netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Nienawidzę dzieci

133 odpowiedzi31 774 wyświetleniazałożony przez WerkaDe, 29.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nienawidzę dzieci

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 134 ]

1

Temat: Nienawidzę dzieci

Witam, na początek chciałam napisać, że ten temat założyłam dla dyskusji, oraz z czystej ciekawości, czy ktoś ma podobne poglądy, nie żeby obrażać, czy szydzić z czyjegoś stylu życia. Prosze więc o wyrozumiałość i zachowanie spokoju, bo to, co napiszę może spowodować u niektórych pań/panów tiki nerwowe big_smile

Tak jak w temacie - wprost nienawidzę dzieci. Nienawidzę ich do tego stopnia, że kiedy moi sąsiedzi wchodzą, czy schodzą po schodach z dzieciakami, ja stoję i czekam aż przejdą, bo mnie roznosi na widok tych larw. Pewnie ktoś mi zaraz napisze"zmienisz zdanie, jak będziesz miała własne", albo "Co Ty wiesz, masz dopiero 20 lat i nic nie wiesz o życiu". Zgoda, mało wiem o życiu, ale coś tam wiem, między innymi jestem pewna, że nigdy, przenigdy nie będę matką.

Podziwiam kobiety, które zdecydowały się na dzieci, urodziły, zarywały nocki na zmiany pieluch i karmienie, oraz miliard innych drobiazgów. Musicie mieć dobre serca, instynkty naturalne, żeby mieć maluchy itd. Nie mówię, że to jest złe, w żadnym wypadku. Dla mnie jednak posiadanie dziecka to tylko wyrzeczenia, stres, nieprzespane noce, obsrane pieluchy i zarzygane ubranka. To koszmar, nie wspominając o utracie życia osobistego, a seks z mężem cholernie traci na atrakcyjności. W swojej głowie widzę obraz bladej kobiety w powyciąganym dresie z podkrążonymi oczami, wokół wszędzie pampersy, kaszki i sraczka, a na rękach krzycząca ludzka larwa. Może jestem tępą, egoistyczną pipką z zaledwie 20-letnim stażem i faktycznie nic nie wiem. W wieku "gimbusa" byłam przeświadczona o swoich racjach/poglądach, a teraz się z tego śmieję, bo zdanie zmieniłam już dawno. Teraz też mam jakieś poglądy, ale podchodzę do nich z dystansem, bo wiem, że za jakiś czas mogą odejść w niepamięć. Natomiast tę decyzję o dożywotniej bezdzietności mam zapisaną na stale w swoim etosie. Żadnych dzieci, nigdy w życiu. I tego nie zmienie. A dlaczego? Moja mama, może nie święta kobieta, ale powiedziała mi jak wygląda(a przynajmniej jak wyglądało u niej) wychowanie dzieciaka. Rodzice się szybko pobrali, zaledwie po roku znajomości. Wzięli ślub, bo trendy było wziąć ślub w wieku 20 lat, modne też było szybkie zrobienie bachora. Nie dlatego, że takie pragnienie, wielka miłość i potrzeba wydania na świat potomstwa, lecz zwykły szał na szybkie zakładanie rodziny. Koleżanki mamy też już były zamężne i zapylone, więc presja, presja! I taka jest de facto geneza mojego powstania. Resztę już widziałam na zdjęciach. Mój ojciec wychodził do pracy na cały dzień, matka zostawała sama. Nie miała wtedy żadnej pracy. Chodziła po domu w powyciąganych portach, w szlafroku, każdy jej włos sterczał w innym kierunku. Po jej  twarzy na zdjęciach widziałam co myśli - "po co ja sobie to zrobiłam??". Larwa wrzeszczy, sra, sika, nie chce spać, je w nieskończoność, ale gęby nie zamyka. I tak przez kilkanaście miesięcy. Bez pomocy męża, który prosto z pracy uwielbiał pójść na piwko, czy na imprezę. Strasznie jej współczuję, że musiała mnie ciągle nosić na rękach, gdy wrzeszczałam z nieznanego istniejącego powodu, że cały dom nie mógł spać przez jedno małe gówno. Setki obsranych pieluch, kaszek, nocnych pobudek. To istny koszmar. I też wiele razy usłyszałam od mamy, że dzieci to dopust boży, że człowiek jest na wykończeniu nerwowym. No cóż, jedyna moja odpowiedź to taka, że na świat się NIE prosiłam. A każdy człowiek był takim stworzeniem, wiem, i rodzice musieli się poświęcać. Nigdy ym nie mogła czegoś takiego zrobić, przenigdy.. Straciłabym cierpliwość, dziecko by cierpiało i miałoby usrane dzieciństwo. Być moze nie każda matka tak ma, zdaję sobie sprawę, że są wyjątki, ale jednak większość jest zdewastowana, zmęczona i znerwicowana.

To tyle, wyraziłam tylko swoja opinię, przeprosiłam za ewentualną żółć, ale i tak pewnie zaraz posypią się hejty. Takie szybkie FAQ: TAK, jestem egoistką. Niestety, do końca nie jest mi z tym dobrze. I zdaję sobie sprawę, że na tym forum jest b. wiele matek.

Ktoś ma podobne zdanie?

2

Odp: Nienawidzę dzieci

Może ''larwy'' i ''bachory'' to zbyt mocne słowa, ale masz prawo nie lubić dzieci i nie chcieć ich mieć.

Ja też nie przepadam za dziećmi, denerwują mnie, szczególnie te, które do mnie lgną, a niestety, dzieci mnie lubią.
Jedyne dziecko, które akceptuję w pełni, to mój syn. Ubóstwiam go.

Tak, wychowanie dziecka łączy się ze zmianą trybu życia, z pewnym wyrzeczeniami. Ale tragedii u mnie nie było, wszystko powoli i harmonijnie się układa.

Można też być matką i atrakcyjną kobietą jednocześnie, to kwestia podejścia i organizacji.

3

Odp: Nienawidzę dzieci

Chyba jestem Twoim totalnym przeciwieństwem, ale bez obaw, nie będzie "hejtu". Myślę, że dla SWOJEGO dobra powinnaś zmienić sposób myślenia. Jest w Tobie mnóstwo nienawiści. To uczucie zabije nawet najpiękniejsze cechy charakteru, które posiadasz. Nie zastanawiałaś się by pójść do psychologa? Nie chodzi w sumie o to, że nie chcesz mieć dzieci. To jest ok, nie musisz i póki ich nie masz, nie krzywdzisz ich, jest dobrze, ale sądzę, że jeden człowiek nie poradzi sobie z tyloma nagatywnymi emocjami.

4

Odp: Nienawidzę dzieci

Cieszę się, Cyniczna, że ci się udało podejść do wychowania dziecka w ten sposób. Może moje podejście do tych spraw jest naładowane dramatyzmem, ale mogę być uprzedzona, co jest nawet bardzo możliwe.

5

Odp: Nienawidzę dzieci

Daenerys, radzę sobie z negatywnymi emocjami, a mam ich raczej tyle ile powinnam, czyli optymalną ilość. O pójściu do psychola mogę zapomnieć, powód wypisałam gdzieś w poprzednim poście.

