Nienawidzę mężczyzn - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nienawidzę mężczyzn

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 103 ]

Temat: Nienawidzę mężczyzn

Piszę tutaj, bo liczę, że znajdę tutaj bratnią duszę albo chociaż dowiem się, że nie jestem sama. Chciałam się wygadać w końcu komuś, może któraś ma tak samo jak ja i mimo wszystko normalnie funkcjonuje. Szczerze i mocno nienawidzę mężczyzn. Na samą myśl o nich po prostu ogarnia mnie odruch wymiotny. Są obrzydliwi, chyba najgorszy w nich wszystkich jest charakter. Moja matka kiedyś powiedziała mi, że ich nienawidzi. Myślałam wtedy, że przesadza, ale i mnie to dotknęło. Nie przeszkadza mi to na co dzień jakoś mocno, dopóki nie wyjdę z domu. Doprowadzają mnie do szału, sam fakt, że żyją i funkcjonują po prostu mnie denerwuje. Uprzedzę pytania - nie, nie jestem po żadnym zawodzie miłosnym czy podobnych historiach. Po prostu tak mam, że mężczyzna = małpa bez mózgu, myśląca tym, co ma w spodniach. Na pewno to z czegoś wynika, ale to sprawa drugorzędna. Gdzie się da, kontaktuję się tylko i wyłącznie z kobietami, facetów unikam jak ognia. Głupio mi czasem, umawiając się do dentysty np., dopytywać, czy to kobieta czy mężczyzna. Jeśli mężczyzna, po prostu dopytuję, czy nie da się go zamienić na kobietę. Wiem, że tak na dłuższą metę nie mogę funkcjonować, bo mimo wszystko faceci są wszędzie i muszę to zaakceptować, nie da się tych istot unikać, nawet w moim zawodzie one są (choć wybrałam dość kobiecy zawód). Dzisiaj dzwonił do mnie jeden, z banku, popsuł mi humor na resztę dnia, nie przesadzam. Nie wiem, co mogę z tym zrobić. Pewnie jakiś psycholog, tylko nie bardzo chcę, żeby ktokolwiek mnie nawracał. Chciałabym po prostu żyć sobie z tą nienawiścią, bo uważam, że ona mnie w jakiś dziwny sposób chroni, ale normalnie funkcjonować, bo będzie mi (już jest) zwyczajnie ciężko w życiu, jeśli na każdego faceta na ulicy będę reagować jak na wcielenie diabła.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Hahahahahaha

Lewaczka z mózgiem wielkości orzeszka.

3 Ostatnio edytowany przez JohnyBravo777 (2022-12-16 00:25:38)

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Piszę tutaj, bo liczę, że znajdę tutaj bratnią duszę albo chociaż dowiem się, że nie jestem sama. Chciałam się wygadać w końcu komuś, może któraś ma tak samo jak ja i mimo wszystko normalnie funkcjonuje. Szczerze i mocno nienawidzę mężczyzn. Na samą myśl o nich po prostu ogarnia mnie odruch wymiotny. Są obrzydliwi, chyba najgorszy w nich wszystkich jest charakter. Moja matka kiedyś powiedziała mi, że ich nienawidzi. Myślałam wtedy, że przesadza, ale i mnie to dotknęło. Nie przeszkadza mi to na co dzień jakoś mocno, dopóki nie wyjdę z domu. Doprowadzają mnie do szału, sam fakt, że żyją i funkcjonują po prostu mnie denerwuje. Uprzedzę pytania - nie, nie jestem po żadnym zawodzie miłosnym czy podobnych historiach. Po prostu tak mam, że mężczyzna = małpa bez mózgu, myśląca tym, co ma w spodniach. Na pewno to z czegoś wynika, ale to sprawa drugorzędna. Gdzie się da, kontaktuję się tylko i wyłącznie z kobietami, facetów unikam jak ognia. Głupio mi czasem, umawiając się do dentysty np., dopytywać, czy to kobieta czy mężczyzna. Jeśli mężczyzna, po prostu dopytuję, czy nie da się go zamienić na kobietę. Wiem, że tak na dłuższą metę nie mogę funkcjonować, bo mimo wszystko faceci są wszędzie i muszę to zaakceptować, nie da się tych istot unikać, nawet w moim zawodzie one są (choć wybrałam dość kobiecy zawód). Dzisiaj dzwonił do mnie jeden, z banku, popsuł mi humor na resztę dnia, nie przesadzam. Nie wiem, co mogę z tym zrobić. Pewnie jakiś psycholog, tylko nie bardzo chcę, żeby ktokolwiek mnie nawracał. Chciałabym po prostu żyć sobie z tą nienawiścią, bo uważam, że ona mnie w jakiś dziwny sposób chroni, ale normalnie funkcjonować, bo będzie mi (już jest) zwyczajnie ciężko w życiu, jeśli na każdego faceta na ulicy będę reagować jak na wcielenie diabła.

No tylko mysla tylko tym co maja w spodniach, traktuja kobiety jak obiekty, zdradzaja, jak pojawiaja sie dzieci to uciekaja w prace tlumaczac sie ambicja, jak nie siedza w pracy to graja w gry komputerowe albo pija z kolegami.
Tragedia.

No ale oni tacy sie nie rodza. Tak sa kulturowo indoktrynowani.
Mozesz ich nienawidzic, mozesz troche poczytac i dzieki temu ich zrozumiec a nawet poczuc do nich sympatie (i wtedy ew. rowniez im pomoc).
Jak chcesz to Ci podesle kilka lektur wartych zapoznania.

4

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Wydaje mi sie, że ciężko będzie tu znaleźć drugą osobę z takim podejściem, przesyconym nienawiścią i jadem. Poza tym takie skrajne emocje raczej nei biorą się z niczego:albo osoba ich bezpośrendio doświadcza tudzież obserwuje w swoim najbliższym otoczeniu podobne zjawiska albo ma całkiem zafałszowany obraz rzeczywistości. Skąd się to bierze, to właśnie sprawa PIERWSZORZĘDNA.

Myslę, że niejeden facet(mężczyzna) mógłby wypowiedzieć się w podobnym tonie o kobietach. Pytanie czy słusznie czy nie..? Każda z płci ma swoje grzeszki i wady, ale nikt raczej nie przejawia tak skrajnych emocji.
Tutaj na forum jednak jest sporo Pań, będących w szczęśliwych związkach z szanującymi je partnerami, zatem droga, jaką podążasz, jest niewątpliwie błędna.

Do przepracowania na terapii, bo jeśli to prawda, to masz spory problem.

5

Odp: Nienawidzę mężczyzn
JohnyBravo777 napisał/a:
Alex3958 napisał/a:

Piszę tutaj, bo liczę, że znajdę tutaj bratnią duszę albo chociaż dowiem się, że nie jestem sama. Chciałam się wygadać w końcu komuś, może któraś ma tak samo jak ja i mimo wszystko normalnie funkcjonuje. Szczerze i mocno nienawidzę mężczyzn. Na samą myśl o nich po prostu ogarnia mnie odruch wymiotny. Są obrzydliwi, chyba najgorszy w nich wszystkich jest charakter. Moja matka kiedyś powiedziała mi, że ich nienawidzi. Myślałam wtedy, że przesadza, ale i mnie to dotknęło. Nie przeszkadza mi to na co dzień jakoś mocno, dopóki nie wyjdę z domu. Doprowadzają mnie do szału, sam fakt, że żyją i funkcjonują po prostu mnie denerwuje. Uprzedzę pytania - nie, nie jestem po żadnym zawodzie miłosnym czy podobnych historiach. Po prostu tak mam, że mężczyzna = małpa bez mózgu, myśląca tym, co ma w spodniach. Na pewno to z czegoś wynika, ale to sprawa drugorzędna. Gdzie się da, kontaktuję się tylko i wyłącznie z kobietami, facetów unikam jak ognia. Głupio mi czasem, umawiając się do dentysty np., dopytywać, czy to kobieta czy mężczyzna. Jeśli mężczyzna, po prostu dopytuję, czy nie da się go zamienić na kobietę. Wiem, że tak na dłuższą metę nie mogę funkcjonować, bo mimo wszystko faceci są wszędzie i muszę to zaakceptować, nie da się tych istot unikać, nawet w moim zawodzie one są (choć wybrałam dość kobiecy zawód). Dzisiaj dzwonił do mnie jeden, z banku, popsuł mi humor na resztę dnia, nie przesadzam. Nie wiem, co mogę z tym zrobić. Pewnie jakiś psycholog, tylko nie bardzo chcę, żeby ktokolwiek mnie nawracał. Chciałabym po prostu żyć sobie z tą nienawiścią, bo uważam, że ona mnie w jakiś dziwny sposób chroni, ale normalnie funkcjonować, bo będzie mi (już jest) zwyczajnie ciężko w życiu, jeśli na każdego faceta na ulicy będę reagować jak na wcielenie diabła.

No tylko mysla tylko tym co maja w spodniach, traktuja kobiety jak obiekty, zdradzaja, jak pojawiaja sie dzieci to uciekaja w prace tlumaczac sie ambicja, jak nie siedza w pracy to graja w gry komputerowe albo pija z kolegami.
Tragedia.

No ale oni tacy sie nie rodza. Tak sa kulturowo indoktrynowani.
Mozesz ich nienawidzic, mozesz troche poczytac i dzieki temu ich zrozumiec a nawet poczuc do nich sympatie (i wtedy ew. rowniez im pomoc).
Jak chcesz to Ci podesle kilka lektur wartych zapoznania.

Sądzę jednak, że tacy się rodzą. Tak ich stworzyła natura i tacy są. Może gdyby ich kastrować po urodzeniu, byliby inni, ale jest jak jest, nie zmienię tego. Zresztą, to ja powinnam dostosować się do świata, a nie na odwrót. Co do Twojej wiadomości... Czasami im nawet współczuję, jak się nad tym zastanowię głębiej, bo to nie ich wina. Nie chcę im nigdy w życiu pomagać. Los mi świadkiem, że gdyby przed moimi stopami umierała jedna z tych małp, po prostu poszłabym dalej. Dla mnie nie mają żadnej wartości. Nie chcę ich rozumieć, a już na pewno nie chcę czuć do nich sympatii, bo nie zasługują na żadne pozytywne uczucie. Chcę po prostu funkcjonować normalnie obok nich, skoro muszę, bo innego wyjścia nie mam. Jeśli miałabyś jakieś książki czy sposoby na nauczenie się tego, chętnie skorzystam!

6

Odp: Nienawidzę mężczyzn
bagienni_k napisał/a:

Wydaje mi sie, że ciężko będzie tu znaleźć drugą osobę z takim podejściem, przesyconym nienawiścią i jadem. Poza tym takie skrajne emocje raczej nei biorą się z niczego:albo osoba ich bezpośrendio doświadcza tudzież obserwuje w swoim najbliższym otoczeniu podobne zjawiska albo ma całkiem zafałszowany obraz rzeczywistości. Skąd się to bierze, to właśnie sprawa PIERWSZORZĘDNA.

Myslę, że niejeden facet(mężczyzna) mógłby wypowiedzieć się w podobnym tonie o kobietach. Pytanie czy słusznie czy nie..? Każda z płci ma swoje grzeszki i wady, ale nikt raczej nie przejawia tak skrajnych emocji.
Tutaj na forum jednak jest sporo Pań, będących w szczęśliwych związkach z szanującymi je partnerami, zatem droga, jaką podążasz, jest niewątpliwie błędna.

Do przepracowania na terapii, bo jeśli to prawda, to masz spory problem.

