Witam wszystkich,
domyślam się że były już podobne wątki do mojego jednak każda sytuacja jest nieco inna i myślę, że warto zasięgnąć opinii osób z forum, aby rozwiać wątpliwości. Opiszę Wam pokrótce moją sytuację i proszę o opinie na ten temat.
Ponad rok temu poznałam zupełnie przypadkowo na portalu społecznościowym pewnego mężczyznę. Ja mam 25 lat, on 34. Zagadałam do niego, on odpisał i później to już szybko poszła wymiana wiadomości. Rozmawialiśmy ze sobą na Skype po kilka godzin dziennie, widzieliśmy się wielokrotnie przez kamerę web. Bardzo się sobie podobaliśmy, tematy rozmowy nam się nie wyczerpywały.
Mój wirtualny znajomy mieszka jest Polakiem mieszkającym za granicą na południu Europy, więc spotkanie nie było możliwe. W dodatku, gdy go poznałam to nie znajdował się w najłatwiejszej sytuacji życiowej, ponieważ nie miał pracy. Cały czas szukał, a że miał dosyć wysokie aspiracje zawodowe to nie mógł wówczas podjąć pracy w swoim zawodzie.
Mijały miesiące naszych rozmów, oboje się coraz bardziej w to wkręcaliśmy. On w między czasie zaliczył kilka porażek związanych z nieprzyjęciem go do pracy w wymarzonym zawodzie. Ja cały czas go wspierałam, on mnie też zresztą wspierał w innych sprawach. Nasze rozmowy stawały się coraz bardziej intymne. Fakt faktem, nigdy nie padły z jego strony jakieś wyznania, ale widać było że mu się podobam oraz okazywał mi na różne sposoby że mu na mnie zależy. Np. potrafił przez pół dnia szukać w internecie książki do nauki angielskiego, której potrzebowałam, lub ściągał dla mnie filmy, itp. Raz go zapytałam, czy coś czuje do mnie i odpowiedział że tak. On mi pisał, że jest bardzo nieśmiały w stosunku do kobiet, więc wiem że nie łatwo mu się zdobyć na jakieś wyznania.
Po pół roku kontaktu internetowego coś zaczęło się psuć w naszej znajomości. Być może to była moja wina, ponieważ zaczęłam go coraz bardziej naciskać na spotkanie. Pisałam, że mogę do niego przyjechać, albo zaproszę go do siebie i kupię mu bilet. Pisałam tak, ponieważ wiedziałam że nie ma pracy ani pieniędzy. On zawsze wymyślał jakąś wymówkę i odkładał to nasze spotkanie. Zaczął się stopniowo lecz konsekwentnie wycofywać z naszej znajomości. Zrobiłam wtedy coś głupiego, wyznałam mu że mi na nim zależy i że chciałabym z nim czegoś więcej. On odpowiedział, że w tym momencie niestety nie jest gotowy na rozpoczynanie związku, ale docenia moją szczerość. Po moim wyznaniu kontakt z jego strony niemal zupełnie się skończył. Owszem odpisywał mi na moje wiadomości, raz na długi czas coś pierwszy napisał ale bardzo mało.
Minęło kilka miesięcy takiego ,,kontaktu''. W międzyczasie poznałam kogoś w realu, jednak ta znajomość nie wypaliła. Zerwałam z tamtym facetem i dalej jestem sama. 3 miesiące temu mój wirtualny znajomy mi napisał, że dostał w końcu pracę w wymarzonym zawodzie i że jest szczęśliwy z tego powodu. Nasz kontakt się trochę polepszył, ale to ciągle nie było to samo co na początku.
Ale do rzeczy. Jadę za trzy dni na wakacje do kraju w którym on mieszka. Na mój wybór wpłynęła niewątpliwie duża atrakcyjność turystyczna tego miasta oraz chęć poznania mojego znajomego.
On wie, że przyjeżdżam i pierwszy raz wyraził chęć spotkania się. Napisał, że chce mnie zobaczyć i że weźmie w ten dzień wolne w pracy. Od razu chcę zaznaczyć, że nasz wirtualny kontakt jest teraz nienajlepszy, on rzadko pisze do mnie pierwszy. Jednak, gdy do niego napiszę to od razu odpisuje i bardzo dużo mi radzi w przygotowaniach do podróży, polecił mi niedrogi hotel w centrum miasta, opracował plan zwiedzania, itp.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat, czy myślicie że ta znajomość ma szansę się jakoś rozwinąć, czy nie powinnam raczej sobie nic obiecywać?
