Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 28 ]

1 Ostatnio edytowany przez JinAirJax (2015-05-27 18:26:12)

Temat: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Witajcie, drogie kobiety, na imię mi Piotr.

Piszę na forum stworzonym z myślą o kobietach, bo to na Waszym zdaniu najbardziej mi zależy. Wierzę, że potraficie mnie najlepiej osądzić i, ewentualnie, doradzić.

W telegraficznym skrócie:
Byłem z kobietą 3 lata. Mieliśmy 2 "kryzysy" zakończone 2-3 tygodniową przerwą. Mamy twarde charaktery. Raz jedno ustąpiło, drugi raz drugie. Mieszkaliśmy około roku razem. Sielanka. Trzeci kryzys wynikał z nagromadzenia stresów i problemów, typowo życiowych. I moich i Jej. Okazałem się męską cipą i zamiast udźwignąć swoje problemy/stresy i wesprzeć moją lubą w obowiązkach, to zerwałem. Myślałem, że tak będzie lepiej. Minął prawie rok. Żałuję decyzji. Uznaję ją za złą. Chcę to naprawić. Chcę do Niej wrócić. Pomóżcie/doradźcie, kobiety. Bardzo proszę. Nie wiem kompletnie od czego zacząć.

Kilka faktów, które miały lub mają miejsce do dzisiaj od momentu końca naszego związku:
- związek skończyłem "z hukiem", wywiązała się ostra wymiana zdań, nawrzucaliśmy sobie nawzajem;
- w ciągu miesiąca moja ex straciła najbliższą osobę, uczestniczyłem na pogrzebie, byłem przy niej, wspierałem jak mogłem do momentu, kiedy się "pozbierała";
- potem kontakt się urwał, związałem się z inną kobietą, nie szukałem nikogo, zauroczyłem się, zadłużyłem i byłem pewny, że zaczynam "nowe, udane życie";
- podczas "nowego związku" trwającego pół roku sięgałem, coraz więcej i częściej, pamięcią wstecz (dojrzewałem?);
- jestem stały w uczuciach, nigdy nie dopuściłem się zdrady, jednak obawiam się, że będąc w obecnym związku dopuściłem się zdrady emocjonalnej, w konsekwencji czego zakończył się mój kolejny związek (zwyciężył rozsądek poparty... uczuciami?);
- Ona nie miała i nie ma nikogo odkąd się rozstaliśmy, tego dowiedziałem się... wczoraj, podczas luźnej rozmowy ze wspólnym znajomym.

Owa "zdrada emocjonalna"... Myślałem o mojej byłej dziewczynie. Bardzo ciepło, dobrze. Do tego stopnia, że zacząłem zadawać sobie masę wewnętrznych pytań. Odpowiedź brzmiała: "cholera, kocham Ją nadal, mocno, potężnie mocno, co ja, kurwa, narobiłem!"

Po rozstaniu moja najbliższa rodzina była na mnie bardzo cięta za decyzję, którą podjąłem. Zarzucali mi, że spodziewali się oświadczyn i ślubu, a nie tego, że zerwę. (teraz, patrząc na to z dalszej perspektywy; kiedy patrzę na wydarzenia chłodnym okiem, to wiem, co mieli na myśli - taka powinna być kolej rzeczy, uczucie jakim się darzyliśmy było na tyle silne, by udźwignąć decyzję o małżeństwie i czerpać z niego to, co najlepsze; więcej! - owe zaręczyny powinny mieć miejsce wcześniej, choćby wtedy, kiedy... drugi raz mieliśmy "przerwę", właśnie z powodu "ustatkowania się"... ja byłem przeciwny... i... patrząc z perspektywy czasu - moje argumenty były... żałosne, wręcz podważały moją miłość; kochałem ją, mocno, niedorosłem wtedy do tego, naprawdę...)

Mimo, że nie byliśmy razem przez ostatni rok, to Ona nadal spotykała się z moją matką, odwiedzała ją. Moja starsza siostra, która również przywiązała się do mojej byłej, także utrzymywała z nią kontakt, dobre relacje.

Nie wiem, kompletnie nie mam zielonego pojęcia, co zrobić. Jak to naprawić? Czy to możliwe w ogóle, żeby tak mocno zraniona kobieta, odrzucona przeze mnie, wiedząca, że był ktoś po niej, mogła wybaczyć i pokochać na nowo? Lub, że nadal kocha albo darzy mnie silnym uczuciem, do którego JA SAM dorosłem/dojrzałem dopiero teraz?