Dlatego napisałam na końcu, że chciałabym się nauczyć funkcjonować z tą nienawiścią w społeczeństwie. Nie mogę odmawiać wizyt czy wykonania usług, bo robią to faceci. Nie chcę się jej pozbywać, bo ona jest dobra, chroni mnie, ale nie chcę się o tym rozpisywać. Co do tych szczęśliwych Pań też mam swoją teorię, ale nie chcę tutaj pisać swoich wywodów, bo to niekonieczne dla tego wątku. W skrócie napiszę, że tylko myślą, że są szczęśliwe albo zwyczajnie są dokładnie takie, jak faceci. To jednak nieistotne, bo to nie mój problem. Co do terapii... Myślisz, że psycholog wystarczy? Czy tutaj potrzebna jest pomoc psychoterapeuty? Czy mogę na takiej terapii stawiać warunki, w którą stronę chcę pójść z terapią? Tak jak napisałam, chcę po prostu nauczyć się funkcjonować z tymi małpami w jednym środowisku. W żadnym wypadku nie chcę zmieniać o nich swojego zdania, bo to jest dla mnie dobre, wiem, że mnie to chroni.

7 Ostatnio edytowany przez Istotka6 (2022-12-16 00:44:33)

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Jeśli to nie jakaś prowokacja to sugeruję leczyć problem. Po co? Nawet nie po to by ich lubić, tylko by sobie nie zatruwać życia obecnością mężczyzn.

Ja np wolę towarzystwo mężczyzn od towarzystwa kobiet. Wolałabym pracować z mężczyznami niż z kobietami, a wytrzymać kilka dni w gronie kobiecym... Ło matko, już mnie na samą myśl głowa boli big_smile

8 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-12-16 00:50:59)

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Jeśli rzeczywiście to nie żaden troll, to pierwsze, co jakikolwiek terapeuta zrobi, to zapyta o źródło takich przekonań. Potem będzie próbował uświadomić, że owo przekonanie jest błędne(słusznie), gdyż przypisywanie całego zła jednej stronie a usprawiedliwianie czy wynoszenie na piedestał drugiej, jest z gruntu fałszywe. Kolejnym krokiem będzie zapewne próba pozbycia się owej nienawiści przez ukazanie prawdziwego obrazu sytuacji.

9

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Chcę po prostu funkcjonować normalnie obok nich, skoro muszę, bo innego wyjścia nie mam. Jeśli miałabyś jakieś książki czy sposoby na nauczenie się tego, chętnie skorzystam!

Ogolnie klasyka feministyczna:
Simone de Beauoir, Charlotte Perkins Gilman, Kate Millett, Sheila Rowbotham i bell hooks.

Zacznij chociazby od "Woman's Consciousness, Man's World" (Sheila Rowbotham) gdzie znajdziesz rozdzial zatutuowany "Zycie psa" o zyciu mezczyzny smile
A tam znajdziesz opis tego dlaczego systemy spoleczne daja przyzwolenie mezczyznie na "pornografie dla jego pasji i asystentke dla jego duszy" wink

10 Ostatnio edytowany przez Misinx (2022-12-16 09:57:55)

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Piszę tutaj, bo liczę, że znajdę tutaj bratnią duszę albo chociaż dowiem się, że nie jestem sama. Chciałam się wygadać w końcu komuś, może któraś ma tak samo jak ja i mimo wszystko normalnie funkcjonuje. Szczerze i mocno nienawidzę mężczyzn. Na samą myśl o nich po prostu ogarnia mnie odruch wymiotny. Są obrzydliwi, chyba najgorszy w nich wszystkich jest charakter. Moja matka kiedyś powiedziała mi, że ich nienawidzi. Myślałam wtedy, że przesadza, ale i mnie to dotknęło. Nie przeszkadza mi to na co dzień jakoś mocno, dopóki nie wyjdę z domu. Doprowadzają mnie do szału, sam fakt, że żyją i funkcjonują po prostu mnie denerwuje. Uprzedzę pytania - nie, nie jestem po żadnym zawodzie miłosnym czy podobnych historiach. Po prostu tak mam, że mężczyzna = małpa bez mózgu, myśląca tym, co ma w spodniach. Na pewno to z czegoś wynika, ale to sprawa drugorzędna. Gdzie się da, kontaktuję się tylko i wyłącznie z kobietami, facetów unikam jak ognia. Głupio mi czasem, umawiając się do dentysty np., dopytywać, czy to kobieta czy mężczyzna. Jeśli mężczyzna, po prostu dopytuję, czy nie da się go zamienić na kobietę. Wiem, że tak na dłuższą metę nie mogę funkcjonować, bo mimo wszystko faceci są wszędzie i muszę to zaakceptować, nie da się tych istot unikać, nawet w moim zawodzie one są (choć wybrałam dość kobiecy zawód). Dzisiaj dzwonił do mnie jeden, z banku, popsuł mi humor na resztę dnia, nie przesadzam. Nie wiem, co mogę z tym zrobić. Pewnie jakiś psycholog, tylko nie bardzo chcę, żeby ktokolwiek mnie nawracał. Chciałabym po prostu żyć sobie z tą nienawiścią, bo uważam, że ona mnie w jakiś dziwny sposób chroni, ale normalnie funkcjonować, bo będzie mi (już jest) zwyczajnie ciężko w życiu, jeśli na każdego faceta na ulicy będę reagować jak na wcielenie diabła.

Ja też nie lubię facetów smile Nie czuję się komfortowo w męskim towarzystwie. Ale... ma to swoje powody i jestem tego świadom. U Ciebie też tak jest. I to nie jest wcale kwestia drugorzędna. Dobrze by było to sobie uświadomić, czemu się coś takiego czuje. Jeśli nie wybierasz się na bezludną wyspę, to raczej jesteś skazana na życie w otoczeniu mężczyzn. I trzeba sobie jakoś z tym poradzić. Poza tym wszelkie uogólnianie jest po prostu głupie. To droga na skróty. A jak wiadomo świat nie jest czarno-biały. Zakładając nawet, że jest tak, że mężczyzna = małpa bez mózgu itd., to od tej reguły są wyjątki i życzę Ci, żebyś na taki wyjątek w życiu trafiła. To poszerza perspektywę. Ja też mimo, że jak wspomniałem na początku, nie lubię mężczyzn, to spotkałem na swojej drodze takich, których podziwiam i szanuję.
A nienawiść ? To jest skrajna emocja, która po prostu zaślepia. Podobnie jak zakochanie. Obniż tą temperaturę emocji smile

11

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Wy się produkujecie a to przecież zwykły troll

12

Odp: Nienawidzę mężczyzn
M!ri napisał/a:

Wy się produkujecie a to przecież zwykły troll

Bardzo możliwe, ale przykład inceli pokazuje, że skrajne emocje względem płci są możliwe. Kto powiedział, że muszą je czuć tylko faceci ?

13

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Szczerze i mocno nienawidzę mężczyzn. Na samą myśl o nich po prostu ogarnia mnie odruch wymiotny. Są obrzydliwi, chyba najgorszy w nich wszystkich jest charakter.

Przeżyjemy.

Alex3958 napisał/a:

Są obrzydliwi, chyba najgorszy w nich wszystkich jest charakter.

Znam kobiety o których dokładnie to samo można powiedzieć.

Alex3958 napisał/a:

Moja matka kiedyś powiedziała mi, że ich nienawidzi. Myślałam wtedy, że przesadza, ale i mnie to dotknęło.

Nie widzisz związku?

Alex3958 napisał/a:

Nie przeszkadza mi to na co dzień jakoś mocno, dopóki nie wyjdę z domu. Doprowadzają mnie do szału, sam fakt, że żyją i funkcjonują po prostu mnie denerwuje.

Fobia? Nerwica?

Alex3958 napisał/a:

Po prostu tak mam, że mężczyzna = małpa bez mózgu, myśląca tym, co ma w spodniach.

Czasami tak ...

Alex3958 napisał/a:

tylko nie bardzo chcę, żeby ktokolwiek mnie nawracał. Chciałabym po prostu żyć sobie z tą nienawiścią, bo uważam, że ona mnie w jakiś dziwny sposób chroni, ale normalnie funkcjonować, bo będzie mi (już jest) zwyczajnie ciężko w życiu, jeśli na każdego faceta na ulicy będę reagować jak na wcielenie diabła.

Aha.
Jesteś typową mizoandryczką, która nienawiść do mężczyzn wyniosła z domu.
Jeśli nie chcesz, to nie musisz się leczyć.
Ominie Ciebie w życiu jednak wiele fajnych rzeczy.

14

Odp: Nienawidzę mężczyzn
M!ri napisał/a:

Wy się produkujecie a to przecież zwykły troll

Są kobiety nienawidzące mężczyzn.
Tik tok ma killallmen

https://www.youtube.com/watch?v=d6ceVXiRQfg

z naszego podwórka kolorowe kobiety
https://www.youtube.com/watch?v=Hsx49IYGmpo

15

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Farmer napisał/a:

Ominie Ciebie w życiu jednak wiele fajnych rzeczy.

Ona nie wie jak kobiety potrafią się ustawić. smile Niektóre żyją jak pączki w maśle. Weźmy takie żony piłkarzy. Panie żyć nie umierać. smile

16

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Farmer napisał/a:
M!ri napisał/a:

Wy się produkujecie a to przecież zwykły troll

Są kobiety nienawidzące mężczyzn.
Tik tok ma killallmen

https://www.youtube.com/watch?v=d6ceVXiRQfg

z naszego podwórka kolorowe kobiety
https://www.youtube.com/watch?v=Hsx49IYGmpo

Sorry ale ściek typu tiktok to nie jest wyznacznik.

Każdy to nienawidzi innych ludzi bo mają konkretną płeć/ kolor skóry itp. nadale się do leczenia.

17

Odp: Nienawidzę mężczyzn
bagienni_k napisał/a:

Jeśli rzeczywiście to nie żaden troll, to pierwsze, co jakikolwiek terapeuta zrobi, to zapyta o źródło takich przekonań. Potem będzie próbował uświadomić, że owo przekonanie jest błędne(słusznie), gdyż przypisywanie całego zła jednej stronie a usprawiedliwianie czy wynoszenie na piedestał drugiej, jest z gruntu fałszywe. Kolejnym krokiem będzie zapewne próba pozbycia się owej nienawiści przez ukazanie prawdziwego obrazu sytuacji.

No tak, tylko... Nie sądzę, żeby źródło tych przekonań miało jakiekolwiek znaczenie. To nic osobistego, wystarczy rozejrzeć się dookoła, co się dzieje. Wydaje mi się, że dużą rolę odegrała tu matka, doskonale pamiętam moment, gdy mi to powiedziała. Jej mimikę, zachowanie, wszystko wokół, jakby to było przed chwilą. Uważam jednak, że mówiąc taką rzecz nastoletniej dziewczynie chciała mnie po prostu chronić, nie tyle w tamtym momencie, ile w przyszłości. Ja też nie mam tak, że wywyższam kobiety, wręcz przeciwnie - dla mnie są godne pożałowania, bo wgl zadają się z facetami i za nimi latają. Czasami nawet myślę, że przez to są bardziej żałosne niż sami faceci.

Chciałabym po prostu nauczyć się funkcjonować w tym nieprzyjaznym dla mnie środowisku. Tylko tyle. Nie chcę się pozbywać tego, do przekazała mi matka i co sama widzę wokół, bo to najszczersza prawda. Zgubienie tego byłoby dla mnie dramatem, ale nie chcę się nad tym rozwodzić.Chciałabym po prostu wyjść na ulicę i nie widzieć ich, tak zwyczajnie. No i nie mieć problemu z tym, że lekarz czy kurier jest mężczyzną, bo czasem wyboru nie mam...

18

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jeśli rzeczywiście to nie żaden troll, to pierwsze, co jakikolwiek terapeuta zrobi, to zapyta o źródło takich przekonań. Potem będzie próbował uświadomić, że owo przekonanie jest błędne(słusznie), gdyż przypisywanie całego zła jednej stronie a usprawiedliwianie czy wynoszenie na piedestał drugiej, jest z gruntu fałszywe. Kolejnym krokiem będzie zapewne próba pozbycia się owej nienawiści przez ukazanie prawdziwego obrazu sytuacji.

