Nie wiem, czy to dobry dział, w razie czego proszę o przeniesienie. Hmmm jak tu zacząć.
Jak w tytule, nie lubię, nie umiem tańczyć i co najbardziej nie widzę sensu w tańczeniu. Sam się temu dziwie. Nie wiem czemu, ale jest to dla mnie bezsensu, (bez obrazy dla innych, to jest tylko moje zdanie). Pewnie uważacie, że nie umiem się bawić, być może to prawda. Ja wolę takie bardziej spokojniejsze imprezy. Typu ogniska ze znajomymi, czy różne domówki. A nie trawię klubów, dyskotek czy tak zwanych festynów. O tym ostatnim coś więcej zaraz napisze. A jeśli chodzi o wesela, to też nie tańczę, nawet jakby mnie wołami z pod stołu wyciągali. Ale lubię wesela, bo można spotkać od dawna rodzinę którą dawno nie widziałem. Lub też się porządnie najeść
. Jak wspominałem wyżej, byłem na tak zwanym festynie, sam nie wiem po co tam pojechałem. Jak wiadomo, takie "imprezy" mają swój program i pod koniec miała być dyskoteka, jak iż kolega na mnie wybłagał, żebyśmy tam samochodem pojechali to się zgodziłem, a że to jest przyjaciel, to głupio mi, by było odmówić. Ta dyskoteka trwała ze dwie godziny. I przez ten czas siedziałem w samochodzie i się nudziłem, bo co miałem robić. Większość z was powie, pewnie że trzeba było iść zatańczyć, a był jakiś tam zespół toffi band czy coś takiego. No ok, ale wyraziłem swoją opinie na temat tańczenia. Problem w tym, że ja już tak pogadać**** z dziewczyną mam problem, bo jestem potwornie nie śmiały, a zaprosić ją do tańca, no nie wiem.... Chyba bym zemdlał. Albo musieli mi by zapłacić z 10tysięcy złoty
. Zresztą jak już wyżej, napisałem nie umiem tańczyć. Nawet nie wiem, jakbym się zachował na parkiecie. Mam teraz 19 lat i dodam, że ostatnio tańczyłem, chyba w 4 albo 5 klasie podstawówki. Pewnie, złapaliście się za głowę.
Tak więc mam za zadanie: polubić taniec, nauczyć się tańczyć i zobaczyć sens w tańcu, no właśnie i tego pojąć nie mogę, co takiego jest w tańcu. Mam nadzieję, że mnie uświadomicie.
Pogadać****
Jak już wyżej napisałem, żeby zaprosić dziewczynę do tańca, trzeba z nią pogadać. Odważniejsi podejdą i powiedzą:
- Część jestem ten i ten masz ochotę zatańczyć?
Nie wiem co mi by się musiało stać, żeby tak powiedzieć.
Albo jeśli zacznę z dziewczyną rozmawiać to o czym? Mam typowe męskie zainteresowania typu militaria, samochody czy polityka (ale te ostatnie to bardziej na stan wojska polskiego i obronności kraju) Albo o mojej pasji, czyli o motocyklach. Której kobiecie by się chciała tego słuchać? A szczególnie, że kobiety są emocjonalne to jak by usłyszały że chce iść do wojska czy jeżdżę na motocyklu to zaraz by mnie olały, bo by uznały że nie chcą iść na pogrzeb swojego chłopaka. A po za tym, dla dziewczyn to by było nudne. Tak jak dla mnie, są nudne damskie zainteresowania. Ktoś się zapyta, a jak z koleżnkami rozmawiasz, pominę to że koleżanek mam prawię żadnych. Poza tymi, które są na część z dawnej klasy. Ale mam taką jedną zaufaną, no z nią to rozmawiam najczęściej o wspólnych sprawach. Kurde szkoda, że większość dziewczyn nie ma takich zainteresowań ja czy większość facetów. Bo do chłopa to podejdziesz. I powiesz, Widzisz tą Yamahe R6 , fajna jest, twoja? A dasz się przejechać? A jaki mam moment obrotowy, ile koni? No która kobieta będzie ze mną w ten sposób rozmawiać?