Dla mnie to niesamowicie ważna sprawa. To Ona była kobietą mojego życia, to ja spieprzyłem i rzuciłem ją, jak niedojrzały dupek. Byłem egoistą. I głupi przy okazji też. Jak wyobrażam sobie, że miałbym do niej zadzwonić, to wiem, że język ugrzązłby mi w gardle, bo WSTYDZĘ SIĘ mojej głupiej decyzji, czuję się jak kompletny idiota.

"Cześć, wiesz co? Po paru sercowych rotacjach/przetasowaniach, kilku rozterkach... no wiesz, w sumie kocham Cię nadal, wybacz, że miałem ROCZNY OPÓŹNIONY ZAPŁON, no ale lepiej późno, niż wcale; stara miłość nie rdzewieje; dwa razy nie wchodzi się do tej samej wody (bo "wszystko płynie", zmienia się i nic nie jest takie, jakie było kiedyś), yy... no... ten tego... co u Ciebie?"

Napisałem do niej... SMS.
Po prawie roku odezwałem się przez... SMS. Pisząc jedno, następnie drugie zdanie - złapałem się za głowę. Boże, znowu to zrobiłem. Nie mam jaj, żeby bez wstydu spojrzeć jej w oczy. Boję się odrzucenia. Nie wiem, co powiedzieć. Minął tydzień. Nie odpisała.

Boję się, że wyjdę na idiotę jeszcze większego, niż byłem wtedy, kiedy zerwałem. Ale muszę coś zrobić. Chcę coś zrobić. Stawką jest moje udane życie. Dzisiaj widziałem, u mojej matki, w pokoju, na komodzie - dalej jest nasze wspólne zdjęcie. Niezmiennie, w ramce, od lat. Nie wiem, czy to ma jakieś znaczenie. Dałem już tutaj sporo szczegółów z naszych relacji, ze swoich uczuć, czuję się trochę "nagi". Jednak w rozmowach z moją rodziną, po rozstaniu, moja była ANI RAZU nie powiedziała złego słowa na mnie. Wyrażała się albo dobrze, albo wcale.

Bardzo proszę o pomoc. Bardzo mocno. W razie jakiś wątpliwości, proszę pytać, odpowiem. Za wszelkie rady - im bardziej szczegółowe, tym lepiej - będę niezmiernie wdzięczny. Chcę zrobić wszystko bezbłędnie. Nie mogę popełnić już żadnego błędu, bo zrobiłem o jeden za dużo i cierpiała przez to Ona wraz z rodziną, a teraz - cierpię ja.

BARDZO MOCNO MI ZALEŻY

Zobacz podobne tematy :
Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Umów się z nią na spotkanie i pogadaj z nią najlepiej. Staraj się stan wręcz na głowie jeśli ci na niej zależy. Może uda ci się

3

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Witam.

Hipotetycznie jesteście razem, jest świetnie, sielanka, aż pewnego dnia znowu jesteś zły, masz w problemy w pracy, Ona chcę coś od Ciebie a Ty znowu wybuchasz, kłótnia. Koniec związku.


Pomyślałeś nad takim scenariuszem?

Raz taki "egzamin oblałeś" i pomimo nauki, możesz znowu go oblać.
Sorki, że tak "naukowo" to przedstawiłam, ale od razu miałam takie skojarzenie czytając Twój post.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

4 Ostatnio edytowany przez JinAirJax (2015-05-27 18:55:37)

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

życiejestkrótkie

Stanę na czymkowiek, gdziekolwiek, jakkolwiek, byle dopiąć swego, bo mam dobre intencje i jestem pewny tego, co czuję. Nie wiem jednak, "czym, gdzie i jak". Postaw się na Jej miejscu, wczuj się: co by sprawiło, żebyś podeszła do tego pozytywnie lub chociaż była skłonna przemyśleć sprawę poważnie?

Krejzolka82
Myślałem o tym już wcześniej, doszedłem do wniosku, że dojrzałem, przejrzałem na oczy, a zerwanie - było błędem. Dziś zrobiłbym inaczej. Mam nauczkę. Ja to wiem. Dziękuję, za Twoją wypowiedź. Skoro Twoim pierwszym skojarzeniem była powtórka takiego scenariusza, to Jej podobny scenariusz z pewnością chodzi lub chodził po głowie, po rozstaniu. Jak mógłbym Ciebie przekonać, że drugi raz nie popełnię tego samego błędu? (ja to wiem, Ty tego nie wiesz - podobnie, jak moja była)

Przemyśle Twój "scenariusz" jeszcze raz, ale muszę się z tym przespać. Jednak sądzę, że ponownie złapię się za głową z myślą "ale byłem głupi!", a zęby umyję w towarzystwie lustrzanego odbicia, na które patrzeć coraz bardziej nie mogę.

