netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Wyróżnianie własnych dzieci...

43 odpowiedzi5 431 wyświetleńzałożony przez zamyslonaxx, 24.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Wyróżnianie własnych dzieci...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 44 ]

1 Ostatnio edytowany przez zamyslonaxx (2014-09-24 11:59:44)

Temat: Wyróżnianie własnych dzieci...

Witam

Postanowiłam i tu napisać jeśli chodzi o wychowanie Naszych Dzieci.

Mamy dwoje dzieci Jedno ma 9 Córka a drugie ponad Rok Synek.

Martwi Mnie to , że mój Mąż wyróżnia je strasznie Synka potrafi tulić całować a Córki już nie do niej potrafi mieć tylko pretensje. Źle położyłas Książki , nie złozyłaś ubrań , jedz to co masz , włosy uczesz , usiądź normalnie , przełacz tV za dużo lalek masz w domy wynoszę je do piwnicy i wiele wiele innych.

Potrafi wszystko z biurka z komody jej wyrzucić by sprzątała bo ma Syf nie wyjdzie na podwórko bo nie posprzątała bo nie zjadła tak jak on chciał. I nawet płakać nie może bo jak płacze mówi że jej wleje zaraz.
A jak zwracam mu uwage żeby sie opanował to mówi to nie bede sie wogóle wtrącal niech robi co chce albo , że się jego wogóle nie słucha ale czego ma słuchać nigdy konkretnie nie powiedział jej co powinna i jak robić tylko jak już dojdzie do faktu że tego nie zrobiła ma wlk. pretensje i nie raz nawet macha nad nią ręką a ona aż klęka bo sie boi że ja uderzy.

Nie raz sie wtrącałam nawet go wyzwałam za to jak ją traktuje nigdy nie miał dla niej czasu od małego nie umiał sie z nią pobawić w kółko mu coś przeszkadzało miała sie bawić w jednym Pokoju zabawki choć miała pelen kosz bawila sie jedna bo wiedziała że musi sprzątnąc więc ich nie rozwalałą  do dziś tak jest bawi się jedną bo jak chce wyjsc na podworko jak dzieci zajda musi sprzatnąc a komu sie wtedy chce jak dzieci czekaja!

Juz wspominałam w wątku smutek zal - problem tylko w kim że wszelkie obowiązki przejmuje ja , więc on wracając z pracy nie ma nic do roboty ewentualnie bierze Synka i cieszy sie nim z nią nawet sie nie przywita. Jak Mówie o ocenach to nie chwali jej i już przestała i ona chwalić sie ja codziennie pytam jak tam spr bo ja odrabiam lekcje.

Nie zjadłas nie wychodzisz nie sprzatnełaś nie wychodzisz siedzisz w domu , na komputer kara bo butów za dużo jej stało i nie posprzątałą. A już nie wspomnę jak sie do niego chcę odezwać coś odp bronić sieę nie daje dojść jej do słowa.

Uważam , że jest tu Wlk. Problem Martwi mnie to Moje Dzieci są najważniejsze a nie dość ,że ja mam z nim problem to jeszcze przez dzieci bo coś w kółko mu nie pasuje.

2

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Co to za cham i oprawca psychiczny rodziny? Czy te uprzedzenia do corki nie wynikaja przypadkiem z jego tradycyjnego postrzegania modelu rodziny: chlop pracuje wiec rzadzi, baba siedzi w domu wiec slucha i wykonuje? Bo tak mi sie jawi z tego opisu.

Bez krzykow i wyzwisk, ale postaw sprawe jasno - nie wolno mu krzywdzic ZADNEGO waszego dziecka, a teraz wlasnie to robi. Powiedz, ze tym zachowaniem doprowadzi do rozpadu rodziny, bo Ty ZAWSZE bedziesz stac w obronie corki przed nieslusznym jej oskarzaniem i tresura.

3 Ostatnio edytowany przez zamyslonaxx (2014-09-24 11:58:30)

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
Mussuka napisał/a:

Co to za cham i oprawca psychiczny rodziny? Czy te uprzedzenia do corki nie wynikaja przypadkiem z jego tradycyjnego postrzegania modelu rodziny: chlop pracuje wiec rzadzi, baba siedzi w domu wiec slucha i wykonuje? Bo tak mi sie jawi z tego opisu.

Bez krzykow i wyzwisk, ale postaw sprawe jasno - nie wolno mu krzywdzic ZADNEGO waszego dziecka, a teraz wlasnie to robi. Powiedz, ze tym zachowaniem doprowadzi do rozpadu rodziny, bo Ty ZAWSZE bedziesz stac w obronie corki przed nieslusznym jej oskarzaniem i tresura.

Co to za cham i oprawca psychiczny rodziny? Czy te uprzedzenia do corki nie wynikaja przypadkiem z jego tradycyjnego postrzegania modelu rodziny: chlop pracuje wiec rzadzi, baba siedzi w domu wiec slucha i wykonuje? Bo tak mi sie jawi z tego opisu.

Bez krzykow i wyzwisk, ale postaw sprawe jasno - nie wolno mu krzywdzic ZADNEGO waszego dziecka, a teraz wlasnie to robi. Powiedz, ze tym zachowaniem doprowadzi do rozpadu rodziny, bo Ty ZAWSZE bedziesz stac w obronie corki przed nieslusznym jej oskarzaniem i tresura.
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło  smile

Wiesz ja już nie raz mówiłam nawet płakałam otwierając oczy w łóżku kiedy nie mogłam usnąc jak przyczepił sie do niej że nie nałożyła kapelusza a nie było słonca takiego ona mówi nie chce Tato nie ma słońca a on mówi nie interesuje mnie to nakładaj i az nie moge tego pisac uderzyl ja w plecy bo uklękła bo bała sie jak machnał ręka że chce ja uderzyc i faktycznie chciał może nie w plecy ale gdy sie nachyliłą dostala w plecy. Wyzywalam Go wtedy a ona czekała kiedy stanę w jej obronie a ja nie chcąc sie kłocić najpierw nie reagowałam póżniej jak mi opowiedziała w drodze jak to było dokładnie zamarłam i do rana przezywałam to i rano mu pow. EGO ODP. TO TWOJA WINA TY JA NAUCZYLAS ZE SIE MNIE NIE SLUCHA !
Zawsze ma taka odp.

Powiedziałąm nie nie znaczy że masz ja Bić to też Twoje dziecko odkąd syn sie ur. traktujesz ja jak by nie była Twoja

Wątpie by wziął to do serca nie uderzył jej od tamtej pory aleeee wiel razy mówi jak coś mu nie na rękę , że wleje jej zaraz a ona sie boi więc robi co mówi.

Przykro mi o tym pisac i boje sie w sumie nie wiem c osam by mi zrobił jak by sie dowiedział że o tym piszę bo go straszyłam że pójdę z nią do psychologa by powiedziała co czuje i jak jest bo nie może być tak że dzieck osie boi własnych rodziców a już nie wspomnęo nim.

Dodam jeszcze ,że jak pracowałam bylo tak samo wszielkie obowiązki przejmowałam JA on tylko umiał mieć pretensje. A zazwyczaj jak proszę kup coś tam bo potrzeba do szkoły to zapomina co kolwiek proszę to zapomina myśli i pamięta tylko o swoich sprawach.

Ostatnio edytowany przez zamyslonaxx (Dzisiaj 11:40:54)

4

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Czemu sie go boisz? Czy on Ciebie tez uderzyl?

Pamietaj, zawsze obron corke, ona jest jeszcze mala i potrzebuje Twojego wsparcia.

Jemu powiedz jasno i krotko - dziecko, to nie pies, poslucha ale rozsadku a nie tresury i rozkazow. Jesli ja poprosisz i wytlumaczysz czemu ma cos zrobic albo jak cos naprawic, to to zrobi. A biciem i krzykami doprowadzisz jedynie do buntu.

Aha, masz prawo isc z nia do psychologa i jemu przekazac wynik tej rozmowy. Niech wie, ze o sprawie jego zachowania wiedza juz osoby trzecie.

Nie wyobrazam sobie zycia z takim mezczyzna, jakiego tu opisujesz, terrorysta, pan i wladca, egoista - ma jakies zalety, dla ktorych warto z nim byc? Pewnie jedynie te finansowe jako zywiciel rodziny.

5

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
Mussuka napisał/a:

Czemu sie go boisz? Czy on Ciebie tez uderzyl?

Pamietaj, zawsze obron corke, ona jest jeszcze mala i potrzebuje Twojego wsparcia.

Jemu powiedz jasno i krotko - dziecko, to nie pies, poslucha ale rozsadku a nie tresury i rozkazow. Jesli ja poprosisz i wytlumaczysz czemu ma cos zrobic albo jak cos naprawic, to to zrobi. A biciem i krzykami doprowadzisz jedynie do buntu.

Aha, masz prawo isc z nia do psychologa i jemu przekazac wynik tej rozmowy. Niech wie, ze o sprawie jego zachowania wiedza juz osoby trzecie.

Nie wyobrazam sobie zycia z takim mezczyzna, jakiego tu opisujesz, terrorysta, pan i wladca, egoista - ma jakies zalety, dla ktorych warto z nim byc? Pewnie jedynie te finansowe jako zywiciel rodziny.

Bronię ja ile mogę i wtedy sie zawsze kłócimy bo ja mam się nie wtrącać. Mówiłam Mówilam nie raz to nie pies też mówiłam że jak powiesz grzecznie na pewno szybciej cię poslucha on w to nie wierzy a Córka już mu sama powiedziała to samo i ja mówiłam ze zacznie sie buntować juz dawn oto mówiłam i teraz nie raz probuje ale on szybko ja ustawia.

Kiedyś za Kanapki , których nie chciała jeść w szkole i by mi nie sprawic przykrości bym sie nie denerwowała wyrzucałą do kosza znajoma mi to przekazałą zapytałam ja ryczałąm przy niej jak dziecko myślac jej robiła to dla Mnie bym sie nie denerwowała nie mogłam mówić a ona również płakała ale pow więcej tego nie zrobi.

A Mąż zabronił tydzien oglądania Tv komputera i wyjścia na podwórko i ciągle jej to wypominał.
Jezu do dziś mam żal że bała sie że sie zdenerwuje pomimo ze człowiek stara sie kupowac jej to co lubi lecz nie zawsze ma ochote jeść. Mąż mówi że bd Jadła t oco jest nie bd kupować jej co lubi bo i tak nie Żre.

Ja Mam pare zl poki co jeszcze daje radę dbać o to by miała co lubi ale co bd później nie wiem.

A czy ma jakieś zalety hhmmmmmmmm ciężko mi teraz powiedzieć sami jesteśmy w kłótni. Psuje sie wszystko.
Hmmm wiesz co naprawdę Nie wiem co odp. czy znajde zalety : pracowity , lubiany przez postronnych osób trzecich w pracy szanowany zadbany mhm jej sad chyba nic nie wymienie więcej :*(

Jesteśmy z nim licząc że coś sie zmieni.... ale czy ja sama dam rade to zmienić !

Bo nie mamy gdzie pójść i on t owie.

6

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Poszukaj pomocy gdzieś, nie wiem kto się takimi sprawami teraz w Polsce zajmuje, ale na pewno dostaniesz poradę gdzie szukac pomocy w jakimś centrum pomocy rodzinie.

Twoj mąż totalnie nie potrafi się odnaleźć w sytuacji, nie potrafi kontrolować emocji a na tym wszystkim cierpi twoja corka.

Niestety z tego co piszesz ty nie potradisz sobie radzic z nim - bo tu nie jest potrzebne proszenie i błaganie, żadne łzy i wyrzuty tylko konkretna rozmowa i twarde trwanie przy swoim zdaniu.

Twoja córka nie musi robic WSZYSTKIEGO co jej każe twoj mąż. To jest człowiek, który tez ma swoje prawa i nie jest wazne, że ma 9 lat.