No tak, tylko... Nie sądzę, żeby źródło tych przekonań miało jakiekolwiek znaczenie. To nic osobistego, wystarczy rozejrzeć się dookoła, co się dzieje. Wydaje mi się, że dużą rolę odegrała tu matka, doskonale pamiętam moment, gdy mi to powiedziała. Jej mimikę, zachowanie, wszystko wokół, jakby to było przed chwilą. Uważam jednak, że mówiąc taką rzecz nastoletniej dziewczynie chciała mnie po prostu chronić, nie tyle w tamtym momencie, ile w przyszłości. Ja też nie mam tak, że wywyższam kobiety, wręcz przeciwnie - dla mnie są godne pożałowania, bo wgl zadają się z facetami i za nimi latają. Czasami nawet myślę, że przez to są bardziej żałosne niż sami faceci.

Chciałabym po prostu nauczyć się funkcjonować w tym nieprzyjaznym dla mnie środowisku. Tylko tyle. Nie chcę się pozbywać tego, do przekazała mi matka i co sama widzę wokół, bo to najszczersza prawda. Zgubienie tego byłoby dla mnie dramatem, ale nie chcę się nad tym rozwodzić.Chciałabym po prostu wyjść na ulicę i nie widzieć ich, tak zwyczajnie. No i nie mieć problemu z tym, że lekarz czy kurier jest mężczyzną, bo czasem wyboru nie mam...

Wszystko ma znaczenie. Piszesz, że prawdopodobnie dużą rolę miała matka, ale to rodzi pytania, dlaczego matka tak uważała, po co to powiedziała swojemu dziecku, dlaczego Ty przyjęłaś ten sposób myślenia, czy naprawdę nie widzisz wokół siebie wartościowych mężczyzn, czy nie chcesz ich widzieć, bo nie pasują Ci do obecnej narracji. A jeśli do tego dorzucić jeszcze to, co piszesz, że kobiety są dla Ciebie godne pożałowania, to naprawdę ukazuje to dość smutny obraz Twojej osoby. Nie wiem na ile świadomie, a na ile nie, ale budujesz wokół siebie mur, który ma Cię odgrodzić od ludzi, bo ludność się niestety składa z tych "głupich małp" i żałosnych kobiet. No i co dalej ? Chcesz się wynieść do lasu ? Nie masz kompletnie żadnych potrzeb związanych z innym człowiekiem ? Nie masz przyjaciół ? Nie planujesz mieć dziecka ? Jak sobie wyobrażasz dalsze życie ? Naprawdę smutno to wygląda. Można mieć wrażenie, że matka przelała na Ciebie jakieś swoje żale, jakieś krzywdy. Sformatowała Cię w ten sposób. Mnie też matka od małego formatowała przeciwko ojcu. Znam to dobrze. Wszyscy z nas w jakimś stopniu jesteśmy sformatowani przez rodziców. Ale może warto by było dojrzale się zmierzyć z tym ? Nikt nie jest nieomylny. Te "głupie małpy" faktycznie istnieją, ale stanowią tylko element całości, na którym Ty skupiasz się całkowicie.

19

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Tak,wiem ze troll.
Ale gdyby jakimś cudem nie:
Tutaj to tylko psychiatra i oddział zamknięty może coś wskórać.

20

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Szeptuch napisał/a:

Tak,wiem ze troll.
Ale gdyby jakimś cudem nie:
Tutaj to tylko psychiatra i oddział zamknięty może coś wskórać.

Akurat psychiatra i oddział zamknięty raczej nic nie zrobi. Ale psychoterapeuta na pewno byłby pomocny.

21

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Szeptuch napisał/a:

Tak,wiem ze troll.
Ale gdyby jakimś cudem nie:
Tutaj to tylko psychiatra i oddział zamknięty może coś wskórać.

Troll i to facet.

22

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Piękny prezent od mamusi, nie ma co. Podejrzewam, że chłonęłaś tę nienawiść do mężczyzn od matki przez lata i teraz uważasz że to twoje, i że tak powinno być. Nie powinno.
Zastanów się nad tym, może spójrz z innej strony. Zwłaszcza jeśli nie doznałaś od żadnego mężczyzny krzywdy. Możesz się sama pozbawić czegoś pięknego w życiu.

23

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Autorko nie lubisz mężczyzn i nie lubisz kobiet, które “latają” za facetami, bo są takie same jak oni – czyli jakie? Czujesz się lepsza bo według Ciebie radzisz sobie lepiej niż jakakolwiek kobieta przy której jest mężczyzna? Tak już świat jest skonstruowany, że jedni potrzebują drugich do życia, z różnych przyczyn, jakby to odrzucić to by nie było nic, nie byłoby Ciebie, ani Twojej matki, ani tego forum. Drażni Cię męskość, którą utożsamiasz z agresją, walką, z wszystkim co i złe niebezpieczne. 

Czy tego chcesz czy nie to źródłem Twoich przekonań jest matka, sama dokładnie opisujesz moment w którym raczyła poinformować Cię, że mężczyźni są źli. A Ty w to uwierzyłaś. Poszłaś nawet dalej twierdząc, że kobiety wiążące się z mężczyznami są złe. 

To musi Cię naprawdę frustrować, nie wyobrażam sobie unikać na każdym kroku facetów, oni są wszędzie, bo są przede wszystkim ludźmi, tak jak i Ty, więc macie coś wspólnego - czy Ty tego nie widzisz? Czy Ty siebie lubisz?

W Twoim wątku wypowiadają się również mężczyźni – czy Ty wiesz o tym? Jak się z tym czujesz? Jeśli wiesz – to taka internetowa konwersacja z facetami Ci nie przeszkadza, ale na żywo, lekarz, dentysta, hydraulik, mechanik już jest nie do przejścia? Z domu trzeba wyjść, trzeba normalnie funkcjonować w społeczeństwie i prawie każdy ma jakieś lęki ale żaden terapeuta nie będzie przyklaskiwał niechęci do nikogo, nie powie Ci “Alex masz rację, wiec teraz popracujemy nad tym jak jeszcze bardziej możesz ich unikać i jak na kilometr wyczuwać, że w tej klinice stomatologami są tylko mężczyźni”.

24

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Misinx napisał/a:
Alex3958 napisał/a:
bagienni_k napisał/a:

Jeśli rzeczywiście to nie żaden troll, to pierwsze, co jakikolwiek terapeuta zrobi, to zapyta o źródło takich przekonań. Potem będzie próbował uświadomić, że owo przekonanie jest błędne(słusznie), gdyż przypisywanie całego zła jednej stronie a usprawiedliwianie czy wynoszenie na piedestał drugiej, jest z gruntu fałszywe. Kolejnym krokiem będzie zapewne próba pozbycia się owej nienawiści przez ukazanie prawdziwego obrazu sytuacji.

No tak, tylko... Nie sądzę, żeby źródło tych przekonań miało jakiekolwiek znaczenie. To nic osobistego, wystarczy rozejrzeć się dookoła, co się dzieje. Wydaje mi się, że dużą rolę odegrała tu matka, doskonale pamiętam moment, gdy mi to powiedziała. Jej mimikę, zachowanie, wszystko wokół, jakby to było przed chwilą. Uważam jednak, że mówiąc taką rzecz nastoletniej dziewczynie chciała mnie po prostu chronić, nie tyle w tamtym momencie, ile w przyszłości. Ja też nie mam tak, że wywyższam kobiety, wręcz przeciwnie - dla mnie są godne pożałowania, bo wgl zadają się z facetami i za nimi latają. Czasami nawet myślę, że przez to są bardziej żałosne niż sami faceci.

Chciałabym po prostu nauczyć się funkcjonować w tym nieprzyjaznym dla mnie środowisku. Tylko tyle. Nie chcę się pozbywać tego, do przekazała mi matka i co sama widzę wokół, bo to najszczersza prawda. Zgubienie tego byłoby dla mnie dramatem, ale nie chcę się nad tym rozwodzić.Chciałabym po prostu wyjść na ulicę i nie widzieć ich, tak zwyczajnie. No i nie mieć problemu z tym, że lekarz czy kurier jest mężczyzną, bo czasem wyboru nie mam...

Wszystko ma znaczenie. Piszesz, że prawdopodobnie dużą rolę miała matka, ale to rodzi pytania, dlaczego matka tak uważała, po co to powiedziała swojemu dziecku, dlaczego Ty przyjęłaś ten sposób myślenia, czy naprawdę nie widzisz wokół siebie wartościowych mężczyzn, czy nie chcesz ich widzieć, bo nie pasują Ci do obecnej narracji. A jeśli do tego dorzucić jeszcze to, co piszesz, że kobiety są dla Ciebie godne pożałowania, to naprawdę ukazuje to dość smutny obraz Twojej osoby. Nie wiem na ile świadomie, a na ile nie, ale budujesz wokół siebie mur, który ma Cię odgrodzić od ludzi, bo ludność się niestety składa z tych "głupich małp" i żałosnych kobiet. No i co dalej ? Chcesz się wynieść do lasu ? Nie masz kompletnie żadnych potrzeb związanych z innym człowiekiem ? Nie masz przyjaciół ? Nie planujesz mieć dziecka ? Jak sobie wyobrażasz dalsze życie ? Naprawdę smutno to wygląda. Można mieć wrażenie, że matka przelała na Ciebie jakieś swoje żale, jakieś krzywdy. Sformatowała Cię w ten sposób. Mnie też matka od małego formatowała przeciwko ojcu. Znam to dobrze. Wszyscy z nas w jakimś stopniu jesteśmy sformatowani przez rodziców. Ale może warto by było dojrzale się zmierzyć z tym ? Nikt nie jest nieomylny. Te "głupie małpy" faktycznie istnieją, ale stanowią tylko element całości, na którym Ty skupiasz się całkowicie.

Nigdy nie potrzebowałam ludzi i nadal nie potrzebuję. Jest mi dobrze samej. Dziecka nie chcę mieć, bo chłopaka bym nie pokochała, a dziewczynkę... Nie da się w pewnym momencie upilnować jej tak, żeby nie miała kontaktu z chłopakami, żeby ją ciągle przed nimi chronić. Poza tym... Dziecko kosztuje i to nie mało, to dodatkowy argument za nieposiadaniem dziecka. Dalszego życia w ogóle sobie nie wyobrażam. Nie wiem, co dalej, ale tu nie chodzi tylko o ludzi. Ogólnie nie wyobrażam sobie, co dalej.

Ja nie mam wgl pretensji do matki o to. Chciała dobrze i chciała mnie chronić. Może lepiej, że takie zdanie padło z jej ust wtedy, a nie po tym, jakbym przeżyła jakieś rozczarowanie albo nie daj losie coś gorszego. Chciała mnie chronić, dała mi najcenniejszą lekcję w życiu i za to, mimo wszystko, jestem jej wdzięczna. Miała rację, to widać wszędzie wokół mnie, wystarczy spojrzeć na to, co się dzieje. Mało jest tutaj kobiet, które płaczą przez te małpy? Mnie matka przed tym uchroniła. Dała mi najcenniejsze, co miała - swoje przeżycia, doświadczenia, żebym ja nie musiała cierpieć. Jestem za to wdzięczna, tak po prostu.

Poszukam psychoterapeuty, chociaż to wszystko pewnie łatwe nie będzie. Samo znalezienie dobrego specjalisty, który mnie zrozumie i będzie ze mną współgrał zajmie pewnie z miesiąc, jak nie dłużej. Tak jak napisałam, nie chcę być indoktrynowana i odzierana ze swoich słusznych przekonań, które chronią mnie przed cierpieniem. Nie chcę też zapominać o słowach matki, bo z jakiegoś powodu mi to powiedziała. Na pewno nie po to, żeby niszczyć mi życie. Rzeczywistość pokazuje, że miała rację i że moje przekonania są słuszne. Mam jednak nadzieję, że terapia pomoże mi tolerować facetów, skoro już muszę wśród nich żyć. Może nawet nauczę się ich bardziej unikać, bo może przez tę nienawiść paradoksalnie ich do siebie przyciągam? Albo po prostu bardziej zauważam ich obecność na ulicach, w autobusach, w sklepach, właśnie przez tę nienawiść. Nie chcę się jej pozbywać, bo to trochę jak taka zbroja, która mnie chroni, ale nauczyć się normalnie funkcjonować na pewno chciałabym. Cóż... Czas pokaże, chociaż trochę się boję tego wszystkiego.

