netkobietyWszystkie działy
Prawo, odszkodowania, finanse, ubezpieczenia

zakup domu przed ślubem

12 odpowiedzi3 726 wyświetleńzałożony przez disturbed, 02.09.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: zakup domu przed ślubem

Witam

Kupujemy z narzeczonym dom. Jako, że mój wkład własny (1/5 wkładu narzeczonego) jest niewielki, a w umowie kredytowej będzie figurował jedynie on, jest dla nas oczywiste, że umowa kupna domu będzie wyłącznie na jego nazwisko. Ślub planujemy wziąć dopiero za rok, więc nieruchomość nie będzie wchodziła do majątku wspólnego po zawarciu małżeństwa. Wiem, że istniaałaby możliwość późniejszego wpisu do księgi wieczystej i mogłabym figurować jako współwłaściciel. Tyle że z tego co twierdzi narzeczony, nie ma takiej potrzeby i z jego wypowiedzi wnioskuję, że raczej nie chce włączać mnie do współwłasności. Przyznam, że trochę mnie to zaniepokoiło i zasmuciło. Wiem, ze mój wkład jest niewielki (kredyt chcemy spłacać razem), ale mimo wszystko poczułabym sie znacznie pewniej, gdyby dom był współwłasnością nas obojga.Boję się po prostu że w razie "W" wyląduję na bruku. I jeszcze jedna kwestia: co jeśli do ślubu nie dojdzie? Mój wkład jest nieoficjalny, nikt nie potwierdzi, że 1/5 sumy należała do mnie. Narzeczony obraża się, że mu nie ufam, że jeśli dom będzie tylko na niego on poczuje się pewniej, bo będzie wiedział, że w razie rozwodu z mojej winy, nie będzie musiał mnie spłacać. Ale nie przyjmuje do wiadomości, że w razie rozwodu z jego winy, ja tak naprawdę zostanę z niczym. Wiem, ze to brzmi strasznie, nie jestem jeszcze po ślubie, ale już mówię o rozwodzie, ale wyrosłam w domu, w którym całe życie ojciec i babka wypominali mojej mamie, że jest jedynie lokatorem i najlepiej by było, zeby się wyniosła (razem z dziećmi). Nie jestem wyrachowana, nie jestem tez materialistką, ale po prostu boję się o przyszłość i brak mi poczucia bezpieczeństwa, stąd moje pytanie: czy mam moralne podstawy do tego, żeby po ślubie naciskac na współwłasność? Czy może proszę o zbyt dużo i to narzeczony ma rację?
Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam

2

Odp: zakup domu przed ślubem

Wiesz w cale sie nie dziwie ze sie zastanawiasz. Jemu jest przykro bo mu nie ufasz, powiedz mu ze Tobie tez jest przykro bo on Tobie nie ufa. Kółeczko sie zamyka.
Zastanow się dobrze czy chcesz tak jak Twój narzeczony.
Jasne milość miloscia ale lepiej miec grunt pod nogami niż żyć z myślą ze w każdej chwili moze Cie wyrzucić.

Ja na Twoim miejscu wprost bym powiedziała skoro mamy zostać małżeństwem to jak to wygląda żeby kupić mieszkanie tylko na faceta, tym bardziej ze wklad Twój będzie, maly bo maly ale będzie i co najważniejsze kredyt będziecie spłacać razem. Wiec czy on sobie jaja robi ?

Nie pozwol sobie na takie traktowanie, albo razem albo w cale.

