Witam, postanowiłam napisać bo już sama nie wiem, pogubiłam się:/ Czasami mam wrażenie,że jestem naiwna jak małe dziecko a mam 26 lat. Niestety będę musiała opisać wszystko do początku:) Tak jak wspomniałam w temacie poznałam na pewnym portalu chłopaka rok starszego 7 miesięcy temu. Od razu przypadliśmy sobie do gustu, wymiana gg, później wymiana telefonów, godziny rozmów na gg jak nie może któreś na gg to kontakt smsowy niemal 24 na dobę. I tutaj pierwsza czerwona lampka, nigdy do mnie nie zadzwonił, przenigdy, tylko sms... No ale tutaj może się czepiam. I od 7 miesięcy nie znalazł czasu się spotkać.. Oboje pracujemy, on ma swoją firmę, rozumiem,że może być zmęczony ale bez przesady.. Niby dzieli nas odległość ale 50 km to znowu nie jest odległość nie do pokonania. Kolejna czerwona lampka, on zna moj dokładny adres itp, a jak spytałam o jego podał mi tylko ulice, a ulica mega długa a jak pytam jaki numer to twierdzi, że i tak mi to nic nie da, bo jest pomieszane z numeracja..Jak natomiast spytałam gdzie ma firmę to usłyszałam, że za dużo bym wiedzieć chciała.. Więc już nie wiem, bo gadamy na wszystkie tematy. I już pare razy mu pisałam,że ja czegos takiego dalej nie chce tolerować, że chce się z nim wreszcie spotkać. On, żę tak, tak, spotkamy się, że on też tego chce i zawsze okazywało się, że akurat rodzina do niego przyjechała, że zasnął i sie nie zobaczyliśmy, że zbyt zmeczony, że ma zły humor, że musi natychmiast pomóc komuś w rodzinie i tak ciągle. Ale non stop był ze mna w kontakcie. Jak przestałam się odzywać, zacząl pisać mi masakryczne ilości sms, że już na pewno znajdzie czas, że nie zawiedzie itp. Oczywiście wierzyłam. Bo naiwna chyba jestem. Jakieś 3 tygodnie temu była sytuacja, że obiecał przywieź mi psa, bo akurat w jego rodzinie były małe a ja chciałam psa, a oprócz tego umówiliśmy się,że pojedzie ze mna do poznania w ważnej dla mnie sprawie. I umówiliśmy się na godzinę 10. Od 8 rano pisał ze mną sms, że zaraz idzie się szykować i jedzie, po czym zamilkł, o 9.30 dostaje sms,ze zasnął. Więc nie ma szans, że dotrze na 10, więc żebym pojechała sama a on do mnie dojedzie. Po tym się już wkurzyłam maksymalnie. Napisałam tylko, żeby już do mnie nie pisał nigdy. Pojechałam sama. Cały dzień milczał, ja też. Na drugi dzien odezwał sie na gadu, ja nie odpisywałam, zacząl pisać sms, nie reagowałam, na 3 dzień zacząl pisać do mojej mamy, że zależy mu na mnie, że zrobi wszystko, żebym mu tylko dała szanse, że do 15 lipca mi udowodni jak mu zależy. Wstyd mi było przed mamą więc się odezwałam, i powiedziałam mu, że ok. W między czasie jego mama miała przeszczep serca. I dalej sobie pisaliśmy. I umówił się, ze mną na 10 lipca, bo wcześniej dużo pracy i w ogóle. No i ok, że skończy prace i od razu sie zobaczymy. I w dzień jak sie umówiliśmy dostaje pod koniec jego pracy sms, że musi jechać do mamy, czy nie będę zła, no oczywiście powiedziałam,że nie ma problemu, żeby jechał, więc pojechał 500 km.. Na to znalazł siłe, czas, ochote,bo na 50 to za daleko..:/ No ale obiecał, że wróci od mamy na następny dzień jak najwcześniej i zaraz po mojej pracy sie zobaczymy.. Więc godzine przed zakończeniem mojej pracy pytam, czy już wyjechał, a on, że do wieczora u mamy będzie bo dawno jej nie widział.. Później jak wrócił to podobno miał tyle pracy,ze nie miał sił.. Dzisiaj właśnie chyba zakończyłam tą znajomość internetową.. Wkręciłam się w nią bardzo.. Ale wszystko mi się wydaje dziwne.. Mam wrażenie że szukał za każdym razem wymówki.. I już sama nie wiem co o tym myśleć.. Chyba dobrze robie ucinając to?
Podobne tematy
hm...moze nie był z Tobą szczery...nakłamał że ma własną firme itp a to może wcale nie być prawda i boi sie tego spotkania ze to wyjdzie na jaw...albo może ozukał Cię co do swojego wieku...no nie wiem...ale boji się że on sie Tobie nie spodoa...no nie wiem co myśleć o czymś takim...dziwne jest to jego zachowanie...choć byłam świadkiem podobnego zdarzenia,ale ten "koleś" który też tak zwodził laske wcale nie był tym za kogo sie podawał...prawda wyszła na jaw po 2 latach...tyle ciągnęli tą "znajomość"...
