netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

102 odpowiedzi8 588 wyświetleńzałożony przez Gary, 27.06.2023

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 103 ]

1 Ostatnio edytowany przez Gary (2023-06-27 23:54:29)

Temat: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
M!ri napisał/a:

Forumowe perełki:

Szeptuch napisał/a:

Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek.

Yyyy? Serio ktoś tak myśli? To prawda?


Zdawało mi się, że kobieta dobrze wyrażała się o swoim małżeństwie związku. A potem wychodziły dziwne rzeczy w rozmowie o seksie.

Pierwszy przykład:

Kurde... muszę mu w końcu dać d... bo ostatnio widzę, że są zaczepki, jest poirytowany, jakoś nie dogadujemy się jak zawsze.


Drugi przykład:

-- Z mężem się o seks kłócę...
-- To znaczy?
-- Że on chce loda, a ja mu nie zrobię.
-- A często macie seks?
-- Codziennie...
-- Jak to codziennie, a o loda się kócisz?
-- Normalnie. Uprawiamy seks rano czy wieczór...
-- Długi seks?
-- Nie, krótki.
-- Masz orgazm?
-- NIe
-- Lubisz to?
-- Nie.
-- A nie możesz odmówić?
-- Nie, bo będzie draka.


Trzecia opinia:

Wiesz jak dobrze zapobiegać zdradzie? Trzeba robić tak, aby mąż miał orgazm w przeciągu ostatniej doby...


Obowiązek małżeński?


Brak seksu i kościół daje rozwód?


PS.
Powyższe zdanie pewnie napisał Szeptuch, a M!ri dała do swojej sygnatury.

2

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Gary, jedni lubią fajny seks, a innym wystatczy, jak kobieta rozłozy nogi i będzie w trakcie myśleć o praniu i jutrzejszym obiedzie tongue

3 Ostatnio edytowany przez Noble (2023-06-28 06:42:56)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Gary, popatrz na swoje małżeństwo. Nie wiem, czy masz i jaki seks z żoną (coś jest na rzeczy, skoro masz seks poza małżeństwem), ale małżeństwo trwa. To chyba najlepsza odpowiedź, czy seks dla małżeństwa jest niezbędny.

4

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Noble napisał/a:

Gary, popatrz na swoje małżeństwo. Nie wiem, czy masz i jaki seks z żoną (coś jest na rzeczy, skoro masz seks poza małżeństwem), ale małżeństwo trwa. To chyba najlepsza odpowiedź, czy seks dla małżeństwa jest niezbędny.

Nie, no jemu jest niezbędny big_smile
Gdyby warunkiem było zawarcie małżeństwa (to znaczy że seks tylko w małżeństwie, a jak gość robi skok w bok  to jak w filmach sf o totalitaryzmie włączają się syreny, łapią go i odpalają), to jego małżeństwa już by pewnie nie było. Ja akurat potrzebuję do seksu jakiejś więzi uczuciowej z kobietą, ale na pewno jest wielu facetów, którzy bez problemu to oddzielają (jak na pewno Michael Douglas w czasie gdy był seksoholikiem) i wtedy uczucia i przyjaźni szukają u jednej, a czystego, mechanicznego seksu i jakiejś randomowej babki.

5

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Czemu mam wrażenie,  że jeśli mężczyzna pisze o seksie mechanicznym:, to albo jest prawiczkiem i nie wie o czym pisze,
Albo on naprawdę wie, ci to mechaniczny seks, czyli potraktowal już jakąś kobietę przedmiotowo, bo przecież nawet samo pożądanie bezemocjonalne nie jest.
Na pytanie autora nie odpowiem bo jestem kobietą, w której małżeństwie,  byłym, była to jedyna sfera, w której było wszystko ok.
Więc pewnie niewystarczający to warunek.
Czy wykluczający?
Pewnie nie,  bo są różne małżeństwa.
Niektórzy mężowie wręcz lubią czekać, aż żoną rzuci im jakąś kość,  a może to nawet taka gra wstępna.
Może inna by się im znudziła?

6

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Ela210 napisał/a:

Czemu mam wrażenie,  że jeśli mężczyzna pisze o seksie mechanicznym:, to albo jest prawiczkiem i nie wie o czym pisze,
Albo on naprawdę wie, ci to mechaniczny seks, czyli potraktowal już jakąś kobietę przedmiotowo, bo przecież nawet samo pożądanie bezemocjonalne nie jest.
Na pytanie autora nie odpowiem bo jestem kobietą, w której małżeństwie,  byłym, była to jedyna sfera, w której było wszystko ok.
Więc pewnie niewystarczający to warunek.
Czy wykluczający?
Pewnie nie,  bo są różne małżeństwa.
Niektórzy mężowie wręcz lubią czekać, aż żoną rzuci im jakąś kość,  a może to nawet taka gra wstępna.
Może inna by się im znudziła?

Tak Elka, przywykłem już że zawsze posądzasz mnie o wszystko co najgorsze wink
Nawet gdy zaznaczam że to nie mój styl wink

7

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Mój przypadek jest nietypowy.

Natomiast zaskoczyło mnie, że kobieta cytowała Szeptucha, bo jego stwierdzenie jest jednak kontrowersyjne.

Z jednej strony można uznać że seks to obowiązek małżeński, element kontraktu/ślubowania.

Z drugiej strony seks powinien być wtedy, gdy dwie osoby tego chcą, a nie że jedna ulega drugiej.

Więc myślałem, że skoro kobieta cytowała Szeptucha, to może są inne kobiety które uprawiają seks z mężem mimo, że tego nie chcą w danej chwili, a mimo to uważają, że nie są w ten sposób krzywdzone.

8

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Jeśli w małżeństwie dobrze się dzieje, to kobieta chce ten seks uprawiać. A jeśli zaczynają się kłótnie, niedogadywanie itd. to oddalają się od siebie i mogą nie mieć ochoty na seks. Nie ma bliskości "psychicznej" to nie ma też fizycznej.

9

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Gary napisał/a:

Mój przypadek jest nietypowy.

Natomiast zaskoczyło mnie, że kobieta cytowała Szeptucha, bo jego stwierdzenie jest jednak kontrowersyjne.

Z jednej strony można uznać że seks to obowiązek małżeński, element kontraktu/ślubowania.

Z drugiej strony seks powinien być wtedy, gdy dwie osoby tego chcą, a nie że jedna ulega drugiej.

Więc myślałem, że skoro kobieta cytowała Szeptucha, to może są inne kobiety które uprawiają seks z mężem mimo, że tego nie chcą w danej chwili, a mimo to uważają, że nie są w ten sposób krzywdzone.

Gary, spytaj tych wszystkich które tak akcentują że "to facetom seks jest potrzebny" czy że danemu facetowi "zachciało się seksu za darmo" wink
Spytaj też Agnes76, bo z jej ostatnich postów wynika że dla niej bardzo naturalne jest stosowanie seksu jako elementu handlu czy wymuszania czegoś na facecie.

10

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
123qwerty123 napisał/a:

Jeśli w małżeństwie dobrze się dzieje, to kobieta chce ten seks uprawiać. A jeśli zaczynają się kłótnie, niedogadywanie itd. to oddalają się od siebie i mogą nie mieć ochoty na seks. Nie ma bliskości "psychicznej" to nie ma też fizycznej.

+1

11

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Gary napisał/a:

Mój przypadek jest nietypowy.

Natomiast zaskoczyło mnie, że kobieta cytowała Szeptucha, bo jego stwierdzenie jest jednak kontrowersyjne.

Z jednej strony można uznać że seks to obowiązek małżeński, element kontraktu/ślubowania.

Z drugiej strony seks powinien być wtedy, gdy dwie osoby tego chcą, a nie że jedna ulega drugiej.

Więc myślałem, że skoro kobieta cytowała Szeptucha, to może są inne kobiety które uprawiają seks z mężem mimo, że tego nie chcą w danej chwili, a mimo to uważają, że nie są w ten sposób krzywdzone.

