netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Znów toksyczny związek...

34 odpowiedzi3 454 wyświetleniazałożony przez Niszczycielka07, 18.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Znów toksyczny związek...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Znów toksyczny związek...

Drogie Dziewczyny,

Zwracam się do Was z prośbą o wyrażenie swojej opinii na temat trudnej sytuacji życiowej, jaką poniżej opiszę.


Mam 18 lat. Od czterech miesięcy jestem w związku z chłopakiem starszym ode mnie o cztery lata. Tak krótki okres czasu wystarczył byśmy zostali narzeczeństwem... jednak coraz częściej powtarzam sobie:  ''Dziewczyno, w co Ty się wpakowałaś!'', choć na początku wydawało mi się, że posiadłam największy skarb. Już nie pierwszy raz w życiu spięcia na linii damsko-męskiej doprowadzają mnie do emocjonalnej zapaści i zupełnego wyjałowienia psychicznego. Zanim nastąpiła era Jego, zakończyła się z dnia na dzień era Tamtego. Tamten był o rok starszy ode mnie, mieszkałam z nim przez pół roku,a nasza bliska relacja trwała ponad rok. Bardzo mnie ograniczał, nie chciał bym gdziekolwiek wychodziła bez niego, żądał moich haseł na portale społecznościowe i pocztę, często popadał w histerię, kiedy miałam odmienne zdanie od niego, ponieważ wnioskował z tego, że już się z nim nie liczę i jestem nim znudzona. W ostatnim stadium naszej farsy wymyślał, że pewnie kogoś mam na tzw. boku skoro dla niego jestem nieczuła. Bywałam wobec niego bardzo wroga, gdy zaczynał swój spektakl, wymieniał ile to od dla mnie poświęcił, a ja taka niewdzięczna, kilka razy groził, że się zabije i pewnej nocy przespacerował się po zewnętrznym parapecie, ale szarpnęłam go za piżamę do wewnątrz. Wtedy też poszło o bzdurę. Potrafiliśmy się kłócić o błahostki od początku. Scysja za scysją, wiecznie napięcie i strach przed wybuchem bomby. Miałam wówczas słaby kontakt z rodzicami, więc nie miałam się komu wyżalić, mało komu też ufałam. On natomiast każde nasze spięcie na bieżąco relacjonował rodzicom. Domyślacie się na czyją niekorzyść? Czułam się bardzo samotna w czterech ścianach z nim. Jego ulubionym zajęciem była gra na komputerze albo dyskusje ideologiczne w internecie, nie lubił wychodzić do ludzi, natomiast ja chciałam spędzać czas aktywnie, na spotkaniach, spontanicznych podróżach, działalności społecznej. Między nami istniała przepaść materialna, pochodzę z o wiele mniej zamożnej rodziny niż on. Dla mnie rzeczą zwyczajną było, że będę dorabiać tu i ówdzie, Tamten blokował moje niesubordynowane pomysły, zupełnie niepasujące do jego stylu życia... Bywałam często bardziej jego matką niż dziewczyną, ale tą z rodzaju sterroryzowanych przez tupiące nóżki krnąbrnych malców. Nawarstwiało się we mnie niespełnienie i rozgoryczenie. Aż w końcu zwiałam od niego, choć nie miałam ani mieszkania ani pieniędzy. Błagał i groził na przemian przez ponad tydzień bym wróciła, ale się nie ugięłam, choć było mi ciężko i tłumiłam dziki ryk w poduszce. Nie swojej rzecz jasna. Pomocną dłoń wyciągnął do mnie dobroduszny chłopak, wspomniany wcześniej On. Otoczył opieką moją psychikę, umysł, a potem ciało. Chciałam w nim utonąć, gdy już zaczerpnęłam oddechu z mojego niegdysiejszego bagna. Pierwszej nocy mojej bezdomności widział mnie nago. Nie zrobiliśmy tego, ale mimo to oddałam mu wtedy wszystkie moje lęki, cały mój wstyd. Chciałam, żeby rozdział ''Tamten'' już odszedł w siną dal, by mnie nie kusiło wracanie, odkręcanie węzłów gordyjskich rzuconych co pięć metrów na naszej drodze. Byłam jednym wielkim bólem, mimo to zastanawiałam się czy nie cierpi. To niesamowite jak z dnia na dzień wszystko się przewróciło, tyle pięknych wiosennych pocałunków, pierwsze zakochanie, zaufanie, rozumienie, akceptacja.

