Mieszkam na tej samej wsi co szwagierka. Zawsze chodziłyśmy do siebie na urodziny ale stosunki między nami się pogorszyły. Szwagierka mnie nienawidzi i nie akceptuje i robi wszystko żeby mi to na każdym kroku pokazać. Na każdym kroku próbuje mi pokazać, że jestem nieodpowiednią żoną dla jej brata i matką dla swojego dziecka. Szwagierka zawsze chodzi na urodziny swojego brata ale na moje ostatnie urodziny wysłała tylko smsa z życzeniami. Więc jak przyszła kolej na jej urodziny to stwierdziłam, że do niej nie idę a mężowi powiedziałam, że jak chce to niech idzie do niej sam na co mój mąż stierdził, że beze mnie nie idzie i zadzwonił jej tylko z życzeniami. Ale ostatnio podczas kłótni wypomniał mi, że nawet u jego siostry nie byliśmy na urodzinach. Myślę, że to że nie byliśmy na urodzinach wywołało w jego rodzinie wielkie oburzenie ale sami są sobie winni. Byłej żonie drugiego brata też tak robili nie chodzili na jej urodziny a potem wielce się oburzali i obgadywali ją w całej rodzinie za to, że nie była u szwagierki na urodzinach. Mam wrażenie, że ona stawia się w roli Boga. Jej wolno wszystko a inni mają latać dookoła niej. A może to ze mną jest coś nie tak? Napiszcie co o tym myślicie.
Podobne tematy
Myślę, że dobrze zrobiłaś. Też bym nie poszła.
Co do męża - nie zabraniałaś mu tam iść, nie zmuszałaś do pozostania w domu, poza tym to szwagierka pierwsza nie pojawiła się na Twoich urodzinach. Moim zdaniem wypominanie tego to cios poniżej pasa, bo pierwsze nie poszedł z własnej woli (więc jak Cię o to obwiniać), a po drugie jest Twoim mężem, a jej tylko bratem - powinien się przede wszystkim przejąć tym, że to ona nie odwiedziła Ciebie.
Najbardziej mnie denerwuje, że on myśli tak jak oni. Nie zauważa tego, że szwagierka postąpiła nie fair wobec mnie. Mam wrażenie, że on sobie myśli, że to ja jestem nienormalna, że nie poszłam do jego siostry bo tak myśli większość jego rodziny i on od nich przejął takie myślenie. A ja mam wrażenie, że dla niego to siostrzyczka jest ważniejsza niż ja. A jak zaczynam mu mówić o tym, że jego siostra postępuje nie fair wobec mnie to się wścieka bo twierdzi, że jestem niedojrzała bo jego rodzina jest dla mnie ważniejsza niż on. Ja już tego nie rozumiem.
A próbowałaś mu przedstawić tę sytuację, ale obiektywnie, bez emocji i nawet nie z Twojego punktu widzenia? Na zasadzie osoba X nie przychodzi do Y na urodziny, potem Y nie przychodzi do X. Mąż X uważa, że Y robi źle... Opowiedz mu o tym bez nakreślania emocji i koniecznie bez oceniania. Suche fakty. Może wtedy dotrze. Może to naiwne, ale... mam jednego znajomego, na którego niesamowicie to działa - o ile nie pojawiają się tam właśnie żadne oceny sytuacji i emocje bohaterów (wiem, że niefajnie, bo od męża tego zrozumienia dla odczuć by się oczekiwało, ale powoli...) i tenże znajomy twierdzi, że jak słyszy, że pani Y zrobiła to ZE ZŁOŚCI, X Z ZEMSTY coś innego, a Z BYŁA SMUTNA, gdy... to ma dość słuchania natychmiast, bo eee... "narzuca mu to odbiór sytuacji", a on jest dzielnym, dorosłym mężczyzną i sobie sam poradzi z oceną przecież. ![]()
5 2014-08-19 13:27:55 Ostatnio edytowany przez szeropinjon (2014-08-19 13:34:49)
On zawsze idealizuje swoją rodzinę. Nawet jak coś zrobią nie fair w stosunku do mnie to on tego nie widzi albo zawsze próbuje ich tłumaczyć. Jak teście nie odwiedzili naszego dziecka w dzień dziecka czy na Mikołaja to jakoś nic złego w tym nie widział albo jak faworyzują bardziej dziecko jego siostry niż nasze czym mogą wyrządzić krzywdę jego własnemu dziecku. Natomiast jak ja nie chodzę z słusznej przyczyny do jego siostry na urodziny to dla niego prawie jak zbrodnia. Mam wrażenie, że oni mogą wszystko a ja nic. Czuje się tak jakby on szanował bardziej innych niż mnie. Oczywiście mój mąż jest bardzo dobrym mężem, stara się, dba o dom i o mnie, każdy mi tylko zazdrości że mam takiego fajnego męża, ale to jak traktuje mnie względem swojej pierwotnej rodziny przesłania mi czasami wszystkie jego zalety i doprowadza do szewskiej pasji a najgorsze jest to, że nie da się go nijak przekonać nawet na spokojnie.On już jest tak zaprogramowany. Po prostu jego rodzina uważą się za lepszych od innych i on to ma wpojone od dzieciństwa.
