Ponad pół roku temu poznałam chłopaka. Zaczęliśmy się spotykać i z czasem zrozumiałam, że jestem z Nim zakochana. Nie wahałam się jemu o tym powiedzieć, ale okazało się, że On nie odwzajemnia mojego uczucia. Kumplowaliśmy się nadal, można to określić jako przyjaźń. Był między nami również seks, który za każdym razem zbliżał mnie do Niego coraz to bardziej. On był wolny, ale niezdecydowany. Sam nie wiedział czego chce. Jakiś czas temu powiedziałam mu specjalnie, że poznałam kogoś. Zdenerwował się i stwierdził, żebym mu takich rzeczy nie mówiła, bo on chyba coś do mnie czuje. Poniekąd się ucieszyłam, bo miałam nadzieję, że wreszcie będzie jakaś szansa na bycie ze sobą normalnie, jako Para. Tak się jednak nie stało. Jemu było dobrze tak jak dotychczas, nie chciał nic zmieniać. Postanowiłam zapytać wprost czy czuje coś do mnie, czy mnie kocha. Nie dostałam odpowiedzi. Postawiłam sprawę jasno, kazałam usunąć mu swój numer. To mnie wiele kosztowało, ponieważ cały czas go kocham, nie ma dnia abym o nim nie myślała ale dłużej już tak nie potrafię. Chciałam z nim porozmawiać ale on nie chciał. Więc na siłę nie będę ciągnąć tej znajomości, skoro on nie jest mną zainteresowany jakbym tego chciała.
Czy dobrze postąpiłam usuwając jego numer a tym samym każąc jemu by usunął mój?
Pozdrawiam.
Magda.
1 2014-09-17 10:22:06 Ostatnio edytowany przez magda8_lena (2014-09-17 10:22:26)
Podobne tematy
Dobrze.
Jeśli wasze oczekiwania odnośnie tego, co was łączy są różne, to po co przedłużać tą znajomość?
Znam takie przypadki - to tzw "pies ogrodnika", sam nie zje a drugiemu nie da. Znaczy jemu było wygodnie w takim układzie i nie chciał się Tobą dzielić. Nie lubię takich sytuacji kiedy faceci grają uczuciami, niby twierdzą że coś czują ale nie umieją stworzyć normalnego związku. Więc po co dawać nadzieję?
5 2014-09-17 12:33:52 Ostatnio edytowany przez zanetka45 (2014-09-17 12:34:51)
Dobrze zrobiłaś. Przez tą relację Ty byś nie stworzyła normalnego związku, a on dobrze by się bawił, bo mam seks nie będąc związku + może oglądać się za innymi zabawiać się, flirtować itp. Ty przez to tylko byś dalej cierpiała. Skup się na sobie, może znajdziesz odpowiednią osobę,w której się zakochasz i będzie pewny, że chce być z Tobą. Z takim chłopakiem(o, którym piszesz) nie ma sensu tworzyć związku, jest nie stabilny i nie okazuje jakichkolwiek chęci aby się wiązać, to tylko strata czasu. ![]()
6 2014-09-17 19:28:29 Ostatnio edytowany przez mar3 (2014-09-17 19:29:46)
Bardzo dobrze nie mozna przeciagac takich sytuacji za bardzo trzeba sie okreslic w ktora strone idziemy .
Niczego lepszego nie mogłaś zrobić.
Tylko trzymaj się tego!
Dzięki wszystkim za odpowiedź. Będę się tego trzymała z całej siły. Musze być stanowcza i konsekwentna. Ja też chcę być szczęśliwa i skoro On nie chce dać mi tego szczęścia poszukam go gdzie indziej.
Brawo. Piąteczka ! ![]()
Jak będziesz miała wątpliwości albo zaczniesz się "łamać" to pisz tutaj, a gościowi nie dawaj satysfakcji ![]()
Dasz radę!
Brawo. Piąteczka !
Jak będziesz miała wątpliwości albo zaczniesz się "łamać" to pisz tutaj, a gościowi nie dawaj satysfakcji
Dasz radę!
