Hej wszystkim. Napisze tak po krotce, zeby was nie zanudzać ...
Poznaliśmy sie na FB. Przez pierwszy tydzien baaaardzo dużo pisaliśmy, pisał do mnie naprawde dużo. W końcu sie spotkaliśmy na mieście on był ze swoimi znajomymi ja ze swoimi. Troche spotkanie nam nie wyszło, bo ja po godzinie zniknelam z klubu, co mi wypominał przez następne kilka dni, ze go olalam itd. Przeprosiłam i pisaliśmy dalej. Zaoferował kolejne spotkanie, ale juz normalnie na spokojnie, by posiedzieć i pogadać. Było super, usta nam sie nie zamykały, dużo rozmawialiśmy i o wszystkim, szczególnie on nawijał non stop. Knajpke nam zamknęli, wiec zaproponował spacer. 1,5 godziny spacerowalismy. Wcześniej jak pisaliśmy pytał czy bym miała ochotę pod koniec wakacji pojechać gdzieś razem i nie odmówiłam. Na randce wspomniał o tym sam mówiąc, ze oby nam pogoda dopisała. Szczerze myślałam, ze mnie troche przetrzyma,, ale z 20 min po randce napisał czy dotarłam cała do domu. Pomyślałam, jest zajebiscie! Ogólnie jak sie zegnalismy pocalowal mnie w policzek i powiedział, ze swietnie spędził czas, ze sie cieszy, ze w końcu mogliśmy normalnie pogadać na żywo. Następnego dnia ja do niego napisałam jak sie spalo, chwile pogadalismy i tyle. Dziwne było to (w porównaniu do tego ze często sie wcześniej odzywał) ze dopiero napisał wieczorem co tam piękna koleżanko i ze ma urwanie głowy. Dodam ze pracuje do 22 codziennie w miejscu publicznym dla ludzi jest instruktorem i po randce zaproponował bym któregoś dnia w końcu wpadla do niego do pracy, juz mnie namawiał kilka razy.
Dzień pózniej juz nie wytrzymałam, napisałam do niego rano i spytałam co sie dzieje, bo jakoś mało sie odzywa. On na to, ze mnie prosi bym sobie nie wkrecala bo on po prostu ma teraz dużo na głowie i nie może pisać (dziwne ze wcześniej mógł) i ze wszystko jest ok i ze nie mam za dużo myślec. Ja na to tylko ze taka jestem po prostu ostrożna. Pisaliśmy o tym wczoraj rano i od tej pory sie ze mną nie skontaktował. Nie moge tego rozgryźć. Mam tendencje do analizowania. Uważam, ze jeśli facetowi zalezy to widać. On mi sie wydawał konkretny, otwarty, szczery. Przed tym spotkaniem powiedział mi jeszcze ze odzwyczail sie od takich spotkań. Dawno z nikim sie nie spotykał bo nie miał ani czasu ani chęci ale ze chyba moja osoba go jakoś tak odmieniła.
Nie moge juz wytrzymac! Tyle pisał....teraz taka cisza.... Poza tym to źe napisał do mnie od razu po randce odebrałam jako mega pozytyw!
Będę wdzięczna za jakies wskazówki i może ktoś mi to wytłumaczy?!
Panowie co myślicie?
Dziewczyny a wy byllyscie kiedyś w podobnej sytuacji?
Boli mnie to....bo on sprawia wrażenie normalnego i porządnego faceta....wiem, czasem pozory myla....