Witam,
w końcu postanowiłam podzielić się tym,co od dawna leży mi na sercu,ponieważ ta sytuacja zdarzyła się nie pierwszy raz.Mam 32 lata,on 36 i poznaliśmy się na jednym z portali randkowych.Oboje mieliśmy cel-znaleźć partnera na życie.Utrzymujemy ze sobą kontakt mailowy,jak również za pomocą czatu.Rzecz w tym,że jak na razie z jego strony owa znajomość na samym czacie się kończy pomimo tego,że nasze rozmowy odbywają się codziennie wieczorem,aż do pójścia spać,często z rana i w wolnych chwilach w ciągu danego dnia.Mężczyzna o którym mowa jest wykształcony,inteligentny i zaradny;od 2 lat mieszka sam we własnym domu w leśnym zaciszu i w nim też prowadzi własną działalność.2 razy w roku wyjeżdża na kilka dni za granicę w związku z projektami.Podczas jego nieobecności w kraju utrzymywaliśmy ze sobą stały kontakt.Zawsze "byłam" z nim,gdy zmieniał miejsce pobytu,niezależnie od tego,czy w sprawach zawodowych,czy rodzinnych.Nadal relacje z nim wyglądają dosłownie tak,jakbyśmy byli już razem od pewnego czasu-ścisłe i niesamowicie ciepłe.
Rozmawiamy na wszystkie życiowe tematy łącznie z seksem.Zasugerował mi,że jak najbardziej jest zwolennikiem seksu,ponieważ jest podstawą związku,a reszta jedynie jego dopełnieniem.Poniekąd się zgodziłam,ale nie wyobrażam sobie życia bez miłości.On zarzucił mi,że oddzielam jedno od drugiego,z czym się nie zgodziłam,ponieważ oba aspekty stanowią podstawę bycia razem.Dość często nasze rozmowy sprowadza właśnie do spraw intymnych,co wręcz zaczęło stawać się dla mnie irytujące,bo jak sam przyznał-co pewien czas testuje mnie poruszając ten temat.Za każdym razem próbuję tłumaczyć mu jak dziecku,że wszystko jest w w jak najlepszym porządku,lecz on często wypomina mi każde słowo wypowiedziane przeze mnie w tej kwestii.Zauroczył go mój wygląd i sposób w jaki do niego pisałam na portalu.Stwierdził też,że byłabym idealną matką dla jego dzieci i że jest gotowy do tego,by założyć własną rodzinę.Zaimponowało mi to,tym bardziej,że ja mam w życiu podobne priorytety.Jest chętny,abym z nim zamieszkała.
Mieszkamy w sąsiednich województwach i z racji wychowania zaproponował mi swój przyjazd we wskazane przeze mnie miejsce,gdzie mielibyśmy się spotkać w restauracji.Do naszego spotkania nie doszło już 3 razy,a jutro nie dojdzie kolejny raz,ponieważ sytuacja wygląda w ten sposób:przez 3-4 tygodnie jest idealnie,ale gdy zbliża się ustalony wcześniej termin spotkania-on 2 dni przed nim ,zrywa ze mną kontakt,wyłącza telefon.Ale,co jest istotne-również te dwa dni wcześniej jak gdyby nic rozpoczynał rozmowę na tematy intymne,przyciskał mnie dosłownie do muru,abym tylko udzieliła mu satysfakcjonującej odpowiedzi.Gdy ja w miłej atmosferze rozpoczynałam z nim rozmowę,on naskakiwał na mnie słowami,że ściemniam,że unikam tematów odnośnie seksu.Staram się wyprowadzić go z błędu,wszelkimi siłami proszę,aby w ten sposób się nie zachowywał,bo wszystko tak naprawdę weryfikuje życie w realnym świecie.On zarzuca mi wtedy,że mam dwie osobowości:internetową i rzeczywistą,z czym się nie zgodziłam.Tłumaczyłam mu,że musimy w końcu rozpocząć wspólne życie,bo to zbyt długie pisanie przez internet z czasem tylko komplikuje sytuację i zawsze bez końca będą pojawiały się jakieś niejasności.
