zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 40 ]

Temat: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Ja i mąż mamy po 30 lat. Mamy 5 letniego synka. 3 lata temu wdałam się w romans, trwał 2 miesiące. Mąż odkrył mój romans, przeczytał smsy od kochanka. Bałam się że go stracę i zniszczę naszą rodzinę ... Nie wiem dlaczego go zdradzałam... może chciałam czegoś nowego? Nie wiem. Mąż wybaczył mi, chodziliśmy na terapię. Nigdy nie wypominał mi tego co zrobiłam. Myślałam że wszystko będzie już dobrze... Rok temu mąż przyznał mi się do zdrady... Mówił, że był pijany i przespał się z koleżanką na imprezie u kumpla 3 dni wcześniej...mówił że nie wie co w niego wstąpiło. Byłam wściekła, nie chciałam go widzieć. On prosił o wybaczenie, zapewniał że nie chciał zemsty, że był pijany... A ja czuję że nie potrafię mu tego wybaczyć...
Czuję się jak najgorsza hipokrytka-sama miałam 2 miesięczny romans, a nie potrafię wybaczyć mężowi jednorazowego wyskoku...
Chodziliśmy znowu na terapię, nic mi nie dała. Jesteśmy nadal razem ale ja nadal nie potrafię mu wybaczyć. Potrafię w złości wypomnieć mu zdradę... tak naprawdę to robię to prawie codziennie... Mąż powiedział tydzień temu że tego nie wytrzymuje. Że zdradził mnie ale żałuje i naprawdę wypominanie mu zdrady w końcu go wykończy psychicznie. Powiedział że nigdy nie wypominał mi romansu że mnie kocha ale nie zniesie tego dłużej... powiedział że jeżeli go nie kocham to chyba lepiej będzie się rozejść bo on sam nie uratuje naszego małżeństwa. Ja go kocham ale ciągle nie potrafię mu wybaczyć... czy coś poza terapeutą może mi pomóc?
Chciałabym żeby wszystko było tak jak dawniej... gdybym mogła cofnąć czas na pewno nie zdradzałabym męża..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Hipokryzja... zdradzacie siebie nawzajem, on wybacza Ty wypominasz ..tak wygląda małżeństwo ??? Usiądź z nim , przegadajcie temat i zacznijce na nowo. Popełniliście błędy , chcecie sobie wybaczyć więc spróbujcie. Wypominaniem nic nie zyskasz, chyba że kolejny skok w bok i rozpad małżeństwa

Dobro zawsze wraca :-)

3

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Widzisz, on sam się przyznał nie potrafił żyć ze świadomością tego ze Cie zdradzil.
Ty miałaś 2 miesiące romansu, zdradza nią notorycznego, i nie przyznałas się, nie miałaś wyrzutów sumienia wobec niego, nie tak jak maz.
Przypuszczalnie, gdyby nie to ze sam odkrył Twoja zdrade to kontynupwalabys ja w najlepsze.
Aż w końcu kochanek byłby ważniejszy od męża, od dzoecka.

Pomysl nad tym.
On potrafił się przyznać, Ty nie.
Jego jednorazowy skok w bok z pewnością dałby się łatwo zataic. Twój romans wymagał od Ciebie wielu kłamstw, dziwnych tłumaczeń.
Jest różnica?

4

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Ja myślę, że nie przerobiłaś swojej zdrady i stąd problem. Nie umiesz być uczciwa sama wobec siebie. Piszesz, że jesteś hipokrytką, ale to są puste słowa, bo tak naprawdę ty siedzisz jeszcze w swoim romansie. Postawiłaś jakiś mur i nie umiesz teraz wybaczyć mężowi, ponieważ gryzie cię nadal sumienie ze swojego romansu. Wiesz, że zrobiłaś krzywdę i teraz jak mąż zrobił coś podobnego wyrzucasz swój żal na niego. Moim skromnym zdaniem, jak pogodzisz się z tym co ty zrobiłaś, wybaczysz sobie, to wtedy inaczej spojrzysz na męża. Ty po prostu nie wybaczyłaś sobie twojego romansu. Mogę się mylić, ale tak myślę ja.

5

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
Szpileczka napisał/a:

Ja myślę, że nie przerobiłaś swojej zdrady i stąd problem. Nie umiesz być uczciwa sama wobec siebie. Piszesz, że jesteś hipokrytką, ale to są puste słowa, bo tak naprawdę ty siedzisz jeszcze w swoim romansie. Postawiłaś jakiś mur i nie umiesz teraz wybaczyć mężowi, ponieważ gryzie cię nadal sumienie ze swojego romansu. Wiesz, że zrobiłaś krzywdę i teraz jak mąż zrobił coś podobnego wyrzucasz swój żal na niego. Moim skromnym zdaniem, jak pogodzisz się z tym co ty zrobiłaś, wybaczysz sobie, to wtedy inaczej spojrzysz na męża. Ty po prostu nie wybaczyłaś sobie twojego romansu. Mogę się mylić, ale tak myślę ja.

Podzielam Twój pogląd, Szpileczko. Dodam, że cierpienie Autorki wynika też z tego, że mąż jej zdaniem, nie uszanował własnego cierpienia sprzed lat i pomijając okoliczności, zdewaluował własną "nieskazitelność".

facet po przejściach

6 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-04-06 17:57:56)

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

To dlatego, że dłuższy kilkutygodniowy czy miesięczny romans - tak jak u ciebie, wymaga braku empatii (nie myśli się o uczuciach osoby zdradzanej) i braku wglądu (nie potrafisz zrozumieć emocji które tobą kierują) co pozwala na koncentrację wyłącznie na własnej przyjemności (uczuciowej/seksualnej). Oczywiście własne uczucia zwłąszcza poczucie winy i uczucia osoby zdradzanej (wyobrażenie jej krzywdy) - czy też "myśli o nich" są jednak jakoś tam doświadczane, ale starannie się je wyrzuca poza świadomość. W efekcie podejrzewasz go o całą podłość którą mu wyrządziłaś, o całą premedytację z jaką to zrobiłaś, o całe ZAPOMNIENIE o miłości do niego, które mu zafundowałaś - ale nie wiesz dlaczego, bo wszystkie te emocje działają poza twoją świadomością, z której je wyrzuciłaś

Gdybyś zobaczyła to co mu zrobiłaś w CAŁEJ PEŁNI i była tego w pełni świadoma, byłoby Ci łatwiej mu wybaczyć, ale wolisz o tym nie myśleć, bo to by cię zniszczyło. Łatwiej zniszczyć jego i związek.

7

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

A może tak w chwili przyjścia myśli o jego zdradzie zacznij myśleć (przypominać) sobie o własnej zdradzie.Wydaje mi się że powinno na razie pomóc w tej sytuacji.Z czasem powinnaś zrozumieć fakt swojej zdrady i wybaczenia mężowi.

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Dziękuje za wszystkie rady. Najgorsze jest to że kocham mojego męża i wiem że nie zniżyłby się do zemsty ale nawet gdy porównuje swoją zdradę do jego (moja była o wiele gorsza) to wciąż nie mogę znieść myśli że robił to z inną mimo tego że wiedział jak boli zdrada...
Rozmawiałam dzisiaj z mężem proponował żebyśmy jesscze raz spróbowali terapii. Ale czy to coś da?