Oj łamać to ja się będę pewnie nie raz ;-) ale satysfakcji mu nie dam. Co to to nie ;-)
Myślę, że dobrze zrobiłaś.
Skoro on nie potrafił się określić to ile miałaś czekać aż on będzie wiedział czy chce z Tobą naprawdę być...seks uprawiać super ale co poza tym? Myślę, że za wygodnie mu było.
A jeśli coś do Ciebie czuje to znajdzie sposób by Cię odzyskać
POWODZENIA!
Myślę, że dobrze zrobiłaś.
Skoro on nie potrafił się określić to ile miałaś czekać aż on będzie wiedział czy chce z Tobą naprawdę być...seks uprawiać super ale co poza tym? Myślę, że za wygodnie mu było.
A jeśli coś do Ciebie czuje to znajdzie sposób by Cię odzyskać
POWODZENIA!
Myślę w dokładnie taki sam sposób Kochana ![]()
Dziewczyny, pomóżcie!!! mimo iż wynajduję sobie tysiące obowiązków, zajęć, moja głowa aż pęka od myśli o nim. tak cholernie za nim tęsknię.. za jego głosem, za jego widokiem mimo iż widywaliśmy się naprawdę rzadko. Teraz siedzę i łzy napływają mi do oczu. Korci by napisać, korci jak jasna cholera.. ale nie mogę, wiem, że to by nie świadczyło o mnie dobrze. Na całe szczęście jego numer skasowany i nie znam go na pamięć ale w zeszycie kiedyś go zapisałam, więc zeszyt schowany głęboko..
kurczę dlaczego to wszystko jest tak cholernie trudne..
Bo go Kochasz i to jest w tym najgorsze, przez to nie możesz poradzić sobie sama z sobą. Musisz sobie wytłumaczyć, że ta osoba nie jest dla Ciebie i tylko Ciebie rani, że Ty jesteś teraz najważniejsza i musisz myśleć tylko o sobie .
!
Bo go Kochasz i to jest w tym najgorsze, przez to nie możesz poradzić sobie sama z sobą. Musisz sobie wytłumaczyć, że ta osoba nie jest dla Ciebie i tylko Ciebie rani, że Ty jesteś teraz najważniejsza i musisz myśleć tylko o sobie .
!
Wczorajszego wieczoru pękłam i napisałam, że za Nim tęsknię.. Jego odpowiedź dobitnie uświadomiła mi, że to koniec przyjaźni/ w ogóle znajomości.
Dziś jestem silniejsza... i wiem, że zasługuję na kogoś lepszego, przede wszystkim dojrzalszego..
Jeszcze będę szczęśliwa, i jeszcze pożałuje, że mnie nie chciał!
Wczorajszego wieczoru pękłam i napisałam
To było do przewidzenia, a wręcz byłem w 100% pewny, że to zrobisz. Sam miałem taką sytuację i wiem jak ciężko jest powiedzieć NIE. Czeka Cię jeszcze długa droga, a to, że dzisiaj czujesz, że jesteś silniejsza, to tylko takie chwilowe złudzenie. Jeżeli nie weźmiesz się za siebie i nie wywalisz go z głowy, to takie napady odezwać się/nie odezwać, będą Cię nachodzić co kilka dni. Ale życzę wytrwałości i powodzenia.
Trzymam kciuki żebyś wytrzymała i nie przestała być silna!:*
Jeszcze będę szczęśliwa, i jeszcze pożałuje, że mnie nie chciał!
I niech to będzie Twoją motywacją! Jak będziesz miała chwilę słabości za każdym razem, przypomnij sobie o swoim celu oraz o tym, że jest Ciebie nie wart! Sama podbudowuj swoją samoocenę i samopoczucie:) Powodzenia ![]()
Trzymam kciuki żebyś wytrzymała i nie przestała być silna!:*
Staram się :*
magda8_lena napisał/a:Wczorajszego wieczoru pękłam i napisałam
To było do przewidzenia, a wręcz byłem w 100% pewny, że to zrobisz. Sam miałem taką sytuację i wiem jak ciężko jest powiedzieć NIE. Czeka Cię jeszcze długa droga, a to, że dzisiaj czujesz, że jesteś silniejsza, to tylko takie chwilowe złudzenie. Jeżeli nie weźmiesz się za siebie i nie wywalisz go z głowy, to takie napady odezwać się/nie odezwać, będą Cię nachodzić co kilka dni. Ale życzę wytrwałości i powodzenia.