No właśnie też tak zaczynam myśleć, że może nie był z czymś szczery i się boi, że prawda wyjdzie, z tym że jeśli faktycznie z czymś ściemniał to strasznie realistycznie to brzmiało:/ Kurde nie wiem, naprawde nie wiem co o tym sądzić:/ Bo naprawde jest ze mną w ciągłym kontakcie, więc nie podejrzewam tego, żeby kogoś miał i dlatego, ale juz sama nie wiem:/ Męczące to strasznie
Dziwne...a może postaw mu sprawe tak,ze albo się spotkacie albo koniec. Jesli znowu sytuacja sie powtórz oznacza to że do waszego spotkania nigdy nie dojdzie. Nie pozwol sobie na takie traktowanie. Jeśli nie chce sie spotkac,co ewidentnie sie okazuje po jego wymowkach to nie ma sensu tego dalej ciągnąć. Jesteś młoda i szkoda tracić czas na kogoś kto stale cię zwodzi
Czytałam, czytałam i sobie myślałam: "o matko, jaka ona naiwna". Padłaś ofiarą typowego internetowego krętacza. Możesz nalegać na spotkanie, ale tylko po to, aby się przekonać, w czym Ci naściemniał. Możliwości jest sporo: poczynając od wieku (może gawędzisz sobie ze znudzonym panem na emeryturze), kończąc na żonie i trójce dzieci. Odpuść sobie i przestań tracić na niego czas. Natomiast powinnaś dostać niezłego kopniaka w dupsko za Twoją głupotę - NIGDY nie podawaj nieznajomym swojego adresu! Pół biedy, jeśli to pan na emeryturze - jeśli jakiś wariat w młodszym wieku - możesz mieć mega problemy. No i nie mam pojęcia po co podałąś mu tel do swojej mamy. Litości... Czy on Ci do swojej żony podał?
Tak, tak, wiem jaka naiwna i głupia aż niemożliwe, że mam tyle lat a rozumek:/ Masakra.. Ale nie potrafie tego ot tak zakończyć i dałam czas do poniedziałku.. I jeśli nie to nie ma zlituj. I wiem, że nie ma co tracić czasu na jakieś głupie takie znajomości:)
Jeszcze jedno, w to,że ma jakaś zone i w ogole rodzine hmm cieżko mi wierzyć, bo on naprawde pisze do mnie non stop, więc nie wiem czy żona by tak na to oko przymykała, a jak ja nie odpisuje bo czymś się zajmę to zaraz 10 sms co robie i czemu nie odpisuje. Poza tym prześledziłam jego profil na gadu, były wcześniejsze opisy, stare, zanim się znaliśmy, więc raczej nie pisze do mnie z drugiego konta i to takie opisy raczej chłopaka w jego wieku niż jakiegoś emeryta no i mam sporo jego zdjęć i właśnie od początku naszej znajomości on ma jakieś fotki w swoim gadu, więc z tym raczej też nie ściemnia. Albo ja taka naiwna jestem, bo już naprawde nie wiem:/
Prześledziłaś jego gadu-skąd wiesz że nie jesteś pierwsza z która tak pogrywa? Może były inne. Dlatego ma gadu od dawna:-) i wyszukuje swoje "ofiary"
Ja tutaj popieram dziewczyny, też jak to przeczytałam to pierwsza moja myśl była "o matko jaka ona naiwna". Powiem Ci jak ja to widzę:
1. Wykreował w sieci - przed Tobą - osobę, którą nie jest. Być może nie ma żadnej firmy, może jest na zasiłku, albo pracuje fizycznie i sie tego wstydzi, więc wykreował się na kogoś "lepszego". Być może ma niską samoocenę, naściemniał Ci również co do wyglądu, może w rzeczywistości jest dużo starszy, łysiejący, otyły, niski, bezzębny, ma jakieś choroby, albo jest niepełnosprawny, albo wysłał Ci nie swoje zdjęcie czy coś. Opcji może być wiele.
2. Może ma żonę i dzieci. Wiesz mój były mieszkał ze mną, niemalże non stop się widywaliśmy, byliśmy zaręczeni, a kręcił na boku z panienkami, zawsze dzwięki w telefonie wyłączone, tylko wibracja, a że telefon w kieszeni to to tylko on wiedział kiedy ktoś pisze czy dzwoni. Ja też nie byłam na początku jakaś mega podejrzliwa, więc nie zwracałam na to uwagi. Wiele czasu minęło zanim poznałam okrutną prawdę.
3. Może być oszustem lub naciągaczem. Mówisz, że nigdy nie dzwoni, zawsze to leży w Twojej kwestii, etc. Oglądałam kiedyś taki program odnośnie naciągaczy internetowych, którzy żerowali na takich naiwnych kobietach jak Ty. Nie wiem czy akurat tak jest w Twojej sytuacji, ale powiem Ci jak wyglądały takie przypadki, bo widzę tu pewną analogię, więc w razie czego być może Cię przed tym ustrzegę. Więc, było tak, że Ci faceci wyłapywali kobiety w internecie, zazwyczaj takie, które miały potencjalne, spore źródło dochodów - własna firma, wysokie stanowisko, etc. Utrzymywali z nimi kontakt internetowy i telefoniczny do czasu, aż kobieta się zaangażowała. Też zazwyczaj mieli różne, czerstwe wymówki dlaczego nie chcą się spotkać etc. Też przewijał się motyw choroby matki bądź bliskiej osoby, a także motyw prowadzenia własnej firmy. Potem bazując na tym rzucają ściemy, że nie mogą się spotkac bo problemy zdrowotne bliskiej osoby, albo problemy w firmie, ale dalej czarują kobitkę, aż do momentu kiedy przychodzi kulminacja i uwaga: albo matka wymaga drogiej operacji/leków, albo musi wyciągnąc firmę z długów bo traci dorobek życia, albo ma wypadek i potrzebuje kasy na utrzymanie/leki etc. I wiesz co? Te kobiety, które się wypowiadały w tym programie bez mrugnięcia okiem wysyłały im kasę na podany numer konta bez żadnego ale. Niektóre nawet utrzymywały takich pasożytów po kilka miesięcy/lat, mimo, że ich nawet nie widziały, jeszcze inne brały potężne kredyty, żeby ratować firmę "ukochanego". Masakra, uważaj więc, nie daj się ogłupić.
