Witam. Od paru miesięcy nie czuję się tak jak zawsze... Mam ataki duszności,lęk że coś mi się stanie,ból i pieczenie w klatce piersiowej. poszłam do lekarza po czym powiedział mi że to nerwica. Przestraszyłam się bo nie wiem jak z tym żyć. Zapisał mi spamilan 5 mg, na początku ich brania niby było wszystko dobrze ale teraz te ataki wracają nie wiem jak radzić sobie z tymi lękami. Mam dopiero 22 lata i 2 letnia córkę i chciałabym żyć tak jak wcześniej... Jestem z nią sama w domu prawię całymi dniami bo chłopak pracuję. Wiem że muszę sobie z tym poradzić sama bo każdy ma swoję życie i nikt nie może być ze mną 24 na dobę. Dlatego mproszę was o pomoc i radę jak sobie z tym poradzić? czy iść do psychiatry?
Podobne tematy
Jo jak dostałaś spamilan to znaczy że rozpoczęłaś leczenie farmakologiczne. Czyli idź do psychiatry, bo pierwszy lek mógł po prostu nie przypasować.
Rozwiązanie farmakologiczne jest tymczasowe. Powinnaś też chodzić do psychologa... Musisz zrozumieć skąd się ten problem bierze i jak z nim sama sobie poradzić. Trzymaj się mocno!
Dzięki bardzo:)
Piszę tę wiadomość do "sluu".Czytalam trochę Twojego bloga i Twój profil,zainteresowala mnie Twoja osoba.Ja mam 47 lat,na Forum pisałam,ale jakis rok temu,to było kilka wątków.Nie chcę sie tutaj za bardzo odkrywać,jeśli możesz,napisz do mnie na mojego maila,może popiszemy ze sobą?Co Ty na to?Ja mam diagnozę również "Depresja lękowa",walczę z nią od 2009 roku ,już nie placzę codziennie,ale jeszcze sie nie wyleczylam.I tak jak Ty miewam migreny.Interesuje mnie również taniec i psychologia,uwielbiam czytać poradniki psychologiczne i czasem magazyn "Sens".Resztę napiszę,jak zdecydujesz się napisac do mnie.Brawo za bloga!Pozdrawiam cieplutko.
Paulina,ja przez lata całe żylam z nerwicą(ponad 20 lat)zanim pojawila sie u mnie - jak nieproszony gość - depresja.Życie z nerwicą łatwe nie jest,ale jak nie ma wyjścia to się żyje...Przede wszystkim polecam farmakoterapię(odwiedz dobrego psychiatrę) i psychoterapię,ale wiem ze w naszym kraju na NFZ i dobrego psychologa nie ma co liczyć.Jestem tego żywym przykladem.Obecnie nie chodzę do żadnego psychologa,bo nie stać mnie po prostu na cotygodniowy wydatek 80-90 zł.Miesięcznie to wychodzi 320-360 zł.Dla mnie zbyt duża suma,tym bardziej ze nie mam pracy.Mój mąż zarabia i nas utrzymuje.W małżeństwie jestem 24 lata i mąż wiedzial jeszcze przed ślubem,ze mam klopoty natury psychicznej.Ale kochamy się bardzo i chcemy razem iść przez życie.Życzę Ci zebys jednak poszukala terapii na nfz,w Katowicach -Szopienicach jest oddzial Depresji i Lęków,moze tam spróbujesz?Pozdrawiam.
Aniołek Witaj. Ja tez mam depresje lekową, myslę, że depresji nabawiłam sie poi części z powodu nerwicy, rozklekotanego serca no i zdarzenia które odcisnęło piętno na mym zyciu...przewlekły stres temu pomógł ehhh. Ja już nie wiem co robić bo pierwsza wizyta u specjalisty była porażką, gorzej się czułam (przed nie wiedziałam co to atak paniki)
Paulina92 ja też miałam taki problem, u mnie zaczęło się nagle, dostałam ataku paniki bez powodu. Walczyłam ponad 2 lata, w najgorszym stadium bałam się już nawet być sama w domu. Teraz mija czwarty rok od tamtego wydarzenia i powiem Ci, że czuję się już całkiem dobrze. Piszę to ponieważ chcę, żebyś uwierzyła, że można się z tym jakoś uporać, choć to nie jest łatwe. Wiem, że nerwica może powrócić i wiem, że niektórzy ludzie zmagają się z nią latami.
Ja co chwilę miałam inne objawy. Od uczucia "kulki w gardle" po wrażenie jakbym miała atak serca. Powiem Ci jak ja wychodziłam z tego stanu. Najpierw zdecydowałam się rozpoznać wroga i dużo czytałam na ten temat. To pozwoliło mi uzmysłowić sobie, że inni mają podobnie, a te wszystkie objawy są tylko odczuciem i nie są groźne dla mojego zdrowia. Później zrozumiałam, że nie mogę uciekać przed sytuacjami, które powodują lęk. Zaczęłam je powolutku ( na miarę swoich możliwości ) oswajać. Jeśli bałam się wyjść z domu, to specjalnie wychodziłam i spacerowałam tak długo aż lęk nie minie. Łatwo mi się oczywiście o tym pisze, ale wiem jak to jest trudne w rzeczywistości. Jeśli chodzi o leczenie farmakologiczne, to zdecydowałam się na antydepresant. Nie jest to typowy środek przeciwlękowy, ale mi zależało najbardziej na pokonaniu smutku i braku nadziei. Nie chodziłam do psychologa, choć uważam to za dobre rozwiązanie. Po tych wszystkich zabiegach udało mi się pokonać lęki i wrócić do normalnego funkcjonowania.
Czasem miałam wrażenie, że na pewno coś mi jest, że to jakaś choroba fizyczna, a nie żadna nerwica. Boziu.. Czego ja już u siebie nie podejrzewałam. Zrobiłam badania i wszystko było ok ( warto zrobić badania, bo niektóre choroby dają podobne objawy do nerwicy ). Dobre rezultaty daje obserwowanie własnych reakcji. Robiąc to systematycznie da się zauważyć, że lęki często pojawiają się w określonych sytuacjach. Dla mnie to był dowód. Od tej pory uwierzyłam, że to nie choroba fizyczna.
