Witam,
dłuższy czas zbierałam sie do napisania tego wątku.
Zastanawiam się czy aby na pewno wszystko jest ze mną w porządku. NIE znoszę swojej starszej siostry. Starałam sie szukać przyczyny tego zjawiska. Wydaje mi sie ze ta moja niechęć do jej osoby spowodowana może byc tym ze jak byłam młodsza ciągle mnie do niej porównywano. To zawsze ona była ta lepsza ładniejsza mądrzejsza.... Mama ciągle powtarzała " zobacz, z nią nigdy nie było takich problemów" " zobacz jak ona sie dobrze uczy, to takie kochane dziecko" ja zawsze byłam ta najgorsza.... wszędzie było mnie pełno , rozrabiałam w szkole, miałam kiepskie oceny - Ona siedziała po nocach w książkach , zawsze rozsądna uczciwa itp. nawet obcy ludzie mówili " jaka ta XXX jest wspaniała" a ja to szatan wcielony. Mój własny ojciec - zamiast pytac co u mnie kiedy go odwiedzam pyta co u XXX? to taka dobra dziewczyna - wychowywał ją jakis czas ale nie jest jej biologicznym ojcem - rodzice juz nie są razem wiec odwiedzałam czasem ojca - pokłóciłam sie z nim rok temu - poszło własnie o nią ale mniejsza z tym
Teraz: Pani prawnik, po długotrwałej depresji, w związku od 8 lat - na kocią łape nie chcą brac slubu - tzn on nie chce , pomieszkuje czasem u niego , bałaganiara , strojnisia - niby pomocna uczciwa i szczera , prózna - w domu nie robi nic poza wielkim bałaganem
Problem polega na tym ze ja nie znoszę kiedy ona jest w domu! Nie mogę sie doczekać kiedy sie wyprowadzi na stałe i będę miała wreszcie pokój dla siebie i SPokój. Dzielimy razem bardzo mały pokój - miejsca w szafie praktycznie dla mnie nie ma - bo wszedzie wiszą jej ciuchy i leza buty - jedynie 2 szuflady naleza do mnie . W domu bywa rzadko - jakies 3 dni/ wieczory w tygodniu. Jak jest tworzy wokół siebie wielki bałagan... np siada na łóżku z laptopem w koło szklanki talerze z ogryzkami i gałązkami od winogron , jakieś ciuchy , kable od laptopa, na biurku reklamówki z jej rzeczami torebka- jak wracam do domu szlag mnie trafia jak to widze
rano - biega po domu od 6 rano - wali szafkami , szufladami , pali swiatła - nawet jak suszy włosy w łazience to mogłaby szanownie drzwi zamknąc zebym mogła choc chwile pospac - bo wstaje pózniej niz ona
stoji przed lustrem codziennie ponad godzinę - i to ciagle sie nie wyrabia ze wszystkim - co za tym idzie zostawia po sobie syf - a to waciki na zlewie a to ubrania w łazience a to łózko ine posłane, deska do prasowania a kuchni rozwalona - i stos szklanek po wieczorze przed laptopem - kto sprzata ?? - mama albo ja...bo siostrunia juz po pracy do domu nie wraca tylko do swego faceta
powiecie pewnie - pogadaj z nią o tym - ilez mozna?! ona taka jest i juz!
a ja taka jestem ze sie wsciekam !
Nie chodzi tylko o sprzatanie ale tez o to ze np. pozycza ode mnie samochód - mówi to ja zatankuje - oddaje jeszcze z pretensją ze np nie mogła go uruchomic bo sie psuje czy cos tam - prosze cie napraw go ja juz ci za to zapłace ale napraw go wreszcie , oczywiscie nie zatankowany
wracam do domu wqrzona bo pusty bak prawie pytam z ironią " zatankowałas??" a opna - no sorry czasu nie miałam dam Ci potem kase narazie nie mam czasu - czekam do wieczora - oczywiscie nie wraca na noc - nie ma jej cały weekend , i dzis rano mówie ze mam pusty bak - moge dac ci tylko 20 zł bo teraz nie mam kasy - szlag mine trafił bo wczoraj rano jej mówiłam ze potrzebna mi kasa , mówiła ze wieczorem , wieczorem zapomniala a rano ma tylko 20 zł!!!
Z taka kwota wstyd wogle na CPN jechac! zeby było smieszniej wczoraj prosiła mnie jeszcze zebym ją woziła - bo ona biedulka jest bardzo przeziębiona i nie bedzie sie tłuc autobusem ( dodam ze jest straszną hipochondryczką - jej facet tez, jak główka rano boli potrafi nie isc do pracy) W domu nic nigdy nie robi - jak w hotelu przyjdzie nabałagani przebierze sie wykąpie zje przespi sie i tyle. Jak juz jest siada w kuchni z mama i opowiada jej wszytsko... co w pracy co szef mówił itp... ja nie znosze sie spowiadac jestem taka osobą która sie nie spowiada - mama przywykła do tego ze ona sie spowiada i chyba chce tego samego ode mnie bo mnie wypytuje " a co a jak a z kim a dlaczego" - ja sie wqrzam bo jak bede miała nastrój to sama usiąde i jak bede miała ochote z nia pogadac to pogadam , nie nawadze jak mnie ktos o cos wypytuje! i czasem juz na zwykłe pytanie " jak w pracy" reaguje złoscią
mamie tez to juz tłumaczyłam - wiec chyba sie juz troche hamuje
Rozpisałam sie ale o tym mozna pisac i pisac.
Siostra budzi we mine tyle negatywnych emocji ze szok... wiem ze tak nie powinno byc - jak mnie o cokolwiek prosi to robie to bardzo niechetnie i ze złoscią. Wiem ze ona mniekocha i ze mi zawsze pomoze jak będzie trzeba ale tak mi na nerwy działa ze szok... i na samą mysl ze teraz jej facet na tydzien wyjezdza i ona bedzie w domu cała sie gotuje.
Jak moge uporać sie z tymi negatywnymi emocjami ?? jak zmienić do niej podejście? Pomózcie bo juz mysle ze jestem naprawde straszna i nienormalna..:( jak mozna tak nie lubic swojej siostry?:(