25

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Tak jak napisałam, nie chcę być indoktrynowana i odzierana ze swoich słusznych przekonań, które chronią mnie przed cierpieniem. Nie chcę też zapominać o słowach matki, bo z jakiegoś powodu mi to powiedziała. Na pewno nie po to, żeby niszczyć mi życie.

Tylko że wcale nie są słuszne, a patologiczne, a Twoja matka była po prostu toksyczna i zniszczyła Ci życie.

26

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Dała mi najcenniejsze, co miała - swoje przeżycia, doświadczenia, żebym ja nie musiała cierpieć. Jestem za to wdzięczna, tak po prostu.

No i cierpisz przez te przekonania bardziej niz inne kobiety na tym forum.
Wiec skoro celem bylo ograniczenie cierpienia, moze warto przekonania zmienic na te, ktore maja bardziej "wyluzowane" kobiety?

27

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Nigdy nie potrzebowałam ludzi i nadal nie potrzebuję. Jest mi dobrze samej. Dziecka nie chcę mieć, bo chłopaka bym nie pokochała, a dziewczynkę... Nie da się w pewnym momencie upilnować jej tak, żeby nie miała kontaktu z chłopakami, żeby ją ciągle przed nimi chronić. Poza tym... Dziecko kosztuje i to nie mało, to dodatkowy argument za nieposiadaniem dziecka. Dalszego życia w ogóle sobie nie wyobrażam. Nie wiem, co dalej, ale tu nie chodzi tylko o ludzi. Ogólnie nie wyobrażam sobie, co dalej.

Ja nie mam wgl pretensji do matki o to. Chciała dobrze i chciała mnie chronić. Może lepiej, że takie zdanie padło z jej ust wtedy, a nie po tym, jakbym przeżyła jakieś rozczarowanie albo nie daj losie coś gorszego. Chciała mnie chronić, dała mi najcenniejszą lekcję w życiu i za to, mimo wszystko, jestem jej wdzięczna. Miała rację, to widać wszędzie wokół mnie, wystarczy spojrzeć na to, co się dzieje. Mało jest tutaj kobiet, które płaczą przez te małpy? Mnie matka przed tym uchroniła. Dała mi najcenniejsze, co miała - swoje przeżycia, doświadczenia, żebym ja nie musiała cierpieć. Jestem za to wdzięczna, tak po prostu.

Poszukam psychoterapeuty, chociaż to wszystko pewnie łatwe nie będzie. Samo znalezienie dobrego specjalisty, który mnie zrozumie i będzie ze mną współgrał zajmie pewnie z miesiąc, jak nie dłużej. Tak jak napisałam, nie chcę być indoktrynowana i odzierana ze swoich słusznych przekonań, które chronią mnie przed cierpieniem. Nie chcę też zapominać o słowach matki, bo z jakiegoś powodu mi to powiedziała. Na pewno nie po to, żeby niszczyć mi życie. Rzeczywistość pokazuje, że miała rację i że moje przekonania są słuszne. Mam jednak nadzieję, że terapia pomoże mi tolerować facetów, skoro już muszę wśród nich żyć. Może nawet nauczę się ich bardziej unikać, bo może przez tę nienawiść paradoksalnie ich do siebie przyciągam? Albo po prostu bardziej zauważam ich obecność na ulicach, w autobusach, w sklepach, właśnie przez tę nienawiść. Nie chcę się jej pozbywać, bo to trochę jak taka zbroja, która mnie chroni, ale nauczyć się normalnie funkcjonować na pewno chciałabym. Cóż... Czas pokaże, chociaż trochę się boję tego wszystkiego.

Człowiek jest z natury istotą potrzebującą kontaktu z innymi. Ty uważasz, że lepiej Ci samej. Oczywiście, że jest Ci lepiej, ponieważ człowiekowi generalnie jest lepiej bez strachu, a niestety matka wpoiła Ci strach przed mężczyznami. Tu nie chodzi tylko o to, że to ponoć "małpy bez mózgu", ale skoro są "bez mózgu" to są niebezpieczne, szkodliwe itd, więc trzeba się ich bać. Nikt nie lubi się bać. No chyba, że oglądając horror smile Matka przelała na Ciebie swój strach. Nie wiem ile masz lat, ale powinnaś chyba rozumieć, że ten strach miał ściśle konkretne źródło. Twoja matka doznała być może krzywdy od jakiegoś konkretnego faceta, lub facetów, a nie od całego męskiego rodzaju. Poczucie tej krzywdy przesłoniło jej trzeźwy osąd. I Ty żyjesz w tym jej poczuciu krzywdy. Nawet nie próbujesz pisać swojej historii, bo narrację matki traktujesz jak dogmat. Z wyznawcami jakichkolwiek dogmatów się bardzo ciężko dyskutuje. Jeśli chcesz szukać terapeuty, który Cię będzie utwierdzał w Twoich przekonaniach to próżne Twoje szukanie. To tak nie działa. Ty już zostałaś zindoktrynowana przez matkę i potencjalny terapeuta może jedynie próbować Ci pokazywać, że świat nie jest taki w jaki sposób go teraz postrzegasz. On Cię nie będzie uczył tolerancji dla mężczyzn. Co to w ogóle jest tolerancja dla mężczyzn ? A teraz co robisz jak jakiegoś spotykasz ? Uciekasz z krzykiem ? Atakujesz ?

28

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Ja widzę te ich wady jako plusy. Bo to, że faceci tak mocno zafiksowani są na seksie (wszyscy, serio), daje nam przewagę. Możemy wiele osiągnąć przez to, że oni nas chcą. Oni nie mają tej broni. My nie zrobimy wszystkiego dla seksu.

Dodatkowo, od mężczyzn wymaga się siły psychicznej, braku łez. Więc jeśli Ty będziesz akurat tą, która go rozumie, wspiera i pozwala być sobą, on będzie Cie wielbił.

Aż prosi się, by wkleić tekst piosenki:

Wy jesteście mocni, silni - my słaba płeć
Lecz my mamy coś co wyście by chcieli mieć
Co jest warta wasza siła - wasza pięść i twarda dłoń
My, kobiety - choć słabiutkie, mamy na was jedną broń
Sex appeal, to nasza broń kobieca
Sex appeal, to coś co was podnieca
Wdzięk, styl, charm, szyk
Tym was zdobywamy w mig, oo
Jeden znak, a już nie wiecie sami
Co i jak, wzdychacie godzinami
Ech, och, ach, ach
I męczycie się, że strach
Jeden uśmiech, jedna minka
Już każdy z was, najtwardszy głaz
Od razu grzeczny i serdeczny jest dla każdej z nas
Słaba płeć, a jednak najsilniejsza
Słaba płeć, a jednak najmocniejsza
Wdzięk, szyk, charm, styl
Nasza broń to sex appeal

29

Odp: Nienawidzę mężczyzn
madoja napisał/a:

Ja widzę te ich wady jako plusy. Bo to, że faceci tak mocno zafiksowani są na seksie (wszyscy, serio), daje nam przewagę. Możemy wiele osiągnąć przez to, że oni nas chcą. Oni nie mają tej broni. My nie zrobimy wszystkiego dla seksu.

Dodatkowo, od mężczyzn wymaga się siły psychicznej, braku łez. Więc jeśli Ty będziesz akurat tą, która go rozumie, wspiera i pozwala być sobą, on będzie Cie wielbił.

Aż prosi się, by wkleić tekst piosenki:

Wy jesteście mocni, silni - my słaba płeć
Lecz my mamy coś co wyście by chcieli mieć
Co jest warta wasza siła - wasza pięść i twarda dłoń
My, kobiety - choć słabiutkie, mamy na was jedną broń
Sex appeal, to nasza broń kobieca
Sex appeal, to coś co was podnieca
Wdzięk, styl, charm, szyk
Tym was zdobywamy w mig, oo
Jeden znak, a już nie wiecie sami
Co i jak, wzdychacie godzinami
Ech, och, ach, ach
I męczycie się, że strach
Jeden uśmiech, jedna minka
Już każdy z was, najtwardszy głaz
Od razu grzeczny i serdeczny jest dla każdej z nas
Słaba płeć, a jednak najsilniejsza
Słaba płeć, a jednak najmocniejsza
Wdzięk, szyk, charm, styl
Nasza broń to sex appeal

Dobra, dobra... Tylko, że tak pisząc podchodzisz pod te kobiety, które dla autorki są "żałosne" wink Wchodzisz w kolaborację z "wrogiem".

30

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Naprawdę smutno się to czyta.

31

Odp: Nienawidzę mężczyzn
madoja napisał/a:

Ja widzę te ich wady jako plusy. Bo to, że faceci tak mocno zafiksowani są na seksie (wszyscy, serio), daje nam przewagę. Możemy wiele osiągnąć przez to, że oni nas chcą. Oni nie mają tej broni. My nie zrobimy wszystkiego dla seksu.

Dodatkowo, od mężczyzn wymaga się siły psychicznej, braku łez. Więc jeśli Ty będziesz akurat tą, która go rozumie, wspiera i pozwala być sobą, on będzie Cie wielbił.

Aż prosi się, by wkleić tekst piosenki:

Wy jesteście mocni, silni - my słaba płeć
Lecz my mamy coś co wyście by chcieli mieć
Co jest warta wasza siła - wasza pięść i twarda dłoń
My, kobiety - choć słabiutkie, mamy na was jedną broń
Sex appeal, to nasza broń kobieca
Sex appeal, to coś co was podnieca
Wdzięk, styl, charm, szyk
Tym was zdobywamy w mig, oo
Jeden znak, a już nie wiecie sami
Co i jak, wzdychacie godzinami
Ech, och, ach, ach
I męczycie się, że strach
Jeden uśmiech, jedna minka
Już każdy z was, najtwardszy głaz
Od razu grzeczny i serdeczny jest dla każdej z nas
Słaba płeć, a jednak najsilniejsza
Słaba płeć, a jednak najmocniejsza
Wdzięk, szyk, charm, styl
Nasza broń to sex appeal

Miałam tego nie pisać, obiecałam sobie, że nie dam się sprowokować, ale... Jesteś żałosna. Współczuję Ci.

32

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Misinx napisał/a:
Alex3958 napisał/a:

Nigdy nie potrzebowałam ludzi i nadal nie potrzebuję. Jest mi dobrze samej. Dziecka nie chcę mieć, bo chłopaka bym nie pokochała, a dziewczynkę... Nie da się w pewnym momencie upilnować jej tak, żeby nie miała kontaktu z chłopakami, żeby ją ciągle przed nimi chronić. Poza tym... Dziecko kosztuje i to nie mało, to dodatkowy argument za nieposiadaniem dziecka. Dalszego życia w ogóle sobie nie wyobrażam. Nie wiem, co dalej, ale tu nie chodzi tylko o ludzi. Ogólnie nie wyobrażam sobie, co dalej.

Ja nie mam wgl pretensji do matki o to. Chciała dobrze i chciała mnie chronić. Może lepiej, że takie zdanie padło z jej ust wtedy, a nie po tym, jakbym przeżyła jakieś rozczarowanie albo nie daj losie coś gorszego. Chciała mnie chronić, dała mi najcenniejszą lekcję w życiu i za to, mimo wszystko, jestem jej wdzięczna. Miała rację, to widać wszędzie wokół mnie, wystarczy spojrzeć na to, co się dzieje. Mało jest tutaj kobiet, które płaczą przez te małpy? Mnie matka przed tym uchroniła. Dała mi najcenniejsze, co miała - swoje przeżycia, doświadczenia, żebym ja nie musiała cierpieć. Jestem za to wdzięczna, tak po prostu.