Gary, spytaj tych wszystkich które tak akcentują że "to facetom seks jest potrzebny" czy że danemu facetowi "zachciało się seksu za darmo" wink
Spytaj też Agnes76, bo z jej ostatnich postów wynika że dla niej bardzo naturalne jest stosowanie seksu jako elementu handlu czy wymuszania czegoś na facecie.

Skoro już mnie wywołałeś do tablicy, to odpowiem jak to u mnie jest smile
Mam z mężem świetny seks bo jest bardzo dobrym i uważnym kochankiem. I to sprawia, że chcę częstego seksu z nim, to nie jest dla mnie żaden obowiązek. Częsty i satysfakcjonujący seks sprawia, że pojedyncze przypadki braku ochoty nie są odbierane jako chęć ukarania czy wywierania presji, element przetargowy. Inna sprawa, że gdy sytuacja jest napięta, żadne nie wymusza na drugim usługi w łóżku bo akurat ma ochotę. Każdy bierze pod uwagę stan emocjonalny drugiej osoby, bo aby czerpać przyjemność z seksu trzeba być w odpowiednim nastroju. Jak mąż ma bardziej wyczerpującą sytuację w pracy albo gorzej się czuje to mu nie mówię, że mnie się chce.
Jeśli nie zrozumiałeś wcześniej mojego przekazu to teraz spróbuje Ci to wyjasnić bardziej dosadnie - jak nie ma męża to nie ma żony. Jeśli mężczyzna stosuje wobec kobiety przemoc ekonomiczną czy psychiczną, nie traktuje jej jak równorzędnej partnerki, nie jest dla niej mężem tylko panem i władcą, to ona też nie musi być dla niego żoną, czyli wykonywać swoich "obowiązków" wobec niego. Uważam, że w takiej sytuacji kobieta nie ma ochoty na seks, a  skoro nie chce to nie musi. Co innego gdy lubi i chce.

Moim zdaniem najwięcej kłopotów z seksem bierze się z tego, że mężczyźni nie dbają o potrzeby kobiet w tej sferze. Gdyby żona miała orgazm tak często jak mąż, to by jej nie bolała głowa na myśl o kolejnym zbliżeniu. I tutaj jest praca do odrobienia dla panów.

12 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-06-28 10:25:54)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Nieprawda. Gdyby tak było jak pisze koleżanką A Rossanka lajkuje, to pożądanie zależało by od uległości mężczyzny.
A nie wszystkie relacje damsko męskie opierają się na takim modelu.
Rzadko slyszy się bowiem, że mąż strzelił Focha na seks, bo żona nie tak spojrzała, czy naczyń do zmywarki nie włożyła
big_smile
Więc często widzę pary, gdzie kobieta stosuje narzędzie w postaci zakazu seksu, jako narzędzie nacisku na męża
Aby tak to zadziałało, potrzebne jest: jej nie za wysoki poziom libido i nie za wysoka inteligencja, skoro wyobraża sobie że jest jedyną posiadaczką cipki na planecie smile
Ps: Agnes, jeśli masz tyle lat co w Nic mu i nie wiesz do tej pory, że orgazm kobiety w dużej mierze zależy od niej i że męzczyzni chętnie się uczą swojej partnerki w tym zakresie, to nie wiem jak to skomentować.
Może nauczyć się o tym seksie rozmawiać?

13

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Gary napisał/a:

Natomiast zaskoczyło mnie, że kobieta cytowała Szeptucha, bo jego stwierdzenie jest jednak kontrowersyjne.

Pomyśl jakie mogły być powody że go cytuję. I spójrz na mój podpis jeszcze raz.

Gary napisał/a:

Więc myślałem, że skoro kobieta cytowała Szeptucha, to może są inne kobiety które uprawiają seks z mężem mimo, że tego nie chcą w danej chwili, a mimo to uważają, że nie są w ten sposób krzywdzone.

A zamień sex na przytulanie. Czy mam obowiązek przytulać partnera jeżeli nie mam ochoty? Czy mogłabym to zrobić? Pewnie tak ale to zależy od stanu relacji. Jeżeli partner potrzebowałby przytulenia a ja byłabym na niego zła tylko trochę to mogłabym go przytulić mimo tego. Jeżeli jednak bylibyśmy po ostrej kłótni to nawet patykiem bym go nie dotknęła. Czy to znaczy że nie spełniam obowiązków małżeńskich?

Obowiązkiem jest zmywanie naczyń czy chowanie skarpetek. Sex, bliskość nie jest. To jest wymiana energii bez której związek nie istnieje, ale która nie jest obowiązkiem.

14 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-06-28 10:30:21)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Kurczę, jaki jest sens związku, gdzie nie ma się ochoty mężczyzny ani przytulać, ani  nim kochać?
Przecież nie mówicie mi chyba, że macie za mężów takich gosci, co muszą to robić kilka razy dziennie?
A jeśli problem przyciąga się na tygodnie, to jak można to uznać za normę w związku?

15

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
M!ri napisał/a:

Pomyśl jakie mogły być powody że go cytuję. I spójrz na mój podpis jeszcze raz.

Od początku czułem że to szydera/wytykanie i nie wywoływało to u mnie takich rozkmin jak u Gary'ego. I to już przed tym jak zaczęliście się ostatnio całkiem widocznie ścinać, co obaliło resztki wątpliwości co do intencji umieszczenia tego w stopce.

16

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
M!ri napisał/a:

Obowiązkiem jest zmywanie naczyń czy chowanie skarpetek. Sex, bliskość nie jest. To jest wymiana energii bez której związek nie istnieje, ale która nie jest obowiązkiem.

To też perełka, taka pozytywna. smile
Ja bym tylko dodała, że bez  wymiany energii nie istnieje dobry związek.

17

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Ela210 napisał/a:

Ps: Agnes, jeśli masz tyle lat co w Nic mu i nie wiesz do tej pory, że orgazm kobiety w dużej mierze zależy od niej i że męzczyzni chętnie się uczą swojej partnerki w tym zakresie, to nie wiem jak to skomentować.
Może nauczyć się o tym seksie rozmawiać?

Przetłumacz smile

18

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
M!ri napisał/a:

Obowiązkiem jest zmywanie naczyń czy chowanie skarpetek. Sex, bliskość nie jest. To jest wymiana energii bez której związek nie istnieje, ale która nie jest obowiązkiem.

Ale jest podstawą do "wypowiedzenia umowy" wink

19

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Agnes76 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Ps: Agnes, jeśli masz tyle lat co w Nic mu i nie wiesz do tej pory, że orgazm kobiety w dużej mierze zależy od niej i że męzczyzni chętnie się uczą swojej partnerki w tym zakresie, to nie wiem jak to skomentować.
Może nauczyć się o tym seksie rozmawiać?

Przetłumacz smile

Autokorekta pewnie jej się włączyła. Planowała raczej napisać "jeśli masz tyle lat co w nicku".

20

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Gary napisał/a:

Mój przypadek jest nietypowy.

Natomiast zaskoczyło mnie, że kobieta cytowała Szeptucha, bo jego stwierdzenie jest jednak kontrowersyjne.

Z jednej strony można uznać że seks to obowiązek małżeński, element kontraktu/ślubowania.

Z drugiej strony seks powinien być wtedy, gdy dwie osoby tego chcą, a nie że jedna ulega drugiej.

Więc myślałem, że skoro kobieta cytowała Szeptucha, to może są inne kobiety które uprawiają seks z mężem mimo, że tego nie chcą w danej chwili, a mimo to uważają, że nie są w ten sposób krzywdzone.