Mniejsza... szlag to trafił i tyle.


On jest totalnym antonimem Tamtego. Nieżyjący na garnuszku rodziców, nienastawiony konsumpcyjnie do życia, uduchowiony, piszący wiersze, a jednocześnie męski (nie chłopięcy). Ma takie dłonie jak mój tata. Nie mający w pogardzie innych ludzi, nie wywyższający się, dużo rozmawiający, słuchający.



Nie wiem jak to wyjaśnić, że zaczął mnie bić, a ja jego.
Nie wiem dlaczego przybywa mi siniaków, a jemu zadrapań.
Nienawidzę tego uczucia potrzeby ucieczki. Miał być moją przystanią.
Najpierw uciekanie z domu rodzinnego, potem od Tamtego, teraz...
W moim domu rodzinnym zaznałam wiele poniżeń i samotności.



Bardzo zależy mu na dzieciach. Chce ślubu już za rok. Mimo, że nie skończył studiów, a ja nie zaczęłam. Naciska na to bardzo ze względów religijnych. 

Niszczymy się. Nie wiem, co robić. Zastanawiam się czy ja oduczyłam się myśleć. Nie potrafię przeanalizować swojej sytuacji. Nie mogę przecież całe życie uciekać, a samo się nie zrobi.

Boję się, że się poddam.

2

Odp: Znów toksyczny związek...

Nice story.

3

Odp: Znów toksyczny związek...

Dziękuję za komentarz, który mnie rozśmieszył big_smile

4

Odp: Znów toksyczny związek...

Mam chłopaka, który jest połączeniem trochę Twojego i pierwszego i drugiego... Cóż.

Mi się wydaje, że u Ciebie za szybko wszystko się rozgrywa. Musisz mieć jakiś czas dla siebie, na samotność, na odpoczynek, na poczucie co czujesz i co chcesz. A mieszkanie najpierw z jednym, a później od razu z drugim dobrze Ci nie zrobiło i chyba (podobnie jak ja) nie wiesz jak wygląda prawdziwy związek... Nie wiem, ale może spróbuj poszukać pomocy u babć, dziadków, cioć, wujków...? Mówisz, że w domu rodzinnym zaznałaś bólu, ale nie ma nikogo innego, kto by Ci pomógł?

5

Odp: Znów toksyczny związek...

''A mieszkanie najpierw z jednym, a później od razu z drugim dobrze Ci nie zrobiło'' - obu tych decyzji żałuję.

Co do rodziny, mieszkam z dala od domu rodzinnego. Kilka tygodni temu po jednej z awantur znalazłam mieszkanie dla siebie, ale gdy się nad nami ''rozpogodziło'' porzuciłam ten pomysł.

6

Odp: Znów toksyczny związek...

A dlaczego dochodzi między wami do przemocy? Oboje czujecie się bezradni?

7

Odp: Znów toksyczny związek...

Może to samodzielne mieszkanie to dobry pomysł. Myślę, że mając go ciągle przy sobie nie będziesz w stanie popatrzeć na wszystko z dystansem, a tego potrzebujesz. Trochę samotności i przede wszystkim odpoczynku od emocjonalnej huśtawki, którą pewnie sobie nawzajem fundujecie przez tą przemoc. Jemu też by to się przydało. Czasem takie przerwy dobrze robią, pokazują co tak naprawdę w nas siedzi. Tylko trzeba do tego dobrze podejść. Nie jako do ucieczki, bo może to spowodować jeszcze więcej komplikacji fundowanych przez partnera.

8

Odp: Znów toksyczny związek...

