netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Czy znajdzie się ktoś , kto wyciągnie pomocną dłoń??

8 odpowiedzi3 120 wyświetleńzałożony przez agggusia242, 01.10.2009

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy znajdzie się ktoś , kto wyciągnie pomocną dłoń??

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Czy znajdzie się ktoś , kto wyciągnie pomocną dłoń??

Witam!

Chciałabym prosić o radę... Mam problem w związku czyli problem w życiu. Jestem DDA, więc moje problemy psychiczne uniemożliwiają mi trzeźwe podejście do sytuacji, dlatego zwracam się do Was kochane netkobietki... Nie umiem opisać uczuć wprost, dlatego napisałam wiersz. Nie jestem w tym zbyt dobra, ale inaczej po prostu nie potrafię. Proszę zapoznajcie się z nim i pomóżcie smile

Autodestrukcja

Samotność...
Rozpacz...
Smutek...
Żal...
Przetrwanie czy rozłąka??
Jedno i drugie- męka.
Bycie z nim- upokorzenie,
bez niego- cierpienie.
Co wybrać?
Lepsze zło nadal pozostaje tylko złem,
Nawet udekorowane bardzo DOBRYM tłem.

Chwytam więc żyletkę, 
Niczym tonący brzytwy.
Tylko ONA mi pomoże , daje ukojenie...
Znosi stres i upokorzenie...
Gdyby tylko sięgnąć nią głębiej, Byłoby po problemie...

Ale nawet tego nie potrafię,
Strach nie pozwala mi zabić się.
Ten sam, który nakazuje mi żyć wupokorzeniu

Przeciw niemu stoi ONA
Pragnąca , aby to uległo rozproszeniu
Słaba, lecz nie do zdarciakobieca duma.

On krzyczy: jesteś zbyt wątła na to.
Ona pragdnie tylko szacunku i miłości.
On zmusza do wybaczania każdej jego złości.

Dwa głosy wewnętrzne.
Jednym rządzi obawa przed bólem,
Drugim pragnienie równowagi z sumieniem.
Nie dadzą się pogodzić,
Zatem czego bym nie wybrała

JESTEM PRZEGRANA !!!!!!!!!!!

Szukam kogoś kto pomoże mi zrozumieć mojego partnera i mnie. Bardzo mi zależy na naszym związku, ale nie wiem jakie są szanse zmiany naszych charakterków... Czasami wydaje mi się , że to ja wyolbrzymiam nasze problemy i już zupełnie nie wiem kto tak naprawdę robi coś nie tak. Szukam trzeźwo myślących i twardo stojących na ziemi kobiet, które pomogą mi zrozumieć co jest dopuszczalne i normalne , a co nie.

Pozdrawiam serdecznie i czekam na listy smile

2

Odp: Czy znajdzie się ktoś , kto wyciągnie pomocną dłoń??

Nie wiem  czy ci soś pomogą moje słowa , ale spróbuje.
Masz 18 lat ,  dlaczego piszesz ,że jesteś przegrana ?  Twoje życie zaczyna dopiero nabierać kolorów , wiem że jako DDA masz problemy ze swoja psychikią , ale nie należy sie poddawać . Jeśli twój chłopak nie traktuje cię na odpowiednio , to go zostaw ! W związku nie możemy czuc sie samotne, zrozpaczone i smutne , bo co to za związek ? Zawsze będziesz miała probemy emocjonalne , wiem to bo też tak mam , ale się nie poddaję . Twój partner nie może ci wmawiać , że jesteś wątła i nie przebaczaj mu każdego występku , staw czoła i udowodnij sobie ,nie jemu , że jesteś kobietą , a kobiety są twarde mimo tego co przeżyły w dzieciństwie . Wmawiaj sobie , że jesteś silna , aż do momętu gdy w to uwierzysz na 100 we.  W twoim wieku rozstanie to z pewnością tragednia , otóż powiem ci że nie , to tylko zdobywanie samej siebie w nowym wcieleniu . Jeśli jesteś nieszczęśliwa ze swoim partnerem , to miłość nigdy dla ciebie nie będzie spełniona .

3

Odp: Czy znajdzie się ktoś , kto wyciągnie pomocną dłoń??

Skoro mieszkasz w Warszawie, mogę Ci polecić dobrego psychologa, do którego będziecie mogli pójść razem.

4

Odp: Czy znajdzie się ktoś , kto wyciągnie pomocną dłoń??

ach zamiast pisać wierszem napisz normalnie słowami co się dzieje w twoim zwiazku bo tu to tylko trzeba sie domyslac

5

Odp: Czy znajdzie się ktoś , kto wyciągnie pomocną dłoń??

No właśnie największym problemem w moim związku jest to, że ja nie wiem co się w nim dzieje... Wiem, że trudno to zrozumieć, ale ja mam dość poważne problemy psychiczne(zaczęło się już w dzieciństwie).  On niedawno trafił do więzienia , więc zaczęłam więcej czasu spędzać na myśleniu o sobie, a nie jak zwykle o nim. I wtedy zaczęły się problemy.... Nie wiem co dokładnie mi jest, ale to coś w stylu rozdwojenia jaźni. Odczuwam na dwa sposoby. Raz jestem ofiarą a raz katem w tym związku. Raz wykorzystywaną i upokarzaną kobietą raz silną i upokarzającą... I od jakiegoś czasu nie wiem już co się w naszym związku stało naprawdę, bo wydaje mi się, że nie które wydarzenia mogłam sobie tylko wyobrazić... Najgorsze, że albo idealizuję dobre emocje albo hiberbolizuję złe. A sama tak naprawdę nie wiem co czuję, nie wiem czego chcę, nie wiem kim jestem....