Co do mojego romansu: rozmawialiśmy BARDZO dużo na ten temat, ja żałowałam on wybaczył nie wypomina (w przeciwieństwie do mnie niestety...), z kochankiem zerwałam kontakt, było ciężko-nachodził mnie, liczył na coś więcej, ostatnio w czasie rozmowy z przyjaciółka (wspólna znajoma) mówiła że on chciałby żebym z nim była... czasami pisze na meila że chcę sie spotkać ale ja to ignoruje i nie mam zamiaru tego zmieniać- kocham męża i nie chce niszczyć naszej rodziny i jego zaufania do mnie (mąż nie ,,szpiegował" mnie po wybaczeniu zdrady ale powiedział że kolejnej szansy nie będzie)

9 Ostatnio edytowany przez załamana_hipokrytka (2015-04-06 20:06:53)

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
Secondo1 napisał/a:

Widzisz, on sam się przyznał nie potrafił żyć ze świadomością tego ze Cie zdradzil.
Ty miałaś 2 miesiące romansu, zdradza nią notorycznego, i nie przyznałas się, nie miałaś wyrzutów sumienia wobec niego, nie tak jak maz.
Przypuszczalnie, gdyby nie to ze sam odkrył Twoja zdrade to kontynupwalabys ja w najlepsze.
Aż w końcu kochanek byłby ważniejszy od męża, od dzoecka.

Pomysl nad tym.
On potrafił się przyznać, Ty nie.
Jego jednorazowy skok w bok z pewnością dałby się łatwo zataic. Twój romans wymagał od Ciebie wielu kłamstw, dziwnych tłumaczeń.
Jest różnica?

Naprawdę podziwiam go za to że się przyznał.Mógł tak jak mówisz zataić tą zdradę a ja pewnie nigdy bym się o niej nie dowiedziała.Nie wiem czy ja byłabym zdolna do tego by dobrowolnie powiedzieć mu o zdradzie...

10

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Widzisz wlasciwie to Ty go zdradzalas regularnie a On? Zdradzil Cie tylko raz. Wasze czyny sa wg. mnie niewspolmierne. Natomiast tak jak już tu pisałem co mało kto wychwycil (w innych watkach) to ze to co czuje zdradzony i zdradzający to zupełnie odmienne pod względem intensywności rzeczy. Moim zdaniem po prostu nie umiesz wybaczyć zdrady a to ze sama zdradzalas i to WIELOKROTNIE nie ma dla Ciebie zadnego znaczenia. Jest tak z powody braku empatii z Twojej strony w stosunku do drugiego człowieka. Po drugie kierujesz się emocjami a meza traktujesz jak swoja "wlasnosc". Ogolnie, najpierw trzeba nauczyć się może nie panować nad emocjami, ale je przepuszczać i im nie ulegac. Wtedy to przechodzi. Umocowac się w czyms. I skoro wtedy chodziliście na jakas terapie to może i teraz trzeba. Poza tym jak nie postawisz sobie określonych granic (np. ze nie mowie o tym, nie wypominam) to zniszczysz swoje malzenstwo. Po drugie jak Ci przyjdzie chec wypominania mezowi zdrady po pijaku usiadz z nim i opowiedz w szczegółach kazde swoje jedne spotkanie z kochankiem, w jakich pozycjach go zdradzalas, co robilas z własnej woli, przy pelnej swiadomosci i wiele razy. Rob to oczywiście w myślach az zaczniesz mieć wyrzuty sumienia, bo chyba ich nie masz. Dobrze ze chociaż potrafisz zobaczyć co robisz. Moim zdaniem prowadzisz wasze malzenstwo do przepasci. Natomiast statystyka jest po Twojej stronie gdzyz mowi ze mezczyzna, który zdradzi raz najczęściej potem nigdy już nie zdradza. Tylko 1/10 zdradza. 40% mężczyzn prowadzi regularne podwojne zycie. Twój maz to wiec prawdopodobnie pozostale 50% (90-40). 30% kobiet regularnie prowadzi podwojne zycie. To ty. Z tym ze już nie prowadzisz. Widzisz roznice?

Veritas in omnem partem sui eadem est

11

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

załamana_hipokrytka

Tak jak sama napisałaś, jest to czysta hipokryzja. Dla własnego dobra, ale przede wszystkim dziecka utrzymuj stosunki chociaż koleżeńskie z mężem. Nie mam tu zamiaru pouczać, bo sama dobrze wiesz co Ty i mąż zrobiliście sobie nawzajem złego. Może w przyszłości sobie, to nawzajem wybaczycie, ale do tego trzeba sporo wysiłku psychicznego, zaparcia a przede wszystkim cierpliwości.

12

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Myślę, że tego małżeństwa nie da się uratować.

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
67Eve napisał/a:

Myślę, że tego małżeństwa nie da się uratować.

Dlaczego tak uważasz? Znam historie małżeństw którym udało się przetrwać podobny kryzys.

14

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
67Eve napisał/a:

Myślę, że tego małżeństwa nie da się uratować.

A ja myślę wprost przeciwnie. Dlaczego?
Bo się kochają,  a teraz ważne jest żeby każde z nich zobaczylo swoje błędy, nie partnera.
Każde z nich musi przebaczyć samemu sobie, nie rozgrzeszyc ale właśnie przebaczyć.

Kocha się pomimo czegoś  a nie za coś

15

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Wypominasz mu codziennie "jednorazowy wyskok", mając na sumieniu 2-miesięczny romans? Odważna jesteś, a Twój mąż głupi

Zdrady są takie straszne a ludzie robią to coraz częściej, po co więc wiązać się z jednym partnerem skoro się nie potrafi dochować wierności względem niego?

Świat jest taki piękny a ludzie okropni

16

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
załamana_hipokrytka napisał/a:
67Eve napisał/a:

Myślę, że tego małżeństwa nie da się uratować.

Dlaczego tak uważasz? Znam historie małżeństw którym udało się przetrwać podobny kryzys.

Tu nie chodzi o historie i przykłady potwierdzające, czy zaprzeczające regule.
Nie chodzi o to, że ktoś tam, kiedyś tam, gdzieś tam.

Chodzi o to, że Ty Mężowi NIE chcesz i NIE możesz wybaczyć.
Jak sobie wyobrażasz w takiej sytuacji i z takimi przesłankami przezwyciężenie kryzysu ?
Przecież kontynuacja jakiejkolwiek relacji emocjonalnej w takim wypadku jest niemożliwa.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

17

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
dziewan napisał/a:
67Eve napisał/a:

Myślę, że tego małżeństwa nie da się uratować.

A ja myślę wprost przeciwnie. Dlaczego?
Bo się kochają,  a teraz ważne jest żeby każde z nich zobaczylo swoje błędy, nie partnera.
Każde z nich musi przebaczyć samemu sobie, nie rozgrzeszyc ale właśnie przebaczyć.

Dokladnie! Nalezy zaczac od przebaczenia samemu sobie. A to jest trudne jesli nie widzi sie wlasnej winy.

Veritas in omnem partem sui eadem est

18

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
załamana_hipokrytka napisał/a:
67Eve napisał/a:

Myślę, że tego małżeństwa nie da się uratować.

Dlaczego tak uważasz? Znam historie małżeństw którym udało się przetrwać podobny kryzys.

Śmiać mi się chce jak słyszę teksty, że po zdradzie żyli długo i szczęśliwie, może tak się wydawać zewnętrznie ale tak naprawdę to jest bagno życie z piętnem zdrady. Też uważam, że z tego nic nie będzie i niestety tylko i wyłącznie jest to Twoja wina. Mimo wszystko życzę powodzenia.

19

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
ares2014 napisał/a:
załamana_hipokrytka napisał/a:
67Eve napisał/a:

Myślę, że tego małżeństwa nie da się uratować.

Dlaczego tak uważasz? Znam historie małżeństw którym udało się przetrwać podobny kryzys.

