netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

40 odpowiedzi19 303 wyświetleniazałożony przez RobertB, 02.12.2017

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Witam,

Otóż, od zawsze  podobały mi się silniejsze ode mnie kobiety. I to zarówno intelektualnie jak i fizycznie. Sam jestem dość wysoki, w miarę dobrze zbudowany. Mam 30 lat i 1.8m wzrostu..
Nie przeraża mnie to, że kobieta jest inteligentniejsza ode mnie, czy więcej wie ode mnie, czy ma większe doświadczenie życiowe. Nie przeraża mnie też, gdy kobieta zarabia więcej ode mnie. Mi to wszystko wręcz imponuje.
Fizycznie też mi się zawsze podobały bardziej konkretnie zbudowane kobiety w stylu: Sandry Bullock czy Liszowskiej. Po prostu silnie zbudowane. Mogły być nawet wyższe - a mam 1.8 m. No a jak były silniejsze fizycznie to już bomba.
No i oczywiście kluczowe, aby kobieta była bardziej dominująca z związku.
Nic nie poradzę, takie mam preferencję i wręcz bardzo źle się czuję jak to ja muszę być to osobą "dominującą" w związku.
Aktualnie jestem jeszcze w związku, ale to już chyba koniec. Wcześniej też miałem kilka partnerek. I to zarówno takich dominujących jak i takich bardziej "spokojnych".
Z tymi dominującymi było mi cudownie. Po prostu bajecznie. Ale z czasem coś się psuło. Nie wiem do końca czy z mojego czy ich powodu. Dwie pierwsze wprost wyznały, że byłem da nich tylko zabawką. A dla tych pozostałych tez? Czy może presja środowiska (bo co powiedzą znajomi, jak będę mieć faceta o niższej pozycji niż ja)? Albo faktycznie to wszystko to moja wina. W każdym razie żaden związek nie trwał więcej niż pół roku.
Po tych dwóch stwierdziłem, że spróbuje z takimi bardziej tradycyjnie myślącymi paniami. Ale to był po prostu niewypał. Ja właściwie musiałem jakoś organizować całość naszych rozrywek, ciągnąć rozmowy - przeważnie na błahe tematy. Musiałem praktycznie ciągnąć cały ten związek - może nie w 100%, ale 70%. A to da mnie nie do przyjęcia. Tego typu relacje kończyły się po maks 2 miesiącach. Potem były jeszcze dwie dominujące (w tym ta obecna kończąca się) i tu już mniej spektakularna klapa. Ale wciąż klapa, to klapa.
Dodam tylko, że to były wszystko praktycznie moje rówieśniczki.

Wobec tego mam pytanie, czy są na świecie takie silne kobiety (znacie takie przykłady), które są w stanie zaakceptować mniej dominującego partnera w związku (docelowo na całe życie)? Czy mam raczej zacząć się przyzwyczajać do samotności?

2 Ostatnio edytowany przez Loto (2017-12-02 20:21:56)

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

My kobiety chcemy mezczyzne meskiego, gdy czasami jest zle mozemy sie wesprzec na jego ramieniu.
Nawet kobiety badzo dominujace tego potrzebuja, czasami mozna sie zabawic takim "pieskiem" ale na duzsza mete nie da rady wytrzymac...
Albo bedzie z braku laku.Tylko nie mow zebys chcial zeby Cie jeszcze utrzymywaly...
Tacy faceci na dluzsza mete sa strasznie nudni.
Rzadko kiedy podnieca kobiete taki piesek...

3 Ostatnio edytowany przez Marisa (2017-12-02 21:24:25)

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Nie zniechęcaj się niepowodzeniami. Myślę, ze dominujące kobiety często wybierają uległych facetów.
Mam znajoma, która jest bardzo dominująca, jej mąż jest jej zupełnie podporządkowany i widać, ze potrzebuje takiej "hetery", a ona tez jest zadowolona, mogąc zawsze spełniać swoja wole i rządzić. On jest niepewny siebie i taka przebojowa, zaradna życiowo partnerka daje mu poczucie bezpieczeństwa.
Musisz trafić po prostu na odpowiednia osobę.

4

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
Loto napisał/a:

My kobiety chcemy mezczyzne meskiego, gdy czasami jest zle mozemy sie wesprzec na jego ramieniu.
Nawet kobiety badzo dominujace tego potrzebuja, czasami mozna sie zabawic takim "pieskiem" ale na duzsza mete nie da rady wytrzymac...
Albo bedzie z braku laku.Tylko nie mow zebys chcial zeby Cie jeszcze utrzymywaly...
Tacy faceci na dluzsza mete sa strasznie nudni.
Rzadko kiedy podnieca kobiete taki piesek...

Brawo Loto! W imieniu rodu męskiego dziękuję za odwagę. Powiem więcej: kobiety lubią być uległe i się podporządkować. W tym sensie nie ma równości między płciami.
Do autora pytanie: kiedy wreszcie udasz się do psychiatry na jakąś terapię? Nie ma takiej kobiety, która zdołałaby  zdominować faceta! No chyba, że ktoś jest ciotą!

5

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Musisz po prostu trafić na odpowiednią kobietę.
Ja np. w życiu codziennym jestem totalną heterą, a w sypialni potrzebuję dominacji. I znalazłam mężczyznę, któremu to odpowiada.

6

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Loto - to akurat wiem, że zdecydowana większość kobiet potrzebuje męskiego faceta. Niemniej swoich preferencji nie zmienię. Ale właśnie chodzi mi o opinie czy znacie, Drogie forumowiczki i forumowicze, takie kobiety lub związki, którym się na dłuższą metę udało i są szczęśliwi?
Co do bycia "pieskiem" to mnie to nie interesuje i niestety dwa pierwsze związki okazały się takowe. I to pomimo zapewnień jak wiele znaczę dla owych pań. Z tą pierwszą było to szczególnie dewastujące, ponieważ była ona moją taką pierwszą-pierwszą dziewczyną i miałem wtedy jeszcze bardzo wyidealizowany pogląd na związki i wręcz miłość od pierwszego wejrzenia itp. Teraz jestem niestety dużo większym realistą. Niestety jest to bardzo przykre, że jest istnieją ludzie, którzy będą okłamywać to drugą osobę co do swoich intencji, krzywdząc ich okrutnie.
"Tacy faceci na dłuższa mete są strasznie nudni." I tu mogę powiedzieć, że mnie nudzą właśnie takie uległe kobiety. Po prostu taki związek jest niezgrany, bo ona boi się coś narzucić, jak także mocno obcinam się z inicjatywą. W takim związku więcej jest domysłów i kurtuazji niż konkretów. Przykład: Trzeba podjąć decyzje gdzie wychodzimy: kino czy kręgle. Żadne nie chce narzucić swojego zdania, bo może ta druga osoba chce czegoś innego. Trochę tak jak z tej satyrycznej scenki, gdzie dwóch gentlemanów przez kwadrans nie może wejść do sali, bo jeden chce przepuścić drugiego i vice versa.
Nie szukam też sponsorki. Sam świetnie sobie radzę finansowo.