Poszukam psychoterapeuty, chociaż to wszystko pewnie łatwe nie będzie. Samo znalezienie dobrego specjalisty, który mnie zrozumie i będzie ze mną współgrał zajmie pewnie z miesiąc, jak nie dłużej. Tak jak napisałam, nie chcę być indoktrynowana i odzierana ze swoich słusznych przekonań, które chronią mnie przed cierpieniem. Nie chcę też zapominać o słowach matki, bo z jakiegoś powodu mi to powiedziała. Na pewno nie po to, żeby niszczyć mi życie. Rzeczywistość pokazuje, że miała rację i że moje przekonania są słuszne. Mam jednak nadzieję, że terapia pomoże mi tolerować facetów, skoro już muszę wśród nich żyć. Może nawet nauczę się ich bardziej unikać, bo może przez tę nienawiść paradoksalnie ich do siebie przyciągam? Albo po prostu bardziej zauważam ich obecność na ulicach, w autobusach, w sklepach, właśnie przez tę nienawiść. Nie chcę się jej pozbywać, bo to trochę jak taka zbroja, która mnie chroni, ale nauczyć się normalnie funkcjonować na pewno chciałabym. Cóż... Czas pokaże, chociaż trochę się boję tego wszystkiego.

Człowiek jest z natury istotą potrzebującą kontaktu z innymi. Ty uważasz, że lepiej Ci samej. Oczywiście, że jest Ci lepiej, ponieważ człowiekowi generalnie jest lepiej bez strachu, a niestety matka wpoiła Ci strach przed mężczyznami. Tu nie chodzi tylko o to, że to ponoć "małpy bez mózgu", ale skoro są "bez mózgu" to są niebezpieczne, szkodliwe itd, więc trzeba się ich bać. Nikt nie lubi się bać. No chyba, że oglądając horror smile Matka przelała na Ciebie swój strach. Nie wiem ile masz lat, ale powinnaś chyba rozumieć, że ten strach miał ściśle konkretne źródło. Twoja matka doznała być może krzywdy od jakiegoś konkretnego faceta, lub facetów, a nie od całego męskiego rodzaju. Poczucie tej krzywdy przesłoniło jej trzeźwy osąd. I Ty żyjesz w tym jej poczuciu krzywdy. Nawet nie próbujesz pisać swojej historii, bo narrację matki traktujesz jak dogmat. Z wyznawcami jakichkolwiek dogmatów się bardzo ciężko dyskutuje. Jeśli chcesz szukać terapeuty, który Cię będzie utwierdzał w Twoich przekonaniach to próżne Twoje szukanie. To tak nie działa. Ty już zostałaś zindoktrynowana przez matkę i potencjalny terapeuta może jedynie próbować Ci pokazywać, że świat nie jest taki w jaki sposób go teraz postrzegasz. On Cię nie będzie uczył tolerancji dla mężczyzn. Co to w ogóle jest tolerancja dla mężczyzn ? A teraz co robisz jak jakiegoś spotykasz ? Uciekasz z krzykiem ? Atakujesz ?

Nie lubię tego uogólnienia. Słyszałam je całe życie. "Ludzie potrzebują kontaktu z innymi". No więc ja chyba nie jestem człowiekiem, bo mi to nie jest potrzebne. Jedyny kontakt, który mam z ludźmi to ten w pracy i to na szczęście zdalnej. I tylko o pracy.

Matka nie wpoiła mi żadnego strachu. Po prostu z jej ust raz padło jedno zdanie, to nie było tak, że powtarzała je codziennie. A że dobitnie i tak mi to utkwiło w pamięci... Gdybym się jej wtedy posłuchała, to byłoby inaczej, tak sądzę. Zresztą... Widzę dookoła siebie, że z kosmosu tego nie wzięła. Coś w tym było. Gdybym miała córkę, to na sto procent od małego zabraniałabym jej jakichkolwiek kontaktów z chłopakami i od małego, naprawdę codziennie, powtarzałabym jej całą prawdę o facetach, żeby nie musiała nigdy cierpieć. Problem tylko w tym, że pewnie by mnie nie słuchała, dopiero po jakimś czasie i nie daj losie zranieniu przyznałaby mi rację. Może i lepiej, że nigdy nie będę mieć córki, nie zniosłabym chyba takich rzeczy. Ja na przykład bardzo się wstydzę i żałuję, że chciałam być mądrzejsza od matki. I nigdy jej wielu rzeczy nie powiedziałam, bo pewnie byłaby zawiedziona moją postawą i na pewno byłoby jej przykro, że nie chciałam uczyć się na jej błędach. Zwłaszcza, że nie była dobrą matką, ale to jedno, co mogła dla mnie zrobić, to chronić mnie przed facetami, a ja to odrzuciłam. Nawet sobie nie wyobrażam, jak musiałoby ją to zaboleć. Teraz się zastanawiam, ile takich rzeczy mi przekazała, a ja robię po swojemu i kiedy zrozumiem, że to ona miała rację. I jakie to rzeczy...

Nie wiem właśnie, czego miałabym się spodziewać po takiej terapii. Nigdy nie interesowałam się takimi rzeczami, nie wiem, czy mówię o tym, o czym chcę, czy na siłę są wyciągane ze mnie pewne rzeczy. Nie wiem, jak bardzo prywatne sprawy są podczas takiej terapii analizowane. Nie wyobrażam sobie mówić o pewnych rzeczach tak face2face, nie wiem nawet, czy o tym, co piszę tutaj potrafiłabym. Inaczej jest pisać do telefonu, a inaczej rozmawiać z kimś. Zwłaszcza, że terapeutka na pewno zacznie mnie oceniać, jak każdy, to normalne.

33

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Omg xD

34

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Miałam tego nie pisać, obiecałam sobie, że nie dam się sprowokować, ale... Jesteś żałosna. Współczuję Ci.

Miałem tego nie pisać, obiecałem sobie, że nie dam się sprowokować, ale... Baba bez bolca dostaje pierdolca. Współczuję Ci.

35

Odp: Nienawidzę mężczyzn

A jaka jest ta prawda o facetach i na jakiej podstawie zbudowana?:)

Jedno zdanie matki się nie liczy.

36

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Nie karmić trola.

37

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Poszukam psychoterapeuty, chociaż to wszystko pewnie łatwe nie będzie. Samo znalezienie dobrego specjalisty, który mnie zrozumie i będzie ze mną współgrał zajmie pewnie z miesiąc, jak nie dłużej. Tak jak napisałam, nie chcę być indoktrynowana i odzierana ze swoich słusznych przekonań, które chronią mnie przed cierpieniem. Nie chcę też zapominać o słowach matki, bo z jakiegoś powodu mi to powiedziała. Na pewno nie po to, żeby niszczyć mi życie. Rzeczywistość pokazuje, że miała rację i że moje przekonania są słuszne. Mam jednak nadzieję, że terapia pomoże mi tolerować facetów, skoro już muszę wśród nich żyć. Może nawet nauczę się ich bardziej unikać, bo może przez tę nienawiść paradoksalnie ich do siebie przyciągam? Albo po prostu bardziej zauważam ich obecność na ulicach, w autobusach, w sklepach, właśnie przez tę nienawiść. Nie chcę się jej pozbywać, bo to trochę jak taka zbroja, która mnie chroni, ale nauczyć się normalnie funkcjonować na pewno chciałabym. Cóż... Czas pokaże, chociaż trochę się boję tego wszystkiego.

Jak rozumiem, na ten moment Twoje przekonania uchroniły Cie przed cierpieniem, i teraz żyjesz sobie a tym świecie spokojnie i szczęśliwie.
Czy aby na pewno?
A może zamieniłaś jedno cierpienie na inne?

38

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Piszę tutaj, bo liczę, że znajdę tutaj bratnią duszę albo chociaż dowiem się, że nie jestem sama. Chciałam się wygadać w końcu komuś, może któraś ma tak samo jak ja i mimo wszystko normalnie funkcjonuje. Szczerze i mocno nienawidzę mężczyzn. Na samą myśl o nich po prostu ogarnia mnie odruch wymiotny. Są obrzydliwi, chyba najgorszy w nich wszystkich jest charakter. Moja matka kiedyś powiedziała mi, że ich nienawidzi. Myślałam wtedy, że przesadza, ale i mnie to dotknęło. Nie przeszkadza mi to na co dzień jakoś mocno, dopóki nie wyjdę z domu. Doprowadzają mnie do szału, sam fakt, że żyją i funkcjonują po prostu mnie denerwuje. Uprzedzę pytania - nie, nie jestem po żadnym zawodzie miłosnym czy podobnych historiach. Po prostu tak mam, że mężczyzna = małpa bez mózgu, myśląca tym, co ma w spodniach. Na pewno to z czegoś wynika, ale to sprawa drugorzędna. Gdzie się da, kontaktuję się tylko i wyłącznie z kobietami, facetów unikam jak ognia. Głupio mi czasem, umawiając się do dentysty np., dopytywać, czy to kobieta czy mężczyzna. Jeśli mężczyzna, po prostu dopytuję, czy nie da się go zamienić na kobietę. Wiem, że tak na dłuższą metę nie mogę funkcjonować, bo mimo wszystko faceci są wszędzie i muszę to zaakceptować, nie da się tych istot unikać, nawet w moim zawodzie one są (choć wybrałam dość kobiecy zawód). Dzisiaj dzwonił do mnie jeden, z banku, popsuł mi humor na resztę dnia, nie przesadzam. Nie wiem, co mogę z tym zrobić. Pewnie jakiś psycholog, tylko nie bardzo chcę, żeby ktokolwiek mnie nawracał. Chciałabym po prostu żyć sobie z tą nienawiścią, bo uważam, że ona mnie w jakiś dziwny sposób chroni, ale normalnie funkcjonować, bo będzie mi (już jest) zwyczajnie ciężko w życiu, jeśli na każdego faceta na ulicy będę reagować jak na wcielenie diabła.

Chyba trochę przesadzasz smile Faceci jednak do czegoś się przydają, czasami smile Spójrz na życie realnie, da się żyć bez facetów? A jakby wyglądał świat zdominowany przez pierwiastek męski, bez kobiet?
Wyluzuj i traktuj facetów jak równowagę do normalności. Mnie też kiedyś faceci obrzydzali, ale nauczyłam się, że oni lepiej naprawią mój samochód, są silniejsi więc wniosą mi np. pralkę do mieszkania  na piętro, gdy budowałam dom to naprawdę pan murarz był bezkonkurencyjny smile Ja tam lubię facetów, bez nich życie kobiet  byłoby o wiele trudniejsze smile
Tobie  nie potrzeba psychologa, tylko trochę więcej życiowej mądrości, do której dochodzi się z wiekiem smile

39

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Lady Loka napisał/a:

A jaka jest ta prawda o facetach i na jakiej podstawie zbudowana?:)

Jedno zdanie matki się nie liczy.

Ale to nie jest tylko jedno zdanie matki. Może gdyby tylko o to chodziło, to nie miałabym takich uczuć. Wtedy też powiedziałam jej "a weź, przestań!". Ale minęło kilka lat i sama przekonałam się, że coś w jej słowach było. Tylko problem w tym, że wtedy się jej nie posłuchałam. I to był ogromny błąd. Czuję się też z tym źle, bo gdybym wzięła sobie jej słowa do serca, to naprawdę byłoby inaczej. No, ale czasu cofnąć nie mogę. Źle mi się żyje wśród mężczyzn, po prostu. Unikam ich jak mogę, ale nie mogę ich wyeliminować całkowicie, to logiczne. Nawet w mojej pracy są, całe szczęście nie mam z nimi do czynienia. Chciałabym po prostu, żeby zniknęli, ale to niemożliwe. Zostaje mi tylko nauczyć się z tym jakoś żyć, może nauczyć się nie zwracać na nich uwagi, albo traktować ich jakoś... Nie wiem jak. Na pewno nie jak ludzi, bo na to nie zasługują. Nawet robak jest więcej warty od nich. Powinnam ich traktować jako kogoś, kogo muszę tolerować, po prostu. Unikać ich, jasne, ale nie reagować wywracaniem oczu, gdy widzę któregoś w autobusie za blisko mnie. Powinnam tolerować ich jako hydraulików czy dentystów, bo nie mogę odwoływać wizyt tylko dlatego, że dentystą jest facet. Chyba sama sobie z tym nie poradzę, bo nawet nie wiem, jak i propozycja terapii jest dobra. Z drugiej strony boję się jej i boję się, że ktoś na siłę będzie chciał mnie nawracać, a tego nie chcę i nie poddam się temu na pewno. Nie wiem też, jak terapia wygląda. Chociaż pewnie ile problemów, tyle terapii.

