Witam, nazywam się Kamila,mam 39 lat, jestem DDA , jest mi strasznie źle i smutno, leczę się od roku na depresję/ z miesieczną przerwą która spowodowała okropny nawrót/przez rok chodziłam na terapię, która dała złudne przekonanie o własnej sile i wartości.....nie moge się podnieść ciągle ryczę, straciłam sens i cel życia. Chociaż mam syna i męża to czuję się samotna. Obecnie szukam pracy, ale w depresji nie jest to łatwe i dodatkowo mam jakieś lęki. Najgorsza jest jednak samotnośc w chorobie. Czy jest tu na forum ktoś z kim mogłabym pogadać? Dajcie znać......
Podobne tematy
hej jak chesz to ze mna mozesz pogadac jak byś chciala.
3 2014-08-01 22:13:44 Ostatnio edytowany przez kamilaCB (2014-08-01 22:20:49)
cześć ewela, miło że się odezwałaś, masz jakieś doświadczenie w temacie depresji? mam ochotę pogadać, ale z ludźmi już tak jest że nie chcą słuchać o problemach innych. nie mam koleżanek.....i sama nie wiem co jeszcze mogłabym napisać, mam mętlik w głowie straszny
hej nie nie mam ale znalam taka jedna znajoma ktora chorowala na to samo co ty.
tylko ta moja znajoma mialam problem z alkoholem przez przypadek zobaczylam ze pije ale nie wiem od jak dawna.
powiem ci ze ja tez nie mam zbytnio kolezanek:( jak to sie mowi lepiej sie wygadac obcej osobie niz komus z rodziny
i co dała radę ta znajoma? ja w sumie wiem co mogło by mi pomóc przynajmniej na jakiś czas,/ bo depresja u mnie to rzecz przewlekła i nawracająca/ ale jak się do tego zabrać i jak radzić sobie z życiem?
wiec jak masz ochote to mozesz ze mna pogadac
masz 26 lat i co porabiasz w życiu? i co jest powodem tego że nie masz koleżanek?
wiesz ja ci powiem że rodziny to ja nie mam, poza mężem synem i mamą.... nie mam rodzeństwa, kuzynów i jestem sama jak palec. mąz i syn mają swoje swoje sprawy, a ja siedze sama z własnymi myślami
wiesz co nie wiem bo zerwalam z nia kontakt chcialam jej jakos pomoc ale jak zaczynalam ten temat to ona zaraz zmieniala temat. zreszta ona jeszcze miala problemy z mezem ktory ja nie szanowal nawet bylam swiadkiem jak ja wyzywal od najgorszych jak gadalam z nia przez telefon. jak ja kiedys spotkalam na miescie to miala alkohol w piciu zawsze miala przy sobie butelke. troche mi jej szkoda bo ani maz ani dzieci nie mialy szacunku do niej.
rozumiem. a probowalas rozmawiac z mezem o tym co cie martwi czy cos? moze sproboj z nim pogadac. a jaki masz kontakt z rodzina?
jak by ci to powiedziec jestem osoba niepelnosprawna kolezanki ktore mialam w szkole to sie kontak urwal nie z mojej winy. mieszkam na wsi i kolezanki ktore mieszkaja w mojej wsi to sa juz mezatki i maja juz swoje dzieci wiec wiesz jak jest one maja juz inny swiat.
a moze idź do psychologa moze on ci pomoze. a dlugo chorujesz?
mąż wie o moich problemach i stara się mi pomóc ale takiej osobie jak ja nie da się łatwo pomóc, bo się poddałam.....leki które biorę jakoś mało pomagają. chcę zacząc cieszyć się z tego że żyję, ze jest ładna pogoda, że mam fajnego psa.....itd ale póki co nie daję rady, wszystko ma czarny kolor i nie da się tego zmienić zbyt szybko.....dopiero uczę się obsługi tego forum więc wybacz moje posty będa się pojawiac z opóżnieniem.... miałam ojca alkoholika więc wiem, że to cięzka sprawa, osoby z depresją często sięgają po alkohol po to żeby zapomnieć choćna chwilę o bólu duszy...pewnie ta twoja znajoma miała jakiś problem który zapijała....
kamilaCB, ewela12, proszę, byście nie pisały postów jeden pod drugim, a jeśli chcecie coś dopisać, użyjcie opcji ,,edytuj", o czym mówi 12 punkt regulaminu forum.
