netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Adoratorka to nie koleżanka?

36 odpowiedzi5 578 wyświetleńzałożony przez Cyna, 10.08.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Adoratorka to nie koleżanka?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 37 ]

1

Temat: Adoratorka to nie koleżanka?

O swoim związku wspominałam już kiedyś w wątku o tym co najgorszego zrobił nasz partner strona 32 i częściowo ten temat się do tego odwołuje.
Jak zakładałam wówczas tak też się stało - wróciłam do niego i jesteśmy znowu razem.

Wspominałam tam o Y, z którą R. najchętniej spędzałby czas kiedy ja jestem w pracy, jak to on określił - nie widzi w tym nic złego, "tak normalnie po koleżeńsku". Problemem jest to, że Y jest nie jest koleżanką, a jego adoratorką, która jest na każde jego skinienie, z nikim się nie umawia czekając, aż on w końcu się w niej zakocha, usiłuje nas z sobą skłócić wyskakując z buziaczkami, pocałunkiem w usta na pożegnanie, mówiąc mu, że "zasługuje na lepszą dziewczynę" itd. Dla mnie ich znajomość jest nie do przyjęcia. Zwłaszcza, że to nie jest kwestia podejrzeń. Ja wiem, on wie, ona wie, że ja wiem. Każdy z nas wie, że ona na niego leci i z chęcią zajęłaby moje miejsce. Kilkakrotnie otwarcie wyznała mu uczucie. Nim zostaliśmy parą spotykał się z nią i ze mną równolegle. Czasami nawet w tym samym dniu - najpierw spacer ze mną, później film u niej. Dla mnie spotkania przed związkiem są ostatecznie do wybaczenia, bo nie byliśmy parą, a deklaruje jako wyłącznie koleżeńskie bez intymności.

Później byliśmy parą i ona ciągle się gdzieś pojawiała. Jakieś "buziaczki" w wiadomościach na pożegnanie (Y i R), "kocham Cię" za przysługę (R), "nie mów nikomu o spotkaniu, żeby A. się nie dowiedziała"(R), "czemu się nie odzywasz, tęskniło mi się za Tobą"(R), wiadomość od niej jak to o nim myśli leżąc w wannie(Y) i bagatelizowanie naszego związku przed nią, np. "je*e mnie to czy będziemy razem" (R) i "to nie jest Twoja wina"(R), wpraszanie się do niej na noc(R), naśmiewanie się z nią z mojej zazdrości(R i Y) - tak poniżyłam się do takiego stopnia, że przejrzałam ich wiadomości (albo raczej ich fragmenty, bardzo wybiórcze), na swoje usprawiedliwienie mam jedynie to, że miałam do tego podstawy. Ona i jego chęć spotykania się z nią doprowadza mnie do szału. O rzeczach wypisanych w tym akapicie w dużej części dowiedziałam się w tym tygodniu.
Również o tym, że przepraszał ją za sytuację z pubu (opis z wątku o najgorszych rzeczach, które zrobił partner):
"Po  trzech tygodniach w związku. Siedzimy w pubie objęci, kilku wspólnych znajomych, oglądamy mecz jego ulubionej drużyny. Przychodzi jeszcze jeden znajomy i Y. On: zmieszane spojrzenie, koniec obejmowania, odsuwa się na drugi koniec sofy. On pisze smsy, ona pisze smsy. W przerwie niemal wybiega za nią na papierosa. [Kiedy zapytałam dlaczego tak się zachował (oczywiście z pretensjami): "chciałem jej wyjaśnić sytuację. Szanuję uczucia innych osób". A moje? (Wspólna znajoma, którą oboje mieliśmy na fb, ustawiony związek na fb i przez trzy tygodnie nie zorientowała się, że jesteśmy parą?! I czy KOLEŻANCE, trzeba wyjaśniać, że siedzi się w pubie obejmując swoją dziewczynę?! Bo moim zdaniem nie ma do tego żadnego prawa.)] Wyszłam pod byle pretekstem poirytowana całą akcją i pojechałam do domu. Miałam wyłączony telefon, bo padała mi bateria. Jaka była pierwsza wiadomość od niego? Przeprosiny? "Kocham"? NIE! "Mogę dzisiaj zostać u Y na noc?" [skąd to pytanie? "Bo Y mieszka sama i nie ma rodziców za ścianą"(mieszka od niej jakieś 15 minut jazdy samochodem) + takie zwyczaje nocowania u koleżanek "bo mam na to ochotę" z czasów siglowania]."
PRZEPRASZAŁ swoją adoratorkę za to, że widziała go z jego dziewczyną. W tym tygodniu wyjaśnił mi dlaczego, po wielkiej kłótni:"Jej uczucia są dla mnie ważne, bo są szczere. Jest niesamowicie we mnie zakochana. Jest w stanie zrobić dla mnie wszystko." Na pytanie czy dlatego jest ważniejsza ode mnie, nie odpowiedział(!).