To Ty taki niby wszystko wiedzący, a tego nie wiesz big_smile
Myślałeś, że jedyną drogą, jeśli żona nie ma ochoty na seks, jest zdrada? Czy żona w danej sytuacji woli mieć seks bez satysfakcji czy męża w łóżku z inną? Choć głośno w związkach się o tym nie mówi, przecież nie da mieć ochoty na seks w jednym czasie, czasem ochota przychodzi w trakcie, więc tu można powiedzieć, że powinno patrzeć się na potrzeby partnera w tym zakresie, ale i tak często kobiety odmawiają i jest kwas... choć są faceci, co przyjmują to z pozornym spokojem.

Myślę, że jakby każda żona miała dobrego męża i kochanka w jednym i była zdolna do osiągania orgazmów za każdym razem, nie byłoby problemu z ochotą.

21

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Ps: Agnes, jeśli masz tyle lat co w Nic mu i nie wiesz do tej pory, że orgazm kobiety w dużej mierze zależy od niej i że męzczyzni chętnie się uczą swojej partnerki w tym zakresie, to nie wiem jak to skomentować.
Może nauczyć się o tym seksie rozmawiać?

Przetłumacz smile

Autokorekta pewnie jej się włączyła. Planowała raczej napisać "jeśli masz tyle lat co w nicku".

Jak już to jest rok urodzenia, nie wiem jak można było pomyśleć, że to wiek big_smile

22

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
wieka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Przetłumacz smile

Autokorekta pewnie jej się włączyła. Planowała raczej napisać "jeśli masz tyle lat co w nicku".

Jak już to jest rok urodzenia, nie wiem jak można było pomyśleć, że to wiek big_smile

Skrót myślowy. Ja jakoś nie miałem problemów ze zrozumieniem że jest rok starsza ode mnie (nie wspomnę już że jej nick źle mi się kojarzy, a mianowicie z pewną panią psycholog, która na portalu usiłowała mnie okantować w kwestii swojego wieku i aktualnego wyglądu wink ).

23

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

Ps: Agnes, jeśli masz tyle lat co w Nic mu i nie wiesz do tej pory, że orgazm kobiety w dużej mierze zależy od niej i że męzczyzni chętnie się uczą swojej partnerki w tym zakresie, to nie wiem jak to skomentować.
Może nauczyć się o tym seksie rozmawiać?

Przetłumacz smile

Autokorekta pewnie jej się włączyła. Planowała raczej napisać "jeśli masz tyle lat co w nicku".

A może nie? Dlaczego  zmieniłeś jej słowa w cytacie? To chyba nadużycie, nie uważasz?
Przenoszenie osobistych animozji z jednej osoby na drugą też wiele o Tobie mówi.

24 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-06-28 11:00:11)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Tak miałam na myśli to że masz 47 lat, jeśli rocznik 76, słownik zmienił..
I patrząc po Twoim skupieniu się na tym elemencie mojej wypowiedzi, myślę że o seksie nie masz ochoty rozmawiać ani z partnerem, ani że mną. I też się czepiasz bzdur zastępczo.

25

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
M!ri napisał/a:

Obowiązkiem jest zmywanie naczyń czy chowanie skarpetek. Sex, bliskość nie jest. To jest wymiana energii bez której związek nie istnieje, ale która nie jest obowiązkiem.

A to przypadkiem nie tak, że związek działa na zasadzie umowy i obowiązkiem będzie to, do czego się zobowiążemy? Albo też nie będzie obowiązkiem nic, czego ktoś nie będzie chciał dać/zrobić dobrowolnie? Bo ja, tak w zasadzie, nie widzę specjalnej różnicy między sprzątaniem a seksem w tym kontekście. wink Można chcieć mieć posprzątane tak samo jak można chcieć mieć seks. Oczywiście żeby druga osoba tego seksu chciała, jakieś warunki muszą być spełnione, ale tak samo jest ze sprzątaniem. I takie same mogą być konsekwencje permanentnego niesprzątania co unikania seksu.

26

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Ela210 napisał/a:

Tak miałam na myśli to że masz 47 lat, jeśli rocznik 76, słownik zmienił..
I patrząc po Twoim skupieniu się na tym elemencie mojej wypowiedzi, myślę że o seksie nie masz ochoty rozmawiać ani z partnerem, ani że mną. I też się czepiasz bzdur zastępczo.

No to źle myślałaś.

27

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Agnes76 napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Przetłumacz smile

Autokorekta pewnie jej się włączyła. Planowała raczej napisać "jeśli masz tyle lat co w nicku".

A może nie? Dlaczego  zmieniłeś jej słowa w cytacie? To chyba nadużycie, nie uważasz?
Przenoszenie osobistych animozji z jednej osoby na drugą też wiele o Tobie mówi.

Zmieniłem na logiczne, bo doskonale znam ból kiedy autokorekta się wcina między wódkę i zakąskę (a dzieje się to u mnie kilkadziesiąt razy dziennie, choć na szczęście wyłącznie gdy piszę z telefonu). Na kompie z kolei kursor co jakiś czas samoczynnie przeskakuje w inne miejsce tekstu i muszę usuwac i korygowac i nie wiem czemu to się dzieje (OT)

Jeśli chodzi o drugą kwestię, to dokonałaś nadinterpretacji; to była luźna dygresja, bo jest bardzo małe prawdopodobieństwo że jesteś tą osobą, która mi zalazła za skórę; ot takie luźne skojarzenie.

28 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-06-28 11:11:36)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
SaraS napisał/a:
M!ri napisał/a:

Obowiązkiem jest zmywanie naczyń czy chowanie skarpetek. Sex, bliskość nie jest. To jest wymiana energii bez której związek nie istnieje, ale która nie jest obowiązkiem.

A to przypadkiem nie tak, że związek działa na zasadzie umowy i obowiązkiem będzie to, do czego się zobowiążemy? Albo też nie będzie obowiązkiem nic, czego ktoś nie będzie chciał dać/zrobić dobrowolnie? Bo ja, tak w zasadzie, nie widzę specjalnej różnicy między sprzątaniem a seksem w tym kontekście. wink Można chcieć mieć posprzątane tak samo jak można chcieć mieć seks. Oczywiście żeby druga osoba tego seksu chciała, jakieś warunki muszą być spełnione, ale tak samo jest ze sprzątaniem. I takie same mogą być konsekwencje permanentnego niesprzątania co unikania seksu.

Nie ma porównania big_smile
Bardziej da się porównać do głodu, choć też nie do końca...

29

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
M!ri napisał/a:
Gary napisał/a:

Natomiast zaskoczyło mnie, że kobieta cytowała Szeptucha, bo jego stwierdzenie jest jednak kontrowersyjne.

Pomyśl jakie mogły być powody że go cytuję. I spójrz na mój podpis jeszcze raz.

Ach... czyli "perełki" to nie było coś z czym się zgadzasz.
Faktycznie nie założyłbym tego wątku, gdybym od razu uznał to za ironię.


Gary napisał/a:

Więc myślałem, że skoro kobieta cytowała Szeptucha, to może są inne kobiety które uprawiają seks z mężem mimo, że tego nie chcą w danej chwili, a mimo to uważają, że nie są w ten sposób krzywdzone.

A zamień sex na przytulanie. Czy mam obowiązek przytulać partnera jeżeli nie mam ochoty? Czy mogłabym to zrobić? Pewnie tak ale to zależy od stanu relacji. Jeżeli partner potrzebowałby przytulenia

Mniej więcej o to chodzi. Ktoś potrzebuje przytulenia, a ktoś nie ma ochoty.



a ja byłabym na niego zła tylko trochę to mogłabym go przytulić mimo tego. Jeżeli jednak bylibyśmy po ostrej kłótni to nawet patykiem bym go nie dotknęła. Czy to znaczy że nie spełniam obowiązków małżeńskich?

Tak. Jak jest relacja w dołku, to wiadomo, że nie.

30

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
wieka napisał/a:

To Ty taki niby wszystko wiedzący, a tego nie wiesz big_smile
Myślałeś, że jedyną drogą, jeśli żona nie ma ochoty na seks, jest zdrada?