6

Odp: Nienawidzę dzieci

A mnie tam nie dziwi. Zawsze taki "negatywny" typ dziewczyny nie chce miec dzieci. Dziwne? Dla mnie wcale, bo troche juz ich poznalem i to sie łączy ze sobą bardzo często.
Faceci sa podobni, duzo czesciej nawet, z racji skupiania sie na sobie/ego/niskiej uczuciowosci czy empatii. Jakbys od srodka byla wypelniona dobrymi uczuciami, pogodnoscia, zyczliwoscia i w sumie miloscia to mysle instynkt macierzynski byłby na standardowym poziomie. Tak samo jesli mialabys dobry przyklad w rodzinie, a nie mialas.
Jak to nie problem dla Ciebie to gdzie problem? Faceta ktory nie chce miec dzieci znalezc mysle prosto. Szczegolnie w tym wieku.
Nie rozumiem tylko NIENAWIŚCI. Mozna nie nadawać się z powodu swojego charakterku, nieodpowiedzialnosci, egoizmu czy braku opanowania i umiejetnosci opiekowania się, ale zeby od razu nienawidzic? A moze Ty nienawidzisz tez sama siebie?

7 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-09-29 22:51:26)

Odp: Nienawidzę dzieci
WerkaD napisał/a:

...

A co z twoim życiem seksualnym? Jeżeli antykoncepcja zawiedzie zdecydujesz się na aborcję czy jednak urodzisz ten "dopust boży"?

Zastanawiałaś się nad podwiăzaniem jajników, czy twoja niechęć do dzieci to tylko takie gadanie?...


_____
Swoją drogą zastanawiam się czy twoja niechęć do dzieci nie jest wywołana przez matkę - skoro ona uważa, że dzieci to tylko "dopust boży", to przez całe życie jesteś dla niej tylko takim dopustem?Gdybym ja została wychowana w takiej świadomości to być może też byłabym wrogiem dzieci.
(Swoją drogą - też nie chciałam mieć dzieci i kiedy się dowiedziałam, że jestem w ciąży to przez pierwsze 2 dni ryczałam. A potem instynkt zrobił swoje ;P)

Poza tym nie przesadzajmy... dzieci są dziećmi zaledwie kilka krótkich lat, a jak szybko one mijają to się człowiek przekonuje kiedy nagle stają się nastolatkami...

8

Odp: Nienawidzę dzieci

Iceni, można rozumieć wkroczenie dziecka w wiek nastoletni jako coś pozytywnego, jasne, ale chyba patrząc przez pryzmat zmieniania pieluch. Takiemu dziecku nie trzeba podawać smoczka, ani kołysać przy bolesnym ząbkowaniu, ale to nie znaczy, że jest"uff, wreszcie dorósł i mogę mieć wyje****. Wtedy takiemu człowiekowi wyrastają prawdziwe rogi. Zaczyna się burza hormonów, głupie odpały, pstro w głowie. Oczywiście nie wszyscy, ale większość i ja też się zaliczałam do tej większości. 14-17, w takim wieku rodzice muszą poważnie pilnować dziecka, żeby sobie nie narobiło biedy na całe życie, dać mu wskazówki, wpoić coś do tych makówek. Ale makówki są zamkniete, buntują się, bo "starzy nudzą" i w ogóle są debilami. Żałuję, że tak kiedyś myślałam, cieszę się, że nie jestem już dzieckiem.

Co do podwiązania - tak, zastanawiałam się, ale póki co nie mam ku temu powodów, bo jestem dziewicą, nie mam nikogo, a ginekolog pewnie by mnie wyśmiał/a gdybym wyjechała z taką prośbą ;p

9

Odp: Nienawidzę dzieci

A, skoro jesteś dziewicą to wolno ci jeszcze tak myśleć wink

10

Odp: Nienawidzę dzieci
WerkaDe napisał/a:

Moja mama, może nie święta kobieta, ale powiedziała mi jak wygląda(a przynajmniej jak wyglądało u niej) wychowanie dzieciaka.

Twoja mama zrobiła Ci krzywdę takim przekazem. Zresztą przez to zapewne nie czułaś się zbyt chcianym dzieckiem.
Być może i tak nie lubiłabyś dzieci, ale główną przyczyną jest przekaz mamy.

11

Odp: Nienawidzę dzieci

Luc, nie wiem czy aby tak jest. Mama nie obijała w bawełnę, mam cały album zdjęć, na których jestem niemowlęciem na rękach zmęczonej, wypranej psychicznie kobiety w urzyganym dresie. Powiedziała mi tez, że nie było kolorowo, że czuła się fatalnie przez większość czasu i nikt jej nie pomagał. A jak kiedyś powiedziałam"mamo ja to nie chcę mieć dzieci" to była zawiedziona i smutna. Ale podejrzewam, że chciałaby zostać babcią z dwóch powodów.
1. Udowodnić mi, że sama nic nie umiem przy dziecku, a ona jest super ogarnięta w tych sprawach i robi wszystko z głupawym uśmiechem.
2. Uwielbia kółka wzajemnej adoracji pokrzywdzonych kobiet, gdzie licytują, która miała gorzej. I byśmy sobie gadały "przy herbatce" ile to ja waliłam w pieluchy, a ile teraz wali moje dziecko, i która musiałą dłużej wycierać dziecku dupę.

12

Odp: Nienawidzę dzieci

Coraz bardziej "nie lubię" twojej mamy. I faktycznie chyba wyrządziła ci wielką krzywdę.

Byłaś kiedyś szczęśliwie zakochana?

13

Odp: Nienawidzę dzieci

Zbaczamy z tematu :3 ... Ale też nie mam zbyt ciepłych uczuć do mojej mamy. Więcej negatywnych wspomnień niż pozytywnych mam z nią związanych.

14

Odp: Nienawidzę dzieci

Jesteśmy w tym samym wieku. Pozwól więc, że przedstawię Ci mój punkt widzenia, być może spojrzysz na macierzyństwo choć odrobinę przychylniej.

Otóż moi rodzice zajmowali się mną w sumie 19 lat. Poświęcili mi tyle czasu, swojej energii, uwagi, emocji, wszelkiego rodzaju środków (finansowych itp.), byli ze mną gdy było dobrze i gdy robiłam im świństwa - też przy mnie trwali. Wszystko (każdy najmniejszy dzień, najmniejsza pierdółka) po to bym teraz potrafiła rozpocząć samodzielne dorosłe życie, wziąć odpowiedzialność za siebie.

Widzę to jako swego rodzaju 'kredyt'. Dano mi przecież aż tyle, nie oczekując dosłownej 'spłaty'. Przyjdzie czas, że będę gotowa dbać nie tylko o siebie i swoje zachcianki. Za to będę w stanie dać taki 'kredyt' mojemu dziecku (w ramach spłaty mojego w gruncie rzeczy smile.

Przecież macierzyństwo to nie jest tylko:  "obsrane pieluchy i zarzygane ubranka", "wokół wszędzie pampersy, kaszki i sraczka, a na rękach krzycząca ludzka larwa" (!? ludzka larwa!?), "larwa wrzeszczy, sra, sika"
Jest jeszcze miłość do dziecka. Patrzysz jak codziennie się rozwija, jak z roku na rok się rozwija. I ono kocha też Ciebie.
Przecież ludzie wychodzą z pieluch! Kobieta wcale nie musi zrezygnować z siebie całkowicie i na zawsze, bo ma dziecko! Przecież to nie jest koniec życia. Mam młodsze rodzeństwo i wiem, że nie jest to aż taki wydumany koszmar, wszystko mija, a pamięta się tylko te dobre wspóle chwile, a jest ich wieeele. Pewnie, że nie jest to sielanka - wymaga wyrzeczeń, ale przychodzi etap, że wyzbywamy się egoizmu, dojrzewamy do tego. Jeśli poświęcisz dziecku dużo miłości i uwagi, to w ostatecznym rozrachunku będziesz mogła być dumna i z dziecka i z siebie.

