hej! chciałabym poznać nowych, pogodnych ludzi, którzy zaraziliby mnie pozytywną energią. mam zaledwie 21 lat, a już taki bagaż przeżyć. niestety choruję na stawy, staram się trzymać, ale to trudne, gdy nie ma obok nikogo. rodzice się rozwiedli klika lat temu, ojciec jest niczym obcy człowiek, mama pracuje za granicą i również nie rozmawiamy często. mieszkam z siostrą, która często ma pretensje o zwykłe, normalne rzeczy, również niestety rozmawiamy tyle co nic. wszelkie relacje się nie układają, zawsze poznaję nowych ludzi, znajduję kilka koleżanek, a potem nagle klapa. związki to też tragedia, pierwszy zdradzał, drugi pił na umór, a trzeci olewał i wiecznie nie miał czasu, no i to, co ich łączyło - kłamstwa. jednocześnie oddalam się od ludzi, a z drugiej strony wiem, że nie mogę się na nich zamykać. dziś jest kolejny samotny wieczór, jedyna rozrywka to ćwiczenia rehabilitacyjne i czytanie książek. staram się doradzać innym na różnych forach, mówię im, aby wzięli się w garść, a sama nie potrafię, czasami nie mam już na nic sił, gdy ciągle coś idzie nie tak. jak podnieść się na duchu w chwilach zwątpienia?
Podobne tematy
ludzie ludzie ludzie - to chyba wszystko czego potrzeba człowiekowi. jakieś stałe miejsce spotkań, a jak nie stałe to wyczołgać sie z domu i zacząć rozmowę z pierwszym napotkanym. Wiem że to desperacja ale mi pomaga. Używki też pomagają ale nie to ci pewnie chodzi.
Aneczko, może obracasz się w niewłaściwym towarzystwie skoro spotykasz takie osoby? Czy jeszcze się uczysz czy już pracujesz? Postaraj się poprawić stosunki z siostrą, jest przecież bliską Ci osobą, dobrze by było, żebyście się wspierały, zwłaszcza, że żyjecie praktycznie bez rodziców. Być może niewiele potrzeba, na przykład zadbać o porządek. Na pewno jesteś ciekawą osobą, skoro umiesz doradzać innym.