Trudne pytanie. Ostatnio doszło między nami do przemocy, kiedy chciałam w nocy wyjść z mieszkania. Po 12h pracy wróciłam do domu, było między nami napięcie, położyłam się szybko spać, gdy już zasnęłam, wrócił ze spaceru, otworzył okno (mieszkamy przy bardzo ruchliwej ulicy, więc gdy jestem wyczerpana zamykam okno.), położył się obok mnie, co mnie zbudziło. Byłam bardzo podminowana, ponieważ z trudem wcześniej zasnęłam. Czułam, że zaraz wybuchnie kłótnia,szybko biegłam do drzwi,ale szarpnął mnie mocno i zatrzymał. Potem zabrał mi telefon. Wpadłam w histerię. Nienawidzę,gdy wykorzystuje przeciwko mnie to, że jest wyższy i potężniejszy. On wychodzi kiedy chce i gdzie chce, gdy jest podburzony, a ja nie mam tyle siły,by go szarpać. Zaczęłam go okładać po twarzy, na początku policzkowałam, ale kiedy nie reagował, nie puszczał mnie, odważyłam się uderzyć go kilka razy z pięści. Nie blokował moich ciosów, choć łatwe by to było. Przez jakieś 3h nie spaliśmy, milczeliśmy, przepychając się co jakiś czas,powiedziałam, że go nienawidzę. Nad ranem dzwonił budzik, pytał dlaczego nie wstaję do pracy. Powiedziałam, że to moja sprawa. Odparł, że jest przeciwnie i przycisnął moją głowę mocno do poduszki. W obronie uderzyłam go w twarz, krzyknął, że dla mnie taryfa ulgowa wczoraj się skończyła i zaczął mnie mocno okładać,tak mocno jak nigdy dotąd.

9

Odp: Znów toksyczny związek...

Chce więcej smile

10

Odp: Znów toksyczny związek...

Dlaczego?

11 Ostatnio edytowany przez Niszczycielka07 (2014-07-18 18:54:29)

Odp: Znów toksyczny związek...

deep_paradise ->

Bardzo boję się samotności. Myślę, że to mnie najbardziej blokuje w podjęciu zdecydowanych kroków i podjęciu decyzji o wyprowadzce. On twierdzi, że jeśli będę chciała, on się wyprowadzi bym sobie '' nie komplikowała dodatkowo życia''

zagubiona4994 ->

Jego też ta sytuacja przerasta.

12

Odp: Znów toksyczny związek...
Niszczycielka07 napisał/a:

Dlaczego?

Patrz post pierwszy.
Podobają mi się takie historie. Ciebie podniecaja smile ?

13 Ostatnio edytowany przez Niszczycielka07 (2014-07-18 18:55:58)

Odp: Znów toksyczny związek...

Nie, nie podniecają. Bynajmniej!

Lubisz gdy mężczyźni biją kobiety i vice versa ?

14

Odp: Znów toksyczny związek...
Niszczycielka07 napisał/a:

Nie, nie podniecają. Bynajmniej!

Lubisz gdy mężczyźni biją kobiety i vice versa ?

Lubie takie historie czytać. Bo wiesz co z nich wynika? Że albo masz bujną wyobraźnię, albo... albo nie powiem smile
Bo gdybyś chciała coś z tym zrobic to byś zrobiła. Poza tym 18 latka, która opisuje sprawy w taki sposób, wprowadza się od razu do chłopaków itd give me a break with this love stories ; )

15

Odp: Znów toksyczny związek...

No, powiedz, co o tym myślisz?
W jaki sposób opisuję?


Właśnie chcę coś z tym zrobić i dlatego tu piszę, żeby przecedzić myśli.

16

Odp: Znów toksyczny związek...

Otworzył okno ,położył się obok, a ty się tak wkurzylaś że postanowiłaś szybko wyjść cała nabuzowana z domu w nocy, zamiast się wtulic i jakoś poradzić sobie właśnie tak z zdenerwowaniem związanym z pracą. No i polecam zakup stoperów, jeśli ciężko Ci jest zasnąć w hałasie.

17

Odp: Znów toksyczny związek...

Mnie osobiście przytłacza słownictwo i przekaz.
Dobre na brazylijską telenowelę, a o rady żadne nie pytałaś, wiec mój komentarz był jaki był.
Bo ważniejsze jest w takich historiach i tak zawsze co Ty czujesz i czy umiesz siebie rozpracować, zmienić. Nie to co sie dzieje ze szczegółami.
Zostałaś niedawno "obita jak nigdy dotąd", a dziś jak gdyby nigdy nic piszesz i się cieszysz z żartów.
Słaba kobieta by źle się czuła z tym. Silna by nie pisała tylko wiedziała co robić.
A po sposobie pisania widać, że to mądra istota.