5

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Szczerze nie wiem czy to się uda, gdyż zapewne będzie się bała Tobie zaufać od nowa.

Po prostu spotkaj się z Nią, a nie pisz sms'ów. Pokaż, że Ci zależy, "pokaż swój wstyd", a "nie chowaj się za sms'ami", jeżeli oczywiście rozumiesz o czym piszę.
Aha i jeżeli wyczujesz, że Ona nie chcę być z Tobą to nie naciskaj, po prostu pogódź się z tym.

Powodzenia:)

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

6 Ostatnio edytowany przez JinAirJax (2015-05-27 19:52:10)

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Krejzolka82

Nawet nie wiem, jak zacząć. Czuję wielką presję, która rodzi barierę pod tytułem "musisz zrobić to najlepiej, jak umiesz!".
Nie zadręczam się, funkcjonuję normalnie, nie spędza mi to snu z powiek, bo nie mogę sobie na to pozwolić. Stałbym się wrakiem. Jednak co mam powiedzieć? Kawa na ławę? "Zerwałem, to był błąd, od X czasu o tym rozmyślam, od XX czasu to wiem, od XXX czasu zbierałem się, żeby móc to powiedzieć"? Zapytać, bezpardonowo, czy widzi nas jeszcze razem?

Boję się wykonać jakikolwiek krok, bo chcę wykonać go pewnie, najlepiej jak potrafię, zmaksymalizować szansę na powodzenie całego działania, a w konsekwencji... stoję biernie w miejscu. Z natury mam tak, że albo robię coś dobrze, albo nie robię tego wcale. Teraz muszę coś zrobić, ale nie dobrze, tylko bardzo dobrze.

EDIT:
Co, jeśli nie odbierze? Dzwonić ponownie? Od razu, czy następnego dnia? W ogóle dzwonić, czy zapukać do domu? Cholera... "miałeś chamie Złoty Róg, miałeś chamie czapkę z piór"...

7

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić
JinAirJax napisał/a:

Krejzolka82

Nawet nie wiem, jak zacząć. Czuję wielką presję, która rodzi barierę pod tytułem "musisz zrobić to najlepiej, jak umiesz!".
Nie zadręczam się, funkcjonuję normalnie, nie spędza mi to snu z powiek, bo nie mogę sobie na to pozwolić. Stałbym się wrakiem. Jednak co mam powiedzieć? Kawa na ławę? "Zerwałem, to był błąd, od X czasu o tym rozmyślam, od XX czasu to wiem, od XXX czasu zbierałem się, żeby móc to powiedzieć"? Zapytać, bezpardonowo, czy widzi nas jeszcze razem?

Boję się wykonać jakikolwiek krok, bo chcę wykonać go pewnie, najlepiej jak potrafię, zmaksymalizować szansę na powodzenie całego działania, a w konsekwencji... stoję biernie w miejscu. Z natury mam tak, że albo robię coś dobrze, albo nie robię tego wcale. Teraz muszę coś zrobić, ale nie dobrze, tylko bardzo dobrze.

Nie możesz się na to tak przygotowywać, bo to wypadnie sztucznie. Kładziesz taki nacisk na to, aby to było maksymalnie "poprawnie" powiedziane, bo wydaje Ci się, że dzięki temu odniesiesz sukces- ale cały psikus polega na tym, że to powinno być hmmm... spontaniczne smile. Wiem, że nie zawsze jest o to łatwo (sama jestem trochę typem perfekcjonistki) - ale wtedy będziesz autentyczny, a o to w tym wszystkim chodzi, ona ma zobaczyć twój prawdziwy żal, twoją prawdziwą chęć, a nie to wszystko sztucznie napompowane i przesadzone. Jeśli więc potrafisz - działaj spontanicznie.

8

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić
JinAirJax napisał/a:

Krejzolka82

Nawet nie wiem, jak zacząć. Czuję wielką presję, która rodzi barierę pod tytułem "musisz zrobić to najlepiej, jak umiesz!".
Nie zadręczam się, funkcjonuję normalnie, nie spędza mi to snu z powiek, bo nie mogę sobie na to pozwolić. Stałbym się wrakiem. Jednak co mam powiedzieć? Kawa na ławę? "Zerwałem, to był błąd, od X czasu o tym rozmyślam, od XX czasu to wiem, od XXX czasu zbierałem się, żeby móc to powiedzieć"? Zapytać, bezpardonowo, czy widzi nas jeszcze razem?