3

Odp: zakup domu przed ślubem
disturbed napisał/a:

mój wkład własny (1/5 wkładu narzeczonego)
umowa kupna domu będzie wyłącznie na jego nazwisko.
Wiem, że istniaałaby możliwość późniejszego wpisu do księgi wieczystej i mogłabym figurować jako współwłaściciel.
co twierdzi narzeczony, nie ma takiej potrzeby i z jego wypowiedzi wnioskuję, że raczej nie chce włączać mnie do współwłasności.
Mój wkład jest nieoficjalny, nikt nie potwierdzi, że 1/5 sumy należała do mnie.
Nie jestem wyrachowana, nie jestem tez materialistką, ale po prostu boję się o przyszłość i brak mi poczucia bezpieczeństwa, stąd moje pytanie: czy mam moralne podstawy do tego, żeby po ślubie naciskac na współwłasność? Czy może proszę o zbyt dużo i to narzeczony ma rację?
Z góry dziękuję za odpowiedzi i pozdrawiam

Podstawy moralne masz, ale po co czekać z tym po ślubie? Przepisze na ciebie część, albo nie.
Skoro 1/5 jest Twojego udziału, to najlepszym (i sprawiedliwym, a także odpowiadającym rzeczywistości) jest wpisanie współwłasności przy kupnie domu teraz , w udziałach: 4/5 - narzeczony, 1/5 - Ty.
Jeśli tego nie będzie chciał zrobić, to zastanawiałabym się poważnie jakie ma intencje. W końcu dajesz właśnie kwotę odpowiadającą takiemu udziałowi.

4

Odp: zakup domu przed ślubem

Dziękuję za odpowiedzi

luc właśnie też pomyślałam o takim rozwiązaniu, bo 1/5 byłaby sprawiedliwym podziałem, co do którego nikt nie miałby wątpliwości. Tyle, ze umowa przedstępna już podpisana, a nie jestem pewna, czy w banku nie wymagają, żeby to narzeczony był jedynym właścicielem. Ale mi tak naprawdę nie rozchodzi się o tę wspólnotę w sensie prawnym. Po prostu mam wrażenie, że wciąż będe pamietać o tym, że tak naprawdę to nie jest mój dom i w kazdej chwili mogę być zmuszona go opuścić. Ale może za dużo nasłuchałam się w domu rodzinnnym i teraz niepotrzebnie robię z igły widły hmm

5

Odp: zakup domu przed ślubem

Autorko potrzebnie robisz z igły widły - bo tak nie może byc jak Twój narzeczony chce.
Ja bym jasno postawiła sytuacje , tym bardziej ze będziesz płacić razem ze swoim narzeczonym ten kredyt, również z Twoich pieniędzy a wyobraź sobie że wpłaty będą ale na Twojego faceta, wiec czy Ty mu dasz na to kase pól na pól czy nawet całość w żaden sposób nie będziesz mogla tego udokumentować.
Wiec zastanow się nad tym gleboko to nie jest zakup altanki a domu.

Co innego jakbys na to kasy nie dala i nie dokladala się do kredytu w tedy sytuacja inaczej by wyglądała ale jednak jakas kase dasz i będziesz dawac i w sumie prawnie nic nie będzie Ci należeć no chyba ze będą dzieci , w tedy dzieci będą mieć ale wez pod uwagę ze w każdym momencie będzie mogl Cie wyrzucić z domu i w razie gdybyście mieli dzieci, on raczej w świetle prawnym będzie mial dom i warunki aby dzieci mogły zostać z nim.
Bo co Ty będziesz w stanie im zaoferować ?
No chyba ze będzie Cie maz bil i zle traktowal dzieci.

Ja wiem ze moze troche przesadzam ale trzeba czasem odpłynąć w dal aby mieć zabezpieczenie dla siebie i dla dzieci.
Ja nie mowie ze musi byc zle, moze byc pieknie ale zauważ ze on juz nasuwa ze mozesz go zdradzić ale on juz Ciebie nie, no on nawet jeśli Cie zdradzi to nie będzie myslal Ci nic dawać bo to jego będzie.

6

Odp: zakup domu przed ślubem
disturbed napisał/a:

Tyle, ze umowa przedstępna już podpisana,

To nie stoi na przeszkodzie.

disturbed napisał/a:

a nie jestem pewna, czy w banku nie wymagają, żeby to narzeczony był jedynym właścicielem.

