netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

22 odpowiedzi3 842 wyświetleniazałożony przez MissBidi, 13.07.2014

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 23 ]

1 Ostatnio edytowany przez MissBidi (2014-07-13 17:39:36)

Temat: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

Dziewczyny, odpowiedzcie mi proszę na jedno pytanie: Czemu facet, który sam został przed 5 latami zdradzony przez swoją byłą żonę, teraz w perfidny i zakłamany sposób zdradza mnie z koleżanką (wręcz podwładną) z pracy....

Nie przyznał się (jest to typ podręcznikowy wręcz), ale jego zachowanie i wszystkie znaki mówią same za siebie: późne powroty do domu, nie interesowanie się mną i domem, wieczna krytyka mojej osoby, rozdrażnienie, ciągłe chodzenie z tabletem (nawet do wanny!), dostęp do komórki zablokowany hasłem, no i najgorsze...odkryłam,że robi jej przelewy na masakrycznie duże sumy (uargumentował to faktem,że 4 lata temu pożyczyła mu na samochód i jest to zwrot pożyczki!!). Powiedzcie, który szef pożycza od pracownika fizycznego na samochód?

Dodam,że to co było miedzy nami na początku...to była WIELKA MIŁOŚĆ...pasowaliśmy do siebie pod każdym względem...Wszyscy nazywali nas 'gołąbkami'. A teraz on stwierdził,że w którymś momencie nasze drogi się rozeszły.. Rozeszły się,bo to on mnie zdradził!! Ale przyznać się nie chce....

Sam został bardzo boleśnie zdradzony po miesiącu swojego małżeństwa (pocieszałam go wtedy, wysłuchałam, cierpiałam wraz z nim...)...a teraz zrobił to samo,co jego była żona... Chyba nigdy nie uda mi się tego zrozumieć...

2

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

Ludzie powielają schematy. Ktos ich skrzywdził, to teraz oni krzywdzą, aczkolwiek jak to mowia - nie umyślnie. Nie tylko ze zdradą się spotkałem jesli o to chodzi. Poza tym moze wasze drogi sie rozeszły szybciej niz nastapila zdrada, a to był tylko juz efekt tego wszystkiego.

3

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

W momencie, w którym dostrzegłam,że się u nas dzieje źle (wtedy nie zdawałam sobie jeszcze sprawy,że mnie zdradza)- zaczęłam z nim rozmawiać... Chciałam się dowiedzieć, co on czuje, co wg niego jest nie tak. Chciałabym,żebyśmy WSPÓLNIE to przedyskutowali...

Niestety za każdym razem milczał...ja mówiłam do ściany, nierzadko płakałam, a on milczał... Był całkowicie obojętny... Po dziś dzień taki jest - nie daje mi do zrozumienia,że mu zależy. Jesteśmy dzień przed decydująca rozmową i wiem jaki będzie finał... Odchodzę...mam swoją godność i o miłość nie będę żebrać, chociaż wciąż bardzo go kocham... Tak...wiem, to dziwne...

4

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

Moze Ty dostrzegłaś to jak juz było dawno po ptakach. U niego było źle duzo wczesniej, ale nie mowił o tym. Tak to jest jak ludzie sie nie potrafia komunikowac. Nie ma co rozmyslac, bo i tak nie wiadomo co w jego głowie siedzi , a i tak pewnie on sam nie wie. Stało się, trzeba to skonczyc jak nie ma chęci z obu stron.

5

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

to że ktoś został zdradzony nie jest żadną gwarancją, że sam nie zdradzi. Jeśli masz dowody zdrady możesz doprowadzić do konfrontacji i zobaczyć co zrobi. Jeśli dowodów nie masz ale i tak mu nie ufasz to taki związek i tak nie ma sensu. Decyzja o odejściu jest zawsze trudna, więc podziwiam, że się zdecydowałaś, ale jak piszesz, jego zachowanie nie pozostawia wyboru, bo on nie wykazuje chęci do ratowania związku

6

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

Gwarancja braku zdrady (patrząc z perspektywy jego sytuacji z I małżeństwa) była ostatnią rzeczą, która zbliżyła mnie do tego człowieka... To była miłość..nadal jest...to nie jest proste wyrzucić kogoś natychmiast z serca.