Poza tym. Język, którego używasz jest przerażający. Same złe emocje, nienawiść, którą sama nazwałaś, niechęć, wstręt do drugiego człowieka, małego i bezbronnego (naprawdę - ludzka larwa?).
Przecież też kiedyś byłaś dzieckiem, nie ludzką larwą (kto zasługuje na taką nazwę?), nie byłaś ludzką larwą tylko małym i bezbronnym dzieckiem. Matka przerzuciła na Ciebie swoją frustrację, bo nie miała wsparcia męża z tego co piszesz, przez co Ty mam wrażenie, odczuwasz niechęć nie tylko do dzieci, ale także do samej siebie i mnóstwo negatywnych, niszczących Twoją psychikę emocji.

Dlatego mam nadzieję, że poszukasz pomocy, u psychologa albo chociaż w rozmowie z kimś zaufanym.
Nie miałam zamiaru krytykować Cię ani oceniać. Nie uważam też, że jesteś gorsza od innych kobiet czy coś takiego.
Po prostu chciałabym, żebyś nie widziała samych negatywów, jest mnóstwo pozytywnych stron.
Być może kiedyś coś kliknie i zmieni się w Twoim etosie (jak to nazwałaś.

15

Odp: Nienawidzę dzieci

Cóż, skoro założyłaś temat i chcesz dyskusji...

Twoje poglądy mogą zaowocować tym, że:
1. Będziesz sobie żyła szczęśliwie bez larw /bachorów z partnerem, który będzie podzielał Twoje poglądy.
2. Będziesz sobie żyła szczęśliwie bez larw /bachorów, z partnerem, który będzie podzielał Twoje poglądy do czasu, kiedy mu ewidentnie odbije i poczuje instynkt ojcowski, zrobi sobie małą larwę na boku i odejdzie.
3. Będziesz sobie żyła szczęśliwie bez larw/ bachorów z partnerem lub bez, aż w okolicy czterdziestki coś Ci odbije, poczujesz instynkt macierzyński i z obłędem w oczach będziesz latać po ginekologach  z pytaniem czemu nie mogę zajść w ciążę / czemu nie mogę donosić ciąży.

Na pewno nie jesteś odosobniona w swoich poglądach. Pamiętam, że nawet tu, na tym forum był już podobny temat założony bodajże przez kammiś.

16

Odp: Nienawidzę dzieci
WerkaDe napisał/a:

Uwielbia kółka wzajemnej adoracji pokrzywdzonych kobiet, gdzie licytują, która miała gorzej.

I właśnie dlatego dała Ci taki przekaz.

Tak jak wspomniałam wcześniej - być może i tak nie lubiłabyś dzieci, ale przez przekaz Twojej mamy stało się to rzeczywistością.
Kolejny raz widać jak wielki wpływ na całe życie ma dom rodzinny.

17

Odp: Nienawidzę dzieci

Pytałam o to, czy byłaś zakochana nie ze wścibstwa, tylko by znaleźć jakieś porównanie. Dziecko to miłość. A chwila, kiedy się rodzi dziecko i pierwszy raz na nie spogląda, to największe zakochanie w życiu.

18

Odp: Nienawidzę dzieci
Iceni napisał/a:

Pytałam o to, czy byłaś zakochana nie ze wścibstwa, tylko by znaleźć jakieś porównanie. Dziecko to miłość. A chwila, kiedy się rodzi dziecko i pierwszy raz na nie spogląda, to największe zakochanie w życiu.

Cenne słowa, bo od kogoś kto wcześniej też dzieci nie chciał. Jest porównanie.

19 Ostatnio edytowany przez WerkaDe (2014-09-29 23:49:14)

Odp: Nienawidzę dzieci
pawie.oczko napisał/a:

Przecież macierzyństwo to nie jest tylko:  "obsrane pieluchy i zarzygane ubranka", "wokół wszędzie pampersy, kaszki i sraczka, a na rękach krzycząca ludzka larwa" (!? ludzka larwa!?), "larwa wrzeszczy, sra, sika"
Jest jeszcze miłość do dziecka. Patrzysz jak codziennie się rozwija, jak z roku na rok się rozwija. I ono kocha też Ciebie.
Przecież ludzie wychodzą z pieluch! Kobieta wcale nie musi zrezygnować z siebie całkowicie i na zawsze, bo ma dziecko! Przecież to nie jest koniec życia. Mam młodsze rodzeństwo i wiem, że nie jest to aż taki wydumany koszmar, wszystko mija, a pamięta się tylko te dobre wspóle chwile, a jest ich wieeele. Pewnie, że nie jest to sielanka - wymaga wyrzeczeń, ale przychodzi etap, że wyzbywamy się egoizmu, dojrzewamy do tego. Jeśli poświęcisz dziecku dużo miłości i uwagi, to w ostatecznym rozrachunku będziesz mogła być dumna i z dziecka i z siebie.

Jasne, że niektórzy ludzie kochają swoje dzieci, to mnie ani trochę nie dziwi. Tylko od kiedy mam swój rozum i patrzę wstecz na postępowanie moich rodziców, gdy mieli po 20 lat, mam ochotę cofnąć się w czasie, puknąć ich po głowie i powiedzieć"hej, zastanówcie się, dzieciuch nie jest najważniejszy, możecie oboje pójść do pracy, odłożyć pieniądze na własny kąt i coś osiągnąć, MYŚLCIE do ciężkiej cholery!!". Szkoda mi ich, bo kiedyś byli fajnymi ludźmi z poczuciem humoru.. A potem zgasło im światełko w oczach. Mam nadzieję, że nie zmienię zdania. Możliwe, że niektórym kobietom(zwłaszcza młodym) wydaje się, że niańczenie dzidziusia to istna bajka z jednorożcami, a tu niestety trzeba zejść na ziemię.. Bo nie jest kolorowo, ale potem łatwo im narzekać jak są zmęczone i znerwicowane.

Byłam zakochana dwa razy, w obu przypadkach uciekli szybciej niż się pojawiło chociaż głupie zauroczenie. Nie traktowałam ich źle,wręcz bardzo dobrze i chciałam nieba przychylić, ale nie chcieli to uciekli. Piszę to,  bo widzę, że w tym poście obrałam figurę takiej złej, przesiąkniętej jadem młodej kobiety wink Tak nie jest do końca, hehe

20

Odp: Nienawidzę dzieci

Iceni,  ale mama Jej wydrukowała schemat "zmęczonej kobiety w używanym dresie". No i Werka wierzy tylko w to co powiedziała Jej toksyczna matka.

21

Odp: Nienawidzę dzieci
WerkaDe napisał/a:

patrzę wstecz na postępowanie moich rodziców,

Znów patrzysz przez pryzmat sytuacji swoich rodziców. Co jest zresztą zrozumiałe, bo o tym najwięcej wiesz i w tym tkwiłaś.
Tyle, że nie musi tak być jak u nich.

22

Odp: Nienawidzę dzieci

Ale widzisz - ty CIĄGLE patrzysz z perspektywy swoich rodziców.
Ale twoi rodzice nie są jedynym modelem rodziny.
Nie każda kobieta MUSI rodzic dziecko kiedy ma 20 lat.

Czego ty się tak naprawdę boisz? Macierzyństwa czy tego, że staniesz się taka jak twoja matka?

23

Odp: Nienawidzę dzieci

Ale po co pukać Twoich rodziców w czoło? To jest przeszłość, nie zmienisz ich postepowania, po co się tym przejmować. Możesz pokierować swoim życiem jedynie.
A że 'bajka z jednorożcami' ... - wiem, naprawdę wiem, ale mimo to twierdzę, że warto. Masz rację, w tak młodym wieku nie jest to dobre, ale ogółem to warto.

