Hej wszystkim mam taki dylemat nie wiem jak to nazwać.Od kilku lat podoba mi sie pewien facet otóż jest on byłym pracodawcą mojego męża z mężem układa się różnie średnio i gorzej już nawet dochodziło do prób rozwodu.Ten facet nie jest z miasta w którym mieszkam ale bywa czasem w swoim zakładzie czasem żadko spotkałam go na ulicy ten jego uśmiech spojrzenie ah nogi z waty się robiły zawsze dzień dobry mi mówił nigdy nie przeszliśmy na ty nawet kiedyś chyba udał że mnie nie poznał jak wszedł do mnie do sklepu na zakupy niby zerknął i powiedział o nie poznałem pani a ja jak zamotana słowa nie wydusiłam z siebie żałowałam potem ale tak sama nie wiem czego oczekuje ale chciałabym żeby wiedział ze podoba mi się aczkolwiek może się domyśla tego wie że mam męża to go może hamuje on chyba wolny jest do końca nie wiem były nawet przypuszczenia że jest gejem ale nadszedł pewien dzień i poszłam z koleżanką do jego zakładu zjeść coś na piwko i okazało się że on jest tam i nawet robi jedzonko dla klientów zerkał na mnie kilka razy ja zreszta też nie mogłam się oprzeć zjadłyśmy wypiłyśmy ja głupia tak się krępowałam że nawet nie chciałam podejść do baru po piwo a mogłam być bliżej jego coś zagadać ale ja potem sobie w brode pluje, koleżanka wymyśliła żeby dać mu karteczke napisać że mi się podoba i nr tele wiec tak zrobiłysmy powiedziałam sobie trudno raz się żyje potem moge żałować i się do końca życia zastanawiać co by było po kilku piwach odważyłam sie i jak już wychodziłysmy podeszłam dałam mu karteczke powiedziałam dla pana on zaskoczony i chyba speszony nieco ale wzioł i nie wiem co dalej czy zadzwoni czy pomyślał sobie że wariatka jestem czy może przyjdzie do mnie do pracy i powie że głupia oszalałam najwyżej powie że ma kogoś i już żebym odpusciła a może juz karteczke wyrzucił albo nic niepowie nieodezwie się tylko głupio jak go przypadkiem spotkam doradzcie mi coś
Podobne tematy
2 2014-09-15 00:33:52 Ostatnio edytowany przez Emilia (2014-09-15 00:37:54)
Po pierwsze, pisz proszę wykorzystując znaki interpunkcyjne, bo naprawdę jeśli piszesz jednym ciągiem bez kropek i przecinków, to ciężko ogarnąć, o co ci chodzi.
Po drugie, pomysł z karteczką wart nastolatki. Ile ty masz lat?
Poza tym on już na pewno zauważył twoje zainteresowanie. Jeśli jest poważnym facetem, to karteczkę wyrzucił. A nie pomyślałaś, że mógłby pokazać ją twojemu mężowi?
Ty się mu podałaś na tacy, już nie musi cię zdobywać, zabiegać, nie musi się starać. Wystarczy, że zadzwoni, a ty jak zwykła dzi***a na telefon polecisz do niego. Treść tej kartki to zaproszenie do romansu. No i pokazałaś, jaka jesteś pusta i bez klasy. Bo kobieta z klasą, na poziomie, nawet jeśli ma ochotę na przygodę, to nie załatwia tego w ten sposób. Dla niego będziesz tylko żoną byłego podwładnego, kobietą stojącą niżej w hierarchii społecznej, którą można przelecieć, bo sama pcha się do łóżka.
Po trzecie, mąż. To, jak wam się układa nie jest usprawiedliwieniem dla zdrady. A ty już zdradziłaś - w myślach. Chcesz romansu? Bo romansem się to może skończyć. Chcesz być winną rozpadu małżeństwa? Bo gdy zdrada wyjdzie na jaw, to nikt nie będzie pytał, jak było w małżeństwie, jak się działo, tylko będzie czarno na białym widoczne, że winna jesteś ty. Chcesz czegoś nowego? Zakończ związek, weź rozwód i dopiero wtedy pakuj się w coś. Chociaż pewnie skończy się to tak, jak napisałam wyżej - jednorazową przygodą, po której tamten facet już się nie odezwie.
Edit: po przeczytaniu twoich poprzednich postów - biorąc pod uwagę, jak bardzo toksycznym typem jest twój mąż, to jeśli zobaczy karteczkę to się to może kobieto dla ciebie źle skończyć. Nie tylko nie masz klasy, ale jesteś też skrajnie nieodpowiedzialna. A z tym typem powinnaś się już dawno rozwieść. Pomyślałaś, jaki wpływ na córki ma ten ich tatusiek?
Emilio, popieram.
Zimny kubeł na głowę zapewne się przyda Kobiecie288