Do pierwszego spotkania nie doszło w maju,ponieważ tłumaczył mi się nadmiarem pracy,drugie spotkanie nie miało miejsca z tego powodu,że mój profil widniał jeszcze na portalu i pomyślał,że mogę z kimś nawiązywać znajomości,co nie było prawdą,bo tego nie czyniłam. Dużo wcześniej stracił swoje konto i przyznał mi się,że odwiedzał mój profil ze względu na moje zdjęcia za pomocą linku i w ten sposób mnie sprawdzał Ale pamiętam też sytuację,gdy ktoś napisał do mnie wiadomość,że coś ściemniam,czym byłam zaskoczona.Podejrzewam,że to był on,lecz nigdy mu o tym nie mówiłam.Później usunęłam dla niego konto z portalu,na którym się poznaliśmy.Trzecie spotkanie nie zaistniało z tego powodu,że któregoś wieczora zażartował,abym kładła już swoje intymne części ciała do łóżka(nie będę tutaj wymieniać),bo na pewno jestem zmęczona.Odpowiedziałam mu krótko życząc dobrej nocy.Ale on pomyślał,że nie chcę o tym rozmawiać.Kolejne 4 spotkanie miało mieć miejsce jutro,ale oczywiście wczoraj w ciągu dnia napisał mi wiadomość,że z powodu chłodu zaczął już rozpalać kominki i że chętnie spędziłby ze mną czas w tak miłej intymnej atmosferze.W odpowiedzi przesłałam mu całusa i westchnęłam co miało oznaczać,że jestem romantyczką i również z miłą chęcią przytuliłabym się do niego przy kominku.Ale nagle naskoczył na mnie,bo doszedł do wniosku,że miałam na myśli samą istotę kominka,a nie seks.Zrobiło mi się przykro z powodu jego zachowania,lecz odparł,żebym nie odwracała kota ogonem i nie wzbudzała w nim litości.Gdy kolejny raz zaproponowałam mu szczegółowe omówienie spotkania przez telefon;oznajmił,że mogę to zrobić pisemnie.W końcu napisał,że zadzwoni,gdy tylko znajdzie telefon.Czekałam.....aż zniknął z czatu ok godz.24.Odkąd się znamy,nigdy do mnie zadzwonił pomimo tego,że się umawialiśmy.
Zawsze byłam wobec niego cierpliwa,z pokorą znosiłam wszelkie jego uwagi i sugestie.Sama starałam się obchodzić z nim delikatnie,by w żaden sposób nie urazić jego dumy.Pierwsza wyciągałam do niego rękę i odzywałam się po tym,gdy zamilkł,prosiłam o kontakt,starałam się,aby nasze relacje wróciły na właściwe tory.Nawet po tym,co mi robił.Niejednokrotnie się poniżyłam pisząc maile i smsy.Nie raz byłam smutna z powodu jego zachowania,bo potrafił być naprawdę kochanym i ciepłym człowiekiem.Być może to jego druga twarz.Rzecz w tym,że bardzo się do niego zbliżyłam,marzę o własnej rodzinie tym bardziej,że mam już 32 lata i niewiele czasu na to,aby spełnić swoje marzenia o dziecku.Ale nie mogę tego osiągnąć, ponieważ czuje się tak jakby nikt nie traktował mnie poważnie,a ja nie mam już siły walczyć z losem o miłość,tym bardziej,że przeżyłam wiele rozczarowań.Zaakceptowałam nawet fakt,że on jest niewierzący,do tego jest technokratą.Ma wszystko,co potrzeba mu do funkcjonowania,ale odnoszę wrażenie,że brakuje mu jednego-uczuć.W chwili obecnej jest cisza z jego strony,napisałam już maila i wciąż o nim myślę,bo stał się sensem mojego życia i wszystko,co robiłam wprawiało mnie w uśmiech.Teraz pozostał mi smutek i żal,czuję pustkę.Zawsze mu wybaczałam,teraz nie mogę znaleźć dla siebie miejsca.Moje marzenia legły w gruzach,bo nie wiem,czy i kiedy będę miała z nim kontakt.A ja tego tak bardzo chcę.
Nie radzę sobie z tą sytuacją i dlatego chciałabym prosić kogokolwiek o pomoc w zrozumieniu tego wszystkiego,a przede wszystkim tego człowieka.Co robię źle?Co oznacza jego zachowanie i w co on tak naprawdę gra?Bardzo dziękuję.