24

Odp: Nienawidzę dzieci

Boję się macierzyństwa, porodu, nie rozumiem kobiet, które uważają to za cud natury i błogosławieństwo. Każdy ma prawo do własnego zdania, jasne, ale ja tego po prostu nie pojmuję. Boję się też, że będę kiedyś jak matka(to jest mój życiowy cel, żeby taką NIE być, ale jednak istnieje cos takiego jak determinizm), lub CO GORSZA mogłabym kiedyś zatruć małemu dziecku psychikę swoimi frustracjami.

25

Odp: Nienawidzę dzieci

Z jednej strony matka zaszczepiła Ci niechęć do dzieci, a z drugiej

WerkaDe napisał/a:

Boję się też, że będę kiedyś jak matka

obawę by nie być jak ona.
To drugie jest do zwalczenia.
Gorzej z tym pierwszym.

26

Odp: Nienawidzę dzieci

To pierwsze zwisa mi bardzo, tutaj na forum chciałam tylko zapytać czy ktoś uważa podobnie wink

27

Odp: Nienawidzę dzieci

Mam nadzieję, że nie wierzysz, że MUSI tak być. Nie MUSI.
Możesz za to poszukać pomocy. Myślę, że wolałabyś żyć bez frustracji i tych negatywnych emocji, przecież to obciążenie dla Ciebie.

28

Odp: Nienawidzę dzieci
WerkaDe napisał/a:

Boję się macierzyństwa, porodu, nie rozumiem kobiet, które uważają to za cud natury i błogosławieństwo. Każdy ma prawo do własnego zdania, jasne, ale ja tego po prostu nie pojmuję. Boję się też, że będę kiedyś jak matka(to jest mój życiowy cel, żeby taką NIE być, ale jednak istnieje cos takiego jak determinizm), lub CO GORSZA mogłabym kiedyś zatruć małemu dziecku psychikę swoimi frustracjami.

Jeżeli wiesz już dokładnie w czym tkwi problem, to masz wielką szansę na to, że nigdy nie będziesz taka, jak Twoja matka.
Bo jest tysiące matek, które traktują swoje dzieci w ten sam sposób, jak były traktowane przez swoje matki.
I one nawe w życiu nie pomyślą, że powtarzają patologię, że krzywdzą własne dzieci.

29

Odp: Nienawidzę dzieci
strzała napisał/a:

Jeżeli wiesz już dokładnie w czym tkwi problem, to masz wielką szansę na to, że nigdy nie będziesz taka, jak Twoja matka.Bo jest tysiące matek, które traktują swoje dzieci w ten sam sposób, jak były traktowane przez swoje matki.
I one nawe w życiu nie pomyślą, że powtarzają patologię, że krzywdzą własne dzieci.

No i właśnie dlatego, moim zdaniem, decyzja o dożywotniej bezdzietności jest rozsądna, nawet oszczędzam komuś cierpień. Nie potrafiłabym ukształtować porządnego, inteligentnego i udanego człowieka(jasne jasne, bo sama takim nie jestem i doskonale to wiem).

30

Odp: Nienawidzę dzieci
WerkaDe napisał/a:

To pierwsze zwisa mi bardzo, tutaj na forum chciałam tylko zapytać czy ktoś uważa podobnie wink

No to już wiesz, że na razie nikt się nie pojawił z takim samym myśleniem.
Prawdę mówiąc, to w realu też nie znam nikogo takiego. Znam kobiety, które dzieci nie mają, nie lubią ich. Nie spotkałam się z aż takim emocjonalnym natężeniem.

31

Odp: Nienawidzę dzieci

O kurde, to chyba niedobrze ;D ...

32

Odp: Nienawidzę dzieci
WerkaDe napisał/a:

O kurde, to chyba niedobrze ;D ...

Chyba niedobrze....

33 Ostatnio edytowany przez strzała (2014-09-30 00:10:17)

Odp: Nienawidzę dzieci
WerkaDe napisał/a:

]
No i właśnie dlatego, moim zdaniem, decyzja o dożywotniej bezdzietności jest rozsądna, nawet oszczędzam komuś cierpień. Nie potrafiłabym ukształtować porządnego, inteligentnego i udanego człowieka(jasne jasne, bo sama takim nie jestem i doskonale to wiem).

Czyli zobacz, wcale nie jest z Tobą tak zle, bo wolałabyś nie miec dziecka, niż miec i je skrzywdzic.

Masz strasznie niskie poczucie własnej wartości.
Uważasz się za gorszą, ale wiele można w sobie zmienic.
Ba, można nawet pokochac siebie.
Pamiętaj, że nie ma rzeczy niemożliwych.

34

Odp: Nienawidzę dzieci

No trudno, ale przynajmniej będę wiedziała na czym stoję. I powiedzmy, że w wieku 40 lat zachcę mieć dziecko, ale zapali mi się lampka i słusznie, bo życie z toksycznym rodzicem nie jest przyjemne. A ja miałabym chyba zadatki na toksyczną matkę. Taką linię bardzo cienko przekroczyć. Z jednej strny można być rodzicem, który bezstresowo wychowuje, daje sobie wejść na głowę, albo nadopiekuńczym, kontrolującym despotą, pod skrzydłami którego wyrastają tacy ludzie jak ja(szukający ciemnego kąta)
Psycholog mi nie pomoże, ostatnio jak poszłam to nie chcę mówić co się działo w domu.

35

Odp: Nienawidzę dzieci
WerkaDe napisał/a:

To pierwsze zwisa mi bardzo, tutaj na forum chciałam tylko zapytać czy ktoś uważa podobnie wink

Tak Moja znajoma uwaźała podobnie z wygodnictwa . Teraz jest w dojrzałym wieku i bardzo SAMOTNA i baaardzo nie szczęśliwa .

36

Odp: Nienawidzę dzieci
WerkaDe napisał/a:

Z jednej strny można być rodzicem, który bezstresowo wychowuje, daje sobie wejść na głowę, albo nadopiekuńczym, kontrolującym despotą,

Są jeszcze postawy pomiędzy.

37 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-09-30 00:29:25)

Odp: Nienawidzę dzieci

Ja tez nie lubie dzieci i nie chce ich miec. Nie zebym ich nienawidzila, po prostu nie lubie ich towarzystwa, nie lubie ich zapachu i unikam ich.
Na tym chyba podobienstwa sie koncza miedzy nami.
Moj obraz matki nie jest taki jak Twoj, kobieta moze byc atrakcyjna i ambitna nawet majac 6 dzieci.
Moi rodzice bardzo mnie kochaja, poswiecali mi duzo czasu i mam poza kilkoma awanturami kiedy bylam nastolatka same dobre wspomienia w zwiazku z dziecinstwem.
Ja po prostu uwazam macierzynstwo za strate mojego czasu i strate mojego potecjalu i mojej energii. I to sie tyczy tylko  mnie, nie ogolnie wszystkich kobiet tego swiata.


thepass nie mow tak ogolnie o wszystkim, nie kazdy kto nie chce miec dzieci musi byc negatywny i bez milosci.


Ja wiedzialam , ze nie chce miec dzieci juz kiedy sama bylam dzieckiem i moje poglady nie zmieniaja sie bardzo mocno , bo zawsze wyrobienie pogladu jakiegos zajmuje mi czas i jest to przemyslane i zawsze tak bylo. Nie jestem zmienna, a z tego co mowisz Ty troche jestes wiec moze to tez sie odmieni?
Mialam jakies naturalne jazdy po 20 roku zycia, sny o ciazy i takie tam. Ale to u mnie bylo bardzo pierwotne, jak chec dotyku niemowlaka, i to nie sprawilo zebym zaczela marzyc o tym by odwrocic zabieg podwiazania jajowodow.