Miałam ten sam problem, co Ty. Mój chłopak wychodził do pracy a ja już zalewałam się zimnym potem. Czasem nawet go prosiłam, żeby brał urlop na żądanie albo jechałam do rodziców, żeby nie być sama w domu. Ty masz 22 lata, u mnie zaczęło się gdy miałam 25. Czytając twój post, czuję się jakbym czytała o sobie.
Teraz kiedy to piszę, to właśnie jestem sama w domu. Nie mam żadnego lęku. Zapomniałam już nawet jakie to było uczucie. Po prostu zajmuję się swoimi sprawami. Ty też tak będziesz miała, tylko wymaga to wysiłku, ale zobaczysz, że się opłaci. Polecam Ci książkę "Zrozumieć lęki, pokonać panikę. Poradnik dla kobiet" Pe Jacobi. Bardzo mi pomogła, może i Tobie pomoże. Trzymaj się dzielnie a najważniejsze, to uwierz, że można to zwalczyć. Dla siebie i dla swoich bliskich. Napisz do mnie jeśli będziesz chciała wymienić się doświadczeniami
Powodzenia!
Wizyta u psychiatry obowiązkowo i zmiana leków jeśli na te źle reagujesz, możesz poprosić również o skierowanie do psychologa/psychoterapeuty. Zaburzenia lękowe się leczy i przy odpowiedniej pomocy da się z tego wyjść.
Swoją drogą wszystkim 'znerwicowanym' polecam blog szaffer.pl ![]()
Amelka17 tak też tak teraz mam gdy chłopak wychodzi do pracy ja dostaję paniki że dostanę 'atak' i coś mi się stanie... ostatni dostałam bóle w mostku poszłam z tym do lekarza ale okazało się że to właśnie od tej nerwicy a ja już miałam 100 innych chorób w głowie. Ten strach jest najgorszy. Chociaż wiem że nic mi się nie stanie i że ten 'atak' minie ale myśli same wchodzą do głowy. Tak to kucie w sercu też mnie przerażało myślałam że mam zawał. A lekarz do którego chodziłam internista stwierdził że za dużo o tym myślę i że panikuję. Ale on nie wie jak to jest... Gdybym sama tego nie miała pewnie też bym tak sobie pomyślała. Najczęściej te ataki pojawiają się wieczorem... chyba boję się tego że się nie obudzę. straszne. dzięki że napisałaś i że nie tylko ja mam takie objawy. Bo już myślałam że wariuje... Pozdrawiam:)
Paulina92 najtrudniej jest wytłumaczyć wszystkim dookoła, że to nam się samo dzieje. Przychodzi i już, że nawet gdybyśmy starały się o tym nie myśleć to i tak nic nie da. Dzieje się tak dlatego, że kto tego nie miał, ten nie jest sobie w stanie wyobrazić co to za uczucie. Moi bliscy nie rozumieli, zadawali mi pytania w stylu "jak można się bać jechać autobusem?" Niestety można, samotne podróżowanie w przypadku nerwicy czasem staje się niemożliwe. Właściwie tylko mój chłopak starał się mnie zrozumieć i mi pomagać.
Kiedyś byłam u rodziców i pokłóciłam się z mamą. Do dziś jestem jej wdzięczna za tę kłótnię, bo to był dla mnie taki kop, żeby wyjść i wrócić do swojego domu autobusem. Byłam tak wściekła, że już mi było obojętne czy wrócę sama
Wracałam do domu 45 minut i to bez żadnych lęków. Od tej pory postanowiłam, że już sobie będę jeździła, że przestanę postrzegać autobus jako "śmiertelne zagrożenie". Zaczęłam pozytywnie myśleć o samotnym podróżowaniu i to wiele zmieniło.
To jest tak, że jak pogryzie nas pies, to nasz mózg koduje to wydarzenie i innych psów zaczynamy się bać. Tak też jest z lękami. Mieliśmy atak paniki w domu, to ten nasz dom zaczyna się robić nie do końca bezpieczny, bo mózg zapamiętał tę przykrą sytuację. Należy się starać oswajać nasz mózg, że dom jest jednak bezpiecznym miejscem. Musimy się na nowo "przeprogramować".
Smutno mi kiedy myślę o tym co przeżywasz.. Wiem jak to jest kiedy wszystko zaczyna się wydawać nierealne, jak w koszmarze. Nic człowieka nie cieszy, nie wiesz kiedy nadejdzie kolejny lęk. Serce samo zaczyna szybciej bić.. Ja miałam też takie dziwne zawroty głowy. Nie miały one nic wspólnego z normalnymi zawrotami, niby nie kręciło mi się w głowie, ale jak spacerowałam sama, to czasem musiałam przystanąć i chwycić się płotu.. No i to uczucie, że traci się zmysły, że może to początki schizofrenii albo jakiejś innej choroby. Nie martw się kochana, to tylko subiektywne odczucie, pozostaniesz taka, jaka jesteś. Nie wariujesz. Po prostu musisz zmierzyć się z czymś, co sprawia, że jak już uda się to pokonać, to człowiek staje się silniejszy, mądrzejszy i szczęśliwszy niż był przedtem. Ja dzięki temu, że doświadczyłam tego koszmaru naprawdę jestem szczęśliwsza niż zanim zaczęła się moja przygoda z nerwicą.
Najważniejsze to nie uciekać przed lękiem, bo wtedy będzie się uciekać już zawsze. Ataki mają to do siebie, że zawsze mijają po krótkim czasie. Postaraj się z tym zmierzyć, nie walcz z lękiem, po prostu usiądź sobie i go przeżyj. Postaraj się wykrzesać z siebie odrobinę odwagi. W ten sposób mózg przestanie zapamiętywać sam lęk i sytuację z nim związaną, bo dojdzie do tego jeszcze poczucie zwycięstwa, a to już pierwsze zakodowane odczucie pozytywne. Staraj się aby tych pozytywnych było jak najwięcej, bo jak coś się dobrze kojarzy, to przestajesz się bać. Pogryzł Cię pies? Zaprzyjaźnij się z innym, a twój lęk zmaleje. Moim zdaniem tak to działa. Pozdrawiam i pamiętaj nie jesteś sama ![]()
No właśnie nikt nie potrafi zrozumieć że te lęki same przychodzą chociaż tego nie chce. Ja jestem w szoku że piszeż o szczęściu... ja na tą chwilę nie wyobrażam sobie być szczęśliwą z nerwicą. ostatnio boli mnie w mostku i to nawet przy podnoszeniu Mojej córki i wtedy wpadam w panikę że mam zawał lub jakiś udar i się koszmar zaczyna. Czasem mam takie załamanie że nie wygram z tą chorobą i że się poddam,a tego naprawdę nie chce. chciałabym być już na tym etapie co ty jesteś ale wiem że jeszcze daleka droga do tego. Fajnie że mogę popisać z kimś kto miał taki przypadek jak mój i że chociaż ktoś rozumnie jakie to ciężki:)
Miłamała to po wizycie u specjalisty dostałaś ataki paniki? ja mam to od samego początku. Okropne ale musimy z tym walczyć chociaż proste to nie jest:(
Tak Paulina, jestem szczęśliwa, bo nareszcie mogę funkcjonować tak jak inni ludzie i to jest mój mały sukces. Dzięki temu bardziej uwierzyłam w siebie i więcej rzeczy mi się udaje.
