Zastanawiałam sie w jakim dziale mój post zamieścić. .. Dlatego jeśli bardziej pasuje jednak do innego to prosze przenieść. Z racji tego że dotyczą mnie zaburzenia lękowe to jednak pomyślałam o tym miejscu.
Mam takie pytanie jeśli jesteśmy w otoczeniu osoby która jest bardzo różna od nas.. Wzbudza w nas zagrożenie.. nie chodzi mi o takie realne.. ale takie poczucie dyskomfortu bardziej... jest impulsywna i powiedziałabym cwana, ma cechy rządzenia innymi.. Obwiałam się zawsze takich osób bo są w moim odczucie nieprzewidywalne.. zdarzyła się taka sytuacja że wytknęła mi moją strachliwość.. a moim zdaniem wyczuwa moją podatność na bycie uległą..ale z racji warunków czyli np pracy musimy z nia przebywać w moim przypadku nie jest to praca w totalnej styczności z tą osobą... a jednak chciałabym poznać wasze zdanie czy sugestie jak sobie radzicie w takich sytuacjach czy jak byście sie zachowali..Jestem na drodze walki z lękiem.. sporo już za mną dlatego nie traktuje już takiej sytuacji jak zagrożenia które mnie z nóg zwala a raczej jako wyzwanie.. mogę zwyczajnie trenować moja asertywność bo na relacji która nie sprawia mi żadnych problemów się nie nauczę niczego.. nie pójdę dalej w swoim rozwoju.. jednak oczywiście to nie jest łatwe.. Czy jesteście za tym aby zwracać uwagę... kiedy coś wytknie, kiedy przesadzi.. czy tez zostawić to z racji tego że nie współpracujemy ściśle ze sobą.. a jednak kontakt na pewno będzie nieunikniony..
Podobne tematy
2 2014-08-26 18:37:21 Ostatnio edytowany przez ktośka (2014-08-26 18:38:20)
Szczerze powiem, że mam podobna sytuację... na początku bardzo obawiałam się tej osoby.... Lecz doszłam do wniosku że zrobię co każe i w ogóle, ale nie tyle będę unikała z nią kontaktu co raczej ograniczała go do minimum......i z pełna kulturą się do niej odnosić....być sobą. nie interesuje mnie jej ani moja zmiana bo żadna z nas się nie zmieni.. każdy jest jaki jest.... a jak coś złe zrobię ... to w końcu jesteśmy tylko ludźmi nie komputerami.... Na uwagi, niech gada, wysłuchać jednym uchem drugim wypuścić, a przede wszystkim być sobą żyć zgodnie ze sobą i własnym sumieniem i być szczęśliwym.... pozdrawiam ciepło ![]()
No właśnie też jestem podobnej natury że wysłuchuje ale niestety o tyle jest to probelm ze nie do końca potarfie jednym uchem wpuścić a drugim wypuścić. Chociaż moze własnie tego mi potzreb a i tego się uczę. A co byś powiedziała na zwrócenie uwagi w stylu : Hej jestem taka jaka jestem i Proszę abyś to uszanowała nie oceniaj mnie/ nie wytkaj / itp bo ja tego nie robię w stosunku do Ciebie chce żeby nasze stosunki układały dobrze. ?
Muszę przyznać że mam sporą motywację do tego aby sie zmieniać.. nie jako osoba bo usposobienia nie chce ' ruszać' to by było wbrew naturze, ale to co utrudnia funkcjonowanie brak takiej determinacji w obronie siebie, w wyznaczaniu granic..
Całe życie mi tego brakowało.. i chcę w końcu dorosnąć.. mając x lat..bardzo chce.