Niemniej jednak ja bym sobie taką znajomośc odpuściła, ewidentnie śmierdzi tu ściemą na kilometr, szkoda czasu i nerwów, naprawdę odpuśc sobie.
Macie racje... I dziękuje, potrzebowałam takiego trzeźwego spojrzenia na to wszystko:) Jeszcze raz wielkie dzięki:)
11 2011-07-27 22:30:51 Ostatnio edytowany przez walentynka (2011-07-27 22:51:09)
Strasznie jestem ciekawa co dalej?
Byłam w podobnej sytuacji, z tą różnicą, że znajomość rozpoczęła się w realu (pracujemy w jednej firmie ale w rożnych miastach) jednak on sprowadził ją do wirtualnej znajomości. Owszem były plany spotkań. Rozmowy na gg, sms'ki. Ba! nawet wielkie wyznania:) ale nigdy nie odbierał telefonów a sam zadzwonił tylko wówczas, gdy dochodziło do "mega" napięć wynikających z braku zrozumienia, niedopowiedzeń... (komunikacja przez sms i gg to żadna komunikacja jeśli chodzi o budowanie jakiejkolwiek relacji - walczyłam z tym - bezskutecznie - teraz już wiem dlaczego to była walka z wiatrakami). Wielokrotnie chcialam to zakończyć ale nie respektował mojego postanowienia a ja cóż... brak konsekwencji. I brnęłam. Z jego strony były manipulacje, wymuszanie (np. rozbieranych fotek ale nie zgłupiałam na dobre:)) Stawiałam warunki, granice (bo w sumie na początku zależało mi na tej znajomości - później już przyzwyczajenie) ale okazało się, że niezbyt skutecznie. Teoria jedno - praktyka drugie:) choć myslę, że bez nich duzo gorzej bym na tym wyszła. Hm... po 7 miesiącach tej farsy! (i po tygodniowym zakończeniu już znajomości) ktoś napisał do mnie na gg, że "(...) zapomniał dodać, iż jest w długoletnim związku i żebym wzięła to pod uwagę i zaprzestała wysyłania sms" !!!! No cóż ja raczej go nie zasypywałam sms'ami...raczej on!
(I podobnie jak u Ciebie, gdy nie odpisywałam zasypywał kolejnymi, już z wykrzyknikami. Natomiast moje mogły czekać bez odpowiedzi... ale nie to jest ważne). Nie pytałam o wyjaśnienia, bo co tu wyjaśniać (dlaczego? jak mógł? to głupie. No widać mógł) ale zabolało. Wzięłam to pod uwagę (minęło już 5 miesięcy). Najbardziej zabolała naiwność... że mimo czerwonego światła (w zasadzie towarzyszyło mi od początku znajomości) jechałam dalej. Myślę, że podjęłaś już decyzję, słuszną:)
Wsłuchaj się w siebie. Nasza intuicja nie zawodzi. Przekonałam się o tym boleśnie. Gdybym jej słuchała byłabym teraz o niebo! szczęśliwsza i lżejsza o niesmak, który niestety pozostał. Wszystkiego dobrego:)
Walentynka, z tego co piszesz dokładnie taka sama sytuacja, prawie bo inne początki:) Więc rozumiesz mnie doskonale;) I masz racje walka z wiatrakami i wcale już bym się nie zdziwiła gdybym też dostała wiadomość, że zapomniał dodać, iż jest w długoletnim związku:) Eh i tak mi wstyd własnej głupoty i naiwności i zmarnowanych 7!! miesięcy:) I mam nadzieje, że wytrwam i się nie dam:) Jak Tobie się udało to i mnie się uda:) Pozdrawiam;)
Az musiałam tutaj napisać:) Specjalnie dzisiaj do pracy nie zabrałam telefonu bo nie mam ochoty czytać jego sms, to od rana jestem bombardowana!! na gg, oczywiscie skasowałam jego nr, ale wiem, że to on pisze i oczywiście jaka to ja wredna jestem,że jak ja mogę się tak zchowywać haha, no komedia
Czytam te jego wiadomości i mam taki ubaw:)
14 2011-07-28 09:48:41 Ostatnio edytowany przez walentynka (2011-07-28 09:52:36)
Widać obie miałyśmy do czynienia z niedojrzałymi chłopcami a nie mężczyznami. Miał 7 miesięcy by wykazać się zainteresowaniem kobietą (poza światem wirtualnym), tym bardziej, że Ty byłaś otwarta. Nie skorzystał. Zatem skąd jego zdziwienie i oburzenie? Jeżeli komuś na kimś zależy (w dosłownym słowa znaczeniu) chce obecności tej osoby. Poznawać, odkrywać, słyszeć głos... Inaczej to nienormalność. To do niczego nie prowadzi. A myślę, że Tobie nie o to chodzi, prawda?
No cóż, a jeśli masz w sobie tyle siły by to ostatecznie zakończyć, Zakończ. Odetnij mu dostęp do siebie.