Tylko nie rozumiem jego zachowania... Zadał mi takie samo cierpienie jakiego sam kiedyś zaznał... Nie licząc się z konsekwncjami gubi się w kłamstwach i idzie w zaparte...
Rozstać się trudno...a być razem jeszcze ciężej...

7

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

MissBidi bo miłość nie wygasa sobie ot tak z minuty na minutę. Czasami nawet gdy tej miłości wbije się nóż prosto w serce ono próbuje walczyć. Bo ta miłość taka głupia jest. wink
Sama zastanawiam się dlaczego zdradzona osoba zdradza. Gdybyś to ty zdradziła, a potem on ciebie, była by to chęć zemsty, sposób na ukaranie cię za to co zrobiłaś, wywoływanie u ciebie uczuć takich sam jakie on poczuł wtedy gdy był zdradzony.
Psychologiem nie jestem, może u niego zadziałał ten sam mechanizm. Jakaś spóźniona reakcja na tę byłą żonę?

A może po prostu zdradził cię, bo chciał? Bo mu się spodobała, bo go pociągała?
Daj znać jak pójdzie rozmowa. Może on zna odpowiedzi na te pytania?

8 Ostatnio edytowany przez MissBidi (2014-07-15 18:35:44)

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

Jesteśmy po rozmowie. Rozstaliśmy się... Do samego końca nie przyznał się do winy... Tłumaczył się z każdego maila, smsa, przelewu... Na koniec przyparłam go do ściany i zapytany o to,czy jest ktoś w jego myślach odpowiedział,że 'w niedalekiej przyszłości być może ktoś się pojawi'. Okazuje się,że to ta osoba, którą podejrzewałam...że znają się 7 lat i świetnie się dogadują!! My znamy się 4,5 roku.
Ja wiem,że to nie jest tak,że między nimi do niczego nie doszło...po prostu nie miał odwagi powiedzieć tego na 100%. Jego deklaracja mówi przecież sama za siebie.

To takie bolesne.... W tej chwili czuję wielką pustkę... Czuję żal,że całą swoją miłość oddałam jemu.. Nie mogę w to uwierzyć... To jakiś sen...

Mieszkaliśmy zagranicą... Powiedział,ze przeszkadzało mu to,że jestem Polką,że przeze mnie nigdy nie zakorzeni się na obczyźnie (!), że nie dostanie obywatelstwa...że polska para ma trudniej............ A z tutejszą kobieta będzie mu prościej i po względem językowym, jak i finansowym oraz towarzyskim...

To tak strasznie boli... Wybrał z wyrachowania łatwiejsze życie.

9

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

MissBidi czy ten jego pogląd na temat narodowości nie można pod rasizm podciągnąć? Czytam i nie wierzę, że ludzie mogą być tak wyrachowani.
Ja wiem, ze to mało pocieszające co teraz napiszę, ale lepiej teraz się dowiedzieć o kimś, że jest nieuczciwy niż po ślubie z dwójką dzieci i tym całym około rodzinnym majdanem. To mało pocieszające takie szczęście w nieszczęściu.

MissBidi trzymaj się i nie zatapiaj w bólu, szkoda życia na myślenie o tym patałachu. Powiem ci, że on strasznie tani jest: dać dupy za paszport. Nie sądzisz? wink

10

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

Ten facet jest jakis żenujący. Serio.

11

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...
Aniaa34 napisał/a:

MissBidi czy ten jego pogląd na temat narodowości nie można pod rasizm podciągnąć? Czytam i nie wierzę, że ludzie mogą być tak wyrachowani.
Ja wiem, ze to mało pocieszające co teraz napiszę, ale lepiej teraz się dowiedzieć o kimś, że jest nieuczciwy niż po ślubie z dwójką dzieci i tym całym około rodzinnym majdanem. To mało pocieszające takie szczęście w nieszczęściu.

MissBidi trzymaj się i nie zatapiaj w bólu, szkoda życia na myślenie o tym patałachu. Powiem ci, że on strasznie tani jest: dać dupy za paszport. Nie sądzisz? wink

To nie rasizm ale szowinizm i ksenofobia na pewno. A koles beznadziejny.