1. Czy normalne jest, że nie życzę sobie, żeby miał z nią jakikolwiek kontakt?
2. Czy powinien się dostosować do tego, jeśli chce być ze mną?
3. Czy jego zachowanie względem niej (zachowanie które otwarcie mnie rani i wielokrotnie o tym mówiłam, prosiłam, sugerowałam, wykłócałam się) można uznać za zdradę emocjonalną? Bo chyba na tym polega zdrada emocjonalna, że inna kobieta i jej uczucia są ważniejsze niż partnerka i jej uczucia, przynajmniej według mnie?
4. Czy uzasadnione jest, że jego spotkania z nią sam na sam (i to nie tylko w miejscach publicznych) budzą moją złość i w mojej ocenie są randkami, a nie spotkaniami koleżeńskimi?
5. Czy adoratorka może być koleżanką??

2 Ostatnio edytowany przez Camomille (2014-08-10 19:36:13)

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Jak dla mnie sprawa wymaga radykalnego podejścia. Są dwie sensowne możliwości. Albo wszyscy się zgodzicie na trójkąt, polubisz ją i ona Ciebie i będziecie się spotykać w różnych konfiguracjach (zdaje mi się, że jemu to by pasowało, ale czy Wam?)
Albo musi wybrać z którą z Was chce być w związku i ją szanować, stawiać ZAWSZE na pierwszym miejscu i nigdy się na nią nie żalić, nie obśmiewać nie oszukiwać.
Najgorsze w tym jest takie przeskakiwanie z priorytetem od jednej do drugiej. Można się bawić, przyjaźnić, spotykać z kilkoma osobami, ale potem trzeba żyć tylko z jedną. Radzę Ci przeprowadzić z nim rozmowę o tym czy Wasz związek jest dla Ciebie formą partnerstwa czy niezobowiązującą próbą i poznawaniem się. Może on jest znacznie mniej zdecydowany niż Ty co do tego, że Wasza relacja jest formą życiowego wyboru.
Na moje "oko" to on nie jest wcale zdecydowany czy chcę być właśnie z Tobą w przyszłości. Na razie mu z Tobą dobrze, na razie prędzej z Tobą niż z nią, ale nie wie czy mu się nie odmieni. Próbuje, niczego nie chce przekreślać. Na Twoim miejscu bym przestała wierzyć w to, że on chce z Tobą być na zawsze. On tylko chce tego na teraz, ale tak na 60% raczej niż na 100%.
Nie wierz w to w co chcesz wierzyć, tylko w fakty. Bo się w życiu oszukasz... coś o tym wiem.

3

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Najgorsze jest, że jednocześnie to ze mną jeździ na wakacje, ze mną mówi, że chciałby zamieszkać, wmawia mi że jestem "miłością jego życia"... Mam tak totalny mętlik.
Pytałam go o to czy oczekuje otwartego związku. Nie odpowiedział na to pytanie.