Mam takie wrażenie, że lęki wracają wtedy, gdy najbardziej się ich boimy. Taki strach przed lękiem. Zobaczysz, przyjdzie taki czas, kiedy i Ty przestaniesz się bać. Zastanów się, co może być przyczyną nerwicy. To też bardzo ważne.
Nerwica może powodować różne bóle. Może Cię boleć w mostku, znam historie ludzi, których od nerwicy bolała... ręka. Wydaje się niemożliwe, że mózg powoduje takie bóle, a jednak. Ja miałam często ucisk w tylnej części głowy. Byłam przekonana, że mam jakiegoś raka. Z czasem, gdy lęki minęły zniknęły wszystkie "dziwne" objawy.
W czasie mojej walki podejrzewałam u siebie zawał kilkadziesiąt razy. Udar też. Jeśli przeczytałam o jakiejś chorobie w internecie, to zaraz zaczynałam mieć objawy tej choroby
Należy zawsze pamiętać, że ten lęk i wszystkie związane z nim dolegliwości cielesne to jest normalna reakcja na stres, tyle, że spotęgowana.
Też często miałam wrażenie, że się poddam, że już zawsze będę zdana na innych. Są lepsze i gorsze dni, ale wiedziałam, że specjalnie nie mam wyjścia i muszę się starać.
Z nerwicą trudno jest być szczęśliwym, ale prawdziwe zadowolenie przynosi walka z nią, małe sukcesy i w końcu wyjście z tej dolegliwości.
Amelka 17 to aż nie możliwe że mam takie same objawy jak ty. Ale fajnie że jest ktoś kto w jakimś stopniu może mi coś doradzić. Dzięki:) Teraz wiem w 100% że można z tego wyjść bo na początku myślałam że jest to nie możliwe. Trochę boję się wizyty u psychiatry,ale chyba się zdecyduję tylko muszę nabrać więcej odwagi:)
Amelka 17 to aż nie możliwe że mam takie same objawy jak ty. Ale fajnie że jest ktoś kto w jakimś stopniu może mi coś doradzić. Dzięki:) Teraz wiem w 100% że można z tego wyjść bo na początku myślałam że jest to nie możliwe. Trochę boję się wizyty u psychiatry,ale chyba się zdecyduję tylko muszę nabrać więcej odwagi:)
Bardzo się cieszę, że już wierzysz, że można to pokonać, bo to bardzo ważne. Ja też przeczytałam kiedyś historię osoby, która z tego wyszła i bardzo mi to pomogło.
Ponoć co dziesiąty dorosły człowiek przynajmniej raz w swoim życiu doświadcza lęku i ataków paniki, a nam się czasem wydaje, że tylko nas to dotyczy.
Nerwica często pojawia się właśnie w naszym wieku, kiedy się usamodzielniamy i zostajemy rodzicami. U mnie zaczęło się niedługo po wyprowadzce od rodziców. W dzisiejszych czasach kobiety "powinny sobie ze wszystkim radzić". Nasz kobiecy mózg jest pięknie skonstruowany, ale też bardzo delikatny. Może dlatego nerwicy częściej doświadczają kobiety..
Nie martw się kochana, idź do lekarza, ale do takiego, który Cię wysłucha, a nie będzie oceniał. Jak Ci się nie spodoba, to zawsze możesz go zmienić, ale warto się za to zabrać jak najszybciej, bo po co się męczyć i utrwalać w sobie lęki.. Powinien Ci wytłumaczyć jak to wszystko działa w naszej głowie. Super, że napisałaś, bo to znaczy, że szukasz rozwiązań i chcesz "rozpoznać wroga". Czym więcej będziesz wiedziała na ten temat, tym będzie Ci łatwiej i lepiej poznasz siebie ![]()
Ty już to przeszłaś i dlatego tak dobrze cię rozumiem i fajnie mi się z Tobą pisze. Dzięki że poświęcasz mi swój czas bo szczerzeże od kiedy piszę z Tobą inaczej patrze na newicę. Może nawet sama uporam się z tą chorobą bo tak naprawdę to wszystko jest w głowie i tam muszę sobie wszystko przestawić i na pewno wtedy lęki i bóle w mostku odejdą:)
19 2014-09-05 06:51:06 Ostatnio edytowany przez Amelka17 (2014-09-05 07:10:11)
Niestety trudno jest się uporać z nerwicą bez pomocy, jednak najważniejsza jest praca jaką się samemu wykonuje. U mnie to było tak, że obserwując siebie zauważyłam, że lęki dopadają mnie najczęściej kiedy jestem smutna i niezadowolona z życia. Kiedy udało mi się coś ważnego (np. znalazłam fajną pracę) to nie miałam żadnych lęków przez 3 miesiące, bo cieszyłam się życiem. Niestety kiedy ten stan minął, zaczęła się rutyna i codzienne obowiązki, lęki powróciły. Rozmawiałam z moją lekarką rodzinną i poprosiłam ją o przepisanie antydepresantu. Ona bardzo mi pomogła, wytłumaczyła, że te objawy ze strony mojego ciała nie są groźne, ale zaznaczyła też, że jeśli się lepiej nie poczuję, to muszę iść do psychiatry.
Zaczęłam stosować antydepresant ( był już sprawdzony, bo kilka lat wcześniej brałam ten sam lek na depresję ). Pierwsze 2 tygodnie to był koszmar. Miałam takie ataki paniki jak nigdy wcześniej. Już miałam się poddać i go odstawić, kiedy poczułam się lepiej. Później coraz lepiej, aż w końcu lęki zniknęły zupełnie.