Pliiis... chciałem zapytać jak jest gdzie indziej. smile Bo to już było rozkładane na kilkanaście stron "Moralność vs zdrada" https://www.netkobiety.pl/t106284.html



Choć głośno w związkach się o tym nie mówi, przecież nie da mieć ochoty na seks w jednym czasie, czasem ochota przychodzi w trakcie, więc tu można powiedzieć, że powinno patrzeć się na potrzeby partnera w tym zakresie, ale i tak często kobiety odmawiają i jest kwas... choć są faceci, co przyjmują to z pozornym spokojem.

1. nie da się mieć ochoty w jednym czasie
2. ochota przychodzi w trakcie
3. powinno się patrzeć na potrzeby partnera

To ważne punkty.

31

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Gary napisał/a:
M!ri napisał/a:

Forumowe perełki:

Szeptuch napisał/a:

Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek.

Yyyy? Serio ktoś tak myśli? To prawda?

Niestety tak. I tak samo często jak spotykałem taki schemat u mężczyzn, tak też i widziałem to u kobiet.

32 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2023-06-28 11:22:25)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

to le masz lat, Agneś?
Może faktycznie 25 i tak sobie gdybasz o długoletnich stałych związkach?
No jednak obstawiam że jesteś żoną co do męża ma pretensje o brak orgazmu na zasadzie "domyśl się"

33

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Dajcie sobie spokój z tymi osobistymi wycieczkami, bez sensu yikes

34

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Takie podpuchy to wiesz.... nie do mnie z tym. Obstawiaj sobie co chcesz, bo widzę, że Ci to potrzebne żeby się lepiej poczuć.

35

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

A zmieńcie sobie małżeństwo na związek, każdy z was (prawie) był w jakimś długim związku, a to zasadniczo to samo, tylko bez formalności. Czy czuliście, że waszym zawszonym obowiązkiem jest pełnić posługi seksualne dla drugiej osoby? Że jak druga strona chce, bo np. potrzebuje rozładować jakieś napięcie, to wy bez względu na aktualny stan zdrowia, psychiki, humor, potrzeby, macie się umyć, odziać w coś seksi, położyć i być dostępnym?
Ja tego nigdy nie czułam, dla mnie to niewolnictwo przykryte puchatym kocykiem z napisem "miłość i oddanie".
Żeby w związku był seks, częsty i satysfakcjonujący, musi to być relacja wspierająca obopólny popęd seksualny. Jeśli jedna ze storn zaczyna mieć "obowiązki" to znak, że coś się jebie na głębszym poziomie. I wymuszanie seksu tego na pewno nie naprawi.

36 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2023-06-28 11:41:21)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
wieka napisał/a:

Dajcie sobie spokój z tymi osobistymi wycieczkami, bez sensu yikes

Mala dygresja - ja osobistych wycieczek nie stosuję. Jeśli rozmawiam to odnoszę się do tematu, albo do tego co ktoś stara się wykorzystać przeciwko mnie. Nie wyciągam czyjegoś wieku, związków, dzieci itp.
Na każdy temat można porozmawiać rzeczowo i kulturalnie bez osobistych wycieczek. Jeśli ktoś je stosuje to chce uzyskać przewagę w dyskusji nieczystymi zagrywkami. Taka rozmowa mnie nie interesuje.

37 Ostatnio edytowany przez wieka (2023-06-28 11:45:30)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Agnes76 napisał/a:
wieka napisał/a:

Dajcie sobie spokój z tymi osobistymi wycieczkami, bez sensu yikes

Mala dygresja - ja osobistych wycieczek nie stosuję. Jeśli rozmawiam to odnoszę się do tematu, albo do tego co ktoś stara się wykorzystać przeciwko mnie. Nie wyciągam czyjegoś wieku, związków, dzieci itp.
Na każdy temat można porozmawiać rzeczowo i kulturalnie bez osobistych wycieczek. Jeśli ktoś je stosuje to chce uzyskać przewagę w dyskusji nieczystymi zagrywkami. Taka rozmowa mnie nie interesuje.

Jedyny sposób, nie reagować... czyli nie dać się sprowokować... I nie tłumaczyć się...

38

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Agnes76 napisał/a:
wieka napisał/a:

Dajcie sobie spokój z tymi osobistymi wycieczkami, bez sensu yikes

Mala dygresja - ja osobistych wycieczek nie stosuję. Jeśli rozmawiam to odnoszę się do tematu, albo do tego co ktoś stara się wykorzystać przeciwko mnie. Nie wyciągam czyjegoś wieku, związków, dzieci itp.
Na każdy temat można porozmawiać rzeczowo i kulturalnie bez osobistych wycieczek. Jeśli ktoś je stosuje to chce uzyskać przewagę w dyskusji nieczystymi zagrywkami. Taka rozmowa mnie nie interesuje.

No nie do końca jest tak jak piszesz. Otóż tak się ciekawie składa że nastawienie do danej kwestii i zdanie na jej temat w lwiej części wypadków jest bardzo ściśle powiązane z tym, czego ujawnianie czy poruszanie nazywasz "nieczystymi zagrywkami". Na przykład na wysokość alimentów zupełnie inne zdanie będzie miał facet, którego po ich opłaceniu stać na bardzo skromne życie, a zupełnie inne "madka" która zrobiła sobie z tego źródło utrzymania;na kwestię ścieżek rowerowych inne widzenie będzie miał zaprzysięgły rowerzysta, a inne ktoś kto roweru w ogóle nie używa; analogicznie w innych kwestiach i nie ma co udawać że punkt widzenia nie zależy od punktu siedzenia, bo tylko hipokryta twierdzi że nie zależy.

39

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Oczywiscie, że poglądy zależą od doświadczeń. Tylko trzeba znaleźć złoty środek, bo z jednej strony nie można umniejszać czyjegoś zdania wyłącznie ze względu na jego sytuację, ale z drugiej - nie ma co udawać, że się nie widzi tej zależności (i dlaczego by jej nie wskazać?), albo nie reagować, jeśli te doświadczenia (bądź ich brak) są ewidentną przesłanką za tym, że ktoś nie ma pojęcia, o czym mówi (np. dziewica wymądrzająca się w sprawach seksu). Tyle że to drugie częściej dotyczy faktów, konkretów, a nie wymiany poglądów.

40

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Nowe_otwarcie napisał/a:
Agnes76 napisał/a:
wieka napisał/a:

Dajcie sobie spokój z tymi osobistymi wycieczkami, bez sensu yikes

Mala dygresja - ja osobistych wycieczek nie stosuję. Jeśli rozmawiam to odnoszę się do tematu, albo do tego co ktoś stara się wykorzystać przeciwko mnie. Nie wyciągam czyjegoś wieku, związków, dzieci itp.
Na każdy temat można porozmawiać rzeczowo i kulturalnie bez osobistych wycieczek. Jeśli ktoś je stosuje to chce uzyskać przewagę w dyskusji nieczystymi zagrywkami. Taka rozmowa mnie nie interesuje.

No nie do końca jest tak jak piszesz. Otóż tak się ciekawie składa że nastawienie do danej kwestii i zdanie na jej temat w lwiej części wypadków jest bardzo ściśle powiązane z tym, czego ujawnianie czy poruszanie nazywasz "nieczystymi zagrywkami". Na przykład na wysokość alimentów zupełnie inne zdanie będzie miał facet, którego po ich opłaceniu stać na bardzo skromne życie, a zupełnie inne "madka" która zrobiła sobie z tego źródło utrzymania;na kwestię ścieżek rowerowych inne widzenie będzie miał zaprzysięgły rowerzysta, a inne ktoś kto roweru w ogóle nie używa; analogicznie w innych kwestiach i nie ma co udawać że punkt widzenia nie zależy od punktu siedzenia, bo tylko hipokryta twierdzi że nie zależy.

To jest normalne, każdy ma prawo mieć swoje zdanie, nieczyste zagrywki/osobiste wycieczki, do tego nie są potrzebne, nie trzeba chyba tłumaczyć co to jest osobista wycieczka.