4

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Ciśnij go o to pytanie, bo jest kluczowe. Nie jest wykluczone, że chciałby naprawdę z Tobą  żyć, mieszkać, mieć dzieci... ale może marzy mu się partnerka pozwalająca na zabawy z przyjaciółkami. Nie jest to moim zdaniem nic złego, jeśli zadba o to by z takiej przyjacielskiej zabawy nie zdarzyło się dziecko. No i oczywiście jeśli jego partnerka (Ty) nie będziesz się z tym źle czuła i nigdy nie zostaniesz postawiona na drugim miejscu. Jeśli jest zaufanie, niezawodność, właściwie priorytety to taki "otwarty" związek jest moim zdaniem możliwy.
Nie jest za to możliwe być partnerem na raz dla dwóch kobiet, bo zawsze zdarzy się konieczność wyboru. Której nie zawieść a którą "zostawić na lodzie". Niestety życie wymusi takie sytuacje. I właśnie wtedy partnera się nie zawodzi, a przyjacielowi się mówi "wybacz, ale partner ważniejszy".

5

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Obraził się, ale odpowiedział po chwili, że chce mnie mieć tylko dla siebie i dlatego chce standardowego związku.

6 Ostatnio edytowany przez NinaLafairy (2014-08-10 20:35:00)

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Cyna pozwalasz mu na traktowanie Ciebie jak szmate do wytarcia jego brudnych butow.

Co jest z wami dziewczyny? Pozniej sie dziwicie, ze faceci ciagle sie tak zachowuja skoro tyle kobiet na to pozwala.

Nie sluchaj niczego co on do Ciebie mowi. Rozumiesz?
Patrz na niego, patrz na to co on robi, patrz na jego reakcje.
Mowi Ci to kobieta, ktora nigdy nie byla oszukana ani zmanipulowana przez faceta - a wielu probowalo.

Wiesz co jest Twoim problemem ? Myslisz, za duzo. Myslisz co moze on myslec, myslisz czy Twoje uczucia sa wlasicwie.

A to jest proste:  On zachowuje sie jak palant bo Cie NIE KOCHA.
Ty go nie obchodzisz po prostu - gdy faceta obchodzi kobieta to on o to dba, a nie olewa ja.
Nie obchodzisz go nawet na tyle, zeby przeskoczyl swoja milosc do siebie i do bycia adorowanym.

7

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Jak dla mnie jest to niedopuszczalne. I jeszcze nocowanie u niej? Ja bym go zostawiła. Albo znalazła sobie "przyjaciela" u którego bym też czasem nocowała.

8

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Witaj Cyna smile

Co prawda nie czytałam wspomnianej historii, o której wspominasz,ale przeraża mnie ta sytuacja o jakiej piszesz.
Jeśli dobrze zrozumiałam to on lata pomiędzy Was obie.... bez żadnego ale...
Ja skończyłabym ten związek i tyle .


Pozdrawiam

9

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?
Camomille napisał/a:

Ciśnij go o to pytanie, bo jest kluczowe. Nie jest wykluczone, że chciałby naprawdę z Tobą  żyć, mieszkać, mieć dzieci... ale może marzy mu się partnerka pozwalająca na zabawy z przyjaciółkami. Nie jest to moim zdaniem nic złego, jeśli zadba o to by z takiej przyjacielskiej zabawy nie zdarzyło się dziecko. No i oczywiście jeśli jego partnerka (Ty) nie będziesz się z tym źle czuła i nigdy nie zostaniesz postawiona na drugim miejscu. Jeśli jest zaufanie, niezawodność, właściwie priorytety to taki "otwarty" związek jest moim zdaniem możliwy.
Nie jest za to możliwe być partnerem na raz dla dwóch kobiet, bo zawsze zdarzy się konieczność wyboru. Której nie zawieść a którą "zostawić na lodzie". Niestety życie wymusi takie sytuacje. I właśnie wtedy partnera się nie zawodzi, a przyjacielowi się mówi "wybacz, ale partner ważniejszy".

Ale bzdury...

A co do Ciebie Autorko, gość ma Cię gdzieś i nieważne co mówi, a co robi i z boku patrząc jesteś opcją "na przeczekanie"...

10

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Tylko na przeczekanie czego, jeśli ona przyjęłaby go w każdej chwili z otwartymi ramionami?

