Zawsze byłam wrażliwa. Od stycznia moje problemy i samoocena się pogorszyły. Jednym z powodów jest siostra mojego chłopaka, która mnie niszczy (ale to nie o tym). Głownie chodzi o to, że od stycznia ciągle chce mi się wymiotować i mnie 'pociąga'. Teraz jestem w złym stanie , notorycznie chce mi się wymiotować, prawie cały czas, nawet jak nie mam nerwowych sytuacji. No i ciągle chce mi się płakać, a jak mam okazję być sama to sobie płacze. Boje się, że zwariuje. Myślicie, że ten odruch wymiotny to tylko chwilowe, czy to już nerwica? Chce iść do psychoterapeuty jak tylko dostane prace (to droga przyjemność, na razie mnie nie stać). A jeśli to początkowe stadium to macie jakieś rady? Wy jak zapadaliście na tę chorobę to czego żałujecie, że nie zrobiliście?
Podobne tematy
Ludzie wrażliwi częściej mają nerwicę ponieważ bardziej przejmują się wszystkim co się dzieje dookoła. Nerwica może dawać o sobie znać nawet jeśli jest wszystko dobrze i się nie denerwujesz. Możliwe, że pociąga cię do wymiotów właśnie przez nerwicę. Tak samo możesz czuć się słabo, możesz mieć uczucie duszności, uczucie nagłej senności. Po prostu kiedy masz jakiś jej objaw podświadomie się nakręcasz i objawy są większe.
Jednak jeśli tylko będziesz miała okazję to jak najszybciej udaj się do psychoterapeuty. Im wcześniej zaczniesz z nerwicą walczyć to szybciej ją pokonasz. Chociaż nie można też zakładać, że od razu masz nerwicę. Może to być po prostu efekt stresu i nerwów, które miały miejsce jakiś czas temu.
I nie bój się tego, że zwariujesz, to nie takie proste
A co do rad to staraj się wypełniać sobie dzień zajęciami tak, żebyś nie miała okazji rozmyślać nad tym czy masz nerwicę czy nie. Jeśli ciągnie Cię na wymioty, ale nie wymiotujesz to kilka razy po prostu to zignoruj. Pomyśl sobie, że przecież i tak nie wymiotujesz i, że to prawdopodobnie tylko efekt stresu i lęk przed tym, że zwymiotujesz.
3 2014-09-14 13:25:19 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2014-09-25 11:49:12)
Dobrze może wpłynąć dużo ruchu np. bieganie codziennie rano. Możesz też spróbować, jesli finanse ci na to pozwolą usług z zakresu medycy wschodniej, mi to pomogło, spam to fachowa babka. Tam po raz pierwszy zostałam potraktowana indywidualnie, nie jako jeden z wielu i nie jako przypadek a jako człowiek chory.
Witaj.
U mnie nerwica pojawiła się z dnia na dzień. Nigdy w życiu bym nie podwjrzewala że mnie to spotka a jednak...
zaczęło się od duszności, ucisku w klatce piersiowej, sztywnienie języka no i co najgorsze szybsze tętno. Myślałam że umieram.
Wiele badań i diagnoza- nerwica.
pytania: skąd, jak ,ja?
Dzisiaj minął ponad rok od pierwszych objawów. Conajmniej co pare dni odczuwam duszności, bóle głowy, żołądka, serca. Sztywnienie bądź bezwlad rąk i nóg. Osłabienie, zawroty głowy, omdlenia. Z początku zalamalam się nie umaialam z tym wlaczyc i nadal niektóre objawy co rusz nowe mnie zaskakuja lecz nie poddalam się. Przeciez to nie moze byc silniejsze!
Jeśli sie pojawia objaw zaczynam cos robic. Sprzatac ,ide na zakupy , dzwonie do przyjaciela, slucham muzyki ulubionej , gotuje wszytko po ro by przestac o tym myśleć. .
i powiem szczerze że od jakiegos czasu jest o wiele lepiej.