Trochę bałam się odstawić mój lek, bo bałam się, że jak przestanę go brać, to nerwica wróci. Lekarka zaleciła w jaki sposób mam go odstawiać i spróbowałam. I w tym momencie okazało się, że cała moja wiedza na temat sposobów walki z lękiem okazała się wystarczającą tarczą ochronną. Wiedziałam już co mi dolega, jakie są reakcje mojego ciała i jak w razie potrzeby stawić im czoła.
Dziś mijają prawie 2 lata od odstawienia leku i nie miałam w tym czasie żadnego ataku paniki, a z małymi lękami, które mnie czasem dopadały, potrafiłam się doskonale uporać, jeszcze zanim się rozwinęły.
Nie wiem czy dałabym radę bez leku i bez pomocy wspaniałego lekarza, natomiast wiem, że największym lekarstwem i zabezpieczeniem dla mnie na przyszłość jest moja praca nad umysłem, moje sposoby na lęki i to, że zrozumiałam jak działa nerwica. I nawet jeśli ona miałaby kiedyś powrócić ( choć nie wierzę, że wróci ) to mam już cały arsenał swoich sposobów na udaną walkę.
Najgorsze są pierwsze chwile z nerwicą, bo człowiek nie wie, co się z nim dzieje. Widzisz Ty też się lepiej poczułaś, jak stwierdziłaś, że jednak nie wariujesz
I o to chodzi.
Cieszę się, że nabrałaś nadziei, jednak muszę dodać, że wyjście z tego nie jest łatwe, wymaga dużo pracy nad sobą i trwa dość długo. Niestety to tak szybko nie mija. Nie chcę, żebyś się rozczarowała, że mimo pozytywnego nastawiania lęki wracają. One pewnie będą jeszcze wracały ale najważniejsze są dwie zasady. Po pierwsze - na 100% da się z tego wyjść, po drugie - lęki i reakcje ciała nie są dla nas groźne, nic nam się od tego nie stanie ( oczywiście pod warunkiem, że są spowodowane nerwicą, dlatego aby mieć pewność należy zrobić sobie badania). Życzę wytrwałości, nie poddawaj się, pozdrawiam ![]()
o ty miałaś dobrze bo miałaś dobrego lekarza interniste. Ja niestety mam takiego który moim zdaniem myśli że kłamie i że przesadzam każe mi nie myśleć o tym i że wszystko będzie dobrze... wgl na początku jak do niego poszłam zrobił mi badania krwi i ekg wszystko jest dobrze i zapisał mi magnez z witaminą B ... nie wiem w czym miało mi to pomóc. Jak poszłam do niego grugi raz i mówiłam że to co mi zapisał nie pomaga to zapisał mi ten spamilan brałam go niby było dobrze ale zaczeło mnie kuć w sercu i to do takiego stopnia że jak zakuło to robiło mi się słabo byłam cała mokra i tak było kilka razy dziennie. odstawiłam je sama biore je wtedy jak mam atak paniki... Nie wiem czy pomagają w tym tabletki czy psychika że wzięłam tabletkę.
A zanim zaczęłaś brać Spamilan, to kłuło Cię w sercu? Tabletki mogą Ci pomagać, działają przeciwlękowo, ale ja bym na twoim miejscu zmieniła lekarza. No kurde, dziwne to, że Ci mówi, że przesadzasz.. Wydaje mi się, że jego podejście raczej nie pomoże
Może lepiej poszukać psychiatry, do niego nie trzeba mieć skierowania, a jest lepiej zorientowany w temacie. No i nie powinien Cię oceniać. A dostałaś skierowanie na badanie hormonów tarczycy?
Tak miałam robione badania na tarczycę,cukrzycę, i jeszcze na coś ale już nie pamiętam. Wyniki oglądał ten mądry lekarz i poszłam jeszcze do innego i mówili że jest dobrze. Pujdę do psychiatry mama na mnie zarejestrować bo pracuje w szpitalu i poleciła mi jednego lekarza. A zanim zaczęłam brać spamilan to nie miałam kucia w sercu. Ale to dopiero jak się wyleczę bo teraz jeszcze dopadła mnie grypa:/
Zapytałam o ten spamilan, bo on ma czasem w skutkach ubocznych bóle w klatce piersiowej. To super, że mama poleciła Ci lekarza, daj znać, jak już będziesz po wizycie jak się czujesz. Cieszę się, że się zdecydowałaś, trzymam za Ciebie kciuki! No i zdrówka życzę ![]()
Dzięki:)
Amelka 17. Hej no i jestem zarejestrowana do psychiatry na 24.09. Trochę się boję tego... Ale muszę iść bo jest coraz gorzej teraz zaczęły trząść mi się ręce coraz częściej mam ataki duszności i ból w klatce. Ostatnio w niedzielę jechałam do taty na ur to przed wyjazdem myślałam że się uduszę... nie mogłam złapać powietrza okropne no i teraz jak nie mam sił z tym walczyć to zaczynam płakać i się jeszcze bardziej nakręcam że to na pewno nie nerwica tylko jakaś inna nieuleczalna choroba....:(
Miłamała,dzięki że napisałaś.Ja też nieraz po wizycie u specjalisty czułam się gorzej niż przed.Lekarz nie pojmie w pełni co to jest atak paniki.Kto nie przeżyje tego,to nie zrozumie.Nieraz spotykalam sie z niezrozumieniem ze strony członków rodziny.Wczoraj też mialam taki atak bez powodu - ot.wkładałam pranie do pralki i nagle mnie dopadło.Zaraz się położylam,tak zwykle robię.Biorę potem lek i czekam az minie.Wtedy wychodzę do świata.Pozdrawiam Ciebie i wszystkich tu piszących cieplutko.