12

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

Stwierdził,że między nami nie było chemii!! Że on cały czas czegoś szuka i nigdy nie jest szczęśliwy...
A my przecież unosiliśmy się nas ziemią...wszystko było dla nas możliwe, wszystko było piękne, wspaniale się dogadywaliśmy i kochaliśmy podobne rzeczy...To on o mnie zabiegał..to on się mną na początku zainteresował. Jeździliśmy, rozmawialiśmy, spędzaliśmy wiele chwil razem. Nie kłóciliśmy się prawie wcale. Byliśmy jak 2 połowy jabłka......

Jednak w pewnym momencie coś zaczęło się z nim dziać...te humory, te książkowe sytuacje świadczące o tym,że jest w tym związku ktoś jeszcze... Zwalanie na to,że to praca/depresja w nowym kraju/ że nigdy nie będziemy mogli mieć tu domu i czegoś swojego....

Jego zagraniczne otoczenie jednak zaczęło naciskać... Jego "przyjaciel" szef wbijał mu do głowy,że tylko z Francuzka (mieszkamy we Francjo, ja obecnie jestem w Polsce) może mu się udać...że tylko pieniądze i dziewczyny są ważne (sam miał liczne romanse). Zaimponowało mu otoczenie, w którym liczą się super samochody i garnitury od Kenzo... A ze to jest człowiek wrażliwy i bardzo podatny wpływom...to...stało sie nieuchronne.

W międzyczasie ja kochałam, ufałam....wyciągałam rękę,by mu pomóc..Zawsze byłam z nim...ale to nie wystarczyło.
Dobrze,że mam pracę - to teraz moja odskocznia.

A może faktycznie się w niej zakochał? Może to coś więcej?

13

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...
Aniaa34 napisał/a:

MissBidi trzymaj się i nie zatapiaj w bólu, szkoda życia na myślenie o tym patałachu. Powiem ci, że on strasznie tani jest: dać dupy za paszport. Nie sądzisz? wink

Bardzo dziękuję za wsparcie... Powiedziałaś to dobitnie,ale ile w tym racji...!

W chwili obecnej przede mną jest jeszcze powrót do 'naszego' mieszkania we Francji i wyprowadzka.... Będzie to dla mnie ciężkie.. Zostawię za sobą 4 lata...4 lata czystej miłości do niego (a także do tego kraju), którą mu oddałam myśląc,że zbuduję z nim tam coś ważnego...

Najgorsze jest to,że on nie zostaje sam... Nic się w jego życiu nie zmienia (oprócz mojej nieobecności), a mój los wywrócił się do góry nogami...

14

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

To zauroczenie tą nową panną a nie miłość.

15 Ostatnio edytowany przez Karola_23 (2014-07-15 23:18:04)

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

Ja Ci moge powiedzieć coś jako osoba z powiedzmy z drugiej strony. Znam faceta który był zdradzony po długim związku, potem były powroty rozstania z tą Panną. Teraz ma nową dziewczyne i ją zdradza z inną. Pytanie się nasuwa dlaczego ?! sama nie wiem i pewnie nigdy się nie dowiem. Facet chyba żyje wspomnieniami jest wygodny. Nie wiem może człowiek, który takie coś przeżył jest już tak uodporniony na zdrady ,że nie widzi sam w ty nic złego. Facet na pytanie dlaczego? odpowiada albo potrzebowałem tego  lub chyba coś się złego dzieje w moim związku- może to było powodem.

16

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...
thepass napisał/a:

Moze Ty dostrzegłaś to jak juz było dawno po ptakach. U niego było źle duzo wczesniej, ale nie mowił o tym. Tak to jest jak ludzie sie nie potrafia komunikowac. Nie ma co rozmyslac, bo i tak nie wiadomo co w jego głowie siedzi , a i tak pewnie on sam nie wie. Stało się, trzeba to skonczyc jak nie ma chęci z obu stron.

Thepass - Nie jest łatwo tak z dnia na dzień ująć się honorem i odejść.
Zostają uczucia. Był związek i nagle nie ma, jak to, dlaczego, kiedy, skąd.


MissBidi
:)Słuchaj a może on jest szantażowany, nie umie z tobą porozmawiać bo się boi lub wstydzi.
Tu na forum kiedyś byłą kochanka która szukała porad jak zmusić swojego kochanka szefa do bycia z nią...

Smutne co piszesz
...To tak strasznie boli... Wybrał z wyrachowania łatwiejsze życie...

Ale nie ma dla was nadziei, zazdroszczę ci ze umiesz się odciąć.
Naprawdę zazdroszczę. To jak z żałoba po śmierci, mija czas, najgorsze jest takie odwlekanie oszukiwanie, zwodzenie.

