Witam. Wiem, że ten temat był wałkowany wielokrotnie, jednak nie znalazłam żadnego podobnego do mojego przypadku.
Otórz niedawno dowiedziałam się, że mój narzeczony pali marihuane (codziennie). Dla mnie to jest ogromny problem, mam ojca alkoholika i wiem, co nałóg może zrobić z człowiekiem. Jestem obecnie w 7 miesiącu ciąży. Nie chce dla swojego dziecka takiego losu jak mój. Sytuacja jest o tyle trudna, że mieszkamy razem w UK, on ma tutaj rodzine ja nie mam nikogo. Wiem, że ten problem się zaczął w momencie, gdy do naszego miasta przeprowadził się pewien chłopak, w dodatku mieszka po sąsiedzku. Z ich rozmów przez tel, komunikatory wynika, że on go w to wszystko wciągnął. Postawiłam mu ultimatum: wraca ze mną jeszcze w tym miesiącu do Polski i żyjemy tam jako rodzina albo wybiera życie tutaj, ale wtedy wszystko skończone. W Pl musielibyśmy zacząć wszystko od nowa, z maleńkim dzieckiem. Czy to jest dobry sposób? Co jeśli będzie chciał zostać tutaj? Jak mu pomóc? Proszę pomóżcie, nie daje już rady
Podobne tematy
Dodam, że zauważyłam duże zmiany w jego zachowaniu. Jest raz agresywny, za chwile miły, kłamstwa przychodzą mu bez trudu. Tej nocy złapał mnie ogromny ból brzucha i wymioty (podejrzewam, że wynik stresu), a on nie był w stanie nawet zawieźć mnie do szpitala. Zamiast tego zaproponował.... zjedzenie jogurtu. Mam problem z nerką, w każdej chwili mogę wylądować w szpitalu i co wtedy? Boje się o moją córkę, boje się o niego.
Postawiłabym ultimatum wracasz i się leczysz a ja cię wspieram, albo żegnaj.
Evolete, bystrością to Ty nie grzeszysz, a nawet i mądrością. Postawiłaś mu ultimatum, że wracacie do Polski i tworzycie rodzinę? A Z CZEGO będziecie żyć w Polsce? Do pracy pójdziesz? Twój facet ma unikalny zawód, a w UK żyjecie sobie for fun? MYŚL dziewczyno.
Rozmawiałaś z nim dlaczego tyle pali? Może warto zacząć od początku, a nie od ogona strony, co?
Od marihuany nie robi się człowiek agresywny, raczej nie zdolny do ogarniania, tak jak było to w przypadku, gdy zaczął boleć Cię brzuch.
5 2014-10-03 23:48:05 Ostatnio edytowany przez evolete (2014-10-03 23:53:47)
Evolete, bystrością to Ty nie grzeszysz, a nawet i mądrością. Postawiłaś mu ultimatum, że wracacie do Polski i tworzycie rodzinę? A Z CZEGO będziecie żyć w Polsce? Do pracy pójdziesz? Twój facet ma unikalny zawód, a w UK żyjecie sobie for fun? MYŚL dziewczyno.
Rozmawiałaś z nim dlaczego tyle pali? Może warto zacząć od początku, a nie od ogona strony, co?
Od marihuany nie robi się człowiek agresywny, raczej nie zdolny do ogarniania, tak jak było to w przypadku, gdy zaczął boleć Cię brzuch.
Rozmowa to pierwsze co zrobiłam. Ale co da rozmowa gdy jest spalony? Wypiera się, mówi, że przesadzam, bo to nic takiego, smieje mi się prosto w oczy. Twierdzi, że już z tym kończy i tak w kółko. Mamy takie prace, że się ciągle mijamy, nie jestem w stanie złapać go wtedy, gdy jest akurat 'ogarnięty'. Mamy oszczędności, mamy gdzie mieszkać, on ma możliwość powrotu do pracy.
Trzymaj się postanowień, jakie zawarłaś w ultimatum. Może taka dramatyczna sytuacja mu coś uprzytomni. Jak nie to staraj sie go wysłać na odwyk, szukaj wsparcia w jego rodzinie