Boję się wykonać jakikolwiek krok, bo chcę wykonać go pewnie, najlepiej jak potrafię, zmaksymalizować szansę na powodzenie całego działania, a w konsekwencji... stoję biernie w miejscu. Z natury mam tak, że albo robię coś dobrze, albo nie robię tego wcale. Teraz muszę coś zrobić, ale nie dobrze, tylko bardzo dobrze.

EDIT:
Co, jeśli nie odbierze? Dzwonić ponownie? Od razu, czy następnego dnia? W ogóle dzwonić, czy zapukać do domu? Cholera... "miałeś chamie Złoty Róg, miałeś chamie czapkę z piór"...

Zawsze w głowie układamy sobie scenariusze co i jak powiemy, ale dobrze o tym wiesz, że to nigdy albo prawie nigdy nie jest wykonalne.
Spontan tylko tyle.
Jak ją zobaczysz sam będziesz wiedział co masz Jej powiedzieć.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

9

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Zadzwonię jutro, dziś jest zbyt późna pora. Co, jeśli nie odbierze? Dzwonić "do skutku"? Zadzwonić następnego dnia? Może od razu zapukać do drzwi?

10

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić
JinAirJax napisał/a:

Zadzwonię jutro, dziś jest zbyt późna pora. Co, jeśli nie odbierze? Dzwonić "do skutku"? Zadzwonić następnego dnia? Może od razu zapukać do drzwi?

Odpada "nękanie" Jej w domu.
Pomyślałam, że może gdzieś na mieście się "nieoczekiwanie" spotkacie?
Nie macie jakiś wspólnych znajomych?
Oczywiście bez żadnego śledzenia itp.

Telefon, tak, ale raz i jeżeli nie odbierze dajesz Jej spokój.

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

11

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić
Krejzolka82 napisał/a:
JinAirJax napisał/a:

Zadzwonię jutro, dziś jest zbyt późna pora. Co, jeśli nie odbierze? Dzwonić "do skutku"? Zadzwonić następnego dnia? Może od razu zapukać do drzwi?

Odpada "nękanie" Jej w domu.
Pomyślałam, że może gdzieś na mieście się "nieoczekiwanie" spotkacie?
Nie macie jakiś wspólnych znajomych?
Oczywiście bez żadnego śledzenia itp.

Telefon, tak, ale raz i jeżeli nie odbierze dajesz Jej spokój.

Ja bym jeszcze rozważyła- w przypadku nieodebrania (a nie odebrać może z dziesiątek różnych powodów) sms-a  z informacją po co dzwoniłeś- czyli, że chciałeś zaproponować spotkanie. I jeśli nadal będzie bez odzewu, to nie naciskać.

12

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Każdy ma swoje zdanie jednak ja uważam, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

Jeśli o mnie chodzi mam za sobą dwa dłuższe związki, gdy było fatalnie w jednym z nich to nie zrywałem, tylko starałem się coś naprawiać lub czekać aż sytuacja się sama ustabilizuje. Związek zakończyłem, gdy już byłem w 100% pewien, że nie chcę tego związku i że z niego nic nie będzie. Jak coś kończyć to na stałe i kończyć tylko wtedy, gdy się ma pewność, że na stałe. Ale to tylko moje zdanie i każdy ma prawo do swojego.


Hmmm czemu uważam, że nie warto wracać do Twojego związku? Sam zobacz, może być tak, że problemem będzie to, że Ty w tym roku kogoś miałeś, ona była wolna. Może Ci potem zarzucać to, że ona przez ten rok była wolna a Ty ją "Zdradziłeś emocjonalnie". Mogą wystąpić ciągłe kłótnie i dociekiwania (z dwóch stron) odnośnie tego roku typu co kto robił, gdzie, z kim, po co.....mogą być ciągłe wymówki.

Znam przykład na podstawie znajomych, wrócili do siebie po roku, i po 3-4 miesiącach związek się rozpadł bo głównym tematem po przerwie było wypominanie co kto robił przez ten rok

13

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Opowiedz jak przebiegło wasze rozstanie. Czy płakała, dzwoniła i chciała to ratować? Czy pokłóciliście się trzaskanie drzwiami i narazie? Ja bym się próbowała zbliżyć na początek, a nie wyskakiwała od razu z wielką miłością. Powoli pokazuj, że dalej ją kochasz. Przy okazji sam się upewnisz czy to nie jest płatanie figli przez rozum- zapomniałeś jak było źle, pamiętasz dobre chwile. Często tak jest, a po powrocie nagle czar pryska. Jeżeli chcesz do niej wrócić to bierzesz odpowiedzialność za nią całkowicie- niestety często nie zdajemy sobie z tego sprawy przy podejmowaniu decyzji bo akurat tak teraz czujemy...

