witam, opowiem krótko : minęło ponad 25 lat stażu , wzloty i upadki , potomstwo samodzielne od 2 lat już wszyscy ,zostałam sama i złota klatka dla mnie, a on coraz szerszy interes który to przeniósł za granicę , wszystko było ok, wyjazdy czasem razem czasem sam ,zawsze mi powtarzał żona jest ozdobą męża a on by ją utrzymywać ,do puki walczył o tamten rynek było ok. jak zaczyna przebierać już w ofertach ,zaczyna się liczyć na rynku ,to mu coś się odmieniło i postawił mnie przed faktem ,że zmienia życie , nagle zachciało mu się przyjaciółek , koleżanek ( tylko powyżej 30) nagle odkrył to że życie szybko mija , stały związek to niedorzeczność , na zachodzie wszyscy jego kontrahenci w piątym czy dziesiątym związku,a on z jedną już sto lat! zawsze dawał mi poczucie że jestem dla niego ważna i też tak się starałam dbać o siebie , dom ,rodzinę , przyjaciół no i JEGO ( w związku były czasem "dramatyczne sytuacje" ale w których nie ma ) mamy długi staż i holera nagle stał się arogancki , egoistyczny , krzykliwy , snobistyczny itp. a mnie ktoś jakby obuchem walnął , jestem w szoku , płaczę depresja zaczyna mnie zżerać , zostałam w złotej klatce sama
wiem że mogłabym też tak zrobić , ale w moim przypadku to nie przejdzie nie uznaję takiej sytuacji jak się ma pieniądze to trzeba żyć jak celebryci !?! powiedzcie mi proszę tyle tu przeczytałam wątków że już sama wątpię jak ja mam do tej sytuacji się ustosunkować ? za miłość się nie karze ale czasem miłość jest karą.
Podobne tematy
a masz jakis pomysł na siebie...bez niego?
Mało konkretów odnośnie Ciebie Autorko.
Szykuje Ci się rozwód czy Twoje małżeństwo to obecnie tylko fikcja na papierze? Chcesz trwać w zawieszeniu czy coś innego?
następny dzień , słoneczko zaczyna przygrzewać a ja się cieszyć nie potrafię , mój TŻ dzwoni ale to tylko rozmowy biznesowe a tak bardzo bym chciała by o coś innego zapytał
assasin -nic na razie się nie szykuje , jesteśmy w próżni to dla i mnie nowy inny świat a dla niego ten świat zaczyna być fajny (on ma 50 lat!?) nigdy nie było u nas monotonności , zawsze coś się działo i dzieje , sex ?- jestem gorąca, on bardziej zimny , jest głową rodziny a ja szyją (a szyja ma co robić) fakt niezaprzeczalny- zarabia ,ja ozdoba na włościach. in_ka -pomysły są ale ale ale ale ale :ja kocham ,chcę go taki jaki jest , jak ja mam z nim rozmawiać kiedy bez przerwy beczę i mówię od rzeczy przez to jeszcze dolewam oliwy do ognia ?
określ jasno swoje priorytety
mam wrażenie, że zamotana jesteś
co z tego, że ty coś chcesz jak twój mąż chce czego innego
własnie chce on czego innego a zarazem bym nie odchodziła od niego , szantaż emocjonalny
jak ja mam z nim rozmawiać kiedy bez przerwy beczę i mówię od rzeczy przez to jeszcze dolewam oliwy do ognia ?
przygotuj się do tej rozmowy o tym piszę
zastanów się co chcesz powiedzieć, wypisz na kartce, spotkaj się w sprzyjających okolicznościach, spróbuj spokojnie i konkretnie porozmawiać...
jeżeli to nic nie da podejmij kolejne działania...
własnie chce on czego innego a zarazem bym nie odchodziła od niego , szantaż emocjonalny
A więc sławetny syndrom wieku późno-średniego w połączeniu z faktem, że palma/kasa mu odbiła...
Cóż małżonek postawił Cię pod ścianą i kwestia czy chcesz pod tą ścianą pozostać czy otworzysz znajdujące się w niej drzwi do innego świata, może lepszego może gorszego...
były rozmowy nawet czasem uśmiech ,wie jak się czuję , jest kartka , czytam fora wiele mi to pomaga ,ale każdą z nas ten problem inaczej w środku drąży ,
Jednym słowem:
-czego oczekujesz od Nas?