7

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
Iceni napisał/a:

Poszukaj pomocy gdzieś, nie wiem kto się takimi sprawami teraz w Polsce zajmuje, ale na pewno dostaniesz poradę gdzie szukac pomocy w jakimś centrum pomocy rodzinie.

Twoj mąż totalnie nie potrafi się odnaleźć w sytuacji, nie potrafi kontrolować emocji a na tym wszystkim cierpi twoja corka.

Niestety z tego co piszesz ty nie potradisz sobie radzic z nim - bo tu nie jest potrzebne proszenie i błaganie, żadne łzy i wyrzuty tylko konkretna rozmowa i twarde trwanie przy swoim zdaniu.

Twoja córka nie musi robic WSZYSTKIEGO co jej każe twoj mąż. To jest człowiek, który tez ma swoje prawa i nie jest wazne, że ma 9 lat.

Wtedy czeka mnie pewnie tylko rozwód

8

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
zamyslonaxx napisał/a:
Iceni napisał/a:

Poszukaj pomocy gdzieś, nie wiem kto się takimi sprawami teraz w Polsce zajmuje, ale na pewno dostaniesz poradę gdzie szukac pomocy w jakimś centrum pomocy rodzinie.

Twoj mąż totalnie nie potrafi się odnaleźć w sytuacji, nie potrafi kontrolować emocji a na tym wszystkim cierpi twoja corka.

Niestety z tego co piszesz ty nie potradisz sobie radzic z nim - bo tu nie jest potrzebne proszenie i błaganie, żadne łzy i wyrzuty tylko konkretna rozmowa i twarde trwanie przy swoim zdaniu.

Twoja córka nie musi robic WSZYSTKIEGO co jej każe twoj mąż. To jest człowiek, który tez ma swoje prawa i nie jest wazne, że ma 9 lat.

Wtedy czeka mnie pewnie tylko rozwód

Z tego powodu, ze nie pozwalasz krzywdzic wlasnego dziecka??? Ty naprawde chcesz poswiecic zdrowie psychiczne, a moze i fizyczne niebawem, wlasnej bezbronnej corki w imie zachowania zwiazku ze zwyklym despota? No jesli on naprawde zazada rozwodu, bo szukasz dla siebie i corki pomocy, to nie warto ani dnia dluzej na niego tracic.

Moze mu to najpierw powiedz i zobaczysz jak zareaguje. A potem dzialaj. Chron to dziecko, bo ono na Ciebie liczy.

Powiem Ci, ze zatluklabym wlasnymi piesciami faceta, ktory podnioslby nieslusznie reke na moje dziecko. OK, gdyby szarpal sie z rozwydrzonym nastolatkiem, ktory sam zaczal, to co innego, przerwalabym ale stanela po jego stronie (partnera), ale uderzenie dziecka czy krzyki, bo nie zjadlo albo kapelusza nie zalozylo - to mi sie w moim kodeksie nie miesci. Mialby facet wyjechane, jak to sie teraz mowi.

9

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
Mussuka napisał/a:
zamyslonaxx napisał/a:
Iceni napisał/a:

Poszukaj pomocy gdzieś, nie wiem kto się takimi sprawami teraz w Polsce zajmuje, ale na pewno dostaniesz poradę gdzie szukac pomocy w jakimś centrum pomocy rodzinie.

Twoj mąż totalnie nie potrafi się odnaleźć w sytuacji, nie potrafi kontrolować emocji a na tym wszystkim cierpi twoja corka.

Niestety z tego co piszesz ty nie potradisz sobie radzic z nim - bo tu nie jest potrzebne proszenie i błaganie, żadne łzy i wyrzuty tylko konkretna rozmowa i twarde trwanie przy swoim zdaniu.

Twoja córka nie musi robic WSZYSTKIEGO co jej każe twoj mąż. To jest człowiek, który tez ma swoje prawa i nie jest wazne, że ma 9 lat.

Wtedy czeka mnie pewnie tylko rozwód

Z tego powodu, ze nie pozwalasz krzywdzic wlasnego dziecka??? Ty naprawde chcesz poswiecic zdrowie psychiczne, a moze i fizyczne niebawem, wlasnej bezbronnej corki w imie zachowania zwiazku ze zwyklym despota? No jesli on naprawde zazada rozwodu, bo szukasz dla siebie i corki pomocy, to nie warto ani dnia dluzej na niego tracic.

Moze mu to najpierw powiedz i zobaczysz jak zareaguje. A potem dzialaj. Chron to dziecko, bo ono na Ciebie liczy.

Powiem Ci, ze zatluklabym wlasnymi piesciami faceta, ktory podnioslby nieslusznie reke na moje dziecko. OK, gdyby szarpal sie z rozwydrzonym nastolatkiem, ktory sam zaczal, to co innego, przerwalabym ale stanela po jego stronie (partnera), ale uderzenie dziecka czy krzyki, bo nie zjadlo albo kapelusza nie zalozylo - to mi sie w moim kodeksie nie miesci. Mialby facet wyjechane, jak to sie teraz mowi.

Spróbuje choć nie powiem że się obawiam jego reakci bo nie dość,że między nami jest coraz gorzej to jeszcze problemy o dzieci  on nie daje sobie zwrócić uwagi on czyje się bezbłędny to ze mnie robi taką sierotę tylko ta sierota wszystko ma na głowie a on prace i pracy obowiązki a nie domu..

10

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Powiedz mi czemu Ty z nim jeszcze jesteś? Czemu Twoje dziecko musi znosić takie traktowanie, czym sobie na to zasłużyło...? Nie Ty pierwsza i nie ostatnia sie rozwiedziesz... Nie boisz się że któregoś dnia jak mu coś odwali a Ciebie nie będzie w pobliżu okaleczy Ci dzieciaka albo trafi łapą tak że zabije? a co jak mu się coś u synka nie spodoba? jest dużo mniejszy, bardziej kruchy... Piszesz że ciągle z nim rozmawiasz ale sama zobacz że to nic nie daje... Jak krew w piach... Ile jeszcze musi się stać żebyś faktycznie zaczęła coś w tym temacie robić...?

11 Ostatnio edytowany przez zamyslonaxx (2014-09-24 16:58:53)

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
Magda8891 napisał/a:

Powiedz mi czemu Ty z nim jeszcze jesteś? Czemu Twoje dziecko musi znosić takie traktowanie, czym sobie na to zasłużyło...? Nie Ty pierwsza i nie ostatnia sie rozwiedziesz... Nie boisz się że któregoś dnia jak mu coś odwali a Ciebie nie będzie w pobliżu okaleczy Ci dzieciaka albo trafi łapą tak że zabije? a co jak mu się coś u synka nie spodoba? jest dużo mniejszy, bardziej kruchy... Piszesz że ciągle z nim rozmawiasz ale sama zobacz że to nic nie daje... Jak krew w piach... Ile jeszcze musi się stać żebyś faktycznie zaczęła coś w tym temacie robić...?

Wiesz nnie wiem sama jak mam reagować juz  dlatego postanowiłam napisać tu bo on widzę boi się , że to gdzieś zgłosze . Nie chcielibyście widzieć jego miny jak mówie że w koncu to zgłosze gdzieś bo mam dość.

Poza tym wiem , żę nie jestem pierwsza ale jak pewnie każda z nas rozważa to z każdej strony by nie dopuścić jednak do tego rozwodu.

Bywają dni , zazwyczaj jak jesteśmy w kłótni t owtedy  udaje Tatusia chwilowo.Poźniej znowu jest to samo nie ,że bije ale nie zajmuje sie nie rozmawia niczym sie nie interesuje tylko zapyta jak wróci z pracy gdzie jest. A późnie jtylko jadła kolacje zęby umyła i spać. tak to wyglada w soboty niedziele to ciagle mu przeszkadza co by nie robiła a zabawa kończy sie płaczem bo takie ma chwilowe zabawy ze albo ja szczypnie za mocno albo szarpnie albo uderzy czymś.



Ten facet to terrorysta, uciekaj z tego zwiazku z corka i synem zanim ten facet calkiem wszystko zepsuje. Bo to nie bedzie tylko szkoda dla corki, ale i dla syna, ktory ma taki przyklad w ojcu.
Szkoda mi Twojej corki.
Made the wrong move, every wrong night
With the wrong tune
Played till it sounded right, yeah

Gdzie mam Uciec to Pytanie ?

On po prostu na wszystko reaguje nerwowo cos lekcje źle jak słyszy ze ja podnoszę głos że cos nie tak zrobiła czy nie odrobila bo nie pokazala to on wpada i nie wychodzisz na podwórko nie ma komputera od raz utaka reakcja.
Wiem że Moje Dzieci bd cierpiec najbardziej sad

12

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Ten facet to terrorysta, uciekaj z tego zwiazku z corka i synem zanim ten facet calkiem wszystko zepsuje. Bo to nie bedzie tylko szkoda dla corki, ale i dla syna, ktory ma taki przyklad w ojcu.
Szkoda mi Twojej corki.

13

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
zamyslonaxx napisał/a:

Potrafi wszystko z biurka z komody jej wyrzucić by sprzątała bo ma Syf nie wyjdzie na podwórko bo nie posprzątała bo nie zjadła tak jak on chciał. I nawet płakać nie może bo jak płacze mówi że jej wleje zaraz.

Jej, dlaczego Ty się na to zgadzasz! Jakby mój mąż zrobił coś takiego mojemu dziecku, to bym go zabiła - może nie dosłownie, ale z pewnością zrobiłabym wszystko, żeby już więcej dzieci nie zobaczył. Przecież dla takiego malucha to dramat, dzieci muszą się czuć bezpiecznie i swobodnie w domu, bo to ich azyl. Chciałabyś się czuć we własnym domu taka sterroryzowana? Twoja córka też nie chce. Zrób coś z tym jak najszybciej, bo to może doprowadzić do różnych chorób i przyszłych problemów dziecka.

14

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Jest coś takiego jak OWR -Ośrodek wspomagania rodziny są też OIK_i - Ośrodki Interwencji Kryzysowej i jeżeli naprawdę nie masz gdzie się z dziećmi podziać zawsze możesz pójść właśnie tam...Poszukaj w swojej najbliższej okolicy... Nie pozwól żeby ten drań pastwił się nad Twoim dzieckiem...chcesz żeby potem Twoja córka miała problem ze stworzeniem własnej rodziny...? Jaki jej dajecie wzorzec? Chcesz żeby stała się ofiarą..? Do tego dążysz w tej chwili... On ją w końcu albo uszkodzi albo wypaczy tak że będzie miała ze sobą powazne problemy

15 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2014-09-24 20:48:56)

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

zamyslona jeśli nic z tym nie zrobisz Twoja córka wyrośnie na osobę niepewną siebie, zakompleksioną, z żalem do Ciebie i całego świata. Możliwe, że będzie miała problemy z tworzeniem szczęśliwego związku. Twój syn natomiast będzie traktować Ciebie i siostrę, a w przyszłości swoje potencjalne partnerki w taki sam sposób jaki robi to ojciec.

16

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
Magda8891 napisał/a:

Jest coś takiego jak OWR -Ośrodek wspomagania rodziny są też OIK_i - Ośrodki Interwencji Kryzysowej i jeżeli naprawdę nie masz gdzie się z dziećmi podziać zawsze możesz pójść właśnie tam...Poszukaj w swojej najbliższej okolicy... Nie pozwól żeby ten drań pastwił się nad Twoim dzieckiem...chcesz żeby potem Twoja córka miała problem ze stworzeniem własnej rodziny...? Jaki jej dajecie wzorzec? Chcesz żeby stała się ofiarą..? Do tego dążysz w tej chwili... On ją w końcu albo uszkodzi albo wypaczy tak że będzie miała ze sobą powazne problemy

sad jaki masz piekny wierszyk pod spodem

Ona sié cieszy ze ma chociaz mnie , jak tylko widzi ze ja tule mowi kocham cie Mamusiu przepraszam ze czegos tam nie zrobilam Jemu nie powie. Dzis za to ze nie odrobila wczorajszej lekcji poprostu do zeszytu nie spojrzala a ja ufalam jej ze zrobila wszystko to nie wyszla na podworko wogole.