Marisa - Dziękuje za słowa otuchy. Uświadomiłaś mi, jak wielu rzeczy jeszcze tu nie opisałem. Przede wszystkim to, że w związku z kobietą oczekuje właśnie poczucia bezpieczeństwa. Sam oczywiście też go chcę dać partnerce. No i strasznie pociąga mnie przebojowy charakter u kobiet. Taka kobieta, która wie czego chce i z łatwością to artykułuje byłaby da mnie skarbem. Nawet przy podejmowaniu jakiejś decyzji daje ona znać czego oczekuje (ów konkret). Ja wtedy wiem na czym stoję, jak jej na tym zależy itp. i wiem jak się do tego ustosunkować. W ogóle kobieta podejmująca decyzję bardzo, ale to bardzo mnie pociąga.

7

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Szukasz czegoś na zasadzie, że ona będzie dominująca, Ty też, ale będziecie tworzyć partnerski związek, po prostu oboje będziecie mieć swoje zdanie, ale będziecie umieć też czasem odpuścić? No czy masz na myśli, że ona dominująca a Ty uległa? Myślę, że są pary zarówno takie jak i takie, ludzie mają różne charaktery i potrzeby. Czasem facet dominuje, czasem kobieta. Czasem są to nawet małe różnice, ale jednak na korzyść jednej osoby.

8

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Jedna osoba ma być silna, a druga rodzi dzieci. Bo jak dzieci są małe, to ta silniejsza musi dbać o całą rodzinę.

Zatem nie jesteś skazany na niepowodzenie, pod warunkiem, że urodzisz dzieci.

9

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Cyngli i truskaweczka19 - hetery (w sensie zołzy) też raczej nie szukam. W sumie związek powinien być generalnie partnerski, z tym, że jednak ona bardziej dominująca, a ja uległy. Takie 60/40. W łóżku w większości jej inicjatywa. Ja w ogóle w łóżku to  uwielbiam czułości, szczególnie z mojej strony. Super byłoby gdyby partnerka uwielbiała nadawać ton w łóżku, byłaby istnym drapieżnikiem.

10

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Myślę, że w takim przypadku nie będziesz miał problemów ze znalezieniem takiej kobiety. W wielu związkach szala przeważa trochę czy to na jedną czy na drugą stronę i jest wiele kobiet które też lubią dominować (może nie zawsze tak mocno jak wielu facetów, ale też są). Czasem nawet facet myśli, że on dominuje, a tak naprawdę to ona to robi wink W łóżku tez, jeżeli kobieta ma duże potrzeby, to nie ma problemu, żeby dominowała i wiele kobiet lubi to robić smile

11

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Zauważyłam, ze nauczycielki lubią rządzić. Te które znam prywatnie, maja uległych partnerów, którym odpowiada to, ze ona podejmuje decyzje. To jest trochę taki układ - mamusia i syn..mimo tego, ze kobiety są trochę młodsze od nich. Nie chodzi o wiek, lecz o charakter.
Moim zdaniem więcej jest związków, w których kobieta jest dominująca, niż odwrotnie.

12 Ostatnio edytowany przez Loto (2017-12-03 04:47:12)

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
Marisa napisał/a:

Moim zdaniem więcej jest związków, w których kobieta jest dominująca, niż odwrotnie.

Czasami mezczyzna musi sie poddac/ulec, nie ma wyjscia... Bo albo kobieta wydrze sie na niego, albo go zbije, albo zaszantazuje  wink
Co on bidny zrobi, woli przemilczec, poddac sie kobiecie, dla swietego spokoju.
Czasami jak obserwuje rozne zwiazki,  to nawet czasami mi zal tych facetow...

Pamietam mojego bylego szefa sprawial wrazenie bardzo dominujacego faceta, na codzien w sprawach biznesowych taki byl, w stosunku do ludzi,
niezbyt mily, czasami cham; czasami bardzo oschly, lubil sie z ludzi nasmiewac... Fakt byl hojny, czasami nawet jakby mial serce...
Bardzo bogaty czlowiek, wielki prezes wielkiej firmy...
I dziewczyny ktore u niego pracowaly robily prawie wszystko dla niego, co kazal, a nawet wiecej... nic nawet nie dyskutowaly...
A ja tylko obowiazki zwiazane z praca, i nawet powiedzialam to glosno, przy innych wspolpracownicach, ze nie bede robila wszystkiego dla kogos,
i nie bede sie "podlizywala" byl wsiekly/oburzony moim zachownaiem/slowami, wiem ze pozniej zle mowil o mnie, jedna z nich  mi powiedziala...
Ale jak byl ze mna sam na sam to jak piesek, potulny, czasami nawet zdarzylo mu sie byc Gentelmenen...
Czasami mialam nawet wrazenie jakby jednak mial respekt do mnie, jednej z nielicznych...
Na inne potrafil przy innych nakrzyczec, na mnie raz probowal to zaczelam z nim dyskusje, poniewaz nie mial racji, az sie poddal "ah tak..."
Raz cos mi powiedzial niemilego z okrutnym tonem, poczulam sie jak jakis smiec, wieczorem oczywiscie wiele o tym myslalm i plakalam...
Nie mialam nawet ochoty u niego pracowac, raz obrazil moja nacje ze" Polacy lubia grac/udawac"...
Byl to czlowiek ktory glosil ze kobieta powinna byc posluszna, pozniej jak juz  sama zainicjowalam odejscie(szukalam innej pracy, czego nie wiedzial) jak sie dowiedzial ze planuje odejsc(ze szukam nowej pracy, oczywiscie nie odemnie to wyszlo wink ) w pierwszej chwili jak sie dowiedzial to byl zly, i  oczywiscie zwolnil mnie  prawie natychmiastowo, i sadze  nawet ze juz mu bylo obojetne, na reke, bo nie bylam jak inne ulegle, on nie lubil, nie podobaly mu sie kobiety nieposluszne, majace swoje zdanie.
Nie chcialo mi sie nawet dluzej dla niego pracowac, nie szanowal ludzi, szczegolnie kobiet, sadzil ze jak ma taka wladze takie bogactwo to moze sobie miec kazdego, i kazdy bedzie robil jak on chce...
Jak na dniach odchodzilam to powiedzial mi ze ja sie w ogole nie sluchalam, nie jestem posluszna,
i nie podobalo mu sie czesto moje zachowanie.Powiedzial mi ze takiej kobiety jak ja to w zyciu nie spotkal... a facet bylo po 70-tce.
I najzabawniejsze ze jak mnie przyjmowal, to powiedzial ze cieszy sie ze bede u niego pracowala, byl szarmancki, a pozniej juz mu sie chyba nie podobalam...

Natomiast jakis czas temu poznalam pewnego faceta ktora dziala na mnie tak , ze automatycznie staje sie posluszna, ulegla, oczywiscie nie calkowicie, taki ma wplyw na mnie.


Ja to chyba czasami ulegla, czasami dominujaca, zalezy od faceta.

13

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
RobertB napisał/a:

Wobec tego mam pytanie, czy są na świecie takie silne kobiety (znacie takie przykłady), które są w stanie zaakceptować mniej dominującego partnera w związku (docelowo na całe życie)?

