toksyczny związek - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1 Ostatnio edytowany przez madzik13 (2014-09-01 17:25:16)

Temat: toksyczny związek

Cześć Wszystkim smile
bardzo potrzebuję Waszej rady / opinii, ponieważ sama zauważyłam że nie jestem zbyt obiektywna, a wręcz chyba uzależniona od faceta. ale wszystko w skrócie po kolei.
Jestem z X od 8 lat, obecnie mamy po 23 lata wiec to spora część mojego życia jak i moja pierwsza prawdziwa miłość.
wiadomo ze nie opisze 8 lat zwiazku, ale ogolne wrazenia jego o mnie sa takie ze nie okazuje uczuc, nie jestem mila ze zle sie zachowuje. chodzi mu prawdopodobnie o to ze czesto sie denesrwuje, i niestety - wstyd mi - ale mowie nierzyjemne rzeczy typu "glupku" a nawet czasem gorzej ;/ mozliwe ze to chodzi albo  o to ze jestem DDA, nadal mieszkajacym z rodzicami i znosze co miesiac - dwa wyrzucanie pijanej matki przez pijanego ojca z domu. obecnie siedze sama z ojcem. cale dziecinstwo bylo straszne, zerio milosci, zero zrozumienia, zero uczuc. tylko pijanstwo i bicie mnie. na szczescie obecnie studiuje chemie i zaraz uzyskam mgr. nie dalam sie i twardo dazylam do tego aby byc kims lepszym, miec wksztalcenie, ciekawa prace. pod koniec gimnazjum poznalam X. biedny, nieuczacy sie dres, wygladajacy jak kosciotrup. jednak poznalam go i doszlam do wniosku ze ma po prostu problemy tak jak i ja w domu. okazalo sie to prawda. mimo to spotykalismy sie, staralam sie mu pomoc, nie zdal 5x w podstawowce, dzieki mnie dzis konczy liceum, gdzie mogloby byc zupelnie inaczej. nigdy nie przeszkadzal mi jego brak wyksztalcenia. mimo to wiedzialam ze trzeba miec jakies i pomagalam mu nie raz pisac prace, nauczyc sie czegos i przede wszystkim namawiac do chodzenia do szkoly nawet dla doroslych. pozniej tak samo zatroszczylam sie o jego prace - za bardzo nie chcial isc, o jego zdrowie (matka nie zorganizowala mu nigdy dentysty domyslccie sie sami jak bylo ze szkola- brak podrecznikow, zainteresowania ze strony matki, brak pieniedzy w domu).. dzis po tylu latach jest to swietny facet bioracpod uwage jego przeszlosc i bardzo jestem z niego dumna. oczywiscie bylo trudno, palil juz jako 15 latek NALOGOWO wraz z mamusia w podstawowce poplalal - patologia, pozniej doszedl alkohol z kumplami. jednak mimo wielu moich nerw i przeplakanych nocy dalam rade mu pomoc. oczywiscie on takze. po3 latach zwiazku pojawil sie temat marihuany. okazalo sie ze to kolejny " nalog" oczywiscie ja mu odradzalam itd, w koncu wyszlo tak ze sama pare razy zapalilam i wiadomo ze to nic az tak strasznego. jednak nie podoba mi sie po tym i nie pale od bardzo dawna a wczesniej bylo to pare razy ale zainicjowane przez mojego X.
ostatnio bardzo zle sie dzieje miedzy nami. pan X mowi ze go nie szanuje i fakt czasem bluznie na niego. jednak mam ku temu powody. otoz moj facet nie chce sie zareczac - bo to nie jest najwazniejsze, nie chce zamieszkac razem - ja nie pracuje, ale mimo ze moj ojciec jest alkoholikiem ktory mnie bil za dzieciaka chcial mi dac tyle o ile na dolozenie sie do mieszkania mojemu chlopakowi i jedzenie. mam ostatni rok studiow, gdyby to polaczyc z moja praca to mialoby sens smile
jednak chyba nie dla mojego faceta bo kontunuacji tematu nie bylo, wiec ja tez sie uciszylam.