Sorki za byki cos mi Synek powciskal . A Z Synkiem nie lepiej za to ze nie kladzie sie o ktorej zasypial to juz ja cos nawyrabialam rozpier*** ma godziny co sie dzieje i zostawia w pokoju mi Synka i idzie do komputera i nie wiem na co czeka po co sie wysilac przeciez to moja wina ze synek lubi sie utulic do mamusi no dziwne jak malo kiedy go widzi i usypia bo wazniejsze sa inne spr to i sobie synek czym starszy to ustawia wg. siebie.

Boje sie zeby corka nie poszla moimi sladami tez nie mialam lekkiego zycia on mial latwiejsze dlatego sie dziwie ze tak ijest choc ponoc jego ojciec byl taki sam.

Mowilam mu to nie raz ze robi jej krzywde ze t owyjdzie  wydaje mu sie ze jego zachowanie jest wporzadku.

17

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Dziękuję smile Jeśli tylko zbierzesz się na odwagę i przeciwstawisz się mu to uwierz mi wasze życie będzie o niebo lepsze. Na takich jak on też są sposoby ale inicjatywa musi wyjść od Ciebie. Wiesz że jeśli to wyjdzie przez przypadek to mogą zabrać wam dzieci prawda...? Chcesz mieć ograniczone prawa rodzicielskie za krycie męża a tym samym za przyłożenie ręki do krzywdy córki? Jeżeli inicjatywa wyjdzie od Ciebie to jemu ograniczą władzę rodzicielską a Tobie udzielą pomocy... Jak się ma sprawa z waszym miejscem zamieszkania? Jesteście małżeństwem? jesli tak to mieszkanie jest tak jego jak i Twoje a za znęcanie się czy to fizyczne czy psychiczne sąd karny może nakazać mu wynieść się z mieszkania... Przede wszystkim musisz zdać sobie sprawe z tego że jesteś typowym przykładem ofiary współuzależnionej od oprawcy... Z tego co piszesz wnioskuję że nie wyobrażasz sobie życia bez niego a wręcz się tego życia boisz... Najpierw musisz sobie z tym poradzić...Czego się boisz? Głupia nie jesteś , masz dwoje wspaniałych dzieci, jesteś wspaniałą mamą ale tuląc córkę a potem go kryjąc wyświadczasz jej niedzwiedzią przysługę...Zacznij działać, proponuję udać się do psychologa najpierw sama z sobą żeby pomógł Ci zacząć wyobrażać sobie życie bez oprawcy...żeby pomógł Ci zebrać się w sobie i zacząć chronić dzieci...

18 Ostatnio edytowany przez zamyslonaxx (2014-09-25 10:21:23)

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
Magda8891 napisał/a:

Dziękuję smile Jeśli tylko zbierzesz się na odwagę i przeciwstawisz się mu to uwierz mi wasze życie będzie o niebo lepsze. Na takich jak on też są sposoby ale inicjatywa musi wyjść od Ciebie. Wiesz że jeśli to wyjdzie przez przypadek to mogą zabrać wam dzieci prawda...? Chcesz mieć ograniczone prawa rodzicielskie za krycie męża a tym samym za przyłożenie ręki do krzywdy córki? Jeżeli inicjatywa wyjdzie od Ciebie to jemu ograniczą władzę rodzicielską a Tobie udzielą pomocy... Jak się ma sprawa z waszym miejscem zamieszkania? Jesteście małżeństwem? jesli tak to mieszkanie jest tak jego jak i Twoje a za znęcanie się czy to fizyczne czy psychiczne sąd karny może nakazać mu wynieść się z mieszkania... Przede wszystkim musisz zdać sobie sprawe z tego że jesteś typowym przykładem ofiary współuzależnionej od oprawcy... Z tego co piszesz wnioskuję że nie wyobrażasz sobie życia bez niego a wręcz się tego życia boisz... Najpierw musisz sobie z tym poradzić...Czego się boisz? Głupia nie jesteś , masz dwoje wspaniałych dzieci, jesteś wspaniałą mamą ale tuląc córkę a potem go kryjąc wyświadczasz jej niedzwiedzią przysługę...Zacznij działać, proponuję udać się do psychologa najpierw sama z sobą żeby pomógł Ci zacząć wyobrażać sobie życie bez oprawcy...żeby pomógł Ci zebrać się w sobie i zacząć chronić dzieci...

Witaj

Tak jesteśmy Małżeństwem od 10 lat ok 14 razem i dobrze wnioskujesz , że boję się życia bez Niego Cieszę się , że Go Mam Poniekąd jestem i z niego dumna pomimo młodych lat kiedy ur sie dziecko dbał o nas pracował na nas kiedyś bylo inaczej. W sumie i cieszę się , że nie zostawił nas jako młody gówniarz dla kolegów i zabaw był z nami. Teraz tzn. już trochę to trwa zmienił się i wydaje mi śie odkąd uro sie drugie dziecko to zrobił sie jeszcze gorszy.

Nie wiem czy zakochał sie w Synku czy po prostu wyłądowuje sie na Niej. Wie że ja nie popuszczę że mu powiem co myślę a Córcia Nie bo nie ma prawda do slowa.

Myślę , że teraz kiedy już tydzien prawie nie rozmawiamy to tak to działą nie skoczy do mnie bo chce zgody ale nie umie porozmawiać i przeprosić  to do niej sie czepia. Wie że zawinił ale sie nie przyzna taki to typ.

I widzę że podgaduje a to tam był albo czegoś nie ma żeby dać mi do zrozumienia bym pewnie to załątwila o nieeee nieeee dość że ja będe się pocić latać biegiem do miasta spowrotem by pozałątwiać i jemu i nam wszystko a on nigd ysie nie przykłada by coś załatwic bo on czasu nie ma nie on jeden pracuje ja też pracowalam i załątwiałąm wszystko.

Trochę mi głupio że tak źle piszę o nim mam jakieś wyrzuty ale z drugiej str to i moja wina to ja tolerowałąm te zachowanie i nie raz liczyłam że on sie odezwie i on poczuł że on tu ma nad nami rękę ( ja jak ja ale corka) i on tu ma władze.

Nie chce tu teraz zaczynac go bronic bo bywały i miłe dni i widzę ze obserwuje mnie że ja go obserwuje jak sie zachowuje i ryknie a za chwile wraca i próbuje spokojniej a ja ni tylko patrze co on wyprawia. I czekam aż mu w końcu to wszystko wygarnę.

Dziekuje Ci za Pomoc ale czy sie odważe na dzień dzisiejszy Trudno mi powiedziec nad psychologiem sie głęboko zastanawiam już dawno. U nas w Mieście nie ma kawałek trzeba pojechać alee co ja powiem ,ze gdzie ja jadę. Przecież ja zawsze muszę być w domu. 





Wiesz co, nagla krew mnie zalewa jak czytam takie historie jak Twoja, a na koniec: nie wyobrazam sobie zycia bez Niego. Jakiego Niego? Chyba niego, malego zakompleksionego gnojka, ktory wyzywa sie na duzo slabszej od siebie ofierze - wlasnej corce!

To ja Ci powiem, ze nie wyobrazam sobie ani jednego dnia z takim chamem i tyranem. I corka kiedys Ci za to na pewno "podziekuje", za takie spieprzone dziecinstwo, jakie jej tatus (tfu, nawet nie zasluguje na takie miano, raczej dawca nasienia) i zastrachana mamusia zafundowali. O ile od Was czym predzej nie ucieknie.

Twoim obowiazkiem, nie zadnma laska wobec dzieci, tylko zakichanym obowiazkiem, jest postawic znak STOP temu zachowaniu. Nawet kosztem takiego pop..ego malzenstwa, jak to Wasze. Tu sie liczy dobrodzieci, to jest priorytet, a nie jakies durne sentymenty do tego co to kiedys za mlodu bylo. Bylo i sie zmylo, a teraz jest masakra a nie dom, rodzina, bezpieczne miejsce dla dzieci.

Mam nadzieje, ze jak nie Ty, to ktos postronny (moze ze szkoly) zglosi to odpowiednim sluzbom socjalnym i koszmar Waszej corki skonczy sie. Moze ona juz po kryjomu marzy o tym, zeby ktos ja z tego "domu rodzinnego" zabral.
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło  smile

Wiem wiem że was to cholernie rusza jak sie czlowiek wylamuje wiem i teraz ju zczuje ze nabroilam i juz chcę go za wszelką cenę bronić chcę wyszukać co dobre a może szukać jeszcze WYJŚCIA !

Powiem Wam ze jesli chodzi o dziecko One ani trochę nie pokazuje że jest coś nie tak zdarzyło się że wyszlo na podworko i powiedziało bo Wasz TAta na Was tak nie krzyczy jak Mój albo że na coś jej nie pozwolił bo nie macie takiego wrednego taty.
Naet mu mówiłam to zwrócił jej uwage że nie powinna tak mówić . A powiedziała prawde powiedziałąm mu również że kiedyś zbuntuje sie zacznie pyskować i bd chciałą uciec jak ja z domu bo poco jej tak idom gdzie nie ma wsparaci jak i u  mnie ja tez wyszłam bo miałam dośc tylko sluchania jak jestem Be a co umiem czego nie umiem akurat posród calego rodzenstwa najlepiej sobie radzę na to wygląda i matka wie jak jest ale mowi musi byc dyscyplina bo ja rozpieszczasz za mocno ma wszystko co chce i nie slucha sie ojca.

Nie raz mówi ma kolezankce ktora babcie wychowuje ze nie chcialaby innej mamy ale o tacie nie wspomina choc kiedys jak ja pow cos w sensie ze czasem bywa ze sie ma innego tate blad bo tata jest jeden ale Mama moze miec inengo Pana to mowila ze nie czy teraz by to samo powiedziala nie wiem. Wiem , że po urlopie jak wracał do pracy cieszyłła się bardzo mói nareszcie nie bd na mnei krzyczał powiedziałąm mu to zdziwiony był ale nie wział do głowy.

19

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Wiesz co, nagla krew mnie zalewa jak czytam takie historie jak Twoja, a na koniec: nie wyobrazam sobie zycia bez Niego. Jakiego Niego? Chyba niego, malego zakompleksionego gnojka, ktory wyzywa sie na duzo slabszej od siebie ofierze - wlasnej corce!

To ja Ci powiem, ze nie wyobrazam sobie ani jednego dnia z takim chamem i tyranem. I corka kiedys Ci za to na pewno "podziekuje", za takie spieprzone dziecinstwo, jakie jej tatus (tfu, nawet nie zasluguje na takie miano, raczej dawca nasienia) i zastrachana mamusia zafundowali. O ile od Was czym predzej nie ucieknie.

Twoim obowiazkiem, nie zadnma laska wobec dzieci, tylko zakichanym obowiazkiem, jest postawic znak STOP temu zachowaniu. Nawet kosztem takiego pop..ego malzenstwa, jak to Wasze. Tu sie liczy dobrodzieci, to jest priorytet, a nie jakies durne sentymenty do tego co to kiedys za mlodu bylo. Bylo i sie zmylo, a teraz jest masakra a nie dom, rodzina, bezpieczne miejsce dla dzieci.

Mam nadzieje, ze jak nie Ty, to ktos postronny (moze ze szkoly) zglosi to odpowiednim sluzbom socjalnym i koszmar Waszej corki skonczy sie. Moze ona juz po kryjomu marzy o tym, zeby ktos ja z tego "domu rodzinnego" zabral.