Jeśli mam być szczera, to najbardziej odpowiada mi związek 50/50, czyli żeby w nim ani nie dominować, ani nie być zdominowaną. W moim związku w zasadzie działa to tak, że są takie pola, na których to ja mam decydujący głos, są inne, które należą do męża, ale są też nasze w pełni wspólne, gdzie razem i na zasadzie równości podejmujemy decyzje, więc w rezultacie gdzieś nam się to wszystko wyrównuje.
Osobiście nie chciałabym mieć u boku mężczyzny, którym musiałabym kierować, popychać go do działania, podejmować za niego większość decyzji. Jestem matką dla swojego syna i to mi zupełnie wystarczy. Lubię za to mieć w kimś oparcie, bo nawet silne osobowości czasem potrzebują po prostu czuć, że nie są ze swoimi problemami same.

Loto napisał/a:

Czasami mezczyzna musi sie poddac/ulec, nie ma wyjscia... Bo albo kobieta wydrze sie na niego, albo go zbije, albo zaszantazuje  wink

Może jeszcze wybrać sobie na partnerkę kobietę dojrzałą i stabilną emocjonalnie wink.

14

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Dobrze napisane. U mnie też w związku jest tak, że na pewno są sfery, gdzie bardziej decyduje, są takie też gdzie facet, bo tak wolę i się jakoś dogadujemy i części wspólne. No to wychodzi mniej więcej po równo. U autora skoro to ma być dominacja partnerki, ale nie jakaś ogromna, to sądzę, że długo nie będzie szukał. Gorzej jeżeli faktycznie cały czas ona miałaby o wszystkim decydować. To może zmęczyć.

15 Ostatnio edytowany przez zabpth (2017-12-03 04:34:11)

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

A ja wiem @Autorze, jak zorganizować sobie dominującą laskę, albo czym się kierować na co zwracać uwagę, przecież dominująca i silna laska, wcale taka nie musi być, bo kulturowo ma wpojone inne wartości, taki operacyjny system społeczny, wszyscy mamy to wgrane.
Czyli coś bym mógł Ci podpowiedzieć, ale za karę będziesz musiał przebrnąć przez mój para i pseudo naukowy wywód objętościowo mniej więcej podobnie jak regulaminy do zaakceptowania, których nigdy nikt nie czyta.
Zatem do dzieła.
Na początek a czemu akurat dominujące? Zastanawiałeś kiedyś nad tym, chodzi o zwykłą wygodę, czy wyniosłeś tak z domu od matki, co by było trochę zboczone, ale nie oceniam,  a jak bym miał to nawet spoko.
A jak byłeś z tymi dominującymi, to jak wyglądał sex, one też wtedy dominowały, czy w łóżku rządziłeś Ty? Czy też ewentualnie jak byś chciał żeby to było z tymi dominującymi. To tak że czasami jak kobieta ma nad nami władzę, to właśnie chętnie byśmy zdominowali na tej najbardziej prymitywnej płaszczyźnie. Może po prostu masz taki odchył?
Ale pisałeś że byłeś w związku z dominującymi i prędzej czy później sypało się.
Nie bez powodu, bo widzisz, dominująca kobieta, to wciąż kobieta, i w związku potrzebuje również kogoś kto będzie ją gdzieś tam dominował, weźmie odpowiedzialność za związek na siebie, albo chociaż konkretnie zdominuje w wyrze.
Trochę herezji jak na damskie forum będzie :]
Kobiety z natury nie są dominujące, nie nadają się do rządzenia na dłuższą metę, nie leży to w ich naturze, i nawet jak kobieta jest dominująca, to nie znaczy, że zgodnie z jej naturą i biologią nie potrzebuje faceta który będzie silniejszy od niej.
Uległy partner pójdzie szybko w kąt, za to jak zwiąże się z silnym to będą to ciągłe przepychanki. Raczej trudny i ciężki związek, męczący.
Jak w związku odda się stery w ręce kobiety, to najczęściej taki związek się rozleci, bo jak pisałem laski nie są stworzone do rządzenia, nie tylko w związku, patrz na Merkel u sąsiadów,  a to dlatego że na kobiece zachowania mają wpływ cykle hormonalne którym podlega co miesiąc. I podjęcie jakiejś decyzji dla kobiety może być różne w zależności od stężenia hormonów we krwi.
Do tego kobiety są emocjonalne a to nijak idzie w parze z liderowaniem. A w związku to tym bardziej, bo jest to coś co zależy od dwóch osób i wtedy raczej chętnie przerzuca się odpowiedzialność za związek na faceta.
Zobacz jak to wygląda w naszej kulturze, to facet ma podejść i poderwać, to facet ma się starać na randkach żeby były ciekawe, to facet ma myśleć gdzie zabrać, jak zabawić, później to facet ma zainicjować pierwsze zbliżenie, bo ona nie chce wyjść na łatwą, później to facet ma być tym co utrzymuje rodzinę, choć powoli się to zmienia, to jednak ciągle tkwi to w naszej mentalności, a i większości kobiet to odpowiada. Zobacz że jak laska zdradza, to również zwala winę na partnera, kobiety jak mają możliwość to wolą zrzucić odpowiedzialność na faceta.
Do tego wpływ kulturowy, który się sam z niczego nie wziął, a jest to raczej pozostałość bo praprzodkach, taka odpowiedź na naszą biologię.
A Ty koniecznie chcesz na odwrót, walczyć z tym wszystkim, to trudne sprawy są smile
Także jak chcesz dominującej a sam jesteś uległy czy bierny to raczej na dłużej to nie wypali.
Trzeba inaczej, inny kierunek obrać.
Kobiety często muszą być oswajane, przyzwyczajane do pewnych ról czy zmian.
Także jak chcesz dominującą partnerkę, to nie szukaj takiej która już taka wyraźnie jest.
Tu sprawa jest banalnie prosta, klasycznie to się robi.
Szukasz fajnej i miłej dziewczyny, wchodzisz z nią w związek, żyjecie sobie, w między czasie robi z Ciebie pantofla, całkowicie się poddajesz, ona włazi Ci na łeb, rozkazuje, wymusza, Ty jak większość facetów ulegasz, i stajesz się uległy a kobieta zaczyna rządzić, jak się nie rozleci albo nie odejdzie, to po paru latach masz to co chciałeś.
Im dłużej tym bardziej role się utrwalają i jakikolwiek twój sprzeciw będzie karany, totalne bdsm :]
Normalka i klasyka większości polskich związków.
A właśnie chodzi o to, żeby kobieta przez ten okres zdążyła się oswoić ze swoją rolą, przywyknąć, stopniowo, nie tak że okej to jesteśmy razem i jeb, sam już nic, bo wtedy od razu zwieje.
Dominująca laska, wcale również nie musi z początku przejawiać takich zapędów, bo utrwalony ma inny model zachowań, czy też roli kobiety.
Dlatego musisz sobie szukać takiej z charakterkiem, trzeba wypróbować, ale najlepiej to zerknąć na jej rodzinę, rolę matki i ojca.
Jak ojciec to taki gość z takim miłym uśmieszkiem, cichy, sponiewierany, a matka to taka właśnie zajadła matrona, kontrolująca każdy aspekt życia, to istnieje duże prawdopodobieństwo że córcia przeniesie taki model do swojego związku.
Także nie szukaj dominującej, tylko takiej co ma potencjał, a później sobie wyhoduj. Będzie to silniejsze i trwalsze, i ulepione pod Ciebie, tak jak sobie będziesz chciał.
Proste
Pozdrawiam