Śmiać mi się chce jak słyszę teksty, że po zdradzie żyli długo i szczęśliwie, może tak się wydawać zewnętrznie ale tak naprawdę to jest bagno życie z piętnem zdrady. Też uważam, że z tego nic nie będzie i niestety tylko i wyłącznie jest to Twoja wina. Mimo wszystko życzę powodzenia.

Polacy to jednak lubia ciagnac jedni drugich w dół.

Veritas in omnem partem sui eadem est

20

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Szkoda tego faceta. Zdradził - no zdradził, bardzo nieładnie z jego strony. Przyznał się jednak sam i żałował, bo ruszyło go sumienie.
Natomiast żona pewnie dalej radośnie chadzałaby do kochanka, gdyby nic nie wypłynęło.

To jest straszne, ale oni serio mają szansę. Ona nadal ze swoim "taaaaak mnie zranił, nie wybaczę" a on jak ten osioł, znoszący wszystko. Jedno z nich pewnie ma jeszcze szanse być szczęśliwe.

"Ja mam kryzys permanentny. Jestem typem depresyjnym, trudno jest mi się cieszyć z czegokolwiek, widzę świat w ciemnych barwach. Jest fajnie, bo pijemy herbatę, gadamy, jest ładna pogoda, ale mam w sobie czarną dziurę, która cały czas promieniuje."

21 Ostatnio edytowany przez 67Eve (2015-04-09 00:49:48)

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
załamana_hipokrytka napisał/a:
67Eve napisał/a:

Myślę, że tego małżeństwa nie da się uratować.

Dlaczego tak uważasz? Znam historie małżeństw którym udało się przetrwać podobny kryzys.

Też znam. Ale Ty wypominasz mu zdradę, mimo że też go zdradziłaś. Wypominanie zdrady nie pomaga w odbudowie związku.

22

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Dwa miesiące temu odkryłam romans męża z koleżanką z pracy, którą znam nota bene bo czasem się odwiedzaliśmy. To był dla mnie szok. Okazało się, że ciągnie się to już jakiś czas. Wnioski wyciągnęłam z ich rozmów z gg. Przyznał się do wszystkiego i postanowiliśmy zacząć wszystko od nowa. Myślałam że umiem sobie z tym poradzić sama ale ciągle coś wraca. Ból, żal, brak zrozumienia i poczucie winy...bo też przyczyniłam się do tego po części. Jesteśmy małżeństwem od 8 lat. Mamy dwoje dzieci - 6 i 3 latka i teraz jestem w 6 miesiącu ciąży. Jak nie trudno się domyśleć mąż miał ten romans na początku mojej ciąży kiedy moje samopoczucie było najgorsze i kiedy ostatnie o czym myślałam to czułości i sex.

Ale żeby nie wybielać siebie i nie oczerniać jego muszę napisać, że przez ostatnie 3 - 4 lata nie byłam najlepszą żoną. Mieliśmy dużo kłopotów...dzieci, choroby, budowa domu, mieszkanie z teściami. Szału nie było. Ja jestem osobą dosyć impulsywną mój mąż to typowy introwertyk. Ja dużo gadam i często się denerwuje on dusi wszystko w sobie. I tym sposobem ponad dwa lata temu też przez przypadek odkryłam pewna przykrą rzecz...a mianowicie to że mój mąż notorycznie ogląda filmy porno. Nie mówił mi czego mu brakuje tylko zamknął się w sobie i żył własnym życiem. Kiedy to odkryłam to jak by mi coś ciężkiego na głowę spadło. Płacz, żal, rozmowy do późna i mocne postanowienie poprawy. Nie powiem polepszyło się...sex i ogólnie relacje między nami zaczęły być dużo lepsze. Ale przyszedł czas kiedy on zaczął odpuszczać...bo przecież zaprosić żonę do kina, restauracji czy kupić kwiatka raz na jakiś czas to dla niego rzeczy zbędne. Ja też powoli się zaczęłam poddawać. Zwłaszcza że z reguły to ja wychodziłam z propozycją wyjścia gdziekolwiek a jak już dochodziło do wyjścia on zawsze znalazł wymówkę i nie szliśmy nigdzie. Wróciło stare nudne życie...dużo pretensji, mało sexu, każdy w swoim świecie. Od kiedy mąż zmienił prace zaczęło się coś dziać. Pozytywnie...jak to widziałam na początku. Zrobił się bardziej pewny siebie. Zaczął dbać o swój wygląd zewnętrzny. Nowe ciuchy, bieganie itp. Co prawda charakter pracy go to tego po części zmuszał bo ma duży kontakt z klientem zewnętrznym ale nie tylko. Pojawiła się w pokoju nowa koleżanka. Ciągle w domu o niej słyszałam. Nie miałam nic przeciwko, myślałam że to zdrowa relacja bo w sumie na taką wyglądała. No i przez pewien czas taka też była. Chyba.

Szybko zaczęła  mu się zwierzać ze swoich problemów. Mąż "tyran", mieszkanie z teściami (my juz byliśmy na swoim) no i ogólnie życie do d.... Pod koniec zeszłego roku w naszych relacjach zaczęło się naprawdę sypać. Widzieliśmy to oboje i każde z nas udawało że problemu nie widzi. Wiadomość o ciąży mimo że jeszcze pół roku temu planowanej trochę nas zaskoczyła. Ja się nawet trochę załamałam, on to widział tak że nie chce tego dziecka. Sam też tak się zachowywał. A koleżanka była pod ręką. Pocieszała, podnosiła na duchu. Ja byłam ciągle zmęczona, zła i nie miałam ochoty na sex. Mocno to upraszam ale trochę dałam mu w kość. No i się w końcu stało. Na zaplanowanym wyjeździe firmowym na narty, wynajęli sobie pokój w hotelu i przespali się ze sobą. To było w Walentynki. Cały tamten dzień był dla mnie dziwny. Czułam że coś się dzieje nie tak. On zawsze dzwonił jak gdziekolwiek jechał żeby dać znać czy dojechał i ogólnie co się dzieje. Tego dnia nie zadzwonił wcale. Jak ja w końcu do niego zadzwoniłam to usłyszałam taką straszną ciszę wokół jakby nie był na stoku tylko gdzieś w pustym pomieszczeniu.

Kilka dni po tym zaczęłam mieć jakieś niejasne podejrzenia. Wykrzyczałam mu to. Oczywiście się wyparł. Czuł że się domyślam ale chciał to zakończyć bez mówienia mi o tym. Dzień po tym jak go wprost zapytałam czy z nią spał spotkał się z nią i nadal nic nie powiedział że ja mam podejrzenia. W końcu nie wytrzymałam i poprosiłam o szczerą rozmowę. Wydawało mi się że jakaś nić porozumienia między nami zaistniała. Był nawet fajny sex tej nocy. Kiedy dnia następnego poszedł pobiegać i zostawił telefon służbowy na wierzchu to nie wiem sama co ale podkusiło mnie żeby tam zajrzeć. Nie raz widziałam jak z nią na gg rozmawia. Chciałam się upewnić, że jego deklaracje z dnia poprzedniego są szczere i że rzeczywiście między nim a nią nic nie ma. Nie byłam gotowa na to co odkryłam. Wszystko w co wierzyłam do tej pory legło w gruzach. Kiedy przeczytałam że oni to planowali, kiedy zobaczyłam te wszystkie czułości jakie do niej pisał i te zwierzenia że żona zła i że on taki biedny...świat mi się zawalił. Tego dnia nasza młodsza pociecha miała urodziny. Byłam w trakcie przygotowań do przyjęcia. Kiedy to przeczytałam zrobiłam straszną awanturę. W pierwszym odruchu chciałam zadzwonić do jej męża ale nie zrobiłam tego. Z tego co przeczytałam na gg i z tego co mój mąż mi o nim mówił mogło dojść do tragedii. Odpuściłam. Ale do niej zadzwoniłam. Powiedziałam że wiem o wszystkim i że powiem jej mężowi jeśli znowu coś takiego odkryję. Zrobiłam to przy moim mężu wbrew jego woli. Chodź później twierdził że nie ma do mnie żalu.