38 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-09-30 00:37:32)

Odp: Nienawidzę dzieci

Ja bardzo lubię dzieci, z chłopakiem planujemy za 2 lata dziecko i oby się udało wedle naszej myśli, by tak mogło być i obce dzieci też bardzo lubię, ale jak najbardziej rozumiem, że można dzieci nie lubić. Chociaż ten fragment, że jak dzieci idą z mamą, to się w Tobie aż tak gotuje, żę tak nienawidzisz to dla mnie jest to nieco dziwne. Nienawiść jest destrukcyjną emocją i niszczy człowieka od środka. Nie lubić dzieci czy czegoś jest zrozumiałe, ale nienawidzić, to ja już temu bym się przyjrzała. Zwłaszcza, że Tobie dziecko nic nie zrobiło, by aż tak nienawidzić. Sama możesz starać się wybierać miejsca, gdzie nie ma dzieci, dzieci też mieć nie musisz, nikt Cię nie zmusi smile Apeluję tylko do rozsądku, nie myśl, że każde macierzyństwo jest takie samo jak Twojej mamy, że rozczochranie, niezadbanie i mąż, który nie zajmuje nic się dzieckiem choć na trochę. To nie musi tak wyglądać i różnie to jest, nie możesz oceniać po swojej mamie, że to tak właśnie jest. Tylko taka mała uwaga smile Natomiast, osób nielubiących dzieci też znajdzie się na pewno sporo, jak i lubiących. Różnie ludzie mają i tego akurat nie ma co się wstydzić, spokojnie smile

Edit: Co do tego co powiedziała Ci mama to uważam podobnie jak luc, że pewną krzywdę Ci tym raczej zrobiła. To tak jakby na siłę komuś coś obrzydzić. Racja, że i tak mogłabyś nie lubić dzieci, ale może nie czułabyś takiej niszczącej nienawiści. Moim zdaniem swoje niepowodzenia przeniosła na Ciebie, jak widać wytworzyła też w Tobie poczucie winy i niepotrzebnie przez to chyba czujesz, że to przez Ciebie mama tak miała, a to nieprawda, sama tak wybrała męża itp, a Ty nie jesteś niczemu winna. Chyba to jest klucz do tego tematu, byś po prostu nie obwiniała się, bo widzę, że chyba to robisz i tu jest większy problem a nie to, że nie chcesz mieć dzieci, bo to ok, wiele osób nie chce, spoko.

39 Ostatnio edytowany przez strzała (2014-09-30 00:37:24)

Odp: Nienawidzę dzieci
WerkaDe napisał/a:

No trudno, ale przynajmniej będę wiedziała na czym stoję. I powiedzmy, że w wieku 40 lat zachcę mieć dziecko, ale zapali mi się lampka i słusznie, bo życie z toksycznym rodzicem nie jest przyjemne. A ja miałabym chyba zadatki na toksyczną matkę. Taką linię bardzo cienko przekroczyć. Z jednej strny można być rodzicem, który bezstresowo wychowuje, daje sobie wejść na głowę, albo nadopiekuńczym, kontrolującym despotą, pod skrzydłami którego wyrastają tacy ludzie jak ja(szukający ciemnego kąta)
Psycholog mi nie pomoże, ostatnio jak poszłam to nie chcę mówić co się działo w domu.

Dopiero pisałaś, że to jest Twój cel w życiu, aby nigdy nie byc taką, jak matka.
Nigdy nie chcesz byc toksycznym rodzicem.
Zadatki można zniszczyc w zarodku.
To już przeszłośc.
Na pewno masz w sobie dużo bólu, żalu, jakichś ukrytych, nigdy nie okazanych uczuc.
I to wszystko właśnie na tym polega, aby od nowa wyciągnąc wszystko, czego doświadczyłaś w domu rodzinnym.
To pomaga uwolnic negatywne emocje. Inaczej je nazwac, już jako dorosła kobieta.

Psycholog ma setki takich spraw za sobą. Niczemu się nie zdziwi, ale daje duże wsparcie i pomaga otworzyc oczy.

40

Odp: Nienawidzę dzieci

Masz prawo nie lubić dzieci, nienawiść to chyba za duże słowo? (Mam przynajmniej nadzieję że nie masz ochoty ich wymordować wink)

Natomiast to co mi się rzuciło w oczy i coś w czym dopatruje się przyczyny Twojego nielubienia dzieci, to Twoja mama. Niezależnie od tego jak było jej źle, ciężko i nie wiem co tam jeszcze to nie powinna Ci mówić takich rzeczy, nie dziwota że nie chcesz mieć własnych dzieci skoro Twoja własna matka przedstawiła sprawę w taki sposób i wręcz z żalem do Ciebie. Uważam że Twoja mama ma toksyczny wpływ na Ciebie, tu nie chodzi tylko o nielubienie dzieci, ot takie nic, widzę o wiele większy problem i podejrzewam że sama jesteś tego świadoma.

41

Odp: Nienawidzę dzieci

Ależ zaakceptuj siebie taką, jaką jesteś.  Czy wszyscy ludzie na świecie kochają dzieci? Chyba nie.
Teraz masz taki etap w życiu, a za jakiś czas może się wszystko zmienić.

42

Odp: Nienawidzę dzieci
WerkaDe napisał/a:

Jasne, że niektórzy ludzie kochają swoje dzieci, to mnie ani trochę nie dziwi.

Rzeczywiście masz nieźle spaczony obraz rodziny.... Bo z reguły ludzie kochają swoje dzieci. Nawet ta największa patologia obalająca bełta za bełtem zazwyczaj resztki uczuć w spranym mózgu zostawia dla swojego potomstwa. Patologicznych uczuć, ale zawsze....

A nie zdziwiłabym się, że jakbyś kiedyś jednak miała dziecko, to Twoja matka byłaby najlepszą babcią na świecie.... żeby tak jakby "odkupić" swoje błędy popełnione w stosunku do Ciebie.

Tez nie lubię obcych dzieci. Ale na pewno nie przez to, że w wieku 21 lat zostałam matką (zresztą zupełnie świadomie). Nie lubię, bo ogólnie małe dzieci są głośne i upierdliwe smile

43

Odp: Nienawidzę dzieci

Nie musisz lubić dzieci, nikt na siłę nie musi ich lubić ani posiadać. Ale to nie znaczy, że masz obrażać zaraz wszystkie dzieci... Są ludzie, którzy latami starają się o dziecko ryzykując swoje zdrowie i finanse, bo tak bardzo im zalezy. Wtedy takie dziecko z pewnością jest dopustem bożym. A dzieci są lepsze i gorsze... choć macierzyństwo z pewnością nie jest łatwą sprawą. Ale z drugiej strony ani nie demonizowałabym go ani nie uświęcała. To musi być jednak świadomy wybór i chęć, bo najgorzej jak dziecko jest niechciane... wtedy niestety może być skrzywione na całe życie.
To że nie lubisz dzieci, nie znaczy że jesteś złą osobą... Ciekawa jestem tylko, czy kiedyś Ci się to nie zmieni...

44

Odp: Nienawidzę dzieci

Od dawna powtarzam to samo: wychowanie dziecka/dzieci nie jest łatwą sprawą. Błędem jest przekazywanie, że wychowanie jest ciągłym i niezmiennym pasmem szczęśliwości. Podobnym błędem jest ukazywanie tegoż wychowania jako pasma klęsk, wyczerpania, smrodu, it.p..

Jeśli świeżo upieczeni rodzice zamykają się w czterech ścianach, jeśli nie dopuszczają innych osób (babć, dziadków, przyjaciół, sąsiadów, koleżanek, znajomych, it.d.) do dziecka i nie wciągają ich w wychowanie, jeśli nie dbają o siebie wzajemnie, jeśli nie dbają o własne BHP (odpoczynek od własnego, nawet najkochańszego, dziecka jest niezbędny, by zachować rozum smile), to stają się zgorzkniali, mający 'zazłe' do wszystkich i o wszystko.

