Nie chcę się rozpisywać ale ponieważ ostatnio znów powróciły moje "strachy" potrzebuję chyba jakiejś wskazówki jak z nimi walczyć. Może ktoś z Was miał podobnie????
Jestem szczęśliwą żoną i matką, zawodowo zaczynam się znów realizować po powrocie z urlopy wychowawczego. Nie mam problemów materialnych, w sumie żadnych
Ponieważ przeżywam najlepszy okres w moim życiu, takie spełnienie bajki, zaczęły pojawiać się irracjonalne cienie. Nie zawsze i nie obsesyjnie ale pojawia się u mnie strach przed utratą bliskich, dzieci i męża. Najbardziej boję się kiedy gdzieś razem jedziemy, np nad morze, wtedy pojawia się strach. Wiem wiem, nie powinnam go karmić i staram się odpędzać od siebie chore myśli ale kiedy na dodatek przeczytam w prasie o jakimś wypadku śmiertelnym, strach wraca. Ma ktoś podobnie? Może jakaś rada jak przestać myśleć??? Staram się nie nakręcać, myśleć pozytywnie, bo w sumie nie mam wpływu na przyszłość ale tej obawy o życie moich bliskich nie umiem w 100% wyeliminować. Strasznie mnie to męczy. Najczarniejsza wizja to taka, że staje nam się coś złego i nie ma kto zając się dziećmi..........bo własnej ewentualnej śmierci się nie obawiam......... jak to zwalczyć???
Podobne tematy
Ja myślę, że takie myśli ma każdy kto ma rodzinę i raczej nie trzeba tego "leczyć" póki nie zamykasz najbliższych na klucz w trosce o ich bezpieczeństwo ![]()
Jeśli nie odczuwasz tego lęku b. często i obsesyjnie, to nie ma w tym chyba nic dziwnego.
Ja mam momenty w życiu, kiedy takie właśnie strachy nie pozwalają mi funkcjonować, z tym, że mam zdiagnozowaną nerwicę lękową.
Nie mam męża, dzieci.
Ale rownież odczuwam taki niepokój.
Jedziemy z narzeczonym autem a w radiu mówią o śmiertelnym wypadku, w tedy to jest panika na maksa. Wyobrazam sobie juz nie powiem co. Nie wiem czy to jest normalne, pewnie w granicach rozsądku tak, staram sie nie myslec ale ciezko mi to przychodzi.
Mój narzeczony mial motor, ścigacza spóźniał sie 5 min ja juz mialam najgorszy scenariusz przed oczami. Na szczęście sprzedal i o jedna fobie mam mniej.
Nie czytać, oglądać, słuchać informacji o wypadkach, katastrofach, chorobach itp.
Zająć sobie czas (jak ma się go przypadkiem za dużo
) jakimś hobby, praca, ćwiczeniami, spotkaniami z sympatycznymi osobami itp. Dodatkowo zmęczenie fizyczne sprawia, ze zasypiamy bez problemu,. Bo takie oczekiwanie na sen często rodzi głupie myśli.
Jak jedziecie samochodem - włączyć muzykę i sobie śpiewać razem z radiem. Wtedy się nie myśli ![]()
He, he... dobrze tak radzić, a sama często sobie wkręcam takie myśli... wystarczy, że ktoś bliski nie odbierze telefonu jak zadzwonię ![]()
Chyba jak jest za dobrze, to człowiek sobie musi wymyślać problemy. ![]()
Ja mam takie napady czasem,zwłaszcza jak słyszę o czyjejś śmierci
teraz znowu to przyszło,gdy w wypadku zginął mąż mojej koleżanki zostawiając 2 małych dzieci.
Albo jak słyszę o chorobie kogoś znajomego.
Teź tak mam.Rozmawiałam na ten temat z moim psychiatrą,odpowiedziała źe ona teź jest mamą i ma takie same lęki.
Są rzeczy i sprawy na które nie mamy wpływu.
Pamiętam historię z dzieciństwa - dokładnie nie potrafię zacytować kim byli bohaterowie.W pamięci utkwiły mi tylko świece - jedne wyglądały na dopiero co zapalone.Paliły się pięnie źywym ogniem.
-To była świeca osoby która dopiero rozpoczynała źycie.
Były teź juź tylko ogarki ,płomyk ledwo sił tlił.
- To były świece osób starszych których źycie ledwo się tliło.
Jedna ze świec zgasła nagle,jakby podmuchem silnego wiatru.Daleko było jej do "ogarka" a jednak zgasła.
- Dla kogoś właśnie skończyło się źycie...
Dziękuję Wam dziewczyny bo już się bałam, że wariuję, teraz przynajmniej wiem, że nie jestem sama ![]()
Daria1968 Tobie też dziękuję ale tą opowieść o świecach mogłaś sobie darować, jeśli nie chcesz żebym dostała zawału ![]()
Joga będę delikatniejsza sorry;-)
czasem. ale jak sie naoglądam wiadomosci i naczytam faktu
Joga, jak miło, że jesteś.
Oczywiście, że się o bliskich martwimy. Nie wariujesz, normalna reakcja, tylko lęki będą zależne od sytuacji. Jeśli ktoś się niczym nie przejmuje, to znaczy że mu nie zależy i to byłoby niepokojące.
Nie wiem czy się nie mylę: któreś z twoich dzieci poszło do szkoły? Dopóki istnieje obowiązek odprowadzania i odbierania przez rodzica, bądź osobę upoważnioną, nie jest źle. Lecz później człowieka diabli biorą, bo maluchy wiadomo, nie myślą racjonalnie i gdzieś się tam zawieruszą. Cholera, nawet jak są dorosłe, to czasami trzeba do łba to i owo wbić.
Ale powiem wam, że telefonia komórkowa znacznie ułatwiła sprawę. Jak jej nie było, a w radio, telewizji, mówili o jakimś wypadku, plus pewne szczegóły mogły sugerować, że dotyczą bliskich - nie jeden raz dosłownie cała chodziłam, zanim jakieś wieści dotarły.
12 2014-09-26 12:29:11 Ostatnio edytowany przez Joga (2014-09-26 12:31:16)
Joga, jak miło, że jesteś.
Chaber czy ja mogę na priv w prywatnej sprawie napisać??? Potrzebuję rady ![]()
Co do dzieci, to tak jedno w szkole i właśnie pojechało na wycieczkę a ja się stresuję jak sobie radzi
Ja nawet jak posprzeczam się z mężem i on jedzie do pracy to zanim wróci myślę tylko o tym, że gdyby się coś stało to nasza ostatnia rozmowa byłaby kłótnią o pierdołę, dlatego się nie kłócimy a cichych dni nie ma w ogóle bo niestety przy okazji jestem gadułą ![]()
Pisz Joga. Przepraszam ,że tak późno dostrzegłam prośbę. No i hasło do konta odzyskałam, bo na pocztę nie zaglądałam wieki.
Kontrolowany lęk pozwala nam działać racjonalnie, przewidywać zagrożenia i je omijać lub im zapobiegać.
Pokazywanie w mediach skutków ludzkiej głupoty, braku ostrożności, braku przewidywania nie zawsze działa, a czasami działa odwrotnie niż byśmy chcieli. Zamiast uczyć odpowiedzialnego zachowania wywołuje paniczny strach czy niekontrolowany lęk.
Człowiek wystraszony zwykle nie działa racjonalnie.
Niekontrolowany lęk może przerodzić się w nerwicę.
mam podobnie, ale mysle ze to normalne gdy nam zależy na czyms, poki nie sa ta natrętne ciagle myśli o zagrożeniach to jest ok, da się z tym zyc:)