To już inna kwestia. należałoby to w banku wyjaśnić.

disturbed napisał/a:

Ale mi tak naprawdę nie rozchodzi się o tę wspólnotę w sensie prawnym. Po prostu mam wrażenie, że wciąż będe pamietać o tym, że tak naprawdę to nie jest mój dom i w kazdej chwili mogę być zmuszona go opuścić. Ale może za dużo nasłuchałam się w domu rodzinnnym i teraz niepotrzebnie robię z igły widły hmm

Ujmę to tak. Sama gdy byłam młoda, to nie myślałam o takich sprawach. Dziś podchodzę ostrożniej. Nie dlatego, że mam własne złe doświadczenia (bo mam wręcz przeciwne), ale zbyt dużo już takich spraw spotkałam.
Trzeba przyznać, że to są bardzo delikatne kwestie, łatwo urazić partnera. Jednak skoro masz się z tym źle czuć (abstrahując już od różnych teoretycznych możliwości w przyszłości), to powinnaś tę sprawę z narzeczonym wyjaśnić. Właśnie w taki sposób jak piszesz: że nie będziesz się czuć na swoim, że to dla Ciebie dyskomfort itp. Nie dlatego, że mu nie ufasz (aby go nie dotknąć), ale dla Twojego dobrego samopoczucia. Kochający partner powinien to uwzględniać.
Kwestia delikatna i delikatnie trzeba ją rozwiązać.

Nie jest tak jak pisze Cisowianka, że nic ci się nie będzie należeć, bo dom faktycznie będzie stanowił własność tylko Twojego narzeczonego, później męża, ale nakłady na niego (np. kredyty), to już w małżeństwie są do rozliczenia (po ustaniu wspólnoty).
Obojętnie czy będą dzieci, czy nie.

7

Odp: zakup domu przed ślubem

Disturbed to o czym piszesz i co chcesz zrobić wcale nie brzmi strasznie, ale rozsądnie.
Absolutnie zrób to !!!
Gdzie jest Twoja mama w tym wszystkim? tak na marginesie

Ja jeszcze co innego widzę. Mówicie o udziałach 1/5. A pytanie w jakim procencie jest wkład własny?
Przeciez jest kredyt, który macie wspólnie spłacać. Z tego zrobi się więcej niz 1/5.

Dziewczyno zadbaj o ten zapis juz teraz przed ślubem !!! to Twoje święte prawo podyktowane zdrowym rozsądkiem

8

Odp: zakup domu przed ślubem

Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi.
Wkład własny to ok.60%, wiec jest dość duży.
Ale myślę, że rzecz rozbija się głównie o to, że oboje chcemy zabezpieczyć na wypadek ewentualnego rozstania. I choc oboje uznajemy swoje racje, nie wiem czy uda nam się osiągnąć kompromis. Bo kiedy mówię, że włączylibyśmy dom pod wspólnote tylko w razie gdyby udało się wciągnąć mnie pod umowę kredytową, to twierdzi, że i tak go to nie satysfakcjonuje. Na tą 1/5 też kręci nosem, bo nie chce mieć podzielonego domu "jak tortu". Twierdzi, ze on nigdy nie wytnie mi numeru i nie przewiduje rozwodu. Złości się, że uważam, że mógłby mnie wyrzucić na bruk. A ja po prostu myślę, ze "tyle o sobie wiemy ile nas sprawdzono", a ludzie teoretycznie nie są zdolni do świństw, a jednak je popełniają. Jednak po dzisiejszej rozmowie wiem, że absolutnie nie działa w złej woli i po prostu za bardzo zależy mu na domu, by potem bać się, że w jakis sposób może zostać mu odebrany, dlatego woli sam nad wszystkim sprawowac pieczę. Oczywiście jeśli już, to zarzeka się, że odda mi cały mój wkład, ale mi bardziej chodziło właśnie o tę świadomośc, że dom jest wspólny, taki "nasz", a nie tylko jego hmm

9

Odp: zakup domu przed ślubem
disturbed napisał/a:

Bo kiedy mówię, że włączylibyśmy dom pod wspólnote tylko w razie gdyby udało się wciągnąć mnie pod umowę kredytową, to twierdzi, że i tak go to nie satysfakcjonuje.
Na tą 1/5 też kręci nosem, bo nie chce mieć podzielonego domu "jak tortu".
za bardzo zależy mu na domu, by potem bać się, że w jakis sposób może zostać mu odebrany, dlatego woli sam nad wszystkim sprawowac pieczę.