11

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Facet powiedzial Ci w jednym zdaniu co jest grane i tyle.
A jak Ty wolisz rozkminiac ta sytuacje zamiast otworzyc oczy to Twoj wybor.

Moze on nie chce Ciebie ani jej? Nie przyszlo Ci do glowy, ze lubi jak dwie glupie dziewczynki sa zazdrosne o niego?

Moja znajoma ma 5 facetow w takiej sytuacji i ona juz by Ci wyjasnila jak on Cie 'kocha'

12

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Cyna tu nie ma co się zastanawiać , to jest kombinator.
Czy chcesz tak trwać w poczekalni i słuchać jego słodkich kłamstw.
Urwij to stanowczo,bo nie wyjdzie Ci to na dobre. Powiedz w końcu stop.

13

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

To nie trwa od dziś i tu nie ma miejsca na "nie każ mi wybierać", bo to jest chyba odpowiedni moment na wybranie. Jeśli nie podejmie decyzji, że odstawi adoratorkę na bok i nie będzie robił takich akcji, to będzie to równoznaczne z decyzją o rozpadzie waszego związku. Jak widać, już coraz bardziej dziwnego i trochę abstrakcyjnego - nie wyobrażam sobie u mnie takiej sytuacji O.O

14 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-08-10 21:28:45)

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?
Cyna napisał/a:

Tylko na przeczekanie czego, jeśli ona przyjęłaby go w każdej chwili z otwartymi ramionami?

Widać ona też nie jest docelowym targetem, ew. jeszcze jej nie "urobił" (skąd wiesz, że przyjęłaby, czy on to jakiś 8 cud świata??), teraz kumasz??? Gdybyś to Ty była celem ostatecznym cała sytuacja wyglądałaby inaczej nie uważasz??

15

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Jest też opcja, że facet lubi mieć 'tu' stabilizacje, a 'tam' podniecajace i kuszace adorowanie i bycie na piedestale dla kogoś innego. Gdyby Ciebie zostawił dla nie, to straciłoby cały swój urok i pewnie ją też szybko by zostawił gdyby nie znalazła się kolejna adoratorka. Taki typ flirciara, który musi być w centrum.

16 Ostatnio edytowany przez Cyna (2014-08-10 21:43:24)

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Czyli jestem zakochaną idiotką, która raczej nie ma z nim szansy na szczęście?

Wszystkie rzeczy, które mnie bolą są rzeczami, które "sobie uroiłam" według niego. To też robi mi kaszkę z mózgu. Problemem jest to, że ja chcę mu wierzyć, a wszystkie znaki, włącznie z ich rozmową i jego zachowaniem wobec niej wyglądają tak jak wyglądają. Taki potrzask emocjonalny. Twierdzi, że go atakuję i nie szanuję nie ufając mu.

17 Ostatnio edytowany przez duszyczka (2014-08-10 21:45:09)

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Cyna, napisz sobie na karrtce jakiego chciałabyś mieć faceta. Jego cechy, dopuszczalne wady, zachowania. A potem porównaj sobie z tym, co na forum napisałas o nim i z tym jak on się zachowuje.
NP: chciałabym, żeby stawiał mnie na pierwszym miejscu, żeby moje uczucia były dla niego najważniejsze i żadnej innej dziewczyny, itp

Urobiłaś sobie ich rozmowy i to spanie u niej? Skoro Ciebie boli jego traktowanie to znaczy, że robi cos nie tak i nie są to urojenia...

18

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

On Toba manipuluje , a Ty na to pozwalasz.
Masz 24 lata  moze czas przestac pozwalac innym dyktowac Twoje mysli i uczucia?

Tutaj cos dla Ciebie:

Słowny agresor dąży do przejęcia władzy nad drugą osobą. Wszelkie jego działania zmierzają w kierunku zdominowania partnera i sprawowania nad nim kontroli. Poprzez krytykę, oskarżenia, lekceważenie czy rozkazywanie, dzień po dniu umniejszana jest wartość i samoocena partnerki/partnera.