6

Odp: Czy znajdzie się ktoś , kto wyciągnie pomocną dłoń??

Witam Cię
ja tez jestem DDA- tez mam problemy ze sobą (teraz może już mniej niż kiedyś) Wiem bardzo dobrze ze czasem na różne sprawy źle patrzę, źle rozumuje. Wydaje mi się że muszę nad sobą więcej pracować niż inni, że to co złe ja traktuje jako normalne. Dlatego pozwoliłam sobie na to by być przez 4 lata w związku z człowiekiem który mi ubliżał, bił i poniżał, nikt mi w domu nie wytłumaczył że słowo kurw... czy dziwk... jest czymś złym, ja jako dziecko zapisałam sobie w głowce że tak jest wszędzie.
Na codzień jestem bardzo silną psychicznie kobietą, potrafię wszystko, dużo z moich znajomych mówi mi wprost że zazdroszcza mi mojej pewności siebie. Ja dla wszystkich jestem normalna, dobrą i zaradna dziewczyną - a przez ostatnie 4 lata w domu przy ex byłam kimś innym- cichą szarą myszką, popychadłem. Olewał mnie i trakktował jak szmat.. a ja na to przyzwalałam, gdy próbowałam się mu przeciwstawić to kończyło się to tak że albo mnie uderzył albo ze mną zrywał. A ja nadal bardzo go kochałam i bardzo go prosiłam żeby tylko mnie nie zostawiał, on za swoje zachowanie nawet nie przepraszał!! Ta cała sytuacja była chora, każdy się dziwił jak tak można żyć. Przez to ze jestem DDA nie do końca potrafię żyć normalnie i akceptowałam to co było choć gdybym była zdrowa nie miał by sznas nawet ze mną rozmawiać po takich sytuacjach,
Ja również pełna autodestrukcji nie jadłam bo chciałam wylądowac w szpitalu- bo chciałam żeby się o mnie martwił,
pełna autodestrukcji na tabletkach na uspokojenie chodziłam- dzięki Bogu nic mi się nie stało bo ja chce żyć. I wiem że tylko sobie bym krzywdę zrobiła nie jemu.
Czasem lepiej jest zakończyć to co źłe- dla własnego spokoju świętego. Jestem prawie 2 miesiące sama i jestem szczęśliwa, spokojna pełna energii i optymizmu na przyszłość.\

7

Odp: Czy znajdzie się ktoś , kto wyciągnie pomocną dłoń??

Ale ja mam właśnie problem z tym, że nie wiem czy onnaprawdę jest taki zły czy tylko ja to wyolbrzymiam. On nie bił mnie nigdy tak jak się bije w moim domu, nie traktował mnie tak jakbym była popychadłem. Teraz jest w więzieniu a ja nie potrafię sobie w głowie poukładać tego wszystkiego. Jednego jestem pewna: On mnie kocha. Nigdy nie byłam nikogo bardziej pewna niż właśnie jego. Wiem , że ja lubiłam awantury, bo potem lubiłam , gdy mnie przepraszał i o mnie zabiegał, więc boję się, że ja sama prowokowałam takie zachowania. Też nie jestem święta w tym związku. I bardzo mi zależy na nas. Wiem, że on też ma wady,ale cały czas mam nadzieje, że da się je zwalczyć. W końcu on dał mi szansę na zwalczenie moich wad. Ja też chciałabym dać jemu. Ale nie wiem czy to wszystko ma sens, bo zatracam jakby poczucie realności... Nie wiem jak to inaczej ująć...

8 Ostatnio edytowany przez yostynka (2009-10-02 10:24:02)

Odp: Czy znajdzie się ktoś , kto wyciągnie pomocną dłoń??

słuchaj ja też byłam  pewna i nadal wiem że P. mnie kocha, nigdy mi nie szczedził komplementów- przy rozstaniu powiedziła że mnie UWIELBIA ale nie chce byc ze mna. Były miłe chwile przytulanki całowanie i świetny sex gdzie to ja więcej dostawałam niż on. Gdyby mógł to zrobiłby dla mnie wszystko- wiem. Pozwalał mi chodzic na imprezy, nie okazywał zazdrości w chory sposób, nie kontrolował był w porządku. Tylko gdy pojawiał sie jakiś problem jego nie było byłam skazana na siebie, wszystko musiałam sama. o rachunki musiałam sama się martwić, starałam się jak  cholera żeby było dobrze- ale on walił wszystko jak bylo źle to miał to w dupie, wogóle nie umiał ze mną rozmawiać.
Co do Twojej sytuacji on jest teraz w więzieniu- nie wiem za co nie wiem jak długo.
Jeżeli czujesz że nie jest tak jak chciałabyś i widzisz w tym swoją winę- a napewno część to może idź do psychologa porozmawiaj, niech Ci doradzi. Ja kiedyś chodziłam na takie spotkania regul;arnie z grupą i dziękuje za te rozmowy i spotkania bo jestem silniejsza i nawet z ojcem który pił i pije mam świetny kontakt

jeszcze jedno masz dopiero 18 lat ja niewiele więcej ale powiem Ci że mój swiatopogląd strasznie się zmienił. Mając te 19 lat też nie raz byłam chamska i wszystkich swoich chłopaków olewałam i się kłóciłam a oni potem mnie przepraszali a ja miałam ich głęboko w d..
Teraz wiem, że źle robiłam i gdybym znów miała te 5 lat mniej inaczej podchodziłabym do wielu spraw.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Czy znajdzie się ktoś , kto wyciągnie pomocną dłoń??

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026