Rozmawialiśmy cały weekend. Dużo sobie mówiliśmy o tym co nas boli i jak byśmy chcieli inaczej. Potem on wrócił do pracy, gdzie biurko w biurko siedzi z nią. Dwa tygodnie wytrzymali bez gadania na gg. Potem ona pierwsza zaczęła. Niby nic jakieś tam sprawy służbowe ale generalnie na mocnym luzie. Oczywiście to odkryłam i znowu awantura. On twierdzi że dopóki będzie pracował z nią to chce utrzymywać normalne stosunki bo generalnie lubi ją i chce żeby sobie w życiu też ułożyła. Boli mnie to i mówię mu o tym. Są dni kiedy nie mówi o niej ale wiem że rozmawiają bo siłą rzeczy pracują razem i czasem nie da się inaczej. Ale luźne pogaduchy i jakieś żarty na gg mogli by sobie odpuścić. Nie wiem czy to ja wyolbrzymiam sytuację i robię z igły widły czy po prostu to nie jest normalne co oni robią?

Mam dosyć tego miotania się. Raz napisałam do niej że ma z tym skończyć i nie pisać do niego bo mi to przeszkadza. Ale ona też twierdzi że nie widzi w tym nic złego i że nie muszę się obawiać z jej strony niczego. Przeprosiła mnie itp. ale nie potrafi zrezygnować z kontaktu z nim. Dalej mu się zwierza i prosi o rady w różnych sprawach. Co prawda już nie tyle co wcześniej ale po tym co się między nimi wydarzyło uważam że i to nie jest potrzebne ani stosowne.

Czuję się podle że tak cały czas chce go kontrolować ale z drugiej strony bardzo mnie zawiódł. Wyszło na to że tylko mi to przeszkadza, oni generalnie dobrze się bawią. Może źle to widzę, bo z tego co ona mówi i mąż mi przekazuje ona też próbuje sobie swoje życie poukładać. Jej mąż o niczym nie wie i ona bardzo boi się, że może kiedyś się to wydać. Tylko ja wiem z osób postronnych. Ciężko mi z tym, nikomu o tym nie mówię co czuję oprócz męża. On nie do końca mnie rozumie bo ja go nie zdradziłam nigdy. Stara się być dobrym mężem. Czułym, miłym, kochającym...sex nigdy nie dawał nam tyle satysfakcji. Ja miałam duże opory. Ciągle mnie coś bolało. Może 5 razy w ciągu 8 lat miałam orgazm pochwowy. Teraz mam prawie za każdym razem. Rozmawiamy dużo i wydawało by się szczerze. Dbamy o nas i o nasze małżeństwo. Robimy plany na wyjazdy na wyjścia i dochodzi do ich realizacji. Biegamy razem. Co prawda jestem w ciąży ale biegałam już przed wiec teraz aktywność fizyczna jest dla mnie konieczna, przyjemna i nie zagraża zdrowiu mojemu i dziecka. Codziennie staramy się mówić sobie miłe rzeczy i okazywać sobie czułość. Widzę jak jest mu przykro kiedy widzi mnie smutną...ale czasem tyle we mnie żalu i bólu że łzy same lecą do oczu.

Boli mnie to wszystko i ciągle mam ochotę płakać. Napisałam tu o tym bo nawet jeśli tego nikt nie przeczyta i nie skomentuje to będę miała poczucie że komuś o tym powiedziałam.

...Smutek...Smutek...Smutek

23

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
Merk napisał/a:

Dwa miesiące temu odkryłam romans męża z koleżanką z pracy, którą znam nota bene bo czasem się odwiedzaliśmy. To był dla mnie szok. Okazało się, że ciągnie się to już jakiś czas. Wnioski wyciągnęłam z ich rozmów z gg. Przyznał się do wszystkiego i postanowiliśmy zacząć wszystko od nowa. Myślałam że umiem sobie z tym poradzić sama ale ciągle coś wraca. Ból, żal, brak zrozumienia i poczucie winy...bo też przyczyniłam się do tego po części. Jesteśmy małżeństwem od 8 lat. Mamy dwoje dzieci - 6 i 3 latka i teraz jestem w 6 miesiącu ciąży. Jak nie trudno się domyśleć mąż miał ten romans na początku mojej ciąży kiedy moje samopoczucie było najgorsze i kiedy ostatnie o czym myślałam to czułości i sex.

Ale żeby nie wybielać siebie i nie oczerniać jego muszę napisać, że przez ostatnie 3 - 4 lata nie byłam najlepszą żoną. Mieliśmy dużo kłopotów...dzieci, choroby, budowa domu, mieszkanie z teściami. Szału nie było. Ja jestem osobą dosyć impulsywną mój mąż to typowy introwertyk. Ja dużo gadam i często się denerwuje on dusi wszystko w sobie. I tym sposobem ponad dwa lata temu też przez przypadek odkryłam pewna przykrą rzecz...a mianowicie to że mój mąż notorycznie ogląda filmy porno. Nie mówił mi czego mu brakuje tylko zamknął się w sobie i żył własnym życiem. Kiedy to odkryłam to jak by mi coś ciężkiego na głowę spadło. Płacz, żal, rozmowy do późna i mocne postanowienie poprawy. Nie powiem polepszyło się...sex i ogólnie relacje między nami zaczęły być dużo lepsze. Ale przyszedł czas kiedy on zaczął odpuszczać...bo przecież zaprosić żonę do kina, restauracji czy kupić kwiatka raz na jakiś czas to dla niego rzeczy zbędne. Ja też powoli się zaczęłam poddawać. Zwłaszcza że z reguły to ja wychodziłam z propozycją wyjścia gdziekolwiek a jak już dochodziło do wyjścia on zawsze znalazł wymówkę i nie szliśmy nigdzie. Wróciło stare nudne życie...dużo pretensji, mało sexu, każdy w swoim świecie. Od kiedy mąż zmienił prace zaczęło się coś dziać. Pozytywnie...jak to widziałam na początku. Zrobił się bardziej pewny siebie. Zaczął dbać o swój wygląd zewnętrzny. Nowe ciuchy, bieganie itp. Co prawda charakter pracy go to tego po części zmuszał bo ma duży kontakt z klientem zewnętrznym ale nie tylko. Pojawiła się w pokoju nowa koleżanka. Ciągle w domu o niej słyszałam. Nie miałam nic przeciwko, myślałam że to zdrowa relacja bo w sumie na taką wyglądała. No i przez pewien czas taka też była. Chyba.