20

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

I zobacz, przeczytaj jeszcze raz Twoje ostatnie zdanie... :"przecież ja zawsze muszę być w domu" -Otóż nie , nie musisz być zawsze w domu, bo nie jesteś niczyim więźniem i masz wolną wolę i możesz jechać gdzie tylko chcesz tu i teraz, nawet na koniec świata... Czemu siebie sprowadzasz do poziomu niewolnicy i służącej...?Jesteś wartościowym człowiekiem... Czytałam inne Twoje posty( Jestem z wykształcenia psychologiem-zboczenie zawodowe wink ) I pisałaś  w nich że w ramionach innego czułaś się dobrze ,że Cie chwalił, podziwiał, że byłaś dla niego kimś...Czemu u diabła nie poszłaś za głosem serca i nie zostawiłaś tego człowieka? To że był kiedyś dobry nie ma znaczenia, liczy się tu i teraz...Teraz jest potworem dla Ciebie i Twoich dzieci...Nie zyj przeszłością, bo ona była, ale już nie wróci...Wiem ,że liczysz że on się ogarnie i zacznie myśleć ale to się może nigdy nie zdarzyć...Wiesz o tym prawda? Chcesz poświęcić te niewinne dzieci kosztem czekania na coś co się może nigdy nie zdarzyć? Powiedz mu że jedziesz do miasta i już...Nie tłumacz się...A jak Ci zabroni powiedz że albo Cię puści albo dzwonisz po policję bo nie jesteś niewolnicą i aresztu domowego też nie masz...Zacznij budować na nowo poczucie własnej wartości...Może jakiś kurs , albo szkolenie...Coś co by na nowo pozwoliło Ci uwierzyć w siebie, w to że dasz radę , ze nie jesteś słaba. Ja też mam malutkie dziecko (5 miesięcy) ale jak chce wyjść, to mąż wie,że do jego obowiązku należy zostać z dzieckiem bo tak samo on jest ojcem jak ja matką... Jesli bedziesz dłuzej czekała córka w końcu nie wytrzyma i wystarczy że powie jakiejś koleżance o tym co się u was dzieje a tam rozpowie innym dzieciom, te z kolei rodzicom a stąd juz niedaleka droga żeby doszło do wychowawcy i do sądu rodzinnego, a jak ruszy cała machina to uwierz mi ciężko ją zatrzymac... Pracowałam w domu dziecka i takich przypadków miałam multum...Dzieci były zabierane siłą w środku nocy i przywożone do nas na boso w piżamach wystraszone, fakt że często pobite posiniaczone, na plecach, nogach, ale właśnie przez to że powiedziały koledze koleżance albo często samemu wychowawcy bo już nie mogły, bały się wracać ze szkoły do domu , a  kto ma trochę oleju w głowie zareaguje natychmiast...

21

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Ulegając mężowi robisz krzywdę córce .. To że tata krzyczy zabrania i no generalnie żaden z niego tata to jedno , ale do Ciebie ( gwarantuje znam z autopsji ) córka w przyszłości bd mieć żal bo pozwoliłaś na to wszystko , widziałaś-nie reagowałaś , udawałaś że nic sie nie da zrobić .

Nie chciałabym proponować odejścia ( choć rozważyć mozna po terror psychiczny nie jest wart bycia " razem " )
Przede wszystkim ZAREAGUJ na każdą jego uwage , najpierw z nim porozmawiaj wręcz zastosuj taktykę wojskową , siadaj i słuchaj teraz ja mówie i nie masz prawa mi przerwać - jak skończysz niech partner się wygada do woli .Powiedz to samo co tu , stanowczo chłodno bez krzyku że jeśli coś mu się w córce nie podoba ( buty bałagan nie zjedzone ) TO NIECH JEJ DA PRZYKŁAD , niech pokaże .
Pozatym córka to jego dziecko - dlaczego jej nie kocha a syna tak ?

Zaproponuj terapie rodzinną z dziećmi u psychologa , dziewczynce robicie oboeje krzywde , jak nie wrzaskami to bezradnością

Jesli mąż bd dalej terroryzował Ciebie ( tak tak robi to , nie postawisz mu sie bo się go boisz , nie masz swojego zdania żeby go niezdenerwować , robisz wszystko tak jak on chce bo przecierz bd źle ... To jest przemoc psychiczna i zostałaś doskonale w nią usidłana i wytresowana przez swojego pana ) To zastanów się czy on czy dzieci są ważniejsze ( I nie wypisuj nie dam sobie sama rady bo gówno prawda )

Jesteś człowiekiem , kobietą , matką - należy się szacunek ! Jak każdemu człowiekowi ALE są granice tak ? Jeśli on Cię i córkę upokarza bo jesteście kobietami a syna wielbi bo jest mężczyzną( noooo chłopczykiem ;p ) To znaczy że ma bardzo żle poukładane w łbie ....tak jak ktoś tu pisał facet żadzi baba siedzi cicho i ma robic wszystko

Nie jesteś niewolnikiem , ani ty ani twoje dziecko !!!!!!!!!!!!!


Pomyśl.

22

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
Magda8891 napisał/a:

I zobacz, przeczytaj jeszcze raz Twoje ostatnie zdanie... :"przecież ja zawsze muszę być w domu" -Otóż nie , nie musisz być zawsze w domu, bo nie jesteś niczyim więźniem i masz wolną wolę i możesz jechać gdzie tylko chcesz tu i teraz, nawet na koniec świata... Czemu siebie sprowadzasz do poziomu niewolnicy i służącej...?Jesteś wartościowym człowiekiem... Czytałam inne Twoje posty( Jestem z wykształcenia psychologiem-zboczenie zawodowe wink ) I pisałaś  w nich że w ramionach innego czułaś się dobrze ,że Cie chwalił, podziwiał, że byłaś dla niego kimś...Czemu u diabła nie poszłaś za głosem serca i nie zostawiłaś tego człowieka? To że był kiedyś dobry nie ma znaczenia, liczy się tu i teraz...Teraz jest potworem dla Ciebie i Twoich dzieci...Nie zyj przeszłością, bo ona była, ale już nie wróci...Wiem ,że liczysz że on się ogarnie i zacznie myśleć ale to się może nigdy nie zdarzyć...Wiesz o tym prawda? Chcesz poświęcić te niewinne dzieci kosztem czekania na coś co się może nigdy nie zdarzyć? Powiedz mu że jedziesz do miasta i już...Nie tłumacz się...A jak Ci zabroni powiedz że albo Cię puści albo dzwonisz po policję bo nie jesteś niewolnicą i aresztu domowego też nie masz...Zacznij budować na nowo poczucie własnej wartości...Może jakiś kurs , albo szkolenie...Coś co by na nowo pozwoliło Ci uwierzyć w siebie, w to że dasz radę , ze nie jesteś słaba. Ja też mam malutkie dziecko (5 miesięcy) ale jak chce wyjść, to mąż wie,że do jego obowiązku należy zostać z dzieckiem bo tak samo on jest ojcem jak ja matką... Jesli bedziesz dłuzej czekała córka w końcu nie wytrzyma i wystarczy że powie jakiejś koleżance o tym co się u was dzieje a tam rozpowie innym dzieciom, te z kolei rodzicom a stąd juz niedaleka droga żeby doszło do wychowawcy i do sądu rodzinnego, a jak ruszy cała machina to uwierz mi ciężko ją zatrzymac... Pracowałam w domu dziecka i takich przypadków miałam multum...Dzieci były zabierane siłą w środku nocy i przywożone do nas na boso w piżamach wystraszone, fakt że często pobite posiniaczone, na plecach, nogach, ale właśnie przez to że powiedziały koledze koleżance albo często samemu wychowawcy bo już nie mogły, bały się wracać ze szkoły do domu , a  kto ma trochę oleju w głowie zareaguje natychmiast...

Cieszę się że zechciałąś mi pomóc i piszesz

A jeśli chciałabym zmienić to wszystko czy kategorycznie mam mu zabronić odzywania sie do niej czy jak mam to zrobić on powie to wychowuj sobie sama. I nie przychodz jak nie bedziesz dawałą rady.

23 Ostatnio edytowany przez Magda8891 (2014-09-25 11:16:19)

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

A nie dasz rady jej wychować? Jasne że dasz! Masz wspaniałą córeczkę i wspaniałego synka i choćby nie wiem co to dasz radę ich wychować! Nie możesz mu zabronić odzywania się do niej bo w przyszłości gdyby doszło do sprawy sądowej (musisz brać taką ewentualność pod uwagę) wykorzysta to przeciwko tobie i powie że utrudniałaś mu kontakty z dzieckiem... Pamietaj o tym zanim cokolwiek zrobisz.Póki nie robi nic złego nie możesz mu bronić...To jest jej ojciec, ale reaguj gdy dzieje jej się krzywda, gdy idzie do niej odciągnij go i bez krzyku powiedz( tylko nie w obecności dziecka) że nie życzysz sobie takiego zachowania i albo się natychmiast uspokoi albo zadzwonisz na policję.Po takim incydencie weź dziecko za rękę i wyjdzcie na spacer a jemu powiedz że teraz wychodzisz na spacer a on ma sobie wszystko przemyśleć i porozmawiacie jak wrócisz... spokojnie ale stanowczo.Może jak bez wyzwisk i awantur spróbujesz to załatwić dzieciom bedzie lżej a on trochę przysiądzie, aczkolwiek wątpię w to, nie znam go nie widziałam go w "akcji" ale z Twojego opisu nie wynika żeby to był ten "rodzaj" człowieka, ale postępując w ten sposó właśnie "na spokojnie" Nie będzie miał Ci nic w przyszłości do zarzucenia.  Powiedz mi czy córka zauważa że tata jest inny w stosunku do brata?( TZN zauważa na pewno, ale czy głośno o tym mówi?) czy kiedykolwiek wyraziła swój smutek że tata ją tak traktuje? Co się dzieje gdy mąż daje małej karę za powiedzmy za niepoukładane ubrania? Jak resztę dnia spędza córka?
A co by się stało gdybyś po tym jak on jej zabroni iść do koleżanek, wyszła z nią np na lody, albo do cukierni? Co wtedy by zrobił? Sprawdzałaś to kiedyś?

24

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
Mussuka napisał/a:

Wiesz co, nagla krew mnie zalewa jak czytam takie historie jak Twoja, a na koniec: nie wyobrazam sobie zycia bez Niego. Jakiego Niego? Chyba niego, malego zakompleksionego gnojka, ktory wyzywa sie na duzo slabszej od siebie ofierze - wlasnej corce!

To samo pomyślałam. O ile mam jeszcze jakąś malutką tolerancję dla kobiet, które same się wpychają w takie związki i w nich tkwią - dorosłe są, ich sprawa, o tyle dla matek, które coś takiego robią dzieciom nie mam żadnej. Co z tego, że kiedyś był dobry, troskliwy i przynosił kwiatki? Teraz krzywdzi Twoje dziecko, istotę, która potrzebuje ochrony i opieki, poczucia bezpieczeństwa. Jak możesz na to pozwalać i jeszcze go tłumaczyć? Nie zdziw się, jeśli za 20 lat córka znienawidzi Cię tak samo jak jego. Będzie miała prawo, bo jesteś współwinna takiej sytuacji!

25 Ostatnio edytowany przez zamyslonaxx (2014-09-25 13:41:16)

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
Madzia92 napisał/a:

Ulegając mężowi robisz krzywdę córce .. To że tata krzyczy zabrania i no generalnie żaden z niego tata to jedno , ale do Ciebie ( gwarantuje znam z autopsji ) córka w przyszłości bd mieć żal bo pozwoliłaś na to wszystko , widziałaś-nie reagowałaś , udawałaś że nic sie nie da zrobić .