Ps.Czy "złota klatka"-jest szczytem Twoich marzeń?!:rolleyes:
rozumiem jest ci źle
nie dostajesz tego, co potrzebujesz
w takim razie co dalej, rozmowy już były, to co zamierzasz dalej robić ?
co mam zrobić ? zapytam prosto , dowalić mu z grubej rury (ciągle kocham ) drzeć koty i odwrotu nie będzie , podejść go emocjonalnie by on płakał (jak podejść ) twarda sztuka i wtedy odejść lub wielki happy end (tylko jak to zmajstrować ) ja jestem b.emocjonalna
Masz dwa wyjścia. Tylko od Ciebie, Twojego sumienia i charakteru zależy, którą drogę wybierzesz.
1. Rozwodzisz się, zaczynasz walkę, rozwód z jego winy, alimenty, szarpania w sądzie, ale na koniec będziesz "wolna".
2. Zostajesz, zajmujesz się własnym życiem i czekasz, aż mężowi przejdzie kryzys wieku średniego, bo to, że mu przejdzie, to fakt. Za jakiś czas, gdy się wyszaleje, wróci do Ciebie, to pewne.
I teraz tak, czy faktycznie chcesz się teraz z nim szarpać na "stare lata"? Będą Ci pisać, że głupoty wypisuję, że masz walczyć o swoją godność, ale o godność można również walczyć nie rozwodząc się, nie ciągając się po sądach.
Moja propozycja jest taka, nie rób na razie nic. Idź do psychologa, bo potrzebne Ci jest wsparcie. Zacznij żyć dla siebie i zajmij się sobą. Spróbuj się oderwać i odciąć od jego starczych głupot. Postaraj znaleźć sobie swoją pasję.
Znam kilka Kobiet w Twoim wieku, które były w Twojej sytuacji, ale postanowiły, że nie będzie cyrku z rozwodem. Teraz są w szczęśliwym, stabilnym związku małżeńskim, dodatkowo zahartowane i silniejsze.
14 2014-06-27 11:39:56 Ostatnio edytowany przez last (2014-06-27 11:43:22)
Teo, nie piszesz żadnych głupot. Twoja rada jest naprawdę mądra.
Autorko ,Twój mąż może przechodzić kryzys wieku średniego ,a Ty może masz depresję. Sprawdz sobie tarczycę ,być może hormony "szaleją" i powoli wchodzisz w okres menopauzy.
Przeżyliście 26 lat,odchowaliście dzieci i pewnie byliście szczęśliwi. Przeczekaj ten trudny dla Was czas,a w międzyczasie zadbaj o swoją psychikę. Twojemu mężowi też pewnie nie jest łatwo, ale skoro nie chce się rozwodzić ,to jednak nie jesteś mu obojętna. To jest Wasze życie i jeśli Ci zależy na mężu ,to dbaj o siebie i walcz o niego.Jeśli będziesz silna emocjonalnie ,on to zauważy i z pewnością przyjdzie czas ,że doceni. Powodzenia ![]()
Znam kilka Kobiet w Twoim wieku, które były w Twojej sytuacji, ale postanowiły, że nie będzie cyrku z rozwodem. Teraz są w szczęśliwym, stabilnym związku małżeńskim, dodatkowo zahartowane i silniejsze.
pod warunkiem, że dwie strony włącza się do pracy nad zmianami w małżeństwie
mąż wcale nie musi do ciebie wrócić, wręcz odwrotnie, nie chcę pisać scenariuszy tych trudnych wystarczy poczytać forum
ale wzmacnianie poczucia własnej wartości jak najbardziej, psycholog może pomoc
Teo napisał/a:Znam kilka Kobiet w Twoim wieku, które były w Twojej sytuacji, ale postanowiły, że nie będzie cyrku z rozwodem. Teraz są w szczęśliwym, stabilnym związku małżeńskim, dodatkowo zahartowane i silniejsze.
pod warunkiem, że dwie strony włącza się do pracy nad zmianami w małżeństwie
NIe, niekoniecznie. To jest trochę inna mentalność i inny rocznik. Nie mówię, że te kobiety usłużnie pozwoliły wrócić Panu i Władcy do domu, ale jestem prawie pewna, że nie było dramatów, "walki o siebie", rozmów, roztrząsania i jego wielkiej, wzmożonej pracy, aby żonie to wynagrodzić. Wszystko się działo w innych kategoriach.
