Do kina nie tylko na film... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Do kina nie tylko na film...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Do kina nie tylko na film...

Byłam wczoraj w kinie.
I wyszłam trochę hmmm... wnerwiona (delikatnie mówiąc....)

Trzy fotele obok mnie pani szeleszcząca cukierkami. Cztery rzędy przede mną pan co jakiś czas sprawdzający wiadomości w telefonie i świecący po oczach swoim cudownym sprzętem....

Czy naprawdę trudno przez dwie godziny powstrzymać się od ciamkania, chrupania, szeleszczenia?
Tym bardziej, że akurat tematyka filmu nie była rozrywkowa a i widoki - czasem w zbliżeniu na wnętrzności ludzkie raczej apatytu nie pobudzały...

A jak film nas nudzi, to do diabła, wyjdźmy po prostu z kina a nie zabawiajmy się telefonem!

I nie, nie mam zamiaru rezygnować z seansów w kinie na rzecz własnego telewizora, bo to nie ten rozmach, dźwięk i klimat.

I tak jak przed seansem "poleciała" plansza z podziękowaniem za oglądanie filmu z legalnego źródła - tak moim zdaniem - powinna "polecieć" druga z zasadami dobrego wychowania...

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."
Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Do kina nie tylko na film...

bbasia zapomniałaś jeszcze dodać o parach okazujących sobie bardzo dużo czułości. wink)

"Przeżyć da się wszystko, oprócz własnej śmierci."

3

Odp: Do kina nie tylko na film...
bbasia napisał/a:

I tak jak przed seansem "poleciała" plansza z podziękowaniem za oglądanie filmu z legalnego źródła - tak moim zdaniem - powinna "polecieć" druga z zasadami dobrego wychowania...

Na jednym z seansów, na których byłam całkiem niedawno (bodajże w Cinema City), wyświetlono planszę z napisem, że w trosce o komfort innych widzów prosi się o zachownie kultury oraz wyłączenie telefonów komórkowych wink.

Muszę jednak przyznać, że ostatnimi czasy, a chodzę do kina dosyć często, nie narzekam na zachowanie widzów podczas projekcji filmów. Jednym słowem poziom kultury bardzo się podniósł. Poza jakimś śmiechem w momencie, kiedy jest on co najmniej nie na miejscu, nic rażącego nie zwróciło mojej uwagi. Żadnych zabaw telefonami, żadnych szeleszczących opakowań czy przeszkadzających rozmów.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

4

Odp: Do kina nie tylko na film...

Jedzenie, popcorn i te sprawy nie przeszkadzają mi na komediach i ogólnie lekkich filmach. Na takie jak najbardziej chodzę i czasem i ja wtedy podjadam popcorn czy naczosy czy tam czipsy. Z tym, że ja robię to normalnie, bez nadmiernego szeleszczenia, z zamkniętą buzią. Na szczęście nie trafiam już na jedzących bardzo niekulturalnie, ale fakt, kiedyś tam mi się zdarzyło. Na poważniejszych filmach to sama czuję, że nie wypada, zresztą dziwnie bym się czuła, że dramat, coś smutnego się dzieje, a ja jem popcorn. No i z tego co widzę jak jestem to wiele ludzi zaczyna mieć chyba takie wyczucie nawet w multipleksach - chyba, że to ja tak wyjątkowo dobrze trafiam ostatnio wink A często też jak pasuje mi godzina seansu to wybieram mniejsze kina, czasem mniejsze, ale też komercyjne - jednak i tak bardziej kameralne niż multipleksy, wiadomo albo studyjne. Tam tym bardziej jest inaczej i jest klimat smile Świecenie telefonach jednak przeszkadza mi na każdych filmach i tak, to uważam za przesadę.

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła"

Wisława Szymborska

5 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-10-16 22:57:53)

Odp: Do kina nie tylko na film...

Ciamkanie, chrupanie i szeleszczenie doprowadza mnie do szału.Dlatego uwielbiam chodzić na filmy w stylu Miasto 44 czy Bogowie bo wtedy amatorzy kinowego żarcia wychodzą po zakończonym filmie z pełnymi torebkami chipsów czy  popcornu smile
Niestety czasem chyba komuś świecę komórką, szczególnie jak idę wieczorem do kina a w domu zostaje córka.
Jakiś czas temu na Nimfomance zaczęła słać rozpaczliwe smsy, że się boi więc nie obejrzawszy do końca pojechaliśmy do domu...Cóż, taki matki los:)

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

6

Odp: Do kina nie tylko na film...

gojka102, a córka nie może po prostu zadzwonić? Wibracje nie będą innym przeszkadzać, a żeby pogadać można wyjść z sali. Przewidując takie sytuacje można wybierać siedzenia ze skraju rzędu...