40

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Przepraszam, ale co Ci biedni mężczyźni zrobili? Masz jakis konkretny powód by kierować się az tak skrajnymi odczuciami?

41 Ostatnio edytowany przez Tamiraa (2022-12-17 00:17:46)

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Tak jak zdarzają się mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet, tak zdarzają się kobiety, które nienawidzą mężczyzn.Tylko, że im raczej nie przyjdzie do głowy, żeby o tym napisać na forum.

42

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A jaka jest ta prawda o facetach i na jakiej podstawie zbudowana?:)

Jedno zdanie matki się nie liczy.

Ale to nie jest tylko jedno zdanie matki. Może gdyby tylko o to chodziło, to nie miałabym takich uczuć. Wtedy też powiedziałam jej "a weź, przestań!". Ale minęło kilka lat i sama przekonałam się, że coś w jej słowach było. Tylko problem w tym, że wtedy się jej nie posłuchałam. I to był ogromny błąd. Czuję się też z tym źle, bo gdybym wzięła sobie jej słowa do serca, to naprawdę byłoby inaczej. No, ale czasu cofnąć nie mogę. Źle mi się żyje wśród mężczyzn, po prostu. Unikam ich jak mogę, ale nie mogę ich wyeliminować całkowicie, to logiczne. Nawet w mojej pracy są, całe szczęście nie mam z nimi do czynienia. Chciałabym po prostu, żeby zniknęli, ale to niemożliwe. Zostaje mi tylko nauczyć się z tym jakoś żyć, może nauczyć się nie zwracać na nich uwagi, albo traktować ich jakoś... Nie wiem jak. Na pewno nie jak ludzi, bo na to nie zasługują. Nawet robak jest więcej warty od nich. Powinnam ich traktować jako kogoś, kogo muszę tolerować, po prostu. Unikać ich, jasne, ale nie reagować wywracaniem oczu, gdy widzę któregoś w autobusie za blisko mnie. Powinnam tolerować ich jako hydraulików czy dentystów, bo nie mogę odwoływać wizyt tylko dlatego, że dentystą jest facet. Chyba sama sobie z tym nie poradzę, bo nawet nie wiem, jak i propozycja terapii jest dobra. Z drugiej strony boję się jej i boję się, że ktoś na siłę będzie chciał mnie nawracać, a tego nie chcę i nie poddam się temu na pewno. Nie wiem też, jak terapia wygląda. Chociaż pewnie ile problemów, tyle terapii.

Pytałam o konkret i dalej go nie dałaś smile

43

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Beyondblackie napisał/a:

Przepraszam, ale co Ci biedni mężczyźni zrobili? Masz jakis konkretny powód by kierować się az tak skrajnymi odczuciami?

Tak, nawet wiele powodów, ale nie chcę o tym pisać publicznie. I dlatego też boję się spotkania z terapeutką, bo boję się, że będzie drążyła temat. Nie wiem, na ile mogę być asertywna podczas takich spotkań. Bo moim zdaniem to wgl nie ma znaczenia dla tego, co chcę osiągnąć, bo na pewno nie chcę przestać mieć prawidłowego zdania o tych małpach. Chcę po prostu normalnie funkcjonować, nie dostrzegać ich. Albo dostrzegać, nienawidzić, ale tolerować to uczucie, ich, żeby mnie to tak nie niszczyło. Denerwuje mnie samo pisanie o nich, a co dopiero mówienie o nich i to twarzą w twarz. Sama nie wiem, co robić. Z jednej strony, chcę zacząć normalnie funkcjonować, bez tej agresji i podnoszenia sobie ciśnienia,bo nie warto denerwować się czymś takim. A widzę, że jest coraz gorzej, bo ostatnio nawet nikomu nic niewinna babcia w sklepie oberwała. Po prostu już mi się ulewa. Nawet jak siedziałam w domu, to ten cholerny bankowiec do mnie zadzwonił! Im dłużej o tym myślę i w tym jestem, tym bardziej nie mogę. Jakbym mogła, to bym ich wszystkich wykastrowała gołymi rękami. Boję się też swoich reakcji podczas rozmowy. Tutaj się hamuję, co napiszę, to skasuję, a tam... Niestety.

44

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Leczyć, to trzeba powody swoich niezrównoważonych uczuć wobec WSZYSTKICH mężczyzn. Jeżeli skrzywdził Cię jakiś facet, to pamiętaj, że to był JEDEN facet, a nie ogół. Jak masz traumę, to nad tą trauma się pracuje, a nie zakłada, że każdy gościu to jakiś zły człowiek.

Bo nienawiść zniszczy tylko Ciebie,

45

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Przepraszam, ale co Ci biedni mężczyźni zrobili? Masz jakis konkretny powód by kierować się az tak skrajnymi odczuciami?

Tak, nawet wiele powodów, ale nie chcę o tym pisać publicznie. I dlatego też boję się spotkania z terapeutką, bo boję się, że będzie drążyła temat. Nie wiem, na ile mogę być asertywna podczas takich spotkań. Bo moim zdaniem to wgl nie ma znaczenia dla tego, co chcę osiągnąć, bo na pewno nie chcę przestać mieć prawidłowego zdania o tych małpach. Chcę po prostu normalnie funkcjonować, nie dostrzegać ich. Albo dostrzegać, nienawidzić, ale tolerować to uczucie, ich, żeby mnie to tak nie niszczyło. Denerwuje mnie samo pisanie o nich, a co dopiero mówienie o nich i to twarzą w twarz. Sama nie wiem, co robić. Z jednej strony, chcę zacząć normalnie funkcjonować, bez tej agresji i podnoszenia sobie ciśnienia,bo nie warto denerwować się czymś takim. A widzę, że jest coraz gorzej, bo ostatnio nawet nikomu nic niewinna babcia w sklepie oberwała. Po prostu już mi się ulewa. Nawet jak siedziałam w domu, to ten cholerny bankowiec do mnie zadzwonił! Im dłużej o tym myślę i w tym jestem, tym bardziej nie mogę. Jakbym mogła, to bym ich wszystkich wykastrowała gołymi rękami. Boję się też swoich reakcji podczas rozmowy. Tutaj się hamuję, co napiszę, to skasuję, a tam... Niestety.

Aha! Czyli wszystkiemu złu tego świata winni są faceci? Poniekąd masz rację, ale jak temu zaradzić? Myślisz że sfrustrowana kobieta, nieradząca sobie ze swoimi emocjami uratuje świat?

Chyba nie.

Kobieta musi być silna o ile chce być brana na poważnie w świecie mężczyzn. Dla kobiet słabych nie ma w nim miejsca.

46

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Terapia, na której nie chcesz dokopać się do źródła problemu to strata czasu i kasy.

47

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Beyondblackie napisał/a:

Leczyć, to trzeba powody swoich niezrównoważonych uczuć wobec WSZYSTKICH mężczyzn. Jeżeli skrzywdził Cię jakiś facet, to pamiętaj, że to był JEDEN facet, a nie ogół. Jak masz traumę, to nad tą trauma się pracuje, a nie zakłada, że każdy gościu to jakiś zły człowiek.

Bo nienawiść zniszczy tylko Ciebie,

Myślę, że Autorce wygodniej jest nienawidzić wszystkich mężczyzn.
Gdyby nienawidziła jednego, musiałaby przyznać, że źle ulokowała uczucia albo pozwoliła by któryś konkretny ją skrzywdził.
Gdy nienawidzi wszystkich za nic nie ponosi odpowiedzialności. Jest biedną ofiarą, która nie miała żadnego wyboru, bo każdy mężczyzna postąpiłby tak samo.

48

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Agnes76 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Leczyć, to trzeba powody swoich niezrównoważonych uczuć wobec WSZYSTKICH mężczyzn. Jeżeli skrzywdził Cię jakiś facet, to pamiętaj, że to był JEDEN facet, a nie ogół. Jak masz traumę, to nad tą trauma się pracuje, a nie zakłada, że każdy gościu to jakiś zły człowiek.

Bo nienawiść zniszczy tylko Ciebie,

Myślę, że Autorce wygodniej jest nienawidzić wszystkich mężczyzn.
Gdyby nienawidziła jednego, musiałaby przyznać, że źle ulokowała uczucia albo pozwoliła by któryś konkretny ją skrzywdził.
Gdy nienawidzi wszystkich za nic nie ponosi odpowiedzialności. Jest biedną ofiarą, która nie miała żadnego wyboru, bo każdy mężczyzna postąpiłby tak samo.

Sądzisz, że gdyby autorka pogodziła się z tym, że została skrzywdzona przez jednego mężczyznę, przestałaby nienawidzić wszystkich?

49

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Beyondblackie napisał/a:

Leczyć, to trzeba powody swoich niezrównoważonych uczuć wobec WSZYSTKICH mężczyzn. Jeżeli skrzywdził Cię jakiś facet, to pamiętaj, że to był JEDEN facet, a nie ogół. Jak masz traumę, to nad tą trauma się pracuje, a nie zakłada, że każdy gościu to jakiś zły człowiek.

Bo nienawiść zniszczy tylko Ciebie,

Ale to nie był JEDEN facet.

50

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Leczyć, to trzeba powody swoich niezrównoważonych uczuć wobec WSZYSTKICH mężczyzn. Jeżeli skrzywdził Cię jakiś facet, to pamiętaj, że to był JEDEN facet, a nie ogół. Jak masz traumę, to nad tą trauma się pracuje, a nie zakłada, że każdy gościu to jakiś zły człowiek.

Bo nienawiść zniszczy tylko Ciebie,

Ale to nie był JEDEN facet.

???

51

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Tamiraa napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Leczyć, to trzeba powody swoich niezrównoważonych uczuć wobec WSZYSTKICH mężczyzn. Jeżeli skrzywdził Cię jakiś facet, to pamiętaj, że to był JEDEN facet, a nie ogół. Jak masz traumę, to nad tą trauma się pracuje, a nie zakłada, że każdy gościu to jakiś zły człowiek.

Bo nienawiść zniszczy tylko Ciebie,

Myślę, że Autorce wygodniej jest nienawidzić wszystkich mężczyzn.
Gdyby nienawidziła jednego, musiałaby przyznać, że źle ulokowała uczucia albo pozwoliła by któryś konkretny ją skrzywdził.
Gdy nienawidzi wszystkich za nic nie ponosi odpowiedzialności. Jest biedną ofiarą, która nie miała żadnego wyboru, bo każdy mężczyzna postąpiłby tak samo.

Sądzisz, że gdyby autorka pogodziła się z tym, że została skrzywdzona przez jednego mężczyznę, przestałaby nienawidzić wszystkich?

Raczej tak.
Mogłaby obawiać się wszystkich a nienawidzić tylko tego jednego.

52

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:
Beyondblackie napisał/a:

Leczyć, to trzeba powody swoich niezrównoważonych uczuć wobec WSZYSTKICH mężczyzn. Jeżeli skrzywdził Cię jakiś facet, to pamiętaj, że to był JEDEN facet, a nie ogół. Jak masz traumę, to nad tą trauma się pracuje, a nie zakłada, że każdy gościu to jakiś zły człowiek.

Bo nienawiść zniszczy tylko Ciebie,

Ale to nie był JEDEN facet.

Ale przecież to nie byl KAŻDY facet jakiego spotkałaś.

53

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Lady Loka napisał/a:

Terapia, na której nie chcesz dokopać się do źródła problemu to strata czasu i kasy.