Dla mnie to typowy przykład "kryzysu", który się skończy prędzej czy później, bo facet jest zwyczajnie za stary, żeby pakować się w nowy związek, nowe zobowiązania i nowe dzieci być może. On chce się wyszaleć i tyle. "Jak głowa siwieje, to dupa szaleje", ale z tego co widać, to on wcale nie ma ochoty na "nowe życie".
17 2014-06-27 12:36:15 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-06-27 12:37:54)
NIe, niekoniecznie. To jest trochę inna mentalność i inny rocznik. Nie mówię, że te kobiety usłużnie pozwoliły wrócić Panu i Władcy do domu, ale jestem prawie pewna, że nie było dramatów, "walki o siebie", rozmów, roztrząsania i jego wielkiej, wzmożonej pracy, aby żonie to wynagrodzić. Wszystko się działo w innych kategoriach.
To wygląda tak, że tym Panom i Władcom się upiekło. Pobrykali sobie z młodszymi kobietami, a i tak potem wrócili do żon, i jeszcze szczęśliwe związki dostali w pakiecie. Kurcze, żyć i nie umierać. ![]()
Może tu czegoś nie rozumiem, ale co tamte kobiety właściwie zyskały? Oprócz tych mężów i tego zahartowania. Może i one wobec tego sobie zaszalały? Wtedy to by jakoś sprawiedliwie było. ![]()
18 2014-06-27 13:14:12 Ostatnio edytowany przez Teo (2014-06-27 13:14:59)
Teo napisał/a:NIe, niekoniecznie. To jest trochę inna mentalność i inny rocznik. Nie mówię, że te kobiety usłużnie pozwoliły wrócić Panu i Władcy do domu, ale jestem prawie pewna, że nie było dramatów, "walki o siebie", rozmów, roztrząsania i jego wielkiej, wzmożonej pracy, aby żonie to wynagrodzić. Wszystko się działo w innych kategoriach.
To wygląda tak, że tym Panom i Władcom się upiekło. Pobrykali sobie z młodszymi kobietami, a i tak potem wrócili do żon, i jeszcze szczęśliwe związki dostali w pakiecie. Kurcze, żyć i nie umierać.
Może tu czegoś nie rozumiem, ale co tamte kobiety właściwie zyskały? Oprócz tych mężów i tego zahartowania. Może i one wobec tego sobie zaszalały? Wtedy to by jakoś sprawiedliwie było.
Co zyskały? Stabilność w wieku, kiedy nie miały ani czasu, ani ochoty zaczynać "nowego" życia. Nie miały ochoty się szarpać z rozwodami, alimentami, wyprowadzkami, szukaniem pracy (niektóre z nich pracowały w rodzinnej firmie) , rozdzielnością majątkową i wszystkim innym.
Uznały, że te 30 lat małżeństwa nie ma co przekreślać, bo facetowi odbiło i postanowił sobie podupczyć jakiś czas.
Ja nie twierdze, że udawały, ze się nic nie stało, że facet wrócił w podskokach i miał sielankę, ale też nie robiły ogromnych dramatów.
Oni się uspokoili i znormalnieli, a one odzyskały spokojne i stabilne życie. Czasem fakt, że facet sobie podupczy na boku nie jest dobrym powodem do rozwodu ![]()
Innymi słowy, więcej plusów przemawiało za tym, aby zostać w tym związku, niż aby z niego odejść.
Masz dwa wyjścia. Tylko od Ciebie, Twojego sumienia i charakteru zależy, którą drogę wybierzesz.
1. Rozwodzisz się, zaczynasz walkę, rozwód z jego winy, alimenty, szarpania w sądzie, ale na koniec będziesz "wolna".
2. Zostajesz, zajmujesz się własnym życiem i czekasz, aż mężowi przejdzie kryzys wieku średniego, bo to, że mu przejdzie, to fakt. Za jakiś czas, gdy się wyszaleje, wróci do Ciebie, to pewne.
I teraz tak, czy faktycznie chcesz się teraz z nim szarpać na "stare lata"? Będą Ci pisać, że głupoty wypisuję, że masz walczyć o swoją godność, ale o godność można również walczyć nie rozwodząc się, nie ciągając się po sądach.
Moja propozycja jest taka, nie rób na razie nic. Idź do psychologa, bo potrzebne Ci jest wsparcie. Zacznij żyć dla siebie i zajmij się sobą. Spróbuj się oderwać i odciąć od jego starczych głupot. Postaraj znaleźć sobie swoją pasję.