Przykładem zamaskowanej agresji jest komunikat partnera: ?Nie wiem, o czym mówisz?, podczas gdy w rzeczywistości partner doskonale wie, o co chodzi.

W przypadku tego rodzaju typu agresji kobieta nie odbiera żadnych konkretnych sygnałów. Musi zaufać własnej intuicji i ? jakkolwiek bolesne by to było ? przyjąć do wiadomości, że partner jej nie kocha, nie ceni i nie szanuje

Warto pamiętać, że agresja słowna opiera się często na sprzecznych komunikatach wysyłanych przez agresora, np. miesza on partnerkę z błotem, by za chwilę zapewnić, że ją bezgranicznie kocha albo twierdzi, że jest zdystansowany, podczas gdy doprowadzają go do wściekłości drobiazgi dnia codziennego. Wprowadza to zamęt w głowie partnerki, która nie wie, czy ma bardziej wierzyć słownym deklaracjom partnera czy też jego faktycznym zachowaniom.


Czuję się zraniona, jestem raniona.
Czuję się poniżana, jestem poniżana.
Czuję się niedoceniana, jestem niedoceniana.

Ofiara słownej agresji może mieć trudności z rozpoznaniem faktycznego stanu rzeczy, ponieważ nauczono ją wątpić w swoje odczucia. Jeśli na przykład kobieta czuje się zraniona lub zdenerwowana czymś, co powiedział partner i wyraża swoje uczucia, mówiąc: ?Zabolało mnie to, co powiedziałeś?, on, zamiast uszanować te uczucia i właściwie zareagować, lekceważy je i zbywa słowami: ?Nie wiem, o co ci chodzi. Jesteś przewrażliwiona?. Kobieta zaczyna wówczas wątpić w swoją intuicję. Dlaczego tak się dzieje? Być może w dzieciństwie wpojono jej, podobnie jak wielu innym kobietom, że jej uczucia nie są ważne. Tymczasem właśnie one są podstawą naszego istnienia, ponieważ stanowią kryterium, według którego określamy, czy coś jest złe lub niebezpieczne?.



To pasuje do Ciebie?

19

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Całkiem nieźle to na mnie leży. Prawie jak druga skóra.

20

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

No to on wlasnie tak sobie Toba manipuluje.

21

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Jakiś sposób na zmianę czy raczej nie da rady?

22

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Musisz znalezc sobie kogos innego. Sa miliony mezczyzn na swiecie, a Ty chcesz probowac zmieniac kogos kto nie umie kochac , jest egoistyczny i tak mu wygodnie?
Jemu tak dobrze, wiec nie. Nie ma szansy na zmiane.

23

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Tak się wetnę z prywatą - Nina, szkoda, że nie mogę podesłać Ci swojej przyjaciółki na rozmowę. tongue
Ona twierdzi, że jak ona nie miała zamiaru mnie ranić ani zaniedbywać, to ja nie powinnam się zraniona ani zaniedbana. tongue

24

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

A czasem wystarczyłoby głupie przepraszam i poprawa, prawda?;)

25 Ostatnio edytowany przez Vian (2014-08-11 00:26:01)

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Nie, na "przepraszam" nie mam co liczyć, bo jej duma nie pozwala - skoro nie miała zamiaru mnie zranić ani zaniedbać, to znaczy, że niczemu nie jest winna, więc za co ma przepraszać. tongue

Cyna, przeczytałam temat. Twój facet to jednak całkiem inny niż moja przyjaciółka. Ona nie robi niczego złośliwie, tylko przypadkiem, bo nie pomyśli, a potem się koniecznie próbuje wykręcić z tego. Ale nie manipuluje żeby zranić celowo. Takiego faceta to bym rzuciła szybciej niż by się ogarnął, po prostu pewni ludzie nie chcą być fair i nie zmusisz ich do tego.

26

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Tacy co niechcacy wszystko robia to tez irytujacy sa. big_smile

27

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Kopnęłabym gościa w cztery litery. Jak mozna kogoś tak traktowac ? Potem bedzie ją przepraszał, że ma dziecko ? Ze ślub bierze ?