41

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Żeby w małżeństwie było dobrze, żona musi rozkładać nogi?

odpowiedź - żona będzie rozkładać nogi, gdy w małżeństwie będzie dobrze big_smile

42

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
SaraS napisał/a:

Oczywiscie, że poglądy zależą od doświadczeń. Tylko trzeba znaleźć złoty środek, bo z jednej strony nie można umniejszać czyjegoś zdania wyłącznie ze względu na jego sytuację, ale z drugiej - nie ma co udawać, że się nie widzi tej zależności (i dlaczego by jej nie wskazać?), albo nie reagować, jeśli te doświadczenia (bądź ich brak) są ewidentną przesłanką za tym, że ktoś nie ma pojęcia, o czym mówi (np. dziewica wymądrzająca się w sprawach seksu). Tyle że to drugie częściej dotyczy faktów, konkretów, a nie wymiany poglądów.

Z tym, że dziewica może i się myli, możesz się z nią nie zgadzać, generalnie nie powinno się deprecjonować innego zdania, tylko dlatego, że my mamy inne.
Między doświadczonymi też są różnice zdań, więc też nie można się opierać tylko na swoim doświadczeniu i pisać, że ktoś inny pisze bzdury i głupoty, bo my uważamy inaczej.
Wszystko zależy od kultury wypowiedzi.

43

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
123qwerty123 napisał/a:

Żeby w małżeństwie było dobrze, żona musi rozkładać nogi?

odpowiedź - żona będzie rozkładać nogi, gdy w małżeństwie będzie dobrze big_smile

Też nie ma reguły, bo libido zależy od wielu czynników, czyli wracamy do ochoty naturalnej i udawanej.

44 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2023-06-28 13:00:30)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
wieka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Mala dygresja - ja osobistych wycieczek nie stosuję. Jeśli rozmawiam to odnoszę się do tematu, albo do tego co ktoś stara się wykorzystać przeciwko mnie. Nie wyciągam czyjegoś wieku, związków, dzieci itp.
Na każdy temat można porozmawiać rzeczowo i kulturalnie bez osobistych wycieczek. Jeśli ktoś je stosuje to chce uzyskać przewagę w dyskusji nieczystymi zagrywkami. Taka rozmowa mnie nie interesuje.

No nie do końca jest tak jak piszesz. Otóż tak się ciekawie składa że nastawienie do danej kwestii i zdanie na jej temat w lwiej części wypadków jest bardzo ściśle powiązane z tym, czego ujawnianie czy poruszanie nazywasz "nieczystymi zagrywkami". Na przykład na wysokość alimentów zupełnie inne zdanie będzie miał facet, którego po ich opłaceniu stać na bardzo skromne życie, a zupełnie inne "madka" która zrobiła sobie z tego źródło utrzymania;na kwestię ścieżek rowerowych inne widzenie będzie miał zaprzysięgły rowerzysta, a inne ktoś kto roweru w ogóle nie używa; analogicznie w innych kwestiach i nie ma co udawać że punkt widzenia nie zależy od punktu siedzenia, bo tylko hipokryta twierdzi że nie zależy.

To jest normalne, każdy ma prawo mieć swoje zdanie, nieczyste zagrywki/osobiste wycieczki, do tego nie są potrzebne, nie trzeba chyba tłumaczyć co to jest osobista wycieczka.

Wieka, ale bardzo szeroki jest zakres tego co można uznać za "wycieczkę osobistą". A lwia część z tego silnie odpowiada za takie a nie inne zdanie i o to mi chodziło! Że ktoś śmie odszczekiwać się że ktoś mu wypomina w punkt to, co stoi za jego nieobiektywnym podejściem do kwestii.

Wyobraź sobie na przykład ustawę premiującą młodych, w której mający decydujący głos polityk umieszcza granicę wieku pozornie wziętą z sufitu, a w rzeczywistości tak by na styk łapała się jego córka. Na to ktoś mu wypomina "co, granica ustalona żeby córeczka się załapała?, na co polityk odszczekuje "Bez wycieczek osobistych!". I co, to ma byc OK? Zdecydowanie całe tło wypowiedzi powinno byc ujawniane!

45

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Gary napisał/a:
M!ri napisał/a:

Forumowe perełki:

Szeptuch napisał/a:

Kiedy kobiety naucza się jednej prostej rzeczy: Żeby w małżeństwie było dobrze, muszą rozkładać nogi. To ich obowiązek.

Yyyy? Serio ktoś tak myśli? To prawda?

Zapytałam autora słów jakiś czas temu, co miał on myśli, ale unika rozwinięcia. Ja chętnie bym się dowiedziała, jak to u niego wygląda. Czy podchodzi do żony i mówi coś w stylu: „rozkładaj nogi, to Twój obowiązek!”? Czy przysługuje kobiecie taryfa ulgowa i w jakich przypadkach, żeby było dobrze? Czy widzi jakąkolwiek rolę faceta w dbałości o to, aby w związku dobrze się działo, czy całość dobostanu małżeńskiego zależy od „rozłożonych nóg”.

Moim zdaniem to po prostu takie wioskowe mądrości chlopka-roztropka, przerzucające odpowiedzialność za dobro małżeństwa na kobietę, czyniące z niej przedmiot użytkowy a nie podmiot w relacji. Brakuje tu wniknięcia w przyczynę stanu rzeczy, a nic się nie dzieje bez przyczyny, że tych „rozłożonych nóg” brakuje.

Równie dobrze mogę powiedzieć, że jak facet jest dobry w łożku, to nie ma najmniejszych problemów z „rozkładaniem nóg” przez jego kobietę, jak go tylko najdzie ochota.

46

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Nowe_otwarcie napisał/a:
wieka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

No nie do końca jest tak jak piszesz. Otóż tak się ciekawie składa że nastawienie do danej kwestii i zdanie na jej temat w lwiej części wypadków jest bardzo ściśle powiązane z tym, czego ujawnianie czy poruszanie nazywasz "nieczystymi zagrywkami". Na przykład na wysokość alimentów zupełnie inne zdanie będzie miał facet, którego po ich opłaceniu stać na bardzo skromne życie, a zupełnie inne "madka" która zrobiła sobie z tego źródło utrzymania;na kwestię ścieżek rowerowych inne widzenie będzie miał zaprzysięgły rowerzysta, a inne ktoś kto roweru w ogóle nie używa; analogicznie w innych kwestiach i nie ma co udawać że punkt widzenia nie zależy od punktu siedzenia, bo tylko hipokryta twierdzi że nie zależy.

To jest normalne, każdy ma prawo mieć swoje zdanie, nieczyste zagrywki/osobiste wycieczki, do tego nie są potrzebne, nie trzeba chyba tłumaczyć co to jest osobista wycieczka.

Wieka, ale bardzo szeroki jest zakres tego co można uznać za "wycieczkę osobistą". A lwia część z tego silnie odpowiada za takie a nie inne zdanie i o to mi chodziło! Że ktoś śmie odszczekiwać się że ktoś mu wypomina w punkt to, co stoi za jego nieobiektywnym podejściem do kwestii.

Każda opinia jest subiektywna. I nikt nie powinien się "odszczekiwać", bo nie na tym polega rozmowa. Tym bardziej, żeby też tak robić.
A osobista wycieczka, to jest ocenianie kogoś po jego wypowiedzi i wyciąganie wniosków które mi pasują, żeby dopiec, umniejszyć... bo ja wiem... Wtedy sobie powiedz, pewną maksymę... wiem, że nic nie wiem...
Nie ma patentu na prawdę, bo prawdy są trzy...
Czyli wystarczy nie wywyższać się.

47

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
MagdaLena1111 napisał/a:
Gary napisał/a:
M!ri napisał/a:

Forumowe perełki:

Yyyy? Serio ktoś tak myśli? To prawda?

