Może i ja dramatyzuje i przesadzam, ale ja nigdy nie chciałam takiego związku. takiego wypalenia.
Kiedyś: miał dla mnie czas, zabierałam mnie do kina, na spacer, kilka razy do roku jechaliśmy na jakiś odpoczynek we dwójkę, weekend. Basen razem, spacery po lesie razem, zakupy razem. Było cudownie.
Dodam,że mój M. pracuje w delegacjach i nie ma go wgl w domu tylko podczas weekendu jest.
Tak sobie żyjemy, kilka razy prosiłam żebyśmy gdzieś wyjechali we dwoje to jemu nagle trzeba kolegów.
Ponad roku już nigdzie sami nie byliśmy, wgl nie nigdzie nie byliśmy.
Zaręczyliśmy się. Jest coraz gorzej, czuję się zaniedbywana, nie kochana i tak mi źle. smutno w środku się czuję mam żal do niego,że jestem mu taka obojętna.
Przez ten tydzień Go nie było (standard), a dziś pewnie się nie zobaczymy, jutro pewnie. jeden dzień. świetnie.
Fajny związek, brawo. brakuje mi czułości, miłości. Jakiś dwa tygodnie temu byl bardzo milutki,boże nie wiedziałam co mu się dzieje taki kochany mój, jak kiedyś, ale trwało to tydzień i znowu to samo.
brakuje mi czegoś co ma dla mnie znaczenie. tylko ja nie chce prosić o miłość o zainteresowanie, bo chyba o to nie powinnam prosić. \
a co będzie po ślubie? czy tak wygląda szczęśliwe życie?