28

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?
Cyna napisał/a:

Czyli jestem zakochaną idiotką, która raczej nie ma z nim szansy na szczęście?

Wszystkie rzeczy, które mnie bolą są rzeczami, które "sobie uroiłam" według niego. To też robi mi kaszkę z mózgu. Problemem jest to, że ja chcę mu wierzyć, a wszystkie znaki, włącznie z ich rozmową i jego zachowaniem wobec niej wyglądają tak jak wyglądają. Taki potrzask emocjonalny. Twierdzi, że go atakuję i nie szanuję nie ufając mu.

Dlaczego Ty masz go szanować jak on Ciebie nie szanuje, chyba w związku chodzi o wzajemny szacunek. Facet ugania się za inną dziewczyną a Ty masz mu ufać, chce zostawać u niej na noc a Ty może masz mu na to pozwolić. Śmieszny jest ten Twój facet, ja bym go kopnęła w cztery litery, bo zasługujesz na kogoś lepszego.

Trzymaj się i nie daj sobie robić wody z mózgu
Pozdrawiam smile

29

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?
NinaLafairy napisał/a:

On Toba manipuluje , a Ty na to pozwalasz.
Masz 24 lata  moze czas przestac pozwalac innym dyktowac Twoje mysli i uczucia?

Tutaj cos dla Ciebie:

Słowny agresor dąży do przejęcia władzy nad drugą osobą. Wszelkie jego działania zmierzają w kierunku zdominowania partnera i sprawowania nad nim kontroli. Poprzez krytykę, oskarżenia, lekceważenie czy rozkazywanie, dzień po dniu umniejszana jest wartość i samoocena partnerki/partnera.

Przykładem zamaskowanej agresji jest komunikat partnera: ?Nie wiem, o czym mówisz?, podczas gdy w rzeczywistości partner doskonale wie, o co chodzi.

W przypadku tego rodzaju typu agresji kobieta nie odbiera żadnych konkretnych sygnałów. Musi zaufać własnej intuicji i ? jakkolwiek bolesne by to było ? przyjąć do wiadomości, że partner jej nie kocha, nie ceni i nie szanuje

Warto pamiętać, że agresja słowna opiera się często na sprzecznych komunikatach wysyłanych przez agresora, np. miesza on partnerkę z błotem, by za chwilę zapewnić, że ją bezgranicznie kocha albo twierdzi, że jest zdystansowany, podczas gdy doprowadzają go do wściekłości drobiazgi dnia codziennego. Wprowadza to zamęt w głowie partnerki, która nie wie, czy ma bardziej wierzyć słownym deklaracjom partnera czy też jego faktycznym zachowaniom.


Czuję się zraniona, jestem raniona.
Czuję się poniżana, jestem poniżana.
Czuję się niedoceniana, jestem niedoceniana.

Ofiara słownej agresji może mieć trudności z rozpoznaniem faktycznego stanu rzeczy, ponieważ nauczono ją wątpić w swoje odczucia. Jeśli na przykład kobieta czuje się zraniona lub zdenerwowana czymś, co powiedział partner i wyraża swoje uczucia, mówiąc: ?Zabolało mnie to, co powiedziałeś?, on, zamiast uszanować te uczucia i właściwie zareagować, lekceważy je i zbywa słowami: ?Nie wiem, o co ci chodzi. Jesteś przewrażliwiona?. Kobieta zaczyna wówczas wątpić w swoją intuicję. Dlaczego tak się dzieje? Być może w dzieciństwie wpojono jej, podobnie jak wielu innym kobietom, że jej uczucia nie są ważne. Tymczasem właśnie one są podstawą naszego istnienia, ponieważ stanowią kryterium, według którego określamy, czy coś jest złe lub niebezpieczne?.



To pasuje do Ciebie?

Do mnie też to pasuje... sad

Czy taki słowny agresor może robić to nieświadomie??

