netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy to początek końca???

15 odpowiedzi3 164 wyświetleniazałożony przez samotny aniol85, 02.10.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to początek końca???

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

1

Temat: Czy to początek końca???

Moze mi cos poradzicie bo juz sama nie wiem co o tym wszystkim myslec...

Jestem w zwiazku 2,5roku ale od dluzszego czasu tzn od ok roku mam wrazenie ze wszystko sie zmienia...

Juz nie jest tak jak kiedys, mieszkamy razem ( w sumiez przypadku bo kupil psa a jego rodzice sie nie zgodzil na psaw mieszkaniu, przyniosl go do mnie nie odmowilam mu, wprowadzil sie piesek a potem on ) na poczatku bylo fajnie a teraz czuje sie jak sluzaca, zrob to zrob tamto, wypierz, ugotuj i posprzataj a on siedzi przed televizorem i gra na tej swojej konsoli,albo oglada 10ąty  film Gdy ja chce pogadac mowi do mnie: nie teraz ogladam, ostatnio nawet uslyszalam jak chcesz sobie pogadac to idz i gadaj z psem sad

To samo wieczorem... lezymy w lozku chce sie przytulic a on odwraca sie plecami... jest taki zimny... przytula sie tylko jak ma ochote na seks sad
Nie mam znajomych poniewaz nie mieszkam juz w moim rodzinnym miescie i tak jakos wszystko sie pourywalo, na poczatku mi to nie przeszkadzalo bo moglam z nim gadac, smiac sie , czulam ze mnie kocha a teraz... nie pamietam kiedy mowil do mnie cos czulego...
Mowie do niego Kocham Cie a on nic...

Bylismy nawet u psychologa ale moj facet  twierdzi ze to ja mam sie starac a on nic nie musi... Przeciez tak sie nie da!!!
Czesto sie zdarza ze nazywa mnie : idiotka, ze nie mam mozgu itp a to mnie bardzo boli sad
Nie wyobrazam sobie zycia bez niego bo bardzo go kocham, ale rozum mowi mi ze to nie ma sensu, lecz serce nie sluga ...
Mamy rozne zainteresowania, rozne poglady na wszystko...
Gdy widze szczesliwe pary te serce mi peka- tak bardzo im zazdroszcze...

Co mam dalej robic?

2

Odp: Czy to początek końca???

To co napisałaś , to scenariusz wielu małżeństw. Ty nie jesteś jeszcze żoną więc nie musisz tego znosić , pogadaj z nim , żeby się nawrócił a jak nie to go wywal z życia , na co ci ktoś kogo kochsz , a ten nic w zamian nie daje ? Samo uczucie nie wystarcza by być szczęsliwą , na pewno to zauważłaś .

3

Odp: Czy to początek końca???

oj chyba bylaś dla niego za dobra, przyzwyczaił się że mu wszystko się należy. Podziel obowiązki chyba rączki mu nie przyrosły do ..... Powiedz że nie jesteś jego slążucą a ni kuchareczką a jak nadal będzie się opierał to zachowuj się jak on, usiądź z nim przed tv i nic nie rób. Tylko aż mnie dziwi że on nawet nie ma poczucia winy że Ty mu tak nadskakujesz a on nic nie robi. Jak nie poskutkuje to mu podziękuj i karz mu się wynieść ale to w przypadku jak wszelkie metody nie zadziałają.

4

Odp: Czy to początek końca???

Roxana ma rację. Nie jesteś w związku małżeńskim, więc nie masz się nad czym zastanawiać. Albo pogadaj z nim i facet zrozumie i poprawi się, albo nie ciągnij tego dłużej, bo nie ma to sensu. Posłuchaj "doświadczonych" przez los i facetów kobiet. Jesteś młoda i wszystko jeszcze przed Tobą. Miłość jest niestety ślapa. Zastanów się czy na takie życie z nim jestes w stanie się zgodzić? Ja bym nie wytrzymała (i pewnie poniekąd jestem teraz sama, ale może jeszcze będzie czas na prawdziwą miłość).