18

Odp: Znów toksyczny związek...

-> Netbabeczka: Pominęłam coś znaczącego. Gdy otworzył okno, wstałam, by je zamknąć. Otworzył znów,zamknęłam,otworzył, zamknęłam. W końcu poprosiłam go, by wykazał się zrozumieniem i przymknął to okno, ponieważ już kolejny dzień z rzędu długo pracuje, mało jem, nie wysypiam się etc.

19 Ostatnio edytowany przez Niszczycielka07 (2014-07-18 19:24:53)

Odp: Znów toksyczny związek...

Hm... słownictwo przytłacza... Mam taki sposób wyrażania się. Tyle wink


''Zostałaś niedawno "obita jak nigdy dotąd", a dziś jak gdyby nigdy nic piszesz i się cieszysz z żartów.
Słaba kobieta by źle się czuła z tym. Silna by nie pisała tylko wiedziała co robić.
A po sposobie pisania widać, że to mądra istota.''

Rozbawiło mnie,poniekąd, Twoje ''nice story'', ponieważ pomyślałam ''Taką wypocinę strzeliłam, że zasłużyła na tak zwięzłe podsumowanie''. Czuję się źle z tym, że nie potrafię sama siebie poskromić, w całym moim poście dałam wyraz temu, że nie czuję się dobrze w takiej sytuacji, co starasz się wykazać.


''Piszesz jak gdyby nigdy nic'' Gdzie w mojej narracji znalazłeś beztroski ton?

20

Odp: Znów toksyczny związek...

Po prostu jakoś mało emocjonalny, ale taki jest mój odbiór przez internet.
Dalej nie rozumiem jednak co chcesz zrobić z tym wszystkim. W szczęśliwe zakonczenie nie wierze smile

21

Odp: Znów toksyczny związek...

Z tym oknem to dopiero jazda. Jak dzieci. Nie mogłaś na spokojnie go poproszą żeby jednak zamknął okno bo jesteś zmęczona i potrzebujesz spokoju.

22

Odp: Znów toksyczny związek...

Uff, dobrze,że to pytanie padło. Nie oczekiwałam poklepywania po pleckach... no, może w niewielkim stopniu.

Co ja chcę zrobić?

1. Chcę wyjechać do rodziny na któryś weekend i zebrać myśli.
2. Przeszukać ogłoszenia ''pokój wynajmę'' na gumtree.
3. Zacząć mówić mu o tym,co się dzieje głęboko we mnie. Przestać się ukrywać za fasadą niewzruszenia, obojętności.

23

Odp: Znów toksyczny związek...

Mi tam się bardzo Twoja narracja podobała, bo uważam, że masz ładny styl pisania ^^

Co do moich wcześniejszych rad to powiem tylko tyle, że odpoczynek od niego, który Ci proponowałam, nie musi być wieczny. Jakoś musicie na spokojnie nauczyć się żyć ze sobą lub... Bez siebie. Ale najpierw musisz na to spojrzeć z boku, żeby cokolwiek dać radę zrobić. Może wystarczy Ci to forum big_smile

24

Odp: Znów toksyczny związek...

Ooo, bardzo dobre postanowienia! Mam nadzieję, że Ci się uda wink

25 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-07-18 19:48:38)

Odp: Znów toksyczny związek...

A ja w zmiany nie wierzę, choć moja wiara ma nic ku temu.
To sie za szybko dzieje. Wprowadzenie się, narzeczenstwo.
Zebys tylko nie wylądowała na podobnym forum za 1,5 roku po ślubie, że masz innego, a nie mozesz sie wydostać z tego związku. Albo po prostu, ze jestes nieszczęśliwa i dopiero nie wiesz co robić.

26 Ostatnio edytowany przez Niszczycielka07 (2014-07-18 20:09:27)

Odp: Znów toksyczny związek...

''Zebys tylko nie wylądowała na podobnym forum za 1,5 roku po ślubie, że masz innego, a nie mozesz sie wydostać z tego związku. Albo po prostu, ze jestes nieszczęśliwa i dopiero nie wiesz co robić.'' Przestrzegasz. A doradzisz coś ? smile



Deep_paradise ->
Dziękuję Ci za słowa dodające otuchy.

27

Odp: Znów toksyczny związek...