U mnie też tak było... teraz już wiem, że słowa pisane (jakkolwiek byłyby miłe, ciepłe i kochane) bez czynów w parze, naprawdę nic nie znaczą.
Nie daj się
zrób to dla siebie samej.
Mam właśnie taki zamiar, nie zachowałam się aż tak żle bo mu napisałam,że to koniec tej znajomości, a teraz już sobie może pisać mam to głęboko gdzieś:) Bo pisać można duuuużo, a mnie nie na słowach a czynach zależy:) Ale najlepsze jest to, że pisze tonem pretensjonalnym, jakbym to ja była winna całej sytuacji:) I tak jak mówisz, mnie jak na kimś zależy, to chce go słyszeć, móc przebywać obok, przytulić się itp:) Ps. motywujesz mnie do tego, żeby w tym wytrwać:) Hmm a może to ten sam gośc, że taka sama taktyka hahah ![]()
16 2011-07-28 11:56:07 Ostatnio edytowany przez walentynka (2011-07-28 12:06:49)
hmmm... bo trudno pogodzić się z tym, że ta która "towarzyszyła, czekała, myślała, tęskniła..." przez 7 miesięcy, teraz mówi Pa! Najwidoczniej myślał, że będzie to trwało wiecznie:) Pasowało mu tak. Ale Tobie nie. Tyle, że jego to chyba mało interesowało co Ty czujesz i jak się z tym masz.
W przeciwnym razie znalazłby rozwiązanie. Mnie też została przypisana wina (że nie traciłam na niego czasu;) - choć było odwrotnie). Nie ma to dla mnie teraz znaczenia. Ja znam prawdę. Wiem jedno. Nigdy w życiu! nie wejdę w coś, co jest "zagmatwane i pokręcone", bo to nie rokuje ani na przyjaźń ani na miłość:).
p.s. nie sądzę, że to ten sam:) ale podobny typ "dzieciaka" stąd podobieństwo.
Tylko ja winna jestem wszystkiego, począwszy od tego, że to przeze mnie się nie widzielismy ( szkoda, że to jemu zawsze wypadało coś jak się umówiliśmy) a skończywszy na tym,że napewno mam kogoś i dlatego zrywam kontakt:) A musze dodać, co wcześniej nie pisałam, że przez niego zaniedbałam dobrych znajomych, bo ciągle musiałam być w jego zasięgu, już nawet przestałam z domu wychodzić, bo jak nie wchodziłam na gadu kiedy chciał to już sie szlajałam według niego:) Ale wiadomo, jak to tak nagle urywa kontakt, przeciez fajnie się pisało, no tak, tylko, że mnie nie wystarcza pisanie:) A te jego obietnice, że na pewno już sie zobaczymy itp a póżniej dłużej mu zeszło w firmie albo taki zmęczony, że musi sie przespać, akurat zawsze wtedy kiedy sie ze mna umówił, to wychodzą mi bokiem:) Ile można słuchać ciągle tego samego, szkoda, że te obietnice były bez pokrycia, w torii złote góry w praktyce, no cóż, miał mnie głeboko w powarzaniu:)
18 2011-07-28 13:20:29 Ostatnio edytowany przez walentynka (2011-07-28 13:23:21)
Wiesz mmigotka, ja sobie tak myślę, 50 km to jakieś 40 minut drogi. Zatem, zamiast rozmowy godzinami na gg, byłoby fajniej w realu choćby na godzinkę. Dlaczego dla niego to takie trudne? Nie mam pojęcia - sama wiesz, że powodów może być kilka i ile osób na forum tyle pewnie teorii
A prawdę zna tylko on. Niemniej jednak sytuacja - tak z boku - wzbudza sporo wątpliwości.
Rzeczywiście podobieństw dużo:) Oczywiście też winna byłam tylko ja. Bo miałam żale i pretensje (nic z tych rzeczy po prostu jasno mówiłam o tym co myślę), bo ustawiam się z innymi (również nieprawda ale jego wymysł), bo nie traciłam dla niego czasu (prawdą jest, że moje życie toczyło się tak jak dotychczas a próbował mnie urobić), bo.... itd.
A prawda jest taka, że tylko ja się starałam, tylko mnie zależało. To tak w wielkim skrócie, bo znajomość była niezwykle burzliwa.
Jak sama widzisz koniec żałosny.
Czy było warto? Nie! Ale wyciągnęłam naukę i paradoksalnie dzięki tej sytuacji obudziłam się do życia:)
Trzymaj się ciepło
Ja tez traktuje to jako pewne doświadczenie:) I wiem, że już nigdy więcej w coś takiego się nie bawie:) Tutaj też znajomość dość burzliwa z żałosnym zakończeniem. Ale dzięki temu będe w pewien sposób silniejsza! I dziękuje za Twoje słowa, troche mi raźniej:)
Gdybyś potrzebowała pogadać pisz. Adres mailowy jest dostępny.
Pozdrawiam
Hey!
Skoro on się tak zachowuję to według mnie nie ma sensu, bo gdy ja poznałam swojego chłopaka przez internet to po bardzo krótkim czasie bardzo dużo rozmawialiśmy i nie kończyło się na smsach.... nie ukrywał przede mną adresu ani nic, choc na samym początku była to tylko znajomość koleżanka- kolega z czasem bardzo nalegał na spotkanie bo mu zależało na mnie a dzieli nas 250km... a jeśli jemu by zależało to zrobił by wszystko żeby się z Tobą spotkać...