5

Odp: Czy to początek końca???

Hmm... A może zaproponuj mu wspólne sprzątanie, gotowanie a później oglądanie filmu ... Co o tym sądzisz... ??
Mężczyźni są wygodni i nienależy im nadskakiwać bo później się przyzwyczją... Z tego co napisałaś wnioskuję, iż on chce Ciebie wychować, byś robiła to co on chce za każdym razem ale partnerstwo przecież na tym nie polega... Facet musi "tylko " myśleć, że rządzi a prawda jest całkiem inna...:)

6

Odp: Czy to początek końca???

Hmm.... trochę mi to coś przypomina - miliony małżeńśtw:). A tak na poważnie - jeśli Twoje uczucie jest szczere i masz w sobie dość siły, to walcz o Was. Jednak sukcesu nie możesz być pewna. Ja walczę, bo jestem już mężatką i mamy dziecko - także niejako jestem "zmuszona" do tej walki. Ale Ty nie musisz się poświęcać i robić czegoś wbrew sobie. Wiem, że łatwo mówić - ale spróbuj spojrzeć na Was nie przez pryzmat uczuć - miłości. Zadaj sobie pytanie, czy jesteście przyjaciółmi. Z własnego doświadczenia wiem, że przyjaźń to podstawa udanego związku. Jeśli nie ona jest fundamentem, to właściwie kwestia czasu, kiedy ten związek zacznie się sypać, a partnerzy cierpieć.

7

Odp: Czy to początek końca???

,, lezymy w lozku chce sie przytulic a on odwraca sie plecami... jest taki zimny...
Mowie do niego Kocham Cie a on nic...
moj facet  twierdzi ze to ja mam sie starac a on nic nie musi...
nazywa mnie : idiotka, ze nie mam mozgu itp ''

Ja za same te słowa i brak czynów, wywaliła bym go z domu na bosaka . On jest chyba psychiczny?!  Zrób dziewczyno rewolucję w domu , nie pierz, nie gotuj , a jak cos będzie chciał to powiedz mu ,że bozia dała mu ręce i nogi . Nie pozwól sie tak traktować , bo już zawsze w jego czach będziesz idiotką .

8

Odp: Czy to początek końca???

Proponuje najpierw wciągnąć go w domowe obowiązki itp. jeśli to nic nie da to należało by pogadać nawet na siłę, może ma jakieś problemy, może jakieś przeżycia z dawnych lat, może zaczyna się nudzić i potrzebujecie jakiegoś urozmaicenia, wyjścia wyjazdu albo całego dnia osobno, każde z was w inną stronę, aby było o czym gadać...
Bo sytuacja jaką opisałaś jest bardzo niepokojąca i należy to wyjaśnić i podjąć odpowiedni kroki w miarę postępowania

PS czy on jest straszy czy młodszy od Ciebie? czy w Twoi wieku?

9

Odp: Czy to początek końca???

Dokładnie, spróbuj go wciągnąć w obowiązki domowe, a jak się nie da- wywal za drzwi... Nie masz go po co trzymać w domu, bo ani nie masz pomocy, ani wsparcia, ani ciepła... Czujesz się nieszczęśliwa we własnym domu, a tak nie może być. Nie dawaj się wykorzystywać. Szanuj siebie i znaj swoją wartość. Związek nie polega na niewolnictwie...
Jeśli będzie chciał wrócić- nie pozwalaj mu od razu (bo prawdopodobnie za jakiś czas będzie to samo). Najpierw ma Ci udowodnić, że Cię kocha i chce się zmienić.