nie tak dawno bo okolo rok czy 2lata temu okazalo sie ze moj facet pali marihuane CIAGLE.nawet kilka razy dziennie, codziennie...
bylam w szoku, sam powiedzial mi ze sie uzaleznil, ze przesadza. chcialam mu pomoc, prosilam zeby nie palil ze pomoge jestem z nim. i tak mijal czas. obiecywal ze nic nie robi ze jest ok. czesto go o to pytalam w razie jakby chcial sie przyznac mi do zajarania. liczylam na szczerosc. szczegolnie ze nie chce zeby moj facet palil to gowno - niby wszystko dlaludzi, ale nie moge zniesc takiego jarania. mowilam i wrecz blagalam mojego X zeby tego nie robil, nie wiem czemu zupelnie ale az mnie krew zalewala gdy dowiedzialam sie ze jaral.
nie tak dawno mielismy coraz wieksze problemy ale jestem w nim tak zapatrzona ze wiedzialam ze bedzie ok.
w pewnym momencie nie odzywalismy sie do siebie, ja mialam praktyki i po jednych z nich zadzwonilam do niego. okazalo sie ze w czasie tygodniowego milczenia gdy ja oczy wyplakiwalam on pojechal pierwszy raz na Woodstock z kumplami. wiadomo ze pil i prawdopodobnie teraz wiem ze jaral... ale zabolalo ze nic mi nie powiedzial a jak zadzwonilam to siedzial wsamochodzie. po powrocie zadnego przepraszam nie uslyszalam, za to ze zachowal sie tak dziwnie i zostawil mnie sama w miescie...
jeszcze lepiej! przyszedl i zerwal. podczas 5 minutowego zerwania zadzwonil do niego telefon i okazalo sie ze jest umowiony. wiec tyle czasu mi poswiecil na zerwanie 8letniego zwiazku....
bylam w szoku, pozniej oczywiscie zalatwilam ja to, ze sie zeszlismy. ponizylam sie po prostu. ale serio kocham go bezgranicznie i mialamm takiego dola juz po chwili od zerwania ze tego samego tygodnia bylismy jeszcze razem. dzieje sie zle ogolnie mieszkamy w duzym miescie ale nigdy nie zaprosil mnie do restauracji, 1x bylismy w zoo i wyprosilam to wyjscie... wyjechalismy ze 2 x na wakacje i to ja wszystko planowalam, on czekal na gotowe. rzadko idziemy na spacer, 1x w ciagu 8 lat bylismy na rowerach.... ja oczywiscie go prosze o to ale bez skutku. robilam kolacyjki, pieklam ciasto.. staralam sie, szczegolnie ze nie dostawalam zbyt wiele. nawet posilki  niego sa robione przez jego matke, nie przez niego. wiec moze nie docenial mojego wczesnego wstawania i robienia sniadan, szczegolnie ze kiedys chodzil do pracy na 6 i pomieszkiwal u mnie to zawsze mial sniadanko zrobione. on nie zrobilby tego dla mnie. zreszta nie raz nocowalam u niego a rano szlam na uczelnie - czasem nie podniosl sie nawet i szlam glodna. pare dni temu nie wylogowal sie z facebooka i postanowilam sprawdzic czy chociaz nie pali zielska. (szczegolnie ze nigdy nie podal mi hasla do tego a ja swoje owszem - podalam bo nie mam nic do ukrycia). i co sie okazalo? ze kombinowal jaranko i to w dzien gdy mial przyjsc do mnie... w ten dzien fakt przyszedl ale nie wieczorem na film, tylko o 2 w NOCY! wpuscilam go bo mowil ze nie ma gdzie spac... teraz jednak wiem czemu mnie olal... zrobilam mu awanture o to ze obiecywal nie jarac, ze mi to przeszkadza i go blagalam o nie palenie a w razie co zeby sie przyznal. juz 2 x oszukal mnie z tym! 2 lata temu i teraz.... no i wyszlo szydlo z worka, mimo tego ze mnie oszukal nawet nie