Amelka17. No i byłam u tego psychiatry,ogólnie było dziwnie zapisał mi Parogen który mam brać codziennie i Afobam ten mam brać jak ma 'atak'. 22 mam się zgłosić znowu do niego. A jak tam u Ciebie? czemu tak długo się nie odzywasz? Pozdrawiam
Dziewczyny! zmagam się z nerwicą od lat. Znam wszystkie objawy i lęki, które tu opisujecie. To jest moja "pamiątka" z dzieciństwa w rodzinie z problemami alkoholowymi. W chwili obecnej wychodzę na prostą, żyję normalnie, jestem szczęśliwa. Nigdy nie brałam żadnych leków. Dla mnie jedynym sposobem na pokonanie nerwicy jest terapia. Leki nie rozwiązują problemów, a jedynie likwidują nieprzyjemne objawy. Mój brat jest chory na depresję, leczy sie tylko farmakologicznie. Niestety choroba wraca do niego co jakiś czas. Leki powodują pewną ulgę, ale nie rozwiązują problemów, nie zachęcają do pracy nad sobą. Dlatego przez kilka lat ma spokój, a potem w najmniej oczekiwanym momencie choroba wraca do niego jak bumerang. Wiem, że czasem trzeba wziąć leki, bo objawy choroby sa tak nasilone, że nie da sie normalnie funkcjonować, ale bez terapii one podziałają tylko przez chwilę i nie przyniosą trwałych efektów i gruntownych zmian.
Ja rozumiem dylematy finansowe, sama je miałam i mam nadal, ale pomyślałam tak - nie wybrałam sobie takiej choroby, a muszę ją leczyć, gdybym zachorowała na jakąś chorobę somatyczną, to zrobiłabym wszystko, żeby wyzdrowieć i wydałabym na to każde pieniądze, dlaczego więc mam nie leczyć nerwicy, to choroba jak każda inna. Znalazłam naprawdę świetną terapeutkę i wcale nie zdziera ze mnie aż takiej fortuny. Widząc moja determinacje, była również skłonna obniżyć dla mnie swoje stawki. Ja nie wiem jak to jest w Polsce, bo mieszkam za granicą, powiedzcie mi więc - czy jest to naprawdę aż tak ogromny wydatek? A co z psychologami z NFZ? Dlaczego tak wszyscy po nich jeżdżą?Czy oni rzeczywiście są tacy kiepscy?
Mamamamusia. Wiesz ja mieszkam akurat na wsi i nie mam prawka i za bardzo możliwości dojeżdżać na terapię... Oprócz tego mam ogromną nadzieję że te tabletki mi pomogą. Ja byłam pierwszy raz w życiu u psychiatry i właśnie z NFZ wrażenie mam dziwne może to dlatego że nigdy nie byłam u tego typu lekarza ale jak pytałam jego pacjentów o opinię o nim mówili że jest bardzo dobrym lekarzem i że na pewno w jakimś stopniu mi pomoże uporać się z tą chorobą. Wszyscy mówią nie przejmuj się to tylko nerwica ale nie wiedzą co mówią. Nie wiedzą jak ta choroba potrafi uprzykrzyć życie. Podziwiam wszystkich którzy piszą że z nerwicą można być szczęśliwym człowiekiem ja na tą chwilę mam zupełnie inne zdanie i nie życzę tę choroby najgorszemu wrogowi. Pozdrawiam:)
Ja mam dwójkę malutkich dzieci i też nie mam prawka i czasu jak na lekarstwo, a moja terapia prowadzona jest przez skype, czyli bez wychodzenia z domu i jeżdżenia gdziekolwiek
Dla chcącego nic trudnego
Ta wieś i brak możliwości to są twoje wymówki jedynie, sama tez kiedyś szukałam podobnych, żeby tylko nie iść na terapię.
Tabletki ci pomogą owszem, ale to nie będzie trwałe i nie rozwiąże twoich problemów. Nie życzę ci źle naprawdę, ale przy samym leczeniu farmakologicznym Twoja choroba wróci. Mam przykład swojego brata i jego najpierw nerwicy, potem depresji. On też jest oporny na terapię, świetnie reaguje na leki i w szybkim czasie wychodzi na tzw prostą, tylko że ma nawroty choroby. Tak to działa niestety. Leki nie rozwiązują problemów, likwidują jedynie przykre objawy, ale nie na zawsze.
Słuchajcie, nei chce też od razu biegac po lekarzach i brać jakies silne i mocne leki antystresowe. Moze jest coś co mozecie polecić , ale coś takiego sprawdzonego na stres, poddenerwowanie co moge kupić bez recepty ?
Bede bardzo wdzieczna.
hmmm czy u nas terapia przez skype jest możliwa to nie wiem ale gdyby była tka możliwość to na pewno bym skorzystała. Ja nie szukam wymówek tylko poprostu nigdy nie myślałam o terapii. Ale niektórzy leczą się tylko tabletkami i nawrotów nie mają. Nie każdy jest równy.
Patryckab jeżeli masz nerwice to bez leków lub wizyty u lekarza długo nie dasz rady. Też na początku myślałam że kupię sobie malisę czy jakieś krople uspokajające i będzie dobrze a to nic nie daję z biegiem czasu jest coraz gorzej. Także idz do lekarza bo samemu ciężko jest z tego wyjść
Patryckab,zanim trafisz do lekarza to polecam Ci duuużo magnezu(z jego preparatów b.dobry jest Slow-mag B6),tabletki ziołowe Relewium za 10 zł,lub Sedivitax - cena ok.30 zł,ale warto ich poszukać,mają bardzo dobry skład i m.innymi ułatwiają zasypianie jak wezmiesz 2.Można je znalezć zwłaszcza w sklepach ziołowych.Niektórym pomaga Nerwomix - kapsułki,niedrogie.A swoją drogą pomyśl o wizycie u lekarza.Powodzenia,ja tez choruję i wiem co to lęk i inne przykre objawy.
Witajcie,jestem tutaj nowa i chciałabym się dowiedzieć czy znacie taki lek coaxil,zapisał mi go kardiolog ponieważ miałam kołatania serca a teraz duszności wiec stwierdził nerwice,wogole cały czas odczuwam taki wewnętrzny niepokój,lek nie wiadomo przed czym,blagam Meza żeby wczesniej wracał z pracy bo boje się być sama.czuje się strasznie i nawet nie mam z kim pogadac:-)
asoltys12 witaj. Tego leku nie znam ale za to znam twoje objawy. mam dokładnie tak samo od samego rana do wieczora. jest to okropne. Też mam lęk i nie wiem z jakiego powodu a jak jestem sama w domu to boję się że coś mi się stanie. chociaż dobrze wie że biore leki i że nic mi nie będzie ale psychika działa. Ja staram się o tym nie myśleć robić coś żeby myśli były zajęte czymś innym i jak narazie od paru dni jest dobrze,oprócz tego byłam u psychiatry zapisał mi tabletki. Ale tak naprawde trzeba przestawić sobie w głowie niektóre rzeczy i nie myśleć o tym że jesteś sama albo że cię dusi. Wiem że łatwe to nie jest bo sama to przechodzę. Trzymaj się:)
asoltys12- znam ten lek, najlżejszy z możliwych. Nie ma skutków ubocznych tyle że czasami może być za słaby, albo na kogoś nie działać.
aniolek672- hej, skleroza nie boli, ale czy napisałaś do mnie?
