netkobietyWszystkie działy
Stres, lęk, nerwica, depresja

Może ktoś coś doradzi

4 odpowiedzi2 271 wyświetleńzałożony przez katrina0512, 29.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

Jeśli przeżywasz kryzys, porozmawiaj z kimś od razu: Telefon zaufania dla dorosłych 116 123, w nagłym zagrożeniu 112. Wypowiedzi na forum nie zastępują pomocy specjalisty.


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Może ktoś coś doradzi

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

1

Temat: Może ktoś coś doradzi

Moja gówniana sytuacja emocjonalna zaczyna się od zakończenia studiów tj. od zeszłego czerwca. Wtedy to NIE obroniłam licencjatu i olałam go,bo po co. Zaczęłam pracę w gównianym miejscu,bo tylko tam mnie przyjeli. Stres niesamowity,bo pierwsza praca i jeszcze taka myśl, że rodzice mi nie pomogą,bo nie mają pieniędzy. Więc się zadręczałam w tej podłej robocie jakieś 10 miesięcy. Dostałam awans, konkretnie się poświęciłam, straciłam przez to swoje życie prywatne. Kilka rzeczy w pracy się posypało i powiedziałam ,że mam dosyć. Rzuciłam wypowiedzenie. Zrobiłam to ponieważ dostałam pracę "po znajomości" u mężczyzny który się do mnie zalecał. Szczęśliwie mi pomógł dając pracę zdalną, przed komputerem(niestety u niego skopałam sprawę i zakonczył ze mną współpracę). Od mojego zwolnienia zaczęło ze mnie wszystko "wypływać" , cały szlam jaki zebrał mi się w tej pracy. Tak jakbym przez cały ten czas gdy pracowałam wszystko to wstrzymywała i po prostu nagle wszystko puściło. Zaczęły się myśli samobójcze, konkretne, umówiłam wizytę u psychiatry - była dopiero w marcu tj. miałam czekać miesiąc czasu. Pamiętam jak dziś, że dla mnie czekać ten miesiąc było niemożliwe, myślałam czy to ma sens się umawiać, bo przecież nie wiem czy jutro się nie rzucę z mostu (sprawdzałam różne sposoby by się zabić i leki wydały się najbardziej sensowne ,ale nie miałam dostępu). Jakoś przetrwałam, chyba tylko dzięki mojej koleżance i dzięki temu facetowi (aniołkiem to on nie był ,ale to dłuższa historia). Dostałam leki przeciwdepresyjne, brałam, a później odstawiłam. Dostałam terapie, ale jakoś nie za bardzo pasowała mi Pani, która niemalże z zegarkiem w ręku siedziała na każdej sesji , która odbywała się raz na 2 tygodnie. Zresztą wiele z nich było przesuwanych przez nią na tyle, że przez 3 miesiące spotkałyśmy się może ze 4-5 razy. Ogólnie dramat. Zupełnie nic nie warte to było. Od jakiegoś czasu prawie codziennie płaczę. Poranek zaczynam w miarę, mam energię i dobry humor, ale wieczór to zawsze zanoszenie się płaczem. Choć mój stan się poprawił odkąd obroniłam dyplom, ale czuję ,że nadal nie jest najlepiej. Najgorsze są właśnie te wieczorne humorki. Tak jak pisałam niemalże codziennie płaczę. Najgorsze jest to, że wyjechałam z kraju i nawet nie mam jak wrócić do psychiatry po leki ,bo teraz przyznaję, że po prostu bym chętnie je brała. Strasznie się męcze sama ze sobą. Wiele rzeczy się na siebie nałożyło,że tak się czuję i sporo spośród okrutnych, mrocznych wątków omijam ,ale po prostu główna myśl jest taka:

Jak mam sobie radzić, ze swoimi humorkami BEZ LEKÓW, BEZ TERAPII?

Tak jak pisałam jestem poza granicami kraju i nawet jakby mnie było stać na terapie u psychologa tutaj (wolę nie wiedzieć ile to kosztuje) to trudno by mi było z niej skorzystać w pełni rozmawiając w obcym języku.

Błagam tylko odpuśćcie głodne kawałki w stylu: "Życie jest piękne", "Jeśli się zabijesz Twoi bliscy będą cierpieć"(uwielbiam ten tekst, a co ja żyję dla nich? oni raczej jakoś dla mnie nie żyli...) , "Co Ci się takiego w życiu przytrafiło, to pewnie drobnostka w porównaniu z cierpieniem głodnych dzieci w Afryce", "Inni mają gorzej". Nienawidzę tego i jest to ostatnia rzecz, która byłaby w stanie mnie podnieść na duchu.

Mam na myśli bardziej jakieś takie sensowne sposoby tj. jakieś ćwiczenia z NLP (skuteczne), zwyczajne praktyczne i proste porady...

2

Odp: Może ktoś coś doradzi

Masz pierwsze etapy depresji i jak się chce to sie potrafi z tym żyć. Życie jest piękne jak potrafi sie je doceniać i nim cieszyć. A Ty nie potrafisz dlatego chcesz żeby Ci tego oszczędzono. W skrócie polecam Ci przeczytać książkę pt "Biegnące z wilkami" wink

3

Odp: Może ktoś coś doradzi
zanetka45 napisał/a:

Masz pierwsze etapy depresji i jak się chce to sie potrafi z tym żyć. Życie jest piękne jak potrafi sie je doceniać i nim cieszyć. A Ty nie potrafisz dlatego chcesz żeby Ci tego oszczędzono. W skrócie polecam Ci przeczytać książkę pt "Biegnące z wilkami" wink

Dzięki za próbę...

książkę miałam przeczytać, ale jestem w trakcie innej.

Po drugie, psychiatra zdiagnozował u mnie coś innego.

Po trzecie, życie jest piękne tylko nie potrafię go docenić. No cóż może i jest,ale nie potrafię go docenić. Najwidoczniej....

4

Odp: Może ktoś coś doradzi

Hej,

a może terapia przez Skype'a z terapeutą z Polski?

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » Może ktoś coś doradzi

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026