Z góry dziękuję za dostosowanie się do prośby i pozdrawiam.
17 2014-08-01 22:52:43 Ostatnio edytowany przez kamilaCB (2014-08-01 22:56:21)
fajnie że mieszkasz na wsi, ja niestety w mieście, a co do koleżanek, to prawda jest taka że raz są a raz ich nie ma.próbowałaś jakoś nawiązać kontakt z dzieciatymi koleżankami?? zauważyłam że mało jest ludzi którzy są przy tobie w chwilach kiedy tego najbardziej potrzebujesz. niby to rozumiem, ale jest mi ciężko samej z moją chorobą. chodze do psychiatry bo tylko ten lekarz może leczyc depresję i wypisywać leki. do tego chodziłam przez rok na terapię do psychologa. włąśnie jestem DDA czyli dorosłe dziecko alkoholika, z tym się wiążą nieprzyjemności mojego życia,b. niska samoocena, perfekcjonizm który dobija i mogłabym tak wymieniać, za dużo żeby z tym żyć i za dużo zeby walczyć, na to trzeba mieć siłe. jeśli mogę wiedziać -w jakim stopniu niepełnosprawność cię ogranicza? już sie dostosowywuję do regulaminu, sorki jestem trochę na bakier z tą cała technologią i jak widac z regulaminem:) idę spać, na dziś kończę, moze uda mi się przespać choć 5 godz, bo i ze spaniem mam problem. pozdrawiam i do usłyszenia
tak jak ci pisalam w domu maz jej nie szanowal i dzieci. jej syn w wieku 18 lat zostal ojcem to ja jeszcze dobilo. Ta znajoma (jest na rencie ) miala jeszcze problemy zdrowotne oprocz tej depresji ma brak pieniedzy, brak pracy. jej mąz tez zbytnio nie garnal sie do pracy a jak szedl to wiekszasc wyplaty przepijal. on tez lubial se wypic!!!! Kiedys go spotkalam na miescie pogadalismy chwile pytam sie go co u ciebie? a on ze po staremu i mowi ze wywalili go z odwyku za picie a ja sobie pomyslalam ze ma sie czym chwalic. chcialam sie zapytac co u jego zony ale nie zdazylam bo juz musial isc.
ok jak bedziesz chciala to jutro popiszemy trzymaj sie dobranoc. dziekuje za rozmowe.
wiesz ja ci powiem że rodziny to ja nie mam, poza mężem synem i mamą.... nie mam rodzeństwa, kuzynów i jestem sama jak palec. mąz i syn mają swoje swoje sprawy, a ja siedze sama z własnymi myślami
Mąż zajmuje się Synem , a Syn tatą . Mama niech se w samotności Sama radzi . Ile Syn ma lat , nie ma kolegów ?
Witam Jestem w totalnej rozsypce. Po 37 latach malzenstwa odszedl ode mnie maz.Okazalo die, ze od 5lat ma kochanke.Gdy sie o tym dowiedzialam powiedxialam mezowi, ze musimy ratowac nasze malzenstwo. Dalismy sobie miesiac. Niestety okazalo sie,ze oni nadal sie spotykaja.Wyjechali nawet na jeden dzien nad morze. Zrobilam straszna,karczemna awanture po,ktorej moj maz odszedl. Wylaczyl telefon, nie kontaktowal sie nawet z naszymi dziecmi.Dopiero po wyslaniu sms-a do jego kochanki,ze powiadomimy policje o jego zaginieciu skontaktowal sie z corka. Wyjasnil,ze czuje sie zle i lekarz zalecil mu kilkudniowy wypoczynek. Ja wyslalam do niego maila.Otrzymalam odp. Musze wypoczac kilka dni.Potem sie odezwe.Teraz czekam na wiad.od niego. Moze wyda sie Wam dziwne ale ja go w dalszym ciagu kocham.Wiem,ze on do mnie juz niewroci. Ja ze wzledu na bardzo wysoki wzrost cisnienia 230/140 trafilam na jeden dzien naSOR. W poniedzialek mam wizyte u psychiatry i psychologa.Sama sobie z tym nieporadze.Jestem u kresu wytrzymalosci.Wczoraj wzielam tabletki i chcialam z soba skonczyc. Udalo sie zrezygnowac z tego pomyslu.Tylko nie wiem czy dzisiaj dam rade. Mieszkam sama dzieci maja swoje problemy.Niechce ich obarczc swoimi.Gdy dzwonia to mowie, ze wszystko jest ok.Ale tak nie jest.Jest fatalnie,bardzo zle.