Dziewczyny blagam napiszcie czy to kiedyś minie? Ja mam ciągle cos duszności arytmia strach ,boje się ze nie dam rady,wyprobowalam juz tysiąc metod i nic,wybudowalismy dom na takim zadupiu ze juz tu po prostu wariuje! Nawet nie mam się do kogo odezwac i boje się ze jak zemdleje to córeczka będzie w szoku i co zrobi?a do tego ciągle mierze puls czy jest ok.ech ciężko mi:(
myślę, że potrzebujesz terapii, cierpisz, chcesz tak żyć dalej w ciągłym strachu?
Tak wiem o tym ale nie jest to proste bo z kim dziecko zostanie,juz tak myslalam ze jak mi nie przejdzie po lekach to mała będzie jeździć ze mną,naprawdę najgorsze jest to ze jestem tutaj sama nawet sąsiadów nie ma i to mnie przeraża:-) każdy kto przyjeżdża jest zachwycony cisza spokój widoki a ja się codziennie mecze i odliczam godziny do powrotu Meza z pracy,chyba przez to nabawilam się tej nerwicy
Paulina czytalam twoje posty i wydaje mi się ze pomału wychodzisz z tego,jak ci się to udało?jakie bierzesz leki?tez jesteś sama z dzieckiem cały dzień?ja tez się staram czymś zająć ale nie mogę skupić myśli:( wredne chorubsko
Ostatnio miałam taki atak że wylądowałam na pogotowiu. Ale nic mi podać nie mogli bo sama musiałam się uspokoić. Tak jestem cały dzień sama z małą jak rano wstaję już myślę o tym żeby nic mi się nie stało itp.. od czasu kiedy poszłam do psychiatry jest lepiej nie boję się aż tak bardzo i jestem spokojniejsza. Ogólnie musisz mówić sobie że nic ci nie będzie że nie umrzesz itp i starać się nie myśleć o tym. Myśli same przychodza wiem o tym ale staram się wtedy zająć czymś żeby tylko nie myśleć. Okropna choroba:(
Ja mam dokładnie tak samo,rano pierwsza myśl czy się nie udusze i czy puls mi nie skoczy,nawet na holterze było widać ze rano o 6 tej puls 120 jak tylko się przebudzilam i zobaczylam ze Meza nie ma,ja się tez staram czymś zając ale brakuje mi juz pomysłów co robić, a teraz jeszcze doszly te duszności tzn cały czas nie mogę nabrać głębokiego oddechu i to juz mnie całkiem rozwala:( boje się nawet pojechać do fryzjera bo oddycham jak stary grużlik:-) dostalam ten coaxil ale kiedy on zadziała?skąd ty jesteś Paulina? Ja z opolskiego,mam 32 lata i dwie córeczki,sama cały dzień w domu z dziećmi ,wystraszona i załamana po malu,czy masz GG?
ja jak mam duszność biorę albo holsa albo w aptece kupiłam tabletki o nazwie validol są miętowe i uspokajające. Ja mam tak że wewnątrz mam strach nie wiadomo z jakiego względu. Ja jestem z kujawsko-pomorskiego mam 22 lata i 2 letnią córkę. Nie mam gg niestety. Podałabym ci mój nr tela byśmy mogły mieć kontakt ze sobą o ile byś chciała ale odrazu każdy by go miał. może podam ci moją pocztę? koże razem łatwiej by było pokonać to cholerstwo:)
Paulinów załóż GG to jest naprawdę minutka masz tu mój numer gg51726473 lub pisz na pocztę,na GG będzie lepiej pogadac:-) masz racje ze razem jest łatwiej,ja zauwazylam ze jak skacze mi puls i zaraz siadam na forum i pisze to się uspokajam,najgorzej jak cos się dzieje a jesteś sama :(mąż na początku się przejmował ale teraz widzę ze juz to olewa:(
Miało być Paulina sorki
Do Sluu.
Faktycznie,mam problemy z pamięcią i skupieniem uwagi,raz wydaje mi się że napisałam do Ciebie,a raz,że nie.Obiecuję to sprawdzić i bardzo Cię przepraszam.Pozdrawiam.
Założe ale jutro ok? bo dziś tak za bardzo nie mam czasu... No najgorsze jest być samej w czasie ataku ale tak na prawdę to wszystko jest w głowie tam trzeba sobie przestawić że nic ci nie będzie że przeżyjesz itp łatwe to nie jest. Ludzie którzy tego nie przeżyli nie będą cię rozumieć bo dla nich wydaję się że wariujemy bo boimy się np być same w domu,czy wyjść do sklepu...
asoltys12 jak tam się czujesz?
U mnie bez zmian codzienna walka,dzisiaj stałam w kolejce na poczcie i juz myslałam ze wyjce bo tak panikowalam ze się udusze:(masz juz to gg
astoltys12 o matko... współczuje ci naprawdę. Ja teraz po tych lekach też kiepsko się czuję codziennie boli mnie głowa a do lekarza dopiero 22 idę. A boję się odstawić bo boję się że te ataki powrócą. A ty wybierasz się do jakiegoś lekarza? Masz tu moją pocztę Paulina.zietara@sopko.pl chciałam założyć gg ale wystąpił jakiś błąd dziś się z tym pobawię jak mała zaśnie po południu. A dokładnie jakie masz objawy jak dostajesz atak? JA teraz jestem sama w domu z małą i nie boję się że coś mi się stanie wkońcu żyję tak jak przed tym jak dostałam pierwszy atak. Tylko ten ból głowy jest okropny,ale to się da jakoś:)
Ja to juz jestem taka wystraszona ze ledwo otworze oczy to juz myślę jaki mam puls i czy przypadkiem nie za wysoki!!!!wogole teraz to tylko mysleo tej nerwicy i na niczym sie nie mogę skupić,boje się cokolwiek robić żeby mi puls nie skoczył,to normalnie jest juz jakaś paranoja,biorę ten coaxil ale dopiero tydzień a on działa po mcu,muszę wytrzymać,do lekarza dopiero w listopadzie:(najgorzej ze jak serce zaczyna walić to jestem sama i nie mam się do kogo odezwac i wtedy jeszcze bardziej panikuje!fajnie by było gdybyś założyła GG to byśmy na bierzaco pogadaly,na pocztę tez możemy pisać asoltys12@wp.pl,oj ile bym dala żeby żyć normalnie i nie czuć juz tego lęku:-) jaki lek bierzesz?