Szybko zaczęła  mu się zwierzać ze swoich problemów. Mąż "tyran", mieszkanie z teściami (my juz byliśmy na swoim) no i ogólnie życie do d.... Pod koniec zeszłego roku w naszych relacjach zaczęło się naprawdę sypać. Widzieliśmy to oboje i każde z nas udawało że problemu nie widzi. Wiadomość o ciąży mimo że jeszcze pół roku temu planowanej trochę nas zaskoczyła. Ja się nawet trochę załamałam, on to widział tak że nie chce tego dziecka. Sam też tak się zachowywał. A koleżanka była pod ręką. Pocieszała, podnosiła na duchu. Ja byłam ciągle zmęczona, zła i nie miałam ochoty na sex. Mocno to upraszam ale trochę dałam mu w kość. No i się w końcu stało. Na zaplanowanym wyjeździe firmowym na narty, wynajęli sobie pokój w hotelu i przespali się ze sobą. To było w Walentynki. Cały tamten dzień był dla mnie dziwny. Czułam że coś się dzieje nie tak. On zawsze dzwonił jak gdziekolwiek jechał żeby dać znać czy dojechał i ogólnie co się dzieje. Tego dnia nie zadzwonił wcale. Jak ja w końcu do niego zadzwoniłam to usłyszałam taką straszną ciszę wokół jakby nie był na stoku tylko gdzieś w pustym pomieszczeniu.

Kilka dni po tym zaczęłam mieć jakieś niejasne podejrzenia. Wykrzyczałam mu to. Oczywiście się wyparł. Czuł że się domyślam ale chciał to zakończyć bez mówienia mi o tym. Dzień po tym jak go wprost zapytałam czy z nią spał spotkał się z nią i nadal nic nie powiedział że ja mam podejrzenia. W końcu nie wytrzymałam i poprosiłam o szczerą rozmowę. Wydawało mi się że jakaś nić porozumienia między nami zaistniała. Był nawet fajny sex tej nocy. Kiedy dnia następnego poszedł pobiegać i zostawił telefon służbowy na wierzchu to nie wiem sama co ale podkusiło mnie żeby tam zajrzeć. Nie raz widziałam jak z nią na gg rozmawia. Chciałam się upewnić, że jego deklaracje z dnia poprzedniego są szczere i że rzeczywiście między nim a nią nic nie ma. Nie byłam gotowa na to co odkryłam. Wszystko w co wierzyłam do tej pory legło w gruzach. Kiedy przeczytałam że oni to planowali, kiedy zobaczyłam te wszystkie czułości jakie do niej pisał i te zwierzenia że żona zła i że on taki biedny...świat mi się zawalił. Tego dnia nasza młodsza pociecha miała urodziny. Byłam w trakcie przygotowań do przyjęcia. Kiedy to przeczytałam zrobiłam straszną awanturę. W pierwszym odruchu chciałam zadzwonić do jej męża ale nie zrobiłam tego. Z tego co przeczytałam na gg i z tego co mój mąż mi o nim mówił mogło dojść do tragedii. Odpuściłam. Ale do niej zadzwoniłam. Powiedziałam że wiem o wszystkim i że powiem jej mężowi jeśli znowu coś takiego odkryję. Zrobiłam to przy moim mężu wbrew jego woli. Chodź później twierdził że nie ma do mnie żalu.

Rozmawialiśmy cały weekend. Dużo sobie mówiliśmy o tym co nas boli i jak byśmy chcieli inaczej. Potem on wrócił do pracy, gdzie biurko w biurko siedzi z nią. Dwa tygodnie wytrzymali bez gadania na gg. Potem ona pierwsza zaczęła. Niby nic jakieś tam sprawy służbowe ale generalnie na mocnym luzie. Oczywiście to odkryłam i znowu awantura. On twierdzi że dopóki będzie pracował z nią to chce utrzymywać normalne stosunki bo generalnie lubi ją i chce żeby sobie w życiu też ułożyła. Boli mnie to i mówię mu o tym. Są dni kiedy nie mówi o niej ale wiem że rozmawiają bo siłą rzeczy pracują razem i czasem nie da się inaczej. Ale luźne pogaduchy i jakieś żarty na gg mogli by sobie odpuścić. Nie wiem czy to ja wyolbrzymiam sytuację i robię z igły widły czy po prostu to nie jest normalne co oni robią?

Mam dosyć tego miotania się. Raz napisałam do niej że ma z tym skończyć i nie pisać do niego bo mi to przeszkadza. Ale ona też twierdzi że nie widzi w tym nic złego i że nie muszę się obawiać z jej strony niczego. Przeprosiła mnie itp. ale nie potrafi zrezygnować z kontaktu z nim. Dalej mu się zwierza i prosi o rady w różnych sprawach. Co prawda już nie tyle co wcześniej ale po tym co się między nimi wydarzyło uważam że i to nie jest potrzebne ani stosowne.

Czuję się podle że tak cały czas chce go kontrolować ale z drugiej strony bardzo mnie zawiódł. Wyszło na to że tylko mi to przeszkadza, oni generalnie dobrze się bawią. Może źle to widzę, bo z tego co ona mówi i mąż mi przekazuje ona też próbuje sobie swoje życie poukładać. Jej mąż o niczym nie wie i ona bardzo boi się, że może kiedyś się to wydać. Tylko ja wiem z osób postronnych. Ciężko mi z tym, nikomu o tym nie mówię co czuję oprócz męża. On nie do końca mnie rozumie bo ja go nie zdradziłam nigdy. Stara się być dobrym mężem. Czułym, miłym, kochającym...sex nigdy nie dawał nam tyle satysfakcji. Ja miałam duże opory. Ciągle mnie coś bolało. Może 5 razy w ciągu 8 lat miałam orgazm pochwowy. Teraz mam prawie za każdym razem. Rozmawiamy dużo i wydawało by się szczerze. Dbamy o nas i o nasze małżeństwo. Robimy plany na wyjazdy na wyjścia i dochodzi do ich realizacji. Biegamy razem. Co prawda jestem w ciąży ale biegałam już przed wiec teraz aktywność fizyczna jest dla mnie konieczna, przyjemna i nie zagraża zdrowiu mojemu i dziecka. Codziennie staramy się mówić sobie miłe rzeczy i okazywać sobie czułość. Widzę jak jest mu przykro kiedy widzi mnie smutną...ale czasem tyle we mnie żalu i bólu że łzy same lecą do oczu.

Boli mnie to wszystko i ciągle mam ochotę płakać. Napisałam tu o tym bo nawet jeśli tego nikt nie przeczyta i nie skomentuje to będę miała poczucie że komuś o tym powiedziałam.

...Smutek...Smutek...Smutek

Brawo za ten post! Widzisz zwrocilas uwage na rzeczy podstawowe i masz normalna zdolnosc do autorefleksji, czego zupelnie brakuje autorom kilku poczytnych watkow na forum. Otoz widzisz prawdziwe przyczyny bylejakosci relacji i koniecznosc pracy nad tym relacjami, budowania zwiazku w postaci starania sie o siebie i spedzanai ze soba czasu. Sytuacja sie powtarza bo znowu sobie odpusciliscie. Wprawdzie za zdrade meza nie powinnas sie obwiniac ale raczej za to ze z dnia na dzien tolerujesz bylejakosc, ktora sie wkrada do waszego zwiazku, co dla Ciebie nie jest problemem pchajacym do zdrady, Twoj maz "rozwiazuje" to jednak w najgorszy mozliwy sposob poglebiajac problem. Tylko jakie wnioski wyciagnal z tego maz, skoro wprawdzie reaguje na Twoje lzy i bol, ale czy widzi koniecznosc starania sie o zwiazek teraz i w przyszlosci zeby kolejny raz sytuacja sie nie powtorzyla? Zreszta sama wiesz, jesli sie bedzie staral, to potrzeba tylko czasu na uspokojenie sie i wybaczenie ale pojawia sie watpliwosci czy jak minie zal i emocje, ktore okazujesz, czy bedzie sie staral dalej?! Widzisz z tego co opisujesz wynika ze maz dojrzewa do prawdziwej relacji z Toba, zaczyna rozumiem, wspolczuc czego moze wczesniej nie potrafil. Moze to pod wplywem ciazy, posiadania dziecka?