W sumie jak miałam 16 lat też miałam "chłopaka" przez sms-a he he i podobnie jak ten Twój nigdy nie miał czasu choć dzieliło nas tylko 40 km... ale ten to kłamał jak najęty... Jak z nim zerwałam to niby miał ciężki wypadek reanimowali go i co tylko i niby pisałam z jego "kolegą" co nie możliwe bo gdy tylko napisałam że pojadę do niego do szpitala to o dziwo po tak ciężkim wypadku po 3 dniach wyszedł... żal... więc moja rada olej go... szkoda Twojego czasu i Twoich nerwów, bo wiecznie będzie miał wymówki...
Bardzo dobrze zrobiłaś;-)! Szkoda,że ja nie byłam na tyle mądra kilka miesięcy temu..
To są toksyczne związki, wkręcasz się w coś i nie możesz tego zakończyć, bo COŚ. Dlatego gratuluję. Internet to dziwna sprawa.. poza tym ponad pół roku wymiany korespondencji i zero spotkania to już trochę za dużo. Nie było sensu..
Hej, Migotko. To już miesiąc po, ale jestem ciekawa, czy koleś nadal się odzywa.
A napisz jeszcze, to Ty miałaś do niego przyjechać?? On nie mógł do Ciebie?
I ja miałam takiego "kolegę". Ale trochę inna sytuacja. Chciał mnie usłyszeć, pierwszy raz zadzwonił po pięciu miesiącach. Dwie i pół godziny gadaliśmy. Chciał więcej i więcej rozmów. Były. Prawie codziennie. Było też spotkanie. Trzy miesiące po pierwszym telefonie. Ale dowiedziałam się dlaczego tak chętnie przyjechał (między nami była różnica w odległości 400km). Byliśmy ze sobą pół roku. Przez ten czas przyjechał do mnie tylko raz. To ja głupia do niego jeździłam. Zostawił mnie, bo ciągle myślał o swojej byłej. Chamidło mi nawet o tym powiedział. Przeżywam to nadal...
Niestety nadal mnie "męczy", ale już z Walentynką ustaliłysmy co i jak i ona mi dużo pomaga:)
Wiesz, hmm, to tylko 50 km, więc bez różnicy które do którego miało jechać:) Poza tym to były setki propozycji spotkań więc mogę powiedzieć, że tak pół na pół;)
Oj nie, to nie jest bez różnicy, które do kogo by przyjechało. Facetowi nie można dać się wykorzystywać! Teraz już to wiem! Skoro nadal Cię męczy, to jak taki kozak, to może wpadnie mu myśl, by jednak przyjechać??
Dobrze, że masz kogoś, kto Ci pomaga...
Oj nie wpadnie mu taka myśl..Zresztą teraz to już za późno:) Poza tym jemu wcale nie chodziło o spotkanie w realu:) Już to wiem..
A o co mu chodziło (jeśli to nie tajemnica)? O co im wszystkim chodzi?!
Oj chciałabym wiedzieć o co mu chodziło..Nie mam pojęcia..Nie dowiedziałam się..Zawsze mnie mamił, że chce się spotkać, że zależy mu na tym a dziwnym trafem ciągle akurat wtedy mu coś wypadało..W każdym razie na pewno nie planował się ze mną zobaczyć..
Jakiś maniak i tyle.
Bardziej bym powiedziała, że psychopata..
31 2011-08-30 18:21:14 Ostatnio edytowany przez wanilja (2011-08-30 18:27:33)
Dziwna sytuacja, ale wydaje mi się że to nie rzadkość, dobrze że miałaś na tyle odwagi by z tym skończyć.
I miło że tutaj znalazł się ktoś kto Ci w tym pomógł ![]()
Właśnie. Słuszna uwaga - coraz więcej takich typków.
33 2012-04-19 12:26:49 Ostatnio edytowany przez walentynka (2012-04-19 12:31:53)
Witam. Po kilkumiesięcznej przerwie pomyślałam, że warto dla zainteresowanych, opisać ciąg dalszy losów.
mmigotka85 (która założyła wątek) i ja, poznałyśmy się właśnie tu, na forum, zmagając się z podobnym problemem. Byłyśmy dla siebie wsparciem i pomocą. Po dziś dzień nasza relacja trwa:)
A dziś? Obie szczęśliwe, w szczęśliwych związkach:)
Wydarzenia wcześniejsze uznałyśmy za rozdział zamknięty. Panowie, z którymi miałyśmy do czynienia, niekoniecznie ale już bez prawa dostępu do nas.
Życie toczy się dalej... Wszystkiego dobrego wszystkim, którzy toczą bitwy i wojny o lepsze życie.
wzajemnie, ale wracając do takich związków myślę, że 80% to niewypały dlatego nie warto dla tych 20% walczyć, skoro można nsza energię przenieść gdzieś gdzie spożytkujemy ją odpowiednio.
Oczywiście. My jestesmy w nowych związkach u boku dojrzałych mężczyzn. Pisząc o walce o lepsze zycie mialam na myśli życie z dala od tych, którzy je zatruwali wcześniej swoją toksycznościa. Ale trzeba miec siłę, by wyjśc na przeciw nowemu, lepszemu. Nie warto walczyc o coś co nas unieszczęśliwia ale o coś co doda skrzydeł i da spełnienie.