asoltys12 Napisałam ci wiadomość na pocztę. Jak będziesz miała czas to zerknij:)
Witam.Mam te same objawy co Ty Paulina92.Dopadło mnie to ok. 7 lat temu.Przechodziłam przez duszności ,nie mogłam nabrać pełnego oddechu,zawroty głowy,drętwienia rąk i nóg,szybkie bicie serca,do tego lęki i niepokój,czasami czułam jak bym odpływała.Robiłam masę badań.Byłam u psychiatry i psychologa.Cały czas do niego chodzę raz w tygodniu.Ale u mnie to wszystko wzięło się przez boreliozę.Po 2 latach chodzenia po lekarzach,w końcu dowiedziałam się co mi dolega.Nie potrzebne mi były psychotropy tylko inne leczenie.Chociaż objawy są takie jak przy nerwicy,leczenie jest zupełnie inne.Ja niestety zbyt późno dowiedziałam się co mi dolega,więc chyba nigdy już z tego nie wyjdę.Mój żołądek jest za słaby,żeby znieść takie ilości leków.Opisuję swój przypadek,tam gdzie inne osoby piszą o nerwicy,bo może komuś tym pomogę i dla niego nie będzie za późno.Gdybym dostała jeszcze jedną szanse,gdyby tak czas się cofnął,gdyby...gdyby...Płakać dziś mi się tylko chce,że tak zaniedbałam swoje zdrowie,że tak się muszę teraz męczyć,że jestem taka nie normalna.Jednak żyję nie poddaje się,walczę.Nie zawsze jest tak źle.
Żanetka Hej no współczuję Ci. A mogłabyś mi napisać jakie miałaś badania robione że wkońcu wykryli ci tą boleriozę?Ja byłam u 3 lekarzy i potem jeszcze na izbiie przyjęć bo nie mogłam oddechu złapać i strasznie piekło mnie w klatce. No badania miałam robine i wszyscy zgodnie mówili że to nerwica. Trochę się przestraszyłam jak napisałaś że to też może być bolerioza. Straszne. Pozdrawiam:)
Hej.Paulina92 Żeby wykryć boreliozę trzeba zrobić badanie z krwi na boreliozę.To badanie jest płatne.Wiesz ja nie twierdzę,ze nie mam nerwicy,możliwe,że mam jedno i drugie.zanim zrobiłam te badania,byłam u wielu specjalistów.Zaliczyłam kardiologów,neurologów,gastrologów,ortopedów,okulistów.Miałam problemy ze wzrokiem.Mam je do tej pory,również ze słuchem.Mam niedosłuch.Czasami taki okropny rozdźwięk w prawym uchu jak ktoś głośniej mówi,ciężko to opisać.Zdarzały mi się podwójne widzenia.A przy zasypianiu,czasami taki straszny szum w głowie jak by samolot startował.Kiedy drętwiały mi ręce i nogi.Znalazłam się na pogotowiu,tam stwierdzili nerwice.Jak się powtarzało wzywałam pogotowie i też słyszałam,że to nerwica.Zaczęłam przyjmować psychotropy.Ale poprawy nie było.W końcu jak zrobiłam te badania.Okazało się,że bardzo przekroczyły normę.Lekarz który je oglądał od razu skierował mnie do szpitala,był bardzo zdziwiony,że ja jeszcze mogę mówić,chodzić.Wtedy to mi dopiero stracha napędził.Spędziłam 3 tyg w szpitalu na leczeniu.Ale w moim przypadku to za krótko.Jednak niektóre objawy ustąpiły.Nie mam już drętwienia rąk i nóg.Wiesz tu na którymś wątku też jeden chłopak opisywał te same objawy i przez 2 lata słyszał,że ma nerwicę.W końcu jakiś lekarz,chyba neurolog podpowiedział mu,żeby zrobił badanie na boreliozę i okazało się,że ją ma.
Zresztą obojętne co to za choroba,przechodzi się ją strasznie.Moja pani psycholog zawsze mi odradzała,przyjmowanie leków psychotropowych.Twierdziła,że to ostateczność,kiedy już człowiek nie może wychodzić do pracy,sklepu,normalnie funkcjonować.A ja cały czas pracuję więc uważała,że nie jest ze mną jeszcze tak źle.Chociaż tylko ja wiem,że czasem takie pójście do pracy czy na zakupy to jak wejście na szczyt.Kiedyś byłam z mężem po prezent dla dziecka na Dzień Dziecka a ja nie byłam w stanie tam ustać ,miałam takie straszne zawroty,że trzymałam męża pod rękę żeby się nie przewrócić,często mi się zdarzały takie sytuacje.Wylewałam morze łez.To był koszmar.Kiedy przypominam sobie siebie w tamtych chwilach...byłam jak obłąkana,przerażona.Dziś potrafię docenić kiedy jestem na zakupach i mogę swobodnie chodzić po sklepie.Ostatnio na takich zakupach spędziłam ze starszą córką ponad 4 godz.Tak się wtedy cieszę,że mogę normalnie żyć.Mierzyłyśmy wszystko co nam wpadło w oko,kupowałyśmy,śmiałyśmy się.Byłam taka szczęśliwa,że nic mi nie dolega.Ktoś kto przez to nie przechodził,nawet nie wie jaką radość może człowiekowi sprawić zwykłe chodzenie po sklepach.Nic nie trwa wiecznie i te koszmary dla wszystkich z Was też się kiedyś skończą.
żanetka no u mnie nie ma takich objaw naszczęście. strasznie Ci współczuję. A z tym wyjściem z domu to zgodzę się z tobą. Ja teraz tak się cieszę że mogę wyjść z domu bez żadnego lęku czy zawrotów głowy. kucia w klatce itp
aniolek672- hej, skleroza nie boli, ale czy napisałaś do mnie?