16

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Jak tak się na tym zastanawiam, to znam kilka związków, gdzie facet siedzi pod pantoflem, bo kobieta jest gderliwa i najczęściej lepiej się z nią zgodzić, niż wysłuchiwać kazań. big_smile Jednak wątpię, by o taki związek Ci chodziło. Może mam małą wyobraźnię, ale chyba jeszcze nie widziałam szczęśliwego związku, gdzie jedna strona całkowicie dominuje. To chyba bardziej przypomina relację rodzic-dziecko niż normalny związek. Myślę, że na świecie jest tyle kobiet z różnymi poglądami, że znajdziesz kogoś, kto do Ciebie pasuje. Pytanie tylko czy rzeczywiście wiesz, co jest dla Ciebie dobre i czy nie żyjesz jakąś fikcją.

17

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Ja jestem dominująca, zwykle nadaję ton wszystkim relacjom i kreuję rzeczywistość moją i tym samym memu otoczeniu.
To ja jestem decyzyjna, wymyślałam ciągle jakieś działania, od drobiazgów typu co zjemy na obiad po wieloletnie plany działania, jestem odważna, świetna w organizacji i lubię to robić. Inicjatywa zawsze wychodzi ode mnie.
ALE jest to w porządku dopóki jestem sama.
Do związku potrzebuję jednak kogoś kto w najgorszym przypadku będzie na równi ze mną, ale najlepiej jakby był w stanie mnie zdominować i przejąć tą zadaniowość. Kogoś kto byłyby równie kreatywny i potrafił mnie zainspirować.

Osobiście znam tylko jeden związek gdzie kobieta ma twardszy charakter od faceta, na początku jej się to podobało, że może go ulepić, ale kiedy już go ulepiła to teraz po kilku latach znudziła się tym ulepkiem i rozgląda się za kimś jednak bardziej męskim (może to też kwestia tego, że ona jest starsza i już taki plastuś jej nie odpowiada, woli spróbować z bardziej męskim facetem).

Moim zdaniem, poszukaj wśród fetyszystów, wiesz sado-maso jako ten uległy. moim zdaniem na ulicy ciężko ci będzie znaleźć kobietę spełniającą twoje kryteria.

18

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Zainspirowany wypowiedzią sosenek... poweidziałbym:

-- w żcyiu jednak mężczyzna musi dominować -- tak jak napisałem wcześniej
-- ale jeśli kolega ma skłonności do uległości, to można to w seksie zrealizować

i wtedy będzie chyba dobry balans.

19

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

W moim związku decyduje ten kto się lepiej na danej sprawie zna. Co wcale nie oznacza, że nie bierze pod uwagę opinii drugiej strony. Nie jest ważne czy to 50/50 czy jakikolwiek inny podział. Gorzej jak razem się na czymś nie znamy. Trzeba się posiłkować teoriami. Czasem decyduje w niektórych sprawach nasza córka. Dlatego nie czyje się wychowywana ale czuje się uczestnikiem procesu wychowania. W związkach w którym dominowały kobiety, mężczyźni uciekali lub z czasem kobiety narzekały, że wszystko mają na głowie. Najczęściej to z wiązki z mężczyzną pijakiem, leniem lub przygłupem. Czasem dla faceta to wygodna postawa, ona się martwi, a on robi to co lubi. Są mężczyźni, którzy wolą się podporządkowywać i wcale nie jest ich tak mało, (mentalność dworzanina) ale przeważnie wobec szefa, przywódcy politycznego czy religijnego. Również mądrzejszego znajomego. Ze względu na wzrost prestiżu kobiet i ich lepsze wykształcenie, tym przywódcą może być również żona.

20

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Autorze,
jesli faktycznie szukasz stałego związku to pozwolę sobie zwrócić uwagę na nierealistyczność Twoich wyobrażeń.
Bo w stałym związku nie może cały czas dominować lub ulegać jedna osoba.
Dlaczego? Bo czasem ktoś ma doła, a ktoś flowa smile I trzeba się do tego przystosować. Wziąć na siebie więcej gdy drugi nie moze i pozwolić mu pokierować związkiem, gdy czegoś bardzo chce. Taka elastyczność niezbędna do tego by być razem, a nie ranić się.

Co innego jak zauważyła Cyngli, w sypialni.
I która kobieta chciałaby mieć dzieci z facetem, który sam jest dzieckiem?
Zastanowiłabym się dlaczego tak odrzucają Cię wycofane kobiety, a fascynują zdecydowane- może masz w tym względzie negatywne doświadczenia?

Zabpth napisał o przyjrzeniu się rodzinie wybranki, i z tym się zgadzam, tylko po 1 spotkaniu tego nie poznasz.
W pracy nie poznasz jaka jest kobieta, bo jak zarządza pracą facetów np na budowie, to musi być twarda, a przy swoim facecie już niekoniecznie.

21

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
zabpth napisał/a:

Kobiety często muszą być oswajane, przyzwyczajane do pewnych ról czy zmian.

wink wink wink No niech mnie…
Czy kijek pchać do kominka ?
Czy takim można ogień rozpalić ?
Niedaleko – DUŻA dziewczynka,
Bez marchewki będzie się żalić…


@Autorze, nie znam takich związków, być może po prostu za mało związków znam.
Po to abyś wiedział na czym stoisz to wystarczy na rozsądną, myślącą i komunikatywną kobietę trafić, niekoniecznie dominującą, choć wydaje się że rozsądek może wynikać z siły (woli wink ).  Decyzyjność to chyba rzadsza cecha, jeśli oczekujesz, że będzie Cię wspierać – to będzie raczej, jeśli oczekujesz, że będzie Cię prowadzić – to NIE będzie raczej.