36 2012-04-23 15:47:45 Ostatnio edytowany przez thenotebook (2012-04-23 15:52:19)
Walentynka, z tego co widzę to jesteś dobrym doradcą w tym temacie, problem mam podobny jak opisany wyżej, ale patrząc z waszego punktu widzenia to ja jestem oprawcą. To trwa już prawie rok i nie mam pojęcia jak to teraz zakończyć... Po pierwsze nie wyobrażam sobie zbytnio dalszego funkcjonowania bez bycia 24 na dobę pod telefonem/na gg. Kontakt z tą osobą jest właściwie jedyną rzeczą, która sprawia mi przyjemność i mnie uszczęśliwia. Wiem, że ją też. Ale to jest jedno wielkie oszustwo, całkowicie nie w porządku wobec niej. Po drugie boję się, że ta osoba zrobi sobie krzywdę jeśli spróbuję to zakończyć. Nie widzę wyjścia z tej sytuacji. A wy?
Walentynka, z tego co widzę to jesteś dobrym doradcą w tym temacie, problem mam podobny jak opisany wyżej, ale patrząc z waszego punktu widzenia to ja jestem oprawcą. To trwa już prawie rok i nie mam pojęcia jak to teraz zakończyć... Po pierwsze nie wyobrażam sobie zbytnio dalszego funkcjonowania bez bycia 24 na dobę pod telefonem/na gg. Kontakt z tą osobą jest właściwie jedyną rzeczą, która sprawia mi przyjemność i mnie uszczęśliwia. Wiem, że ją też. Ale to jest jedno wielkie oszustwo, całkowicie nie w porządku wobec niej. Po drugie boję się, że ta osoba zrobi sobie krzywdę jeśli spróbuję to zakończyć. Nie widzę wyjścia z tej sytuacji. A wy?
Jak zaczales to musisz skoczyc.Napisz cos o sobie ile masz lat,stan cywilny,kim jest ona i ile ma lat,cos jej nawtykal ze wierzy.
Zabrnales w uzaleznienie.
Tak, myślę, że można to nazwać uzależnieniem, bo miłością raczej nie. Chociaż jeżeli wierzyć w ogólne istnienie internetowej miłości, to ta dziewczyna jest na zabój zakochana w udawanej przeze mnie osobie. Osobie, którą udało mi się perfekcyjnie wykreować. W sumie to gdyby mnie teraz zapytano po co to wszystko, skąd pomysł na takie głupawe oszustwo to odpowiedź brzmiałaby - nie wiem. Miało być dla zabawy, z nudów, ale teraz pojawiło się u mnie przywiązanie do niej, może zwykłe przyzwyczajenie. Ta "zabawa" zabrnęła już zdecydowanie za daleko i muszę się z tego wyrwać, ale boję się, że ta dziewczyna może się na mnie jakoś zemścić, jeżeli przyznam się do oszustwa.
ja tez miałam taką smieszną sytuacje . facet zaczął pisać do mnie na telefon. nie wiem skąd miał mój nr i do dziś się nie dowiedziałam. na początku znajomości zapoznanie zwyczajne ... potem jak dowiedział sie że nie mam pracy zaczął mi pisac że firmę ma że jak cos zatrudni itp. na początku wierzyłam ale potem zaczęłam podejrzewać że coś tu nie tak ... jakieś historyjki żeby wziąść mnie na litość że miał zaręczać się że jechał do niej a tu ona robiła zaręczyny tego dnia z jakimś innym facetem ... jaki to pokrzywdzony. jak nie chciałam z nim juz pisac brał mnie zawsze czymś na litość. wymyślił że mama mu zachorowała, że prawko mu zabrali w tym samym czasie, że ojciec alkoholik odezwał się i musi mu pomóc... takie bzdety. oczywiście zaczął dzwonić - głos boski...ale ja czułam że to nie to...nalegałam pól mies na zdjecie a on że nie ma jak, że nie ma odpowiedniego aparatu w tel...zawsze jakaś wymówka. opisał się jako szczupły wysoki blądyn. chciałam spotkać się to tez że nie może. w końcu powiedziałam że to już koniec znajomości... to wymyślił sobie chorobę !!!!że w szpitalu był itp. doszło do spotkania. boże jak go zobaczyłam nie wiedziałam w którą stronę uciekać.facet niski, 130kg wagi, jakaś kitka z tyłu...buzia tak gruba że ledwo oczy widać. ale podeszłam... zaprosił mnie na pizzę i wyskoczył z tekstem : no to trzeba trochę Cie utuczyć bo szczuplutka jesteś
posiedzieliśmy 2 godz. i pod koniec spotkania powiedziałam mu że nic z tego nie bedzie. popłakał się ... dzwonił po 500 razy... pisał że mama mu umarła...wymyślał okropne głupoty...po tyg odwalił się ode mnie
uf.