30

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Typ Ci wmawia że to normalne i przesadzasz bo mu po prostu tak wygodnie. Ogarnięty facet, który nie chce zalotów ze strony innej dziewczyny potrafi jej to okazać - Twój natomiast nie tylko pozwala na pocałunki w usta na pożegnanie, jemu SIĘ TO PODOBA, on CHCE u niej nocować, on TŁUMACZY się przed nią, on NAŚMIEWA się z Ciebie Z NIĄ. A Ty się jeszcze zastanawiasz czy to normalne big_smile I teraz tak - weź się wyloguj, wejdź na swój wątek i go przeczytaj. Tak jakby to nie był Twój wątek - tak, jakbyś była osobą trzecią i miała doradzić autorce. Może z odrobiną dystansu przejrzysz na oczy, bo póki co słabo to widzę - pytasz się nas czy nie przesadzasz, zastanawiasz się czy da się go zmienić. NIE, nie da się go zmienić, w jego życiu zawsze będzie ona bo ON TEGO CHCE, jemu taka sytuacja nad wyraz ODPOWIADA, związek z nim zawsze będzie swego rodzaju "trójkątem".

31

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Cyna, powiedz, jak rozwija się Twoja sprawa? Bardzo Ci współczuję, wiem co czujesz. Mam baaardzo podobną sytuację.
Ile z nim jesteś od powrotu do siebie? Czytałam Twój post w innym wątku, tym o słowach faceta najbardziej bolesnych, i aż naprawdę serce ściska. Więc - jak długo byliście razem wcześniej, i ile teraz? Kto zerwał poprzednio? Dlaczego do siebie wróciliście?

32

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

o matko jak o tym czytam to wydaje mi sie to niezla masakra. ogolnie jak czytam takie cos zastanawiam sie czy ten koles sobie czasem i z kumplami nie kreci beki ze wlasnie co nie zrobi Ty jestes i ze juz tak chamsko Cie traktuje a TY sie na to godzisz. uwierz mi sa tak perfidne typki i niestety ale on ma tak na Ciebie wylane ze az szkoda. w ogole Cie nie szanuje , albo jest nienormalny ze jest z laska ktorej nie szanuje a kolezanke traktuje jak ksiezniczke, bo  w sumie skoro ona taka och i ach to czemu z nia nie bedzie? albo sobie niezle pogrywa wami obiema i kazda z osobna ma gdzies i jedynie mu sluzycie do dowartosciowywania jego ego . ale ogolnie nie prezentuje sie ten koles normalnie. naprawde zrob to dla samej siebie ale nie sluchaj go , nie czekaj az Ci powie tak mam Cie w dupie , to wszystko co on robi to jest pokazywanie tego a dodatkowo jak mu powiesz ze nei chcesz z nim byc bo tak robi to CI jeszcze powie ze wymyslasz i zwali wine na Ciebie i bedziesz skolowana. nie sluchaj go o to Cie blagam , koles Cie niszczy a TY nic z tym nie robisz lepiej od niego uciekaj albo konfrontuj sie z nim . tez kiedys dawalam sie tak zrobic jednemu kolesiowi , bardzo podobnie jak Ty myslalam i koles tamten tez podobnie mnie traktowal , nigdy wiecej czegos takiego. tez dalam sie wciagnac w manipulacje

33 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2014-08-29 08:43:30)

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?
NinaLafairy napisał/a:

On Toba manipuluje , a Ty na to pozwalasz.
Masz 24 lata  moze czas przestac pozwalac innym dyktowac Twoje mysli i uczucia?

Tutaj cos dla Ciebie:

Słowny agresor dąży do przejęcia władzy nad drugą osobą. Wszelkie jego działania zmierzają w kierunku zdominowania partnera i sprawowania nad nim kontroli. Poprzez krytykę, oskarżenia, lekceważenie czy rozkazywanie, dzień po dniu umniejszana jest wartość i samoocena partnerki/partnera.

Przykładem zamaskowanej agresji jest komunikat partnera: ?Nie wiem, o czym mówisz?, podczas gdy w rzeczywistości partner doskonale wie, o co chodzi.

