netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Nie mogę już nad tym zapanować

7 odpowiedzi2 872 wyświetleniazałożony przez Kalilope, 11.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie mogę już nad tym zapanować

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1 Ostatnio edytowany przez Kalilope (2014-09-11 15:39:05)

Temat: Nie mogę już nad tym zapanować

Witajcie,
Mam 27 lat, chyba mam nerwicę/załamanie.

Za bardzo nie pamiętam swojego dzieciństwa. Ojciec nadużywał alkoholu. Podobno matka straszyła mnie, że nie ma pieniędzy na jedzenie i kiedy zaczynałam płakać nasyłała mnie na ojca, żeby szukał pracy. Jak miałam 5 lat to planowałam co z domu sprzedać, żeby było na jedzenie (raczej nie głodowałam, ale temat już był zafiksowany). Chyba połączyłam brak jedzenia z wizją śmierci bo miałam w późniejszym wieku epizody pt. "nie chcę umierać" np. podczas wesołej zabawy nagle wybuchałam płaczem i płakałam przez dzień lub dwa "bo umrę". Akurat ten głęboki lęk pamiętam.

Z tego co czytałam nt. DDA byłabym takim "dzieckiem niewidzialnym"- zawsze starałam się wszystkich zadowolić i do dziś mam poczucie, że muszę zasłużyć na miłość. Nigdy nie usłyszałam od rodziców, że mnie kochają, ani, że są ze mnie dumni (chociaż pamiętam kilka sytuacji, gdzie można by wywnioskować, że aż tak obojętna im nie jestem). Już w podstawówce wstawałam przed wszystkimi, sama się przygotowałam i po cichutku szłam zapracowywać na kolejne świadectwo z paskiem. Tak mijały lata, potem poszłam na studia uważane za trudne, które ukończyłam z wyróżnieniem. Cokolwiek bym nie osiągnęła, nie dawało mi to satysfakcji. Czułam się jakbym po prostu szła jakimś obranym dla mnie torem życia, trzymając się sznurka, który ktoś dla mnie wybrał. Po studiach sznurek się urwał, ja miałam wszystko co osiągnęłam za nic (dziwiłam się jednocześnie, jakim cudem ludzie dookoła są dumni z różnych rzeczy) i po pierwszych porażkach na polu poszukiwania pracy w zawodzie, zaczęłam szukać czegokolwiek. Wpadłam w marazm, wszystko było mi obojętne. Pierwszy raz poszłam do psychologa, żeby mnie wyciągnął z tej studni, żebym się ogarnęła. Chodziłam pół roku, nic konkretnego się nie nie dowiedziałam, zrezygnowałam. Niedługo potem rozstałam się z chłopakiem po kilku latach związku, co również bardzo przeżyłam i przeżywam nadal. Bardzo się przywiązuję, źle reaguję na odrzucenie i mam potrzebę bycia komuś potrzebną, kochaną.

Byłam bez pracy, po rozstaniu, bez wsparcia rodziny i coraz częściej zaczynałam odczuwać lęk. Bałam się chorób, że na pewno mam raka (a jednocześnie myślałam o tym, że po śmierci się ma wreszcie spokój). Proste sytuacje rozkładałam na czynniki pierwsze dopatrując się postępu. Bałam się urzędów. Bałam się, że ktoś mnie oszuka. Bałam się, że nie zadowolę każdego. Atmosfera w domu stała się nie do wytrzymania, pomimo, że przez te wszystkie lata nie było wcale wiele lepiej. Chłód emocjonalny, rozwód rodziców, matka wampir energetyczny, ojciec na rozweselaczu. Po prostu poczułam, że muszę uciekać- TERAZ, moja ostatnia szansa. Bo jak nie to oszaleję, albo to zakończę. Powinnam uciec już wiele lat temu, a jednocześnie dalej nie byłam na to gotowa.

Uciekłam za granicę, bo w zasadzie nie miałam gdzie indziej (tutaj mieszka moja przyjaciółka). Wszystkie stany lękowe się wzmogły od kiedy tutaj jestem, bo kosmopolitka ze mnie żadna. Zmiana miejsca jest dla mnie bardzo trudna, tęsknię (za krajem, znajomymi, językiem, krajobrazem..). Przypuszczam, że przez psychikę zaczęłam chorować fizycznie- ciągle coś mi jest, jak nie gorączka 40 stopni, to jakieś infekcje, ogrom zimnego potu w nocy. Staję się powoli nie do wytrzymania dla otoczenia. Jak coś wywoła u mnie lęk, to wpadam w panikę, świat przestaje istnieć i istnieje tylko ten problem. Chyba nie potrafię nad tym zapanować. Nie śpię nocami, bo o czymś myślę. Jak się zestresuję to muszę podążać za lękiem i nie myślę o konsekwencjach.
Co robić?

2 Ostatnio edytowany przez magoszaa (2014-09-11 18:55:22)

Odp: Nie mogę już nad tym zapanować

cześć, według mnie powinnaś dać sobie pomóc.. może wizyty u psychologa to było za mało dla ciebie, albo trafiłaś na psychologa niedopasowanego do ciebie. Psychoterapia, by przepracować to wszystko? głośno myślę. Jest to realne?. Pewnie nie pochodzisz ze sląska, znam tu świetny ośrodek leczący nerwicę.