Przyznam, że tu zapala mi się światło ostrzegawcze.
Wybacz szczerość i brutalność, ale to wygląda jakby bardziej zależało mu na domu niż na Tobie.
Ty masz mu ufać, a on Tobie nie ufa?

10 Ostatnio edytowany przez disturbed (2014-09-03 09:21:39)

Odp: zakup domu przed ślubem

Dzięki luc, ale nie ma czego wybaczać smile bo faktycznie z mojej strony też to tak wygląda. Powiedziałam mu, że on z marszu mi nie ufa (bo nie chce mnei uwzględnić jako wspólwłaściciela, nawet w tej 1/5), a ode mnie wymaga żebym mu ufała. Bo ja moge go zostawić, on nie jest do tego zdolny ;/ Swój honor mam i nie będe się prosić, skoro uważa, że mi się nie należy, to nic na siłę. To boli, fakt, ale nie chcę by pomyślał, że jestem materialistką albo łowczynią posagów. W razie czego będę zbierać faktury na meble i jakby nie daj Boże doszło do rozwodu, to będe miała dowód na swój wkład w dom.

11

Odp: zakup domu przed ślubem

Distrubed, czyli całe wasze niby wspólne życie ma składać się na moje i twoje. Mój wazon ale twój stolik na którym ten wazon stoi-chora sytuacja. Jeśli juz tak kochasz, idź dziewczyno do radcy prawnego i dowiedz sie jak to bedzie wyglądać przy ewntualnym rozwodzie, zakładają, iż raty będziecie płacic wspólnie. Może zabiezpiecz się jakoś, że ty też dajesz swój udział na raty kredytu

12 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2014-09-04 11:11:36)

Odp: zakup domu przed ślubem
luc napisał/a:
disturbed napisał/a:

Bo kiedy mówię, że włączylibyśmy dom pod wspólnote tylko w razie gdyby udało się wciągnąć mnie pod umowę kredytową, to twierdzi, że i tak go to nie satysfakcjonuje.
Na tą 1/5 też kręci nosem, bo nie chce mieć podzielonego domu "jak tortu".
za bardzo zależy mu na domu, by potem bać się, że w jakis sposób może zostać mu odebrany, dlatego woli sam nad wszystkim sprawowac pieczę.

Przyznam, że tu zapala mi się światło ostrzegawcze.
Wybacz szczerość i brutalność, ale to wygląda jakby bardziej zależało mu na domu niż na Tobie.
Ty masz mu ufać, a on Tobie nie ufa?

Ja mam dokładnie takie same odczucia.
I nie pisz, że się nie będziesz prosić. Ja rozumiem, że może nie chcieć podziału pół na pół. Skoro dużo więcej wkłada to w porządku, ale powinnaś być wpisana jako właściciel 1/5 części. Ewentualnie jeśli nie chcesz się prosić to nie wkładaj tych pieniędzy w ten dom tylko sobie odłóż na "w razie czego".

Dziwne żeby przed ślubem ktoś zakładał, że się rozwiedzie, a jednak tyle rozwodów w koło.

Także albo nie odpuszczaj albo nie wkładaj w to mieszkanie pieniędzy.

Aha w sumie moi znajomi wyszli z takiej sytuacji w taki sposób, że spisali umowę pożyczki, ale szczegółów nie znam. Tu by trzeba było sobie doczytać jak taka umowa musi być skonstruowana żeby się nie przedawniła czy coś.... No i najlepiej to załatwić notarialnie.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026