Zapytałam autora słów jakiś czas temu, co miał on myśli, ale unika rozwinięcia. Ja chętnie bym się dowiedziała, jak to u niego wygląda. Czy podchodzi do żony i mówi coś w stylu: „rozkładaj nogi, to Twój obowiązek!”? Czy przysługuje kobiecie taryfa ulgowa i w jakich przypadkach, żeby było dobrze? Czy widzi jakąkolwiek rolę faceta w dbałości o to, aby w związku dobrze się działo, czy całość dobostanu małżeńskiego zależy od „rozłożonych nóg”.

Moim zdaniem to po prostu takie wioskowe mądrości chlopka-roztropka, przerzucające odpowiedzialność za dobro małżeństwa na kobietę, czyniące z niej przedmiot użytkowy a nie podmiot w relacji. Brakuje tu wniknięcia w przyczynę stanu rzeczy, a nic się nie dzieje bez przyczyny, że tych „rozłożonych nóg” brakuje.

Równie dobrze mogę powiedzieć, że jak facet jest dobry w łożku, to nie ma najmniejszych problemów z „rozkładaniem nóg” przez jego kobietę, jak go tylko najdzie ochota.


Ale Szeptuch nie ma akurat tego problemu, bo żona ma większe libido... Co nie znaczy, że nie może mieć własnego zdania, nikt nie musi się z nim zgadzać.

Wcinam się tylko dlatego, żeby na tym przykładzie pokazać, co to jest wycieczka osobista, która rodzi tylko konflikty, a nie merytoryczną dyskusję.

48

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Nowe_otwarcie napisał/a:
wieka napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

No nie do końca jest tak jak piszesz. Otóż tak się ciekawie składa że nastawienie do danej kwestii i zdanie na jej temat w lwiej części wypadków jest bardzo ściśle powiązane z tym, czego ujawnianie czy poruszanie nazywasz "nieczystymi zagrywkami". Na przykład na wysokość alimentów zupełnie inne zdanie będzie miał facet, którego po ich opłaceniu stać na bardzo skromne życie, a zupełnie inne "madka" która zrobiła sobie z tego źródło utrzymania;na kwestię ścieżek rowerowych inne widzenie będzie miał zaprzysięgły rowerzysta, a inne ktoś kto roweru w ogóle nie używa; analogicznie w innych kwestiach i nie ma co udawać że punkt widzenia nie zależy od punktu siedzenia, bo tylko hipokryta twierdzi że nie zależy.

To jest normalne, każdy ma prawo mieć swoje zdanie, nieczyste zagrywki/osobiste wycieczki, do tego nie są potrzebne, nie trzeba chyba tłumaczyć co to jest osobista wycieczka.

Wieka, ale bardzo szeroki jest zakres tego co można uznać za "wycieczkę osobistą". A lwia część z tego silnie odpowiada za takie a nie inne zdanie i o to mi chodziło! Że ktoś śmie odszczekiwać się że ktoś mu wypomina w punkt to, co stoi za jego nieobiektywnym podejściem do kwestii.

Wyobraź sobie na przykład ustawę premiującą młodych, w której mający decydujący głos polityk umieszcza granicę wieku pozornie wziętą z sufitu, a w rzeczywistości tak by na styk łapała się jego córka. Na to ktoś mu wypomina "co, granica ustalona żeby córeczka się załapała?, na co polityk odszczekuje "Bez wycieczek osobistych!". I co, to ma byc OK? Zdecydowanie całe tło wypowiedzi powinno byc ujawniane!

Tylko czy każde ujawnienie tła będzie wycieczką osobistą? Wg mnie nie. Może się mylę, ale zawsze wycieczki osobiste odbierałam jako teksty najczęściej nawet niepowiązane (albo powiązane tylko pozornie) z tematem dyskusji, mające na celu wyłącznie zdyskredytować rozmówcę. Np. temat o aktywnym spędzaniu czasu - "a co taki staruch jak Ty może o tym wiedzieć", temat o hałasujących dzieciach - "co Ty niby masz do powiedzenia, skoro jesteś bezpłodny", temat o związkach - "zajmij Ty się lepiej swoją żoną, bo znowu Ci rogi przyprawi" itd.

49

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
wieka napisał/a:
MagdaLena1111 napisał/a:
Gary napisał/a:

Yyyy? Serio ktoś tak myśli? To prawda?

Zapytałam autora słów jakiś czas temu, co miał on myśli, ale unika rozwinięcia. Ja chętnie bym się dowiedziała, jak to u niego wygląda. Czy podchodzi do żony i mówi coś w stylu: „rozkładaj nogi, to Twój obowiązek!”? Czy przysługuje kobiecie taryfa ulgowa i w jakich przypadkach, żeby było dobrze? Czy widzi jakąkolwiek rolę faceta w dbałości o to, aby w związku dobrze się działo, czy całość dobostanu małżeńskiego zależy od „rozłożonych nóg”.

Moim zdaniem to po prostu takie wioskowe mądrości chlopka-roztropka, przerzucające odpowiedzialność za dobro małżeństwa na kobietę, czyniące z niej przedmiot użytkowy a nie podmiot w relacji. Brakuje tu wniknięcia w przyczynę stanu rzeczy, a nic się nie dzieje bez przyczyny, że tych „rozłożonych nóg” brakuje.

Równie dobrze mogę powiedzieć, że jak facet jest dobry w łożku, to nie ma najmniejszych problemów z „rozkładaniem nóg” przez jego kobietę, jak go tylko najdzie ochota.


Ale Szeptuch nie ma akurat tego problemu, bo żona ma większe libido... Co nie znaczy, że nie może mieć własnego zdania, nikt nie musi się z nim zgadzać.

Wcinam się tylko dlatego, żeby na tym przykładzie pokazać, co to jest wycieczka osobista, która rodzi tylko konflikty, a nie merytoryczną dyskusję.

A w którym miejscu napisałam, że Szeptuch ma taki problem?
Do Szeptucha to mam pytania związane z frazą „rozkładanie nóg”. Bo skoro mu tak lekko przyszła, to zakładam, że z jakiegoś powodu i sam się nim posługuje zagajając sytuację intymną w swoim związku.

Może daruj sobie nadinterpretację i osobiste wycieczki, skoro sama ich nie chcesz.

50 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-06-28 14:31:21)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Szatanie litościwy...
Przecież to jest celowa hiperbola, celowe przerysowanie, i celowe podymienie, aby zmusić, poprzez oburzenie, do zaprezentowania swojego zdania.
I to kompletnie wyrwane z kontekstu.
Bo chwile potem pisze o takim samym obowiązku względem żony.
ale złośliwa Miri, juz tego fragmentu nie dodała.
To tez pokazuje jak łatwa można was baitować, i jak mała uwagę przykuwacie do sprawdzenia informacji.
Porażka.

Z reszta, idę o zakład, że podobna wypowiedz, o takiej konieczności zamieściła tutaj wieka i Olinka, jak będę miał kilka godzin na wykopanie tego, to tu zamieszczę, ale jestem tego pewien.
Tylko z racji ze napisały to kobiety, no to była cisza.
Ahh te podwójne standardy.

Ale tak, uważam że seks w małżenstwie jest obowiązkowy, zresztą pośrednio mówi o tym nawet Polskie Prawo.
Bo skoro można dostać rozwód, z orzeczeniem o winie, i alimentami, z powodu tego że partner/partnerka unika kontaktów seksualnych z nami.
to tak, trzeba założyć, że jest on obowiązkowy.
Choć, jak do wszystkiego, nikt nie ma prawa nas do tego zmuszać.
ale, tak jak nikt nie ma prawa zmuszać nas do pracy, tak musimy liczyć się z konsekwencjami braku tej pracy (zdechniemy z głodu, ewentualnie będziemy wyciągać ręce po social)
To również unikanie kontaktów seksualny (zazwyczaj przez kobietę) wiąże sie z konsekwencjami dla małżeństwa.