Nie chciałabym proponować odejścia ( choć rozważyć mozna po terror psychiczny nie jest wart bycia " razem " )
Przede wszystkim ZAREAGUJ na każdą jego uwage , najpierw z nim porozmawiaj wręcz zastosuj taktykę wojskową , siadaj i słuchaj teraz ja mówie i nie masz prawa mi przerwać - jak skończysz niech partner się wygada do woli .Powiedz to samo co tu , stanowczo chłodno bez krzyku że jeśli coś mu się w córce nie podoba ( buty bałagan nie zjedzone ) TO NIECH JEJ DA PRZYKŁAD , niech pokaże .
Pozatym córka to jego dziecko - dlaczego jej nie kocha a syna tak ?

Zaproponuj terapie rodzinną z dziećmi u psychologa , dziewczynce robicie oboeje krzywde , jak nie wrzaskami to bezradnością

Jesli mąż bd dalej terroryzował Ciebie ( tak tak robi to , nie postawisz mu sie bo się go boisz , nie masz swojego zdania żeby go niezdenerwować , robisz wszystko tak jak on chce bo przecierz bd źle ... To jest przemoc psychiczna i zostałaś doskonale w nią usidłana i wytresowana przez swojego pana ) To zastanów się czy on czy dzieci są ważniejsze ( I nie wypisuj nie dam sobie sama rady bo gówno prawda )

Jesteś człowiekiem , kobietą , matką - należy się szacunek ! Jak każdemu człowiekowi ALE są granice tak ? Jeśli on Cię i córkę upokarza bo jesteście kobietami a syna wielbi bo jest mężczyzną( noooo chłopczykiem ;p ) To znaczy że ma bardzo żle poukładane w łbie ....tak jak ktoś tu pisał facet żadzi baba siedzi cicho i ma robic wszystko

Nie jesteś niewolnikiem , ani ty ani twoje dziecko !!!!!!!!!!!!!


Pomyśl.

Obiecuje , że przemyśle to co napisaąś popstawie sprawę jasno dziekuje



Zaczytana219 napisał/a:

A ja się wypowiem z punktu widzenia tego dziecka. Ja takim dzieckiem byłam. Tylko to moja mama mnie mniej kochała. Całą swoją matczyną miłość przekazała mojej siostrze. Nigdy mnie nie przytuliła. Ciągle za plecami obgadywała. Nie odrabiała ze mną lekcji. Nie pomagała. Nie rozmawiała i nie wspierała. Nie była moją mamą.
A dziś?
Dziś muszę chodzić na terapię, aby móc uwierzyć w siebie. Aby wierzyć, w to, że coś potrafię zrobić dobrze. Żeby nie czuć się jak nikt..
Jesteś świadoma tego co dzieję się w Twoim domu, a więc jeśli czegoś TERAZ nie zrobisz to będziesz współwinna temu jaka będzie Twoja córka jak dorośnie. Temu, że będzie musiała się "prostować", bo w dzieciństwie została "skrzywiona"...

Zaczynatana ja miałam tak samo i do dziś Moja Mama szanuje bardziej braci moich jak mnie ja teraz jako dorosła myślę , że jest o mnie zazdrosna że sobie świetnie radzę pomimo tylu przeszkód że jestem chwalona z

Zaczytana219 napisał/a:

A ja się wypowiem z punktu widzenia tego dziecka. Ja takim dzieckiem byłam. Tylko to moja mama mnie mniej kochała. Całą swoją matczyną miłość przekazała mojej siostrze. Nigdy mnie nie przytuliła. Ciągle za plecami obgadywała. Nie odrabiała ze mną lekcji. Nie pomagała. Nie rozmawiała i nie wspierała. Nie była moją mamą.
A dziś?
Dziś muszę chodzić na terapię, aby móc uwierzyć w siebie. Aby wierzyć, w to, że coś potrafię zrobić dobrze. Żeby nie czuć się jak nikt..
Jesteś świadoma tego co dzieję się w Twoim domu, a więc jeśli czegoś TERAZ nie zrobisz to będziesz współwinna temu jaka będzie Twoja córka jak dorośnie. Temu, że będzie musiała się "prostować", bo w dzieciństwie została "skrzywiona"...

Zaczytana : ja miałam i mam podobnie do dziś rodzice a raczej Mama toleruje wszystko i tylko moich braci to im trzeba pomoagac to tylko ciagle cos u nich i odnosze wrqażenie że jest o mnie zaborcza że mnie chwalą a nie jej synków że jestem lubiana nie narzekam na wygląd i wiele nawet rzeczy jak zobaczy u mnie kupuje ale rozmawiac ze mna nie umiala i nie umie jak tylk ocos to ma pretensje do mnie nigdy do nich  a ja naprawdę malo kiedy sie o cos zale  do niej. Bo ona i  tak nigdy mi nie pomogla ona nie widzi problemu u nas jak opowiadam mowiac ona ma nie lepiej.

26

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Nie ma nic gorszego od posiadania rodziców, którzy tymi rodzicami być nie potrafią.
Twoja córka (założę się) już ma nerwicę i niskie poczucie wartości, a w dorosłości będzie jeszcze gorzej.

Udaj się do pedagoga szkolnego , do psychologa lub zmuś swojego lubego, by tam poszedł, bo najwyraźniej patriarchat uderzył mu w główkę. Nie trawię nierównego traktowania płci, a widzę, że jest to nagminne, nawet w super-rodzinkach.

27

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

A ja się wypowiem z punktu widzenia tego dziecka. Ja takim dzieckiem byłam. Tylko to moja mama mnie mniej kochała. Całą swoją matczyną miłość przekazała mojej siostrze. Nigdy mnie nie przytuliła. Ciągle za plecami obgadywała. Nie odrabiała ze mną lekcji. Nie pomagała. Nie rozmawiała i nie wspierała. Nie była moją mamą.
A dziś?
Dziś muszę chodzić na terapię, aby móc uwierzyć w siebie. Aby wierzyć, w to, że coś potrafię zrobić dobrze. Żeby nie czuć się jak nikt..
Jesteś świadoma tego co dzieję się w Twoim domu, a więc jeśli czegoś TERAZ nie zrobisz to będziesz współwinna temu jaka będzie Twoja córka jak dorośnie. Temu, że będzie musiała się "prostować", bo w dzieciństwie została "skrzywiona"...

28

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
Magda8891 napisał/a:

A nie dasz rady jej wychować? Jasne że dasz! Masz wspaniałą córeczkę i wspaniałego synka i choćby nie wiem co to dasz radę ich wychować! Nie możesz mu zabronić odzywania się do niej bo w przyszłości gdyby doszło do sprawy sądowej (musisz brać taką ewentualność pod uwagę) wykorzysta to przeciwko tobie i powie że utrudniałaś mu kontakty z dzieckiem... Pamietaj o tym zanim cokolwiek zrobisz.Póki nie robi nic złego nie możesz mu bronić...To jest jej ojciec, ale reaguj gdy dzieje jej się krzywda, gdy idzie do niej odciągnij go i bez krzyku powiedz( tylko nie w obecności dziecka) że nie życzysz sobie takiego zachowania i albo się natychmiast uspokoi albo zadzwonisz na policję.Po takim incydencie weź dziecko za rękę i wyjdzcie na spacer a jemu powiedz że teraz wychodzisz na spacer a on ma sobie wszystko przemyśleć i porozmawiacie jak wrócisz... spokojnie ale stanowczo.Może jak bez wyzwisk i awantur spróbujesz to załatwić dzieciom bedzie lżej a on trochę przysiądzie, aczkolwiek wątpię w to, nie znam go nie widziałam go w "akcji" ale z Twojego opisu nie wynika żeby to był ten "rodzaj" człowieka, ale postępując w ten sposó właśnie "na spokojnie" Nie będzie miał Ci nic w przyszłości do zarzucenia.  Powiedz mi czy córka zauważa że tata jest inny w stosunku do brata?( TZN zauważa na pewno, ale czy głośno o tym mówi?) czy kiedykolwiek wyraziła swój smutek że tata ją tak traktuje? Co się dzieje gdy mąż daje małej karę za powiedzmy za niepoukładane ubrania? Jak resztę dnia spędza córka?
A co by się stało gdybyś po tym jak on jej zabroni iść do koleżanek, wyszła z nią np na lody, albo do cukierni? Co wtedy by zrobił? Sprawdzałaś to kiedyś?

Postaram sie tak na spokojnie bo przyznam że nie potrafie już spokojnie do tego podchodzić za bardzo mnie juz to denerwuje. Córcia nie mówiła aczkolwiek tuli siee do mnie synek leci i mówi do mnie zazdrosna jestem.

Odkąd byłam w ciąży tłumaczyłam jej duzo ze pojawi sie dziecko i Mamusia musi poświecac czas maleństwu ona niby to rozumie ale widzę że nie raz jej smutno. I może to dziwnie zabrzmi nawet mi sie wydaje , że pomimo tego jak Mąż ja traktuje ona jest w nim Zakochana i tak idzie i go tuli on  ja zaraz odpycha twierdząc że jest już duża Krowa !

U mnie np. mi tak nie robi ja chociąz moze tez nie umiem tak jej tulić okazywać nie wiadomo jak uczucia wiadomo że maleństwo nosi sięna rekach itp lulam go sama.
Staram sie jej wynagradzac to w inny sposób mowiąc że pieknie wyglada ze super sie uczy że potrafi a ON nigdy jej nie chwali jak i zresztą i mnie.

Smutna jest nie raz pokazuje to mówi do niego dlaczego ? mi to robisz?
odp bo sie nie sluchasz.
Jeśli Mąż daje  jej Karę to siedzi we własnym pokoju pisze sobie bawi sie w nauczycielke. Czasem jak może ogląda TV

A jak ja bym wyszłą z nią jak by jej zabronil wyjścia na podwórko do koleżanek zapewne by powiedział więcej sie nie wtrącam wychowuj ją sama i nie przychodz więcej jak nie bd sie Cb słuchać. Nie zrobiłam nigdy tak aczkolwiek mówiłam ze wyjdzie na pol godziny to nie wtrącił sie i pow co ja ci powiedziałem i nie wyjdziesz i tak pozostaje. Nie wiem sama czasami jak reagowac bo boje sie że córka zgłupieje nie umiem byc konsekwentna  a nie raz bywało tak  że nie ktore rzeczy prz yktorych sie zgadzamy rzadko niestety ona przy nim nie robila a przy mnie wiedzac ze ja nie nakrzycze i pozwole to robila, i tu sie boję.

29 Ostatnio edytowany przez zamyslonaxx (2014-09-25 14:09:22)

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
kocurek102 napisał/a:

Nie ma nic gorszego od posiadania rodziców, którzy tymi rodzicami być nie potrafią.
Twoja córka (założę się) już ma nerwicę i niskie poczucie wartości, a w dorosłości będzie jeszcze gorzej.

Udaj się do pedagoga szkolnego , do psychologa lub zmuś swojego lubego, by tam poszedł, bo najwyraźniej patriarchat uderzył mu w główkę. Nie trawię nierównego traktowania płci, a widzę, że jest to nagminne, nawet w super-rodzinkach.

nie mów tak ,ze nie umiemy byc rodzicami chcielismy i chcemy byc zapewne dobrymi rodzicami aczkolwiek niestety wszystko uwazam wplywa w zyciu naszym na to jak jest niestety,.
'kazdy popelnia bledy i nie raz nie umie podolac ich.