14

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

zadzwoniłem, zero odbioru. po czym napisałem smsa o treści "czesc Rybko, z tej strony piotr, dzwonilem zeby sie umowic z toba, fajnie gdybys oddzwonila". Po okolo godzinie dostalem odpowiedz o tresci "czesc, jestem zajeta, jest piatek wieczor. nie chce, zebys do mnie dzwonil...pozdrawiam. milego wieczoru."

i teraz wam powiem, ze jestem naiebany jak dzwonek. odpisalem tylko "dobrze, szanuje to, udanego wieczoru, juz nie zawracam ci glowy". i... serio, jestem pijany jak cholera. i serio, ja pjerdole. szkoda mi tego wszytkiego. i zaluje. i jezus maria. i o moj ci boze. i ....super, kurwa, ze do konca zycia bede plul sobie w brode. zajebiscie. popelnilem zasrany blad. i zaluje. i szkoda mi. i glupi bylem. i.... nie wiem co napisac. pierdole to wszystko. w tygodniu pracuje, w likendy bede pil. moze kiedys mi przejdzie. watpie, zebym sobie wybaczyl.

pawel87
dwa razy do tej samej rzeki oznacza wejscie, za drugim razem, do INNEJ rzeki. w tym co piszesz, jest sporo racji. jednak ja zmienilem zdanie. za pozno. i teraz zaluje. czasem jest tak, ze jestes czegos pewny na 100%, ale realia weryfikuja to. nie od razu. u mnie zweryfikowaly. i kurwa czuje, ze przegralem zycie.

lilianna90
gdybym tego nie przemyslal, to faktycznie, czar by prysl. przemyslalem. w innym wypadku nie odwazylbym sie nawet napisac do niej.

summa summarum - temat do ZAMKNIĘCIA. ziścily sie moje najgorsze sny. zjebalem, teraz place kare. a wielka kurwa szkoda, bo dalbym tej kobiecie, ze wzajemnoscia, wszystkiego, czego dusza zapragnie.

wnioski: niczegoi nie zabijac, niech umrze smiercia naturalna. a z prawdziwej milosci nie rezygnowac, nawet jak przeciwnosci losu klada klody pod nogi. walczyc do upadlego. az do zajebania. bo potem nie ma o co walzycz. i sorry, ze pisze po pijaku. jakos musialem przez to przejsc, a na trzezwo to bym kurwa nie dal rady. z przyjaciolmi razniej. powodzenia w waszych milosciach. szkoda, jak ja pjerdole, szkoda.

15

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

https://www.youtube.com/watch?v=JluteDCfjVM

bede tutaj za kilka dni. chetnie doradze innym, poudzielam sie na forum. jestem madrzejszy. teraz odlatuje. moze nie przyzwole na innych glupote. milego likendu! 3majcie sie!