22 Ostatnio edytowany przez vicky85 (2017-12-07 21:51:23)

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
zabpth napisał/a:

Czyli coś bym mógł Ci podpowiedzieć, ale za karę będziesz musiał przebrnąć przez mój para i pseudo naukowy wywód objętościowo mniej więcej podobnie jak regulaminy do zaakceptowania, których nigdy nikt nie czyta.

juz sie podniecilam:) czytam dalej



zabpth napisał/a:

Nie bez powodu, bo widzisz, dominująca kobieta, to wciąż kobieta, i w związku potrzebuje również kogoś kto będzie ją gdzieś tam dominował, weźmie odpowiedzialność za związek na siebie, albo chociaż konkretnie zdominuje w wyrze. (...) nawet jak kobieta jest dominująca, to nie znaczy, że zgodnie z jej naturą i biologią nie potrzebuje faceta który będzie silniejszy od niej.

polac temu panu. bo taka oczywistosc, jak to, ze dominujaca kobieta to wciaz kobieta, zdaje sie nie jest jednak oczywistoscia dla wiekszosci mezczyzn. Z reguly oczekuja ze skoro kobieta lubi sobie zdominowac to bedzie to robic w kazdej plaszczyznie i czasoprzestrzeni, czyli krotko mowiac bedzie na gorze, a takze bycie na gorze zainicjuje sama, bo przeciez to najbardziej lubi. Lubi, lubi, a potem szybko sie znudzi w takim ukladzie. Sponiewieraj konkretnie w "wyrze", zdominuj w tej jednej dziedzinie zycia, jaka jest seks - i juz, jest twoja. Bo seks jest ta czescia nas, w ktorej natura zawsze wygrywa.


wiec autorze niech sobie bedzie dominujaca, ale w lozku to ty musisz ja zdominowac. A jak bylo u ciebie w realu?:)



zabpth napisał/a:

Jak w związku odda się stery w ręce kobiety, to najczęściej taki związek się rozleci, bo jak pisałem laski nie są stworzone do rządzenia, nie tylko w związku, patrz na Merkel u sąsiadów,  a to dlatego że na kobiece zachowania mają wpływ cykle hormonalne którym podlega co miesiąc.

No ale Merkel jest zywym przykladem na poprawnosc twoich teorii. Gdyby Szkopy potrafili ja zdominowac na chocby jednej plaszczyznie, to moze by sie ja udalo poskromic. A tak, biedna, musi zapraszac sobie swieze miesko z bliskiego wschodu i afryki, a oni co jak co, zdominowac potrafia:) Swoja droga, ma kobieta temperament.

zabpth napisał/a:

Zobacz że jak laska zdradza, to również zwala winę na partnera, kobiety jak mają możliwość to wolą zrzucić odpowiedzialność na faceta.

bo mezczyzni to wcale tego nie robia:)


zabpth napisał/a:

Kobiety często muszą być oswajane, przyzwyczajane do pewnych ról czy zmian.
Także jak chcesz dominującą partnerkę, to nie szukaj takiej która już taka wyraźnie jest.
Tu sprawa jest banalnie prosta, klasycznie to się robi.
Szukasz fajnej i miłej dziewczyny, wchodzisz z nią w związek, żyjecie sobie, w między czasie robi z Ciebie pantofla, całkowicie się poddajesz, ona włazi Ci na łeb, rozkazuje, wymusza, Ty jak większość facetów ulegasz, i stajesz się uległy a kobieta zaczyna rządzić, jak się nie rozleci albo nie odejdzie, to po paru latach masz to co chciałeś.
Im dłużej tym bardziej role się utrwalają i jakikolwiek twój sprzeciw będzie karany, totalne bdsm :]
Normalka i klasyka większości polskich związków.

big_smile:D:D:D:D


zabpth napisał/a:

Dlatego musisz sobie szukać takiej z charakterkiem, trzeba wypróbować, ale najlepiej to zerknąć na jej rodzinę, rolę matki i ojca.
Jak ojciec to taki gość z takim miłym uśmieszkiem, cichy, sponiewierany, a matka to taka właśnie zajadła matrona, kontrolująca każdy aspekt życia, to istnieje duże prawdopodobieństwo że córcia przeniesie taki model do swojego związku.
Także nie szukaj dominującej, tylko takiej co ma potencjał, a później sobie wyhoduj. Będzie to silniejsze i trwalsze, i ulepione pod Ciebie, tak jak sobie będziesz chciał.
Proste
Pozdrawiam

powinienes skonczyc psychologie, zdoktoryzowac sie i zostac na uczelni. Z takim filozoficznym zapedem i sposobem mowienia o swiecie studenci frekwencja rozpie/¤lili by wszystkie inne zajecia i uczelnie. Juz widze kolejki przed sala wykladowa "przepraszam do czego ta kolejka?" "na wyklady do zabptha" "o ja to my tez idziemy, macie popkorn?" "nie ale piwo mamy, nie zapomnijcie ze jedno dla doktora!"

23

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
Gary napisał/a:

Jedna osoba ma być silna, a druga rodzi dzieci. Bo jak dzieci są małe, to ta silniejsza musi dbać o całą rodzinę.

Zatem nie jesteś skazany na niepowodzenie, pod warunkiem, że urodzisz dzieci.


to bylo okrutne:) ale jest w tym troche prawdy. Chodzi o to,  ze nawet dominujaca kobieta ma w zyciu okresy, kiedy jest calkowicie bezbronna i potrzebuje 100%faceta. Takiego ktory ciezar wszelakiej odpowiedzialnosci wezmie na siebie. Jest to wtedy gdy kobieta jest w ciazy a nastepnie ma dziecko do 2roku zycia. Zwazywszy ze dzieci zazwyczaj jest dwojka to robi sie z tego kilka lat zycia. A potem jak juz dorosna....a ona nie miala twojej meskosci gdy potrzebowala tego najbardziej... to juz nie bedziesz atrakcyjny w jej oczach.

24

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Trochę nie odpisywałem, bo raz nie miałem za bardzo czasu w tym tygodniu, a dwa musiałem sobie to wszystko trochę przemyśleć, przeanalizować (czytając przy okazji Wasze cenne komentarze).
W sumie to ja mam bardzo kobiecą psychikę (nie nie jestem żadnym trans, homo etc). Stąd ta moja preferencja. Chciałbym, żeby to ta druga strona bardziej dawała poczucie bezpieczeństwa. Mam bardziej "kobiece" pojęcie związku, seksu.
Co do relacji rodzinnych to u mnie w domu wszystko w porządku. Rodzice są w porządku wobec siebie i nas (ich dzieci). Oboje pracują, z tym, że mama ma silniejszy charakter. Ma kierownicze stanowisko. Tata jest bardziej domatorem. Oboje są bardzo dla nas czuli, ale tata trochę bardziej, jest bardziej empatyczny. Tata też bardziej zajmuje się domem (sprzątanie, lubi gotować).
Dlatego też jestem mocno wyczulony na hetery i manipulacje emocjonalną. Wiele takich heter by sobie mnie przygruchało, ale ja mam zawsze włączony alarm na takie osoby. Bo czym innym jest bycie osobą stanowczą, dominującą, która wie czego chce ona i swój partner i potrafiąca to wyśrodkować tak aby obie strony były zadowolone, a co innego zachłanna na władzę, wykorzystująca i poniżająca osoba. I to niezależnie od płci.
Co do łóżka bardziej wolę aby kobieta miała inicjatywę, żeby ona to inicjowała. Nie lubię BDSM itd. Ja jestem bardzo czuły podczas seksu (lubię się wtedy przytulać, pieścić, mówić czułe słówka itd). Oczywiście partnerka też powinna, ale fajnie jest gdy ona jest bardziej stanowcza. Ale i tak prędzej bym wolał zrezygnować z jej dominacji w łózki niż w życiu.
No i sprawa obowiązków, ciąży. Nigdzie nie powiedziałem, że ta moja uległość oznacza lenistwo, czy brak troski. Wręcz przeciwnie. Jak kogoś kocham to jestem za tą osobą na 100%.  Jestem osobą bardzo empatyczną i naprawdę życzenia moich kobiet są spełniane. Na prawdę żadnej pracy się nie boją. Kariera zawodowa, porządki domowe, gotowanie. Czy prozaiczne umilanie wspólnego życia. No i potrafię z wielu (ważnych) rzeczy zrezygnować dla tej drugiej osoby.
Problem jest natomiast taki, że ja jakoś nie trafiłem jeszcze w swój typ. Pewnie jest trochę takich kobiet. Mi się wydaje, że jednak w naszej kulturze spora większość to te hetery. No bo dopiero dzisiaj kobiety uczą się być samodzielne (i to nieraz ze sporym "bólem"). Nie proszę przecież o jakieś zastępy fajnych dominujących kobiet, a tylko to jedną dla mnie. No ale jeśli się mi to nie uda, to może ewentualnie powonieniem zmienić "krąg" kulturowy? Coś polecacie?