Wielu tutaj nieświadomych użytkowników, myli przyczynę z skutkiem.
Zazwyczaj (nie zawsze) jest tak, że to odsuniecie sie od partnera, nie wypełnianie swojego obowiązku, względem niego, jest POWODEM tego, że małżeństwo zaczyna sie sypać.
A nie tak, jak większość tutaj myśli, i wypisuje bzdury, że jakieś inne perturbacje w związku, są POWODEM tego, że częstotliwość seksu spada.
Zachęcam do przeczytania książek najwybitniejszego polskiego seksuologa Prof. Lew-Starowicza.

U mnie w małżenstwie, to żona ma większe libido ode mnie.
Mi by wystarczyło nawet raz na dwa dni.
Ale zona przeważnie chce dwa razy, ale na dzień.

Idac za poradami niektórych pan tutaj, że mam wyłączne prawo do swojego ciała, to powinienem powiedzieć żonie, że seks będzie, ale kiedy ja będę miał na niego ochotę
A jak nie będę miał, to nie będzie.
Tyle że wchodząc w związek małżeński, zrzekasz sie swojej suwerenności na rzecz swoje drugiej polówki.
W wielu kwestiach znika JA, pojawia sie MY.
I strefa seksualna jest jedną z nich.

więc tak, uprawiam seks z zona, pomimo że nie mam na niego ochoty, bo nie jestem najważniejszy w tej relacji
Uważam, że to ta osoba z niższym libido, powinna sie dostosować do tej z wyższym.
Bo to tak, jak by zmuszać partnera, żeby niedojadał.

Dla mnie jest to  abstrakcja, żeby nie rozumieć, że w małżenstwie mamy obowiązek zaspokajać swoje potrzeby.
Bo po co sie wchodzi w związek małżeński?
Żeby prowadzić spółkę z.o.o pod nazwa dom? Gdzie robi sei zrzutę na rachunki, ewentualnie an dziecko?
Po co to komu?
bo taniej życ we dwoje?
Jak kto woli.

Jak można funkcjonować, i jeszcze nazywać sie dobrym małżonkiem, gdzie widzi frustracje seksualna u partnera.
Serio, zastanawiam sie, jak kobiety kładąc sie z mężem do łóżka, czuje jest zwód, i poraź któryś mu odmawia?
To jest dobra zona według was?
Mająca w dupie potrzeby partnera?
choć to formułowanie ejst tutaj średnio trafne.

Zabawne sa tez podwójne standardy w tej kwestii.
Jak psize kobieta, że maz odmawia jej seksu, że wpada w kompleksy itp, to dostaje z góry porody o rozwodzie, żeby nie marnowała czasu na krypto geja albo na impotenta, że usycha niczym kwiat.

Jak to sam napisze mężczyzna, to słysz że dla seksu chce rozwlac rodzinę, że jest zwierzęciem które nad soba nie panuje, że warto sie zastanowić, bo rozwód kosztuje itp.

Ja pierdole.

51

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Szeptuch napisał/a:

Zabawne sa tez podwójne standardy w tej kwestii.
Jak psize kobieta, że maz odmawia jej seksu, że wpada w kompleksy itp, to dostaje z góry porody o rozwodzie, żeby nie marnowała czasu na krypto geja albo na impotenta, że usycha niczym kwiat.

Jak to sam napisze mężczyzna, to słysz że dla seksu chce rozwlac rodzinę, że jest zwierzęciem które nad soba nie panuje, że warto sie zastanowić, bo rozwód kosztuje itp.

Ja pierdole.


Tylko który mężczyzna, gdy nie chce uprawiać seksu z dana kobietą bedzie sie do tego zmuszał?
a kobiety to robią, nie rozumiem dlaczego ale to ich sprawa. Tzn tych kobiet, tej części.

52 Ostatnio edytowany przez dfx755 (2023-06-28 14:01:11)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Lady Loka napisał/a:

Gary, jedni lubią fajny seks, a innym wystatczy, jak kobieta rozłozy nogi i będzie w trakcie myśleć o praniu i jutrzejszym obiedzie tongue

Przerobiłem już kłodę, z myślami co kupić itp., uległą, dominującą, aktywną.

Nigdy kiepskiego seksu, wolę być bez... żadna nie narzekała ja też smile nie licząc kłody i myślącej seks dla nich obojętny, dla mnie katorga...

53

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
rossanka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Zabawne sa tez podwójne standardy w tej kwestii.
Jak psize kobieta, że maz odmawia jej seksu, że wpada w kompleksy itp, to dostaje z góry porody o rozwodzie, żeby nie marnowała czasu na krypto geja albo na impotenta, że usycha niczym kwiat.

Jak to sam napisze mężczyzna, to słysz że dla seksu chce rozwlac rodzinę, że jest zwierzęciem które nad soba nie panuje, że warto sie zastanowić, bo rozwód kosztuje itp.

Ja pierdole.


Tylko który mężczyzna, gdy nie chce uprawiać seksu z dana kobietą bedzie sie do tego zmuszał?
a kobiety to robią, nie rozumiem dlaczego ale to ich sprawa. Tzn tych kobiet, tej części.


Mi się zdarzyło kilka razy... później się pożegnaliśmy. (już nie tylko seks leżał, ale i cała reszta).

54

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
dfx755 napisał/a:
rossanka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

Zabawne sa tez podwójne standardy w tej kwestii.
Jak psize kobieta, że maz odmawia jej seksu, że wpada w kompleksy itp, to dostaje z góry porody o rozwodzie, żeby nie marnowała czasu na krypto geja albo na impotenta, że usycha niczym kwiat.

Jak to sam napisze mężczyzna, to słysz że dla seksu chce rozwlac rodzinę, że jest zwierzęciem które nad soba nie panuje, że warto sie zastanowić, bo rozwód kosztuje itp.

Ja pierdole.


Tylko który mężczyzna, gdy nie chce uprawiać seksu z dana kobietą bedzie sie do tego zmuszał?
a kobiety to robią, nie rozumiem dlaczego ale to ich sprawa. Tzn tych kobiet, tej części.


Mi się zdarzyło kilka razy... później się pożegnaliśmy. (już nie tylko seks leżał, ale i cała reszta).

I to było niezdrowo. zmuszać się.

55

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Podpuchy? smile
Ale ja Ciebie zapytałam wprost o wiek i doświadczenie.

56

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
SaraS napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
wieka napisał/a:

To jest normalne, każdy ma prawo mieć swoje zdanie, nieczyste zagrywki/osobiste wycieczki, do tego nie są potrzebne, nie trzeba chyba tłumaczyć co to jest osobista wycieczka.

Wieka, ale bardzo szeroki jest zakres tego co można uznać za "wycieczkę osobistą". A lwia część z tego silnie odpowiada za takie a nie inne zdanie i o to mi chodziło! Że ktoś śmie odszczekiwać się że ktoś mu wypomina w punkt to, co stoi za jego nieobiektywnym podejściem do kwestii.

Wyobraź sobie na przykład ustawę premiującą młodych, w której mający decydujący głos polityk umieszcza granicę wieku pozornie wziętą z sufitu, a w rzeczywistości tak by na styk łapała się jego córka. Na to ktoś mu wypomina "co, granica ustalona żeby córeczka się załapała?, na co polityk odszczekuje "Bez wycieczek osobistych!". I co, to ma byc OK? Zdecydowanie całe tło wypowiedzi powinno byc ujawniane!

Tylko czy każde ujawnienie tła będzie wycieczką osobistą? Wg mnie nie. Może się mylę, ale zawsze wycieczki osobiste odbierałam jako teksty najczęściej nawet niepowiązane (albo powiązane tylko pozornie) z tematem dyskusji, mające na celu wyłącznie zdyskredytować rozmówcę. Np. temat o aktywnym spędzaniu czasu - "a co taki staruch jak Ty może o tym wiedzieć", temat o hałasujących dzieciach - "co Ty niby masz do powiedzenia, skoro jesteś bezpłodny", temat o związkach - "zajmij Ty się lepiej swoją żoną, bo znowu Ci rogi przyprawi" itd.