16

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Witaj.  Trafiłam  na  ten  artykuł  przypadkiem,  ale  co dziwniejsze  byłam  jeszcze niedawno  w takiej  lub  bardziej  podobnej  sytuacji  jak ty.  Kochałam  tego  faceta,  najbardziej  jak potrafiłam (zresztą  nadal  tak  jest) ale  niegrzecznie  rzecz  ujmując  zjebałam. Do dziś  uważam,  że  byłam  za  bardzo  zapatrzona  w siebie  i robiłam  coś  nie przemyslajac  swoich  decyzji. Byłam z nim  2,5 roku.  Również  mieliśmy  ciężkie charaktery.  Był  strasznie  stanowczy  i to co mówił  było  dla niego  rzeczą  święta  co bardzo  mi przeszkadzało  i tak  głównie  o to  a może przez to - kłóciliśmy  się.  Miałam  dość,  pomyślałam  "a może  to nie  to,  może  tak  będzie lepiej" i w ten  oto  sposób  w dzień  naszego  rozstania  powiedział  że  nie  chce mnie  znać.  Zabolało,  ale  żyłam  dalej  no bo co?  "Ja nie dam  rady" Po jakimś  czasie  nie jestem  w stanie  określić znalazłam  sobie  kogoś.. Po pół  roku  czyli  znów  podobnie  do Ciebie  złapałam  się  na  zdradzie  w myślach. To było  coś w stylu  "jesteś  idiotką  która  po x  czasie  zrozumiała że  nie umiesz  bez  niego  żyć " Miałam  jego  numer,  konto  na  facebooku,  ale..  Co z tego?  Nie  mogłam  napisać  do niego  "Hey,  przemyslam  sobie  wszystko  bądźmy  znów  razem" bałam  się,  cholernie.  Zbierałam  się  aby  go odwiedzic  cały  cholerny  miesiąc.  Kiedy  już  byłam  przed  jego  drzwiami  uwierz  serce  chciało  uciec  gardłem, ale obiecałam  sobie, że  dam  radę.  Kiedy  go zobaczyłam  poczułam  strach  ale  też  ulgę,  cieszyłam  się  że  go widzę.  Zakomunikowalam na  wstępie, że  chce  porozmawiać  i samo  poszło. Stres  uciekł  kiedy  dowiedziałam  się, że przez  ten  czas  nikogo  nie miał  i nie  chciał  mieć  bo kochał tylko mnie.  Potem..  Cóż  samo  poszło  i  jeszcze  miesiąc  a nam  wybije  kolejne pół  roku. Dlatego  też  reasumując  moja  wypowiedz: NIE  BÓJ  SIĘ. Ona  nie  bez powodu  nie  miała  nikogo, sugeruje  ze  jest  to spowodowane  tym,  że  ona  również  o tobie  myśli  skoro  nawet  z twoją  rodziną  rozstać  się  nie  potrafiła.  Zapomnij  o smsach, fejsbuku  czy innych  mobilnych/internetowych urządzeniach/stronach bo to chyba  najgorsze.  Wiesz  gdzie mieszka.  Idź  do niej,  zaskocz  ją  rozmową. Kup  jej  nawet  czekoladę  którą  lubi  i wręcz pod  pretekstem  rozladowania  atmosfery. Porozmawiaj..  To bardzo  ale  to bardzo  pomaga.  Wiadomo, że  nie  będziecie  czuć  się  super  komfortowo  na  samym  początku,  ale hej!  Stara  miłość  nie  rdzewieje. Pamiętaj  jeszcze,  aby nie  smecic  i próbować  się  uśmiechać  w końcu  ona  napewno  kochała lub  nadal  kocha  twój  uśmiech.  Trzymam  za Ciebie  mocno  kciuki  bo wiem, że Ci się  uda. Każdy w końcu  zasługuje  na  szczęście. smile


"Jeśli  wiara  czyni  cuda,  trzeba  wierzyć , że  się uda" smile

Gdybać to sobie można, ale gówno to komukolwiek dało, wybacz moją łacinę.

17

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Szczerze to moim zdaniem fatalnie sformułowałeś tego sms-a. "rybkę" pominę milczeniem, ale hmm serio tak się zwracasz do kobiet?

Wyszło tak, że tobie zachciało się spotkania z nią, nie mogła odebrać, a ty jej piszesz, że ma do ciebie oddzwaniać. z jakiej racji miałaby to robić?

Też uważam, że najlepsza jest rozmowa twarzą w twarz. Ja na jej miejscu też nie zareagowałabym entuzjastycznie na takiego esa. Jeśli zerwałeś z nią i znalazłeś sobie inną to powinieneś teraz o nią poważnie powalczyć, a Ty jak taka fujara załamujesz ręce, bo ona nie oddzwoniła? prosze cie...

18

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić
janis1609 napisał/a:

Szczerze to moim zdaniem fatalnie sformułowałeś tego sms-a. "rybkę" pominę milczeniem, ale hmm serio tak się zwracasz do kobiet?

Wyszło tak, że tobie zachciało się spotkania z nią, nie mogła odebrać, a ty jej piszesz, że ma do ciebie oddzwaniać. z jakiej racji miałaby to robić?

Też uważam, że najlepsza jest rozmowa twarzą w twarz. Ja na jej miejscu też nie zareagowałabym entuzjastycznie na takiego esa. Jeśli zerwałeś z nią i znalazłeś sobie inną to powinieneś teraz o nią poważnie powalczyć, a Ty jak taka fujara załamujesz ręce, bo ona nie oddzwoniła? prosze cie...

Zgodzę  się!  Przestań  się  użalać  i idź  do niej. Smsy  ze słowami "rybko,  kochanie" pogarszaja  sprawę  bo serio  co ona  miała  sobie  pomyśleć? Byłeś  z inną  a teraz  wyskakujesz  ni  z gruszki  ni  pietruszki  do niej  z rybką.  Bierz  dupę w kroki.  Jak się  kocha  to  się  walczy. Jak się  nie uda,  to przynajmniej  nie  będziesz  żałować, że  nie  spróbowałeś.

Gdybać to sobie można, ale gówno to komukolwiek dało, wybacz moją łacinę.