Do 55 samotna
Bardzo ci wsółczuję Około 8 lat temu spotkało mnie to samo. Najgorsze w tym wszystkim ze wciaz go dalej kochasz.Tu masz powazny problem, ponieważ z sercem nie pogadasz. Ty wiesz swoje a ono swoje. Jesli mąż nie ciągnie do ciebie i nie zalezy mu na tobie to juz agonia zwiazku. Niestety trudno mi cie pocieszyc poniewaz w zasadzie zadne gadanie cie nie pocieszy , po prostu musza minąc miesiace a nawet lata zebys umiała zyc bez niego i jesli tego zwiazku sie nie da uratowac to lepiej nie marnowac czasu na rozpacz bo lata uciekaja tylko zaczac nowy etap zycia a wierz mi ze fajnych facetów nie brakuje. Tylko musi trafic swoj na swego. Moj mąż tez poszedł do innej, młodszej, może fajniejszej , nie wiem dlaczego bardziej mu przypadła do gustu, takie zyżcie ale dzieki temu rozstaniu spotkały mnie w życiu rzeczy które by mnie nie spotkały a które były bardzo fajne i jeszcze raz podkreslam ze jest naprawde wielu fajnych facetów na tym swiecie ktorzy dadza ci miłosc, fajny zwiazek, ciekawe zycie nieraz lepsze niz z twoim mężem. Dlatego nie mysl o zadnej smierci bo ona i tak przyjdzie , nie ma co czasu wyprzedzac. Uwierz jeszcze w lepsze jutro bo wszystko w twoich teraz rekach.
do KamilaCB
witaj.
Zaciekawiły mnie twoje wpisy tutaj.
Przykre to ze walczysz z ta depresją. Napisałas ze miałas ojca alkoholika i z tym to wiazesz. Najwyrazniej masz taka wrazliwą bardzo osobowosc poniewaz wielu ludzi miało rodziców alkoholikow i jakos sobie dobrze radza w zyciu chodz niwątpliwie wpływa to na osłabieniu samooceny u takich osób zwłaszcza jesli sie było jeszcze dodatkowo dzieckiem nie planowanym , nie kochanym to powoduje ze takie osoby zawsze czuja sie w społeczenstwie tak troche na drugim planie poniewaz brakuje im pewnosci siebie. tak było np. w moim przypadku.Szkoda ze nie masz własnie jakis fajnych kolezanek, przyjaciółki ktora by dała ci takiego kopa do zycia bys uwierzyła w siebie. Czasem w życiu brakuje nam po prostu drugiego człowieka ktory by nadawał na tych samych falach, rozumiał nas, pocieszył itp. pozdrawiam cie serdecznie
24 2014-08-02 22:36:24 Ostatnio edytowany przez kamilaCB (2014-08-02 22:41:48)
witam cię edyta44 i 55 samotna:) fajnie że ktoś czyta moje wypociny, jestem słaba psychicznie i to fakt niezaprzeczalny, pytanie co mogę? niewiele, bo walka z własnymi słabościami i problemami kosztuje zbyt dużo energii której w tej chwili zupełnie nie mam, czekam na działanie leków p/depresyjnych. wiem, że dobrze na mnie kiedyś działały. terapia by się przydała, ale mnie nie stać,bo nie mam pracy. rok chodziłam na nfz, dużo zrozumiałam i starałam się wprowadzić zmiany w życiu, ale nie jest to łatwe po 39 latach życia w takich a nie innych schematach myślowych. teraz zupełnie się w tym wszystkim pogubiłam......zdaję sobie sprawę z tego, że całej winy nie mogę zwalać na ojca alkoholika w końcu jestem dorosła.......ale na chemię mózgu nie mam wpływu. 55 samotna współczuję ci tej sytuacji, wiem, ze nie jest lekko, kiedyś też ratowałam swoje małżeństwo i się udało, ale własnie wtedy pierwszy raz zgłosiłam się do psychiatry, bo myślałam że oszaleję albo zrobię sobie coś złego/ do tego doszły inne problemy/ lekarz zapisał mi leki i jakoś przetrwałam choć było mi źle i nie chciało się zyć. Ty też dasz radę, nie poddawaj się!! A i uważam, że dzieci powinny wiedzieć,o Twoim problemie!
