Wydawało się,ze idealnie do siebie pasujemy,zero kłótni,zero sporów.Niestety mój chłopak miał jedna wadę:bardzo często kłamał.Na początku w fazie zauroczenia w ogóle tego nie dostrzegałam a jeśli tak to od razu potrafiłam to sobie jakoś szybko wytłumaczyć.Pierwsze poważne kłamstwo pojawiło się po ok. 4 miesiącach.Przypadkiem zobaczyłam na jego komputerze zdjęcie na którym obejmował się z jakąś dziewczyną.Oczywiście wszystkiego się wyparł,twierdząc,ze coś mi się przywidziało.Popełniłam błąd ,bo nie kazałam mu otworzyć tego pliku jeszcze tego samego wieczoru(chyba z obawy,że zobaczę więcej tych zdjęć).Mimo,że w międzyczasie pojawiały się "drobne" kłamstewka jednak nadal świetnie się dogadywaliśmy i widać było,że łączy nas miłość.Dopiero w sylwestra gdy wypił troszkę więcej pożalił się swojemu koledze przy mnie ,że "nie jest zajebista ale ją kocham,bo ma fajny charakter".Zabolało mnie to,że poniżył mnie w taki sposób. Zdarzało się wcześniej ,że krytykował mój wygląd,sposób poruszania się czy nawet chodzenia ale jakoś wcześniej nie brałam tego zbytnio do siebie.Na następnym spotkaniu było wszystko idealnie,zapomniałam o tym co powiedział i starałam się by wszystko wróciło do normalności.I wtedy gdy już miał odjeżdżać powiedział coś czego chyba nigdy nie zapomnę.Wyznał a może raczej pochwalił się ,że przyjaciółka z którą łączył go kiedyś tylko seks(wcześniej nigdy nie był w poważnym związku) zaproponowała mu spotkanie w wiadomym celu lecz on "podobno" jej odmówił i poszedł z nią tylko na półgodzinny spacer.I wtedy zaczął się problem.Nie dawało mi to w ogóle spokoju,podejrzewałam najgorsze i przestałam mu kompletnie ufać.Pojawiło się znów dużo różnych mniejszych i większych kłamstewek.Uważał,że spotkania raz w tygodniu wystarczają,bo on musi odpoczywać po pracy oraz wyznał,że nie angażował się przez rok ale jak stwierdził,ze już tyle jesteśmy to czas zacząć.Brak zaufania i zaniżone poczucie własnej wartości sprawiło,że nie byłam w stanie rozpocząć z nim współżycia.Czas mijał a ja nadal miałam z tym problem.Po 1,5 roku postanowiliśmy zacząć współżycie jednak postanowiłam go sprawdzić ze względu na brak zaufania i teksty typu"daj mi dowód miłości".Miało to stać się za dwa tygodnie.W tym czasie podszyłam się pod 16-latkę, która wpadła mu w oko na wspólnym grilu. Umówił się z nią na seks lecz na miejscu zamiast niej spotkał mnie.Rozstaliśmy się. Dziś oprócz smutku mam poczucie winy,że aby zrozumieć z kim byłam musiałam to sprawdzić w tak "perfidny" sposób.Nie jestem z tego dumna i żałuję,że poznałam go od tej najgorszej strony.
Podobne tematy
dobrze, że sprawdziłaś. dzieki temu nie tkwisz w jakiejś toksycznej relacji. nie miej o to do siebie żalu czy jakichś innych negatywnych uczuć. jesteś silna i mądra kobieta ![]()
ja też póki nie sprawdziłam swojego ex chłopaka nie wiedziałam o milionie kłamstw, którymi raczył mnie przez 5 lat. to, że sprawdziłam pozwoliło mi odejść bez cienia żalu, bo jak można kochać kogoś kto jest dla ciebie draniem i cię upokarza. nie można, bo miłość do samej siebie jednak wygrywa
))
wysyłam serdeczności ![]()
fajną musial mieć minę jak Ciebie tam zobaczył ![]()
Smutne jest to, że faceci tak dobrze potrafią udawać miłość. Nie dziwię się, że potem dziewczyny mają ograniczone zaufanie, skoro prawdy mogą się dowiedzieć tylko poprzez szpiegowanie. Autorko, dobrze, że poznałaś go od tej strony. Szkoda by było zmarnować kolejne lata na taki zakłamany związek.
5 2014-08-30 07:28:17 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2014-08-30 07:33:28)
Smutne jest to, że faceci tak dobrze potrafią udawać miłość...
Jakby kobiety nie umiały ![]()
Patologiczne mijanie się z prawdą jest przypisane do osobowości (dla drugiej strony powinno być sygnałem alarmowym) a NIE płci.