przeprosil. stwierdzil ze nie moge mu ZABRONIC, ze go OGRANICZAM. czy na prawde uwazacie ze to jest ograniczenie? twierdzi ze teraz pali pare razy w roku, ale wg mnie to pare razy wmiesiacu szczegolnie ze wszyscy koledzy nie gardza jaraniem, wrecz przeciwnie. ale samo to ze mnie oszukal, ze kazal kolega klamac ze nie pali... tyle trudu po to zeby mnie oszukac a potemstwierdzic ze go ograniczam? czy ja serio przesadzam? nie chce przestawiac granicy, bo to serio dla mnie nie dopuszczalne - kazdy ma swoje niedopuszczalne wady u mnie to jest jaranie i klamstwo. nie chce zeby moj maz, lub ojciec dzieci jaral sobie. w dodatku ostatnio olal prace, jest na zwolnieniu i nie szuka nastepnej. nie wiem co robic, jak sie zachowac? jesli mu narzekam mowi ze wszystko jest moja wina, ze ma depresje przeze mnie, ze go nie szanuje i ublizam. naprawde daje mu cale swoje serce chce jak najlepiej dla niego, nie wiem czy walczyc o ten zwiazek? facet nie spotyka sie prawie ze mna,nie wiem czy serio ma problemy (depresja) czy nie chce mnie? nigdy nie wychodzilismy nigdzie, po awanturze o palenie zadzwonilam zeby przyszedl na film cokolwiek. - powiedzial ze nie ma ochoty...duzo rzeczy nie napisalam, jednak post i tak jest bardzo obszerny. od paru dni najbardziej boli mnie jego klamstwo trwajace w sumie juz tyle lat.... tego ze JUZ nie chce tego zmienic. moze kiedys chcial.... chyba ze tez klamal. czy naprawde to ze mu zabraniam jarania to OGRANICZENIE? i nie moge tak postepowac? czy po prostu jakby mnie kochal to moglby przezyc bez jarania? nie wiem co robic.. POMOZCIE... teraz cale dnie placze i siedze pod kocem. tak mnie olewa, nie wiem czy sie z nim cos dzieje czy mnie nie chce... nie rozumiem. nie chce zeby palil, a podobno tak naprawde nigdy nie przestal. i ze kilka razy w ciagu tych prawei 2 lat palil. nie wiem. mowi ze lubi to i ze bedzie to robil. to jest dla mnie chore. skoro mnie to rani nie moze przestac? sadze ze ja bym mogla czegos nie robc dlaniego. kieds lubilam imprezy - zabronil mi i nie chodze. teraz mysle ze to nie fair.. zerwalam duzo kontaktow z kolegami - tez bo chcial... a on nie moze nie jarac? badz co badz nic zlego mu sie nie stanie jak przestanie. kocham go ale tak mnie rani. od bardzo dawna ja musze wydzwaniac i prosic o spotkania,  a kilka razy byl bardzo pozno (3 w nocy, 2 w nocy, polnoc... itd) a ja go wpuszczalam i dalam sie otumanic.jestem kompletnie zdezorientowana, nawet nie pisze spojnie... pomozcie, doradzcie cos, b prosze.
dodatm jeszcze ze mam niedoczynnosc tarczycy - chyba bo nfz nie pomaga a nie stac mnie na leczenie prywatnie, plus problemy z jajnikami - ani razu nie zapytal co powiedzial lekarz czy kiedy ide .... dzis mialam wizyte na ktora czekam od 6 miesiecy i nie poszlam bo mam kompletnego dola. jest b ciezko. w dodatku przy wspolzyciu bardzo mnie boli ze wzgledu na moje problemy... ale on i tak naciska i ma gdzies czy dojde czy nie... najlepiej tylko zebym sie przebierala i wymyslala pozycje. czasem czuje sie jak dzi**a... nie wazne ze tam na dole sie pieprzy cos i nie wiem co, wazne ze sie zaspokoi. (ogolnie okres mam raz na 7-8 miesiecy, nfz mnie nie leczy ja bylam troche prywatnie ale juz przestalam bo nie wiedza co mi jest)