nerwica to choroba umyslu która moze spowodować poważne problemy zdrowotne w organizmie ale warunek jest jeden. Trzeba jej na to pozwolic
dlatego duzo ruchu duzo pracy duzo hobby
i wygrana murowana
ja również pierwszego ataku nerwicy dostałam nagle, znienacka! Kilka dni wcześniej zwolniłam się z pracy, byłam już szczęśliwa na okresie wypowiedzenia, klientów nie było, stałam przy ladzie i nagle powoli zaczęło mi się robić gorąco i zaczęłam szybciej oddychać, ręce mi się zaczęły telepać, zaczęło mnie dusić w klatce, czułam jak mi twarz drętwieje i nogi się uginają. Zdołałam znaleźć koleżankę i poszłam na zaplecze. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Dodatkowo miałam promieniujący ból od szyi do całej lewej ręki. Po pracy pojechałam na szpital, bo nadal nie mogłam się uspokoić. Tam mi powiedzieli, że miałam atak nerwicy i właśnie atak następuje w chwili, kiedy jesteś zupełnie spokojna i niczego złego się nie spodziewasz. Kolejny atak miałam po ugryzieniu przez psa. Wtedy to bałam się zasypiać w nocy. Nie mogłam jeść, nie mogłam spać. Przez kilka miesięcy nie miałam normalnego życia, ale w końcu znalazłam nową pracę i zaczęłam związek ze swoim obecnym narzeczonym. Będąc z nim, chyba tylko dwa razy miałam atak, ale wiedziałam już co muszę zrobić i znałam uczucie, kiedy się coś takiego zbliża. Zazwyczaj po wielkim stresie lub problemach. I robię podobnie jak wyżej opisano. Gdy czuję takie głośniejsze dudnięcie w klatce piersiowej i wyczuwam lekko przyspieszone tętno to zaczynam coś robić, odwracać od tego uwagę, żeby się nie skupiać. Kiedy nie przechodzi, to zawsze w jednym miejscu mam kropelki wyciszające, bach biorę i kładę się na łóżko z nogami lekko do góry, czekając spokojnie aż minie - nawet oglądając tv czy słuchając muzyki i nie denerwując się. Najgorsze to denerwować się jak ten atak się pojawia, bo wtedy potęguje się ten stan. Jak np zbliżały się ataki przed snem, to potrafiłam nawet dostawać drgawek tak, jakby mi było zimno. Wtedy prosiłam mojego faceta, żeby nie zasypiał przede mną i coś miłego mi opowiadał, żebym nie myślała o swoim stanie.
Ale u każdego objawia się to inaczej. Mój chłopak np. miał ostry ból w szyi po lewej stronie, i cała lewa strona tak byla zdrętwiała ze nie mógł usiedziec w miejscu i glowę mu dosłownie rozwalało. Dostał podwójną dawkę ketonalu i leków uspokajających i mu przeszło (na szpitalu).
I to jest właśnie najgorsze że ataki mogą przybierać różne formy. .
moje bóle głowy były tak okropne że zrobiono mi TK głowy oczywiście nie wykazał zmian bo to ta wstrętna nerwica robi spustoszenie.
Nie wolno się nakręcić przy ataku bo kończy się to bardzo źle i z reguly izba przyjęć.
7 2014-09-16 18:26:56 Ostatnio edytowany przez kokoss (2014-09-16 18:28:46)
U mnie było bardzo podobnie, często miałam mdłości, dziwny ból głowy, jakbym miała obwiązaną ją jakimś sznurkiem, szczególnie w okolicach karku. Miałam też dziwne uczucie, jakbym była podduszana, towarzyszył mi ucisk w okolicach serca i tchawicy. Miałam napady lęku, np. gdy byłam dłuższy czas poza domem martwiłam się, żeby nikomu nic się nei stało albo np. przyjmowałam, ze żeby nikomu nic się nie stało, muszę być w domu i czuwać. Też jestem bardzo wrażliwa, bardzo przejmuję się każdą krytyką, oceną, docinkiem. Ale pracuję nad tym i staram się unikać osób, które działają mi na nerwy
I chociaż bywają powroty tego okropnego stanu, szczególnie teraz, gdy jestem w trudnej sytuacji życiowej, wiem, że to minie, bo jest Ktoś, kto mi pomoże. Rozmowa z Panem Bogiem i czytanie Pisma Świętego działają cuda. Było mi bardzo ciężko, ciągle walczyłam z myślami o śmierci bliskich mi osób. Zaczęłam o tym opowiadać Bogu i po jakimś czasie wszystko ustąpiło.
A siostrę olej, umaluj usta i ładnie się do niej uśmiechaj
Zbijesz ją z tropu.
Pozdrawiam serdecznie ![]()