17

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...
MissBidi napisał/a:

Najgorsze jest to,że on nie zostaje sam... Nic się w jego życiu nie zmienia (oprócz mojej nieobecności), a mój los wywrócił się do góry nogami...

Każda z nas to ma, faceta przytula nowa laseczka a my płaczemy w poduszkę.
Czujemy obrzydzenie ze zostałyśmy zamienione" na inny model
Masa różnych ale dlaczego, co, jak.

Czas leczy rany, wiem ja się dziś uśmiecham ... i wiem ze za raz będzie jeszcze "lepiej"

Poradzisz sobie, będziemy cię wspierać smile

18

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

jego ego rozsypało się na kawałki w ten sposób buduje swoje poczucie wartości które jest zerowe

19

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

Minęło już trochę czasu od rozstania...na początku czułam się fatalnie...Każdy dzień był przepłakany, każda minuta zajęta myślami o tym,co się stało... Wiele, bardzo wiele jeszcze przeszłam po tym jak rozpoczęłam ten wątek na forum. Teraz powoli dochodzę do siebie..ale to nie znaczy,że jest łatwo. Zaczęłam dostrzegać w tym związku, w nim, rzeczy, których nie zauważałam...rzeczy, które były złe, które ślepo akceptowałam... To nie był facet dla mnie... Tak jak pisaliscie..to mężczyzna bez poczucia własnej wartosci, który dodatkowo perfidnie dąży do własnego celu po trupach... Patrzy tylko na siebie i swój interes.

Odcięłam się od niego prawie w 100%... Nie mam z nim kontaktu...nie chcę i jest mi z tym lżej. Wszelkie głupie prośby o pozostanie przyjaciółmi odrzuciłam..no powiedzcie sami... Czy przyjacielem może być osoba, która perfidnie oszukała i zawiodła?? Ta propozycja to tylko puste słowa,które miały wypełnić jego poczucie winy...chociaż zastanawiam sie,czy w ogóle je ma/miał/będzie miał.

Może to zabrzmi dziwnie,ale ten sławetny 'czas żałoby' po związku jest bardzo potrzebny...i choć wiem,ze on u mnie nadal trwa, to czuję,że wszystko zmierza w dobrym kierunku.
W takiej sytuacji wiele kobiet myśli o zemście,ale wiecie jaka zemsta jest najlepsza?? Nie dac po sobie poznać,że Was złamał...za wszelka cenę nie można dać sie unieść rozpaczy... To jest potrzebne, wiem...to zresztą samo przychodzi...ale trzeba robić wszystko,by się na tym etapie nie zatrzymać. Nie wolna dać tej drugiej osobie satysfakcji,że się siedzi i płacze...

20

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

MissBidi cieszę się, ze napisałaś jak się losy u ciebie potoczyły. Szczególnie dobrze dla tych zdradzonych, które tego światełka w tunelu nie widzą i trzymają się kurczowego swego zdradzacza jakby był centrum wszechświata, a poza nim tylko czarna otchłań.
Wiem, że jest ciężko, oj wręcz okrutnie ciężko. To taki głaz, który nie pozwala ruszyć ręką i nogą, a przecież musimy go zrzucić z siebie, gdy chcemy iść na przód.
I daj sobie spokój z taka przyjaźnią, bo dla facetów znaczy tylko tyle: albo podbudowywuje jego ego patrzenie na łzy kobiety i dlatego oferuje jej przyjaźń, albo próbuje zostawić sobie ja jako rezerwę, a nóż głupia wybaczy i przygarnie kropka, po jego skoku w bok.
Najlepszą zemstą, która kobieta może zrobić takiemu facetowi to być szczęśliwą. I taką zemstę bym ci polecała. Zostaw przeszłość za sobą. A i jeszcze zaplanuj jakąś wystrzałową imprezę sylwestrową, co by ta żałoba po dupku nie trwała za długo. wink

21

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...
MissBidi napisał/a:

Minęło już trochę czasu od rozstania...na początku czułam się fatalnie...Każdy dzień był przepłakany, każda minuta zajęta myślami o tym,co się stało... Wiele, bardzo wiele jeszcze przeszłam po tym jak rozpoczęłam ten wątek na forum. Teraz powoli dochodzę do siebie..ale to nie znaczy,że jest łatwo. Zaczęłam dostrzegać w tym związku, w nim, rzeczy, których nie zauważałam...rzeczy, które były złe, które ślepo akceptowałam... To nie był facet dla mnie... Tak jak pisaliscie..to mężczyzna bez poczucia własnej wartosci, który dodatkowo perfidnie dąży do własnego celu po trupach... Patrzy tylko na siebie i swój interes.