    Magda8891 napisał:

    I zobacz, przeczytaj jeszcze raz Twoje ostatnie zdanie... :"przecież ja zawsze muszę być w domu" -Otóż nie , nie musisz być zawsze w domu, bo nie jesteś niczyim więźniem i masz wolną wolę i możesz jechać gdzie tylko chcesz tu i teraz, nawet na koniec świata... Czemu siebie sprowadzasz do poziomu niewolnicy i służącej...?Jesteś wartościowym człowiekiem... Czytałam inne Twoje posty( Jestem z wykształcenia psychologiem-zboczenie zawodowe wink ) I pisałaś  w nich że w ramionach innego czułaś się dobrze ,że Cie chwalił, podziwiał, że byłaś dla niego kimś...Czemu u diabła nie poszłaś za głosem serca i nie zostawiłaś tego człowieka? To że był kiedyś dobry nie ma znaczenia, liczy się tu i teraz...Teraz jest potworem dla Ciebie i Twoich dzieci...Nie zyj przeszłością, bo ona była, ale już nie wróci...Wiem ,że liczysz że on się ogarnie i zacznie myśleć ale to się może nigdy nie zdarzyć...Wiesz o tym prawda? Chcesz poświęcić te niewinne dzieci kosztem czekania na coś co się może nigdy nie zdarzyć? Powiedz mu że jedziesz do miasta i już...Nie tłumacz się...A jak Ci zabroni powiedz że albo Cię puści albo dzwonisz po policję bo nie jesteś niewolnicą i aresztu domowego też nie masz...Zacznij budować na nowo poczucie własnej wartości...Może jakiś kurs , albo szkolenie...Coś co by na nowo pozwoliło Ci uwierzyć w siebie, w to że dasz radę , ze nie jesteś słaba. Ja też mam malutkie dziecko (5 miesięcy) ale jak chce wyjść, to mąż wie,że do jego obowiązku należy zostać z dzieckiem bo tak samo on jest ojcem jak ja matką... Jesli bedziesz dłuzej czekała córka w końcu nie wytrzyma i wystarczy że powie jakiejś koleżance o tym co się u was dzieje a tam rozpowie innym dzieciom, te z kolei rodzicom a stąd juz niedaleka droga żeby doszło do wychowawcy i do sądu rodzinnego, a jak ruszy cała machina to uwierz mi ciężko ją zatrzymac... Pracowałam w domu dziecka i takich przypadków miałam multum...Dzieci były zabierane siłą w środku nocy i przywożone do nas na boso w piżamach wystraszone, fakt że często pobite posiniaczone, na plecach, nogach, ale właśnie przez to że powiedziały koledze koleżance albo często samemu wychowawcy bo już nie mogły, bały się wracać ze szkoły do domu , a  kto ma trochę oleju w głowie zareaguje natychmiast...

Wspomne jeszcze , że była podobna sytuacja o tym co tydzień zabronione miala na wszystko za wyrzucenie kanapek oj to sie działo i wspomniałam nauczycielce (wychowawczyni ze łzami w oczach bo ta sytuacja mnie przerosła żal żal żal jakich malo czulam czuje sie winna.
Wychowawczyni powiedziała to juz wasza spr miedzy Wami nie jej sie wtrącać. Ale mówiła ze Córka cos popłakuje tak jakby chciała zwrócić uwage swoich koleżanek na siebie.... nie wiem co było lub mogło być spowodowane. Moze ta cała sytuacja z tą karą. Choć później powiedziałą że przezwyczaiła sie już do tej kary że jej wszystko jedno czy wyjdzie czy nie sobie wyobrażam co on czuł.

A jak mu powiedziałam , że wspomniałam to zaraz sie oczywiście rzucał do mnie , że to Moja wina jak zwykle.

30

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
zamyslonaxx napisał/a:

...wspomniałam nauczycielce (wychowawczyni ze łzami w oczach bo ta sytuacja mnie przerosła żal żal żal jakich malo czulam czuje sie winna.
Wychowawczyni powiedziała to juz wasza spr miedzy Wami nie jej sie wtrącać. Ale mówiła ze Córka cos popłakuje tak jakby chciała zwrócić uwage swoich koleżanek na siebie.... nie wiem co było lub mogło być spowodowane. Moze ta cała sytuacja z tą karą. Choć później powiedziałą że przezwyczaiła sie już do tej kary że jej wszystko jedno czy wyjdzie czy nie sobie wyobrażam co on czuł.

A jak mu powiedziałam , że wspomniałam to zaraz się oczywiście rzucał do mnie , że to Moja wina jak zwykle.

A jakbyś tak przestała z uporem maniaka szukać WINNYCH a zaczęła szukać rozwiązań?
Omiijacie problemy zwalając winę jedno na drugiego. DAJE to jakieś rozwiązanie? Pomaga dzieciakowi w jakiś sposób?
WIDZISZ, że jest coś nie halo... i co?
I dalej gadasz, gadasz, gadasz... a NIC to nie zmienia.
Miałaś pójść do fachowca. Poszłaś?
To nie nauczycielka takimi sprawami się zajmuje, a pedagog szkolny bądź psycholog. Naprawdę nie potrafisz trafić pod prawidłowy adres?
Czy chodzi Ci tylko o "bicie piany" i znalezienie widowni, która potwierdzi: "TAK to ON jest winny"
Bo nawet jeśli - TO Ciebie jako matki, nie zwalnia z reakcji na nieprawidłowości... dobrymi chęciami to piekło wybrukowane. CZYN się liczy, więc do dzieła!

31

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

A nawet jakby tak powiedział... to co by się stało? nawet gdyby miał powiedzieć "To wychowuj sobie sama..." to co się stanie? boisz się tego zdania...?

32

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Widocznie ważniejsze od dobra dziecka jest chore zdanie męża

33 Ostatnio edytowany przez onTAKIsobie (2014-09-25 17:16:59)

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Kocham moje córki tak samo, nie wyobrażam sobie aby jedna cierpiała kosztem drugiej. W końcu mam dwa oczka w głowie smile

Autorka nie dostrzega poważnego problemu. Przykre.

34

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Ojciec znęca się ewidentnie nad córka, jest tyranem i  stosuje przemoc wobec malej. Ty niestety po części jesteś temu współwinna i tyle . To co robi jest karygodne i karalne, a ty jako matka tez przyczyniasz się swoja biernością

Ludzie śmieją się , ze na rodzicielstwo  zaraz trzeba będzie przechodzić testy psychologiczne, wtedy dziecko w ręce dostajesz , ale jak coraz częściej słyszę i widzę tego typu sytuacje, jak w opisie to  jednak wcale nie byłabym przeciw

35 Ostatnio edytowany przez pinkpiwonia (2014-09-25 17:55:04)

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Zamyslonaxx, ZANIM pojdziesz do psychologa albo na terapie albo zanim wybuchnie miedzy wami wieksza wojna albo urosnie mur sprobuj dotrzec do meza przez slowo pisane, ktore wiadomo , ma zupelnie inne i powiedzialabym , intensywniejsze i dlugotrwalsze dzialanie.
Chodzi tu o LIST DO TATY, pisany reka waszej wspolnej 9-cio letniej corki, z twoim matczynym wsparciem. W liscie tym , corcia powinna dokladnie napisac, jak takie traktowanie KALECZY jej dzieciece serduszko !!!
List powininen byc wrzucony w zaklejonej kopercie do skrzynki. Adresat tatus -nadawca corka.
Zadziala napewno. I koniecznie zrobic kopie.
Powodzenia:)

36 Ostatnio edytowany przez Magda8891 (2014-09-25 18:08:02)

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Mysle że dostrzega, inaczej by tu nie pisała... Jest współwinna to prawda ale prawda jest też taka że jest współuzależnioną ofiarą swojego oprawcy... Ciężko to zrozumieć ale ona nie jest wyjątkiem, dużo kobiet jest w podobnej sytuacji, nie potrafią odejść od mężów mimo tego wszystkiego co tamci wyprawiają.Może zamiast na nią naskakiwać powinniśmy ją wesprzeć i zmotywować, dac bodziec do działania, samym naskakiwaniem nikt nic nie zdziała, dziewczyna przestanie się w końcu odzywać a problem dalej bedzie narastał,bo gwarantuję że jeżeli tu ją zawiedziemy nigdzie indziej nie pójdzie szukać pomocy, bo będzie się bała że reakcja będzie dokładnie taka sama...A to że o problemie będzie tu cisza to nie znaczy że problem zniknie...Tzn zniknie z forum ale nie z życia. Pierwszy krok należy do niej i ona już to wie, wie że nikt za nią tego nie załatwi( o ile "nie wyda się" na zewnątrz) wie że MUSI coś zrobić tylko chodzi i odwagę i poparcie a raczej wsparcie i utwierdzenie jej że da rade, niezależnie od tego co by się miało dalej wydarzyć.
Pinkpiwonia  można spróbować... aczkolwiek to nie jest tylko problem córka-ojciec...To jest problem córka, matka-ojciec... On ma władcze zapędy i skoro potrafi powiedzieć dziecku że go nie przytuli bo "jest dużą krową" to trzeba się liczyć z tym,że list może porwać na strzępy i powiedzieć dokładnie to samo...Jak wtedy to dziecko się poczuje...? Nie zaufa już drugi raz..., nie wiem czy warto wystawiać małą na takie zachowanie i fundować jej takie dodatkowe atrakcje...Poza tym miałaby w tym liście wyrzucić z siebie wszystko...Tak naprawdę nie wiadomo co to dziecko czuje... Załóżmy że mama by pomogła, ale czy rzeczywiście pomogłaby jej nazwać i uporać się ze wszystkimi uczuciami..? wątpię i boję się że zostałoby to bardziej rozgrzebane niż poukładane a w razie podarcia listu na oczach dziecka fekty takiego "rozgrzebania" odbiją się na jej z wielkim echem.

37 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-09-25 18:03:08)

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Ja bym tak od razu na autorce kotów nie wieszała, łatwo jest osądzać siedząc wygodnie w fotelu, gorzej jeżeli jest się współofiarą takiej przemocy.

Będąc ofiarą przemocy autorka ma już zakodowane przez męża poczucie winy, naprawdę nie uważam żeby potrzebowała jeszcze publicznego linczu.

Autorka powinna zrozumieć, że uczucia jakie nią targają są normalne dla ofiary przemocy - dlatego właśnie powinna poszukac wsparcia u psychologa.

A lincz sostawmy sobie na później...


Edit: Widzę że ktoś mnie uprzedził zanim ja wystukałam tekst na moim telefonie smile

Niniejszym podpisuję się pod postem powyżej

38

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Facet traktuje  dziecko patologicznie wręcz. Autorka dała mu  jawne przyzwolenie na ostatnie zdanie  w sprawach wychowawczych dziecka , choćby  za najmniejsza pierdole  lawinę kar  córka otrzymuje , za byle co, aż żal bierze,a na to matka się godzi i po raz kolejny wychodzi na ojca  racja i on w sprawach wychowawczych ma pierwszy jak i ostatni glos.
Matka  podtrzymuje kary ,które są absurdalne i nieadekwatne do przewinienia, o ile o przewinieniu można mówić w wielu opisanych sytuacjach . Wniosek?   tyran  rządzi i wie ,ze nikt mu się nie przeciwstawi, bo do tej pory robi po swojemu a na dziecku się wyżywa, wręcz pastwi się nad nią, az corka truchleje na agresje ojca . Jemu w to graj , widzi że nie ma żadnych przeszkód i barier . Znęca się nad dzieciakiem ,bo jego kaprysy sa niepodważalne i je spełnia kosztem dziecka stresu i strachu

39

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
zamyslonaxx napisał/a:
kocurek102 napisał/a:

Nie ma nic gorszego od posiadania rodziców, którzy tymi rodzicami być nie potrafią.
Twoja córka (założę się) już ma nerwicę i niskie poczucie wartości, a w dorosłości będzie jeszcze gorzej.

Udaj się do pedagoga szkolnego , do psychologa lub zmuś swojego lubego, by tam poszedł, bo najwyraźniej patriarchat uderzył mu w główkę. Nie trawię nierównego traktowania płci, a widzę, że jest to nagminne, nawet w super-rodzinkach.

nie mów tak ,ze nie umiemy byc rodzicami chcielismy i chcemy byc zapewne dobrymi rodzicami aczkolwiek niestety wszystko uwazam wplywa w zyciu naszym na to jak jest niestety,.
'kazdy popelnia bledy i nie raz nie umie podolac ich.