25 Ostatnio edytowany przez vicky85 (2017-12-11 13:48:48)

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
RobertB napisał/a:

W sumie to ja mam bardzo kobiecą psychikę (nie nie jestem żadnym trans, homo etc). Stąd ta moja preferencja. Chciałbym, żeby to ta druga strona bardziej dawała poczucie bezpieczeństwa. Mam bardziej "kobiece" pojęcie związku, seksu. (...) Tata też bardziej zajmuje się domem (sprzątanie, lubi gotować).(...)
Dlatego też jestem mocno wyczulony na hetery i manipulacje emocjonalną. Wiele takich heter by sobie mnie przygruchało, ale ja mam zawsze włączony alarm na takie osoby. Bo czym innym jest bycie osobą stanowczą, dominującą, która wie czego chce ona i swój partner i potrafiąca to wyśrodkować tak aby obie strony były zadowolone, a co innego zachłanna na władzę, wykorzystująca i poniżająca osoba. I to niezależnie od płci.

dobrze, super, ze takowych unikasz i rozrozniasz dwa aspekty: dominujaca ale uczuciowa a dominujaca i narcystyczna


RobertB napisał/a:

Co do łóżka bardziej wolę aby kobieta miała inicjatywę, żeby ona to inicjowała. Ja jestem bardzo czuły podczas seksu (lubię się wtedy przytulać, pieścić, mówić czułe słówka itd). Oczywiście partnerka też powinna, ale fajnie jest gdy ona jest bardziej stanowcza. (...)No i potrafię z wielu (ważnych) rzeczy zrezygnować dla tej drugiej osoby.(...)
Pewnie jest trochę takich kobiet

Nie wiem jaki jest procent takich kobiet, ktore zawsze lubia miec inicjatywe w lozku... i czy w ogole sa. Ja mam silna osobosc i charakter, calkiem czesto sama uwodze mezczyzn i potrafie zdobyc nad nimi chwilowa wladze. Chwilowa - bo w seksie, juz w samym lozku, odzywa sie prawdziwa natura kobiety a natura jest taka ze pieprzy samiec, nie samica... Oczywiscie czule kochaja sie nawzajem, caluja pieszcza, to sie odbywa w obie strony... ok - ale rytm musi nadawac mezczyzna, zeby kobieta czula sie mocno pozadana. Odwrocenie na stale tych rol... nie znam przypadku, aby dzialalo. Nie sadze, ze bedzie to atrakcyjne dla kobiety na dluzsza mete (to moje subiektywne zdanie, nie jestem seksuologiem). Kobiety lubie byc zdobywane. Musza czuc sie pozadane. A czuja gdy to mezczyzna za nimi lata i sie o zainteresowanie ubiega, czyli wykazuje inicjatywe.
Moje znajome ktore sie rozhcodzily ze wzgledu na seks, mowily o seksie z bylymi mniej wiecej tak tak "taki niby nie bierny, bo dotykal itd, ale niepotrafil mna obracac" "nawet na chwile nie przejal kontroli, u mnie podniecenie spadalo w trakcie" "zachowuje sie jakby on byl kobieta, a nie ja, a ja nie jestem lesbijka" "przez dwa lata nigdy nie podszedl i nie wzial mnie bez rozmowy od tylu, nigdy nie byla stanowczy, nawet raz". Czuly sie przy nich nieatrakcyjne.

piszesz:potrafie zrezygnowac z wielu rzeczy dla drugiej osoby. Powinienes napisac: potrafie sprobowac pewne rzeczy w sobie zmienic dla druugiej osoby.
Bo zdecydowaie by latwiej Tobie bylo szukac partnerki, gdybys sprobowal popracowac nad polubieniem bycie inicjatorem. Nie chodzi o to, bys sie zmuszal - ale bys sie nauczycl, ze to tez moze byc przyjemne, abys to polubil na tyle, aby miec szanse utrzymac na stale zwiazek z dominujaca kobieta. Bo jak zapisal zabpth, dominujaca kobieta....to wciaz kobieta.


RobertB napisał/a:

Nie proszę przecież o jakieś zastępy fajnych dominujących kobiet, a tylko to jedną dla mnie. No ale jeśli się mi to nie uda, to może ewentualnie powonieniem zmienić "krąg" kulturowy? Coś polecacie?

Na pewno nie przechodz na islam:D

26

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

RobertB - potrzebujesz silnej, dominującej kobiety, ale czy taka kobieta mogłabym potrzebować ciebie? po co? do sprzątania? Kobieta, która odniosła sukces wynajmie sobie kogoś do tej czynności, do łóżka? - ok, być może, ale tak na stałe? ty uległy misio, a ona odwala całą robotę?  Ma nie być zołzą, a w zamian dostanie 100% twoje miłości? czyli czego? lepiącego się bluszcza?
brrr... można umrzeć z nudów, jak się czyta twoje wymagania, a co w zamian? "kobieta" w domu? Myślisz, że jak będziesz uległy, to ona będzie zadowolona? Nie, ona jest silna, dominująca, bo potrafi być górą nawet w relacjach z "twardymi" facetami, a nie z takimi misiami, co to tylko czekają na polecenie wyszorowania podłogi, czy wyprasowania koszul.