Tak, myślę, że można to nazwać uzależnieniem, bo miłością raczej nie. Chociaż jeżeli wierzyć w ogólne istnienie internetowej miłości, to ta dziewczyna jest na zabój zakochana w udawanej przeze mnie osobie. Osobie, którą udało mi się perfekcyjnie wykreować. W sumie to gdyby mnie teraz zapytano po co to wszystko, skąd pomysł na takie głupawe oszustwo to odpowiedź brzmiałaby - nie wiem. Miało być dla zabawy, z nudów, ale teraz pojawiło się u mnie przywiązanie do niej, może zwykłe przyzwyczajenie. Ta "zabawa" zabrnęła już zdecydowanie za daleko i muszę się z tego wyrwać, ale boję się, że ta dziewczyna może się na mnie jakoś zemścić, jeżeli przyznam się do oszustwa.
no i po co to tak ???? zachowanie typowego gówniarza co nie ma nic sensownejszego do roboty
no i po co to tak ???? zachowanie typowego gówniarza co nie ma nic sensownejszego do roboty
Nie proszę o komentowanie mojego zachowania, bo nawet ja sobie go nie potrafię wytłumaczyć, a o radę jak tę znajomość w miarę bezboleśnie dla obu stron zakończyć.
ciężko bedzie to zakończyc bezboleśnie. powiesz prawdę to załamie się i byc może jak piszesz będzie Cię szantażowac ale wątpię żeby posunęła się do samobójstwa czy cos. co byś nie zrobił to ją zaboli. powiedz nam czy zna jakies szczegóły z Twojego zycia że może sie zemścić??? ile ona ma lat i czy dzieli was jakas większa odległość??? ja na Twoim miejscu bym na początku stopniowo coraz mniej sie odzywała że nie mam niby czasu, że duzo zajęć...a po pewnym czasie bym napisała ze nie ma to sensu ... pozmieniałabym nr gg czy nawet telefonu.. no wpakowałeś sie konkretnie.
mało nam szczegółów napisałeś żeby cos poradzić konkretnego.
przyzwyczajaj się powoli że każdy tu będzie na Cb naskakiwawał. tym bardziej ze tu więcej kobiet a to właśnie kobiete oszukałeś.
43 2012-04-25 06:53:06 Ostatnio edytowany przez thenotebook (2012-04-25 06:54:19)
Laska ma 19 lat, w maju robi maturę. Wcześniej chyba lepiej się uczyła, bo teraz nie miała na to tyle czasu przez pisanie ze mną, no ale mam nadzieję, że zda... Dzieli nas kilkaset kilometrów, ona mieszka na drugim końcu Polski. Z mojego prywatnego życia nie zna szczegółów, mnóstwo o mnie "wie" ale to wszystko jest zmyślone, począwszy od imienia, nazwiska, wieku, miejsca zamieszkania, szkoły na wyglądzie skończywszy (dostała zdjęcia przypadkowo znalezionego przeze mnie chłopaka z jednego z portali społecznościowych). Oczywiście pytała mnie czy mam konto na popularnych facebookach, naszych-klasach itp, ale moja odpowiedź brzmiała, że mnie takie portale nie kręcą i nie zakładam sobie tam kont.
Ma mój nr telefonu, więc obawiam się, że jeśli jej powiem prawdę, to po nim mnie odnajdzie i może mi narobić kłopotu.
44 2012-04-25 07:45:13 Ostatnio edytowany przez soniiia (2012-04-25 07:50:50)
Miało być dla zabawy, z nudów, ale teraz pojawiło się u mnie przywiązanie do niej, może zwykłe przyzwyczajenie. Ta "zabawa" zabrnęła już zdecydowanie za daleko i muszę się z tego wyrwać, ale boję się, że ta dziewczyna może się na mnie jakoś zemścić, jeżeli przyznam się do oszustwa.
po prostu brak słów!, serio ![]()
Zgadzam się,brak słów! nie doradzę jak zerwać,a niech się mści
thenotebook, zycze Ci, aby ta dziewczyna Cie namierzyla, przyjechala i dala Ci w zeby - od siebie i od nas wszystkich
.
47 2012-04-25 15:20:52 Ostatnio edytowany przez thenotebook (2012-04-25 15:24:28)
No tak, czegóż innego można było się spodziewać po "Forum Kobiet". Dzięki.
Wiem, że wam "brak słów" itp, ale doradźcie mi proszę co zrobić, żeby ta dziewczyna jak najmniej na tym ucierpiała.
48 2012-04-25 15:56:14 Ostatnio edytowany przez frytka292 (2012-04-25 16:03:07)
po prostu przestan sie odzywac lub wymysl chorobe ![]()
smiac mi sie chce bo kolejne klamstwo nie przyniesie Ci trudnosci ...a czy chorobe istnieje to mozna sie zastanowic
bo takie klamanie codziennie to juz jakies uzaleznienie.
albo daj mi jej nr i ja powiem prawde bedzie latwiej
hehe
sorka za sarkazm.
zeby odwalila sie od Ciebie na amen albo by musiala znalezc innego faceta albo bys musial udac ze umarles.... dla mnie to dosyc dziwne ze zakochala sie przez telefon. czemu sie boisz jej??? przeciez nie chcesz z nia kontaktu. powinno Ci wisiec czy wkurzy sie czy nie. zreszta niby jak moze zalatwic Cie majac tylko twoj nr telefonu ??? idziesz do sieci blokujesz jej nr i po sprawie..ewentualnie zeby nie wypisywala Twoj nr na przystankach zmieniasz nr telefonu
Tak, masz rację, to uzależnienie.
Nie tyle się boję, bo może rzeczywiście nie byłaby aż tak zdeterminowana, żeby namierzać mój numer i próbować mnie znaleźć, ale po prostu nie chcę jej tak strasznie zranić, bo ona nic złego nie zrobiła, tylko ja.
To nie jest jakieś tam samo wypisywanie słodkich słówek. Ona planuje składać papiery na uczelnie w "moim" mieście. Od października chciałaby ze mną zamieszkać (!) mimo, że nigdy mnie nie widziała w realu. Nie potrafi wytrzymać beze mnie jednego dnia, wydzwania dziesiątki razy jak jej nie odpisuję. Często mówi, że jestem dla niej wszystkim i nie wyobraża sobie jak miałaby teraz beze mnie żyć. Mówiła też, że będzie na mnie czekała tyle ile będzie trzeba aż do niej przyjadę.