Dziekuje Wam dziewczyny za duchowe wsparcie.Nawet nie wiecie jak bardzo mi pomoglyscie.Czekam do poniedzialku.Chociaz boje sie tego spotkania. Ale coz, to mnie nie ominie.Nie bede go o nic prosila.Wlasciwie o jedno go poprosze: o zabranie swoich rzeczy. Wszyscy znajomi bardzo sie dziwia tej sytuacji.Na zewnatrz nasze malzenstwo wygladalo sielankowo. Ja tez nie wygladam jak kaszalot wrecz przeciwnie kazdy kto mnie widzi mysli, ze mam gora 45lat natomiast maz wyglada na duzo starszego.Pozdrawiam
Hej KamilaCB.
Trudno mi tu tobie doradzac w sprawie depresji bo nie zman sie na tej chorobie, ale z tego co czytam to łatwo z nią nie jest. Napisałaś , ze nie pracujesz. Moze własnie gdybys poszła do pracy i miała kontakt z ludzmi moze by ci było lzej niz w domu siedziec i sie dołowac. Fajnie miec tez jakies hobby które da nam troszke radosci. Mi np duzo daje jesli wychodze z domu. jade na działke , tam sobie cos porobię, patrze jak mi moje kwiatki pieknie rosną. Uwielbiam lato i korzystam wtedy z niego kazdego dnia.Słucham jak ptaki spiewaja ijuz zycie wydaje mi sie piekne. Lato bardzo pozytywnie mnie nakreca. Jak tylko jest ładna pogoda jade nd jezioro, popływac, poobcowac z przyrodą. Lubie rowerem pojezdzic. kiedy tak spedza sie duzo czasu na dworze to człowiek sie dosłonecznia, dostaje witam D3, ma lepsze troche nastawienie do zycia. Najgorsze siedziec w domu. Pewnie powiesz ze nie masz na nic siły i ochoty ale moze trzeba sie zmusic. Duzo wewnetrznych sił ci życze, pewnosci siebie bo napewno masz wiele zalet i wydajesz sie byc fajna wartosciową kobietą.
Edyta 44 dzięki za słowa wsparcia, łatwo się mówi idź do pracy....w tej chwili sprzątam na umowę zlecenie na pół etatu /w dwóch miejscach/ za 700zł, ale nie mam płacone za chorobowe za wolne dni itd pracy szukam już do dłuższego czasu i gdyby to ode mnie zależało to nawet od jutra bym gdzieś poszła. wiem ,że po części to co się dzieje ze mną w tej chwili, to brak perspektywy na lepsze życie i wegetacja. działki nie posiadam, samotne spacery też jakoś mnie nie cieszą. teraz nic mnie nie cieszy, musze przeczekać, za dwa tyg mam wizytę u mojej dr. dzisiaj znowu miałam kryzys....pozdrawiam
Jeżeli jesteś DDA. Przeczytaj sobie książke DDD Eugenia Herzyk . Ta książka na prawdę mi wiele pomogła zrozumieć i pokonać samą siebie w chorobie.
trudno walczyć z całym światem ja to robię 15 lat może rozwiązaniem byłaby nowa miłość