Witajcie.....
Od dwóch miesięcy można powiedzieć że mam prace.....sąsiadka z naprzeciwka co prawda widzi mnie jak rano wychodzę wracam wczesnym popołudniem....lecz do tej pory nikogo się jeszcze nie pytała z naszej rodziny czy pracuje czy co....moja matka jak by się spytała to powiedziała by jej.. tylko dlatego żeby wiedzieć co się na całej ulicy dzieje..... i nie robić sobie ze sąsiadka wrogów....
Ja jestem ogólnie osoba skrytą i to jest moje życie i moja sprawa czy pracuje czy nie i nie muszę wcale nikomu z tego tłumaczyć ani mówić prawdy... jak ktoś zapyta.......jakbyście rozwiązali ten bardzo sprzeczny problem konflikt..... jest jakieś wyjście z tego?? proszę o poradę
Podobne tematy
Przeciez nie przyjaznisz sie z sasiadka , to w czym masz problem . Gdyby o Mnie chodziło , to odpowiedziałabym jej , źe spaceruje .
Niestety ...problem tkwi w mojej matce nie we mnie...ja tylko w związku z tym ponoszę WYŁACZNIE psychiczne obciążenie...booo. jak powiem to ja będę wściekła bo co ją to obchodzi... a jak nie powiem to tez będę wściekła nie tyle, co raczej zdołowana....bo matce sprawię zawód....a ze sąsiadki zrobię sobie wroga(jak to moja matka twierdzi).....i w związku z tym matka nie dowie się niczego co się na ulicy dzieje......
wiem zamieszanie z poplątaniem....ale niestety w moim domu jest taka rzeczywistość.....
Zdaje sobie sprawę tez z tego ze mam swoje lata i mam prawo mieć odmienne zdanie i w odmienny sposób tez postępować niż moja matka..,.ale niestety matka jest zawsze matką i szacunek się należy.....
Ale szacunek do właźenia z butami w czyjeś źycie . ? No prosze Cię .