Czy wy też macie tak beznadziejnie w życiu? Stres i nerwy na co dzień? Niedługo kończę 30 lat,nic w życiu nie osiągnęłam,niedawno zmarła moja Mama,mój związek nie należy do szczęśliwych-teraz wiem,że to było tylko zauroczenie,które przysłoniło mi cały świat,mam problemy ze zdrowiem,do tego mam w rodzinie osobę,która od kilku lat nie ma stałej pracy i nie ma zamiaru tej pracy szukać(mieszka razem z nami),ciągnie nas finansowo na dno-były już prośby i groźby z naszej strony i nic.Mam wrażenie,że dla tego człowieka praca jest karą,a gdy odbierał jakąś tam wypłatę,to potrafił codziennie pić,a do tego jest nam ciężko finansowo,mieliśmy powoli wyjść na prostą...coraz częściej mam wszystkiego dość i często proszę Mamę,żeby mi pomogła-tak bardzo mi jej brakuje...
Podobne tematy
Jeżeli jesteś wierząca, dołącz do jakiejś wspólnoty, żeby mieć oparcie w jakimkolwiek zdrowym środowisku. Sama sobie nie dasz rady.
dorota8483- nie masz obowiązku utrzymywać "takiej osoby" jeżeli to nie jest Twoje dziecko, ani rodzic, który wystąpił do sądu o alimenty na siebie. Ty powinnaś być dla siebie najważniejsza.
Czy korzystałaś z pomocy psychologa? Może warto się zgłosić.
Współczuje śmierci mamy, myślę że to ona wyzwoliła w Tobie ten smutek i przeżywasz żałobę, którą każdy przechodzi po takim zdarzeniu.
Nie martw się i zatroszcz się o siebie najlepiej jak potrafisz. To my stanowimy podstawę naszego jestestwa, więc w chwilach złych mamy najlepszego przyjaciela w sobie samych.
dorota w życiu jest wiele wyjsc z beznajdziejnych sytuacji trzeba tylko usiaść przemyslec co mozna zrobić dalej i zobaczyć tę szanse. moznba zmienić zycie każdego dnia, kazdego rano budzac się dostajesz nową sznase od życia.
po 1 jesli twoj związek nie jest szczęśliwy przemysl go i moze warto postarać sie a by był on przeszłościa
po 2 co to za osoba ktora nie pracuje? siostra, brat? nie pracuje, spakiuj i do widzenia. czasem trzeba tak postąpić a nie być kozlem ofiarnym przez pół życia ![]()
Macie rację dziewczyny.Nie mam z kim porozmawiać,wyrzucić tego z siebie.Mam 1 dziecko,a partner pracuje z dala od domu,nie ma go wtedy,kiedy go potrzebuje,nie było go nawet gdy Mama umierała,żadnego wsparcia.Powiedział mi wiele przykrych słów,odnoszę wrażenie,że potrzebuje mnie tylko do seksu.Niedawno,kiedy przyjechał,to niechcący odebrałam sms-a w jego telefonie-ten i wiele innych smsów było z ofertani panienek z ogłoszeń z gazet,były zdjęcia i chciał umówić się z nimi na seks.A myślałam,że jestem dobrą partnerką.
Znowu nasuwa mi się pytanie:co z tym życiem? W innym wątku na forum pisze o moich wierszach,bo bardzo lubię pisać i wymyślać.Nie wiem co dalej,mam tysiąc myśli i pomysłów na minutę,brakuje mi samozaparcia.Dużo złych decyzji kiedyś podjęłam i teraz mam jak mam,na własne życzenie.Chciałabym coś zmienić,iść do przodu,coś sobie postanowić i dążyć do tego.W końcu mam powód:niedługo stuknie mi 30.
Doradzcie mi dziewczyny co mam robić???Potrzebuję jak najszybciej waszej rady.Pisałam wcześniej o osobie w rodzinie,która potrafi(po wcześniejszych prośbach i groźbach) pracować miesiąc albo i krócej(mieć przy tym-choć krótko-na swoje przyjemności,w tym alkohol) i potem 2,3 miesiące nie pracować wcale.Tą osobą jest mój brat.Znalazł niedawno pracę...i już skończył swoją''karierę'' po 3 tygodniach, i to się powtarza przez cały czas.Ten gnojek oszukuje nas,kłamie i wciąga w to swoją dziewczynę(pracują razem w tej samej firmie) Teraz miał iść na nockę,bo dojeżdżają autobusem to (nawet jego dziewczyna o tej jego zagrywce nie wiedziała) zamiast na autobus iść,on ja wziął za rękę i poszli w innym kierunku i CAŁĄ NOC CHODZILI PO MIEŚCIE,OSZUKUJĄC,ŻE NIBY SĄ W PRACY!!!Ojciec mój kazał dziewczynie brata,spakować się i jechać do rodziny swojej,bo życie sobie zmarnuje z nim(ona jest zupełnie inna niż brat,już trochę przeszła w życiu)Co jest z moim bratem???Mam wrażenie,że musi się leczyć-nie wiem-Psychicznie???Co się porobiło z tym człowiekiem???Ja już kazałam mu się spakować i won,jeśli nie podejmie radykalnych zmian.Boże ile mnie to kosztuje nerwów...
Z tym " won" to nie jest wcale takie proste...nie moźna wyźucić kogoś z mieszkania czy domu jeśli jest zameldowany.
Jeźeli brat jest uciąźliwym lokatorem ,utrudnia wspólne zamieszkiwanie moźesz napisać do sądu wniosek o eksmisję.
Oczywiście wniosek trzeba uzasadnić,podać dowody i świadków.Koszt to 200zł.
Myślę że powinnaś skorzystać z bezpłatnych porad prawnych i wnieść sprawę do Sądu Rodzinnego i Opiekuńczego o przymusowe leczenie brata z uzależnienia od alkoholu. Wtedy łatwiej będzie dać sobie radę z innymi problemami.
Dziewczyny,bardzo was proszę o pomoc...dziś dostałam smsa od dziewczyny mojego brata( miesiąc temu wyjechali do jej rodzinnego miasta i znowu są bez pracy i perspektyw)że ona ma go już dosyć,non stop pije,nie ma zamiaru w ogóle szukać pracy,znika gdzieś na prawie cały dzień i wyzywa jej rodziców pod ich nieobecność.Nie mogę już siedzieć bezczynnie,chłopak się fatalnie pogubił,nie radzi sobie,myślę,że woła o pomoc,sam sobie nie poradzi,schodzi na dno.Nie mogę pozbierać się po śmierci Mamy,ciężko mi,także finansowo...bardzo was proszę z całego serca o radę.Może spróbować najpierw u psychologa?Naprawdę nie wiem,pomóżcie mi...