Moim zdaniem musicie tutaj koniecznie poszukac tzw. "stalego umocowania" w tym czym ma byc wasz zwiazek. EX pisze gdzies indziej ze jest to sam zwiazek sam w sobie (z czym sie nie zgadzam), ale moze to byc tez jakos zycia, wybor zasad i jakosci relacji czy pewne rzeczy, ktore trzeba sobie narzucic zeby robic razem. Czy tez rozmowy konstruktywne, czy maz wie dlaczego robil co robil, jakie sa przyczyny jego postepowania i jak w przyszlosci bedzie rozwiazywal te same problemy, tego samego typu co powinno byc rozwiazywane glownie miedzy wami. A i nie wpadnij teraz tez w relacje tylko matka - dziecko, angazuj meza w te sprawy. To maja byc wasze wspolne sprawy, wspolne macierzynstwo, bo to bedzie laczyc. Ale nie moze byc tylko to. To ma byc tylko dodatek do was.

Veritas in omnem partem sui eadem est

24 Ostatnio edytowany przez Merk (2015-04-09 14:49:13)

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Do maniek_z_maniek
Net-facet

Moze to pod wplywem ciazy, posiadania dziecka?

To jest nasze trzecie już dziecko. Planowane. Przy dwójce wcześniejszych myślałam że to iż razem podejmowaliśmy decyzję o dzieciach będzie nasz związek cementować i nadawać mu stabilnej struktury. Bardzo się pomyliłam. Bo to były tylko moje wyobrażenia o tym jak to cudownie nam się rodzina klaruje. Czytałam mnóstwo publikacji na temat macierzyństwa i małżeństwa i prawie nic co tam wyczytałam nie umiałam zastosować w życiu. Na pierwszym miejscu były dzieci. Mąż był dodatkiem. On tak się czuł z tego jak go traktowałam. Kocham go i kochałam bardzo wtedy też. Po prostu nie umiałam mu tego okazać. Bałam się że może źle zrozumieć moje propozycje zmiany czegoś w naszym życiu. Wiele razy zwłaszcza po pierwszym porodzie chciałam urozmaicić nasze życie erotyczne ale bałam się jego reakcji. Z tego co teraz sobie mówimy on też bardzo tego chciał ale z kolei bał się mojej reakcji. Jak nie trudno się domyśleć błędne koło się nakręcało.

Nie umiałam go docenić pod wieloma względami. Tzn mało mówiłam mu o tym za co go cenię i co mi się w nim podoba. Każdy z nas lubi komplementy. Trzeba je umieć dawać ale też i przyjmować. Był czas że nie potrafiłam ani jednego ani drugiego. A od niego często słyszałam miłe rzeczy. W końcu się poddał. Słusznie - niesłusznie...hmm...kto to oceni. Ja nie wiem co on tak do końca czuł, bo nie umiem się aż tak wczuć w jego rolę. Było mu ciężko. Pewnie tak jak mi teraz. Taka karma...:D

Dziękuję Ci maniek_z_maniek Net-facet za reakcję.




Smutek...Smutek...Smutek...

25

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Merk pamiętam jak ja byłam w ciąży i jak się wtedy zachowywałam. Choć minęło dobrych parę lat od tego, na samą myśl, co gadałam mężowi, jakimi inwektywami w niego rzucałam, to mi aż wstyd. Sama przed sobą się wstydzę swojego zachowania.
Tylko wiesz co: mój mąż miał inną receptę na przetrzymanie tego: zacinał zęby i wiązał mi buty jak nad nim klęłam. Nie było żadnej kochanki, bo to czym ty sobie próbujesz usprawiedliwić romans męża jest często spotykane: hormony, kolejny obowiązek, myślenie o przyszłości z kolejnym bagażem jakim jest dziecko. Tylko mąż zamiast porozmawiać z tobą wolał dołożyć problemu pod postacią kochanki.
A najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten romans trwa. Może nie zdradza cię fizycznie, ale emocjonalnie na pewno. Wciąż oboje zaangażowani, dwoje przeciw trudnemu życiu: mężowi tyranowi i tobie- wrednej żonie. Bo tak dałaś sobie to wmówić. Bo tak łatwiej. Prawda? Tak łatwo wziąć winę na siebie, bo przez to mniej boli, bo to jakieś wytłumaczenie. A ten jedyny powód dla którego cię zdradził- BO CHCIAŁ- nie przejdzie ci przez głowę, bo musiałabyś zmierzyć się ze świadomością jak wielką krzywdę wyrządził wam twój mąż. Tobie i dzieciom. I że ta krzywda trwa.

26

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Ja bym nie tolerowała dalszych kontaktów mojego partnera z kochanką. Juz samo to że widują się w pracy regularnie byłoby ciężkie do zniesienia, bo ciągle bym miała w głowie różne sceny co oni tam robią. Skoro planowali zdradę i pozwolili by do niej doszło to na pewno nie byłabym spokojna gdy on wychodzi do pracy. Kontakt poza praca to juz szczyt. Rozmowy na gg, dalsze wyżalanie się, zwierzenia i to że on powiedział że ją lubi, ja bym tego nie wytrzymała. No przecież oni zbliżają się do siebie coraz bardziej, a może nie tylko lubi?
Mąż widzi że Ty upatrujesz winę w sobie za to co sie stało i mam wrażenie ze to wykorzystuje, dlatego czuje że nie musi z nią zrywać kontaktu bo żona czuje sie winna i mi teraz pozwala to korzystam.
Błąd!
Masz prawo żądać by przestał być jej "przyjacielem". Jak na prawdę żałuje tego co się stało i szczerze chce naprawić wasze relacje to nawet w pracy ograniczy się do minimalnych kontaktów z nią. Minimalnych znaczy takich do których zmusza ich wspólna praca i nic poza tym.

27 Ostatnio edytowany przez Merk (2015-04-13 13:31:06)

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Macie racje. Takie żądanie padło. Dla mnie to też jest chore, że on z nią a może bardziej ona z nim rozmawia. Chodź z tego co wygląda to oboje szukają wzajemnego kontaktu. Napisałam raz do niej z pytaniem jak by się czuła w mojej sytuacji i przestała tyle do niego pisać. Ale nie skończyli. Ona teraz nabrała ochoty na poprawę stosunków ze swoim mężem i planują budowę domu. Podpytuje mojego męża o różne rzeczy i prosi o opinię. Niby nic a jednak...w moim przekonaniu niestosowne i trochę niesmaczne. Ale widocznie laska nie ma wstydu ani oporów a mój mąż ma mimo wszystko miękkie serce i nie chce jej zbywać. Myślę, że to iż jej mąż o niczym nie wie daje im obojgu trochę swobody w dalszych kontaktach. Gdyby tamten wiedział oboje najprawdopodobniej musieli by w bardzo szybkim czasie zmienić pracę. Gość jest mocno porywczy i nie darowałby jej tego. Mojemu mężowi też by się mocno oberwało. Oboje mają szczęście że trafili na mnie. Może nie byłoby tak źle aczkolwiek nie tak lajtowo jak teraz. Ja sama się z tym zmagam bo oprócz tego forum nie wie nikt. Mój mąż z tego co mi mówi też coś myśli o zmianie pracy, ale to nie takie proste na szybko. Ech...życie. Zaczynam sobie jakoś z tym radzić powoli. Chociaż wczoraj miałam kolejny kryzys. Nie chce go kontrolować ani zaborczo niczego zabraniać. Nigdy tego nie robiłam, zawsze miał dużo swobody, którą przez tamten podły czas po prostu perfidnie wykorzystał. Nie byłam też o niego zazdrosna i nie suszyłam mu głowy o wyjścia z kolegami na piwo czy inne rozrywki. Wręcz mówiłam mu żeby wychodził. Teraz jak pomyślę o tym ze miałby jechać na imprezę integracyjną to mi słabo. Twierdzi że nie pojedzie...zobaczymy...

