskie przeżywa się tylko raz, właśnie w tym czasie gdy wszyscy zaczynają i gdy jest to niejako naturalne. Później to już nie to samo... Ta niedojrzała, gówniarska miłość, niestety, ominęła mnie.

35

Odp: Wasza młodość.
nawiaska napisał/a:

Witajcie. Może podzielicie się swoimi doświadczeniami z wieku nastoletniego? Byłyście buntownicze, szybko zaczęłyście z używkami, uciekałyście z domu? Czy może daleko wam było od hucznego imprezowania i buntu? Jak to wspominacie? Żałujecie którejś decyzji podjętej w tamtym, głupim wieku? Czy chciałybyście aby wasze dzieci zachowywały się tak samo?
Ogólnie, jaki macie do tego stosunek?

Moja młodość? Cóż staro się nie czuje. Ale moje wczesne lata młodości było aż tak źle, ze za żadne pieniądze, za żadne skarby nie chciałaby mieć 18 lat i od nowa przezywać tego dramatu.

36 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-02-03 21:38:44)

Odp: Wasza młodość.

Mój bunt przejawiał się chyba głównie tym, że w klasie maturalnej większość zajęć opuszczałam i chodziłam na wagary. Sprawa poszła do dyrektora, pogroził palcem, że mnie nie dopuści do matury. Oczywiście dopuścił, bo szkole za bardzo zależało na wynikach. Grunt, że rodzice się o tym nie dowiedzieli, bo byłam już pełnoletnia i nikt nie wzywał rodziców do szkoły. Maturę zdałam najlepiej w klasie, więc w sumie nie było tematu. Rodzice nie wiedzieli również, że w liceum prawie co weekend jeździłam 300 km dalej do kolegi, który w sumie teraz jest moim narzeczonym. Wtedy wiedziałam, że po prostu by mnie nie puści na weekend do faceta, który sam mieszka, bo bóg wie co byśmy tam robili. Poza tymi 2 sytuacjami to raczej byłam grzeczna. Nie paliła, nie piłam, nie imprezowałam. Moją jedyną całonocną imprezą była studniówka. Nie kręciło mnie to i nie kręci nadal. Uczyłam się bardzo dobrze i olewanie zajęć nie wpłynęło na to, bo nie buntowałam się przeciwko nauce, ale przeciwko zmuszaniu mnie do chodzenia na zajęcia do mało kompetentnych nauczycieli, co uważałam za stratę czasu.

Moje ostatnie błędy miały miejsce na początku studiów, bo rzuciłam aż 2 kierunki, ale ostatecznie dobrze się stało i z perspektywy nie uważam tego za wielki błąd.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026