Mam problem z rodziną mojego partnera, ale może od początku. Ja z moim partnerem mieszkamy razem mamy domek na wsi 3 letniego syna i koszmarne klutnie przez rodzine mojego partnera dokładniej chodzi o tesciowa, teścia i jego cale rodzeństwo(5). Tesciowa jest jedna z tych osob które musza zawsze wiedzieć wszystko i na każdy temat i o każdym, obgaduje wszystkich, nawet własne dzieci, albo wnukow. Nawet jakiś czas temu wychodząc od tesciow z domu uslyszalam jak mnie zaczeli obgadywać (myśleli ze już wyszłam) mówili ze jak ja bylam ubrana, ze mogłabym schudnąć trochę i ze przekabacam ich syna na swoja strone. Bardzo się wscieklam i pojechaliśmy do domu i od tej pory się zaczelo dzwoni do mnie moja "szwagierka" i zawsze musi mi cos przykrego powiedzieć np. ostatnio: ze jej matka(tesciowa) była u niej na kawie i obgadywala mnie ze jak ja wychowuje syna ze słodyczy mu nie daje, ze przezemnie jej syn nie przyjezdza już jej naprawiac ciagnikow.
Tak sobie mysle ze można by było te moja historie podciagnac do relacji typu tesciowa-synowa ale jest gorzej. Partner Ma straszne rodzeństwo siostry -obgadywaczki chyba po matce, każdy się tam szczyci ile ma, ile zarabia, ile ma więcej, jakie ma lepsze sprzęty, i jak się zbiora w kupe obgadują biedniejszych w tym przypadku nas, do tego tesciowa kiedyś na początku pozyczyla nam pieniądze raz ale ustaliliśmy grafik i tak spłacamy jak dajemy rade to czasem więcej a ona rozpowiada po sąsiadkach ze mój partner ma dlug i tu i tam a co ja to interesuje? czuje ogromny wstyd za ta rodzine sa nie wychowani w towarzystwie, ja tez pochodze z malej wsi ale oni zachowują się jak bydło, jak przyjezdzaja to ludziom zagladaja w garnki grzebią po szafkach niby dla zartu nie dbaja o chigiene, nie sprzataja tesciowa nie robi obiadow i nigdy nie robila. To tacy ludzie zerujący na innych. Wogole nie odwiedzają wnuka (mój syn) ewentualnie tesciowa przyjezdza raz w roku jak sa u mnie truskawki żeby się nachapać.Przyjezdza jak tylko jest jakiś interes. Mój partner tez ma ich dość ale miara się przelala gdy wrocila jego siostra zza granicy i poszla do niego do pracy i powiedziała mu ze ja jestem swinia i powinien ze mna skonczyc bo go zmnienilam na zle bo nie przyjezdza jak mama go wola żeby zrobil ciągniki. Ale to rodzina to taka chuba przyjezdzaja do niego do pracy (jest mechanikiem) i zadaja żeby ktoremus auto w tej chwili naprawil bo cos tam i oczywiście za darmo ale nie rozumieją ze szef ma ustalony grafik i ze on nie może za darmo robic aut bo szef sciaga z niego kase itak.
No i teraz jest tak: czy mam się odciąć calkiem,? bo chodzi mi o synka, nie chce go oddzielac od dziadkow ale oni tez wogole nie przyjezdzaja ( mieszkamy blisko!!) dosłownie raz do roku w wakacje jak jest interes, czy to mu nie zaszkodzi czy cos? no bo od mojej strony ma tylko babcie. czy to może jak się przewrazliwilam na ich punkcie a moje nerwice to jakiś wymysl mój? ciagnie się to już 5 lat a i zauwazylam ze od kiedy nie mamy ja i mój partner z nimi kontaktu jesteśmy szczęśliwi nie klucimy się wogole i nie wiem co mam robic...