Ale mnie zaciekawiło CO innego... Jak się raz NIE MINĄŁ z prawdą:
.Dopiero w sylwestra gdy wypił troszkę więcej pożalił się swojemu koledze przy mnie ,że "nie jest zajebista ale ją kocham,bo ma fajny charakter".
i powiedział swoja OPINIĘ bez dodatkowego "podkolorowania"...to ZRANIŁ ![]()
O czym to świadczy? CZYŻBY prawda mogła byc wybiórcza?
Jakby kobiety nie umiały
ehhh uprzedziłaś mnie
Tak, jak piszesz, płeć nie ma tu znaczenia, a osobowość.
A co do tematu, to powinnaś się cieszyć, że Twoja intuicja nie zawiodła i skończyło się to w ten sposób i tak szybko.
Nie napisałam, że TYLKO mężczyźni kłamią. Temat jest o facecie, więc nie ma co pisać o zakłamaniu kobiet. Chociaż osobiście mam znajomą, która w "uczciwości" przebija byłego autorki
Tak w ogóle, jak kolesiowi nie pasowała dziewczyna, to powinien z nią najpierw zerwać, a potem znaleźć sobie inną. Chociaż często się to dzieje w odwrotnej kolejności niestety.
Jego minę pamiętam do dziś choć minęły już 3 miesiące.Jednak jego próby wytłumaczenia były zdecydowanie lepsze.W ciągu jednego wieczoru stworzył aż 3.Pierwsza zakładała,że od początku wiedział,że to będę ja,bo nikt inny przecież by się z nim nie umówił. Zrobił wszystko tak jak chciałam,bo w ten sposób chciałam zakończyć ten związek i on mi to ułatwił.Druga wersja zakładała,ze specjalnie z nią pisał,żeby w ten sposób zachęcić mnie do współżycia(do dziś tego nie rozumiem:))Trzecia była chyba najciekawsza z nich.Umówił się z nią ,bo chciał sprawdzić,kto mu wykręcił taki numer ,bo on nie wiedział.Spotkałby się ale napewno w życiu by nie, zdradził.Widząc,że to ja chciał mnie zabrać i spędzić ten czas ze mną a swą ciekawość kto to był schować głęboko do kieszeni i zapomnieć.Na końcu powiedział,że nic się nie stało,bo"fizycznie" do zdrady nie doszło.Chyba nigdy tego nie zrozumiem.Jedna wersja zaprzeczała drugiej i nawet w takiej sytuacji nie potrafił przyznać się do tego co zrobił.
Hipokryta, chciał bzyknąć małolatę, ale się wydało i w ten sposób, aby wybielić siebie i zrzucił poczucie winy na Ciebie.
Oczywiście dobrym wytłumaczeniem zakończenia "związku" będzie znalezienie winowajcy, czyli Ciebie- cwaniak, jakich mało.
Znajdziesz kogoś, kto będzie kochał Cię i za charakter i za zajebistość-słowem za całokształt.
Uszy do góry!
możesz mieć czyste sumienie. Powód do zakończenia związku przynajmniej był konkretny a nie tak jak niektórzy piszą na tym forum że laska zostawiła ich bo nie oddzwaniali przez x razy. Więc sama widzisz że Twój przypadek miał większy priorytet niż ten opisany przeze mnie przyklad.
Dziś oprócz smutku mam poczucie winy,że aby zrozumieć z kim byłam musiałam to sprawdzić w tak "perfidny" sposób.
Rozumiem, ale pomyśl, co by było, gdybyś odkryła, kim on jest, po 10 latach małżeństwa z trójką dzieci. Lepiej, że to wyszło tak wcześnie.
A patologiczni łgarze się nie zmieniają. Znam bardzo dorosłą osobę, która od kilkudziesięciu lat wymyśla takie niestworzone baje na każdy temat, że nikt ze znajomych nigdy już jej w nic nie uwierzy. Oby Ci się już nigdy nikt taki nie trafił, bo życie z mitomanem jest cholernie męczące.
Fajnie go załatwiłaś. Ale szkoda Ciebie... Każdą z nas chyba musi spotkać podobna przygoda ![]()
13 2014-09-02 22:29:21 Ostatnio edytowany przez 3metrynadniebem (2014-09-02 22:31:57)
Obiecałam,ze nigdy już więcej nikogo w ten sposób nie będę sprawdzać,bo czasem poprostu chyba lepiej jest nie wiedzieć.Zbyt dużo kosztowała mnie ta 'wiedza'.Było i nadal jest ciężko ale liczę że z każdym dniem będzie coraz lepiej. Napewno jeszcze długa droga przede mną zanim znów zacznę komuś ufać.W dodatku muszę odbudować utracone poczucie własnej wartości,bo takie słowne rany są gorsze niż te cielesne.