3 Ostatnio edytowany przez zaklopotana123451 (2014-09-11 20:05:08)

Odp: Nie mogę już nad tym zapanować

Witam Cię smile
Z tego co opisujesz możesz mieć nerwicę.
Ale dobra wiadomość dla Ciebie- z takich problemów się wychodzi !! smile
Niektóre przeżycia, które opisujesz znam, ponieważ sama coś podobnego kiedyś miałam.

To co Ci mogę polecić to oczywiście terapia. Jednak pamiętaj o tym, żeby nie rezygnować i nie tracić nadziei po jednym złym wybraniu psychologa. Mogą być 2 rozwiązania tego, że przez te pół roku Twój stan się nic nie poprawił. Albo temu psychologowi brak było umiejętności do tej pracy, albo z powodu wielkiego stresu i wstydu nie otworzyłaś się przed nim i dlatego nic do przodu nie poszło w tej sytuacji. Mogę Ci powiedzieć, że ja to dopiero po którymś razie trafiłam na super terapię, która pomogła mi bardzo poprawić swoje życie.
Trzeba też dobrze trafić, ale nie można tracić nadziei i rezygnować ! Trzeba walczyć i próbować.

Piszesz, że chcesz zadowolić wszystkich. A pomyśl, jeśli do tego by doszło to co TY byś z tego miała? W czym by Ci to pomogło ? Czy na prawdę aż tak bardzo ważna w Twoim życiu jest opinia innych osób?

To że teraz masz takie problemy, może być spowodowane a wręcz jestem pewna przeżyciami z dzieciństwa. Starałaś się bardzo, dobrze uczyłaś, chciałaś jakoś pokazać rodzicom, że jesteś coś warta, chciałaś być zauważona... A oni i tak tego nie widzieli, nie powiększali Twojego poczucia wartości, a wręcz przeciwnie zmniejszali go bardzo. I  żyjąc w takim domu weszło Ci już w nawyk takie złe myślenie o sobie. Bo nikt Ci nie pokazał (z osób bliskich), że jesteś coś warta, a to bardzo jest ważne w dzieciństwie, by dziecko czuło, że jest wyjątkowe i wspaniałe.

Z tego co opisujesz widać, że jesteś mądrą osobą, wrażliwą, ale też spostrzegawczą. Widzisz, że jest Ci źle i chcesz to zmienić. A to bardzo dużo ! Niektórzy takich spraw nie widzą. A to, że Ty to dostrzegasz to już pierwszy krok do poprawy życia !

Poszukaj dobrego terapeuty, niekoniecznie musi być prywatny, dużo jest też darmowych dobrych. Możesz też pomyśleć o terapii grupowej- szybsze efekty są. I jeśli już trafisz na dobrego terapeutę, to uwierz mi, nauczysz się doceniać siebie, zaczniesz czerpać radość z tego co robisz, i najważniejsze : dowiesz się o czym marzysz, co jest najbardziej cenne dla Ciebie.
Po prostu zaczniesz być szczęśliwa. Jest to na prawdę możliwe i jestem pewna, że to Ci się uda.

Wierzę w Ciebie kochana!!! smile
Zasługujesz na wspaniałe życie !

4

Odp: Nie mogę już nad tym zapanować

Heh, no tak somatyzujesz kochana (te choroby). Ja też szłam tym samym torem. Obecnie jestem na leku stabilizującym i lęki i fobie zniknęły. Tak wiec może psychiatra?

Pozdrawiam

5

Odp: Nie mogę już nad tym zapanować

jesteś mądrą i inteligentną kobietą, jedynie życie Cię bardzo doświadczyło i brakuje Ci miłości. Moim zdaniem lek antydepresyjny postawił by Cię na nogi i po paru miesiącach byłabyś zupełnie inna wink a życie by Ci się podobało... po prostu lek otwiera oczy i sama uświadamisz sobie, że wszystko się może zmienić, wydarzyć. Ja polecam lek Zotral, po paru miesiącach mogłam popatrzyć na siebie w lustrze i powiedzieć z uśmiechem na twarzy, że jest super ! jednak trzeba dokładnie wiedzieć ile brać itp. musisz pójść do psychiatry, to nic wstydliwego, bardzo dużo ludzi chodzi, zobaczysz jakie są kolejki nieraz wink

6

Odp: Nie mogę już nad tym zapanować

Lekarstwa oczywiście są pomocne i dzięki nim można stanąć na nogi. Ale nie można tylko i wyłącznie w lekarstwach pokładać swoich nadziei. Bo najważniejsza jest zmiana myślenia! I jeśli do tego dojdziemy to wtedy nie będą nam potrzebne żadne lekarstwa od psychiatry, bo już nie będziemy mieć z tym problemu i będziemy inaczej siebie postrzegać i świat, który nas otacza.
Przede wszystkim TERAPIA, lekarstwa tylko jako dodatek.

7

Odp: Nie mogę już nad tym zapanować

Stanowczo odradzam brać psychotropy ponieważ one powodują zobojętnienie. Konieczne będzie stopniowa zmiana przekonania że ludzie są źli i znalezienie sobie przyjaciół. Wtedy dostaniesz siły do pokonywania trudności i problemy znikną. Lęk prze ludźmi jest bardzo utrwalony i leczenie może potrwać wiele miesięcy. Wskazana jest psychoterapia indywidualna i grupowa.

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Nie mogę już nad tym zapanować

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026