To już jest hardcorowe...

57

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Szeptuch, dobrze, że to szerzej wyjaśniłeś, bo suche słowo obowiązek brzmi źle... pomoże pojąć, co rozumiesz pod słowem obowiązek, które najbardziej budziło niepotrzebne kontrowersje.

Tak na marginesie,  to nie oznacza, że inni piszą bzdury, bo Ty tak akurat tak uważasz, wulgaryzmy też są zbyteczne. Czy to już nie można normalnie rozmawiać...

58 Ostatnio edytowany przez dfx755 (2023-06-28 19:51:39)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
rossanka napisał/a:
dfx755 napisał/a:
rossanka napisał/a:

Tylko który mężczyzna, gdy nie chce uprawiać seksu z dana kobietą bedzie sie do tego zmuszał?
a kobiety to robią, nie rozumiem dlaczego ale to ich sprawa. Tzn tych kobiet, tej części.

Mi się zdarzyło kilka razy... później się pożegnaliśmy. (już nie tylko seks leżał, ale i cała reszta).

I to było niezdrowo. zmuszać się.

Szczerze brak seksu to frustracja mocna, seks z partnerką która ma to gdzieś, która nie spojrzy na ciebie z pożądaniem, jeszcze gorsze.
Nigdy więcej w życiu, tym bardziej że dobry seks miałem, bo nawet dominacja kobiety mi podeszła (pierwszy raz z odpowiednią kobietą tongue) 

Niech każdy mówi co chcę, seks i drobne czułości są cholernie ważne.

59

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

No cóż... Taki niby  fajny zwiazek z punktu widzenia Szeptucha... smile A tu taki kwiatek; Rozkładaj nogi, bo nie ma znaczenia kim jesteś, ile masz rozumu i o czym potrafisz dyskutować, najważniejsze żebym miał zawsze na czas rozłożone nogi smile

Biedna kobieta.

Tylko że kobiety też są sobie winne, bo nie muszą takim Szeptuchom rozkładać nóg, to tylko ich wybór między tym co złe, a co gorsze smile

60 Ostatnio edytowany przez Szeptuch (2023-06-28 20:10:17)

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Salomonka napisał/a:

No cóż... Taki niby  fajny zwiazek z punktu widzenia Szeptucha... smile A tu taki kwiatek; Rozkładaj nogi, bo nie ma znaczenia kim jesteś, ile masz rozumu i o czym potrafisz dyskutować, najważniejsze żebym miał zawsze na czas rozłożone nogi smile

Biedna kobieta.

Tylko że kobiety też są sobie winne, bo nie muszą takim Szeptuchom rozkładać nóg, to tylko ich wybór między tym co złe, a co gorsze smile

Wiem, że nie można oczekiwać od ciebie za dużo, ale wypowiadając sie w temacie, choćbyś przeczytała posty.
Dla ułatwienia dla ciebie, bo możesz mieć problem, post nr 50

61

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Szeptuch napisał/a:

...............Idac za poradami niektórych pan tutaj, że mam wyłączne prawo do swojego ciała, to powinienem powiedzieć żonie, że seks będzie, ale kiedy ja będę miał na niego ochotę
A jak nie będę miał, to nie będzie.
Tyle że wchodząc w związek małżeński, zrzekasz sie swojej suwerenności na rzecz swoje drugiej polówki.
W wielu kwestiach znika JA, pojawia sie MY.
I strefa seksualna jest jedną z nich.....................

..........................więc tak, uprawiam seks z zona, pomimo że nie mam na niego ochoty, bo nie jestem najważniejszy w tej relacji
..................seksu chce rozwlac rodzinę, że jest zwierzęciem które nad soba nie panuje, że warto sie zastanowić, bo rozwód kosztuje itp.

Ja pierdole.

Szeptuch, ja nawet nie będę próbowała ci wyłuszczyć, że jesteś po prostu obrzydliwy.

I tyle.

62

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

...............Idac za poradami niektórych pan tutaj, że mam wyłączne prawo do swojego ciała, to powinienem powiedzieć żonie, że seks będzie, ale kiedy ja będę miał na niego ochotę
A jak nie będę miał, to nie będzie.
Tyle że wchodząc w związek małżeński, zrzekasz sie swojej suwerenności na rzecz swoje drugiej polówki.
W wielu kwestiach znika JA, pojawia sie MY.
I strefa seksualna jest jedną z nich.....................

..........................więc tak, uprawiam seks z zona, pomimo że nie mam na niego ochoty, bo nie jestem najważniejszy w tej relacji
..................seksu chce rozwlac rodzinę, że jest zwierzęciem które nad soba nie panuje, że warto sie zastanowić, bo rozwód kosztuje itp.

Ja pierdole.

Szeptuch, ja nawet nie będę próbowała ci wyłuszczyć, że jesteś po prostu obrzydliwy.

I tyle.

A ty równie mało inteligentna.

63

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Szeptuch napisał/a:
Salomonka napisał/a:
Szeptuch napisał/a:

...............Idac za poradami niektórych pan tutaj, że mam wyłączne prawo do swojego ciała, to powinienem powiedzieć żonie, że seks będzie, ale kiedy ja będę miał na niego ochotę
A jak nie będę miał, to nie będzie.
Tyle że wchodząc w związek małżeński, zrzekasz sie swojej suwerenności na rzecz swoje drugiej polówki.
W wielu kwestiach znika JA, pojawia sie MY.
I strefa seksualna jest jedną z nich.....................

..........................więc tak, uprawiam seks z zona, pomimo że nie mam na niego ochoty, bo nie jestem najważniejszy w tej relacji
..................seksu chce rozwlac rodzinę, że jest zwierzęciem które nad soba nie panuje, że warto sie zastanowić, bo rozwód kosztuje itp.

Ja pierdole.

Szeptuch, ja nawet nie będę próbowała ci wyłuszczyć, że jesteś po prostu obrzydliwy.

I tyle.

A ty równie mało inteligentna.


Aha... smile

64

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
dfx755 napisał/a:
rossanka napisał/a:
dfx755 napisał/a:

Mi się zdarzyło kilka razy... później się pożegnaliśmy. (już nie tylko seks leżał, ale i cała reszta).

I to było niezdrowo. zmuszać się.

Szczerze brak seksu to frustracja mocna, seks z partnerką która ma to gdzieś, która nie spojrzy na ciebie z pożądaniem, jeszcze gorsze.
Nigdy więcej w życiu, tym bardziej że dobry seks miałem, bo nawet dominacja kobiety mi podeszła (pierwszy raz z odpowiednią kobietą tongue) 

Niech każdy mówi co chcę, seks i drobne czułości są cholernie ważne.

Tak, ale nie na siłę. Też bym nie chciała, aby ktoś się zmuszał do mnie, to jest zero przyjemności wtedy dla obu stron.

65

Odp: Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?
Szeptuch napisał/a:

więc tak, uprawiam seks z zona, pomimo że nie mam na niego ochoty, bo nie jestem najważniejszy w tej relacji
Uważam, że to ta osoba z niższym libido, powinna sie dostosować do tej z wyższym.
Bo to tak, jak by zmuszać partnera, żeby niedojadał.

Ja pierdole.

A mi cos tu nie pasuje. Skoro piszesz, że nie masz ochoty na seks z zoną w niektórych sytuacjach, to jak to jest technicznie możliwe? To się tak da?  Myślałam, ze jak mężczyzna nie chce się przespać z partnerką, to nie da rady (odwrotnie już tak,, bo kobieta, mówiąc wprost, może tylko leżeć.
Szeptuch, jak to jest technicznie możliwe? Tabletki, czy wyobrażasz sobie coś aby się nakrecić i aby do tego seksu doszło?

Posty [ 1 do 65 z 103 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Żeby w małżeństwie było dobrze, musi rozkładać nogi?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026