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-01 17:34:18)

Odp: toksyczny związek

Nie wiem w sumie czego chcesz. Powiem tylko tyle, ze ludzi sie nie zmienia (palenie także - to Twoje widzimisie, mimo ze naciskasz z troski). Masz kogos kto nie spełnia oczekiwan, nie jest Twoim ideałem, tylko chcesz zmienić kogoś najgorzej rokującego w ten ideał. Pewnie to przez DDA, aczkolwiek masz co chcesz mieć i na co sie godzisz. I bardzo dobrze piszesz, toksyczny związek. Oboje sie do niego przyczyniliscie bo... nie pasujecie do siebie. Ty chyba nadopiekuncza, a on olewający. Takie przeciwienstwa, ktore sie nie zgrają nigdy. Z reszta patologia przyciaga patologie. Chcesz miec dobrze to wybierz dobrze. Tu sie nie da, to nie z tym, on nie ma cech ktore chcesz by miał. Musisz miec potwierdzenie tego? W zbyt wielu sferach jestes traktowana jak gówno. Krótko i na temat.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

3

Odp: toksyczny związek

teoretycznie on twierdzi ze chcialby zebym byla opienkuncza. ze potrzebuje tego. a ja niby tego mu nie daje. ( Ty nawet po wpisie zauwazyles ze jestem taka) - tym bardziej nie rozumiem jego stosunku do mnie...
najgorsze ze jesli mu pomagam cos zmienic - na poczatku tez gada ze nie moge tak robic itd, a po pewnym czasie dziekuje mi i przy znajomych chwali sie ze mu pomoglam. kompletnie nie wiem o co mu chodzi.
co do mnie fakt - palenie to moje widzimisie ale pewnie dlatego ze zawsze bylo to powiazane z klamstwem, zatajaniem tego. niestety mi bardzo na nim zalezy..
mimo to dziekuje ci za odpowiedz. czasem trzeba przeczytac cos krotkiego i na temat zeby troche sie otrzezwic.

4

Odp: toksyczny związek

Ale wiesz czym sie rozni opiekunczosc od nadopiekunczosci? W pierwszym przypadku robimy cos, wtedy gdy ktos potrzebuje, a w drugim narzucamy swoją opieke. A nie lepiej miec kogoś kto jest NORMALNY i DOCENIA, a także nie ma wad typu palenie i to wszystko inne co wymieniłaś?

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

5

Odp: toksyczny związek

Pewnie masz rację. nie wiem, mam cos takiego ze boje sie ze nie spotkam juz nikogo. nie wiem co ze mna nie tak.. w dodatku mi na nim zalezy ale sama nie wiem czy jakas rozmowa ma tutaj sens?.....

6 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-09-01 17:59:28)

Odp: toksyczny związek

Mowisz, jakbyscie nigdy nie rozmawiali smile Spotkasz.
Nie spotkasz jak bedziesz sie tego trzymać kurczowo. Emocje nie są dobrym doradcą w zyciu, a juz szczegolnie strach. Patrz na to co jest, a obraz tego wyłania się...? Nędza, rozpacz i pogarda.

'She's the kind of girl you dream of'
"Mało pewne siebie kobiety zawsze będą biec za tym, czego nie mogą mieć, szukać czegoś czego nie ma."
Nie ma możliwości obdarzenia najgłębszym uczuciem jakim dysponuje człowiek, kogoś, kto nie jest dla ciebie dobry i traktuje cie nie tak jak byś chciał. Zakochanie w wyobrażeniach.
|Tylko pod mailem|

7

Odp: toksyczny związek

Po każdej burzy zawsze wychodzi słońce wink Tego się trzymaj.

8

Odp: toksyczny związek

Krew mnie zalewa jak sobie pomyślę jak można tak. Ile Ty dla niego zrobiłaś, jesteś silną dziewczyną, dobrą, wyciągnęłaś go z błota. Ale jemu chyba jest dobrze w tym błocie. Straszna z niego mameja, nie zasługuje na taką laskę jak Ty i w dodatku nie szanuje Cię. Nie rozumiem czemu jeszcze z nim jesteś. Po co robisz mu te wszystkie obiadki, organizujesz wyjścia itd. On ma to w nosie.

9

Odp: toksyczny związek

Usamodzielnij się, rozluźnij kontakty z rodzicami, żeby odzyskać spokój.
Po drugie, idź na terapię dla DDA, bo typowo dla osób z Twoim problemem wybrałaś sobie faceta, którego trzeba było URATOWAĆ przed nim samym, zmieć go, żeby Cię z wdzięczności pokochał.
Nawet jeśli rozstaniesz się z tym facetem, za jakiś czas wybierzesz sobie innego do uratowania i znów będziesz miała pod górkę.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018