19 Ostatnio edytowany przez black_widow (2015-05-30 11:30:14)

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

W listopadzie po wielu latach razem zostawił mnie facet mojego życia. Ledwo to przeżyłam. Walczyłam o niego. A on ze nie wie co do mnie czuje itp. Związał się z inną. A teraz stwierdził że kocha mnie, że to jednak ze mną chciałby stworzyć rodzinę. I powiem Ci że boję się tego niewyobrażalnie. Napisał do mnie list, długi w którym wyjaśnił wszystko że podobnie jak Ty był niedojrzały itp. I wiesz ten list zrobił na mnie ogromne wrażenie. Spróbuj tego. Ale jest tu jeszcze taka sprawa, że wyznanie winy i wyrażenie chęci to zdecydowanie za mało. Ty musisz ją do siebie na nowo przekonać. Mój tego nie potrafi. Nie robi więcej nic, więc pewnie zostanie to tak jak jest teraz. A ja widzisz ciągle czekam aż on pokaże mi ze potrafi o mnie zawalczyć, że już nie ucieka od problemów (widzę tutaj analogię). Bo to w tym przypadku jest bardzo ważne. Widzisz ona napewno mocno to przeżyła i nie wyobraża sobie powtórki z rozrywki. Musisz jej udowodnić że powtórki nie będzie. A widzisz Ty nadal się boisz i wcale nie jestem pewna czy nie uciekniesz znowu od problemów.
Edit:
Ja w dodatku boję się, że jego "miłość" wynika z faktu że już mnie nie ma i mu tego brakuje, a gdybym tylko do niego wróciła to za jakiś czas stwierdził by że to jednak nie była miłość.

20

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Nie dramatyzuj, to tylko pijacki sms wink. po drugie  - zadzwoń i umów się albo od razu pojedź do niej! i wszystko powiedz, z mojego doświadczenia  - macie wielkie szanse.

21

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić
JinAirJax napisał/a:

zadzwoniłem, zero odbioru. po czym napisałem smsa o treści "czesc Rybko, z tej strony piotr, dzwonilem zeby sie umowic z toba, fajnie gdybys oddzwonila". Po okolo godzinie dostalem odpowiedz o tresci "czesc, jestem zajeta, jest piatek wieczor. nie chce, zebys do mnie dzwonil...pozdrawiam. milego wieczoru."

i teraz wam powiem, ze jestem naiebany jak dzwonek. odpisalem tylko "dobrze, szanuje to, udanego wieczoru, juz nie zawracam ci glowy". i... serio, jestem pijany jak cholera. i serio, ja pjerdole. szkoda mi tego wszytkiego. i zaluje. i jezus maria. i o moj ci boze. i ....super, kurwa, ze do konca zycia bede plul sobie w brode. zajebiscie. popelnilem zasrany blad. i zaluje. i szkoda mi. i glupi bylem. i.... nie wiem co napisac. pierdole to wszystko. w tygodniu pracuje, w likendy bede pil. moze kiedys mi przejdzie. watpie, zebym sobie wybaczyl.

pawel87
dwa razy do tej samej rzeki oznacza wejscie, za drugim razem, do INNEJ rzeki. w tym co piszesz, jest sporo racji. jednak ja zmienilem zdanie. za pozno. i teraz zaluje. czasem jest tak, ze jestes czegos pewny na 100%, ale realia weryfikuja to. nie od razu. u mnie zweryfikowaly. i kurwa czuje, ze przegralem zycie.

lilianna90
gdybym tego nie przemyslal, to faktycznie, czar by prysl. przemyslalem. w innym wypadku nie odwazylbym sie nawet napisac do niej.

summa summarum - temat do ZAMKNIĘCIA. ziścily sie moje najgorsze sny. zjebalem, teraz place kare. a wielka kurwa szkoda, bo dalbym tej kobiecie, ze wzajemnoscia, wszystkiego, czego dusza zapragnie.

wnioski: niczegoi nie zabijac, niech umrze smiercia naturalna. a z prawdziwej milosci nie rezygnowac, nawet jak przeciwnosci losu klada klody pod nogi. walczyc do upadlego. az do zajebania. bo potem nie ma o co walzycz. i sorry, ze pisze po pijaku. jakos musialem przez to przejsc, a na trzezwo to bym kurwa nie dal rady. z przyjaciolmi razniej. powodzenia w waszych milosciach. szkoda, jak ja pjerdole, szkoda.

O ja piernicze... .

"Optymiści po prostu nie dopuszczają do siebie czarnych myśli.Oni je kolorują, czym? Mają magiczną kredkę, jaką jest:UŚMIECH!"