    Magda8891 napisał:

    I zobacz, przeczytaj jeszcze raz Twoje ostatnie zdanie... :"przecież ja zawsze muszę być w domu" -Otóż nie , nie musisz być zawsze w domu, bo nie jesteś niczyim więźniem i masz wolną wolę i możesz jechać gdzie tylko chcesz tu i teraz, nawet na koniec świata... Czemu siebie sprowadzasz do poziomu niewolnicy i służącej...?Jesteś wartościowym człowiekiem... Czytałam inne Twoje posty( Jestem z wykształcenia psychologiem-zboczenie zawodowe wink ) I pisałaś  w nich że w ramionach innego czułaś się dobrze ,że Cie chwalił, podziwiał, że byłaś dla niego kimś...Czemu u diabła nie poszłaś za głosem serca i nie zostawiłaś tego człowieka? To że był kiedyś dobry nie ma znaczenia, liczy się tu i teraz...Teraz jest potworem dla Ciebie i Twoich dzieci...Nie zyj przeszłością, bo ona była, ale już nie wróci...Wiem ,że liczysz że on się ogarnie i zacznie myśleć ale to się może nigdy nie zdarzyć...Wiesz o tym prawda? Chcesz poświęcić te niewinne dzieci kosztem czekania na coś co się może nigdy nie zdarzyć? Powiedz mu że jedziesz do miasta i już...Nie tłumacz się...A jak Ci zabroni powiedz że albo Cię puści albo dzwonisz po policję bo nie jesteś niewolnicą i aresztu domowego też nie masz...Zacznij budować na nowo poczucie własnej wartości...Może jakiś kurs , albo szkolenie...Coś co by na nowo pozwoliło Ci uwierzyć w siebie, w to że dasz radę , ze nie jesteś słaba. Ja też mam malutkie dziecko (5 miesięcy) ale jak chce wyjść, to mąż wie,że do jego obowiązku należy zostać z dzieckiem bo tak samo on jest ojcem jak ja matką... Jesli bedziesz dłuzej czekała córka w końcu nie wytrzyma i wystarczy że powie jakiejś koleżance o tym co się u was dzieje a tam rozpowie innym dzieciom, te z kolei rodzicom a stąd juz niedaleka droga żeby doszło do wychowawcy i do sądu rodzinnego, a jak ruszy cała machina to uwierz mi ciężko ją zatrzymac... Pracowałam w domu dziecka i takich przypadków miałam multum...Dzieci były zabierane siłą w środku nocy i przywożone do nas na boso w piżamach wystraszone, fakt że często pobite posiniaczone, na plecach, nogach, ale właśnie przez to że powiedziały koledze koleżance albo często samemu wychowawcy bo już nie mogły, bały się wracać ze szkoły do domu , a  kto ma trochę oleju w głowie zareaguje natychmiast...

Wspomne jeszcze , że była podobna sytuacja o tym co tydzień zabronione miala na wszystko za wyrzucenie kanapek oj to sie działo i wspomniałam nauczycielce (wychowawczyni ze łzami w oczach bo ta sytuacja mnie przerosła żal żal żal jakich malo czulam czuje sie winna.
Wychowawczyni powiedziała to juz wasza spr miedzy Wami nie jej sie wtrącać. Ale mówiła ze Córka cos popłakuje tak jakby chciała zwrócić uwage swoich koleżanek na siebie.... nie wiem co było lub mogło być spowodowane. Moze ta cała sytuacja z tą karą. Choć później powiedziałą że przezwyczaiła sie już do tej kary że jej wszystko jedno czy wyjdzie czy nie sobie wyobrażam co on czuł.

A jak mu powiedziałam , że wspomniałam to zaraz sie oczywiście rzucał do mnie , że to Moja wina jak zwykle.

Nie napisałam, że to WY nie potraficie być rodzicami, to było sformułowanie zgeneralizowane.
Tak naprawdę nie wczytałam się nawet w cały wątek, wystarczył mi Twój pierwszy wpis, widzę że w kolejnych jest już tylko gorzej, a Ty wciąż boisz się zmian, wizyt u specjalisty, krytyki i samokrytyki. Nie byłabym tak ostra-ale- patrzę na to wszystko z perspektywy dziecka, a nie rodzica, bo sama byłam dzieckiem rodziców którzy mówiąc delikatnie -zawalili i nigdy nie poczuwali się do naprawienia błędów wychowawczych. Ba - ICH zachowanie kosztuje mnei, już dorosłą kobietę, bardzo dużo (depresja, nerwica itd.) i dlatego bardzo ciężko mi usprawiedliwiać kogoś, kto widzi problem a ma w nosie by go naprawić. Nawet jeśli jesteś współuzależniona, nie zwalnia Cię to z odpowiedzialności. Nie każdy umie być rodzicem, a słowa ''staram się'' jakoś do mnie nie przemawiają. To jak durne powielanie faktu bicia dzieci ''bo tak było kiedyś'', a sięgnięcie do fachowej literatury, badań, do opinii psychologów i pedagogów takie osoby uważają za ujmę na honorze, bo przecież jak to ja - muszę się dodatkowo edukować?? A ja myślę,że wielu powinno....

Problem jest jeszcze jeden- kobiety w Polsce,z racji na wysokie bezrobocie i beznadziejny socjal boją się odejść od mężczyzn. I tak oto rośnie kolejne pokolenie dzieci bez szansy na szczęście.

40

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...

Ja nie wiem, nad czym tu dywagować. Twoje dziecko jest krzywdzone, a Ty na to pozwalasz, ponieważ pozostajesz pasywna. Jesteś więc współwinna krzywdzenia własnego dziecka.

Nie rozumiem Twoich dylematów. Jak można się zastanawiać w takiej sytuacji? Albo mąż odwala się od córki i zaczyna ją traktować choćby neutralnie, albo zabieram dzieci i adios. Jest cała kupa ośrodków, które pomagają kobietom w takich sytuacjach. Wszystko lepsze, niż krzywda dziecka.

Mogę dodać jeszcze tylko, żebyś się obudziła, póki jeszcze nie jest za późno i być może uda Ci się zrekompensować córce wszystko.

41

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
Cynicznahipo napisał/a:

Ja nie wiem, nad czym tu dywagować. Twoje dziecko jest krzywdzone, a Ty na to pozwalasz, ponieważ pozostajesz pasywna. Jesteś więc współwinna krzywdzenia własnego dziecka.

Nie rozumiem Twoich dylematów. Jak można się zastanawiać w takiej sytuacji? Albo mąż odwala się od córki i zaczyna ją traktować choćby neutralnie, albo zabieram dzieci i adios. Jest cała kupa ośrodków, które pomagają kobietom w takich sytuacjach. Wszystko lepsze, niż krzywda dziecka.

Mogę dodać jeszcze tylko, żebyś się obudziła, póki jeszcze nie jest za późno i być może uda Ci się zrekompensować córce wszystko.

Zgadzam sie.

42 Ostatnio edytowany przez zamyslonaxx (2014-09-26 10:18:07)

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
pinkpiwonia napisał/a:

Zamyslonaxx, ZANIM pojdziesz do psychologa albo na terapie albo zanim wybuchnie miedzy wami wieksza wojna albo urosnie mur sprobuj dotrzec do meza przez slowo pisane, ktore wiadomo , ma zupelnie inne i powiedzialabym , intensywniejsze i dlugotrwalsze dzialanie.
Chodzi tu o LIST DO TATY, pisany reka waszej wspolnej 9-cio letniej corki, z twoim matczynym wsparciem. W liscie tym , corcia powinna dokladnie napisac, jak takie traktowanie KALECZY jej dzieciece serduszko !!!
List powininen byc wrzucony w zaklejonej kopercie do skrzynki. Adresat tatus -nadawca corka.
Zadziala napewno. I koniecznie zrobic kopie.
Powodzenia:)

Ojej samej mi się łzy uroniły :*( szczerze ciekawe by to było ale zapewne odbiło by się na mnie nie wyrzucił by listu jestem tego pewna nie porwałby ale zapewne powiedziałby co ja robię i że to moja zasługa. Wiesz co że głęboko sie nad tym zastanowie.

Mysle że dostrzega, inaczej by tu nie pisała... Jest współwinna to prawda ale prawda jest też taka że jest współuzależnioną ofiarą swojego oprawcy... Ciężko to zrozumieć ale ona nie jest wyjątkiem, dużo kobiet jest w podobnej sytuacji, nie potrafią odejść od mężów mimo tego wszystkiego co tamci wyprawiają.Może zamiast na nią naskakiwać powinniśmy ją wesprzeć i zmotywować, dac bodziec do działania, samym naskakiwaniem nikt nic nie zdziała, dziewczyna przestanie się w końcu odzywać a problem dalej bedzie narastał,bo gwarantuję że jeżeli tu ją zawiedziemy nigdzie indziej nie pójdzie szukać pomocy, bo będzie się bała że reakcja będzie dokładnie taka sama...A to że o problemie będzie tu cisza to nie znaczy że problem zniknie...Tzn zniknie z forum ale nie z życia. Pierwszy krok należy do niej i ona już to wie, wie że nikt za nią tego nie załatwi( o ile "nie wyda się" na zewnątrz) wie że MUSI coś zrobić tylko chodzi i odwagę i poparcie a raczej wsparcie i utwierdzenie jej że da rade, niezależnie od tego co by się miało dalej wydarzyć.
Pinkpiwonia  można spróbować... aczkolwiek to nie jest tylko problem córka-ojciec...To jest problem córka, matka-ojciec... On ma władcze zapędy i skoro potrafi powiedzieć dziecku że go nie przytuli bo "jest dużą krową" to trzeba się liczyć z tym,że list może porwać na strzępy i powiedzieć dokładnie to samo...Jak wtedy to dziecko się poczuje...? Nie zaufa już drugi raz..., nie wiem czy warto wystawiać małą na takie zachowanie i fundować jej takie dodatkowe atrakcje...Poza tym miałaby w tym liście wyrzucić z siebie wszystko...Tak naprawdę nie wiadomo co to dziecko czuje... Załóżmy że mama by pomogła, ale czy rzeczywiście pomogłaby jej nazwać i uporać się ze wszystkimi uczuciami..? wątpię i boję się że zostałoby to bardziej rozgrzebane niż poukładane a w razie podarcia listu na oczach dziecka fekty takiego "rozgrzebania" odbiją się na jej z wielkim echem.

Tak Jak piszesz szczerze już momentami miałam tu nie wchodzić czułam się okropnie fakt pewne wypowiedzi dały mi naprawdę do myślenia ale nie które ( dla nie których latwo napisać a nie jest proste zrealizować) jak widać jestem świadomo że ją kzywdzi widzę to obserwuje wtrącam sie w kółko mu powtarzam jak sie zachowuje w stosunku do niej juz nie raz miałam ochote mu przepraszam za slownictwo przypier**** bo ile można na to patrzeć. Tylko jak też zauważyliście chciałabym to wszystko zmienić a nie od razu uciec z domu i pokazać że ja tu rzadzę ja sobie poradzę poradzę sobie myślę że wszystko bym zrobia aczkolwiek myśle że tak łatwo by nie dał nam odejść choć powiem że chciałabym by zobaczył że to juz nie przelewki że czas najwyższy bo zrozumiał KIM MY JESTEŚMY TU!

A co do tego że jest władczy jest jest i Jego ojciec Sw. Pamięci też taki był nie powiem  , że to zaleta ale też tylko słyszałam nie poznałam go pracowity miły pomocny ble ble ble jak i on ale to nie wszystko.

Rozmawialam również w chwilach kryzysu z jego rodzeństwem jaki był ojciec wszystko potwierdzają , że był taki sam.
Ale ich odp. oj co się z nim dzieje nie dobrze. I tyle.