Usłyszałam też, że trochę go to bolało że nie okazuję mu zainteresowania w kategoriach zazdrości. Może coś w tym było. Nie wiem. On o mnie był trochę zazdrosny ale na ile to też nie wiedziałam...teraz już wiem.

Dzięki za odzew

28

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
Merk napisał/a:

Napisałam raz do niej z pytaniem jak by się czuła w mojej sytuacji i przestała tyle do niego pisać.

A jak ty się czujesz ze świadomością, że nie poinformowałaś męża kochanki? Że facet ma brać kredyt i budować dom z kimś kto nie jest tego wart? A że romans wyjdzie to prawie, że pewne. Co wtedy?

Merk napisał/a:

Oboje mają szczęście że trafili na mnie.

Masz racje, bo trafili na jelenia, który daje sobą pomiatać. Robią cie w bambuko, a ty się kreujesz na świętą pokrzywdzoną.

29

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Tez bym tego nie kryła przed nim. Facet ma prawo wiedzieć, a poza tym jak się dowie to sobie moze zonkę ułoży i sie odwali od Twojego męża skoro sama sie odsunąć nie potrafi od niego to niech jej mąż pomoże. A jeżeli Twój mąż miałby oberwać to bardzo dobrze, nalezy mu sie, żonie na pewno krzywdy wielkiej nie zrobi, bo chyba nie wyszła za damskiego boksera

30

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Cześć

Ogólnie myślę,  że bez wiedzy małżonka tej pani dalej będziesz tkwić w takim kołowrotku.
Mówię Ci to - bo sama tak miałam. I dopóki mąż pani j. Nie dowiedział się o przyjaźni między naszymi małżonkami wszystko trwało w najlepsze. To właśnie dzięki niemu wszytko się wydało. Nie zaznasz spokoju  sad a dlaczego niby mąż kochanki ma o tym nie wiedzieć?  Ok gdyby zakończyli znajomość,  zero kontaktów ale w tym wypadku? !

Ehhh

co Cię nie zabije, to Cię wzmocni ... podobno ...

31

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Witam wszystkie Panie..
Niestety dołączam do grona zdradzonych żon..
jesteśmy razem 10 lat..po ślubie 4:) wydawało mi się ze mamy fajne  i udane małżeństwo,ale jakieś pół roku temu zaczęło się walić.. Mąż jak to on stwierdził był na ogromnym zakręcie życiowym..nie wiedział czy dalej chce byś ze mną..bo nasze małżeństwo rozsypało się jak domek z kart:( nie rozumiałam dlaczego tak myślał:( mamy syna 2 latka..stwierdził ze on się już nie liczy tylko ja cała się poświęcam dziecku..może i po części tak było..ale to tylko z tego powodu ze on nie miał cierpliwości do młodego..ani razu w nocy nie wstał do niego..nie nakarmił..to kto miał się nim zajmować..
Raz było gorzej raz lepiej..jak miał lepsze dni to było cudownie..fantastyczna rodzina.
Ale było tak ze często mi zarzucał mi ze nie zwracam na niego uwagi..nie chwale..nie jestem dumna z niego..nie mowie ze mi się podoba..taka prawda zaprzestałam używać takich słów..może dlatego ze byłam zbyt pewna ze on to wie..wie ze go kocham i nie wyobrażam sobie życia bez niego..jednak tak nie było..każdy potrzebuje miłego słowa. Ja tez ich nie słyszałam..

Ale znalazł się ktoś to zauważył ze ma ładne oczy..ładny uśmiech..ze wygląda jak prawdziwy facet, ze niczego mu nie brakuje. On jej tez potrafił powiedzieć ze ładnie wygląda..ładnie pachnie.. Ja tego nie słyszałam baaardzo długo..nawet gdy kupiłam sobie zapach który tak bardzo mu się kiedyś podobał.." widziałem ze stoi w łazience,ale nie czułem zapachu.."

I stało się..uległ..był łasy na komplementy..jak to mówił..omamiła go czułymi słówkami, których nie słyszał ode mnie.. Zona w pracy..dziecko u babci..a on po nocce hulaj dusza..jeszcze pisał mi sms..dobranoc kochanie kładę się spać..po czym pakował manele i jechał do niej.. Niby stało to się tylko a może aż 2 razy..o 2 za dużo:(

Przyznał się do wszystkiego sam..nic nie podejrzewałam..głupia..za dużo zaufania..przyszedł z podkulonym ogonem..błagał przepraszam..i takie podobne..prosił o kolejna szanse. O co pytałam to mi odpowiadał..wiem wszystko..no to co chciałam. Mówił ze mieliśmy tyle problemow ze nie wiedział jak sobie z nimi poradzić..nooo to teraz facet ma mniej problemow.

Zerwał z nią kontakt zupełnie.. pisała sms.." bardzo ciężko przechodzić obok siebie tak obojętnie..tęsknię" . Rozmówił się z nią powiedział ze nie chce jej znać..ze to był największy błąd w jego życiu..na co ona zapytała " naprawdę żałujesz? Bo ja nie.." Mam wrażenie ze zakochała się w nim..

Wybaczyłam..nie zapomniałam..jeszcze się nie wyleczyłam..mam ciągle rozdzierająca się ranę w sercu.. nie mogę uwierzyć ze oddał jej wszystko co należało do mnie..dotyk..pocałunek..ciało.. Ale kocham go ponad wszystko..dlatego to boli jeszcze bardziej..ale co..duma w kieszeń i walczę..

Najszlachetniejszą zemstą jest przebaczenie

32

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
karola.ona napisał/a:

/.../
Wybaczyłam..nie zapomniałam..jeszcze się nie wyleczyłam..mam ciągle rozdzierająca się ranę w sercu.. nie mogę uwierzyć ze oddał jej wszystko co należało do mnie..dotyk..pocałunek..ciało.. Ale kocham go ponad wszystko..dlatego to boli jeszcze bardziej..ale co..duma w kieszeń i walczę..

To nie wygląda dobrze. Wybaczenie przyszło za wcześnie. Ty walczysz, a nie on o Ciebie... To typowe zamiatanie sprawy zdrady pod dywan. Łatwe wybaczanie i Twoja walka, to hodowanie nałogowego zdradzacza...