Muszę przyznać że jak na swój wiek całkiem poważnie piszesz. Nie ma tu chaotycznego pisania jak to jest w wiekszości wątków. Jak ktos zauważył fajny styl pisania, aż "przyjemnie" się czyta(Jeśli to nie fake oczywiscie:D)
to teraz powiedz mi kochana... czemu taka inteligentna dziewczyna pakuje się w takie bagna:)

Nie wiem kto pierwszy podniósł rekę, ale nie oczekuj, że taka sytuacja sama z siebie minie.
Nikt absolutnie nikt nie ma prawa stosować wobec Ciebie przemocy fizycznej ani psychicznej. W druga stronę działa tak samo.

A co się dzieje po tych szarpaninach? Wulkan emocji, łzy i przeprosiny, obietnice, że to ten ostatni raz? Rozmawialiscie o tym, próbowaliście coś zrobic?

Bo jeśli tak ma byc to na dł?zszą metę nie ma racji bytu. Ale to chyba doskonale wiesz.

28

Odp: Znów toksyczny związek...

thepass popieram w 100%... albo zmyśla, albo desperacja na całej linii smile i to taka patologiczna smile

Wszystko przemyślane, dobrze napisane, a niby 18 lat smile Dojrzałe wnioski, a mimo tego dalej w tym trwa smile Masochistka, albo dobra pisarka/pisarz bo nigdy nic nie wiadomo smile

29 Ostatnio edytowany przez Niszczycielka07 (2014-07-22 09:34:30)

Odp: Znów toksyczny związek...

Drogi Rysiu,

Można mieć niskie zdanie o osiemnastolatkach i dałoby się to nawet  rozsądnie uzasadnić, ale myślący człowiek nie mierzy wszystkich jednakową miarą.
Widzisz... zdarzają się sytuacje, w których ludzie inteligentni i zdolni do dojrzałych wniosków zupełnie sobie nie radzą, nie czuję się w tym ewenementem. Ja sobie na ten przykład nie radzę z takich i innych powodów wyżej wymienionych, a i wielu zapomnianych. Patologii nie generują tylko ludzie z wykształceniem podstawowym poniewierający się po melinach. Nie będę tu rozwijała tyrady na temat roli stereotypów, szablonowego pojmowania, ponieważ podejrzewam, że nie raz i nie dwa słyszałeś:  ''Nie oceniaj książki po okładce''.

Kiedy stykasz się z niestandardową sytuacją, ''dziwnym'' człowiekiem odstającym od wyobrażeń najłatwiej jest  spekulować, że to kłamca, bo wtedy porządkujesz sobie świat wokół siebie i jesteś szczęśliwy, ponieważ raz na jakiś czas pewien nieznaczny niuans potwierdzi ( albo zwiększy prawdopodobieństwo) , że się nie mylisz, co do ludzi, a to jest chyba dobrą podstawą do myślenia o sobie dobrze, a nawet z małą podnietą. Nieprawdaż? wink

Właśnie dlatego, że mam dość siedzenia okrakiem na palisadzie, proszę o Wasze zdanie, by zobaczyć jak sytuacja może wyglądać z zewnątrz.

30

Odp: Znów toksyczny związek...

ziemniaczana->

Nie obiecujemy sobie, że to ostatni raz...często izolujemy się od siebie emocjonalnie na kilka godzin, szczególnie on ode mnie. Ja natomiast, kiedy wpadnę w swój szał, zachowuję się jak człowiek z zaburzeniem dysocjacyjnym. Po kilkunastu minutach się ''regeneruję'' by go przeprosić i przytulić. Czasami mam ogromną potrzebę po takiej awanturze mieć go blisko siebie, innym razem myślę, ''Mrzyj!''.

31

Odp: Znów toksyczny związek...

Zaczęłaś już spełniać swoje postanowienia?

32

Odp: Znów toksyczny związek...

Tak, znalazłam sobie mieszkanie...
Nie mam motywacji...

33

Odp: Znów toksyczny związek...

znalazlas mieszkanie, widzisz to juz jest super:) pobadz troche sama ,to ci najlepiej zrobi

34

Odp: Znów toksyczny związek...

Nikt nie ma prawa podnieść ręki na drugą osobę. Chyba, że chodzi o obronę własną.

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Znów toksyczny związek...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026