W przypadku tego rodzaju typu agresji kobieta nie odbiera żadnych konkretnych sygnałów. Musi zaufać własnej intuicji i ? jakkolwiek bolesne by to było ? przyjąć do wiadomości, że partner jej nie kocha, nie ceni i nie szanuje

Warto pamiętać, że agresja słowna opiera się często na sprzecznych komunikatach wysyłanych przez agresora, np. miesza on partnerkę z błotem, by za chwilę zapewnić, że ją bezgranicznie kocha albo twierdzi, że jest zdystansowany, podczas gdy doprowadzają go do wściekłości drobiazgi dnia codziennego. Wprowadza to zamęt w głowie partnerki, która nie wie, czy ma bardziej wierzyć słownym deklaracjom partnera czy też jego faktycznym zachowaniom.


Czuję się zraniona, jestem raniona.
Czuję się poniżana, jestem poniżana.
Czuję się niedoceniana, jestem niedoceniana.

Ofiara słownej agresji może mieć trudności z rozpoznaniem faktycznego stanu rzeczy, ponieważ nauczono ją wątpić w swoje odczucia. Jeśli na przykład kobieta czuje się zraniona lub zdenerwowana czymś, co powiedział partner i wyraża swoje uczucia, mówiąc: ?Zabolało mnie to, co powiedziałeś?, on, zamiast uszanować te uczucia i właściwie zareagować, lekceważy je i zbywa słowami: ?Nie wiem, o co ci chodzi. Jesteś przewrażliwiona?. Kobieta zaczyna wówczas wątpić w swoją intuicję. Dlaczego tak się dzieje? Być może w dzieciństwie wpojono jej, podobnie jak wielu innym kobietom, że jej uczucia nie są ważne. Tymczasem właśnie one są podstawą naszego istnienia, ponieważ stanowią kryterium, według którego określamy, czy coś jest złe lub niebezpieczne?.



To pasuje do Ciebie?

bardzo chciałabym wiedzieć skąd ten cytat...

spoko... znalazłam..

34

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Ja to widzialam na masie stron juz wczesniej i nie tylko po polsku wiec po prostu znalazlam i wzielam z pierwszej lepszej.

35

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

A moze jej mowi to samo co Tobie czyli wkreca'ze jestes tylko kolazanka w nim zakochana i zal mu Twoich uczuc?!Bo wasza relacja zwiazku nie przypomina,bynajmniej nie powaznego...sorry.Rad Ci nie dam ,bo nie mam,bo zapewne pomimo,ze widzisz,ze misio bawidamek i gowniarz to Go kochasz i nie wyobrazasz sobie egzystencji bez misia...Slodkie to ,ale miodu to Ty miec nie bedziesz z takim egzemplarzem...Swoja droga co to za zaraza
ta milosc,ze tak trwale oslepia i oglusza?;)

36

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Nie zmienisz go, bo on nie czuje potrzeby się zmieniać. Wygodnie mu bardzo, tu ma zakochaną w sobie kobietę, która zgadza się na to, by latał do kolejnej zakochanej. Zapewne i tu, i tu sobie skubnie, jak nie od jednej, to od drugiej. Nieźle się chłopaczek ustawił, nie ma co!
Dlaczego się na to godzisz? Proszę Cię, nie mów mi, że dlatego, że go kochasz. To nie jest powód. Też byłam zakochana, ba! Zaręczona, wspólne gniazdko wybrane, gotowe, nagle opóźnianie decyzji o wyprowadzce, dowiedziałam się potem, że lata pomiędzy mną a drugą. Powiedziałam mu tylko, że nie godzę się na to i odeszłam. Bolało jak jasna cholera, ale nie pozwolę siebie tak traktować.
Miej szacunek do siebie Dziewczyno, bądź trochę egoistką, bo jak Ty siebie nie będziesz szanować, jak Ty o siebie nie będziesz dbać, to dlaczego inni mają?

37

Odp: Adoratorka to nie koleżanka?

Łatwo się mówi ale zostaw go.

Posty [ 37 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Adoratorka to nie koleżanka?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026