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

7 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-10-17 12:01:42)

Odp: Do kina nie tylko na film...
bbasia napisał/a:

gojka102, a córka nie może po prostu zadzwonić? Wibracje nie będą innym przeszkadzać, a żeby pogadać można wyjść z sali. Przewidując takie sytuacje można wybierać siedzenia ze skraju rzędu...

Zazwyczaj jak mam taką sytuację to siadamy gdzieś z przodu na brzegu rzędu,żeby ewentualnie wyjść nikomu nie przeszkadzając.  Oczywiście telefon wyciszony trzymam na kolanach.
Zdarzyło,że córka wysłała mi sześc smsów w ciągu seansu,więc gdyby miała tyle razy dzwonić a ja tyle razy miałabym wychodzić to chyba dla dobra widzów i swojego odpuściłabym sobie seans...
Szczęśliwie zdarza się to tylko wtedy gdy film przeciągnie się do 23 więc staramy się wybierać wcześniejsze seanse albo odwieźć córkę do babci.

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

8

Odp: Do kina nie tylko na film...

Ja jak chodzę to kina to na seans wyciszam telefon, a najczęściej w ogóle go nie wyciągam, nawet jak ktoś dzwoni. Nie przeszkadza mi jak ktoś je popcorn, bo sama jem, ale już denerwuje, jak ktoś nad uchem szeleści opakowaniem od chrupków czy innych cukierków. I jeśli komentarze do komedii czy głośnie śmiechy mi nie przeszkadają, tak gadanie i mlaskanie na filmach z napięciem są nie na miejscu.

The Day I Realized You're Gone...

9

Odp: Do kina nie tylko na film...

Mnie nic w kinie nie rusza. Na komedie raczej nie chodzę, a na wciągającym filmie potrafię się tak wyłączyć, że sobie ludzie mogą i tańczyć wokół mnie.
Przy poziomie nagłośnienia jakie w obecnych czasach oferuką kina mało co jest w stanie się przebić na tyle, by mnie rozpraszać.

10

Odp: Do kina nie tylko na film...

Iceni, z tym, że na "filmach z nastrojem" są czasem dłuższe momenty ciszy....

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

11

Odp: Do kina nie tylko na film...

Rzadko chodzę na filmy z nastrojem ;P a dobry film sam się broni.

Pamiętam taką sytuację na "Szóstym zmyśle"  jak w któryms momencie zapadła cisza. Taka totalna - każdy zamarł w oczekiwaniu i nagle przypadkowy trzask w głośniku i .. wrzask dziewczyny gdzieś w głębi sali big_smile

Jeżeli ludzie jedzą i bawią się telefonami na filmie, to po prostu jest to kiepski film tongue

12

Odp: Do kina nie tylko na film...
Iceni napisał/a:

Jeżeli ludzie jedzą i bawią się telefonami na filmie, to po prostu jest to kiepski film tongue

Albo ludzie nie dorośli....

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

13 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2014-10-18 08:43:31)

Odp: Do kina nie tylko na film...

A mnie nic bardziej nie wkurza niż koleżanki lub para, którym się gęby nie zamykają. A zwróć takim uwagę to jeszcze wiązankę usłyszysz. 

Żeby sie nie denerwować wybieralismy zawsze mniej popularne terminy. Na przykład poniedzialki

14

Odp: Do kina nie tylko na film...

Nie denerwuję się w kinie czyimś niestosownym zachowaniem. Już od dawna traktuję to jak element "folkloru kinowego". Kiedy ktoś mi przeszkadza ewidentnie, zwracam mu uwagę. Zgadzam się z Iceni częściowo, że dobry film  broni się sam.  Czasem przychodzą tacy widzowie, którzy głośno okazują emocje. W taki sposób się bawią.Tak było na jednym z filmów Tarantino. Czasem ludzie na gorąco komentują  film.  Nieraz na premierze spotkałam się też  z tym, że po skończonym seansie widzowie bili brawo. Nie przeszkadza mi to. Raczej przeszkadza mi zbyt głośna  akustyka na niektórych seansach.

15

Odp: Do kina nie tylko na film...
Summerka napisał/a:

Czasem ludzie na gorąco komentują  film.  Nieraz na premierze spotkałam się też  z tym, że po skończonym seansie widzowie bili brawo. Nie przeszkadza mi to.