Ale... można ułożyć swoje własne życie tak, by dziecko nie było zawalidrogą, by nie było pretekstem do narzekania na nieudane swe życie, by być szczęśliwym.
Powtarzam też po raz kolejny: szczęście, na szczęście, nie jest obowiązkowe.
Podobnie można mieć dzieci, ale, na szczęście, nie jest to w naszym kraju obowiązkowe.

Jest naprawdę niewiele matek, które swych dzieci nie kochają. Jest za to sporo takich, które nie potrafią swej miłości okazać. Posiadanie rozgoryczonej matki nie jest równoznaczne z byciem taką samą wobec własnego dziecka. Owszem, pozostawia to ślad, ale kobieta będąc dorosłą i dojrzałą (bo czasem nie idzie to w parze) sama podejmuje decyzje o własnym zachowaniu. Wobec dziecka również.

Warto jednak, po wyrzuceniu z siebie pokładów złości, rozgoryczenia, nienawiści, żalu, smutku, rozczarowania, spojrzeć na wychowywanie dziecka przytomnie. I z tego poziomu podejmować decyzje. smile

45

Odp: Nienawidzę dzieci

NIe mieć dzieci to jak być prawiczkiem lub dziewicą. To trzeba po prostu przeżyć.

46

Odp: Nienawidzę dzieci

Dzieci są przecudowne, ale nie dla mnie.
Ja również nie chcę mieć dzieci. Nie zamierzam ich mieć bo tak trzeba, ewentualnie jeśli zmienią mi się priorytety.

47

Odp: Nienawidzę dzieci

Ja też nie lubię dzieci. Nie jest tak, że nienawidzę wszystkich ot tak, ogólnie, natomiast bardzo łatwo im wzbudzić we mnie silne negatywne emocje - szlag mnie trafia, jak robią cokolwiek (nawet nieświadomie, jeśli to małe dzieci), co mi przeszkadza. Na zasadzie - jedzie grzeczne dziecko autobusem, siedzi cicho - okej. Ale inne sytuacje (autentyczne) - jadę autobusem z kuzynką, przed nami cały dzień drogi, przez KILKA GODZIN dzieciak ryczy, matka nie umie go uspokoić. Jasne, ja zdaję sobie sprawę, że to nie jego wina, natomiast nic nie poradzę na to, że mam ochotę go udusić. No, może niedosłownie, ale robię się wtedy po prostu wściekła. Albo dziecko w autobusie MPK, w wózku, macha butelką z wodą na wszystkie strony, chlapie pasażerów, wszystkie starsze panie i tak gruchają nad nim zachwycone. Ja oczywiście wściekła, przy okazji mam ochotę zrobić coś matce, że jest taka zachwycona i nawet jej do głowy nie przyjdzie przeprosić - bo przecież to to małe to takie rozkoszne.
Tak więc podsumowując, do dzieci nic nie mam, są mi obojętne, ale nie wzbudzają też żadnych cieplejszych uczuć, natomiast najdrobniejszym zachowaniem przeszkadzającym mi potrafią mnie doprowadzić do białej gorączki.

48 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-09-30 12:03:45)

Odp: Nienawidzę dzieci
Eileen napisał/a:

...

Eileen, ale tak samo ma wiele osób posiadających dzieci ;D
To, że się nie lubi obcych dzieci to żaden wyznacznik. Jest ogromna różnica, o g r o m n a, w relacji rodzic - potomstwo,  a relacji dorosły - dziecko.

Moim zdaniem nijak się ma do rzeczywistości opieranie swojej decyzji na zasadzie "ja nie będ? mieć dzieci bo ich nie lubię, bo nawet te w autobusie doprowadzają mnie do szału) (( nie odnoszę się tu konkretnie do ciebie, ale ogolnie do tematu)).

Ja sama byłam "wrogiem dzieci"  chociaz sie nimi systematycznie musialam zajmowac (jestem ciotką dla 4) i im jestem starsza tym dzieci mnie bardziej wk***rzają.

(Nie licząc niemowląt, bo akurat do niemowląt mam anielską cierpliwosc i co ciwkawsze - przy mnie niemowlęta nie płaczą ;P)

Ale znam i takie osoby, ktore są genialne w opiece nad dziecmi, naromiast w ogole nie maja cierpliwosci i podejscia do wlasnych dzieci.

Tak wiec reguły nie ma, ale uważam, że jeżeli ktoś nie chce mieć dzieci, to po prostu ich mieć nie będzie i nie odczuwa potrzeby oglaszania tego calemu swiatu.

_______

Myslę, że jest coś w tym, co napisał Gary - rodzicielstwo to jak utrata dziewictwa - to jest mozliwosc spojrzenia na swiat z zupelnie nieznanej do tej pory perapektywy.

49

Odp: Nienawidzę dzieci

Pokazywanie macierzyństwa przez pryzmat różowych laleczek i uśmiechniętych , gładziutkich buziek, jest oczywiście czymś społecznie szkodliwym, ale zastanawiam się czy demonizowanie go nie jest czasem zjawiskiem mającym równie fatalne skutki. Czy naprawdę tak ciężko i okropnie być mamą? No ja jakoś tego nie zauważyłam...Uwielbiam swoje dzieci, choć do cudzych  mnie nie ciągnie i jakoś nie widzę w tym problemu. Dzieci w autobusie, na basenie, czy w kinie średnio mi przeszkadzają. Bardziej od krzyczącego dziecka w miejscach publicznych drażni mnie widok i zapach wesołego  pana po kilku piwkach, ale to inna historia. Nie odbieram też macierzyństwa jako jednego wielkiego pasma srania, sikania, wrzasku, buntu, nerwów. Jak dla mnie wygląda to zupełnie inaczej i nie jestem ani zaniedbana, ani nieszczęśliwa.

WerkaDe - moja mama nazwała mnie swoim błędem, zrzuciła na mnie całą odpowiedzialność za swoje nieudane życie, szantażowała mnie samobójstwem, zostawiała mnie czasem na kilka dni i groziła, że nie wróci, chodziła w zarzyganym dresie, bo sama sobie go zarzygała jak popiła, bywało że leżała nieprzytomna z przepicia w kałuży na środku drogi....i wiele, wiele innych tego typu akcji. To były moje "wzorce" macierzyństwa, tego zostałam nauczona. Przepracowanie takich rzeczy, to jest długa droga. Ty teraz jesteś już dorosła i możesz wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Nie musisz być taka jak twoja matka i masz szanse mieć kiedyś udane macierzyństwo. W tobie jest mnóstwo negatywnych emocji, które oczywiście mają swoje uzasadnienie. Na razie to one mówią - nie chce mieć dzieci, nie będę potrafiła stać sie matką. Podejmij próbę przepracowania tego wszystkiego co przeżyłaś, zmierz sie z tym. Rozpocznij terapię. Masz prawo nie chcieć posiadać dzieci, to jest twój wybór, ale niech to będzie decyzja dojrzałej, świadomej kobiety, która uporała się z demonami przeszłości, a nie rozpaczliwy, pełen lęku i nienawiści krzyk skrzywdzonej dziewczynki.

50 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-09-30 12:48:35)

Odp: Nienawidzę dzieci

Podrozowanie po Swiecie z 50 dolarami w kieszeni to mozliwosc spojrzenia na swiat z zupelnie innej perspektywy.
Bycie wolontariuszem w kraju trzeciego swiata to mozliwosc spojrzenia na swiat z innej perspektywy
I tak dalej , i tak dalej .