A spytałaś go prosto: dlaczego uważasz, że powinnam iść na urodziny szwagierki, skoro ona nie przyszła na moje?
I w ogóle od czego się Twoja "kłótnia" ze szwagierką zaczęła?
7 2014-08-19 15:27:53 Ostatnio edytowany przez szeropinjon (2014-08-19 15:28:21)
Tłumaczyłam mu to ale on mi nic nie odpowiedział. To jest dziwne bo do niego nie docierają żadne argumenty. Ostatnio stwierdził, że to my źle żyjemy z jego rodziną co mnie zdenerwowało bo to oni źle żyją z nami o czym mu powiedziałam. Co bym mu nie powiedziała to on zawsze będzie uważał ich za tych ok. a ja jestem tą co jest zawsze winną. Dla mnie i dla ludzi z którymi o tym rozmawiam to jest oczywiste, że to oni postępują nie fair ale niestety ta jedna najważniejsza dla mnie osoba widzi to inaczej. Ja tego nie rozumiem. Mam wrażenie, że mój mąż nie ma własnego zdania i na ślepo przyjmuje opinie swoich rodziców i siostry.
Moja kłótnia ze szwagierką zaczeła się już 4 lata temu. Zaczeło się od tego, że teściu chciał mnie kontrolować i dyktować mi co mam robić, bo uważa, że ma zawsze racje. A, że ja nie za bardzo go słuchałam to zaczeła się wojna. Szwagierka i teściowa zawsze robią po jego myśli żeby go nie zdenerwować. Szwagierka nawet podporządkowała teściowi swoje małżeństwo a jej mąż poszedł w odstawkę. Mam wrażenie, że szwagierka i teściowa robiły za żandarmów od teścia i ścigały mnie, że mam robić tak jak się teściowi podoba bo inaczej on wpada w furie. Ja jednak nie zamierzałam podporządkowywać swojego życia teściowi tym bardziej, że to jest skończony ham no i zaczeła się nagonka na mnie ze strony rodziny męża i ciągłe dokuczanie mi.
Gdy szwagierka nie przyszła na urodziny mojego syna(roczek) , ja również nie przyszłam na urodziny jej syna( 15 lat). I też to ja jestem ta zła i niedobra, ale mam to gdzieś. Nie przejmuj się i rób to, na co masz ochotę.
No okej, ale skoro tłumaczyłaś i on nie słucha, to niech on wytłumaczy. Po prostu niech poda powód, dlaczego Ty masz iść na urodziny szwagierki, skoro ona olewa Twoje. I dlaczego masz słuchać teścia. I dlaczego szwagierce wybacza to, czego Tobie nie chce. Nie tłumacz się, niech dla odmiany on to wytłumaczy.
Nie wiem co poradzić, ale podzielę się swoją historią. Bratowa mojej mamy to ruda wredna jąkająca się kobieta i zawsze był z nią problem. Jako nastolatka złapała brata mamy na ciąże i on biedny już z nią został dla dobra dziecka. Mniejsza o to. Doprowadziła nawet do sytuacji gdzie ja z mamą miałyśmy w lodówce tylko masło i nic więcej (doprowadziła do zwolnienia mamy z pracy) i mimo, że tęsknie za wujkiem bo jest człowiekiem o złotym sercu to niestety już nigdy nie będę mieć z nim kontaktu przez tą kobietę. Szkoda nerwów na takich ludzi. Trochę przykro, że 'rodziną' mogę nazwać tylko 2 osoby, ale takie jest życie. Aż mi się lepiej zrobiło jak o tym napisałam.
Mieszkam na tej samej wsi co szwagierka. Zawsze chodziłyśmy do siebie na urodziny ale stosunki między nami się pogorszyły. Szwagierka mnie nienawidzi i nie akceptuje i robi wszystko żeby mi to na każdym kroku pokazać. Na każdym kroku próbuje mi pokazać, że jestem nieodpowiednią żoną dla jej brata i matką dla swojego dziecka. Szwagierka zawsze chodzi na urodziny swojego brata ale na moje ostatnie urodziny wysłała tylko smsa z życzeniami. Więc jak przyszła kolej na jej urodziny to stwierdziłam, że do niej nie idę a mężowi powiedziałam, że jak chce to niech idzie do niej sam na co mój mąż stierdził, że beze mnie nie idzie i zadzwonił jej tylko z życzeniami. Ale ostatnio podczas kłótni wypomniał mi, że nawet u jego siostry nie byliśmy na urodzinach. Myślę, że to że nie byliśmy na urodzinach wywołało w jego rodzinie wielkie oburzenie ale sami są sobie winni. Byłej żonie drugiego brata też tak robili nie chodzili na jej urodziny a potem wielce się oburzali i obgadywali ją w całej rodzinie za to, że nie była u szwagierki na urodzinach. Mam wrażenie, że ona stawia się w roli Boga. Jej wolno wszystko a inni mają latać dookoła niej. A może to ze mną jest coś nie tak? Napiszcie co o tym myślicie.