Znam kilka Kobiet w Twoim wieku, które były w Twojej sytuacji, ale postanowiły, że nie będzie cyrku z rozwodem. Teraz są w szczęśliwym, stabilnym związku małżeńskim, dodatkowo zahartowane i silniejsze.
też uważam, że pkt 2 jest w pewnym wieku "zdrowszą" opcją:) Inaczej się myśli jak sie ma lat trzydzieści, a inaczej, jak się jest w związku, który liczy sobie lat trzydzieści.
Co zyskały? Stabilność w wieku, kiedy nie miały ani czasu, ani ochoty zaczynać "nowego" życia. Nie miały ochoty się szarpać z rozwodami, alimentami, wyprowadzkami, szukaniem pracy (niektóre z nich pracowały w rodzinnej firmie) , rozdzielnością majątkową i wszystkim innym.
Uznały, że te 30 lat małżeństwa nie ma co przekreślać, bo facetowi odbiło i postanowił sobie podupczyć jakiś czas.
Ja nie twierdze, że udawały, ze się nic nie stało, że facet wrócił w podskokach i miał sielankę, ale też nie robiły ogromnych dramatów.
Oni się uspokoili i znormalnieli, a one odzyskały spokojne i stabilne życie. Czasem fakt, że facet sobie podupczy na boku nie jest dobrym powodem do rozwodu
Innymi słowy, więcej plusów przemawiało za tym, aby zostać w tym związku, niż aby z niego odejść.
Rozumiem, tylko myślałam, że może coś jeszcze nowego zyskały. To że stabilność, to łączyłam ogólnie z osobą męża. Sama akurat nie dziwię się, że chciały tej stabilności, ale myślałam... nieważne już co. ![]()
Teo napisał/a:Co zyskały? Stabilność w wieku, kiedy nie miały ani czasu, ani ochoty zaczynać "nowego" życia. Nie miały ochoty się szarpać z rozwodami, alimentami, wyprowadzkami, szukaniem pracy (niektóre z nich pracowały w rodzinnej firmie) , rozdzielnością majątkową i wszystkim innym.
Uznały, że te 30 lat małżeństwa nie ma co przekreślać, bo facetowi odbiło i postanowił sobie podupczyć jakiś czas.
Ja nie twierdze, że udawały, ze się nic nie stało, że facet wrócił w podskokach i miał sielankę, ale też nie robiły ogromnych dramatów.
Oni się uspokoili i znormalnieli, a one odzyskały spokojne i stabilne życie. Czasem fakt, że facet sobie podupczy na boku nie jest dobrym powodem do rozwodu
Innymi słowy, więcej plusów przemawiało za tym, aby zostać w tym związku, niż aby z niego odejść.Rozumiem, tylko myślałam, że może coś jeszcze nowego zyskały. To że stabilność, to łączyłam ogólnie z osobą męża. Sama akurat nie dziwię się, że chciały tej stabilności, ale myślałam... nieważne już co.
Ja nie wiem dokładnie, co zyskały. Może i same też sobie poużywały, czy zrobiły coś innego, nie wnikam
To już jest indywidualna sprawa każdego.
22 2014-06-27 14:03:29 Ostatnio edytowany przez Dominisia21 (2014-06-27 14:03:57)
Oczywiście, że indywidualna.
Dobrym wyjściem dla autorki byłaby wizyta u psychologa, żeby pomógł jej wyjść na prostą, bo teraz jest w trudnej sytuacji. Dopiero potem podjąć ewentualnie jakieś kroki.
Życzę siły. ![]()
jestem ta kobietą z innego rocznika
żoną z 27 letnim stażem
dość dużo z tego co pisze Teo jest prawda ale nie ...całą
wszystko zależy...od kobiety - charakteru, od możliwości
świat się zmienia
zawsze można zacząć żyć inaczej, nigdy nie jest za późno na zmiany
Czy rozwód jest rozwiązaniem problemu? Z całą pewnością mąż zachłysnął się majątkiem.Jak jest kasa ,to znalazły się koleżanki. Prawdopodobnie Twoja depresja doprowadza ,że widzisz wszystko podwójnie na czarno.Rozmawiaj o Was z mężem ,jeśli trzeba to bardzo często. Dbaj o siebie,ale przede wszystkim zadbaj o stronę emocjonalną i jak najszybciej skorzystaj z wizyty u psychologa. Gdy nabędziesz pewności siebie , będziesz silna ,a wtedy pomożesz mężowi. On pewnie też bije się z myślami, może nawet sam jest na siebie zły, boi się ,że może popełnić błąd i Cię stracić. Nie jest głupi.Jak myślisz ,dlaczego nadal chce być z Tobą?