Czyli to nie działa tak, że przychodzę do terapeutki i mówię, z czym przychodzę i co JA chcę osiągnąć, z czym JA będę czuła się dobrze w swoim życiu, tylko nie wiem JAK to zrobić i ona mi pomaga w dojściu do tego, czego chcę? To po co mi taką terapia? Ja wiem najlepiej, co jest dla mnie dobre i jaki jest mój problem, ale nie wiem, jak to osiągnąć. Nie wiem nawet, jak zacząć. Źródłem mojego problemu są faceci, to proste. To, że nie potrafię funkcjonować, kiedy pojawiają się nieproszeni w moim życiu, bo mam wybuchy agresji, czasem płaczu i po prostu źle się czuję psychicznie po takim kontakcie. Chcę tylko normalnie funkcjonować z nimi wokół mnie i kiedy trzeba, po prostu ich tolerować i nie mieć problemu z tym, że muszę przebywać w ich obecności i z nimi rozmawiać. Zastanawiam się, czy w ogóle warto próbować, skoro to na nic. Z drugiej strony... Jedna wizyta to nie majątek, a może powie mi, jaki jest jej plan na to wszystko. Jeśli mi się nie spodoba jej pomysł, zrezygnuję, bo szkoda moich nerwów i czasu. Nie wiem, czy to tak prosto wygląda, może jestem za dużą optymistką i za bardzo ucieszyłam się, że w końcu ten koszmar się skończy.

54

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Jeśli masz autorko traumę związana z jakimiś mężczyznami to nikt na forum Ci nie pomoże. Na to pomoże terapia i psychiatra ( piszesz ze masz lęki i zaczyna się problem z agresją). Terapeuta będzie wiedział tyle ile mu powiesz. Oni tez maja jakiś kodeks etyki i nie mogą wielu rzeczy mówić. Nikt nie będzie Ciebie „nawracał” na siłę.
Na samym początku pewnie omówicie jak u tego konkretnego człowieka terapia wyglada, z czym w ogóle przychodzisz itd i na podstawie pierwszych kilku spotkań będziesz mogła zdecydować czy Ci to odpowiada czy tez rezygnujesz i ewentualnie szukasz kogoś innego. Nic nie tracisz. Nerwy i tak masz poszarpane.

Co do nienawiści, to jej nie da się tolerować, ona zawsze będzie niszczyć. Ale nie tych mężczyzn (bo im wszystko jedno co do nich czujesz) tylko Ciebie. Nienawiść jest trucizną, którą wlewasz w swoje serce z każdą złą myślą o nich, z każdym wypowiedzianym słowem, z wpisem, że są małpami i znaczą mniej niż robak.
To nie jest zdrowe i przede wszystkim krzywdzi Ciebie.

55

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Nie, to tak nie działa.

Zaburzone osoby mają bardzo mały wgląd w siebie i w swoje problemy. To, co im sie wydaje być na rzeczy, zwykle nie jest. Dlatego samemu sobie nie stawia sie zadnej diagnozy, bo w 100% będzie ona nieprawidlowa. Jak mi ktoś pisze, że nienawidzi WSZYSTKICH mężczyzn, to nawet jako laik, zastanawiam sie jaka trauma stoi za tą projektowaną nienawiścią, bo normalne to to nie jest. Terapeuta jest od tego by pomóc Ci poradzic sobie z tym, że jakiś gościu/-e zrobili Ci cos złego, a nie kultywować negatywne uczucia.

56

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Terapia, na której nie chcesz dokopać się do źródła problemu to strata czasu i kasy.

Czyli to nie działa tak, że przychodzę do terapeutki i mówię, z czym przychodzę i co JA chcę osiągnąć, z czym JA będę czuła się dobrze w swoim życiu, tylko nie wiem JAK to zrobić i ona mi pomaga w dojściu do tego, czego chcę? To po co mi taką terapia? Ja wiem najlepiej, co jest dla mnie dobre i jaki jest mój problem, ale nie wiem, jak to osiągnąć. Nie wiem nawet, jak zacząć. Źródłem mojego problemu są faceci, to proste. To, że nie potrafię funkcjonować, kiedy pojawiają się nieproszeni w moim życiu, bo mam wybuchy agresji, czasem płaczu i po prostu źle się czuję psychicznie po takim kontakcie. Chcę tylko normalnie funkcjonować z nimi wokół mnie i kiedy trzeba, po prostu ich tolerować i nie mieć problemu z tym, że muszę przebywać w ich obecności i z nimi rozmawiać. Zastanawiam się, czy w ogóle warto próbować, skoro to na nic. Z drugiej strony... Jedna wizyta to nie majątek, a może powie mi, jaki jest jej plan na to wszystko. Jeśli mi się nie spodoba jej pomysł, zrezygnuję, bo szkoda moich nerwów i czasu. Nie wiem, czy to tak prosto wygląda, może jestem za dużą optymistką i za bardzo ucieszyłam się, że w końcu ten koszmar się skończy.

W normalnym przypadku terapia osoby z takim problemem jak Twój skupìłaby się na tym, żeby dokopać się do przyczyny Twojej nienawiści do facetów i do Twoich błędnych przekonań i przez ich eliminację i naprawę pozwolić Ci funkcjonować normalnie w kontaktach z facetami.

Ale to nie jest to, czego Ty chcesz, więc w Twoim przypadku terapia nie zadziała. Bo jak przyjdziesz i powiesz "dzien dobry, nienawidzę mężczyzn, nie będę mówić czemu, po prostu są małpami, nie mam zamiaru tego myślenia zmieniać, tylko chcę żyć normalnie" to trochę tak jakby przyszła na terapię anorektyczka i zapytała jak ma żyć, żeby nie jeść, nie przytyć, ale żyć normalnie. Nie da się.

57 Ostatnio edytowany przez Alex3958 (2022-12-16 22:09:08)

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Lady Loka napisał/a:
Alex3958 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

Terapia, na której nie chcesz dokopać się do źródła problemu to strata czasu i kasy.

Czyli to nie działa tak, że przychodzę do terapeutki i mówię, z czym przychodzę i co JA chcę osiągnąć, z czym JA będę czuła się dobrze w swoim życiu, tylko nie wiem JAK to zrobić i ona mi pomaga w dojściu do tego, czego chcę? To po co mi taką terapia? Ja wiem najlepiej, co jest dla mnie dobre i jaki jest mój problem, ale nie wiem, jak to osiągnąć. Nie wiem nawet, jak zacząć. Źródłem mojego problemu są faceci, to proste. To, że nie potrafię funkcjonować, kiedy pojawiają się nieproszeni w moim życiu, bo mam wybuchy agresji, czasem płaczu i po prostu źle się czuję psychicznie po takim kontakcie. Chcę tylko normalnie funkcjonować z nimi wokół mnie i kiedy trzeba, po prostu ich tolerować i nie mieć problemu z tym, że muszę przebywać w ich obecności i z nimi rozmawiać. Zastanawiam się, czy w ogóle warto próbować, skoro to na nic. Z drugiej strony... Jedna wizyta to nie majątek, a może powie mi, jaki jest jej plan na to wszystko. Jeśli mi się nie spodoba jej pomysł, zrezygnuję, bo szkoda moich nerwów i czasu. Nie wiem, czy to tak prosto wygląda, może jestem za dużą optymistką i za bardzo ucieszyłam się, że w końcu ten koszmar się skończy.

W normalnym przypadku terapia osoby z takim problemem jak Twój skupìłaby się na tym, żeby dokopać się do przyczyny Twojej nienawiści do facetów i do Twoich błędnych przekonań i przez ich eliminację i naprawę pozwolić Ci funkcjonować normalnie w kontaktach z facetami.

Ale to nie jest to, czego Ty chcesz, więc w Twoim przypadku terapia nie zadziała. Bo jak przyjdziesz i powiesz "dzien dobry, nienawidzę mężczyzn, nie będę mówić czemu, po prostu są małpami, nie mam zamiaru tego myślenia zmieniać, tylko chcę żyć normalnie" to trochę tak jakby przyszła na terapię anorektyczka i zapytała jak ma żyć, żeby nie jeść, nie przytyć, ale żyć normalnie. Nie da się.

Ok, dzięki. Rozumiem, o co chodzi, przykład z anorektyczką dotarł. Dziękuję raz jeszcze.

Czy jest jakiś inny sposób na normalne funkcjonowanie wobec tego, skoro nie terapia? Może ktoś miał podobny problem (z czymkolwiek) i dał radę? Przyjmę wszystko - 5h filmiki, 3-tomowe książki, serio wszystko, byleby mieć szansę na normalne życie na MOICH warunkach. Nie chcę pozbywać się tego, co mnie chroni. To tak, jakby nie wynieść odpowiedniej nauczki z danej przez życie (i matkę) lekcji. To byłoby głupie i tego nie chcę, po prostu.

58

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:
Alex3958 napisał/a:

Czyli to nie działa tak, że przychodzę do terapeutki i mówię, z czym przychodzę i co JA chcę osiągnąć, z czym JA będę czuła się dobrze w swoim życiu, tylko nie wiem JAK to zrobić i ona mi pomaga w dojściu do tego, czego chcę? To po co mi taką terapia? Ja wiem najlepiej, co jest dla mnie dobre i jaki jest mój problem, ale nie wiem, jak to osiągnąć. Nie wiem nawet, jak zacząć. Źródłem mojego problemu są faceci, to proste. To, że nie potrafię funkcjonować, kiedy pojawiają się nieproszeni w moim życiu, bo mam wybuchy agresji, czasem płaczu i po prostu źle się czuję psychicznie po takim kontakcie. Chcę tylko normalnie funkcjonować z nimi wokół mnie i kiedy trzeba, po prostu ich tolerować i nie mieć problemu z tym, że muszę przebywać w ich obecności i z nimi rozmawiać. Zastanawiam się, czy w ogóle warto próbować, skoro to na nic. Z drugiej strony... Jedna wizyta to nie majątek, a może powie mi, jaki jest jej plan na to wszystko. Jeśli mi się nie spodoba jej pomysł, zrezygnuję, bo szkoda moich nerwów i czasu. Nie wiem, czy to tak prosto wygląda, może jestem za dużą optymistką i za bardzo ucieszyłam się, że w końcu ten koszmar się skończy.

W normalnym przypadku terapia osoby z takim problemem jak Twój skupìłaby się na tym, żeby dokopać się do przyczyny Twojej nienawiści do facetów i do Twoich błędnych przekonań i przez ich eliminację i naprawę pozwolić Ci funkcjonować normalnie w kontaktach z facetami.

Ale to nie jest to, czego Ty chcesz, więc w Twoim przypadku terapia nie zadziała. Bo jak przyjdziesz i powiesz "dzien dobry, nienawidzę mężczyzn, nie będę mówić czemu, po prostu są małpami, nie mam zamiaru tego myślenia zmieniać, tylko chcę żyć normalnie" to trochę tak jakby przyszła na terapię anorektyczka i zapytała jak ma żyć, żeby nie jeść, nie przytyć, ale żyć normalnie. Nie da się.

Ok, dzięki. Rozumiem, o co chodzi, przykład z anorektyczką dotarł. Dziękuję raz jeszcze.

Czy jest jakiś inny sposób na normalne funkcjonowanie wobec tego, skoro nie terapia? Może ktoś miał podobny problem (z czymkolwiek) i dał radę? Przyjmę wszystko - 5h filmiki, 3-tomowe książki, serio wszystko, byleby mieć szansę na normalne życie na MOICH warunkach. Nie chcę pozbywać się tego, co mnie chroni. To tak, jakby nie wynieść odpowiedniej nauczki z danej przez życie (i matkę) lekcji. To byłoby głupie i tego nie chcę, po prostu.

Ale to Cię nie chroni.
99,9% społeczeństwa jest w stanie żyć normalnie komunikując się z przeciwną płcią, a Ty nie. To Ty się mylisz, a nie reszta społeczeństwa.
Postępujesz jak ta anorektyczka z mojego przykładu. Szukasz na własną rękę sposobów jak nie jeść i żyć, a niszczysz sama siebie.

Jedyne, co możesz zrobić, to zrozumieć, że kilku facetów to nie jest przełożenie na wszystkich, którzy żyją. I zaakceptować to, że ludzie są różni.

59

Odp: Nienawidzę mężczyzn

Tylko, że Twoje założenia są mylne. Tak samo jak anorektyczka WIERZY w to, że jest gruba, Ty WIERZYSZ, że każdy mężczyzna jest zły.

Mogę Cie zapewnić, jako kobieta, która spędziła wiekszość zycia w męskim towarzystwie, że mężczyźni są... różni. Spotkałam wspaniałych, porządnych, a nawet cudownych gości, jak i kompletne męty i szuje, oraz wszystko pośrodku. Mój mąż jest super, moi przyjaciele są super, jacys znajomi koledzy są okej, a z mendami się nie zadaję. Tak jak wszystkie kobiety nie są aniołami, tak wszyscy mężczyźni nie są demonami.