27

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
vicky85 napisał/a:
RobertB napisał/a:

W sumie to ja mam bardzo kobiecą psychikę (nie nie jestem żadnym trans, homo etc). Stąd ta moja preferencja. Chciałbym, żeby to ta druga strona bardziej dawała poczucie bezpieczeństwa. Mam bardziej "kobiece" pojęcie związku, seksu. (...) Tata też bardziej zajmuje się domem (sprzątanie, lubi gotować).(...)
Dlatego też jestem mocno wyczulony na hetery i manipulacje emocjonalną. Wiele takich heter by sobie mnie przygruchało, ale ja mam zawsze włączony alarm na takie osoby. Bo czym innym jest bycie osobą stanowczą, dominującą, która wie czego chce ona i swój partner i potrafiąca to wyśrodkować tak aby obie strony były zadowolone, a co innego zachłanna na władzę, wykorzystująca i poniżająca osoba. I to niezależnie od płci.

dobrze, super, ze takowych unikasz i rozrozniasz dwa aspekty: dominujaca ale uczuciowa a dominujaca i narcystyczna


RobertB napisał/a:

Co do łóżka bardziej wolę aby kobieta miała inicjatywę, żeby ona to inicjowała. Ja jestem bardzo czuły podczas seksu (lubię się wtedy przytulać, pieścić, mówić czułe słówka itd). Oczywiście partnerka też powinna, ale fajnie jest gdy ona jest bardziej stanowcza. (...)No i potrafię z wielu (ważnych) rzeczy zrezygnować dla tej drugiej osoby.(...)
Pewnie jest trochę takich kobiet

Nie wiem jaki jest procent takich kobiet, ktore zawsze lubia miec inicjatywe w lozku... i czy w ogole sa. Ja mam silna osobosc i charakter, calkiem czesto sama uwodze mezczyzn i potrafie zdobyc nad nimi chwilowa wladze. Chwilowa - bo w seksie, juz w samym lozku, odzywa sie prawdziwa natura kobiety a natura jest taka ze pieprzy samiec, nie samica... Oczywiscie czule kochaja sie nawzajem, caluja pieszcza, to sie odbywa w obie strony... ok - ale rytm musi nadawac mezczyzna, zeby kobieta czula sie mocno pozadana. Odwrocenie na stale tych rol... nie znam przypadku, aby dzialalo. Nie sadze, ze bedzie to atrakcyjne dla kobiety na dluzsza mete (to moje subiektywne zdanie, nie jestem seksuologiem). Kobiety lubie byc zdobywane. Musza czuc sie pozadane. A czuja gdy to mezczyzna za nimi lata i sie o zainteresowanie ubiega, czyli wykazuje inicjatywe.
Moje znajome ktore sie rozhcodzily ze wzgledu na seks, mowily o seksie z bylymi mniej wiecej tak tak "taki niby nie bierny, bo dotykal itd, ale niepotrafil mna obracac" "nawet na chwile nie przejal kontroli, u mnie podniecenie spadalo w trakcie" "zachowuje sie jakby on byl kobieta, a nie ja, a ja nie jestem lesbijka" "przez dwa lata nigdy nie podszedl i nie wzial mnie bez rozmowy od tylu, nigdy nie byla stanowczy, nawet raz". Czuly sie przy nich nieatrakcyjne.

piszesz:potrafie zrezygnowac z wielu rzeczy dla drugiej osoby. Powinienes napisac: potrafie sprobowac pewne rzeczy w sobie zmienic dla druugiej osoby.
Bo zdecydowaie by latwiej Tobie bylo szukac partnerki, gdybys sprobowal popracowac nad polubieniem bycie inicjatorem. Nie chodzi o to, bys sie zmuszal - ale bys sie nauczycl, ze to tez moze byc przyjemne, abys to polubil na tyle, aby miec szanse utrzymac na stale zwiazek z dominujaca kobieta. Bo jak zapisal zabpth, dominujaca kobieta....to wciaz kobieta.


RobertB napisał/a:

Nie proszę przecież o jakieś zastępy fajnych dominujących kobiet, a tylko to jedną dla mnie. No ale jeśli się mi to nie uda, to może ewentualnie powonieniem zmienić "krąg" kulturowy? Coś polecacie?

Na pewno nie przechodz na islam:D


Ten temat coś mi chyba uświadomił i... teraz widzę, że mam przesrane.

28

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
Averyl napisał/a:

RobertB - potrzebujesz silnej, dominującej kobiety, ale czy taka kobieta mogłabym potrzebować ciebie? .

Teoretycznie moglaby, pewnie sa takie, ze chca takich wlasnie potulnych misiow. Tylko....
1. na jak dlugo im on wystarczy zeby nie zabic nuda na smierc
2. czy wtedy, bedac silnymi, chcac slabszego mezczyzne, nie sa wlasnie....zolzami? jedynym powodem wybrania takiego byloby chyba to, ze mozna latwo go oszukiwac
3. bankowo od czasu do czasu szukalaby seksu z silnym, twardym psychicznie, zdecydowanym mezczyzna

Averyl napisał/a:

Myślisz, że jak będziesz uległy, to ona będzie zadowolona? Nie, ona jest silna, dominująca, bo potrafi być górą nawet w relacjach z "twardymi" facetami, a nie z takimi misiami.

Czasem jest tak, ze kobiety zmeczone zwiazkami z silnymi mezcyznami, szukaja takiego wlasnie swojskiego odpoczynku przy spokojnym, uleglym partnerze. Ale to wszystko jest, moim zdaniem, do czasu, az nie znudzi i nie zapragnie znowu byc na wlasciwym miejscu

Wilczysko napisał/a:

Ten temat coś mi chyba uświadomił i... teraz widzę, że mam przesrane.

Ciebie tez to dotyczy, naprawde? Twoja zona jest wlasnie dominujaca, a ty ulegly?

29 Ostatnio edytowany przez Averyl (2017-12-11 16:06:36)

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
vicky85 napisał/a:
Averyl napisał/a:

Myślisz, że jak będziesz uległy, to ona będzie zadowolona? Nie, ona jest silna, dominująca, bo potrafi być górą nawet w relacjach z "twardymi" facetami, a nie z takimi misiami.

Czasem jest tak, ze kobiety zmeczone zwiazkami z silnymi mezcyznami, szukaja takiego wlasnie swojskiego odpoczynku przy spokojnym, uleglym partnerze. Ale to wszystko jest, moim zdaniem, do czasu, az nie znudzi i nie zapragnie znowu byc na wlasciwym miejscu

jeszcze jest wersja, że kobieta jest dominująca, bo... nie ma wyjścia, musi sobie radzić z "kanapowcem", z dziećmi, z domem, z pracą, z innymi sprawami, bo taki misio kanapowy, poza ofertą własnej miłości, nic więcej nie jest w stanie zrobić.
Nie wiem jaką definicję silnej kobiety ma RobertB, ale bycie silnym wobec słabego??? co to za siła? co to za dominacja?
Myślę, że jeżeli kobieta jest dominująca to też potrzebuję silnego faceta, bo inaczej umrze z nudów z takim dzieciakiem. Oczywiście nie powinna to być ciągła walka, bo nie oto chodzi w związkach, wtedy może dojść do "zmęczenia" silnym mężczyzną (ale jest to jakby inna kategoria).
Myślę, że kobieta silna (z natury, z charakteru) potrzebuje wyzwań, kogoś równego sobie. Wyobrażenie RobertB o silnych kobietach nijak nie pasuje do mojej definicji silnej kobiety. On raczej szuka kobiety, do której mógłby się przykleić i trochę pożerować na niej, w zamian za posprzątane mieszkanie, czy inne proste prace.