Do Sluu - napisałam do Ciebie już dość dawno,tylko mi nie odpisałaś,nie wiem czemu.Pozdrawiam.I czekam aż się odezwiesz.
Witajcie,jestem tu nowa,zdecydowalam sie napisac na forum poniewaz potrzebuje porozmawiac z kims kto ma podobne dolegliwosci . Wszystko zaczelo sie niecale 4 miesiace temu...urodzilam dziecko,ciezki porod...po porodzie szybko wrocilam do szpitala...rozwinela sie sepsa,otarlam sie o smierc bo bylo naprawde zle. Teraz meczy mnie ciagly strach,lek,do tego bole w klatce ,miesni,zawroty glowy..a przeciez musze zajmowac sie dzieckiem! Nie pamietam juz kiedy sie dobrze czulam
uporalam sie dopiero z nadcisnieniem po ciazy ale rozwinela sie jakas nerwica. Mialam wszystkie badania zeby wykluczyc chore serce. Kiedy wyniki powychodzily ok,stwierdzono ze to nerwica. Jak sobie radzic z napadami ? Od wczoraj znow czuje sie gorzej,glownie wieczorami...trzese sie,raz mi goraco raz zimno,bole w klatce..tlumacze sobie ze przeciez jestem juz zdrowa,ze nie jestem sama,ale to nie pomaga! Syropek na uspokojenie tylko usypia,a ja chce normalnie funkcjonowac,wychodzic do ludzi,na zakupy..itp.a sama sie nigdzie nie ruszam..bo sie boje;( prosze o wsparcie ![]()
62 2014-11-04 20:32:15 Ostatnio edytowany przez nikaa07 (2014-11-04 20:37:15)
Czy naprawde nie ma opcji aby samej sobie z tym poradzic? Pozostaje tylko jakas terapia u specjalisty? Nie mam juz sily
kazdego wieczoru sie modle aby kolejnego ranka wstać bez żadnych dolegliwosci....zebym miala sile zająć sie dzidzia...
63 2014-11-05 10:55:12 Ostatnio edytowany przez JustynaG (2014-11-05 10:58:51)
Minie. Ja Wam mówię, że minie:)
Hihi, pół roku temu sama stojąc w kolejce na poczcie myślałam,że się uduszę lub dostanę zawału i umrę. Ale nie wyszłam,czekałam aby nadać list. I chciałam walczyć.
Oczywiście podstawą jest pomoc specjalistów - psychiatrów, psychologów, do której namawiam. Osobiście uważam, że samemu nie można dać rady - ale to moje zdanie. Szczere chęci nie wystarczą.
Niektórzy nie są zwolennikami farmakoterapii. Ja nie miałam obiekcji i bardzo ona mi pomogła. Od ok. 2 miesięcy jestem samodzielna, zaczęłam nawet nową pracę. Nie jest idealnie, moje życie nie do końca wygląda jak wcześniej. Ale myślę, że wyglądać tak nie będzie. Choćby dlatego, że nerwica jest dla nas ogromną szkołą życia. Zmienia podejście do wielu spraw.
Obecnie jestem "naprawiona"na tyle,że funkcjonuję w społeczeństwie. Wiem natomiast, że najważniejsze przede mną -terapia, na którą czekam.
Ja męczyłam się ok. pół roku - może dla niektórych to krótko,ale szybko dowiedziałam się co mi jest i wiedziałam, że nie ma co robić serii kolejnych badań.
Trzymam za Was kciuki.
Droga do wolności zależy też od naszej sytuacji. Oczywiście najlepiej mieć w kimś wsparcie. Tak jak np do zajmowania się dzieckiem. Niestety, leki na początku bardzo usypiają i otępiają... Trzeba to przeczekać. Ja prawdziwe wsparcie miałam tylko w zasadzie w mamie. Reszta, która wiedziała, olała to raczej ciepłym moczem. Ale wiedziało niewiele osób,nie mówiłam o tym. Nerwica tak naprawdę zweryfikowała wiele znajomości;)
nikaa07 hej. Cóż można powiedzieć niektórzy wychodzą z tego sami inni biorą leki a jeszcze inni chodzą do specjalisty. Ja sama bałam się iść do psychiatry ale nerwica doprowadziła mnie do takiego stanu że bałam się być sama w domu mam 2 letnią córkę i musiałam normalnie funkcjonować a nie wpadać w panikę jak tylko byłam sama w domu albo jak przychodziła godzina 18. Postanowiłam iść do psychiatry i było to bardzo dobre rozwiązanie moim zdaniem. Od 2 miesięcy w końcu czuję się normalnie. Raz w miesiącu jestem na wizycie oprócz tego biorę leki. Teraz w końcu jestem szczęśliwa,fakt ataki czasem wracają ale nie są aż takie jak wcześniej i też bardzo szybko mijają. Najlepiej zająć się czymś i nie myśleć o tym,przestawić sobie wszystko w głowie. Wiem że proste to nie jest sama przez to przechodziłam ale jest to możliwe tylko uwierz w siebie. Radziłabym Ci iść do specjalisty bo masz małe dziecko i na pewno chcesz cieszyć się każdym dniem spędzonym z nim a teraz jest to nie możliwe prawda? Pozdrawiam i trzymam za ciebie kciuki:)
Nikaa07 - na pewno wizyta u psychologa i psychiatry by Ci się przydała.Ja boleśnie odczuwam zerwanie kontaktu z psychologiem - nie z mojej winy zresztą.Mam ataki paniki,bez farmakoterapii sobie nie radzę,a i tak w pełni sobie nie radzę.Nie jestem samodzielna.I choć nie mam małego dziecka(i w ogóle żadnego,bo przed laty poronilam),też chciałabym być szczęśliwa.Mąż jest dobry,ale nie rozumie mnie.Miałam silną nerwicę - latami,teraz mam depresję - od 2009 roku.Leki antydepresyjne trochę pomogły,już nie płaczę codzień.Boleśnie czuję też brak kontaktu z psychiatrą - terminy do mojej lekarki na 2015 rok.A ona rok temu rzuciła pracę w takiej przychodni,gdzie byly szybsze terminy.Teraz muszę jej szukać w innej.Piszę tak o sobie,żebyś wiedziała,że nie jesteś sama w swoich objawach.Często towarzyszy mi niepokój,też tak masz?
Pozdrawiam i trzymam kciuki,żeby Ci się udało z tego wszystkiego wyjść.