Kiedyś powiedziałąm również opowiedz Cioci jak Cie tata Traktuje a on do mnie no i co ty pieprzysz  do dziecka czego ty ja uczysz nic dziwnego że mnie sie nie słucha  a ja a co prawdy się boisz nie on po prostu nie widzi w niczym problemu a jak uderzy jego chwilowo coś co mu ryknę to na chwilę tylko później robi to samo.

Wczoraj np. kolejna jakaśsytuacja którą wykorzystał jak usypiałam dziecko poszedl do niej i powiedział ,że jest jakaś rozkojarzona ( a może przezniego taka jest kto wie) jakie ona ma myśli raczej jeśli chodzi o tego typu problemy to nie mówi na głos.
Kolejne kolacja nie dokończyła kanapeczki - jutro na śniadanie ja zjesz. Myła ząbki kiedy poszlam do niej i przytuliła sie i patrze , żę ma oczka pełne łez mówie co sie znowu stało krzycał już na mnie dlaczego bo że jestem rozkojarzona że kanapki nie zjadłam. Mówie idz się połóż spokojnie spać.
I w takich momentach nie wiem co mam jej odpowiedzieć ?????

Posiedziałam chwile i poszłam do niego i mówie mam dość Twojego zachowania w stosunku do niej kim ona jest. I nie bd właśnie jadła kanapki bo ty też nie raz nie jesz wszystkiego bo nie masz ochoty to jak zwykle mówi nie porównuj mnie do niej. I wróciłam się i powiedzialam i bedę  sie wtrącać  póki nie zaczniesz jak traktować jak dziecko swoje dziecko to powiedział : to może ty zaczniesz zwracć na nia uwagę a ja mówie nie mam powodów by co rusz o byle g*** sie jej czepiać żebyś ssie przyczepil o konkretny powód wtedy bym może sie nie odezwała ale nie pozwole na to ... pokiwał głowa.

A wcześniej jeszcze ogladając tv uslyszala przemoc rodzinna i mówi do ojca właśnie przemoc rodzinna a on zero do głowy a ja mówie no i własnie niech tylko pójdzie d oszkoły to wtedy nie bd kto winny nie jest małym już dzieckiem. Ech i odniosłam wrażenie że olał to jednym słowem. I jeszcze mu powiedziałam nie na tym polega  wychowanie  byś ja bił szarpał i wyzywał,a on no ty lepiej wychowasz (jak zawsze od razu ataka na mnie) a ja mówie  no na pewno lepiej w taki sposób jak ja niż w taki jak ty yhym pokiwał standardowo głowa.

Nie mogę spać ostatnio ciagle myśle o Waszych wypowiedziach tych przykrych też bo trudno mi uwierzyc że jest to ąz taki wlk, Problem ja też leczyłam sie na nerwice ja często mdlałam na tle nerwowym miałam zawroty głowy chyba aczkolwiek nie wiem czy sie wyleczyłam już byliśmy małżeństwem ur sie pierwsze dziecko itak nikt nie wziął tego do głowy , że jest jakiś problem. A problem narasta wiem o tym.

Najpierw mnie podgaduje chce jakby zgody a później coś nie pojdzie po jego myśli i juz bluzga i najlepiej spierdzielić z pokoju i pójść zaraz spać problem pozostawić dla MNIE.

Dodam  ,ze kanapeczki nie było rano !

43

Odp: Wyróżnianie własnych dzieci...
zamyslonaxx napisał/a:
pinkpiwonia napisał/a:

Zamyslonaxx, ZANIM pojdziesz do psychologa albo na terapie albo zanim wybuchnie miedzy wami wieksza wojna albo urosnie mur sprobuj dotrzec do meza przez slowo pisane, ktore wiadomo , ma zupelnie inne i powiedzialabym , intensywniejsze i dlugotrwalsze dzialanie.
Chodzi tu o LIST DO TATY, pisany reka waszej wspolnej 9-cio letniej corki, z twoim matczynym wsparciem. W liscie tym , corcia powinna dokladnie napisac, jak takie traktowanie KALECZY jej dzieciece serduszko !!!
List powininen byc wrzucony w zaklejonej kopercie do skrzynki. Adresat tatus -nadawca corka.
Zadziala napewno. I koniecznie zrobic kopie.
Powodzenia:)

Ojej samej mi się łzy uroniły :*( szczerze ciekawe by to było ale zapewne odbiło by się na mnie nie wyrzucił by listu jestem tego pewna nie porwałby ale zapewne powiedziałby co ja robię i że to moja zasługa. Wiesz co że głęboko sie nad tym zastanowie.

Mysle że dostrzega, inaczej by tu nie pisała... Jest współwinna to prawda ale prawda jest też taka że jest współuzależnioną ofiarą swojego oprawcy... Ciężko to zrozumieć ale ona nie jest wyjątkiem, dużo kobiet jest w podobnej sytuacji, nie potrafią odejść od mężów mimo tego wszystkiego co tamci wyprawiają.Może zamiast na nią naskakiwać powinniśmy ją wesprzeć i zmotywować, dac bodziec do działania, samym naskakiwaniem nikt nic nie zdziała, dziewczyna przestanie się w końcu odzywać a problem dalej bedzie narastał,bo gwarantuję że jeżeli tu ją zawiedziemy nigdzie indziej nie pójdzie szukać pomocy, bo będzie się bała że reakcja będzie dokładnie taka sama...A to że o problemie będzie tu cisza to nie znaczy że problem zniknie...Tzn zniknie z forum ale nie z życia. Pierwszy krok należy do niej i ona już to wie, wie że nikt za nią tego nie załatwi( o ile "nie wyda się" na zewnątrz) wie że MUSI coś zrobić tylko chodzi i odwagę i poparcie a raczej wsparcie i utwierdzenie jej że da rade, niezależnie od tego co by się miało dalej wydarzyć.
Pinkpiwonia  można spróbować... aczkolwiek to nie jest tylko problem córka-ojciec...To jest problem córka, matka-ojciec... On ma władcze zapędy i skoro potrafi powiedzieć dziecku że go nie przytuli bo "jest dużą krową" to trzeba się liczyć z tym,że list może porwać na strzępy i powiedzieć dokładnie to samo...Jak wtedy to dziecko się poczuje...? Nie zaufa już drugi raz..., nie wiem czy warto wystawiać małą na takie zachowanie i fundować jej takie dodatkowe atrakcje...Poza tym miałaby w tym liście wyrzucić z siebie wszystko...Tak naprawdę nie wiadomo co to dziecko czuje... Załóżmy że mama by pomogła, ale czy rzeczywiście pomogłaby jej nazwać i uporać się ze wszystkimi uczuciami..? wątpię i boję się że zostałoby to bardziej rozgrzebane niż poukładane a w razie podarcia listu na oczach dziecka fekty takiego "rozgrzebania" odbiją się na jej z wielkim echem.

Tak Jak piszesz szczerze już momentami miałam tu nie wchodzić czułam się okropnie fakt pewne wypowiedzi dały mi naprawdę do myślenia ale nie które ( dla nie których latwo napisać a nie jest proste zrealizować) jak widać jestem świadomo że ją kzywdzi widzę to obserwuje wtrącam sie w kółko mu powtarzam jak sie zachowuje w stosunku do niej juz nie raz miałam ochote mu przepraszam za slownictwo przypier**** bo ile można na to patrzeć. Tylko jak też zauważyliście chciałabym to wszystko zmienić a nie od razu uciec z domu i pokazać że ja tu rzadzę ja sobie poradzę poradzę sobie myślę że wszystko bym zrobia aczkolwiek myśle że tak łatwo by nie dał nam odejść choć powiem że chciałabym by zobaczył że to juz nie przelewki że czas najwyższy bo zrozumiał KIM MY JESTEŚMY TU!

A co do tego że jest władczy jest jest i Jego ojciec Sw. Pamięci też taki był nie powiem  , że to zaleta ale też tylko słyszałam nie poznałam go pracowity miły pomocny ble ble ble jak i on ale to nie wszystko.

Rozmawialam również w chwilach kryzysu z jego rodzeństwem jaki był ojciec wszystko potwierdzają , że był taki sam.
Ale ich odp. oj co się z nim dzieje nie dobrze. I tyle.

Kiedyś powiedziałąm również opowiedz Cioci jak Cie tata Traktuje a on do mnie no i co ty pieprzysz  do dziecka czego ty ja uczysz nic dziwnego że mnie sie nie słucha  a ja a co prawdy się boisz nie on po prostu nie widzi w niczym problemu a jak uderzy jego chwilowo coś co mu ryknę to na chwilę tylko później robi to samo.

Wczoraj np. kolejna jakaśsytuacja którą wykorzystał jak usypiałam dziecko poszedl do niej i powiedział ,że jest jakaś rozkojarzona ( a może przezniego taka jest kto wie) jakie ona ma myśli raczej jeśli chodzi o tego typu problemy to nie mówi na głos.
Kolejne kolacja nie dokończyła kanapeczki - jutro na śniadanie ja zjesz. Myła ząbki kiedy poszlam do niej i przytuliła sie i patrze , żę ma oczka pełne łez mówie co sie znowu stało krzycał już na mnie dlaczego bo że jestem rozkojarzona że kanapki nie zjadłam. Mówie idz się połóż spokojnie spać.
I w takich momentach nie wiem co mam jej odpowiedzieć ?????

Posiedziałam chwile i poszłam do niego i mówie mam dość Twojego zachowania w stosunku do niej kim ona jest. I nie bd właśnie jadła kanapki bo ty też nie raz nie jesz wszystkiego bo nie masz ochoty to jak zwykle mówi nie porównuj mnie do niej. I wróciłam się i powiedzialam i bedę  sie wtrącać  póki nie zaczniesz jak traktować jak dziecko swoje dziecko to powiedział : to może ty zaczniesz zwracć na nia uwagę a ja mówie nie mam powodów by co rusz o byle g*** sie jej czepiać żebyś ssie przyczepil o konkretny powód wtedy bym może sie nie odezwała ale nie pozwole na to ... pokiwał głowa.

A wcześniej jeszcze ogladając tv uslyszala przemoc rodzinna i mówi do ojca właśnie przemoc rodzinna a on zero do głowy a ja mówie no i własnie niech tylko pójdzie d oszkoły to wtedy nie bd kto winny nie jest małym już dzieckiem. Ech i odniosłam wrażenie że olał to jednym słowem. I jeszcze mu powiedziałam nie na tym polega  wychowanie  byś ja bił szarpał i wyzywał,a on no ty lepiej wychowasz (jak zawsze od razu ataka na mnie) a ja mówie  no na pewno lepiej w taki sposób jak ja niż w taki jak ty yhym pokiwał standardowo głowa.

Nie mogę spać ostatnio ciagle myśle o Waszych wypowiedziach tych przykrych też bo trudno mi uwierzyc że jest to ąz taki wlk, Problem ja też leczyłam sie na nerwice ja często mdlałam na tle nerwowym miałam zawroty głowy chyba aczkolwiek nie wiem czy sie wyleczyłam już byliśmy małżeństwem ur sie pierwsze dziecko itak nikt nie wziął tego do głowy , że jest jakiś problem. A problem narasta wiem o tym.

Najpierw mnie podgaduje chce jakby zgody a później coś nie pojdzie po jego myśli i juz bluzga i najlepiej spierdzielić z pokoju i pójść zaraz spać problem pozostawić dla MNIE.

Dodam  ,ze kanapeczki nie było rano !

Współczuję tobie, bo miałem w swoim życiu taki okres. Nie faworyzowania dzieci, ale taki, jak po mojej myśli było ok, a jak nie, to awantura. To było głupie, po kilku poważnych rozmowach i kilku wizytach u psychologa już nie ma na to miejsca. Było to lata temu i nigdy nie wróci. Warto o to walczyć jak ktoś chce się zmienić.

Posty [ 44 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Wyróżnianie własnych dzieci...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026