10

Odp: Czy to początek końca???

nie ma co się oszukiwać że na pewno pozwoliłaś na to od samego początku i teraz dlatego tak jest.
gdybyś od początku od niego wymagała prosiła go o pomoc w domu było by zupełnie inaczej.
teraz może i jest trochę za późno na zmiany no ale warto spróbować.
jedyna wada kobiet "kochamy drani" ale te mocniejsze chociaż trochę, kiedyś powiedzą stop koniec basta !!
pogadaj z nim na spokojnie bez nerwów że to i to i to ci nie pasuje, jak zareaguje tekstem "o boże czepiasz się" albo jak pisałaś "idź pogadaj z psem" to kiedy go nie będzie spakuj go i wywal z domu może się otrząśnie jak kocha. jeśli nie to nawet lepiej nie będziesz marnować życia z dupkiem

11

Odp: Czy to początek końca???
Kami90 napisał/a:

Proponuje najpierw wciągnąć go w domowe obowiązki itp. jeśli to nic nie da to należało by pogadać nawet na siłę, może ma jakieś problemy, może jakieś przeżycia z dawnych lat, może zaczyna się nudzić i potrzebujecie jakiegoś urozmaicenia, wyjścia wyjazdu albo całego dnia osobno, każde z was w inną stronę, aby było o czym gadać...
Bo sytuacja jaką opisałaś jest bardzo niepokojąca i należy to wyjaśnić i podjąć odpowiedni kroki w miarę postępowania

PS czy on jest straszy czy młodszy od Ciebie? czy w Twoi wieku?

Jest o rok mlodszy odemnie.

12

Odp: Czy to początek końca???

Sory ze znow sie Wam zale, ale szczerze mowiac nie mam komu sad

Nie odeszlam jeszcze, nie potrafie... chodz kazdy kolejny dzien niesie za soba tylko bol i lzy...

Codziennie slysze jaka to ze mnie idiotka, co zle robie, nawet ostatnio lozko zle poscielilam wszystko jest zle, cokolwiek powiem to slysze krytyke i te spojrzenia... patrzy na mnie jakby mial przed soba jakies nie rozumne stworzenie ktorym mozna pomiatac...
Mowie mo ze ma sie tak do mnie nie zwracac, ze nie jestem glupia a on swoje...

Wczoraj wlaczylam w pokoju ogrzewanie a on: wylacz to bo mnie glowa od tego boli, ja na to ze dopiero wl a on: to pewnie boli mnie od Ciebie! a potem przyszedl do lozka i chcial sie kochac a ja na to: juz cie glowa odemnie nie boli? odwrocil sie napiecie...
Bylo mi strasznie przykro az sie poplakalam, wtedy odwrocil sie do mnie przytulil mnie i tak zasnelismy...

O co w tym wszystkim chodzi??? Ja juz nie ogarniam... Czy to jakas meska gra???

Tak bardzo boje sie odejsc... Boje sie ze gdy znow kogos spotkam okaze sie poprostu kolejnym frajerem... z drugiej strony boje sie samotnosci...
Nie mam z kim o tym wszystkim pogadac, nie mam przyjaciol takich od serca a przeciez nie bede opowiadac tego kolezanka czy kolega z uczelni ( zreszta on chodzi do mojej grupy na uczelni wiec kicha,nawet by nie wypadalo.. )

Rodzina... nie mam na co liczyc niegdy mnie nie wspierala... zawsze bylam ta najgorsza... a moja matka znow mi powie a nie mowilam trzeba bylo sie nie wiazac...

Co robic jak dalej zyc???
Najchetniej bym zasnela i nigdy sie juz nie obudziala...

13

Odp: Czy to początek końca???