A Ty ,czy będziesz szczęśliwa po rozwodzie? Czy zemsta rzeczywiście jest tak słodka? Może dla ludzi młodych ,niedojrzałych, ale Ty go kochasz i przeżyłaś z nim dobre i złe. Musisz sama sobie odpowiedzieć na czym Ci zależy i co będzie rezultatem podjętego działania.
dziewczyny mądre słowa piszecie , każda opcję muszę i przemyślam , jestem z pokolenia gdzie wartości mi wpajano a w terażniejsze czasy może mi mniej pasują , aczkolwiek idę z postępem i tolerancją , gdybym miała 20 lat mniej powiedziała bym sobie "tego kwiatu pół światu " , ale mimo to jestem rozdarta jak cholera , oboje byliśmy dla siebie pierwszymi miłościami , udaję przed innymi że jest ok , zaczynam nienawidzić szczęśliwych par ! koleżanek , znajomych od groma ale z żadnej nie powiedziała bym o swojej osobistej tragedii , "tu jestem tylko facelią "(roślina motylkowa) , zaczynam palić , może się uchleję , czy któraś może mi dać porządnego nawet wulgarnego kopa !! psycholog dla mnie ?!? przecież to ja zawsze dla wszystkich byłam ostoją , matką , kochanką , przyjaciółką, kierowcą , gosposią .darczynią , sponsorką , organizatorką ........ i nagle bum , jak wjechać mam jemu na jego ego ![]()
dziewczyny mądre słowa piszecie , każda opcję muszę i przemyślam , jestem z pokolenia gdzie wartości mi wpajano a w terażniejsze czasy może mi mniej pasują , aczkolwiek idę z postępem i tolerancją , gdybym miała 20 lat mniej powiedziała bym sobie "tego kwiatu pół światu " , ale mimo to jestem rozdarta jak cholera , oboje byliśmy dla siebie pierwszymi miłościami , udaję przed innymi że jest ok , zaczynam nienawidzić szczęśliwych par ! koleżanek , znajomych od groma ale z żadnej nie powiedziała bym o swojej osobistej tragedii , "tu jestem tylko facelią "(roślina motylkowa) , zaczynam palić , może się uchleję , czy któraś może mi dać porządnego nawet wulgarnego kopa !! psycholog dla mnie ?!? przecież to ja zawsze dla wszystkich byłam ostoją , matką , kochanką , przyjaciółką, kierowcą , gosposią .darczynią , sponsorką , organizatorką ........ i nagle bum , jak wjechać mam jemu na jego ego
Napisz do mnie na PW znam świetną panią psycholog, pomoże Ci
Czy kop Ci teraz potrzebny? Chyba teraz nie. Teraz potrzebne jest Ci wsparcie i oparcie ![]()
27 2014-06-27 16:20:21 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-06-27 16:25:08)
.... jak wjechać mam jemu na jego ego
Może to sugestia po bandzie, a może i nie, ale co powiesz na to, żeby zaproponować jaśnie panu związek otwarty...? Skoro i tak formalnie jakoś będziecie ze sobą wegetować, a jeśli się zgodzi, to już będzie Twoją sprawą czy skorzystasz z tej możliwości czy też nie...
Fajny pomysł
Raczej to nie pomoże ale może zwróci uwagę drugiej połowy i chociaż przez chwilę zastanowi się nad własnym postępowaniem i potrzebami drugiej strony?
Albo zapytaj co masz zrobić bo brak Ci jego... Może coś zaproponuje w zamian czy jest coś czym mógłby Ci zastąpić siebie?
ja się nie dziwie,że chce być z tobą, bo ma ... wygodnie
tylko czy on jeszcze traktuje ciebie jak człowieka czy...przedmiot,który należy do niego?
przecież zawsze byłaś, jesteś, organizujesz, dbasz...