60

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Czy jest jakiś inny sposób na normalne funkcjonowanie wobec tego, skoro nie terapia? Może ktoś miał podobny problem (z czymkolwiek) i dał radę? Przyjmę wszystko - 5h filmiki, 3-tomowe książki, serio wszystko, byleby mieć szansę na normalne życie na MOICH warunkach. Nie chcę pozbywać się tego, co mnie chroni. To tak, jakby nie wynieść odpowiedniej nauczki z danej przez życie (i matkę) lekcji. To byłoby głupie i tego nie chcę, po prostu.

Człowiek może się chronić na różne sposoby. Ty wybrałaś taki, który jednocześnie Cię niszczy i komplikuje Ci normalne funkcjonowanie.

Nienawiść do mężczyzn nie uchroni Cię przed wszystkimi niebezpieczeństwami, bo równie dobrze możesz zostać w przyszłości skrzywdzona przez kobietę. I co wtedy? Znienawidzisz wszystkie kobiety ?

Możesz zadbać o własne bezpieczeństwo stając się na tyle silną, by nie pozwolić się krzywdzić nikomu.
To  lepsze podejście i taka terapia jest jak najbardziej możliwa.

61

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Agnes76 napisał/a:
Alex3958 napisał/a:

Czy jest jakiś inny sposób na normalne funkcjonowanie wobec tego, skoro nie terapia? Może ktoś miał podobny problem (z czymkolwiek) i dał radę? Przyjmę wszystko - 5h filmiki, 3-tomowe książki, serio wszystko, byleby mieć szansę na normalne życie na MOICH warunkach. Nie chcę pozbywać się tego, co mnie chroni. To tak, jakby nie wynieść odpowiedniej nauczki z danej przez życie (i matkę) lekcji. To byłoby głupie i tego nie chcę, po prostu.

Człowiek może się chronić na różne sposoby. Ty wybrałaś taki, który jednocześnie Cię niszczy i komplikuje Ci normalne funkcjonowanie.

Nienawiść do mężczyzn nie uchroni Cię przed wszystkimi niebezpieczeństwami, bo równie dobrze możesz zostać w przyszłości skrzywdzona przez kobietę. I co wtedy? Znienawidzisz wszystkie kobiety ?

Możesz zadbać o własne bezpieczeństwo stając się na tyle silną, by nie pozwolić się krzywdzić nikomu.
To  lepsze podejście i taka terapia jest jak najbardziej możliwa.

Tylko jakoś zranienie przez faceta boli bardziej, tylko nie wiem, dlaczego. Poza tym... Jak kobieta może mnie skrzywdzić? Obrazić może i tak, ale skrzywdzić?

Mimo wszystko zdecydowałam się pójść na wizytę. Zobaczę, co Pani mi zaproponuje.

62 Ostatnio edytowany przez madoja (2022-12-16 23:27:38)

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Miałam tego nie pisać, obiecałam sobie, że nie dam się sprowokować, ale... Jesteś żałosna. Współczuję Ci.

Ty jesteś niedostosowana i nieszczęśliwa. Ja kocham i szanuję mężczyzn, kocham swoją kobiecość i dzięki temu jestem szczęśliwa.
Więc pomyśl komu należy się współczucie?

63

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:

Tylko jakoś zranienie przez faceta boli bardziej, tylko nie wiem, dlaczego. Poza tym... Jak kobieta może mnie skrzywdzić? Obrazić może i tak, ale skrzywdzić?

Mimo wszystko zdecydowałam się pójść na wizytę. Zobaczę, co Pani mi zaproponuje.

Może właśnie terapia pozwoli Ci zrozumieć dlaczego zranienie przez faceta boli najbardziej.

Krzywdzić mogą nas osoby, którym zaufamy i pozwolimy się im zbliżyć, albo takie, od których jesteśmy zależni.. To mogą być partnerzy, przyjaciele, przełożeni w pracy, współpracownicy,  bliscy sąsiedzi itp. Każda z tych osób może nas wspierać albo wykorzystać i w ten sposób zawieść nasze zaufanie. Psycholog powinien Cię nauczyć tak układać  relacje, żebyś nie pozwoliła się krzywdzić.

64

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Alex3958 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A jaka jest ta prawda o facetach i na jakiej podstawie zbudowana?:)

Jedno zdanie matki się nie liczy.

Ale to nie jest tylko jedno zdanie matki. Może gdyby tylko o to chodziło, to nie miałabym takich uczuć. Wtedy też powiedziałam jej "a weź, przestań!". Ale minęło kilka lat i sama przekonałam się, że coś w jej słowach było. Tylko problem w tym, że wtedy się jej nie posłuchałam. I to był ogromny błąd. Czuję się też z tym źle, bo gdybym wzięła sobie jej słowa do serca, to naprawdę byłoby inaczej. No, ale czasu cofnąć nie mogę. Źle mi się żyje wśród mężczyzn, po prostu. Unikam ich jak mogę, ale nie mogę ich wyeliminować całkowicie, to logiczne. Nawet w mojej pracy są, całe szczęście nie mam z nimi do czynienia. Chciałabym po prostu, żeby zniknęli, ale to niemożliwe. Zostaje mi tylko nauczyć się z tym jakoś żyć, może nauczyć się nie zwracać na nich uwagi, albo traktować ich jakoś... Nie wiem jak. Na pewno nie jak ludzi, bo na to nie zasługują. Nawet robak jest więcej warty od nich. Powinnam ich traktować jako kogoś, kogo muszę tolerować, po prostu. Unikać ich, jasne, ale nie reagować wywracaniem oczu, gdy widzę któregoś w autobusie za blisko mnie. Powinnam tolerować ich jako hydraulików czy dentystów, bo nie mogę odwoływać wizyt tylko dlatego, że dentystą jest facet. Chyba sama sobie z tym nie poradzę, bo nawet nie wiem, jak i propozycja terapii jest dobra. Z drugiej strony boję się jej i boję się, że ktoś na siłę będzie chciał mnie nawracać, a tego nie chcę i nie poddam się temu na pewno. Nie wiem też, jak terapia wygląda. Chociaż pewnie ile problemów, tyle terapii.

Czy Ty poznałaś w życiu wszystkich mężczyzn ? Naprawdę wszyscy są źli ? Taki np. Owsiak jest zły ? To co opowiadasz to są naprawdę jakieś "dyrdymały nastolatki". Co Ci facet zrobił ? Ja naprawdę rozumiem, że można się wielu facetów przyczepić, ale to co Ty głosisz to jest jakiś płciowy faszyzm. Ciężko traktować poważnie taką gadkę. Ludzie generalnie, bez względu na płeć, mogą krzywdzić. Takie są realia. Stworzyłaś sobie w głowie jakiś "bunkier", bo wydaje Ci się, że będziesz w nim bezpieczna. Ale w tym "bunkrze" będzie Ci z biegiem czasu coraz bardziej duszno, będzie Cię ta cała sytuacja irytować coraz bardziej, staniesz się zgorzkniała. Podskórnie coraz bardziej będziesz czuć, że coś jest nie tak. Ja wiem, że nie lubisz uogólnień, ale z milionami lat ewolucji naprawdę jest ciężko wygrać smile

65

Odp: Nienawidzę mężczyzn
Misinx napisał/a:
Alex3958 napisał/a:
Lady Loka napisał/a:

A jaka jest ta prawda o facetach i na jakiej podstawie zbudowana?:)

Jedno zdanie matki się nie liczy.

Ale to nie jest tylko jedno zdanie matki. Może gdyby tylko o to chodziło, to nie miałabym takich uczuć. Wtedy też powiedziałam jej "a weź, przestań!". Ale minęło kilka lat i sama przekonałam się, że coś w jej słowach było. Tylko problem w tym, że wtedy się jej nie posłuchałam. I to był ogromny błąd. Czuję się też z tym źle, bo gdybym wzięła sobie jej słowa do serca, to naprawdę byłoby inaczej. No, ale czasu cofnąć nie mogę. Źle mi się żyje wśród mężczyzn, po prostu. Unikam ich jak mogę, ale nie mogę ich wyeliminować całkowicie, to logiczne. Nawet w mojej pracy są, całe szczęście nie mam z nimi do czynienia. Chciałabym po prostu, żeby zniknęli, ale to niemożliwe. Zostaje mi tylko nauczyć się z tym jakoś żyć, może nauczyć się nie zwracać na nich uwagi, albo traktować ich jakoś... Nie wiem jak. Na pewno nie jak ludzi, bo na to nie zasługują. Nawet robak jest więcej warty od nich. Powinnam ich traktować jako kogoś, kogo muszę tolerować, po prostu. Unikać ich, jasne, ale nie reagować wywracaniem oczu, gdy widzę któregoś w autobusie za blisko mnie. Powinnam tolerować ich jako hydraulików czy dentystów, bo nie mogę odwoływać wizyt tylko dlatego, że dentystą jest facet. Chyba sama sobie z tym nie poradzę, bo nawet nie wiem, jak i propozycja terapii jest dobra. Z drugiej strony boję się jej i boję się, że ktoś na siłę będzie chciał mnie nawracać, a tego nie chcę i nie poddam się temu na pewno. Nie wiem też, jak terapia wygląda. Chociaż pewnie ile problemów, tyle terapii.

Czy Ty poznałaś w życiu wszystkich mężczyzn ? Naprawdę wszyscy są źli ? Taki np. Owsiak jest zły ? To co opowiadasz to są naprawdę jakieś "dyrdymały nastolatki". Co Ci facet zrobił ? Ja naprawdę rozumiem, że można się wielu facetów przyczepić, ale to co Ty głosisz to jest jakiś płciowy faszyzm. Ciężko traktować poważnie taką gadkę. Ludzie generalnie, bez względu na płeć, mogą krzywdzić. Takie są realia. Stworzyłaś sobie w głowie jakiś "bunkier", bo wydaje Ci się, że będziesz w nim bezpieczna. Ale w tym "bunkrze" będzie Ci z biegiem czasu coraz bardziej duszno, będzie Cię ta cała sytuacja irytować coraz bardziej, staniesz się zgorzkniała. Podskórnie coraz bardziej będziesz czuć, że coś jest nie tak. Ja wiem, że nie lubisz uogólnień, ale z milionami lat ewolucji naprawdę jest ciężko wygrać smile

Nie, ale wystarczą mi ci, których poznałam i wystarczy, żeby sformułować prawidłowe wnioski, również na podstawie doświadczeń innych kobiet. Faceci są źli, wszyscy,bez wyjątku. Wiem, że bronisz ich ze wszystkich sił, bo sam nim jesteś. Współczuję Ci. Nie jest pewnie łatwo myśleć tym,co ma się w spodniach. I to nawet nie jest Twoja wina, bo tak Cię stworzyła natura. I nawet Wam te miliony lat ewolucji nie pomogły, to już wgl dramat. Wszyscy ludzie mogą krzywdzić, jasne. Ale u faceta ma się to jak w banku. U kobiety jest 50/50. Nienawidzę facetów, podobnie jak kobiet, które dają się im omotać. Z satysfakcją patrzę na te wszystkie głupie baby, które płaczą po tych małpach. Tylko one, w odróżnieniu ode mnie, są wybitnie głupie, bo wchodzą w to bagno kolejny i kolejny raz. Jak to nie jest debilizm, to nie wiem, jak to nazwać. W sumie czym one się różnią od facetów? Niczym. Zamiast mózgu mają papkę, też myślą jednym i nie jest to głowa. Na dodatek się nie szanują i, co gorsza, są dumne z bycia przedmiotami, jak latawica wyżej. Biedne są takie kobiety, ale w gruncie rzeczy to nie powinna być i nie jest moja sprawa. I w tym kontekście cieszę się, że nie będę mieć córki, bo gdyby miała być tak puszczalska, to ja dziękuję.

Posty [ 1 do 65 z 103 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Nienawidzę mężczyzn

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024