"Ludzi można z grubsza podzielić na dwie kategorie: miłośników kotów i osoby poszkodowane przez los." 
Oscar Wilde
gg: 12848803

33

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

starr

własnie on tez walczy..zupełnie sie zmienil..na lepsze oczywiscie. Przykładny mąż i ojciec:) Oboje staramy sie zamknąć tamten etap i zaczac coś nowego..to nie bedzie to samo małzenstwo..ale mam nadzieje ze inne nie znaczy gorsze.. Myśle ze nie ma określonego czasu na to kiedy wybaczyć a kiedy nie..ja zrobiłam to szybciej..moze szybciej niż powinnam..ale czułam ze dobrze robie. Ma zdradzic..to zdradzi..czy etap wybaczania trwałby rok..czy tydzien.

pozdrawiam:)

Najszlachetniejszą zemstą jest przebaczenie

34

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

karola.ona za szybko, za łatwo mu to wszystko wybaczyłaś. Zamiotłaś sprawę pod dywan, bo dziecko, bo wspólny dom, bo boisz się być sama. Zamiotłaś, bo wbił cię w poczucie winy, że ta zdrada tak nie do końca była tylko jego winą. A on cię zdradził, bo chciał. Nie dlatego, że mu nie mówiłaś jaki on jest zajebi..ty. Nie dlatego, że nie mówiłaś mu jaki jest wspaniały. Zrobił to bo chciał.
A ty jak typowa zdradzona żona bierzesz cześć winy na siebie, bo wtedy boli mniej. Mydlisz sobie oczy, żeby nie zobaczyć prawdy.
Taka zdrada to zabójstwo na związku. Jak każdą śmierć trzeba opłakać, przeboleć. Nie pójdziesz dalej w życiu jeśli tego nie zrobisz. Będzie cię to gryzło i dusiło. A tym samym ciężko będzie zbudować coś nowego na takich zgliszczach. I znów będziesz tą niedobrą żoną, która nie skakała koło księcia. I znów może się zdarzyć powtórka z rozrywki...

35

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Moze i za latwo..moze tak bylo ze chcialam sobie wszystko ulozyc. Najgorsze jest to, jest czas ze jest wyrozumialy i rozumie co czuje..ale jest czas, ze chce zeby mnie przytulil i powiedzial ze mnie kocha i potrzebuje..porozmawial ze mna..to on wychodzi w ogole z klotnia ze nie chce do tego wracac..nie chce o tym myslec juz..a mi nie chodzi zeby znowu o tym mowic..bo sama nie chce tego sobie przypominac..chce rozmawiac co czuje i potrzebuje zrozumienia.. Juz nie wiem jak mam go do tego przekonac..ze to normalne ze to siedzi we mnie i "wspomnienia" wracaja:( powiedzialam mu wczoraj ze nie daje rady..chce rozwodu..nie spalismy razem.. Dziwne uczucie..bo byl tam zawsze:) zawsze moglam sie przytulic:) mimo wszystko kocham go..bo nie tak latwo sie odkochac:) mamy duzo fajnych wspomnien..juz tylko wspomnien..:(

Najszlachetniejszą zemstą jest przebaczenie

36

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Jednak powinniscie rozmawiac a przynajmniej Ty masz prawo mowic i okazywac ze sie zle czujesz, wiadomo z jakiego powodu (nawet nie poruszajac tematu). Maz musi widziej jakie dlugofalowe skutki ma jego postepowanie. Ja minie np. rok to mozesz sprawe probowac zagrzebac ale wczesniej to powinnas przezyc, przezywac na tyle, tak dlugo zeby potem juz to Ciebie nie meczylo, zeby nie rzytowalo na dalszy okres zycia. Wymaga to umiejetnosci radzenia sobie z emocjami oraz skojarzeniami, ktore przychodza. Dobrze jakby maz jednak sprecyzowal powody swojego postepowania, niestety niektorzy nie sa moze zdolni do jakiejs glebszej autorefleksji (sa prostakami po prostu). Moze trafil Ci sie taki typ ale z drugiej strony jesli zerwal, jesli nie utrzymuje kontaktu, zaluje to jest to szansa na niepowtorzenie sie sytuacji. Jednak trzeba ten zal jakis czas utrzymac, reagowac aktywnie na kazda sytuacje i podejrzenie. Trudno jest odbudowac relacji przy takiej postawie meza, z drugiej strony obserwujac Twoj smutek i ew. usmiech w okreslonych sytuacjach bedzie sie on uczyl konsekwnecji swojego postepowania. Do tego potrzeba jednak przebywania razem. Wybaczyc nie znaczy zapomniec (ale znaczy nie wyponiac) i przez jakis czas to bedziesz przezywac. Z czasem juz coraz mniej. Nie mozesz tez identyfikowac zlego samopoczucia, chwilowych niepowodzen, depresji z tamtymi wydarzeniami. To jest najlatwiejsze i tak dziala zlo w czlowieku, ze te mysli podsuwa, kiedy sa zupelnie inne, nowe sytuacje a zle bedziemy czus sie jeszcze wiele razy. Nalezy swiadomie niszczyc wiez miedzy obecnym chwilowym samopoczuciem a tamtymi skojarzeniami. Swiadomie czyli poslugujac sie dyscyplina umyslu.

Veritas in omnem partem sui eadem est

37

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Chodzi o to ze ja nie chce mu nic wypominac..bo mnie sama to boli:( ale jak mu tlumacze jak mi zle..bo wspomnienia wrocily..robi sie klotnia:(i wtedy z bezsilnosci juz..ze nie chce zrozumiec mnie zaczynam wypominac..i zle sie z tym czuje:(

Ale wczoraj gadalam z przyjacielem meza..tylko on wie co dzieje sie w naszym zyciu. Nie uwazam zeby stal po stronie mojego meza..jest obiektywnym facetem:) rozmawial z moim D.o calej sytuacji..co sie dowiedzialam...sam nie wie czemu to zrobil..omotala go..i to nie tylko jego(puszczalska jakas) , nienawidzi jej tak mocno jak tylko sie da..zadnego kontaktu..jak ja widzi to az sie trzesie..bardzo zaluje..a o mnie..bardzo nas kocha..mnie i synka:) widzi i wie jak mnie skrzywdzil..nie wie jak ma to zrobic zebym przestala o tym myslec..podobno jestem miloscia jego zycia(ale czy milosci zycia takie rzeczy sie robi?)

Najszlachetniejszą zemstą jest przebaczenie

38

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Nie bądź śmieszna.
Każdy, dosłownie KAŻDY zdradzacz w ten sposób się tłumaczy ...
Że to tamta za nim biegała, że on biedny nie chciał, że nie wiedział jak się bronić, w końcu przespał się z nią li i jedynie po to, żeby mu dała spokój ...
Ta gadka jest typowa do wyrzygania.

Wiesz na co powinnas zwrócić uwagę ?
Na fakt, że mąż NIE WIE dlaczego to zrobił ... Tak samo nie będzie wiedział drugi, trzeci i enty raz.
A dodatkowo nie wiedząc co było przyczyną jego niewierności - nigdy się z tym nie uporacie i nie macie szans na jakąkolwiek naprawę Waszej relacji.

The past cannot be changed,
forgotten, edited, or erased.
It can only be accepted.

39

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Wiesz co..on w zaden sposob nie stara sie tlumaczyc swojej osoby..nie ysprawiedliwia sie.. Omotala go a on sie temu poddal..pewnie nie stawial oporu..i ja go tez nie usprawiedluwim z tego swinstwa..

Najszlachetniejszą zemstą jest przebaczenie

40 Ostatnio edytowany przez smallangel (2015-04-28 11:08:21)

Odp: zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady
IsaBella77 napisał/a:

Nie bądź śmieszna.
Każdy, dosłownie KAŻDY zdradzacz w ten sposób się tłumaczy ...
Że to tamta za nim biegała, że on biedny nie chciał, że nie wiedział jak się bronić, w końcu przespał się z nią li i jedynie po to, żeby mu dała spokój ...
Ta gadka jest typowa do wyrzygania.

Wiesz na co powinnas zwrócić uwagę ?
Na fakt, że mąż NIE WIE dlaczego to zrobił ... Tak samo nie będzie wiedział drugi, trzeci i enty raz.
A dodatkowo nie wiedząc co było przyczyną jego niewierności - nigdy się z tym nie uporacie i nie macie szans na jakąkolwiek naprawę Waszej relacji.

Nie każdy jak sugerujesz.

Posty [ 40 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » zdradziłam a sama nie mogę wybaczyć zdrady

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018