mój mąż teraz jak jest sam od 4 miesięcy zasypuje mnie komplementami - najmądrzejsza, posiadam wszystkie przymioty duszy i ciała ... teraz, kiedy jego dupa (czytaj wygoda) jest zagrożona
ach moje doradczynie dziękuję za porady postanowiłam co assassin zasugerowała otwarty związek , jeszcze memu lubemu tego nie powiedziałam jest na wyjeżdzie wróci za ok.2 tyg . na razie telefonuje kilka razy w dniu i pyta co słychać ? jak by nie wiedział co ! płaczę , topię smutki w drinkach , popalam (nie robiłam tak kiedyś ) na wszystkich warczę , obmyślam plan jak go "przywitać "(może otruję
go ) może mam mu się na szyję rzucić ? ach jakie to ciężkie kiedy rozum i serce co innego chce
31 2014-06-30 17:49:09 Ostatnio edytowany przez assassin (2014-06-30 17:49:43)
...postanowiłam co assassin zasugerowała...
hmm...zasugerowałem... ![]()
Powodzenia.
... płaczę , topię smutki w drinkach , popalam (nie robiłam tak kiedyś ) na wszystkich warczę
standardzik psze pani, znamy, rozumimy
też tak robimy ![]()
luby dzwoni kilka razy dziennie , najpierw sprawy firmowe potem zachęca mnie do wyjść ,wyjazdów, spotkań , disco , bym poszukała sobie kolegę ?!?! jestem w rozsypce i nagle mam flirtować i bawić się ?! zgroza!!! Boże jak ciężko zapomnieć , jak bardzo chcę wzbudzić w nim poczucie winy aż do łez by się móc obrócić i wyjść ;(
w innym wątku zadałam ci pytanie, powtórzę
a ty chcesz otwartego związku?
nie wzbudzisz w nim poczucia winy - błędne myślenie...
chociaż sobą zajmij się, jak najbardziej tylko tak, jak chcesz i potrzebujesz
zajmuję się sobą najlepiej jak potrafię sama siebie zadowolić , coraz więcej we mnie złej energii a wieczorami się rozklejam ![]()
tak wieczór, noce - najgorszy moment...
i te myśli atakują, miotają i szamoczą - dobrze, że nadchodzi...poranek ![]()
tak in-ko po nocy przychodzi dzień tylko u mnie deszczowy ![]()
zapowiadaj fantastyczna pogodę
i tej wersji się trzymajmy, w życiu też ![]()
Idz do psychologa
ale do PSYCHOTERAPEUTY z certyfikatem
nie zwyklego psychologa
Jestesmy obie w podobnej sytuacji?
Z ta roznica ze ja jestem uzalezniona finansowo od krolewicza
I mam dzieci w domu
Jakos to musimy przejsc.
Najgorsze to czekanie.
Bo wiem jak to sie skonczy, nie mam juz zludzen
Chodze czesciej na imprezy, niby udaje ze sie bawie, ale w srodku rycze.
Dziewczyny mi pomagaja ale to moje zycie i niestety nikt nie wezmie czarodziejskiej rozdzki i tego nie zmieni.
poszłam nie do psychologa tylko do chirurga plastyka , zmienię trochę maskę a niech mu ślina cieknie już zauważył że przestałam walczyć i coś mu nie pasuje , choć cięgle kocham to ja mu pokażę gdzie raki zimują a potem zobaczymy , dzięki dziewczyny za rady szkoda że nie jesteście moimi sąsiadkami było by takie pospolite babskie ruszenie.
A skad wiesz ze nie jestesmy sasiadkami???;/))
no nie wiem ![]()
chirurg plastyczny - ok...
ale raczej nie rozwiąże problemów, które mamy w ... emocjach
jeżeli jemu chcesz coś ... pokazać
to uważaj, żeby siebie samą nie skrzywdzić
myśl przede wszystkim o sobie i szukaj najlepszych rozwiązań - powodzenia
in-ko myślę o sobie, dużo rzeczy robię dla siebie , zastanawiam się czy przez to jeszcze nie dolewam oliwy do ognia ? uspokoiłam się , relacje sztucznie utrzymywane a wieczorem poducha mokra ![]()
mam dość
moje uczucie nie wygasa ! jedyne co mi przychodzi do głowy , to wyjazd , zmiana miejsca zamieszkania bez kontaktu , a co z resztą ? zbliżają się wielkie uroczystości rodzinne , dla niego to nie problem pójść tam ze mną jak gdyby nigdy nic , ale dla mnie to przejście przez rozpacz najlepiej bym nie uczestniczyła w nich , ale gdy to zrobię "puszka Pandory " zostanie otwarta przez mnie .