Brawa są dla mnie wyrazem najwyższego uznania dla Twórców filmów, spotkałam się z nimi nie tylko na premierach.
Dobre obrazy bronią się także w ten sposób, że po zakończonym seansie zapada cisza i przez dłuższą chwilę nikt nie podnosi się ze swoich miejsc. Uwielbiam taki klimat. Czasem też widać spływające z policzków łzy, co świadczy o wyjątkowo silnych emocjach.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

16

Odp: Do kina nie tylko na film...
Olinka napisał/a:
Summerka napisał/a:

Czasem ludzie na gorąco komentują  film.  Nieraz na premierze spotkałam się też  z tym, że po skończonym seansie widzowie bili brawo. Nie przeszkadza mi to.

Brawa są dla mnie wyrazem najwyższego uznania dla Twórców filmów, spotkałam się z nimi nie tylko na premierach.
Dobre obrazy bronią się także w ten sposób, że po zakończonym seansie zapada cisza i przez dłuższą chwilę nikt nie podnosi się ze swoich miejsc. Uwielbiam taki klimat. Czasem też widać spływające z policzków łzy, co świadczy o wyjątkowo silnych emocjach.

Miałam na myśli to, że nie przeszkadzają mi głośne komentarze podczas seansu filmowego. Ostatnio właśnie byłam na takim filmie, na którym większość widzów ocierała łzy z oczu. Rzeczywiście dłuższą chwilę nikt nie wstawał z fotela.
Wracając do rozmaitych sytuacji sytuacji  na widowni, to nawet zdarzyło mi się widzieć pana  na wózku z osobą towarzyszącą, która to osoba prosiła sąsiadów  o pomoc  w przeniesieniu z wózka na fotel kinowy. Samo życie.

17

Odp: Do kina nie tylko na film...

Jak ktos kopie moje siedzenie to wkurza mnie to bardziej niz cokolwiek innego big_smile
I jestem gotowa sie rzucic na taka osobe.

Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

18

Odp: Do kina nie tylko na film...
Olinka napisał/a:

Poza jakimś śmiechem w momencie, kiedy jest on co najmniej nie na miejscu

Pewnie wstyd się przyznać, ale ja potrafię parskać w niestosownych momentach, bo mnie rozbawi np. że moment dramatyczny ma być, a bohater ma minę jakby miał zaparcie albo dialog głupio napisany. ;-)

Gdzieś czytałam, że jakieś brytyjskie kino zatrudnia... ninja do uciszania przeszkadzających widzów. Chyba brytyjskie. Wygląda to tak:

http://www.mobile-ent.biz/_media/images/Cinema-Ninjas-109.jpg

19

Odp: Do kina nie tylko na film...
NinaLafairy napisał/a:

Jak ktos kopie moje siedzenie to wkurza mnie to bardziej niz cokolwiek innego big_smile
I jestem gotowa sie rzucic na taka osobe.

Mnie też. Zresztą tak samo w autobusie.

Co do komentarzy, to jest różnica między szepnięciem czegoś do towarzysza, a między rzucaniem głośnymi uwagami w przestrzeń. To pierwsze sama robię, drugie mnie irytuje, bo raczej nie interesuje mnie zdanie obcego pana, siedzącego kilka rzędów dalej.

Tysiąc razy mówiłam ludziom, że jestem miła. Krzyczałam, groziłam, biłam... Bez skutku. Nikt mi nie wierzy.

20

Odp: Do kina nie tylko na film...
Vian napisał/a:

Gdzieś czytałam, że jakieś brytyjskie kino zatrudnia... ninja do uciszania przeszkadzających widzów. Chyba brytyjskie. Wygląda to tak:

http://www.mobile-ent.biz/_media/images … as-109.jpg

dopiero wtedy bym wrzasku narobila!:)

Ten najwiecej mowi o przeszlosci, kto nie ma planow na przyszlosc

21

Odp: Do kina nie tylko na film...

Czy to jest rzeczywiście problemem? Dla wielu młodych ludzi kino to: film + zestaw do pochrupania, napicia się. Ale na ile starcza taki zestaw? na 0,5h? przecież to tyle ile trwają reklamy wink. Problemem mogą być pary, które obściskują się, co chwilę waląc w poprzedzający ich fotel  mad  to niestety może trwać do końca seansu.

Dla mnie 0,5h reklam w mutliplexach to jest przegięcie - płacę tak drogi bilet, by oglądać reklamy przez tyle czasu??? Nie! Wybieram kina studyjne, one też mają w swojej ofercie nowe filmy. Zazwyczaj reklamy trwają dużo mniej czasu, a ludzie też wiedzą jak się zachować, a często przy okazji promowane są inne ciekawe wydarzenia (zamiast komercyjnych reklam).

"Kobiety, nie jesteście centrum rehabilitacyjnym dla źle wychowanych mężczyzn. To nie wasze zadanie zmieniać ich, wychowywać czy im matkować. Potrzebujecie partnera, a nie projektu." J. Roberts

22

Odp: Do kina nie tylko na film...
Averyl napisał/a:

Dla mnie 0,5h reklam w mutliplexach to jest przegięcie - płacę tak drogi bilet, by oglądać reklamy przez tyle czasu???