przykro mi że tak masz i tak się czujesz. Ja swego czasu miałam identycznie czyli słyszałam, że jestem kretynką, że jestem nic nie warta, te słowa bolały mnie bardziej niż jak usłyszałam ty ku***, też wiele razy go prosiłam, żeby tak do mnie nie mówil bo to boli, ale do  niego to nie docierało, ciągle mnie krytykował, nigdy nie przeprosił, jak płakałam z bezsilności to mówił, że udaje, popychał mnie i czułam się jak najgorszy śmieć. przeciez też bardzo go kochałam i cierpiałam bo nie wiedziałam dlaczego mnie tak nienawidzi, z drugiej strony słyszałam słowo kocham, mówił że mnie uwielbia, echh aż mi się smutno zrobiło...
teraz od 2 miesiecy jestem sama i jest mi dobrze pierwsze 2-3 tyg były cięzkie ale teraz jest mi już coraz lepiej, teraz bardzo doceniam siebie, zrobiła się ze mnie mała egoistka big_smile
jeżeli chodzi o wsparcie to u mnie też bywało różnie z tym, czasem nie nadążałam się spotykac z ludźmi, czasem zostawałam sama w domu.. ale trzeba wziąć się w garść, trzeba myśleć pozytywnie, ja za cel ustaliłam sobie że za wszelką cenę udowodnie sobie, znajomym i JEMU że dam sobie radę sama, postanowiłam, że udowodnie mu że jestem COŚ warta.
(teraz jest mi już obojętny, ) czasem jeszcze myśle wspomnienia wracają, ale jestem SZCZĘŚLIWA.
uwierz mi, lepiej czasem zakończyć coś co już się wypaliło.

14

Odp: Czy to początek końca???

Hej kobiety smile

No i stalo sie... koniec zwiazku nastapil... ale nie ja go zakonczylam tylko on... co jest dla mnie ogromnym ciosem sad bylismy jakis czas za granica wrocilismy do kraju odwiozl mnie do rodzinnego domu bo chcialam sie zobaczyc z rodzina, usciskal pocalowal powiedzial do zobaczenia i pojechal do swojego domu a na drugi dzien tel ze to koniec bo ja do niego nie pasuje!!! rozumiecie to???

Dla mnie jest to tragedia, nie moge sie pozbierac,od kilku dni prawie nic nie jem tylko leze i placze ;(
Wiem ze ten zwiazek nie mial sensu ale serce mi peklo sad jak dalej zyc???
Wszystko mi sie zawalilo caly swiat !!!
musze zabrac od niego swoje rzeczy tylko nie wiem czy mam na to sile, w domu w sumie nie ma dla mnie miejsca-dawno sie wyprowadzilam moja siostra zalozyla rodzine a ja zwalilam im sie na glowe.
nie mam ukochanej osoby, nie mam gdzie mieszkac nie mam nawet sily na dalsza nauke poniewaz on chodzi ze mna do jednej grupy i wydaje mi sie ze jestem zbyt slaba psychicznie aby dac rade uczyc sie patrzac na niego!!!!
Jedyne rozwiazanie jakie przychodzi mi do glowy to zabic sie i bedzie swiety spokoj!!!!
Dlaczego zycie jest takie niesprawiedliwe, takie trudne?? od kiedy pamietam kiedy udalo mi sie juz byc przez chwile szczesliwa wszystko mi sie walilo!!!!!!
Nie potrafie tak zyc!!! nie mam przyjaciol, rodzina mnie nie wspiera. na co komu takie zycie???

15

Odp: Czy to początek końca???

przykro mi że tak się stalo.
Ale musisz się wziąć w garść. Musisz sobie i jemu udowodnić że to nie koniec świata, nie płacz zadbaj o siebie, zacznij żyć.
Porozmawiaj z kimś serdecznym dla Ciebie napewno jest taka osoba w Twoim otoczeniu,
Wiem że latwo się mówi ale wiem też że łatwo jest się pogodzić z takim losem i że czasem jest to lepsze rozwiązanie dla nas samych- teraz w to nie wierzysz ale poczek 2-3 tygodnie,
DASZ RADĘ nie okazuj mu jak to Ty cierpisz to go wcale nie ruszy, a będzie miał tylko satysfakcje jak będzie Cię widział smutną. Pokaż mu żę jest inaczej

"jeśli coś kochasz- puść to wolno. Jeśli wróci jest Twoje, jeśli nie - nigdy Twoje nie bylo "

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy to początek końca???

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026