Mase ludzi rodzi dzieci i nie ma zadnej nowej perspektywy.
Ta cala utrata dziewictwa, nie zrobila na mnie zadnego wrazenia, ani nic nie zmienila we mnie i w moim zyciu. Nie bylo to wazne. Wazniejsze dla mnie jest poznawanie swiata poza mna sama i moimi doswiadczeniami i to mialo wplyw na moje zycie. Takze roznie jest i tyle.

51 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-09-30 13:14:58)

Odp: Nienawidzę dzieci

No przepraszam, a posiadanie dziecka czy utrata dziewictwa to nie jest nowe doswiadczenie?
Rozumiem, że dla Ciebie, Nino, życie bez seksu byłoby jednakowo barwne jak i znając co to seks?

Ty potrafiłaś zrezygnować z posiadania dzieci, dla mnie brak dziecka to jak życie bez seksu. Traci na uroku. Ale rozumiem, że są też tacy, którym życie w celibacie odpowiada.

Przecież można podróżować z 50 dolarami w kieszeni - mozna to zrobic zanim sie bedzie mialo dziecko albo potem.
Mozna zwiedzac obce kraje.
Można to robić, bo miliony osób to robią. Tylko nieliczni nie potrafią pogodzić swego życia z rodzicielstwem.

Oczywiscie, że jest różnie i nikt dziecka mieć nie MUSI.
Choc uwazam, że odmawiajac sobie rodzicielstwa czlowiek cos traci.

Ale tak jak napisałam - źle jest jeżeli ucieka się przed dzieckiem ze strachu, a nie z wyboru.

52

Odp: Nienawidzę dzieci
Iceni napisał/a:

źle jest jeżeli ucieka się przed dzieckiem ze strachu, a nie z wyboru.

Dokładnie!
Idealne podsumowanie.  Najpierw trzeba przestać się bać, potem przychodzi czas na decyzję. Autorka wątku na razie pełna jest strachu, więc żaden to jej wybór na ten moment.

53

Odp: Nienawidzę dzieci

Ja tez nie lubie dzieci;) chociaz mam córcie 6-letnia ja kocham ponad zycie:) ale jak przyjdzie do mnie ktos ze swoimi dziecmi to po prostu drazni mnie ten halas i to ze mam w domu przedszkole!

54

Odp: Nienawidzę dzieci

Też nie lubię dzieci. Nie ukrywam tego, ale też się z tym nie obnoszę, bo nie jest powszechnie akceptowane stanowisko.

55

Odp: Nienawidzę dzieci
Iceni napisał/a:
Eileen napisał/a:

...

Eileen, ale tak samo ma wiele osób posiadających dzieci ;D
To, że się nie lubi obcych dzieci to żaden wyznacznik. Jest ogromna różnica, o g r o m n a, w relacji rodzic - potomstwo,  a relacji dorosły - dziecko.

Moim zdaniem nijak się ma do rzeczywistości opieranie swojej decyzji na zasadzie "ja nie będ? mieć dzieci bo ich nie lubię, bo nawet te w autobusie doprowadzają mnie do szału) (( nie odnoszę się tu konkretnie do ciebie, ale ogolnie do tematu)).

Ja sama byłam "wrogiem dzieci"  chociaz sie nimi systematycznie musialam zajmowac (jestem ciotką dla 4) i im jestem starsza tym dzieci mnie bardziej wk***rzają.

(Nie licząc niemowląt, bo akurat do niemowląt mam anielską cierpliwosc i co ciwkawsze - przy mnie niemowlęta nie płaczą ;P)

Ale znam i takie osoby, ktore są genialne w opiece nad dziecmi, naromiast w ogole nie maja cierpliwosci i podejscia do wlasnych dzieci.

Tak wiec reguły nie ma, ale uważam, że jeżeli ktoś nie chce mieć dzieci, to po prostu ich mieć nie będzie i nie odczuwa potrzeby oglaszania tego calemu swiatu.

_______

Myslę, że jest coś w tym, co napisał Gary - rodzicielstwo to jak utrata dziewictwa - to jest mozliwosc spojrzenia na swiat z zupelnie nieznanej do tej pory perapektywy.

Ale ja nie chcę mieć dzieci nei dlatego, że ich nie lubię. Jestem przekonana, że jakby mi się urodziło dziecko, to bym je pewnie nawet kochała (no, przynajmniej póki byłoby małym ślicznym dzidziusiem ;p), później pewnie miałabym do niego stosunek bardziej koleżeński, tak czy siak nie byłaby  to niechęć/nienawiść.

Dziecka nie chcę mieć z czysto egoistycznych względów - jakby się pojawiło, to bym je kochała i musiała życie przewrócić do góry nogami, może nawet chciała. Natomiast nie chcę teraz, mając wybór, później tego chcieć. Uważam, że teraz patrzę na to bardziej obiektywnie, niż jakbym już była kochającą matką - tak jak np. zakochana kobieta nie dostrzega wad bycia z facetem, który ją np. poniża itd. Więc teraz, na chłodno, nie mając dziecka do kochania i przewracania życia, nie chcę mieć go nigdy - bo wolę po prostu całe życie być tak niezależna, jak jestem teraz. Poczucie wolności jest dla mnie czymś (za) bardzo ważnym, teraz właściwie mogę "wszystko" - spakować się w 5 min i wyjechać gdzieś tam z kimś tam, mogę po prostu planować wszystko wyłącznie pod siebie (i kota big_smile), a nie pod dziecko. Jak mówię, jakby było, to bym je kochała i nie miała z tym pewnie problemu, ale ja nie chcę, żeby pojawiła się po prostu osoba, którą będę kochać, za którą będę odpowiedzialna i która w pewien sposób ograniczy mi życie. Czy to jest to "nie chcę dziecka z wyboru"? big_smile

56

Odp: Nienawidzę dzieci

Ja myślę, że jeśli ktoś nie chce naprawdę dziecka, to może nic nie tracić, bo skoro serio czuje, że nie chce, to mogłoby faktycznie złe dla niego być macierzyństwo, mogłaby wtedy czuć się nieszczęśliwa itp. A skoro uważa, że bez dziecka będzie czuła się szczęśliwa, że tak woli, to może tak być i taka osoba myślę, że jednak nic nie traci, bo dlaczego ma tracić? A ja jak pisałam chcę mieć dziecko, ale są osoby, które nie chcą mieć dziecka i dlaczego mają coś tracić? No chyba, że ktoś gdzieś w głębi duszy chce, to traci, ale nie musi tak być.

Z innej beczki, oczywiście można dobrze zajmować się obcymi dziećmi, a swoimi kiepsko. Wiadomo. Ja obcymi dziećmi póki co dobrze raczej się zajmowałam albo nie tyle obcymi co z rodziny dziećmi bardziej, ale jednak nieco obce, bo na co dzień się nie widzimy, tylko trochę rzadko, więc to nie były takie bliskie relacje. Osobiście też mnie denerwują dzieci, które są niewychowane, ale możliwe, że mam więcej cierpliwości, bo ogólnie lubię dzieci, jak piszę obce tak samo. Swoje wiadomo, że będę kochać i to bez porównania, jasne smile Natomiast, mnie dzieci po prostu rozczulają i zwykle na nie patrzę, uśmiechają się do mnie i ja do nich smile Podoba mi się też ich ciekawość świata, sama z dziecka np mam tę ciekawość świata, uwielbiam dowiadywać się nowych rzeczy.

57

Odp: Nienawidzę dzieci
Iceni napisał/a:

No przepraszam, a posiadanie dziecka czy utrata dziewictwa to nie jest nowe doswiadczenie?
Rozumiem, że dla Ciebie, Nino, życie bez seksu byłoby jednakowo barwne jak i znając co to seks?