Odcięłam się od niego prawie w 100%... Nie mam z nim kontaktu...nie chcę i jest mi z tym lżej. Wszelkie głupie prośby o pozostanie przyjaciółmi odrzuciłam..no powiedzcie sami... Czy przyjacielem może być osoba, która perfidnie oszukała i zawiodła?? Ta propozycja to tylko puste słowa,które miały wypełnić jego poczucie winy...chociaż zastanawiam sie,czy w ogóle je ma/miał/będzie miał.

Może to zabrzmi dziwnie,ale ten sławetny 'czas żałoby' po związku jest bardzo potrzebny...i choć wiem,ze on u mnie nadal trwa, to czuję,że wszystko zmierza w dobrym kierunku.
W takiej sytuacji wiele kobiet myśli o zemście,ale wiecie jaka zemsta jest najlepsza?? Nie dac po sobie poznać,że Was złamał...za wszelka cenę nie można dać sie unieść rozpaczy... To jest potrzebne, wiem...to zresztą samo przychodzi...ale trzeba robić wszystko,by się na tym etapie nie zatrzymać. Nie wolna dać tej drugiej osobie satysfakcji,że się siedzi i płacze...

22

Odp: Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...
MissBidi napisał/a:

Minęło już trochę czasu od rozstania...na początku czułam się fatalnie...Każdy dzień był przepłakany, każda minuta zajęta myślami o tym,co się stało... Wiele, bardzo wiele jeszcze przeszłam po tym jak rozpoczęłam ten wątek na forum. Teraz powoli dochodzę do siebie..ale to nie znaczy,że jest łatwo. Zaczęłam dostrzegać w tym związku, w nim, rzeczy, których nie zauważałam...rzeczy, które były złe, które ślepo akceptowałam... To nie był facet dla mnie... Tak jak pisaliscie..to mężczyzna bez poczucia własnej wartosci, który dodatkowo perfidnie dąży do własnego celu po trupach... Patrzy tylko na siebie i swój interes.

Odcięłam się od niego prawie w 100%... Nie mam z nim kontaktu...nie chcę i jest mi z tym lżej. Wszelkie głupie prośby o pozostanie przyjaciółmi odrzuciłam..no powiedzcie sami... Czy przyjacielem może być osoba, która perfidnie oszukała i zawiodła?? Ta propozycja to tylko puste słowa,które miały wypełnić jego poczucie winy...chociaż zastanawiam sie,czy w ogóle je ma/miał/będzie miał.

Może to zabrzmi dziwnie,ale ten sławetny 'czas żałoby' po związku jest bardzo potrzebny...i choć wiem,ze on u mnie nadal trwa, to czuję,że wszystko zmierza w dobrym kierunku.
W takiej sytuacji wiele kobiet myśli o zemście,ale wiecie jaka zemsta jest najlepsza?? Nie dac po sobie poznać,że Was złamał...za wszelka cenę nie można dać sie unieść rozpaczy... To jest potrzebne, wiem...to zresztą samo przychodzi...ale trzeba robić wszystko,by się na tym etapie nie zatrzymać. Nie wolna dać tej drugiej osobie satysfakcji,że się siedzi i płacze...

Myślę, że na początku mógł się w Tobie zakochać, jednak to było ulotne....za szybko się pojawiłaś w jego życiu...byłaś takim plasterkiem...
Może cię kochał, może chciał....za dużo chciał od razu....może zadra w nim tkwiła i garbowała skórkę...może się poczuł jak zbity pies i postanowił wziąźć odwet jako zimny "sukinkot"...ale to gdybanie....zranił cie to pewne...czy zabawił nie wiem...może chciał coś na sile...
wiesz ludzie po zdradzie mają zryty beret i różnie reagują, i nie mam tu nic złego na myśli...poprostu sie bronią, próbują żyć, próbują normalnie egzystować, a że ranią....

Posty [ 23 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdradził...mimo,że sam kiedyś został zdradzony...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026