50 2012-04-25 18:13:55 Ostatnio edytowany przez frytka292 (2012-04-25 18:23:24)
moze po prostu powiedz jej prawde ? bedzie ja bolalo ale w ten sposob pozna jaki jestes naprawde i bedzie miec nauczke zeby nie ufac nieznajomym
rada na przyszlosc i maly przyklad :
mam znajoma ktora bardzo klamie , wrecz koloryzuje i nikt nie wie po co to robi ??? chce w ten sposob zeby kazdy myslal ze jest lepsza ? lub zeby kazdy mial ja za ideal ? okazuje sie jednak ze maja ja za zaklamana kretynke .... z choroba jakas psychiczna. ludzie poznajac ja sa zachwyceni...po roku znajomosci lub 2 latach odsuwaja sie od niej. i uwierz ale z Toba moze byc podobnie !!! jesli nadal bedziesz tak klamal kazdy bedzie Cie mial za wariata
pokaz ludziom jaki jestes naprawde, nie udawaj kogos innego.
moge zalozyc sie ze kilka dni tu na forum prosisz o rade a nadal ja klamiesz. jestes jak pies ogrodniaka. sam nie chcesz ale odejsc tez nie dasz. podoba Ci sie ten kontakt z nia i nic nie robisz zeby przyznac sie kim jestes naprawde. jakby zalezalo Ci na jej dobrze to bys nawet w tym momencie powiedzial prawde. a tak zostajesz trzóchem ktory niby chce a nie moze
Może gdybyś dokładniej wiedziała jakie relacje mnie z nią łączą to zdawałabyś sobie sprawę, że gdyby w tym momencie poznała prawdę to mogłaby nawet nie zdać matury...
btw. Widzę, że wszyscy założyliście z góry, że jestem facetem - niestety błędnie.
no to co Ty jestes kobieta a udajesz faceta ??? czy po prostu lesbijki jestescie ?
Ja faceta. ![]()
Thenotebook- ja to bym Ci za przeproszeniem do tyłka nakopała!!
I będąc kiedyś po tej drugiej stronie uważam, że mimo wszystko dziewczynie należy się szczerość. Wątpie, żeby w głowie jej było mścić się na Tobie w jakikolwiek sposób. Zatem przyznaj jej się i wtedy zakończ tą farsę;)
Wiesz, "znam" ją już prawie rok i za drobne rzeczy raczej nie mści się na ludziach tylko obraża. Ale jeśli chodzi o coś ważniejszego to nie żałuje sobie przyjemności jaką daje zemsta.
Naprawdę, laska ma wielkie plany na życie z człowiekiem, którego jedynie udawałam, którego NIE MA. Muszę przyznać, że udało mi się wykreować faceta prawie że idealnego, sama bym się w takim zakochała (gdyby istniał). Tak, to było i jest świństwo i zabawa jej uczuciami ale mi takie robienie jej w konia sprawiało przyjemność.
PRZYJEMNOŚĆ??? Jesteś sadystką?nie masz nic lepszego do roboty tylko bawić się w ten sposób?
mi by nie wpadł pomysł do głowy żeby udawać faceta
bez kitu...............ale żal tej panny. jakby znała prawdę by się obrzydziła do Cb. albo uznała Cie za lesbijke.
psychopatka.
psychopatka.
albo predzej jakaś 15 latka
albo predzej jakaś 15 latka
no w wiek nie trafiłaś.
mam wielka nadzieje ze ktos cie kiedys ukarze za to jak postepujesz.
tego jestem pewna.
co? gdzie? jak? czemu?kiedy? czy mi sie zdaje czy ludzie to debile? ej no masakra jak to przeczytałam.. serio można komuś tyle czasu kity wciskać? kurna po jaką cholere? zabawa uczuciami? ej jak dzwoniła ona to co nie odbierałaś?! no masakra zabić sie przez ten świat to za mało
Teraz jak już nazwałyście mnie psychopatką, 15-latką (o zgrozo, to gorsza obelga) to może doradzicie mi co mam zrobić -wykluczając przyznanie się do prawdy, bo to chyba byłoby z mojej strony najgorszym przejawem sadyzmu - żeby dziewczyna się nie załamała.
64 2012-04-26 08:11:43 Ostatnio edytowany przez soniiia (2012-04-26 08:14:55)
poswiecalas swoj czas i jej, że ci sie w ogóle chciało (???), że sprawialo ci to przyjemność (???), że przez tyle czasu potrafiłaś tak udawać (???) ........ nie no masakra - ty masz na serio cos z głową... ja to bym jednak tej lasce powiedziała i tak prawdę, bo tak to będzie się non top zastanawiać co zrobiła nie tak i w ogóle będzie nad tym rozmyślać czemu sie nie odzywasz (i moze jeszcze siebie obwiniać) itd itd , bez sensu... ja to bym wolała wiedzieć...
Dużo osób z jej otoczenia wie o tym związku i stanowczo jej go odradzali - żeby nie pakowała się w coś takiego, bo nigdy nie wiadomo kto jest po drugiej stronie (no i mieli rację), więc jeśli powiem jej prawdę, to jej przyjaciele mogą postarać się o wymierzenie mi sprawiedliwości.