"Najpiękniejsze są dni, kiedy potrafimy być tak po prostu szczęśliwi i sami nie wiemy z jakiego powodu..."

22

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Jestem w podobnej sytuacji jak twoja dziewczyna. Cztery miesiące po rozstaniu mój mąż zaczyna rozumieć, co się stało. Zaczyna mieć wątpliwości ze zrobił źle. Przeczytaj moja historię na tym blogu. Nie będę ci nic radzić ale powiem ci co ja czuje po tych paru miesiącach rozstania. Nie widzę dla nas szansy. Bol który był przez pierwsze tygodnie po rozstaniu bbył  okropny. Myśli dlaczego mnie/nas zostawił były 24/h. Codzienne wmawianie sobie, ze dam radę sama, ze mnie zawiódł, zostawil w najważniejszych chwilach. Zachował się jak dziecko. Uciekł przed problemami. po paru tygodniach ddotarło do mnie, ze to nie sen. I wtedy walka o siebie. Staralam się nie myśleć. Każdego dnia powtarzalam sobie, ze mnie nie kocha, ze jak się kocha to się walczy o ukochana, nie ignoruje, nie szuka nowej kobiety( jak to było u ciebie). Staralam się każda wolna chwile tak zorganizować, by nie myśleć.W jjakiś sposób zaczęłam żyć bez niego, przekonując się kazdego dnia, ze to juz nie wróci. Nie pisalismy do siebie, nie widzieliśmy się nie rrozmawialiśmy i jakieś dwa tygodnie temu SMS-y, najpierw odnośnie córeczki potem, ze nie jest pewny czy chce rozwodu, ze może zrozumiał...a ja juz nie chce by wrócił, nie chce znowu przeżywać tego co było po rozstaniu. Nie zaufam mu, nie wybaczę. Nie czulabym się przy nim bezpieczna. Chcę mieć spokój. On go chciał po rozstaniu ja teraz. Wolalabym, żeby się w ogóle nie odezwał...
Zostawił mnie juz dwa razy, trzeciej szansy nie dostanie. U ciebie to był raz, co twoja dziewczyna przeszła przez ten rok my nie wiemy. Porozmawiaj z nią. Nie pisz, nie dzwon, tylko Porozmawiaj w cztery oczy. Jeśli nie zechce spotkania to jej nie z musisz...za swoje decyzje płaci się czasem cenę wyższa niż przypuszczaliśmy.

23

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Moim zdaniem drugi raz sie do tej samej rzeki nie wchodzi, powinieneś dać sobie z nią spokój bo znów ten scenariusz może się powtórzyć.

GG: 10258963 smile
matkow38@gmail.com smile

24

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Temat już trochę wiekowy i urwany po tym, jak laska olała autora ...

Jestem w podobnej sytuacji co autor, ale uczciwie chcę Was Moje Drogie ostrzec, iż wracamy tylko dlatego, że nam nie wyszło z tą drugą (zawsze jest jakaś druga).
Ta lala była mądra - bądźcie, jak ta lala. A reakcja frajera, jako posłowie jest taka, że żałujemy, jasne, że tak ...
Tylko prawda jest taka, że to  NIE JEST SZCZERE big_smile big_smile

DObranoc Księżniczki wink

25

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

JinAirJax, to co napisałeś przypomina mi pewien epizod z mojego życia. Czy mogę wiedzieć jak zakończyła się Twoja historia? Udało Wam się?

26

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić
_Nea napisał/a:

JinAirJax, to co napisałeś przypomina mi pewien epizod z mojego życia. Czy mogę wiedzieć jak zakończyła się Twoja historia? Udało Wam się?

Nie. Olała go.
To wątek sprzed 3 lat.

27

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Tydzien i nic nie odpisala.Mysle ze tutaj masz odpowiedz.Jak dla mnie nic juz nie zrobisz.Moze a raczej przyzwyczaila sie do zycia ale bez Ciebie.Moze jest z tego powodu szczesliwa i ejj pomogles w swojej decyzji.Co bym zrobil? zapytaj jej czy widzi szanse i niech ci napisze tak albo nie.Nic nie stracisz ale moze zrozumiesz czy jest szansa czy juz jej nie ma.Powodzenia.

28

Odp: Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Odpowiedź jest prosta. Musisz iść i osobiście Jej powiedzieć dokładnie to samo co Nam tutaj piszesz, szczerze. Tylko 100% szczerości jest nadzieją na uratowanie Waszej relacji. Pozwól Jej zdecydować.

Posty [ 28 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Temat inny od reszty; zerwałem, ale chcę wrócić

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018