Dlatego ja, wiedząc już w którym kinie ile trwają, przychodzę pod koniec emisji reklam. Na reklamach nikt się raczej nie skupia, dlatego nie sądzę, aby to komukolwiek przeszkadzało.

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)
[olinkowy status to już historia, z niezależnych ode mnie przyczyn technicznych właściwy zobaczysz dopiero w moim profilu wink]

23 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-10-20 12:20:37)

Odp: Do kina nie tylko na film...
Averyl napisał/a:

Czy to jest rzeczywiście problemem? Dla wielu młodych ludzi kino to: film + zestaw do pochrupania, napicia się. Ale na ile starcza taki zestaw? na 0,5h? przecież to tyle ile trwają reklamy wink. Problemem mogą być pary, które obściskują się, co chwilę waląc w poprzedzający ich fotel  mad  to niestety może trwać do końca seansu.

Dla mnie 0,5h reklam w mutliplexach to jest przegięcie - płacę tak drogi bilet, by oglądać reklamy przez tyle czasu??? Nie! Wybieram kina studyjne, one też mają w swojej ofercie nowe filmy. Zazwyczaj reklamy trwają dużo mniej czasu, a ludzie też wiedzą jak się zachować, a często przy okazji promowane są inne ciekawe wydarzenia (zamiast komercyjnych reklam).

No cóż, takich produkcji jak np. Miasto 44,Bogowie czy Jack Strong nie puszczają w kinach studyjnych:)

A propos klimatów w salach studyjnych: ostatnio na Wielkim Pięknie było może z 9 osób.Przede mną siedział chłopak z dziewczyną.Film się rozpoczął i wpadł spóźniony facet robiąc aferę,że dziewczyna siedzi na jego miejscu.Kumacie sytuację? Gośc chciał koniecznie usiąść między chłopakiem i dziewczyną,którzy przyszli razem mimo,że obok były wolne miejsca...Echhh...

Tylko czasem wśród mroku,straszy i krąży wokół zamyślony marabut, w lepkich błotach błądzący ptak
Lecz dzień lęki wymiecie,wiec spokojnie możecie drzwiami trzasnąć i zasnąć gdy "dobranoc" powiemy wam

24 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-20 12:32:03)

Odp: Do kina nie tylko na film...
Olinka napisał/a:
Averyl napisał/a:

Dla mnie 0,5h reklam w mutliplexach to jest przegięcie - płacę tak drogi bilet, by oglądać reklamy przez tyle czasu???

Dlatego ja, wiedząc już w którym kinie ile trwają, przychodzę pod koniec emisji reklam. Na reklamach nikt się raczej nie skupia, dlatego nie sądzę, aby to komukolwiek przeszkadzało.

Mam tak samo i nie tylko ja big_smile, nie wiem jak w innych kinach, ale w tym, do którego ja najczęściej chodzę nie wygaszają swiateł w trakcie reklam całkowicie, a jedynie przyciemniają do półmroku więc każdy wykorzystuje ten czas na różne sposoby, a czasem nawet połowa osób wchodzi na sale w trakcie reklam.

25

Odp: Do kina nie tylko na film...
Averyl napisał/a:

Dla mnie 0,5h reklam w mutliplexach to jest przegięcie - płacę tak drogi bilet, by oglądać reklamy przez tyle czasu??? Nie! Wybieram kina studyjne, one też mają w swojej ofercie nowe filmy. Zazwyczaj reklamy trwają dużo mniej czasu, a ludzie też wiedzą jak się zachować, a często przy okazji promowane są inne ciekawe wydarzenia (zamiast komercyjnych reklam).

To ja się ciesze, że mieszkam w niedużym mieście z jednym kinem. Normalnym.
I reklamy przed filmem "komercyjnym" były może z 10 minut. Razem z ogłoszeniami promującymi działami miejscowego domu kultury. Przed filmami w ramach Dyskusyjnego Klubu Filmowego reklam nie ma. Jest tylko wprowadzenie wygłoszone przez "szefa" Klubu (zawsze podziwiam go za wiedzę o filmie, reżyserze, aktorach itp). Bilety są w cenach powiedzmy przyjaznych dla kieszeni - "komercyjny" seans - 18zł, DKF - 10zł. Filmy zazwyczaj docierają w dniu premiery. Czasem są nawet pokazy przedpremierowe.
Kurczę... w raju mieszkam smile

"W związku z tym, że wraca moda na rzeczy retro mam nadzieję, że zdrowy rozsądek i inteligencja znowu wrócą do łask."

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Do kina nie tylko na film...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021