Jestem tego świadoma..
Nie jest Ciebie wart, jeśli zachowywał się w ten sposób. Pamiętaj o tym. Poukładaj sobie wszystko w głowie. To najważniejsze. Co robił, co mówił, jak Cię traktował i że nie chciał się z Tobą wiązać, tylko ..dobrze się bawił. Nie rozumiem takiego postępowania. To świadczy o braku szacunku do drugiej osoby. Poinformowałaś go o swoich uczuciach, a on korzystał dalej. Bo podobało mu się i miał to, czego chciał. Ale nie na tym życie polega, żeby być szczęśliwym, niszcząc kogoś innego. Dobrze zrobiłaś, że powiedziałaś "DOŚĆ".
Trzymam kciuki, żebyś tym razem dała radę..
22 2014-09-26 12:00:08 Ostatnio edytowany przez magda8_lena (2014-09-26 12:01:24)
Witam po kilku dniach nieobecności ![]()
Sytuacja ma się następująco.
Pogodziliśmy się na kilka dni, fakt, że to ja nalegałam, ale wczoraj podczas wymiany wiadomości, od słowa do słowa i zwyzywał mnie od psychicznie chorych, kur...w, dziw...ek itp.
Ostatecznie zerwałam znajomość, nie chcę gnoja znać! Kto mu dał prawo tak mnie nazywać?
Dziś widzę jaka ślepa byłam, zakochując w tym dzieciaku!
Ty się ciagle oszukujesz. Przecież nie zakochałaś się w nim, tylko zakochałaś się w swoim wyimaginowanym obrazie. Myśle, że najwyższy czas przestać byc naiwną, toczyć wyimaginowane walki i wrócić do rzeczywistości. Ile Ty masz latek, że nie potrafisz odróżnić swoich marzeń od tego co jest prawdą?
Ostatecznie zerwałam znajomość!
już to widzę...
Jest jeszcze 2 dno którego nie zdradziłam tutaj a mianowicie przez ta całą sytuację co opisałam udało mi się zdradzić męża po dobrych 2 latach małżeństwa. On wszystko odkrył najpierw zaprzeczalam ale dowiedział. Się prawdy jakieś 4 dni temu. Tamten nawet nie chce mnie znać i twierdzi że "jak suka nie da to pies nie weźmie". Co ja najlepszego zrobiłam że swoim życiem i związkiem czy zasługuje jeszcze na wybaczenie ?
Jest jeszcze 2 dno którego nie zdradziłam tutaj a mianowicie przez ta całą sytuację co opisałam udało mi się zdradzić męża po dobrych 2 latach małżeństwa. On wszystko odkrył najpierw zaprzeczalam ale dowiedział. Się prawdy jakieś 4 dni temu. Tamten nawet nie chce mnie znać i twierdzi że "jak suka nie da to pies nie weźmie". Co ja najlepszego zrobiłam że swoim życiem i związkiem czy zasługuje jeszcze na wybaczenie ?
Teraz szukasz tutaj odpowiedzi? Trzeba było prawdę napisać w pierwszym poście. Kłamiesz sobie, nam, mężowi... Teraz wszystko jest w głowie męża... od niego zależy czy wybaczy, czy nie. Najlepsze co możesz teraz zrobić, to dać mu w spokoju dojść do równowagi emocjonalnej - to tak cirka pół roku, bez oglądania Ciebie i słuchania co masz do powiedzenia. Sam musi dojść do tego, co chce...
Co ja najlepszego zrobiłam że swoim życiem i związkiem czy zasługuje jeszcze na wybaczenie ?
Owszem, zasługujesz, ale wybaczenie nie oznacza, że jm będzie z Tobą po drodze, to akurat chyba nie jest zbyt trudne do zrozumienia.
Na marginesie...to dopiero jest małe niedopowiedzenie z Twojej strony...