Ty potrafiłaś zrezygnować z posiadania dzieci, dla mnie brak dziecka to jak życie bez seksu. Traci na uroku. Ale rozumiem, że są też tacy, którym życie w celibacie odpowiada.

Przecież można podróżować z 50 dolarami w kieszeni - mozna to zrobic zanim sie bedzie mialo dziecko albo potem.
Mozna zwiedzac obce kraje.
Można to robić, bo miliony osób to robią. Tylko nieliczni nie potrafią pogodzić swego życia z rodzicielstwem.

Oczywiscie, że jest różnie i nikt dziecka mieć nie MUSI.
Choc uwazam, że odmawiajac sobie rodzicielstwa czlowiek cos traci.

Ale tak jak napisałam - źle jest jeżeli ucieka się przed dzieckiem ze strachu, a nie z wyboru.

Nie o to mi chodzilo. Nie mowilam o tym czy sie da czy nie da realizowac z dzieckiem . Ja wiem , ze sie da.
Mialam na mysli, to ze to doswiadczenie rodzicielstwa, wcale nie jest wazniejsze od innych doswiadczen.
Nie kazdy czlowiek musi wszystkiego doswiadczyc. To tak jak gdyby ktos mowil : "ten kto nigdy nie uprawial seksu z murzynem cos traci" . Takie cos jest po prostu bez sensu. Mamy jedno zycie, ograniczony czas i dlatego musimy wybierac.
Ja moglabym uwazac, ze kazdy powinien doswiadczyc bezdomnosci, bo to wiele czlowieka uczy. Ale oczywiscie, nie znaczy to , ze kazdy musi przez to przejsc.

Co do ostatniego zdania, to zgadzam sie z Toba.
Strach to nie jest dobry doradzca.

58

Odp: Nienawidzę dzieci

gdybys mogla to bys miala napewno nie jedno dziecko szkoda mi ciebie jest jak to moja babcia kiedys mowila kobieta bez ,,,,porodu to nie kobieta ,,a co zycia w celibacie ---gdzie to jeszcze jest w dzisiejszych czasach? chyba ci starzy co juz nie moga

59

Odp: Nienawidzę dzieci
mikru55xx napisał/a:

gdybys mogla to bys miala napewno nie jedno dziecko szkoda mi ciebie jest jak to moja babcia kiedys mowila kobieta bez ,,,,porodu to nie kobieta ,,a co zycia w celibacie ---gdzie to jeszcze jest w dzisiejszych czasach? chyba ci starzy co juz nie moga

A może ci, którzy myślą samodzielnie o swoich potrzebach, a nie idą za tym, co robi większość, jak owieczki prowadzone na rzeź? smile

60

Odp: Nienawidzę dzieci
Eileen napisał/a:
mikru55xx napisał/a:

gdybys mogla to bys miala napewno nie jedno dziecko szkoda mi ciebie jest jak to moja babcia kiedys mowila kobieta bez ,,,,porodu to nie kobieta ,,a co zycia w celibacie ---gdzie to jeszcze jest w dzisiejszych czasach? chyba ci starzy co juz nie moga

A może ci, którzy myślą samodzielnie o swoich potrzebach, a nie idą za tym, co robi większość, jak owieczki prowadzone na rzeź? smile

A contrario - osoby posiadające dzieci, to osoby myślące niesamodzielnie/niemyślące samodzielnie i są owieczkami prowadzonymi na rzeź? wink

61

Odp: Nienawidzę dzieci

Mysle, ze nie o to jej chodzilo.

62

Odp: Nienawidzę dzieci
NinaLafairy napisał/a:

Mysle, ze nie o to jej chodzilo.

Wiem wink
Stąd uśmieszek na końcu mojego postu.

63

Odp: Nienawidzę dzieci

To zależy. wink Jak ktoś ma dziecko, bo chce mieć dziecko, to nie. Jak ma dziecko, bo "wszyscy, którzy mogą, je mają" (ewentualnie bo "babcia mówiła, że bez porodu nie jest się kobietą"), to owszem. wink

64

Odp: Nienawidzę dzieci
NinaLafairy napisał/a:

Podrozowanie po Swiecie z 50 dolarami w kieszeni to mozliwosc spojrzenia na swiat z zupelnie innej perspektywy.
Bycie wolontariuszem w kraju trzeciego swiata to mozliwosc spojrzenia na swiat z innej perspektywy
I tak dalej , i tak dalej .

Mase ludzi rodzi dzieci i nie ma zadnej nowej perspektywy.

He, he, to ja mam taką przypowiastkę. Mam w rodzinie takie delikwenta, taki trochę niebieski ptak. Chłop ma już dwadzieścia kilka lat. Studia niby skończył ale dyplomu nie obronił. Nie pracuje za to co chwila udziela się w jakichś wolontariatach. Trochę mieszka u ojca, trochę u siostry. Porusza się autostopem. Nie martwi się co będzie jadł i za co, w końcu albo nakarmi go ojciec albo siostra czy znajomi. No i jego siostra jakiś czas temu zrobiła przy nim małą scenę wybuchu nerwów, bo myślała, że zgubiła 100 zł. Może faktycznie nie powinna się tak denerwować przy swoich dzieciach ale tenże jej brat również się uniósł, że dlaczego robi taką awanturę, to w końcu tylko pieniądze i na pieniądzach świat się nie kończy. Tak mnie tym rozbawił, że jeszcze do dziś się śmieje. Tylko taki niebieski ptak może powiedzieć coś takiego. Ja mógłbym mu od ręki napisać listę rzeczy, które za 100 zł można zrobić, co można kupić, ile czasu można za to w razie czego wyżywić dwójkę dzieci. Mimo całego swojego tak zwanego wyczulenia na sprawy społeczne on zwyczajnie nie ma zielonego pojęcia co to znaczy odpowiedzialność za drugiego człowieka, a już szczególnie za małego człowieka. Bo samemu można przez jakiś czas nie dojadać ale jak powiedzieć dziecku, że dziś kolejny dzień zje tylko tyle? Fajnie się podróżuje stopem ale jak stopem dowozić dwójkę dzieci do szkoły na 8 rano, a po lekcjach zabrać?
Reasumując, dziecko to jest zupełnie nowa perspektywa patrzenia na świat i samego siebie.

65

Odp: Nienawidzę dzieci

Do tematu: Jeden lubi, drugi nie lubi autorko, i nie ma w tym nic złego. Ja bym nie chciała psa w mieszkaniu, i nie biorę psa do mieszkania. Tak samo z dziećmi. Przymuszanie się do ich posiadania w Twoim przypadku jest bezsensowne.
Jeśli o mnie chodzi to mam do dzieci taki sam stosunek jak do innych ludzi. Dziecko nie wzbudza we mnie większej sympatii/antypatii niż osoby starsze. Sama dziecka bym mieć nie chciała, ale nie dlatego że ich nie lubię. Powodów jest kilka, po pierwsze czułabym się źle dając komuś życie (nie chce pomnażać cierpienia na świecie, już prędzej zaadoptowałabym z domu dziecka bo adoptując człowiek nie przyczynia się do powstania nowego życia), po drugie - nie zamierzam długo żyć, a gdybym posiadała dziecko nie mogłabym z niego (życia) ot, tak zrezygnować, po trzecie - wiem że nie dałabym rady, a pomocy od nikogo żądać nie mam prawa.

Zauważyłam że zazwyczaj ludzie albo wychwalają macierzyństwo pod niebiosa, i próbują każdemu wmówić ze także zapragnie posiadać swoje, albo nienawidzą dzieci, i wypowiadają się o nich z obrzydzeniem. Mi obce jest zarówno pierwsze, jak i drugie.

Posty [ 1 do 65 z 134 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nienawidzę dzieci

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026