30 Ostatnio edytowany przez Piegowata'76 (2017-12-11 16:18:01)

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
Olinka napisał/a:

Jeśli mam być szczera, to najbardziej odpowiada mi związek 50/50, czyli żeby w nim ani nie dominować, ani nie być zdominowaną. W moim związku w zasadzie działa to tak, że są takie pola, na których to ja mam decydujący głos, są inne, które należą do męża, ale są też nasze w pełni wspólne, gdzie razem i na zasadzie równości podejmujemy decyzje, więc w rezultacie gdzieś nam się to wszystko wyrównuje.
Osobiście nie chciałabym mieć u boku mężczyzny, którym musiałabym kierować, popychać go do działania, podejmować za niego większość decyzji. Jestem matką dla swojego syna i to mi zupełnie wystarczy. Lubię za to mieć w kimś oparcie, bo nawet silne osobowości czasem potrzebują po prostu czuć, że nie są ze swoimi problemami same.

Podpisuję się ręcami obiema smile Czasami ja jestem tą silniejszą, gdy drugi człowiek ma słabszy moment, czasami sama potrzebuję wsparcia - tak widzę "mój" związek. (cudzysłów, bo w związku nie jestem). Mamy być równi sobie. Ani bym nie chciała myśleć nieustannie za kogoś, ani też być dyrygowaną.

31

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Czy Twoje bycie w związkach wygląda taak, że oddajesz całkowicie siłę kobiecie????????
Bo jeśli tak, to mamy psa pogrzebanego.Jestem również silną osobowością....ale powiem Ci, że nawet uległy musi wprowadzać do związku męskość.Ja Ciebie dobrze rozumiem z tymi preferencjami.....nie każdy jest taki jak większość osób...Ja np..mam też swojego wymagania i jest mi trudno znalezć odpowiedniego..Teraz mężczyzni zleniwiali...oni czekają, aż kobieta w trakcie randki i po niej przejmie pałeczkę...Chodz oczywiście nie wszyscy...jednak.duża rzesza Panów tak się zachowuje....A czy Ty walczysz o kobietę?Jak np jest sytuacja problematyczna? Czy w ten sposób okazujesz jej Twoje zaangażowanie?Czy odpuszczasz?Nawet ten uległy musi być facetem, dla kobiety ,bo na dłuższą metę..Stanie się w jej oczach "ciapciakiem" i wtedy kliik i delikwent w koszu ląduje wink tongue

Musisz popracować nad swoimi błędami.Na tym się skupić..jeśli tego nie zrobisz związki nie bedą związkami, a jedynie"przejściówkami" Jest w Tobie coś co powoduje taki stan rzeczy..Pytanie teraz tylko co?

32

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Gdy słyszę, że partner ma być "wyzwaniem", budzi się we mnie sprzeciw. Dla mnie ma być partnerem i przyjacielem, nie potrzebuję z nikim rywalizować.

33

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

przede wszystkim to uległy nic nie musi wink

bo to zalezy tylko i wyłącznie od osób w związku na co się  umówią

autorze, nie bardzo rozumiem Twój problem
znajdz sobie dominującą kobiete i tyle

34

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
Gary napisał/a:

Jedna osoba ma być silna, a druga rodzi dzieci. Bo jak dzieci są małe, to ta silniejsza musi dbać o całą rodzinę.

Zatem nie jesteś skazany na niepowodzenie, pod warunkiem, że urodzisz dzieci.


smile)))))))))))))))))))))))))))))))

35

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Sandra Bullock to chuda szczapa. Cos ci sie pomyrtalo.

36

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
wilczysko napisał/a:

Ten temat coś mi chyba uświadomił i... teraz widzę, że mam przesrane.

Teraz też tak mam.

vicky85 - ten fragment mi coś uświadomił:  "zachowuje się jakby on był kobieta, a nie ja, a ja nie jestem lesbijka". Może ja właśnie mam taką naturę, bardzo kobiecą, może nie w życiu codziennym, zawodowym, ale w uczuciowym, w tych pieleszach domowych już tak. Więc ciężko będzie to zmienić. Wiem, bo próbowałem.

Summertime - ja zawsze wspieram partnerkę w jej celach czy trudnościach życiowych. Nie jest też tak, że wolę być cichą kurą domową. Obowiązki domowe to raczej po równo. Pracuje, zarabiam nie najgorzej. Ja trzeba partnerce czy komukolwiek pomóc zawsze jestem obok. Tu nie chodzi o układ dominująca i mimoza. Tu chodzi o układ zaradny facet i bardziej zaradna i dominująca kobieta.

Gosia1962 - może mi się pomyliło, ale raczej ją kojarzę z ról jakiś tajnych/supertajnych agentek, co dają radę.

37

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Kobieta dominująca w związku,to prędzej czy później pewne kłopoty dla faceta...Podświadomie takich mężczyzn nie pożądają i nie szanują,nie tak to natura wymyśliła.

38

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?
RobertB napisał/a:

vicky85 - ten fragment mi coś uświadomił:  "zachowuje się jakby on był kobieta, a nie ja, a ja nie jestem lesbijka". Może ja właśnie mam taką naturę, bardzo kobiecą, może nie w życiu codziennym, zawodowym, ale w uczuciowym, w tych pieleszach domowych już tak. Więc ciężko będzie to zmienić. Wiem, bo próbowałem.
.

pozostaje mi tylko zyczyc wiec tobie serdecznie powodzenia, abys trafil na bardzo uczuciowa i wrazliwa kobiete, dla ktorej twoja cecha nie bedzie problemem, a atutem. Tylko nic na sile:)

39

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

vicky85 - Dzięki smile

40

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Robercie, moim zdaniem nie jesteś skazany na porażkę. W moim otoczeniu są kobiety, które lubią dominować - zaryzykuję nawet tezę, że część moich znajomych lubi mieć "męskiego" faceta na pokaz, ale już w domu sama chętnie dzierży stery.

Sądzę też, że nie ma ludzi, którzy cały czas chcą odgrywać tę samą rolę w życiu. Z moim narzeczonym, choć oboje mamy silne charaktery, często "ustępujemy" drugiej stronie. Są sytuacje, w których on "rządzi", a są sytuacje w których potulnie słucha co mam do powiedzenia i się stosuje wink On też zdaje sobie sprawę, że na niektórych rzeczach znam się lepiej niż on, a ja zdaję sobie sprawę, że są rzeczy w ktorych jest odwrotnie i obojgu nam się lepiej opłaci jak zamknę buzię wink

Uważam też, że bycie dominującym przez cały czas byłoby potwornie męczące psychicznie. Nie wiem czy jest osoba, która może to robić przez cały czas. Planowanie wszystkie, decydowanie - to duża odpowiedzialność. Wydaje mi się, że lepiej jest się tym w miarę możliwości podzielić.

Życzę Ci serdecznie znalezienia odpowiedniej kandydatki smile Wierzę, że niedługo ją znajdziesz.

41

Odp: Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Tak potwornych bzdur już dawno nie czytałem. Jeśli ty wyciągasz tak daleko mylące wnioski ze swoich doświadczeń życiowych to poproś kogoś starszego, żeby nie puszczał cię samego do sklepu bo zrobisz sobie krzywdę kupując nieświadomie jakiś towar a przy tak zaburzonym postrzeganiu rzeczywistości może to być dla ciebie traumatyczne.

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Lubię silniejsze, dominujące kobiety. Czy jestem skazany na porażkę?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026